mammaja 29.06.12, 23:07 Jutro ostatni dzień czerwca - te urocze długie, jasne wieczory będą się skracać, niestety. Ale lato w pełni - życze pieknych, ciepłych dni i nocy Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
verbena1 Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 30.06.12, 00:10 No wlasnie ,jeszcze sie lato nie zaczelo a dni juz beda krotsze, jaka szkoda, tak malo bylo okazji siedziec na tarasie przy swietle gwiazd. Mam nadzieje ,ze lipiec przyniesie wreszcie cieple noce. Przed chwila obejrzalam w tv film Milosza Formana "Lot nad kukulczym gniazdem". Ten film powstal 1975 roku, niesamowite ja dawno a przeslanie jest do tej pory jak najbardziej aktualne a Jack Nicholson zagral tak ,ze dostalam gesiej skorki z wrazenia. Kto nie widzial niech obejrzy koniecznie. Dobrej nocy , zwlaszcza Tobie Moniu ,jesli czytasz Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 30.06.12, 09:49 Pelna zgoda Verbenko, to jest jeden z moich ulubionych filmow A my czyli rodzina wyladowalismy wczoraj w Belgii a teraz czekamy na wyruszenie na wycieczke. Pogoda w pozadku, nastroje tez Jutro fiesta famililjna z poglowiem w liczbie 49 sztuk. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 30.06.12, 11:14 Swietnie Fed, masz wreszcie wolne, baw sie dobrze i zdaj szczegolowa relacje. Pogoda idealna na wycieczki i inne zabawy na lonie. Zaraz pojde zrywac porzeczki zanim ptacy sie nie rzuca. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 30.06.12, 11:34 Upał. Wstałam rano wcześnie. żeby troche podlac cieniste partie ogrodu, zwlaszcza rododendron. No i wiszące pod okapem doniczki, bo te zawsze potrzebuja wody. Mialam zamiar odpoczywać w domu, ale synowa powiedziała że dzieci chore- Klara ma temperature i pewno będe troche pomagać - szkoda, wreszcie ciepło, basenik w ogródku - a może od tego basenika infekcja ? Fed- wspaniale, że masz taki miły wypad - wyszalej się Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 30.06.12, 18:59 W tym roku codziennie czerwcowe wieczory wprowadzają mnie w zdziwienie,że to jeszcze jasno,a tak juz późno.Wreszcie zrobiły sie ciepłe . Dobrze,że mam balkon, brakuje mi mojej ukochanej błękitnej laurencji, ale w tym roku juz nie mam miejsca, musi być kat ta wietrzenie Mamy pościeli. Od rana 28 stopni i duchota tropikalna.Pojechałam na ryneczek na zakupy i dopadła mnie burza z ulewą, potem zrobiło sie upalnie. Fed oj pobyłabym w Belgii, pobyłabym, zwłaszcza w Brugii, niestety rodzinę mam przypieta do ziemi ojczystej i tyle. Myślę z niepokojem o Foxie , bo nad Floryda jakis huragan szaleje. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 30.06.12, 19:38 U nas tez wreszcie cieplo,dzis byl prawdziwie letni dzien. Obiad pod platanem, potem drzemka na lezaku, jak ja to lubie. Jesli wieczor bedzie tak samo cieply urzadzimy sobie spotkanie przy swiecach na tarasie Dzis byl dzien wylacznie ogrodowy, odchwascilam truskawki, zerwalam troche porzeczek i zrobilam 4 sloiczki dzemu. Lablenko, u mnie dni sa jeszcze dluzsze bo slonce zachodzi pozniej, przy czystym niebie jest jeszcze jasno do 23. Mammajko, troche za blisko masz wnuki, co niekiedy bywa lekko meczace. Czy Dado juz na dobre pozegnala sie z forum, odezwij sie dziewczyno od czasu do czasu, brakuje Ciebie tutaj. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 01.07.12, 08:21 O 7. rano było jeszcze w miare chlodno i przyjemnie. Kawka na tarasie. potem raczej pozamykam drzwi balkonowe, chroniąc chłód w domu. Oczywiście będziemy cieszyć sie na wieczorny mecz Małpo, udało mi sie wejść do albumu i obejrzłam czarującą pannę młodą ! Gratuluję ! Verbeno, to prawda że wnuki absorbują, ale sa bardzo kochane i bez nich tez jest smutno. Tak to juz jest z tą miłością Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 01.07.12, 19:49 Czytam ,ze w Polsce potworne upaly, kazdy pewnie gdzies na lonie natury, nad woda lub w cieniu drzew. U nas dalej cieplo, wczoraj siedzielismy do polnocy na tarasie , nie macie pojecia jaka cisza jest u mnie na wsi, gdzies daleko tylko szum aut a w poblizu nic, pieknie bylo. Dzis z okazji imienin Rieks zaprosil mnie do restauracji, wlasnie wrocilismy, objedzeni i opici lekko Zaraz zrobie kawe,zeby nie zasnac, bedziemy ogladac finaly pilki noznej. Chyba bede kibicowala Hiszpanii. Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 01.07.12, 21:08 Verbeno, baaaardzo, ale to naprawdę bardzo Ci zazdraszczam tej ciszy, wsi i zieleni Myślę, że gdyby mi przyszło mieszać w takich cudnych warunkach to też nie myślałabym o wyjeżdżaniu nigdzie! Lablenko, miło Cię słyszeć Gratuluję osiągnięć "hortensjowych"! Takie badyle, a dały radę!!! Fed, mam nadzieję, że bawisz się świetnie! Jou, Ty już też pewnie już się weselisz! Udanej zabawy! U mnie córuś nareszcie dostała świadectwo maturalne - zdała wg mnie śpiewająco, a wg niej trochę nie tak jakby chciała...Teraz dyskutujemy nad kierunkiem/specjalnością, który teoretycznie już był wybrany, ale ciągle pojawiają się nowe opcje...I na ile tych kierunków składać? Potem czeka nas wyprawa do W-wy żeby złożyć dokumenty (ale to dopiero jak ją przyjmą i tylko wokół tego chwilowo kręci się świat mojej córci. Dziś mimo wyglądającej upalnie pogody wybraliśmy się motorem złapać trochę wiatru we włosy - pachnie pięknie latem, a w lesie grzybami! nie żebym jakiegoś znalazła, ale zapach był ewidentny! Poza tym dostałam paczkę, a w paczce... no jakże by inaczej! Hrabia!!! Ew, depcząc dno swojej czarnej dziury, przesyłam Ci wspierające fluidy. Moniu, Ciebie też ściskam serdecznie! Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 01.07.12, 21:11 W nocy szalała burza, nareszcie porządnie popadało. Niestety, w ślad za nią nie poszlo obniżenie temperatury. Dziś spociłam się rano (przed 9) zamiatając chodnik ze spadłych w nocy kwiatów lipy, kiedy czekałam na znajomą. Moja rówieśnica, masy słusznej, z wieloma schorzeniami, dała się namówić na kajak. I powiem wam, że tak zachwyconej osoby nie zdarzyło mi się jeszcze widzieć! Pogoda dopisała, był dość silny wiatr, przez co wiosłowanie nie było męczące. Wygląda na to, że przy okazji znalazłam kolejną chętną na Żuławy (to inna osoba), przez co plan tego spływu nabiera rumieńców. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 02.07.12, 10:04 Bbetko,w to,że Córcia zda maturę śpiewajaco, nie wątpiłam ani chwili. Dziecko mądre po Rodzicach i tyle. Gośka , z wczesnej młodości pamiętam niesamowita przyjemnoścćpływania kajakiem.Podziwiam Cię,że nie bałaś się ,iz ta masa słuszna zatopi kajak,albo się w nim nie zakleszczy. Zuławy znam,sa mimo zaniedbania przecudne.teraz cos sie tam na nich dzieje, jakieś rewitalizacje, jakies towarzystwa powstają... Verbeno, tez kibicoaliśmy Hiszpanom, podziwaiałam ich za mistrzowskie operowanie piłką, w chwili gdy zawodnik ja posiadał. Wieczór prawie tak cichy jak u Was ,mieliśmy po meczu na balkonie i myśleliśmy o Was. Jeszcze nie pogratulowałam imprezy ogrodowej, więc czynie to teraz. Dzis od rana znowu upał. Buziaki przesyłam Wszystkim. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 02.07.12, 10:39 Bbetko , zapomniałam napisać ,ze przesyłka fantastyczna Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 03.07.12, 11:21 Fantastyczny Hrabia pocztowy. Spotkalam i sfotografowalam tutaj kilka wspanialaych kotow Bawie sie po prostu szampansko. I szykuje Wam nielada niespodzianke w ramach opisu rodzinnego zebrania Od razu jednak uprzedzam ze zdjecia beda glownie w albumie ze wzgledu na ich "drastycznosc" i prywatnosc. Wszystko jest znakomite, nawet pogoda. Ani za cieplo, ani za zimno. Pozdrawiam z lona mojej kompletnie surrealistycznej rodziny. Wasz Fed Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 03.07.12, 11:30 Czekam na te opowieśc Fedo już w duchu uśmiechajac się. U nas dziś jak na Florydzie - parno,wilgoć w każdym kącie, nie ma czym oddychac(hahaha tak sobie wyobrazam klimat Florydy) Jest to skutek nocnej , dwugodzinnej burzy i lania aż do wczesnego poranka. Sniło mi się,że ofensywa radziecka zbliża sie do Poznania, obudziłam się, a tu łomot armatni trwa nadal. Szło toto w pełnej iluminacji ,bo trudno nazwać błyskawicami ciągły ,nakładający się błysk i huk idący jeden za drugim. W pewnej chwili wszystko ,razem ze ścianą deszczu zamilkło,zrobiła się cisza, pomyslałam, jesteśmy w oku burzy,uczucie dziwne a potem ponownie lunęło i ten jednostajny szum wody uspił mnie na nowo. Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 03.07.12, 12:57 Też czekam Fed Niecierpliwie przebierając nogami U nas w nocy lało, a dziś jest pochmurno i ok 20 st. Wczoraj cały dzień zajmowałam się uszczęśliwianiem ludzi Co oznacza obrony prac mgr od rana do nocy Większość była nawet dobrze przygotowana więc obyło się bez jakiś nieprzyjemnych sytuacji typu oblany magistrant... Dziś miałam w planach NIC, ale już się poszło bujać, bo rodzice mnie zawołali na działkę- rwać czereśnie oraz wiśnie trzeba, bo drzewa się uginają !!!! No to lecę się udzielać działkowo-rodzinnie... Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 03.07.12, 13:12 Tez jestem ciekawa Fedowych opowiesci U mnie juz po urodzinach. Rozpoczely sie mala katastrofa. Nieopatrznie zostawilam torty na stole a kotka tylko na to czekala. Wylizala cala smietane z tego naladniejszego z owocami i trzeba byla szybko jechac do sklepu i dokupic. Za kare przesiedziala pol dnia na ogrodzie. Dalej bylo juz lepiej. Mnostwo gosci, prezentow, kwiatow (dostalam jeszcze jedna hortensje do kolekcji). Bylo cieplo i czesc gosci usadowila sie na tarasie, biegalam wiec z zakaskami i alkoholami z domu do ogrodu i z powrotem. Ostatnie niedobitki wyszly okolo 2 w nocy. Spalismy do 10 i teraz nie moge zlapac rytmu, chyba pojde zrywac porzeczki, ktorych nie zdazyly zjesc ptaszki. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 04.07.12, 13:10 Poniewaz wszyscy sa wyjechani, zapracowani lub nieobecni ,bede pisala sama z soba. Wiesci ze wsi. Jak zwykle nic sie nie dzieje poza tym ,ze dzis Rieksa uzadlila pszczola, w srodek gornej wargi. Wyglada teraz jak po uzyciu botoksu, piekna wydatna wara Probuje sie nie smiac ,poniewaz warga boli ale nie moge sie powstrzymac. Pogoda piekna, przebywamy wiekszosc dnia i polowe nocy na ogrodzie, czytajac ,jedzac, spiac lub tylko patrzac na kwitnace roslinki. Niech tak trwa jak najdluzej. Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 04.07.12, 13:55 Ja się odmeldowuję do poniedziałku. Jutro rano wyjeżdżam do Niemiec, nie będę miała możliwości kontaktu. Na szczęście nie ma u nas upałów. Czekają mnie jeszcze dziś prace podziemne, czyli wywalanie rupieci z piwnicy, którą muszę oddać sąsiadom. Dobrze, że Rieks nie jest uczulony na jad żądłówek, bo mogłaby być tragedia. Wierzę, że to śmiesznie wygląda, ale boli paskudnie. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 04.07.12, 14:16 Jestem już trzeci dzien bez netu - tak TPSA czyli Orange każe mnie za nie przyjęcie jej modemu i telekomunikacji internetowej. Groza! bez telefonu już 2 tygodnie ! Teraz jestem w naszej osiedlowej wypożyczalni, gdzie jest internet - wzięlam swoj laptop i pisze krótko. Verbeno - przygoda z tortem nie do pozazdroszczenia! Ja bym i tak zjadła U nas upał, burza w nocy była niesamowita. Córeka wyjechała na dwa dni i opiekuję się pieskami u niej w domu. Odmówiłam zabrania ich do sieibie. mają otwrte drzwi do ogrodu a ja przychodzę je karmić. nie chcialam stresowania nowego kotka i biegania po kwiatkach pozdrawiam wszystkich i czekam na powrót łącza ! Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 05.07.12, 06:12 Ja sie nie znam Mamajko na polskich telefoniach ale wiem ze jak moj Brat Numer Dwa slyszy slowo Orange to wypowiada rozne slowa , niecenzuralne. Byl ich klientem ale juz nie jestPPP Ma inna opcje i moja przyjaciolka tez , nie wiem co ale za niewielkie pieniadze maja wszystko co cza i tanio. Ja tez w Norwegii po wielu probach i bledach znalazlam dostawce rozkoszy netowych i telefonicznych ktory jest tani , dobry i ma swietny serwis dla klientow. Tzn. odpowiada na majle szybko i konkretnie ,m ozna dzwonic i tez jest ok ale ta opcja majlowa mi bardzo pasuje)) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 05.07.12, 09:08 O ile wiem to wszyscy się skarżą nie zależnie od jakiego operatora zależą. U nas za to padła całkiem nowa pralka. Przyjechałam wczoraj, i musze lecieć w miasto, jak się ciut ogarne to sie przysiadę do "tfurczości" i wysmażę raport. Pozdrawiam ciepło (jak cholera ciepło!!) Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 05.07.12, 11:37 Myslalam ,ze juz teraz w Polsce klient nie jest intruzem a firmy internetowe robia wszystko aby uprzyjemnic mu zycie. Trzeba jeszcze troche poczekac, Mammajko wspolczuje braku internetu. W tych czasach to gorzej niz brak reki U mnie nic nowego, lato ,slonce, ogrod i jak najmniej ruchu w upalne poludnie. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 05.07.12, 17:03 Fedo, lakomie czekam na Twoje relacje z Brukselskich peregrynacji a tymczasem sama odrabial spadla mi jak grom z jasnego nieba albo dojrzala slowka w kompopt fuche reprezentacyjno - translatorska , ktorej sceneria bardzo mi sie z Toba kojarzy. Moze nie tyle sceneria tylko nazwa tejze, bowiem czesc spotkan odbywa sie w "Domaine de la ...Roche Bleue" w pobliskim miasteczku juz na pograniczu zBretania. Owaz "Blekitna skala" to pozostalosc starego kamieniolomu granitu i siega 50m ponizej poziomu wody "domaine to zarzadzane przez moja kumpele (polskiego zreszta nieco zwietrzalego pochodzenia) Centrum Szkolenia w Nurkowaniu swobodnym. Nurkowac jeszcze nie probowalam, alisci z powierzchni sfotografowalam "balet karpi" , ktory postaram sie tu zamiescic. Kojarzyl mi sie nieco z anonsowana przez ciebie brukselska impreza a byl tak piekny i malowniczy, ze przysieglam, ze juz nigdy w zyciu zadnego takiego "dansera czy danserki étoile" nie pozre w wigilijna kolacje. Artystom wszak szacunek sie nalezy. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 06.07.12, 00:45 Sliczne kolory ,ja tez sie musze zabrac znowu za wysylanie. Bbetko,Hrabia jak to wszystkie kocia olewa wykwintne zabawki a najlepiej lubi zwykle pudla i paczki.Moje robia to samo. Verbeno,musze tutaj stanac po stronie twojej kotki.Przeciez napisu na torcie nie bylo,ze to tylko dla ludziskow to i skad ona miala wiedziec.Pani zostawila taka mila niespodzianke to madra kicia skorzystala.Tort musial byc pyszny bo kocia byle czego nie jadaja. Lx ,dzieki za troske ale u mnie wszystko ok,deszczowo upalnie jak to zwykle tutaj. Oczywiscie modle sie aby nam tu zadnego huraganu nie przywialo. Mammajko zycze powodzenia z kompem.Nie wiem jak jest w Polsce,ale tutaj sa b.dobre systemy .Nie mam zadnych problemow,a jesli cos sie psuje jest blyskawicznie naprawiane Fed,masz fajne wakacje i tez z duza frajda obejrze zdjecia. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzisiejki 295 - prawie lipcowe 06.07.12, 02:16 Balet piekny)) Moja wiedza o kotach , teoretyczna a zwlaszcza praktyczna !!! powiekszyla sie w PL. Nie moge sie doczekac wlasnych ale teraz to naprawde jeszcze nie pora... Pobyt w PL mialam jak w bajce... Po prostu. Czynnik ludzki i nieludzki mnie powalil. Wroclaw jest obledny zupelnie!!! Co do netu to Brat Numer Dwa ma tepse a Przyjaciolka UPC , oboje zadowoleni. Ja ze swojego norweskiego tez )) Jutro caly dzien w podrozy ... Odpowiedz Link
jutka1 Piątek... 06.07.12, 11:19 Bardzo szybko ten tydzień mi minął. Miałam gościa przez 5 dni, wczoraj pojechał; łaziliśmy po mieście i po muzeach, byliśmy w Giverny, sporo się działo. Mammajko, nie zazdroszczę problemów z Tepsą. Kiedyś się przesiadłam na Neostradę i po pierwszym tygodniu (nie)działania wypowiedziałam umowę. Wolę już swój radiowy wiejski internet, przynajmniej jak coś się dzieje, to mogę zadzwonić do właściciela firmy i natychmiast naprawia, albo przysyła pracownika, żeby naprawił. Ochłodziło się tutaj, do poniedziałku ma być 22-23 C. I deszcze oczywiście. Brrr. Miłego dnia wszystkim. Odpowiedz Link
bbetka Re: Piątek... 06.07.12, 14:10 Feline, balet zaiste cudny! Przychylam się do zdania Jutki, że tydzień podział się niewiadomogdzie (zam)... We wtorek zostałam pokonana klęską urodzaju czereśniowego na działce: na szczęście kociaki rosną i są coraz bardziej zabawne więc trochę rozrywki było co tam się wyprawia??!!! No teraz jak ci przyłożę!!! nudaaaa..... we środę musiałam z córcią udać się na zakupy ubraniowe brrrrr.....co mnie wykończyło kompletnie, wczoraj spędziłam uroczy dzionek na wielogodzinnych nasiadówkach w pracy(ponad 7 godzin...) oraz spotkaniach z "opóźnionymi" studentami... Wszystko w koszmarnym upale...w nocy za to była olbrzymia burza, co niestety nie spowodowało zmniejszenia poziomu wilgotności.... Dziś idę właśnie kontynuować zakupy ubraniowe - trzymajcie kciuki, aby był to ostatni raz!!! Mammajko, to uciążliwość którą mam nadzieję, że szybko uda Ci się pokonać... Dobrego weekendu! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek... 06.07.12, 15:44 No właśnie, cudny balet. Rano przeoczyłam. Bbetko, aż się obśliniłam na takie czereśnie prosto z drzewa... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Sobota 07.07.12, 20:32 I to wieczór już Nie miałam ani kiedy, ani jak zabrać sie do raportu. Jakaś straszna robota domowa mnie dopadła w dzikich ilośćiach no i le Mąż zrobił niespodziankę wymieniając mi pod nieobecność komputer na nowy. Dopiero przed chwila skończył konfigurowanie, podłączanie definitywne, uaktywnianie dropboxów, zdalnych myszy, klawiatur i innych cudów techniki. A przede mną długa nauka Karpie przecudne, czereśnie też wywołały by u mnie odruch pawłowa gdybym dzisiaj nie zeżarła około 2 kilo. A kociaki po prostu do zjedzenia. Jak to one Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota 07.07.12, 23:23 Właśnie wyszedł niezawodny przyjaciel - informatyk i przywrócił mi net - najpierw zrobiła to TEPSA - a on tylko skonfigurował nowy ruter. Te całą historię opisze dla przestrogi - 3 tygodnie bez telefonu stacjonarnego i kilka dni bez netu. Co mi z pięknego listu z przeprosinami i obietnicą odliczenia od rachunków - no ale już minęlo. Tymczasem narobiłam dużo fotek kwiatowych i będę zamieszczać Upały obezwładniają mnie całkowicie - aktywna to jestem rano i wieczorem, środek dania najchętniej przesypiam. Dobrze, że mogę Na szczęście w domu jest trochę chłodu, ale i tak nie ma czym oddychać. Najlepiej jest w samochodzie przy właczonej klimie ! Cieszę sie, że Foxie sie odezwała - Fed. czekam na fotki w albumie ! Karpi balet piekny ! Jak wy znosicie te temperatury, u mnie na tarasie od południa było 44 C ! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 08.07.12, 00:57 A to fajnie Mammajko, że wreszcie jesteś podłączona do kabla. )) Fedo, gratuluję nowego osprzętu komputerowego! Tutaj pada i pada, i pada, i grzmi i pada. Ech... Chyba lepsze to od polskich upałów. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Sobota 08.07.12, 10:14 Wrocilam z Wroclawia pelna zachwytu dla miejsc i ludzi tam spotkanych i obejrzanych i ugotowana zywcem. Rozkoszuje sie chlodem i deszczem w Oslo !!! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Niedziela 08.07.12, 10:27 Żebyś wiedziała, że się rozkoszuję))) Śmiga jak strzała, klawiatura sama pisze, dodatki są boskie, tylko szkoda, że dodatkowo nie działa jak klimatyzator Mm, u mnie na tarasie temeratura przekracza co jakiś czas możliwości wskaźnikowe termometru. Dobrze, że dzisiaj jest ciut lżej. Kiedyś dobrze znosiłam takie temperatury, teraz płynę jak zdechła krowa wodami Gangesu. Lecę po zakupy, robie sprzątanie, obiad "lekko" rodzinny. Przychodzi Syn Podstawowy z Synusiową i Wnuczęciem, potem skończę wymianę roślin na tarasie, odwalę prasowanie i zacznę malowanie leżanki sadolinem. Jeśli le Mąż zakończy roboty ręczne przy moim kompie to obrobię zdjecia i przystapię Miłej niedzieli! Odpowiedz Link
verbena1 Re: Niedziela 08.07.12, 11:28 Bbetko, kociaki slodkie bardzo, sposob ich uchwycenia jak zwykle u Ciebie, pelen artyzmu i smaku. Rybki Feline chyba tresowane specjalnie, piekne kolory. Moje siedza teraz pod liscmi lilii i nie widac ich zupelnie. Biedne jestescie w te upalne lipcowe spiekoty, dzwonie co rusz do mamy w Polsce, umiera prawie z goraca a nie ma balkonu ani mozliwosci schowania sie gdzies w cieniu. Fed, co Ci przyszlo do glowy wymieniac roslinki w takim upale, poczekaj az sie troche ochlodzi bo szkoda tylko Twoich pieniedzy i pracy. Wczoraj byl dzien otwartych ogrodow u mnie na wsi. jeden byl szczegolnie piekny z krzakami bialych roz , bardzo niebieskich hortensji i pieknym stawem z bialymi liliami. Wlascicielami sa ludzie starsi od nas ,zupelnie zwariowani na punkcie swojego ogrodu. Pare lat temu przeprowadzili sie tutaj z miasta po to tylko ,aby miec przestrzen i rosliny. Nie dziwie sie im wcale Dzis mielismy w planie wycieczke rowerowa ale zaczelo wlasnie padac i nie wiem co z tego wyjdzie. Jesli zostane w domu bede sie zaznajamiac z e-bookiem, dostalam na urodziny i nie wiem narazie z czym to sie je, ale juz znalazlam stronke z polskimi ksiazkami do sciagniecia. Milej, chlodnej niedzieli zycze Odpowiedz Link
mammaja Re: Niedziela 08.07.12, 11:31 Rzeczywiście dzisiaj było przyjemnie i pochmurno - uwielbiam wtedy wykonać drobne prace w ogrodzie - teraz juz wraca upal. Fed, gratuluję smigajacego sprżetu ! Dzieci spędzja u mnie godziny południowe, kiedy nie powinni być na slońcu, niestety Antoś jest w wieku ruszania absolutnie wszystkiego i nie mozna spuscic z niego oka. Franek ogląda Klub Przyjaciół Myszki Miki i to pochłania jego uwagę najbardziej kuszace jest polewnie szlauchem wszystkiego, łacznie ześcianami domu, oknami itp. W mieścier jest mnostwo świetnych koncertow, może zaczne uczęszczac jak się ochłodzi ! Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Niedziela 08.07.12, 12:17 Zdjęcia feline niesłychanie kolorowe.Bbetko gdyby było bliżej wpadłabym Ci pomoc zw zrywaniu i jedzeniu.Zdjęcia kotków urokliwe. U nas jak zwykle - najpierw cholerancki upał, potem burza z ulewami i w powietrzu tropik-parno, wilgoc na maksa- co lubią moje włosy i zaczynają sie skręcac w loczki, ale ni lubia stawy, zaczynaja tez się skręcac,ale boleściwie.mama upały znosi dośc dobrze ,ale robimy co możemy ,żeby Ja schłodzić. Wczoraj mieliśmy w kuchni gościa Wynieśliśmy go na balkon, zamieszkał na glicynii i daje nam wieczorne koncerty. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Niedziela 08.07.12, 18:14 Lablenko,Zdjecie jak zawsze super,ale Ja nie znosze tych stworow. Zzeraly mi roslinki,I bylo Ciezko z nimi walczyc,nawet moje psy (to bylo dawno temu) Jak zlapaly ktoregos,z obrzydzeniem wypuszczaly.Brrr. Mammajko super,ze jestes podlaczona.To juz chyba jest uzaleznieniem. Fed,jaki jest Twoj komputer.Mac? Ja dzieki Bogu mam wszedzie klimatyzacje I dlatego jest mi latwiej znosic tutejsze Upaly.Wiem od Mamy ze w Polsce upaly okropne.,nie wiem jak wytrzymujecie bez Klimatyzacji. Za tydzien wybieram sie do "mojego" ogrodu na festival mango.Uwielbiam ten owoc Nawet mam wlasne u siebie w ogrodku. Pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
bbetka Re: Niedziela 08.07.12, 22:19 Też nie wiem jak my to wytrzymujemy...Ja mam dwupoziomowe mieszkanie, ale okna wyłącznie na jedną (południową!) stronę więc nawet przeciągu nie mogę sobie wykonać!!!! Mammajko, super, że się znowu "podłączyłaś" do forum Fed, super prezent! Kranie, Wrocław piękniej dosłownie z miesiąca na miesiąc! wg mnie oczywiście -jestem tam 1-2 razy w roku i podoba mi się coraz bardziej. Verbeno, jak tam kontakt z e-bookiem? Lablenko, super zdjęcia! i super lokator - do zdjęć model doskonały! Że też do mnie takie nie przychodzą...a może przychodzą, tylko Hrabia jest szybszy Ostatnio przyleciał motylek, ale szybko się wystraszył... Niedzielę spędziłam dość spokojnie, bo mąż odwoził teściów nad morze, a córka odsypiała więc do 14 miałam spokój kompletny, który wykorzystałam na relaks, a jak mi się znudził to poprasowałam trochę - bo mąż, który jest głównym "prasowaczem" bardzo się na nasze letnie ciuchy buntuje wszystko co nie jest T-shirtem odkłada z obrzydzeniem na bok... W kwestiach czereśni to wyobraźcie sobie, że nadal brakuje chętnych na zerwanie i przerobienie...lada moment załatwią to szpaki... