jutka1 01.09.11, 15:34 Pod nieobecność i na prośbę Mammajki, otwieram. Aż trudno uwierzyć, że już wrzesień... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
loczek62 Re: Dzisiejki 270 - wrześniowe, w zastępstwie :-) 01.09.11, 19:30 Wyszedłem dzisiaj z podziemi na papieroska, usiadłem na ławeczce i tak bardzo bardzo słonko grzało mi plecy, zupełnie nie wrześniowo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 270 - wrześniowe, w zastępstwie :-) 01.09.11, 21:58 Vqrvieliny c.d., antycypowany. W przyszłym roku muszę zmienić dachówkę na całym dachu. // 220 m2. Kur...... No i żeby zachować charakter budynku i lokalnej architektury muszę sięgnąć po drogą dachówkę ceramiczną karpiówkę "na łuskę". Do zguglowania dla zainteresowanych. Ech... No nic to. Ryjem do przodu... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 270 - wrześniowe, w zastępstwie :-) 02.09.11, 08:06 Jutek tak wyglądają rzyjemności posiadania nieruchomości Nas czeka remont generalny i wymiana sanitaritów w łazience "ludzkiej". Wczoraj mijały mnie tłumy młodzieży w galowych ubrankach. I jak zwykle podziekowałam Bozi, że mam to za sobą. Że nikt "mundurkowy" już mnie bezpośrednio nie dotyczy. Nie wyobrażacie sobie jak ja nie nawidziłam szkoły. Jakiejkolwiek szkoły moich dzieci. Swoich też nie kochałam, ale jakoś dawałam sobie radę z tą niechęcią. Bbetko, Hrabia kucharek znakomity. Moje kuchnią interesuja sie tylko przy obrabianiu mięsa. No i oczywiście wyrzucają i zrzucają owoce z patery i talerzy. Lete z Krowisią, a potem jak zwykle na angielski. Jeśli wytrzymam takie tempo, to może już niedługo przemówię kludzkim głosem w tym języku Bbetko włos się mi dęba staje jak czytam o Twojej koleżance. Synusiową powlokłam i Dziecinkę w razie czego też, do przyjaciółki ginekologa a ona znalazła znakomitego obstretyka. Niestety w dziedzinie zdrowia uznaję i praktykuję skrajne kolesiostwo. Całą rodzinę leczy "klika". Od stu lat przyjaźnię się z ginekolożką, jej przyjaciółka, a teraz i moja, leczy nam zęby, brat zajmuje się kośćmi etc....Leczymy się u specjalistów u których zaprzyjaźnieni doktorzy leczą się sami. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 270 - wrześniowe, w zastępstwie :-) 02.09.11, 09:20 No niestety, Fedo. Tak to wygląda. Jeszcze po powrocie z Paryża czeka mnie remont kuchni. Brrr. Zaraz zaczynam się pakować, a za kilka godzin wyjeżdżam. Szybko zleciało... Miłego dnia Odpowiedz Link
bbetka_1 Re: Dzisiejki 270 - wrześniowe, w zastępstwie :-) 02.09.11, 11:00 Jutko to już??? ten czas to pędzi bez opamiętania... Co do remontów i związanych z nimi uciążliwości oraz kosztów to szczerze nie zazdroszczę...mnie wystarczy moje dwupoziomowe mieszkanie (koniecznie chciałam mieć chociaż schody, skoro już nie mogę całego domu )) gdzie też coś trzeba... Fed, koleżanka dziś zostanie przewieziona na dodatkowe badania do innego szpitala i może coś się wyjaśni...na razie stwierdzili, że przyczyną całej sytuacji był zespól HELLP - nie podejmuję się wyjaśnić co oznacza;-( wygooglowałam go oczywiście i niewiele zrozumiałam, poza tym ze śmiertelność bardzo wysoka więc powinniśmy się cieszyć, że obie to przeżyły... Ja z kolei jestem z rodziny unikającej lekarzy i wszelakich z nimi kontaktów, ale posiadając jednego na stanie (bratowa) mam świadomość, że tylko takie "klikowate/klanowe" układy dają szansę na poważne traktowanie. Są oczywiście wyjątki, ale one naprawdę są bardzo wyjątkowe Pogodnego dnia życzę Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 270 - wrześniowe, w zastępstwie :-) 02.09.11, 22:06 Cicho i spokojnie - i jakie to szczęście, że piątek, bo nastrój jakiś taki siadnięty...A może to pierwsze tchnienie jesieni? E - raczej nie, po prostu kilka spraw się nawarstwiło - no ale jak widać nawarstwia się gdzie może, niektórym nawet w nadmiarze. Za słabujących kciuki trzymam! W kwestiach medycznych, cóż, czasem wspomagam się bratem - lekarzem, ale staram się jak najrzadziej. Szczęśliwie i odpukać nic mi się nie odzywa - a brat ma Mami naszą na głowie (pod względem medycznym) oraz teściową - więc robię, co mogę, żeby mnie nie miał. 3 -4 lata temu Smoka ratował, gdy szwagra dopadło zapalenie pęcherza włażące w nerki. 3 dni przed świętami - w wigilijny dzień Smok osiągnął chorobowe apogeum - no ale nie ma co wracać, powiem tylko, że chłopy zawsze wiedzą, kiedy zachorować. Ha ha. No i szwagier/brat wtedy się wykazywał i ułatwiał, dźwięczna mu jestem bardzo do dziś. Odpowiedz Link
jutka1 Powrotnie... 02.09.11, 22:41 Doleciałam i dojechałam o czasie i w jednym kawałku. Zła wiadomość: jedna z okazałych roślin na balkonie nie przeżyła fali upałów. Dobra wiadomość: dwa z 4 storczyków w kuchni wypuściły pędy kwiatowe. Jest bardzo gorąco, jutro ma być tak samo, potem ma się ochłodzić. Ufff. W weekend odpoczywam. Czytam, gadam, oglądam filmy. Odsypiam urlopowe zaległości, hahaha. No i tyle. Jeszcze nie rozumiem, że jestem z powrotem w Paryżu. Odpowiedz Link
monia.i Re: Powrotnie... 02.09.11, 22:56 O rany - też bym nie rozumiała - jeszcze chwilkę temu byłaś TU - a teraz jesteś też tu, ale na drugim krańcu tęczy. To jest niesamowite jednak Ale leciałaś tym razem? Odpowiedz Link
foxie777 Re: Powrotnie... 02.09.11, 23:31 Czyli to co zawsze mowie ,choroba to jest ZARAZA.Luizo,czy sprawdzali tarczyce?. Niestety czasami diagnoza jest bardzo trudna i trzeba miec dobrego lekarza. Co do zdjec kociow to sa na forum zdjec,a tu wklejac zapomnialam jak sie to robi. Hrabia jest przecudny. Jutko, nie odpowiedzialas czy myslisz o przytuleniu kocia?. Pytam,bo osobiscie nie moge sobie wyobrazic zycia bez nich. U nas leje,i ma lac przez weekend. Moj Synalek na razie nie ma girlfriend,wiec czytajac o waszych wnusiach,lekko zazdroszcze. Moniu,twoj malzonek jest ok.Gratuluje. Fed,to sobie pogadamy po angielsku jak przyjade.Podziwiam cie nieustannie. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
jutka1 Re: Powrotnie... 02.09.11, 23:48 Foxie, przepraszam, nie doczytałam. Jeszcze nie jestem gotowa na kota. Musi jeszcze trochę czasu minąć. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Powrotnie... 03.09.11, 00:03 Tak tez i myslalam.Twoja Daisy byla cudna. pozdr Odpowiedz Link
fedorczyk4 Sobota, 03.09.11, 08:30 Rozumiem Cię Jutek. Strasznie długo trwało nim przestałam szukać Ducha. Fryszard przyszedł sam, na nogach mojego Synusia, bez mojego udziału, a wręcz ciut wbrew. Moniu week end jest, pogoda piekna, jaka jesień??? Swoja drogą ja też jestem taka ciut bardziej przdwczorajsza. Lato tego roku pozostawiło mi uczucie niedosytu. Nie wiem czemu. Foxie nie ma za co mnie podziwiać. Leniwa byłam całe zycie niemożebnie i teraz muszę nadrabiać jeśli chcę znaleźć inną pracę, a chcę bardzo i muszę bardzo. Odeszłam z dotychczasowej, a nie stać nas na moje ulubione robienie nic Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, 03.09.11, 12:20 No właśnie. Dziś rano, przed przebudzeniem, słyszałam poranne miauczenie Daisy pt. "czas wstawać, wpuść mnie do sypialni!". (( Kurde. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sobota, 03.09.11, 12:37 Ano, z jednej strony to boli, ale zdrugiej ja mam głębokie przeświadczenie, że kot Duch, psy Lunatyk, Beniek, Czortek, Mufka i Pepi, a nawet James Dean który chomikiem był i Szczurcia, o której świadczy imie, czuwaja nade mną z niebiesiech bardziej niż członkowie ludzkiej rodziny. Ta ludzka zawsze miała jekieś pretensje, zawsze czuła się zawiedziona etc. Ta zwierzęca zawsze kochała bezwarunkowo i bezkrytycznie! Odpowiedz Link
foxie777 Re: Sobota, 03.09.11, 16:55 Ja tez to rozumiem dokladnie,bo przezylam.Minelo wiele lat o odejscia mojej ukochanej psinki,a do dzis dnia jak o niej mysle to mnie lapie za gardlo,i przez 2 lata nie bylo mowy o adopcji,a tu ktoregos dnia przyplatala sie Foxie,no a reszte to juz wiecie. Teraz gwarno i komedie co chwila a i roboty duzo. Fed,mow co chcesz ale leniem nie jestes. Jutko tzn,ze dalej bedziesz mieszkac we Francji,bo cos mi sie wydawalo ze masz jakies odleglejsze plany. u nas jak zwykle deszczowo pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Sobota, 03.09.11, 17:27 Witajcie dzis jestem pomidorowa lady- przecieram i zaprawiam,zaprawiam i przecieram. Pamiętam wszystkie moje psy i koty,a to ze nie mamy teraz juz żadnego stwora wynika ,jak już kiedys pisałam,z silnego oporu mojego męża,tez miłośnika zywiny wszelakiej,jest to opor przed przywiązaniem się znowu do domu- dopieszczamy sie ze zwierzyna sąsiadów i dzieci i to na razie musi wystarczyć. Jutko, nie nadążam za Tobą Joujou pytałas o brata zięcia, znalazł sie,znalazł,po 2 dniach,ze strachu ukrywał sie u znajomych,bał sie,zeby tamte karczycha go nie znalazły w domu. Fedo jeśli Ty jestes leniwa, to ja juz nie wiem kogo można nazwac pracowitym Foxie podobno znowu huragan zagraża Nowemu Orleanowi.Dobrze,ze u Ciebie tylko pada. U nas słonecznie i tak jak Monia zauważyła,jesienią zaczyna popachniwać, nostalgią i tym co kojarzy mi sie z dzieciństwem- wyprawami do lasu,na grzyby,przez pola z tym własnie zapaszkiem w nosie. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Sobota, 03.09.11, 17:32 Podrzucam fotki z moją ukochaną nasturcją Chciałam miec ślubny bukiet z niej własnie,ale nie wyszło. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Sobota, 03.09.11, 20:29 Lx,wydaje mi sie ze masz tak duzo teraz na glowie i wcale sie nie dziwie brakiem zwierzatek/To taka osobista sprawa.Swoja droga Mama juz mi zapowiedziala,ze sie nie przyzna co do liczby moich kociow,bo rodzinka pomysli ze zbzikowalam. Powiedzialam ze moze mowic co chce,ale jak bede w Polsce to oszukiwac nie bede. U mnie nikt sie specjalnie nie dziwi i nie wydziwa.Spoleczenstwo jest bardziej tolerancyjne. "Ratuje" mnie fakt,ze mam malzonka,bo bez tego to bylabym "pogrzebana". Smiac mi sie chce jak o tym pomysle.O tolerancji to mozna caly watek zalozyc.Temat bez dna. Sliczne kwiaty,ja juz nawet nie pamietam jakie mialam na swoim slubie. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota, 03.09.11, 22:14 Udalo mi sie na chwile dorwac do internetu, przeczytalam szybciutko nowe dzisiejki Juz we czwartek wyjezdzamy - jak szybko mija przyjemny czas. Dzisiaj lazilismy po promenadzie nadmorskiej, duzo ludzi, troche sie ochlodzilo - tzn, jest dalej bardzo cieplo, ale nie ma strasznego upalu. Mam mnostwo wrazen i fotek, nie wiem kiedy zdaze to obrobic! Duchem jestem z wami i pozdrawiam najserdeczniej, Mm Odpowiedz Link
monia.i Re: Sobota, 03.09.11, 23:46 Mammajko, wypoczywaj, dzisiejki nie uciekną To fajnie, że możesz wreszcie oderwać się od obowiązków i wszelkiego "musieja". Sciskam Cię serdecznie - baw się dobrze Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki 270 - wrześniowe, w zastępstwie :-) 04.09.11, 01:20 Drogie Forumki, wybaczcie pełnowymiarowy odrzut kompowy, ale tak mnie naszło i trudno... codzień jestem z wami, sekunduję waszym podróżom(Verbeno, że też tak omijasz W-wę), przeżywam wszelkie nieszczęścia (Lx! trzymam kciuki za twojego zięcia!!!), duchem jestem z tymi, które walczą z przeciwnościami wszelkimi (Joujou, jesteś wielka!), podziwiam cierpliwość i oddanie sprawie (to o Tobie, MM), no i borykam się sama ze sobą, ale to już zupełnie inna bajka... Podróż do Jutki, dzięki programowi PO - Polska w budowie() dała mi w kość na całego - w jedną stronę 405 km - 8godzin, spowrotem, inną trasą ok 500 km - 9godzin.... ale na miejscu... ufff, baaardzo miło. Mogłam się w końcu wyłączyć z kieratu Śląsk i ogromna część kraju szaleje pozytywnie, czyści, przebudowuje, reorganizuje, upiększa, wydobywa się w końcu z marazmu i ciemnogrodu! w małych miasteczkach i wsiach powstają urocze, zadbane przestrzenie dla ludzi, skwery, place, baseny, boiska... kwiaty, przystrzyżone kolorowe kompozycje drzew, krzewów, przemyślana architektura, renowacje... ranyyy, naprawdę ten kraj pięknieje! nareszcie Moje dziecię za kilka tygodni znów się rozmnoży więc stęka, a Daduczka daje mi już tyle frajdy, że nie nadążam się dziwić... dziecię dziś pogadało ze mną przez telefon (14miesięcy!) i choć niewiele zrozumiałam, to zarówno jej, jak mnie dało to ogromną frajdę. Powoli też się szykuję na następną ucieczkę z kieratu, czyli Vive la France, na kilka dni, a może jeszcze się uda smyknąć na stare śmiecie, czyli w mgliste uliczki pamiętające Holmesa? ojjjj, fajnie jest czegoś chcieć... pozdrawiam, d. Odpowiedz Link
jutka1 Dadziku :-) 04.09.11, 11:47 Oj, Wy warszawiacy! Robisz ten sam błąd, co moje byłe naczalstwo: "Dolny Śląsk", nie "Śląsk"... "Vive la France" już na Ciebie czeka. Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, popaduje 04.09.11, 11:48 Wczoraj wieczorem była burza, jak się patrzy. Grzmoty, pieruny, wichura, ulewa. Fajnie było siedzieć w domu i na to patrzeć "na sucho". Dzisiaj pochmurno i popaduje. 22 C, czyli spadek od wczoraj o 10 stopni. Jutro ma być 20-21 C. Jesień idzie, paniedziejku. Br/ Niechciej mnie dopadł znowu. Ostatnim wysiłkiem poszłam po warzywa, siłom i godnościom osobistom dałam odpór próbie oszukania mnie przez sprzedawcę na 8 euro, przy czym stwierdziłam, że w takim razie trzeba mu od teraz patrzeć na ręce. Dobrze, że wczoraj ugotowałam barszcz ukraiński, więc nie muszę się zbytnio wysilać kulinarnie. Nie chce mi się. Poczytam zaległe numery The Economist, co to na mnie czekały po powrocie. No i będę sobie oglądać Jacka Bauera. Jestem przy trzecim sezonie (po polsku się chyba mówi "serii"? ), jeszcze mi się nie znudziło. No i tyle nudnych nowinek. Miłej niedzieli. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Zima zaskakuje drogowcow a wiosna ogrodnikow 04.09.11, 14:51 Jak przyslowiowi polscy drogowcy zima ja zostalam zaskoczona wiosna, ktora przyszla tego roku wczesniej i jakos gwaltownie. Od wczoraj w dzien mamy 23 stopni w cieniu (noca 10-12) a jutro ma byc 25. Narobilam sie w ogrodzie jak dziki osiol - kopalam, sadzilam ziemniaki, wsadzilam kilka jezowek i kilka roznych ziolek, przycielam wysokie ozdobne zimowe szalwie, nawiozlam i przycielam passiflore. Drobnicy w stylu kwiatki, ziolka i szalwie nawet nie licze a co gorsza zamowilam kilkanascie wiecej dziesiec minut temu. Nie potrafie sie oprzec czarowi Diggers Club W ciagu tygodnia chce wydrzec jakies 50 m. kw. ogrodu spod panowania trawnika, wsadzic pozostale 23 krzaczki truskawek Tioga (Alinta i Cambridge Rival juz sa w gruncie), dwa drzewka awokado, kumquat, granat, 80 ziemniakow... Przede mna wysianie do tacek przeroznych pomidorow, papryki, salat, zywokostu, kukurydzy i inszych innosci. Nawozenie kompostem. Pielenie - duzo pielenia... Od samego wyliczania czekajacych na mnie zajec jestem zmeczona. Siedze przed kompem czujac obolale miesnie i sluchajac kukania sowy boobook - ostatnio kuka blizej, chyba przeniosla sie w inne miejsce parku. Zaczynam wyczekiwac powrotu kukulek koel. Buszmen po zabraniu do energoterapeuty poczul sie znaczaco lepiej. Za tydzien z okladem ma wizyte u specjalisty od boreliozy. Zobaczymy co bedzie. Zreszta w porownaniu z Waszymi przemieszczeniami sie i problemami moje zaskoczenie wiosna w ogrodzie to pikus. Zatem zycze Wam jedynie pikusiowatych problemow. PS. LX, Twoje zdjecia nasturcji mi przypomnialy o zamowieniu nasion - nie moglam sie zdecydowac, wiec bede miec 3 odmiany :o) Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
foxie777 Re: Zima zaskakuje drogowcow a wiosna ogrodnikow 04.09.11, 15:09 Dado,a mnie sie wydaje jakbym Ciebie i inne Dziewczyny widziala tak niedawno.To bylo przed slubem,a tu juz drugie wnusio.Wierzyc sie nie chce. Cieszy mnie fakt,ze w kraju sie polepsza,zreszta zawsze widze pozytywne zmiany jak jestem.Nowe chodniki,pomalowane domy i czysto,ze juz nie wspomne o zarciu. U nas dalej burzowo. Mammajko,fajna masz wycieczke,bedzie co opowiadac.Luizo,good luck z Buszmenem. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Zima zaskakuje drogowcow a wiosna ogrodnikow 04.09.11, 19:59 Foxie,czy Ty czasami nie masz dziś Imienin??Jesli tak to wszystkiego dobrego i niech Cie omijają wszelkie wiatry o damskich imionach. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Zima zaskakuje drogowcow a wiosna ogrodnikow 04.09.11, 21:10 Lablenko,imienin nigdy nie obchodzilam ,urodzilam sie 17 stycznia w rocznice wyzwolenia Warszawy i wbrew zwyczajom w Polsce obchodzilam urodziny. Poniewaz u nas nie ma imienin wiec wszystko zostalo nienaruszone. Oczywiscie dzieki za pamiec. Jak z Mama?.Czy widzisz szanse na powrot do stanu poprzedniego? Oby tak bylo. Zadziwia mnie wielokrotnie sila przebicia chorob roznych.Czasami pacjeta juz "chowaja",a tu nagle odrodzenia.Nie ma madrych.Oby tak bylo i u Ciebie. pozdrawiam tropikalnie[burzowo] Odpowiedz Link