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Poniedzialek 09.07.12, 14:11 Caly zeszly tydzien pakowalam sie, sprzatalam dom, organizowalam finanse i ubezpieczenie na wyjazd oraz probowalam uporzadkowac ogrod. Przedwyjazdowa panika ogrodowa ogarnela mnie dopiero wczoraj i na fali adrenaliny nagle zrobilam pelno rzeczy zaleglych od kilku miesiecy. Co wieczor daje Buszmenowi cos do wykonania w ogrodzie zanim pojdzie do pracy i Buszmen sprawia sie fantastycznie. Wstawilismy nastepne dwa obramowania na podwyzszone grzadki, przewalilam poltorej tony ziemi, Buszmen przerzucil z tone kompostu. Dzisiaj posadzilam 2 odmiany ziemniakow (Royal Blue i Sapphire), bulwy peruwianskiego jablka (yukon) oraz bulwy topinamburow (Jerusalem artichoke). Wsadzilam mlode cebulki 3 odmian, cztery odmiany salat i rukole. Posialam marchew pomaranczowa i fioletowa. I buraczki. Po zapadnieciu ciemnosci (czyli o wpol do szostej) wpadlam do domu, spakowalam zimowe ciuchy do szafy, wyjelam wszystkie letnie i zwalilam na wielki stos wszystko co moglabym zabrac ze soba do Polski. Jutro ciag dalszy! Rano czeka mnie sadzenie 2 pozostalych odmian ziemniakow (Dutch Cream i Nicola), wykopanie czterech metrow rowu i zuzycie wykopanej ziemi na usypanie kopczykow do posadzenia szparagow i rabarbaru. Troche kwiatkow i groch do posiania, pielenie zrobie ile zdaze, bo na popoludnie zapowiadany jest deszcz. W domu bede okrutnie eliminowac ubrania z walizy :o) A za tydzien bede juz dobrze umiejscowiona w Warszawie. Juz sie oblizuje na mysl o kilogramach wisni i czeresni do skonsumowania. To pierwszy raz od czasu smierci Taty gdy bede w Polsce latem. Planuje spotykac sie z przyjaciolmi i rodzina, popracowac na dzialce Mamy, zostac tesciowa i ogolnie obijac sie z przyjemnoscia. Buszmen tez jest szczesliwy ze bedzie mial w domu spokoj - nikt go nie bedzie scigal za porozrzucane skarpetki i wymyslal pilnych prac ogrodowych. Ale ciezko odpracuje te wakacje po powrocie do domu - bedzie wowczas wiosna i duzo pracy w ogrodzie. Chyba kupie sobie byle jaki komputer na wyjazd, zeby moc gdzie przechowac zdjecia no i uzywac netu. Mam w zwiazku z tym pytanie do podruzujacych po Polsce "zagranicznikow". Jutko, czy masz "dongle" do uzywania wifi w Polsce przy pomocy okreslonego prowajdera (lol) czy tez uzywasz tylko hotspotow? Juz dziesiata wieczorem - dziecko puka na Fejsie, poza tym czas isc spac. Leceeeee!!! papapapa Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie PS. Rozwiazanie zagadki koszyka 09.07.12, 14:20 Podaje rozwiazanie zagadki koszyka obiadowego z zeszlego tygodnia i przepraszam za opoznienie. W koszyku sa dwie odmiany burakow: ciemny podluzny (Cylindra) i okragly dwukolorowy (Chioggia). Ugotowane i utarte buraki miesza sie z drobna posiekanymi pomaranczami (tez w koszyku). Bulwa lezaca miedzy buraczkami to topinambur (słonecznik bulwiasty) Wlasnie koncza sie nam ziemniaki, wyjezdzajac zostawie Buszmenowi ostatnie 2 kilo. Ale powinnismy zebrac ze 100 kg pozna wiosna no i bedziemy tez miec sloneczniki bulwiaste dwoch odmian. Nie umrzemy z glodu, to pewne. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek 09.07.12, 14:26 Luiza napisała: "Jutko, czy masz "dongle" do uzywania wifi w Polsce przy pomocy okreslonego prowajdera (lol) czy tez uzywasz tylko hotspotow? " ********* Hehehe, cudny język. )) W PL radzę Ci po prostu korzystać z hotspotów, większość kawiarni/restauracji oferuje swoim klientom za darmo, w niektórych miastach są miejskie/dzielnicowe wifi też za darmo. Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedzialek 10.07.12, 00:56 Piekne te buraczki Luizo, w Warszawie też czekają na ciebie ! Jakoś fatalnie znoszę te pogody - popołudniu już jestem do niczego - dopiero ożywam w wieczornym ochłodzeniu. Mam nadzieję, że wrócą normalne temperatury - bo prześpię zycie ! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Wtorek 10.07.12, 09:12 To pewnie na Twoje życzenie Mm, temperatura trochę się poprawiła. Luizo, będzie na Ciebie czekać micha czereśni Ja jeszcze ciągle walczę, albo jak kto woli rozkoszuję się nowym komputerem i jego możliwościami (albo nadal jak kto woli, moimi nieumiejętnościami i niemożliwościami), piorę, prasuję, sprzatam, przesadzam, odkorkowuję odpływy tarasowe i zajmuję się generalnie działalnością mało konstruktywną i niezauważaną przez otoczenie, a niezbędną. Odpowiedz Link