bbetka Poniedziałek był? 05.09.11, 23:59 Chciałam tylko zaznaczyć , że był...i minął... U mnie lało niemiłosiernie i w tej ulewie przyszło mi załatwiać 1000 spraw na mieście oraz zakupy na imprezkę... niezbędny mi pan z jednego urzędu umówiwszy się ze mną na telefon dzisiaj nie odbierał telefonu dzień cały, wrrrr... A. (koleżanka, która jest w szpitalu), po wczorajszym dniu dobrego samopoczucia (przy słabych niestety wynikach, ale łapiemy się już każdej nadziei...), dziś miała znowu operację, bo okazało się, że ma krwawienie do jamy brzusznej.... Córuś zaczyna jazdy więc od wczoraj zarzynamy mój samochód, żeby nauczyła się relacji sprzęgło/gaz... Brat żalił mi się dziś przez telefon jak to niełatwo jest być samotnym ojcem nastolatki w USA i jaki odkurzacz ma kupić, bo chyba jest potrzebny w domu??? Z samochodem jakoś nie miał problemu I tyle w telegraficznym skrócie, bo a) poniedziałek się kończy b)muszę leciecieć do kuchni, bo wypieki na jutro mnie wołają taki dziś dzień deszczowy był słoniowa trąba Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Poniedziałek był? 06.09.11, 00:43 Witajcie po północy U mnie dziś wieczorem bardzo wiało, miałam nadzieję na burzę a tu nici...Dalej duszno jak pieron...Boże, czy nawet we wrześniu nie będzie ani grama jakiejś normalnej pogody?? Jestem już skonana... Wiecie ci wszyscy spece od hydrauliki telewizorów i róznych inszych zepsutości maja we łbach poprzewracane! nie dość, że biorą w 5 minut tyle co ja za prywatną lekcję nie zarobie to jeszcze robią łaskę, że w ogóle się pojawią..nie pierwszy raz tak z czymś mam...dzwoniłam do jakiegos speca od tv w sobote, łaskawie miał się pojawic dopiero dzisiaj (choc zawsze piszą na swoich stronach, że pracują w sobotę.. )ale że mu sie dzis nie przypomniałam, najwyrazniej uznał, że nie warto... Coż, przestawiłam sie na radio i powiem, że nawet sie cieszę bo rzadko go włączam od czasu kiedy nic nie umiem w nim znalexc z nadmiaru stacji, ktore sie pojawiły...Wpadłam na jakąs stację Plus...W ogole jej nie znam Byla tam jakas ciekawa dyskusja religijna a potem fajna, bardzo roznorodna muzyka...była tez moja ulubiona Enya, o której juz dawno zapomniałam W ogóle niraz zauważam, że zupelnie inaczej funkcjonuje jak uzywam radia zamiast tv- odbiór radia jest dla mnie jakis bardziej intymny i osobisty co sprawia, że jestem mniej rozproszona i bardziej się moge skupic na roznych sprawach. Jestem tez w dobrym humorze bo wreszcie przeczytałam urzędowe pisma, ktore od jakiegos czasu nosiłam w torebce i bałam sie otworzyc, żeby nie dowiedziec sie czegos katastroficznego (jak to czesto z tego typu pismami bywa- zwłaszcza jak człowiek z tym i owym musi wojować...)...Ale niczego strasznego w nich nie było Odpowiedz Link
fedorczyk4 Poniedziałek był? Podobno. 06.09.11, 07:45 Ja go nie zauważyłam, bo byłam zdecydowanie zgręzła i włąściwie cały przespałam. Odwołałam lekcje, zwolniłam z ostatnich dni roboty, ograniczyłam sie do zwierząt i spałam cały dzień. A dzisiaj w związku z tym przede mną wtorek bardzo poniedziałkowy. Zresztą taki będzie cały tydzień. Za to w niedziele wraca le Mąż. A może właściwie tę informację akurat powinnam umieścić na kozetce? Żartuję oczywiście, ale czeka mnie sprzątanie pokoju Dziecinki w którym od 2 miesięcy zalegają różne domowe rzeczy, a od 2 tygodni również rzeczy Synusiostwa. Właśnie dotarło do mnie, że za niecałe trzy tygodnie udajemy sie na mega garden party. A ja nie mieszczę się we własnej skórze (dla odmiany) i ciuchach. W związku z tym oczywiście wpadłam w dziki popłoch i przestawiłam na brązowy ryż, żeby choć ciut ciut mniej przypominać walenia. 3 tygodnie jednak pozwalają na pewne "odpuchnięcie" i zmianę rozmiaru choćby o jeden. Dobra, lete z Krowisią, a potem do życia z życiem P.S. Myszko, pozbawiona TV mogę żyć, bez radia nie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek był? Podobno. 06.09.11, 09:49 Oprócz gotowania i przyjmowania, poniedziałek upłynął pod znakiem fiskusa. Wygrałam... Dzisiaj c.d. bliskich spotkań trzeciego stopnia z francuską biurokracją, jutro zajmuję się sprawami medycznymi, a w czwartek-piątek bujam się po mieście z przyjaciółmi z dolnośląskiej winnicy. No a w niedzielę przyjeżdża Dado. Za oknem szaro i chłodno, trochę już czuć jesień... Miłego dnia życzę. Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Poniedziałek był? Podobno. 06.09.11, 09:52 Sory, ale w jakim własciwie sensie jestes sama (co mi tu ktos dobitnie uswiadamiał) skoro masz męża i sporą rodzinę, z tego co wynika przynajmniej wynika z Twoich postów? Wrzesień i pazdziernik na pewno jest dobry na rozne gille i ogiska...W stosnukowo niedawnej przeszłosci zdarzało mi sie bywac na pieczeniu ziemniaczków z ognicha...Przepadam za tym- znacznie bardziej niz za najczesciej spotykaną kiełbachą z piwem... Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Poniedziałek był? Podobno. 06.09.11, 09:56 ...pytanie było do Fedo. Ja dzis biegne do lekarza... jak zwykle msiałam się wyczekac do mojego lekarza "pierwszego kontaktu" jakis tydzień...Czy to jest normalne?? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Poniedziałek był? Podobno. 06.09.11, 11:21 No właśnie nie jestem sama. Dlatego pewnie mam o samotności jak najlepsze zdanie. A im bardziej o tym myślę tym bardziej nie jestem sama, a uwielbiam sama być. Jako jedynaczka ludzi pracujacych w dziwnych porach dnia i szalenie poza domem, całe dzieciństwo i młodość spędziłam sama i w krew mi to weszło Uwielbiam samotność!!!! Kocham sama chodzić na wycieczki, do kina, na koncerty, do muzeum. Odpowiedz Link
fedorczyk4 P.S. 06.09.11, 11:25 Sama miałam być od wyjazdu do powrotu le Męża. Wyjechał koło 11 lipca i wraca w niedzielę 12, czyli miałam być dwa miesiace całkiem sama, bo przychówek jest dorosły i zasadniczo mieszka kajsi, a Maćma wprawdzie wiecznie w mojej codzienności obecna nie mieszka ze mną, tylko w tym samym budynku. Z tym, że 3 tygodnie temu wprowadziło się Synusiostwo co okres cudownej samotności nieco skróciło Odpowiedz Link
myszka1969 Re: P.S. 06.09.11, 11:41 A juz myslałam, że jestes sama wsród ludzi...Tak na pewno niesttey miała moja mama Ja chyba najczesciej spotykam ludzi, ktorzy są albo dosłownie sami albo samotni w tłumie...Ani jedni ani drudzy niestety nie tęsknią za samotnością. Odpowiedz Link
foxie777 Re: P.S. 06.09.11, 15:23 Fed,ja mam tak samo.Wszedzie moge isc sama,nigdy sie nie nudze sama ze soba.Moze to wynika z tego ,ze mam Rodzine,prace, duzo obowiazkow ciagle i jak jestem sama to czuje sie jak w Raju. Dzisiaj lunch z Synkiem jakponski,a potem krotka lekcja komputerowa.Na razie nie leje. Jutka i Dado,jak to milo ze utrzymujecie taki fajny kontakt i sie czesto spotykacie. U nas teraz czesto w TV leca programy zwiazane z 9/11.Smutne to i wstrzasajace za kazdym razem.Pamietam dokladnie co robilam w tym momencie i horror jaki wtedy wszyscy przezyli.W Niedziele idziemy na koncert jazowy w wykonaniu polskich muzykow do jednego z tutejszych Kosciolow ku czci Ofiar tamtego dnia. pozdrawiam tropikanie Odpowiedz Link
mammaja Re 06.09.11, 22:51 Jak sobie pomysle, ze nasz wyjazd dobiega konca, to mi zal...Jest tak cieplo, dzisiaj koncertuje tu Alla Pugaczowa, na nadbrzezu mnostwo swiatel, port w reflektorach, Jalta noca jest fantastyczna - z okien mojego hotelu widac wszystko jak na dloni... Ech, nie moge myslec ze trzeba bedzie sie ubierac, podobno moi juz palili w kominku. Juz odganiaja mnie od kompa, ale zalatwilam poczte. Uscikuje was najserdeczniej Odpowiedz Link
dado11 Re: Re 06.09.11, 23:58 Mammaju! korzystaj i cudownych wrażeń! Czekam na twoją relację, z tej egzotycznej wyprawy))) Za mną dwa dni babciowej "szychty", oszałamia mnie szybkość przyrostu neuronów u mojej Daduczki, mam nadzieję, że to nie przysporzy jej kłopotów... właśnie dostała od rodziców starego, uszkodzonego i-phona, no i bestyjka już obsługuje klawiaturę dotykową... i dzwoni, i gada świadomie do telefonu... a ma tylko 14 miesięcy... no i jest zupełnie bezkonfliktowa, ufff... w okolicy dziś znów przemknęło lato, postraszyło upałem i poleciało jutro bieganina jak w ukropie, trzeba załatwić zakup dodatkowego środka transportu, dzieci szykują się do przeprowadzki, Daduczek już za miesiąc z hakiem... a ja pod koniec tygodnia zapinam pasy i w drogę do Paryża 2000 km w jedną stronę z międzynocowaniem u przyjaciółki w Berlinie, no i śliwki obrodziły, nie wiem czy zdążę przerobić ten urodzaj na słoiczki... a wisi tego dobra z 50 kg na drzewach... ojjjj.... pozdrawiam, d. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Re 07.09.11, 07:45 Mm, pociesz się, że już baterie słoneczne naładowałaś i tego Ci nie zabiorą Ałła Pugaczowa, rany kota kiedy to było? Czekamy niecierpliwie na twój powrót. Kuzynko Daduczka jest first class po prostu i obłędna. Tego Paryża zazdroszczę Ci strasznie, bo wrzesień jest najpiękniejszym miesiącem w tym mieście. Po prostu bezkonkurencyjne światło i kolory. No i mniej turystów, za to więcej powróconych z wakacji, więc ładnych "tubylczyków" jak mawiała moja pani od geografii w szkole podstawowej (tyje, że jej tubylczycy biegali po dżamajce). Tyyyyy zabierz mnie ze sobą!!!!!!!!!!!! Idę w prozę zycia Odpowiedz Link
jutka1 Chłodnawa środa 07.09.11, 09:48 Zapowiada się przyjemny - choć chłodny - bezdeszczowy dzień. Teraz nawet świeci słońce. Radość z małych rzeczy. Wczorajsza batalia z francuską biurokracją zakończyła się tylko połowicznym zwycięstwem. Brakuje mi jednego (z tysiąca pięciuset...) dokumentu, i teraz muszę go jakoś zdobyć wbrew przeciwnościom losu. Damy radę, spoko. Jem dziś lunch z Młodym (byłym stażystą z roboty), to pewnie się nasłucham plotek i ploteczek, nawet jeśli mnie to już ani nie dotyczy, ani tak naprawdę nie interesuje... Ale Młodego bardzo lubię, i jest prześmieszny. Popołudnie też spędzam w miłym towarzystwie. Może spacer, może gadanie na balkonie, zobaczymy. A wieczorem będę ślęczeć w papierach. To tak dla równoważenia przyjemności i obowiązków. Tradycyjnie miłego dnia życzę. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Chłodnawa środa 07.09.11, 18:47 Fedorczyk , ucieszylo mnie Twoje zdanie na temat jesiennego Paryza bo mam takei samo , jesien tamze cudna ... choc paryska wiosna jest tez ok. Ja lece na tydzien pod koniec wrzesnia , nie bylam kilka ladnych lat w mojej stolicy < mam przypadkowo francuskie obywatelstwoPP > i nie robie zadnych planow. Bede chodzic i wchlaniac. Wprawdzie na poczatek moje trzy paryskie przyjacioleczki sie zra ktora ma mnie odebrac z lotniska i u ktorej mam najpierw spac .... ale z drugiej strony milo mi ze jestem tak oczekiwana)) Do tego laduje na Orly bo taka opcje daja moje ulubione linie linie lotnicze na trasie Oslo - Paryz. Orly to dla mnie bardziej kultowe niz ten nowoczesny degol) Kran Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Re 07.09.11, 09:54 Pugaczowa cały czas coś nowego nagrywa.Dziś nawet cos o niej było w radiu na jedynce. Od dziecka bardzo ją lubiłam bo moja mama za nią przepadała w latach 70tych. Ja niestety nie lubie sama nigdzie chodzić. Nie dlatego, żebym się źle sama czuła w teatrze czy siłowni, tylko po prostu samej mi się nie chce. Jak ktos na codzień ma dużo ludzi wokół siebie, pewnie pójdzie chetnie sam choćby po to, żeby troche odreagować i pobyć sam ze sobą... Odpowiedz Link
jan.kran Re: Samotnosc :))) 07.09.11, 20:19 W tym momencie tez rozumiem Fedorczyka... Moze glodny nie zrozumie etc. ale ja mam minimum dwa razy na tydzien potrzebe samotnej pieczary gdziekolwiek. Niby jestesmy mala Rodzina ale moje dzieci , tylko dwojka, Mamusia , dwoje Braci , jedyny Bratanek i kilka przyjacioleczek , grono znajomych , fabryka i inne powoduje ze mam nieodmiennie potrzebe... www.youtube.com/watch?v=qYG34nr0cIw Ostatnio wsiadlam do pociagu i samolotu i dobrze mi to zrobilo , oj jak dobrze... Wiem ze nie posune sie do tego zeby wyrzucic do kubla komorke domagajaca sie informacji o obiedzie , stanie konta bankowego , kto stworzyl Antygone i dlaczego i czy Ajschylos ma na koncu omikron czy omege oraz dokad zmierza nasz swiat i kiedy wreszcie bede w domu... I jeszcze okolo miliona podobnych pytan... Samotnosc czasami ma naprawde debre strony... K. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Samotnosc :))) I środa 08.09.11, 08:37 A ja czasem myślę, że sie posunę. Zwłaszcza wtedy kiedy tak jak wczoraj obrywam po uszach od wszystkich za biezdurno. Nie moja wina, nie ja nachachmęciłam, a na mnie się skrupiło Jak kiedyś piżgnę telefonami i innymi komunikataorami to aż pójdzie wizzzggggg. Zachmurzyło się, ochłodziło i zajesienniło. Wnucze przestało ryczeć przed szkołą i oczekuje niecierpliwie otwarcia bram przybytku, Synusiowa nabywa kaloryfery, podłogi, kafelki i inne, w życie chwilowo trzyosobowej (Synusiowie moi są obaj w Krakowie) wkradła się miła i spokojna rutyna. Ja kuję i wściekam sie na własną tępotę starczą. I tyle. Po popłudniu pożyczam autko od Maćmy, jadę do dentystki i to zajmie mi czas do wieczora. Drżę ze strachu czego to warsztatowcy dopatrzyli się w moim, że jeszcze nie dzwonią. Jakoś mi łyso na duszy i czuję się nieprzyjemnie zawieszona w przestrzeni życiowej Odpowiedz Link
bbetka Chyba czwartek już? 08.09.11, 11:57 Ja dla odmiany czuję przytłoczona pogodą (leje u mnie od poniedziałku) oraz zobowiązaniami różnego typu więc nie smęcę tylko się oddalam ku nim... Dado, maleńka jak cukiereczek! podróży zazdraszczam okrutnie bardzo Dobrego dnia Odpowiedz Link
fedorczyk4 Piątek 09.09.11, 07:32 Ale tłumy na forum Nie piszcie jedno przez drugie bardzo proszę! Osobiście wpisuję się porannie, bo taki mam zwyczaj do kawy. Nie mam nic do napisania co mogłoby kogokolwiek zainteresować. Pewnikiem wieczorem walnę sie na kozetkę, bo nagle zostałam zaatakowana jakąś straszną ilością kłopotów różnorakich. Tyle mojego, że samochód odebrany co ułatwia mi rozwiązywanie innych problemów. Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Piątek 09.09.11, 08:05 Tez lubię pisać do kawy choc o tej porze rzadko- własnie oglądam ""Na dobre i na złe"...Szczęsliwie od wczoraj mam juz mój kochany telewizorek U mnie tez wczoraj lało i do tego całkowicie rozwalił mi sie but...buty dzieki Bogu kupione wiosną Na szczescie teraz swieci słonce. Przyglądam się z zainteresowaniem Waszym wynurzeniom na temat samotnosci.Jak ja bym chciała, żeby tak do mnie ludzie wydzwaniali..choc powiem szczerze, ze bardzo nie lubię gadac przez tel...Od jakiegos czasu w prywatnych kontaktach uzywam własciwie wyłącznie smsów. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Piątek 09.09.11, 08:40 Melduje,że żyję,ale co to za życie. Pozdrawiam i w wolnej chwili może cos skrobne.Jutro spotykamy się z Verbeną i Rieksem i juz się cieszę. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek 09.09.11, 10:06 Uzbrojona w grube dossier, niedługo wyruszam na podbój chrancuskiej biurokracji. Po raz trzeci i mam nadzieję ostatni. Za oknem chłodno i szaro, ale meteoparis zapowiada na dziś w porywach 24-26 C. Jutro: 29-31 C!!! Po południu mam się spotkać na mieście z polskimi przyjaciółmi z winnicy po drugiej stronie góry. Wizytują przejazdem w drodze na południe. Szczęściarze. Letempendzem, miłego dnia. Odpowiedz Link
monia.i Re: Piątek 09.09.11, 10:55 Och, Lx - to koniecznie pozdrów Verbenkę i Rieksa. Mam nadzieję, że mile spędzają urlop - chociaż pogodę to mogli trafić ładniejszą, jak słowo daję. To znaczy - ona jest bardzo śliczna i szalenie taką lubię - ale gdy zaplanuję posiadywanie w domu. Cudownie się wówczas czyta książki w łóżku, pożera różne pyszności i ogląda filmidła. Oraz porasta tłuszczykiem he he he He No ale nic to. Lada moment wprowadzę restrykcje, jeszcze tylko wykończę ukraińską chałwę, naprawdę świetną Weekend spędzamy na działce, z mamunią. Szkoda, że grzybów w lesie brak. No ale przynajmniej się dotlenimy. No i mam nadzieję, że spędzimy miło czas. Chociaż może być nerwowo - muszę rodzicielkę uświadomić, że urlopu raczej teraz nie weźmiemy a sytuacja jest trudna. I w ogóle - ekonomicznie jest tak sobie. Widać wszystkich nas wrzesień nie oszczędza, ehhh. Lada moment pewnie Mammajka zawita pełna wrażeń po powrocie Miłego czasu wszystkim! Odpowiedz Link
bbetka Re: Piątek 09.09.11, 11:07 Dzień dobry-naprawdę! NIE boli mnie głowa, co od razu daje mi lepszą perspektywę Wczoraj zrezygnowałam z jednego wyjazdu i to też poprawiło mi humor W dodatku mąż zaszalał i odzyskałam sprzęt foto!!! a co tam, skoro nie mamy kasy (w domyśle możemy mieć jeszcze mniej to miej chociaż radochę - pogląd mojego chłopa na życie Zapraszam na poranną herbatkę dodam, że jest to miniaturowa zawieszka (dla porównania skali, filiżanka stoi w maleńkiej łyżeczce do lodów) - i po prostu wg mnie jest cudna! szczególnie ta cytrynka dostałam ją od córci Życzę wszystkim poprawy nastroju i dobrego dnia! Odpowiedz Link
monia.i Re: Piątek 09.09.11, 11:15 Śliczna A pogląd Twego chłopa na życie bardzo mię się podobuje Miewam podobne napady - i tak źle i tak - no przynajmniej komfort cierpienia sobie poprawię A dopiero potem tłukę łbem w ścianę.. Odpowiedz Link
bbetka Re: Piątek 09.09.11, 12:21 Taaa........, kiedyś mi powiedział, że jakbym nie była rozrzutna to by mnie nie chciał ))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek --- Pi Es 09.09.11, 13:20 Yesssss!!!......... Załatwiłam! Dossier było już kompletne i zostało przyjęte pod rozwagę PT Biurokracji. )) Ustawowo mają 11 dni roboczych na decyzję. Ufff. Stychnerf idesenalać zimnego piwa i siądę na balkonie z książką. Do wyjścia na miasto mam 2 godziny, akurat trochę odpocznę. A propos "rozrzutności", to w nagrodę kupiłam sobie w drodze od PT Biurokracji roślinę w doniczce. Nie wiem, jak się nazywa, ale od wielu miesięcy obserwowałam ją na jednym żywopłocie w drodze do i z biura. Ma przepiękne duże kremowo-fioletowe kwiaty i kwitnie do grudnia/stycznia. Kiedyś uszczknęłam (?) z tego żywopłotu dwie gałązki z nadzieją że się ukorzenią, ale się nie udało. Nigdy wcześniej jej nie widziałam w sprzedaży, więc wicierozumicie - musiałam ją dziś nabyć! Odpowiedz Link
bbetka Re: Piątek --- Pi Es 09.09.11, 15:18 Jutko gratuluję pokonania sfer biurokratycznych !!! Czekam na zdjęcie nabytku - na pewno jest cudny Odpowiedz Link