bbetka_1 Re: Wtorek 10.07.12, 12:17 Fed, jeśli Cię to pocieszy, to ja też kręcę się wokół spraw bardzo przyziemnych (bo mnie to nieco podnosi na duchu, że ktoś oprócz mnie pierze, prasuje, gotuje i sprząta...), w tak zwanym międzyczasie usiłując "domknąć" sprawy pracowe....I dodatkowo usiłując z córcią ogarnąć kwestie kwitków i zaświadczeń administracyjnych koniecznych do dostarczenia na UW jakby się dostała...w to akurat staram się nie wątpić, ale w przydział akademika to raczej wątpię...Przy okazji okazało się, że mamy źle złożony PIT, o czym urząd nie był łaskaw nas poinformować...za to po poprawkach okazało się, że będą nam musieli oddać trochę grosza Oddalam się do czytania doktoratu - co chyba na fotel bibliofila się nie łapie Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sczolguje sie do zajezdni... 10.07.12, 14:24 Pol dnia spedzilam w ogrodzie, zanim zaczelo padac. Row do wykopania okazal sie pieciometrowy, w glinie takiej ze mozna z niej robic cegly bez wypalania (czyli tak jak normalnie w moim ogrodzie). Zrobilam dwa metry a reszte zlecilam Buszmenowi. Poza tym wsadzilam rabarbar, reszte pyrkow, jakas warzywna drobnice. Jutro mozna by przyciac maliny jesli sie wypogodzi. Po przywiezieniu 40 kg fusow kawowych i jodze sczolguje sie do zajezdni. Jutro wczesna pobudka: przeglad krolikow u weta zanim pojda na swoje wakacje a potem galop do fryzjera. Juz nie moge sie doczekac mojej 25-ciogodzinnej podrozy - przynajmniej odpoczne... Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
felinecaline Kolejna moja prosba 10.07.12, 19:10 Znow Was mianowicie pieknie prosze o glosowanie na moja fotke "letniego stolu" w konkursie "Werandy". sposob juz znacie, konta juz macie wiec tym razem bedzie juz latwiej. Termin jest od zaraz do 27 lipca ale pamietajcie, ze glosowac mozna tylko raz (na kazde zdjecie). Dzieki z gory. www.weranda.pl/konkursy/konkursy-fotograficzne?controller=photo&zid=4229 Odpowiedz Link
verbena1 Re: Sczolguje sie do zajezdni... 10.07.12, 20:46 Oj, nie zazdroszcze tej dlugiej podrozy, bardzo meczaca. Biedny Buszmen, zostanie sam na gospodarstwie, bedzies mu codziennie wysylac instrukcje? Zycze samych przyjemnosci i Europie i jak najwiecej spotkan i pogaduszek. Odpowiedz Link
verbena1 Srodek tygodnia 11.07.12, 11:47 Feline, zaglosowalam wczoraj Po paru dniach normalnego lata nastalo lato holenderskie czyli deszcz i zimno. Nie znosze tego ,kosci bola, ruszam sie z trudnoscia no i trzeba siedziec w domu. Zerwalam wczoraj dojrzaly juz agrest i pieke plesniaka z piana z bialek na wierzchu. Na razie siedzi jeszcze w piecu ,ciekawa jestem rezultatu. Wieczorem idziemy z wizyta, bedzie placek do kawy Czy ktos wie co dzieje sie z Monia? Odezwij sie kochana. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Srodek tygodnia 11.07.12, 18:26 A ja zagłosuję jutro Jak wytrzeźwieję z radości samotności. Odstawiłam le Męża na lotnisko. Odbiorę za półtora miesiąca. Nie żebym go nielubiła, bo "zuma zumarum"( jak mawiał jeden świetny stolarz) bardzo go lubię, ale jeszcze bardziej lubie potarzać się się w samotnośći przynajmniej raz w roku))) Odpowiedz Link
felinecaline Re: Srodek tygodnia 11.07.12, 19:51 O, Fedo, jakze cie rozumien, nie ma nic rozkoszniejszego niz taka samotnosc, wiec sie napawaj, napawaj, napa......... waj itak dakej w kolko ma...Joanno. Wczoraj zauwazylam, ze byli glosijacy i bardzo wszystkim dziekuje, poszlam w gore jak "szczala", troche powisialam na tym "szczycie" i potem op dlam do dzisieajszego dosc godnego poziomu, gdzie "trwam". To i glosujcie, jutro, pojutrze, az do 27.07, moze sie uda, choc roznie tam bywa, reguly punktacji jakies tam dosc plynne sa. Odpowiedz Link
monia.i Re: Srodek tygodnia 11.07.12, 23:20 Fedo - no i życzliwie i niezawistnie zazdraszczam samotności tymczasowej i tarzania się w owej do woli Jak mi się takowa trafia, też wyciskam, jak cytrynę i się delektuję. Co zabawne, do Smoka ta moja potrzeba (fakt, że artykułowana coraz głośniej) również dotarła - no i ostatnio doniósł, że ma dla mnie świetną wiadomość, bo wyjazd na zawody mu się szykuje, na przełomie sierpnia i września. I czy pozwalam... No jasna sprawa, że pozwalam, mimo lubienia, i już zaraz, jak będzie pewne, zacznę kupować świeczki i serwetki Odpowiedz Link
mammaja Re: Srodek tygodnia 12.07.12, 03:15 Od kilku godzin czekam na marynarza ! Mial u nas przenocować marynarz to przyjaciel mojej córki i jej osobistego przyjaciela, prawdziwy wilk morski, kapitan itd. Przyjechał do jakiejś ambasady i mieli mieć spotkanie towarzyskie. Poniewaz u corki nie ma mozloiwości nocowania wiekszej ilości osób i psów naraz, poprosiła o nocleg dla marynarza. Zameldowal sie z bukietem przed południem, odpoczął po podrózy i poszli na swoje spotkanie. No i nie ma do tej pory, więc chyba jednak zmieścili sie z tymi psami w dwu pokojach z jednym tapczanem i mała kanapa. Kto ich tam wie - pospałam z wieczora czekajac - czas juz na sen "właściwy" ! Odpowiedz Link