fedorczyk4 Sobota 10.09.11, 08:43 Coś na kształt słońca przebija się przez mleczne chmury. Może mu się uda? Jutka, gratulacje wygranej wojny administracyjnej. Francuska administracja to jest coś!!! Też "fce" zdjęcie roślinki. Mnie na pociechę Maćma zafundowała okulary. Cześć jej za to i chwała, bo sama bym teraz na to forsy nie miała. A potrzeba stała się paląca. Juz sie nie mogę doczekać poniedziałku i odbioru nowych szkieł w tytanowych leciutkich prawie niewidocznych oprawkach Te które mam na nosie doprowadzaja mnie do szału tak są już porysowane i do tego nieustajaco, nieubłaganie zjeżdżaja mi z nosa, do spadku z zaskoczenia włącznie. Jutro wraca le mąż, więc dzisiaj sprzatanie i gotowanie. A że czuje sie psychicznie nadgnieciona ostatnimi przypadkami życiowymi, więc mam zamiar wszystko robić łagodnie i z dużą dozą wyrozumiałości dla samej siebie. Pani od angielskiego pożyczyła mi lekturę i bardzo jestem ciekawa jak sobie będę radziła z normalną książką. Zaczełam też ogladać uroczy film "Shirley Valentine" , niestety w tym przypadku ponoszę sromotną klęskę. Rozumiem nie piate przez dziesiąte, a dziesiate przez czterdzieste. Ale i tak fajnie się ogląda Miłego week endu życzę. A zwłaszcza Lx, którą też bardzo proszę o przekazanie buziaków dla Verbeny i Dado której zazdroszczę po prosu nieludzko!!!!! Samochód, samotność, wstęga szos na końcu której jesienny Paryż, pełen Jutki. No po prostu mniód malyna. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 10.09.11, 09:33 Tutaj dziś ma być 30 C! Za oknem niebieskie niebo i słońce. Cudo. Biorąc powyższe pod uwagę, dzień spędzę na balkonie, z książką, prasą i muzyką. A wieczorem zacznę projekt na weekend czyli skończenie doprowadzania do porządku "gabinetu". Jutro będę kontynuować, bo ma się ochłodzić więc i na balkon nie będzie mnie ciągnęło. Ugotowałam wczoraj gar chilli con carne, mam warzywa na sałatkę, mozzarellę i bazylię - z głodu będzie mi trudno zginąć. )) Lx, buziaki dla Verbeny i przyległości. Fed, trzymam kciuki za przyzwyczajanie się do obecności Le Męża. A za Krowisię kciuki nieustające, a i świeczki w intencji wyzdrowienia zapalę. Miłej soboty życzę. Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota 10.09.11, 12:35 Wierzyc mi sie nie chce, ze siedze przy swoim stole- biurku, przed swoim komputerem a za oknem mam widok na swoje drzewa i nasze, polskie slonce! Dwie doby w podrozy, ( w tym wczorajszy dzien w Kijowie) daly mi nieco w kosc, az cud ze wszyscy dojechalismy szczesliwie - biorac pod uwage srednia wiekowa tej eskapady. Ostatniej nocy okazalo sie, ze wagon w ktory jechala czesc naszej grupy byl zaladowany przemytem papierosow ukrytych we wszystkich odkrecalnych czesciach wagonu - celnicy wyniesli podobno 8 workow - starannie zostalo zaladowane gdzies na bocznicy kolejowej, nie mnej byly emocje ! W Kijowie dwa razy lunelo jak z cebra, przemaczajac nas dokladnie - ale nic to! Czytam z ciekawoscia forumowe posty i bede miala jeszcze wiele do przeczytania. Ciesze sie ze do was wrocilam i mam nadzieje stworzyc jakas spojna relacje z tej jednak niezwyklej podrozy. Ale to potrwa Narazie pozdrawiam najserdeczniej i zaczynam sie wyladowywac Odpowiedz Link
joujou Re: Sobota w pośpiechu 10.09.11, 16:34 Wrzesień zaczął się pracowicie i ciężko mi się przestawić więc w wolnych chwilach zapadam w jesienną drzemkę.W pracy rozruch,jak to zwykle bywa wraz z początkiem roku szkolnego.Jestem zmęczona,bo tylko ten weekend mam wolny w całości,pozostałe dni w ciągu tygodnia więc jestem usadowiona na miejscu,gdyż wtedy mój chłop pracuje.Dobrze,że pohulałam tu i tam w czasie wakacji.W tym roku przyszła wyjątkowo duża grupa nowych dzieci i zanim się przyzwyczają to trochę potrwa,a ja muszę być bardziej czujna niż zwykle. Ze spraw pozytywnych:udało mi się nabyć kreację na zbliżające się wesele i odpowiednie obuwie(pozostały drobiazgi),storczyki cieszą moje oko wypuszczając nowe pędy i dwa z czterech aktualnie kwitną.Najbardziej cieszy mnie ten,który swego czasu bardzo marniał,a teraz ma cudne biało-żółte kwiaty. W piątek pani doktor stwierdziła,że moja ubiegłoroczna operacja była konieczna,a obecne zmiany choć bardzo liczne,nie będą ruszane tzn. wymagają obserwacji,ale nie jest żle i do maja pod tym względem mam spokój ufff Odetchnęłam z ulgą i w nagrodę zjadłam solidny kawał w-zetki,a wieczorem przed pracą wyskoczyłam nad Wisłę,bo u nas trwa trzydniowy festiwal z serii:"światło i dżwięk".Wczoraj ciekawe pokazy z ogniem+koncert muzyki elektronicznej.Tu namiastka jednego z pokazów(tyle,że u nas była kilkuosobowa grupa,ciekawsze stroje i sceneria) www.strefaimprez.pl/grudziadz/sombra-teatr-ognia-ii-pomorska-gala-swiatla-i-energii-56793 Poza tym użeram się z różnymi drobnymi sprawami,bo ceny rosną,a jakość usług spada. Tak więc się zawzięłam i tępię.Po raz drugi, przy farbowaniu włosów wyszłam z salonu z upaćkaną bluzką i tym razem wściekło mnie to straszliwie więc chyba będę musiała zmienić fryzjera. Muszę kończyć,gdyż w poniedziałek zjeżdża do mnie rodzinka z Zamościa,obecnie urlopująca w Jastarni.Spodziewałam się ich wcześniej,no ale trochę się poprzesuwało. Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Sobota w pośpiechu 10.09.11, 16:47 "W tym roku przyszła wyjątkowo duża grupa nowych dzieci i zanim się przyzwyczają to trochę potrwa,a ja muszę być bardziej czujna niż zwykle. " Masz te przyjemność pracować w edukacji?..ja w roznym czasie miałam do tego rozne podejscie, czasem traktowałam pracę w szkole za bardzo banalną... Ale po latach pracy tu i tam stwierdzam, Ze w szkole człowiek jest chyba najbardziej samodzielny i bardzo niezalezny.Ponoć nauczyciele sa bardzo zmanierowanymi ludzmi (wiem cos chocby po mojej mamie) ale jednak chyba zawsze najwiecej satysfakcji miałam z pracy w szkole... A w kazdym razie czułam, że cos ode mnie zalezy....Ale w dzisiejszych czasach to ja nawet nie mam pojecia jak szuka się pracy w szkolnictwie...Patrząc po ilości ogłoszeń na stronie urzędu miasta, to chyba wręcz jak igły w stogu siana... Odpowiedz Link
joujou Re: Myszko 11.09.11, 08:40 Pracuję w ośrodku szkolno-wychowawczym dla chłopców upośledzonych w stopniu lekkim i umiarkowanym,jestem nocną opiekunką tzw. panią nocką.Praca w szkole nigdy mnie nie interesowała,ciągnęło mnie raczej w kierunku resocjalizacji. Pracowałam kilka lat jako wychowawca w domu dziecka,ale mój zapał minął z chwilą urodzenia własnego dziecka.Moja rodzina stała się wtedy ważniejsza.W placówkach opiek.wychowawczych pracuje się głównie popołudniami,a przynajmniej ja tak pracowałam i uznałam iż nie byłoby to dobre dla moich bliskich.Inne czynniki również wpłynęły na to,że zatrzymałam się na pewnym etapie,nie kontynuowałam wykształcenia i tak zostało. To tyle w tym temacie. Jeśli chodzi o problem osamotnienia to masz rację:nie każdy dobrze się z tym czuje.Ja odczuwam potrzebę wolnej przestrzeni,ale na dłuższą metę nie potrafiłabym żyć sama. Jestem raczej zwierz towarzyski,lubię ludzi. Wydaje mi się,że musisz więcej wychodzić z domu,bo media mogą w jakimś stopniu wypełnić pustkę,ale nie zastąpią kontaktów z drugim człowiekiem.Spędzasz zbyt dużo czasu przed telewizorem.W ten sposób nie znajdziesz przyjaciół,czy partnera życiowego. Rozejrzyj się wokół siebie. Pozdrawiam Odpowiedz Link
joujou Re: Sobota w pośpiechu 10.09.11, 16:48 Dado,życzę Ci cudownych wrażeń w Paryżu i z lekka zazdraszczam,że będziesz tam ponownie. Przy okazji,cudne t Twoje foty z targowiska zamieszczone chyba na wątku kulinarnym( o ile dobrze pamiętam).Zosieńka jak zawsze urocza Szczęśliwej podróży Ci życzę(bez takich emocjonujących przygód,jak w ubiegłym roku) i niech Wam będzie jak najlepiej na paryskich włościach Jutki.Poza tym,nie pisz,że jestem wielka,bo tego właśnie się obawiam(przez lato nabrałam na siebie ze 4 kg i jakoś słabo idzie mi zrzucanie-za dużo mnie korci Mammaju,cieszę się,że już jesteś w domu i czekam z niecierpliwością na Twoje wrażenia. Lablenko,uściskaj również ode mnie Verbenę i Rieksa.Bardzo kombinowałam,ale nie było szans na spotkanie tym razem,nad czym ubolewam. Fed trzymaj się dzielnie,Ty ze wszystkim sobie poradzisz.Podziwiam zapał do nauki.My zaczynamy 19.09,ale ja jak dziecko,jak wakacje to wakacje....nic nie robiłam w tym kierunku i będzie wstyd. Bbetko,jak mama z dzidziusiem? Herbatka śliczności Pozdrawiam wszystkich,bo już czas mnie bardzo goni. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Sobota w pośpiechu 10.09.11, 17:10 Duzo sie tu teraz dzieje,podroze ,spotkania,powroty etc. Wnusia Dado urocza. Czytajac Jutkowe perypetie z biurokracja francuska,zastanawiam sie kiedy sie skoncza moje wlasne 3 letnie z polska.Moja kolezanka zalatwila sprawe inaczej,po prostu nie zmienila nazwiska po slubie i wszystkie dokumenty polskie i amerykanskie pozostaly przy dawnym. Jej maz nie mial z tym problemu,wyrozumialy facet. Lx zycze udanego spotkania z Verbena i Rieksem. Wczoraj bylismy na bardzo przyjemnym koncercie folk music,poniewaz impreza byla na zewnatrz,dorwaly nas komary.Nic nie pomoglo,zawziete bestie,ale po kilku lampkach wina nikt uwagi nie zwracal. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 270 - światło i dżwięk 11.09.11, 08:07 Wczorajsza Pomorska Gala Światła i Dżwięku w moim mieście,przy dżwiękach Kombi www.grudziadz.twoje-miasto.pl/wiadomosci,eqb,grudziadz-rozblysnie Odpowiedz Link
lablenka_x Juz niedziela 11.09.11, 09:44 Po przecudnej sobocie spędzonej z Verbeną i Rieksem. W piątek po odmeldowaniu się z forum zaczął się w domu sajgon przez nic niezapowiadany. Pan rehabilitant spokojnie masował Mamie noge, gdy ta nam odleciała.Przyjechało jedno pogotowie,stwierdziło zator płucny.Wezwało pogotowie z lekarzem, który zarządził zabranie do szpitala,po drodze miała Mama zapaść.lekarka na dzien dobry powiedziała,że jest bardzo kiepsko i mamy się spodziewac w każdej chwili smierci.No to wezwałam brata z rodziną i spędzilismy dzien przy łóżku.Sytauacja głupia bo czekalismy na śmierć,zgodnie z zapowiedzią pani doktor.Mama była słabiutka,ale dała popisowy numer-na kolację nie chciała nic jeść ani pić,odwracała głowę ,zamykała oczy.Kazałam rodzinie już iść do domu.Zostałam,a po chwili Mama otworzyła oczy i wymownie spojrzała na kubek z herbata,podałam ze słomką i wypiła prawie połowe zawartości.Potem kazano mi już opuścic intensywna terapię,więc poszłam do domu. W sobote przed wyjazdem po Verbenę i Rieksa wpadlismy do szpitala i zaniemowilismy- Mama siedzi podparta poduchami na lóżku,je chleb, który natychmiast odłożyła na nasz widok.Oczka duże i żwawe.Widzimy,że jest ok.Spotykam lekarke , mówię,ze widze ,ze stan Mamy znacznie się polepszył,ona na to ,ale nadal nalezy spodziewac sie najgorszego. Umyłam ,uczesałam i pognaliśmy pełni optymizmu ku Holendrom, na drugi koniec miasta. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Juz niedziela 11.09.11, 10:00 Nie wiem czy wiecie,ale chyba nie ,bo i skąd,ale Poznań jest rozryty- robią ulice, tory tramwajowe 2 najwazniejsze ronda w mieście i wszędzie objazdy i korki,ogromniaste. Wczorajsza sobota była luźniejsza ,więc dojazd na drugi koniec miasta zajął nam tylko 1/2 godziny. Radośc ze spotkania była wielka,niestety nie całowalismy ich od Was,bo dopiero dziś weszłam na forum,ale zrobiłam to dziś,telefonicznie. Najpierw zabralismy ich do Kórnika .Potem podjechalismy nad Maltę.Tam posiedzielismy pod parasolem- panowie przy piwie,panie przy deserach.Przy okazjo obejrzelismy zawody kajakarskie,jakies międzynarodowe. Potem katedra .Potem Rieksy zaprosiły nas na obiad do restauracyjki ,na która natrafili w piątek, niestety była zamknięta.No to pojechalismy do naszej Bordo(Mammaju wiesz gdzie to jest)Obżarlismy się poledwica w sosach kurkowym,z borowikami i czyms tam jeszcze.Próbowałam namówić ich na czernine, która pani reklamowała,więc zamówilismy tylko jej 1 sztuke.verbena odmowiła,Rieks spróbował,ale mu nie smakowała.Zjedlismy ja sami z apetytem,a podroby(serduszka) podarowałam lokalowemu kotu. Potem spacer nba Stary Rynek, do fary,gdzie własnieslub był,więc Rieks miał okazje posłuchac i koncertu-organy skrzypce i wiolonczela i pieknego śpiewu solistów i zobaczyc jak to u nas w Polsce śluby się bierze.Potem pohasali na koziołkach ,potem cd spaceru po Starym Rynku i wyladowalismy w ogródku kawiarenki "Pod starym Młynkiem" i tam popełnialismy grzech rozpusty.Pożarlismy ogromne ilości własnych wypieków lokalu- przepysznych i przedużych.Nastepnie wlokąc opchane brzuchy prawie po chodniku, dotarlismy do auta i odwieźlismy gosci do ich pensjonatu .Ponieważ wieczór był wyjątkowo cudny-prawie czerwcowo ciepły ,posiedzieliśmy jeszcze w ogródku i....nastapił finał tego przecudnego dnia,który oderwał nas od rzeczywistości.W domu oblalismy te wizytę merlotem. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Juz niedziela 11.09.11, 10:07 Witaj Mamajo w domowych pieleszach - czyzby znowu sprawdziło się,że wszędzie dobrze ,ale w domu najlepiej?? Fedorczyku miły mój ,przesadzasz jesli chodzi o moja osobę i za skromna jestes jesli chodzi o osobę Twoja.Jeśtes dzielna i niesamowicie oddana innym.I macie wszyscy rację,że moje sprawy to moje,a każdego innego coś innego może gnębić.Trzymajcie się jednak i nie dawajcie się żadnemu cholerstwu. Jou,jak zwykle piękne zdjęcia i relacja Jutko to kiedy spodziwasz się Dado u siebie,bo nie doczytałam? Dado wnuczka cukiereczek. Biurokracja wszedzie jest wredna i przekupna i wogule na pohybel jej. Wszyscy cieszmy sie niedzielą- ciepłą, słoneczną,letnią. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Juz niedziela 11.09.11, 10:32 Lx, ja sie aż tak w płuca nie biję, ale jednak stwierdzam, że czasami należy "się" i "swoje" zrelatywizować. Nie koniecznie porównując, co było (jak zwykle z mojej strony) nietaktem, ale generalnie. Cieszę się, że mieliście cudowny dzień i że Mama Twoja lepiej. Charakter ma nie od parady Cieszę się z Twojego powrotu Mammajko i zachwyciłam relacją Joujou.] Teraz lecę po le Męża na lotnisko i ściskam wszystkich pośpiesznie, acz serdecznie Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, popaduje 11.09.11, 12:39 Zaspałam dzisiaj! To znaczy nie miałam jakiejś godziny w planie, ale obudziłam się po jedenastej. Szok. To ja jeszcze tak potrafię? 8-O Ochłodziło się i popaduje. Wyszłam na róg po małe zakupy, a resztę dnia spędzę w domu. Sąsiad ma mi powiesić półki w gabinecie, a ja będę kontynuować doprowadzanie go do stanu używalności i pokazywalności. Doprowadzanie gabinetu, nie sąsiada. W przerwach: na obiad chilli con carne, na kolację sałatka caprese. No i oczywiście Kurt Wallander. Idealna niedziela. Czego i Wam życzę Odpowiedz Link
jutka1 Re: Juz niedziela 11.09.11, 10:56 Lx, cieszę się że Mamie lepiej. Fajny dzień mieliście. Dado zjeżdża jutro pod wieczór. A ja dzisiaj zaspałam... Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Juz niedziela 11.09.11, 11:02 Joujou, ale chyba tez jestes pod Kartą Nauczyciela?...Ja pracowałam tez w Domu Dziecka i choc to przecież opieka społeczna a ja byłam psychologiem to był to etat nauczycielski. A teraz juz nawet nie wiadomo, ktory Dom Dziecka istnieje a gdzie są nowe- rodzinne Domy Dziecka...Dawniej przynajmniej na stanowiskach wychowawców była w nich dość duza rotacja. A propos resocjalizacji to jest to dla mnie o tyle ciekawe, że zastanawiam sie kto własciwie, kogo i gdzie resocjalizuje w naszym pięknym kraju?...Młodzież ma pewnie swietlice socjoterapeutyczne, oczywiscie poprawczaki a dorosli?...Tyko zakład karny?..bo pojąc nie moge dlaczego np. byli osadzeni w zakładach karnych są potem kierowani na oddziały psychoterapeutyczne, gdzie kompletnie rozwalają terapie pacjentów nie mających jakichkolwiek problemów z prawem...Przeciez dla nich powinny chyba byc jakies placowki postpenitencjarne?... Wiesz, ja dawniej wiele podrożowałam, absolutnie nie jestem typem domownika ale jednak z czasem stałam się zmeczona, mam ciezkie bole głowy a tez chce się przeciez robic to co sie lubi a nie czego sie nie lubi..Jak nie lubie sama wychodzic do teatru a lubie ogladac tv to robie to drugie...choc pewnie to tez jest najprostsze..Wiesz, żałuje nieraz, że nie ma wokoł mnie takich fajnych ludzi i na poziomie jak np. państwo Lubiczowie z" Klanu"...ale cóż zrobic...Moze niepotrzebnie zostałam po studiach sama w wielkim miescie.. Byc moze nalezało wrocic do siebie. Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Juz niedziela 11.09.11, 11:06 A wiesz poszłam wczoraj na urodziny Parku Wodnego (w ktorym notabene tez miałam przyjemność pracować...Bardzo fajne miejsce )..ale stwierdziłam, że to co zrobili, to zwyczajne wyciąganie kasy od klientow a nie żadne świeto i zrezygnowałam... nie chciało mi się byc tam samej i jeszcze dopłacać do tego interesu. Odpowiedz Link
bbetka Re: Juz niedziela 11.09.11, 14:02 Myszko, kij ma zawsze dwa końce... Ja po studiach wróciłam do siebie i też pozostałam w zawieszeniu towarzyskim - towarzystwo ze studiów pozostało 400 km ode mnie, a towarzystwo miejscowe z czasów szkoły średniej było już w zupełnie innym miejscu i 5 lat "dziury" nie dało się zniwelować...Pozostały mi przyjaźnie (i ze szkoły i ze studiów). dla których i tak było bez różnicy czy będę tu, tam, czy na księżycu Ale ja ogólnie jestem mało towarzyska...żeby nie powiedzieć, że w odróżnieniu od Jou raczej nie lubię ludzi, co wynika pewnie i z charakteru i wykonywanej pracy, wymagającej ciągłego kontaktu z mnóstwem osób, więc jak tylko mogę staram się odizolować Jou, piękne zdjęcia! musiał być super fajny pokaz! Lablenko, to fajnie, że dzień z Verbeną i Rieksem pozwolił Ci się oderwać w przyjemny sposób od trudnej codzienności. Życzę mamie zdrowia Moja A. po kolejnej operacji - podobno już ostatniej i podobno ma być już tylko lepiej -ale słyszeliśmy to już tyle razy, że trudno w te zapewnienia uwierzyć...Malutka za to całkiem dobrze- przybiera szybciutko na wadze i samodzielnie oddycha Jutko, a Wallandera czytasz czy oglądasz? Ja jestem fanką serialu w wersji szwedzkiej gdzie gra Krister Henriksson i niestety do innej wersji nie mogę się przekonać...Ostatnio nabyłam i przeczytałam pierwszą z serii książek o Wallanderze, ale jakoś mnie nie zachwyciła... Fed, nieustająco trzymam kciuki za Krowisię i jej zdrowie oraz pogodne przystosowanie do wspólnoty życiowej po tak długim urlopie U mnie koszmarny upał, Hrabia nie wie gdzie się podziać ze swoim wspaniałym futrem i okupuje zacienione części balkonu a ja jadę jako wsparcie psychiczne na działkę do rodziców rozpaczających nad ciężką dolą mojego brata za oceanem, który -biedaczek!- musi się nauczyć przez telefon robić kotlety mielone oraz kupił odkurzacz, bo okazało się, że takowy też na gospodarstwie jest potrzebny ))) Spokojnej niedzieli Odpowiedz Link
jutka1 Re: Juz niedziela 11.09.11, 14:13 Bbetko, Wallandera czytam (aktualnie), i podoba mi się. Może to kwestia tłumaczenia? Ja czytam angielskie i jest wyśmienite. Co do serialu, preferuję ten zrobiony przez BBC, ale może dlatego że uwielbiam Kennetha Branagh? No i nie przepadam za lektorami, a jeśli są napisy to szwedzki by mnie drażnił - nie przepadam za melodią języków skandynawskich. Swoją drogą, trafiłam na super okazję, bo kobitka w pracy sprzedawała 7 Wallanderów po 1 euro za sztukę, więc kupiłam wszystkie. Musiałam wyguglować daty publikacji szwedzkich wersji, żeby iść chronologicznie (angielskie tłumaczenia nie ukazywały się chronologicznie). No już drugi miesiąc czytam. Odpowiedz Link
mammaja Re: Juz niedziela 11.09.11, 16:27 No i wciagnelo mnie zycie rodzinne ( wczoraj), a dzisiaj odsypialam jak nieprzytomna te dwie noce w pociagu. Tak, ze kiepsko z moimi relacjami, ale beda. Lx, widze oczami duszy Poznan i wasza czworke, wspominam przemila knajpke, ale tea bardzo wspolczuje zawirowan z mamą ! Piszesz o tym w tonie pogodnym, ale wiem ile kosztuje nerwow taka hustawka informacji i nastrojow. Pozdrawaim jak najserdeczniej Verbene z R. i oczywiscie ciebie i T. Nie napisalam, ze zachwycona jestem wszystkiemi fotkami, wnuczka - Daduczka i relacjami z zycia. Fed, koniec wolnego a my nie zdazylysmy sie spotkac. Ale nic to, jesien przed nami. A sprawy uciazliwe jak byly tak sa - remont w domu gdzie ma pracownie, itp. A wydawalo sie ze sie "samo pozalatwia" jak mnie nie bedzie! Nic z tego! Odpowiedz Link
monia.i Re: Juz niedziela 11.09.11, 21:02 Wróciłam z działkowego weekendu - wszędzie dobrze - ale w domu najlepiej. Lx - super czas z Rieksami spędziliście Dobrze, że miałaś okazję odreagować choć odrobinę ten stres, jaki przeżyłaś. Mama jest z twardego materiału zrobiona, dobrze, że kryzys minął ale nerwy mieliście wszyscy potarmoszone. Mam nadzieję, że teraz będzie spokojniej. Odpowiedz Link
monia.i Re: Juz niedziela 11.09.11, 21:20 Mammaju - super, że już jesteś - brakowało Twoich wpisów Poweekendowo - niestety, w grzyby w tym roku się nie wstrzeliłam. W lesie - co dziwne - dość sucho. Sporo ładnych kurek, pojedyncze podgrzybki. Smok upolował jednego prawdziwka. Czyli ewidentnie stan po lipcowym wysypie i przed jesiennym. Bryndza. No i trudno. Mami - chyba nieco przygaszona naszymi problemami z pracą - nie dopytywała się, kiedy przyjedziemy znów. Za półtora tygodnia brat z rodziną ją nawiedzi - i odbierze z działkowego posiedzenia. Chyba do niej dotarło, że to nie jest wyskoczenie z wizytą na sąsiednią ulicę. Zastanawiam się, jak nam się to wszystko poukłada.Po smoku emocji nie widać, ja jestem spięta. Odpowiedz Link
monia.i Re: Juz niedziela 11.09.11, 21:30 Przeczytałam kilka kryminałów Mankella, w naszym tłumaczeniu - czytało mi się całkiem dobrze, może dlatego, że klimat, taki chłodno-dołujący, mi odpowiadał. Ekranizacji nie widzialam. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Poniedziałek 12.09.11, 06:45 Kiedyś rzucałam się na każdego Mankella który wychodził. Czytałam po naszemu i w języku bla-bla, bo oni więcej go wydawali. No i mi przeszedł. Zbyt dużo krytyki systemu szwedzkiego, zbyt dużo teorii ocierajacych sie o spiskowe. A szkoda bo naprawdę go lubiłam. Ekranizacji już nie ruszyłam. Chodzi teraz jedna po Ale Kino. Chyba w niedzielne wieczory, ale już wolę omijać. Zaraz idę z Krowisią do wetologa (zwierzęcego kardiologa). A potem po okulary Poranek jest ładny, Le Mąż powrócony w dobrym nastroju, wczorajsze niedzielne popołudnie w komplecie było bardzo miłe, opiłam sie kawy i ruszam do życia. Miłego tygodnia!! Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Poniedziałek 12.09.11, 11:16 Bbetko a moje kiciuśki wczoraj stłukły mi lekarstwo, które nieopatrznie zostawiłam na pralce...a że było słodkie i lepkie to mam teraz roboty co niemiara Wiesz, problem w tym, że ja utraciłam kontakt z moimi przyjaciółkami, które miałam na studiach własnie z powodu odległości, która nas dzieli- wróciły do siebie albo wyjechały za granicę.Z jedną korespondowałam ale to się urwało Jakbym wróciła do siebie, moja sytuacja towarzysko nie zmieniłaby się na plus ale jednak jak się jest w swoim otoczeniu, pewnie łatwiej jest z szukaniem pracy a tez łatwiej człowiek się do różnych rzeczy mobilizuje i dyscyplinuje w wielu sytuacjach. Co prawda na początku nawet mi nie przeszkadzało, że ciągle musiałam zmieniać pracę a nawet były to dla mnie ciekawe doświadczenia ale jednak z czasem człowiek jest co raz bardziej zmęczony a tez nagle okazuje się, że choć wiele różnych rzeczy w życiu robił, to niczego tak naprawdę nie potrafi robić.A jak nie jest się nigdzie zawodowo osadzonym a do tego jest się samym to naprawdę jest niewesoło.Ty z powodu swojej pracy możesz mieć dość kontaktów z ludźmi i mogą Cię oni wręcz męczyć a u mnie jest dokładnie odwrotnie Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Poniedziałek 12.09.11, 11:22 Fed, a ja chyba pójdę z moimi kiciuśkami do weta tuż obok mojego osiedla- własnie jest jakas akcja dentystyczna dla zwierzaków- moze dostaną coś na nieświeży oddech? ..ponoć są jakies szczoteczki do zębów dla zwierzaków ale w przypadku moich ich użycia sobie nie wyobrażam...Pazurków nigdy im nie dałam rady obciąć, ledwo uszka im czasem przeczyszczę..często widzę, że sobie tarmoszą uszka a to dla kotow goźne- grozi nawet świerzbem a na starość głuchotą... Odpowiedz Link
bbetka_1 Re: Poniedziałek 12.09.11, 11:17 Ta wersja na Ale Kino jest beznadziejna...ale tą szwedzką naprawdę polubiłam na tyle żeby kupić wersję pisaną, w której prawdopodobnie przeszkadza mi tłumaczenie ;-( ale z sympatii do Wallandera pewnie przeczytam i następne Przyzwyczajenie robi swoje i nawet Kenneth Branagh mnie do innej wersji nie przekonał Przyznam się że pokątnie oglądam też Morderstwa w Midsomer )) ale baaardzo rzadko... Fed, pięknych okularów i jeszcze ostrzejszego widzenia świata dla Krowisi dobrych rokowań i zdrowia Wszystkim dobrego dnia i tygodnia Odpowiedz Link
joujou Re: Poniedziałek 12.09.11, 11:27 Lablenko,nieustająco trzymam kciuki za Was i Waszych bliskich.Jak słyszę zator,to mnie strach wielki ogarnia.Trzeba wierzyć,że mama nie da się chorobie złamać. Bardzo się cieszę,że mogłaś w tak przyjemny sposób, w towarzystwie Verbeny i Rieksa oderwać się od codzienności i trochę zazdroszczę tego spotkania Trzymam kciuki również za Krowisię i pomyślne ułożenie spraw u Was wszystkich,a Moni przede wszystkim.U mnie od rodziny płyną bardzo niepokojące wieści z obu stron,ale tak bywa,że nie zawsze się udaje-ważne,by walczyć i nie poddawać się psychicznie(mam na myśli zdrowie).Muszę kończyć,reszta póżniej i wtedy postaram się odpowiedzieć Myszce. Odpowiedz Link
joujou Re: Poniedziałek 12.09.11, 11:18 Zrobiłam sobie małą przerwę na kolejną kawę.Krzątam się od godz.6 przygotowując chatę i żarełko na przyjazd gości.Właśnie ustaliłam,że dopiero wyruszyli więc mam trochę czasu.Poza tym jakoś nie panikuję,chyba dlatego,że po prostu ich lubię Wczoraj nie mogłam sobie podarować kolejnego koncertu,kończącego 3-dniowe obchody Pomorskiej Gali Światła i Energii.Na dziedzińcu Ratusza odbył się koncert chóru akademickiego UMK w Toruniu w towarzystwie Eljazz Big Bandu z Bydgoszczy i młodej,ale świetnej wokalistki jazzowej Agaty Stawiarz.Dyrygował Benedykt Odya,znany u nas z różnych projektów muzycznych.Program składał się z utworów Duka Ellingtona m.in. wykonali "Sacred Concert".Było pięknie i nastrojowo. Odpowiedz Link
bbetka_1 Re: Poniedziałek 12.09.11, 11:36 Jou, zdjęcia jak zwykle fajne Widzę, że powinnam zacząć pracować w nocy to miałabym dnie na różnorakie rozrywki tylko kiedy się wtedy sypia??? Udanej gościny! nie ma to jak lubiani goście ja miałam takich w sobotę (przeciągnęło się do niedzieli i nawet się nie zirytowałam, że przygotowałam mnóstwo pyszności a kolega wrócił z powrotem na dietę...szybciutko przeorganizowałam się w kuchni żeby i on miał jakąś kulinarną przyjemność mimo diety Myszko, pisałam równolegle z Tobą Ja zapominałam schować wazonów i rano zastałam w salonie dywan z rozdrobnionych kwiatów, dobrze że chociaż wazonu nie wywaliły więc mniej sprzątania ... a wczoraj mąż uruchomił stojący wysoko na szafie zegar, który gra melodyjki co kwadrans i Hrabia zapoznając się z nim trafił na moment grania co go tak przeraziło,że zleciał z szafy zabierając ze sobą ciężkie albumy książkowe ))) Huku było co nie miara, Hrabia z respektem odnosi się teraz do zegara, a książki szczęśliwie go nie uszkodziły bo jakby tak spadły na ten koci łeb to mogłyby go nieźle poturbować.... A z przyjaźniami tak jest, że potrafią się rozpłynąć...Ja np utrzymuję kontakt (głownie listowny, bo nie cierpię gadaniny przez telefon) z przyjaciółką poznaną na obozie w podstawówce!!! Mieszka prawie 400km ode mnie, a jej trzecia córka i moja jedynaczka urodziły się tego samego dnia widujemy się raz na kilka lat, ale zawsze są to cudne spotkania Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Poniedziałek 12.09.11, 12:50 Bbetko, moje kociaste godzię temu rozsiadły się z lubością na segmencie i na encyklopediach, gdzie często mają zwyczaj przesiadywac ale dziś do tego oblizywały się namietnie- pewnie upolowały jakąś muchę,komara cholera wie co W kazdym razie miały tam dzisiaj nadzwyczajne posiedzenie Ja tez odnowiłam rok temu dzieki Naszej Klasie kontakt z moją przyjacółką az z I klasy podstawówki (potem wyjechała) i nawet spotkałysmy się ...Ale korespondencja singli (jak ja) z osobami, które załozyły swoje rodziny czesto się nie klei, zwłaszcza jak nie mieszka się blisko (choc dla mnie nie jest to do konca zrozumiałe)..Ja chyba bardziej zyje wspomnieniami o moich dobrych znajomych z lat szkolnych a one bardziej terazniejszymi sprawami i problemami...Wniosek z tego prosty, że jak nie jest sie gdzies osadzonym tzn. ani we własnej rodzinie a ni w swiecie pracy to sytuacja naprawde jest niewesoła...Troche jakby sie żyło na pustyni Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek: chłodno i wietrznie 12.09.11, 12:25 Pogoda coraz bardziej jesienna, szczególnie czuć to rano i wieczorami. Wprawdzie zapowiadają na dziś 22-23 C, ale ma padać. Nihil novi. Zabrałam się za ostatnie przygotowania do wieczornego przyjazdu Dado, bo po południu mam gościa na herbacie i do tego czasu muszę wszystko zapiąć na ostatni guzik. Poza tym trochę majstruję przy lawendzie na balkonie, tzn. cierpliwie obrywam czyszczę łodygi z uschniętych liści (ok. połowa wysokości) i muszę przy tym uważać, bo na łodygach jest już sporo zalążków nowych gałązek. Robota żmudna, ale relaksująca. W tle gra radio FIP, od czasu do czasu na chwilę wychodzi blade słońce, bardzo przyjemnie. Poza tym balkon dostarczył mi następnej niespodzianki. Duża roślina o wielkich liściach (Verbena zna nazwę, ja zapomniałam) latem zaczęła "hodować" na czubku bulwę, przypominającą zeszłoroczny zalążek wiosennych liści. Dwa dni temu patrzę i oczom nie wierzę: ona będzie kwitnąć! Dokumentuję postępy, jak zakwitnie to na odpowiednim wątku zapodam reportaż "before and after". Notoletem do lawendy i innych prac domowych. Miłego dnia. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Poniedziałek: chłodno i wietrznie 12.09.11, 22:16 hej,witajcie, to ja Verbena w podrozy Kto mowi o brzydkiej pogodzie w Polsce? Caly czas jest slonecznie i cieplo, dzisiaj siedzielismy u mojej chrzesnicy do nocy na tarasie w krotkich rekawkach. Objechalismy juz pol Polski, w tej chwili jestesmy u siostry i mamy w Lubinie. Rano odwiezlismy dwie ciotki, czyli moje siostry, na wroclawskie lotnisko bo lecialy do Paryza w odwiedziny do wnuczki jednej z nich. Teraz mamy wolna chate ,mame do zaopiekowania i jeszcze pare dni wolnosci. O wrazeniach z urlopu opowiem po powrocie ,powiem tylko krotko - bylo swietnie. Polska pieknieje z roku na rok, mnostwo uroczych hotelikow, nowych domow, drogi coraz lepsze, ludzie coraz milsi, az serce rosnie. Poza tym, stesknilam sie juz za Wami Odpowiedz Link
foxie777 Re: Poniedziałek: chłodno i wietrznie 12.09.11, 22:31 No prosze,a ja wlasnie wole Mankella w polskim tlumaczeniu.Wydaje mi sie ze my rozumiemy ich klimaty lepiej. Lablenko,glowa do gory,tych spraw nigdy nie mozna przewidziec na 100%. Na mam przyjaciolke w Bostonie.Znamy sie ponad 20 lat i mimo ze nie widzimy sie zbyt czesto jestesmy sobie bardzo bliskie. Fed trzymam kciuki za Krowisie.Co do kociow to szczotkuje zabki,ale to trzeba zaczac w bardzo mlodym wieku.Ja wszystkie przyzwyczajalam do skrupulatnych ogledzin. Co tydzien robimy sesje.Uszka ,oczki,futerko,slowem na calego. Wczoraj smutny dzien u nas i bardzo refleksyjny.To juz 10 lat. pozdrawiam tropikalnie. Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedziałek: chłodno i wietrznie 13.09.11, 09:51 Przezywam szok powrotowy. Az mi sie chce smiac z siebie. Wczoraj wprawdzie ni bylo mi do smiechu spedziwszy kilka godzin z panami wymieniajacymi rury w pracowni i sprzatajac po zakurzeniu - nie bylo mnie kiedy zaczynali, corka dala klucze sasiadce i nie bylo komu "zabezpieczyc" . Tak ze mam zasow niezly. Tptez wieczorem padlam, ze to dzisiaj wstalam o 6. A tu tyle spraw ! Jak latwo mozna przyzwyczic sie do tego, ze trzy razy dziennie podaja ci posilek i nie musi sie gotowac ani zmywac ! Tylko wymyslac mily program. A za oknem bezkresne, zdawaloby sie, morze i cyprysy. Poniewaz potrwa nim zrobie album z podrozy, tyle mam fotek do zmniejszenia i obrobienia - wiec narazie tylko na "na dziendobry" wspomnienie tamtych dzionkow widok z balkonu Widok z góry Ai- Petri Jaskólcze Gniazdo Tyle narazie "krymskich wspomnien" - pranie, spacer z wnukami i jakis obiad - to moj "nowy " program na przedpoludnie Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedziałek cieply i sloneczny! 13.09.11, 09:54 U mnie piekna pogoda! Verbeno - bardzo sie ciesze, ze macie dobre wrazenia z podrozy i pogoda wam dopisuje! Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link
verbena1 wtorek w Polsce 13.09.11, 12:13 Mammajko, piekne zdjecia, ten zamek na skale jak z bajki. Widzisz jak szybko mozna przyzwyczaic sie do bycia obslugiwana, mnie tez bedzie ciezko powrocic do codziennosci z zakupami i gotowaniem,nie mowiac o pracy. Siostrzyczki moje Paryzu, przezyly jakos przelot samolotem Maja dziesiec dni na zachlystywanie sie, zwiedzanie i smakowanie Paryza. Wczoraj bylismy razem z mamcia u mojej chrzesnicy obejrzec nowo wybudowany domek za miastem. Siedzielismy na tarasie przy pieknie zachodzacym sloncu a ja zatesknilam wreszcie za moim ogrodem i samotna kotka. Dado ,ciesze sie ,ze znow jedziesz do Francji, zachlystuj sie i pisz sprawozdanie, lubie Ciebie czytac Dzis z rana poszlam do mojej najlepszej na swiecie fryzjerki i zrobila mi zwariowana,sterczaca fryzure, czuje sie lata mlodziej. Wracajac do wizyty u Lablenki, spotykamy sie raz na pare lat a dogadujemy sie w mig, tak jakbysmy nie widzialy sie pare dni. Oprowadzila nas po ciekawych miejscach, dla mnie hitem jest niezmiennie ten piekny barokowy kosciol przy Rynku. Teraz odnowiony wyglada cudnie. Moglabym godzinami patrzec na niesamowita prace i kunszt sredniowiecznych rzemieslnikow, no i ta specjalna atmosfera, przepieknie. Szkoda ,ze bylo za malo czasu na spokojne pogadanie. Rieks zachwycony polskimi miastami, w Gdansku chodzil z otwarta buzia, Poznan obfotografowal ze wszystkich stron, moze zechce przeprowadzic sie do Polski To byloby na tyle, ide polazic po sklepach. Odpowiedz Link
gaudia Re: wtorek w Polsce 14.09.11, 01:15 nie pisalam, mimo obietnic, bom sie przenosila a nie jestem tak wielozadaniowa jak Juta donaszam, zem we Francji kiedy tu dojechalam, eskortujac psa mego jedynego, na dzien dobry zastalam Lemeza Fedo tylko 2 kilo kilometrow i prosz bardz - spotkanie Takoz z tesciowa Fedo UP, ktorej mam pomagac zyc z poczatku mnie zalamala - gnusnosc szpitalna, potrzeba obslugi i brak wiary. Ale sesja psycho oraz moja asertywnosc daly rezultaty i wiecie co? Panstwo francuskie postanowilo mnie juz na pewno zatrudnic! Nie jestem w stanie skomentowac wszystkich Waszych postow. Deklaruje tylko, ze czytam i trzymam kciuki za Was i Waszych bliskich Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: wtorek w Polsce 14.09.11, 07:20 Mammajko, czuję sie znęcona Twoimi zdjęciami i czekam niecierpliwie na więcej!!! Verbeno, kto wie, kto wie, może rzeczywiście przeniesiecie sie do Polski? Ciekawa jestem co o tym myślisz. Gaudiencjo pisz więcej pisz. Zwłaszcza jestem ciekawa adaptacji psicy w warunkach francuskiej prowincjhi. Czy zaczyna juz warczeć po francusku, czy uznała sikanie do rynsztoka i co myśłi o okolicznych psach i parkach? Ja sie powoli zbieram zeby zawieść Krowisie do klliniki. Ale powoli i niechętnie. Wnuczęciu wypadły przednie zęby i wymawienie nowych słówek po francusku przychodzi mu z wyraźnym trudem i to tyle. Z Krowisiej przyczyny trudno mi się chwillowo na czymś innym skupić. Odpowiedz Link
mammaja Środa słoneczna 14.09.11, 10:15 Czytam i ciesze sie, ze Gaudii uklada sie we Francji, czekam na wiadomosci od Dado !Niestety musze jeszcze do murarzy zeby chociaz zamurowali co wydłubali. Tylko dzisiejki otworze i bede pozniej Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Środa słoneczna 15.09.11, 10:55 Wy tu tworzycie jakis klub osób na uchodźctwie?..Że się tak zapytam...Zadziwiające jak dla mnie, że udzielają się w tym wątku właściwie sami mieszkający za granicą...Zazdroszczę choc osobiście mam niezbyt mile skojarzenia z wyjazdami za granicę- moje dwie przyjaciółki wyjechały zaraz po studiach na stałe do Francji i Kanady. Ale wg mnie to bardzo dobry wątek dla wszystkich.. brakuje w necie miejsc gdzie rozmawia sie po prostu i zwierza o tym co na codzień a jesli juz to są hobbystyczne i mniej uczęszczane...Mało jest w necie miejsc, ktore są tak aktywne jak fora Gazety.pl ..Chwała jej za to Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Środa słoneczna 15.09.11, 11:45 Myszko ,za granicą to mieszkaja tylko Luiza-Australia,Verbena- Holandia,Foxie - Floryda ,Kran - Norwegia i Jutka - Paryż.Reszta w Polsce Odpowiedz Link