monia.i Re: Srodek tygodnia 11.07.12, 21:50 verbena1 napisała: > > Czy ktos wie co dzieje sie z Monia? Odezwij sie kochana. > Wywołana odzywam się Jako że przeróżne takie (nie chce mi się rozpisywać) upierdliwości wywołały u mnie wewnętrzne zmiąchanie, pozwoliłam sobie na forumowy urlop. Ale myślę ciepło i pozdrawiam i ściskam wszystkich Szczęśliwie dziś pogoda pozwala odetchnąć nieco głębiej, może i łatwiej noc będzie przespać, bo ostatnio w mieszkaniu czuję się niczym w piekarniku, a w łóżku nawet prześcieradło przeszkadza. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Srodek tygodnia 11.07.12, 22:15 Nawet prześcieradło? Ja mam wrażenie że moja własna skóra jest rękawem do pieczenia!!! Zwłaszcza, że ze względu na koty niecnoty okna w większośći pomieszczeń nie są otwieralne, a z lekka uchylne Moniu jak dobrze, że jesteś Odpowiedz Link
foxie777 Re: Srodek tygodnia 11.07.12, 22:17 Fed,doskonale cie rozumiem i lubienie czy kochanie nie ma z tym nic wspolnego. Tez lubie byc sama od czasu do czasu. Uwazam,ze kazdy ma prawo do "odlotu". Moniu,wiem ze u was upaliszcza i wspolczuje braku klimatyzacji. Ja sie wezma za ogrodek,a w niedziele ide na festival. Weekend spedzam rodzinnie jak zwykle. U nas dzisiaj byla olbrzymia burza i lalo,a teraz jest ok i strasznie zielono pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Srodek tygodnia 11.07.12, 22:44 U nas też jest "tropikalnie". Temperatury około 35 w cieniu i straszne wyładowania atmosferyczne. Krótko mówić co jakiś czas waki jak diabli. Ostatnia warszawska burza pozostawiła "mój" park w opłakanym stanie, a na tarsie wysiekła mi równo to co kwitło. Nie wyklinam jej tylko dlatego, że Dziecinka w trakcie dojechała, a i Synuś Średni zniósł ją na łódce na Mazurach bezboleśnie. Odpowiedz Link
monia.i Re: Srodek tygodnia 11.07.12, 23:07 To chyba tydzień temu były owe burze z niszczącym gradobiciem. Taka gangrena pomniejszego formatu zawitała i do nas. Razem z siostrzenicą, z którą oglądałyśmy chyba półfinał Radwańskiej podniosło nas z kanapy a ja w duszy błagałam, żeby już przestało, bo powybija mi szyby. Takiego gradu, jak żyję, wcześniej nie widziałam. 10-minutowa kanonada orzechami laskowo-włoskimi w kolorze białym. A potem poczytałam, że inni mieli o wiele gorzej Foxie - w firmach przeważnie jest klimatyzacja, w mojej to mus ze względu na sprzęt. Prywatnie - tu i ówdzie. W samochodach chyba w większości. Inna sprawa, czy wszystkie korzystają - od razu wzrastają koszta podróży Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czyzbysmy zamienily sie klimatami? 12.07.12, 04:41 Moniu, mialas gradobicie jak w Sydney! Mam nadzieje ze ogrodki i tarasy zanadto nie ucierpialy. U nas typowa zima - 18 stopni, popaduje, kwitna fiolki, zimowa lawenda, kamelie, roze i duzo innych rzeczy :o) Nie wiem, jak wytrzymam polskie upaly. Moge sie roztopic pojutrze na lotnisku! Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Bardzo meczacy czwartkowy post :o) 12.07.12, 04:44 Bede teraz z gory ostrzegac ze napisalam kolejny meczacy post, zebyscie mogly je omijac gdybyscie sie nie czuly na silach :o) Potworny gliniany row zostal poglebiony dzis rano przez Buszmena przy pomocy kilofa i tym samym zakonczone zostalo kopanie rowow! Tak wygladal wczoraj, z pierwszym metrem wykopanym gleboko i trawa usunieta z reszty: Melduje ze oba rowy sa juz oblozone kompostem i lucerna oraz obsadzone, Buszmen jeszcze tylko wypelni ten ostatni zmielona sciolka i bedziemy czekac na rezultaty. Rano wypelnilam tez kolejna metalowa rabate i posadzilam w niej ziemniaki. Posadzilam dwa szparagi, posialam slodki groszek i groszek pachnacy. Wlasnie zabralam sie za przycinanie malin, gdy zaczelo lac - akurat byla pora na lunch wiec wrocilam do domu. Niestety wyglada to na wielka chmure i jest mozliwe ze nie wroce dzis do ogrodu :o( ale powinnam zdazyc przyciac maliny jutro. Przymusowa przerwe wykorzystam na pisanie instrukcji obslugi ogrodu oraz krolikow no i zakonczenie pakowania. Buszmenowi zostawiam mnostwo wysianych i posadzonych warzyw, zeby mial zajecie i nie umarl z glodu :o) Kapusty i brokuly pomieszane z marchewka, cebulami, szpinakiem etc sa pod siatkowym namiotem zeby ustrzec sie przed bielinkami kapustnikami: Przepraszam ze nie komentuje innych postow, ale czas goni. Jutro wylatuje... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
mammaja Re: Bardzo meczacy czwartkowy post :o) 12.07.12, 14:13 Luizo, juz zostaw te rowy i jarzyny ! Przylatuj Marynarz jednak dotarł, pocichutku przyprowadzony przez corke. Zjedlismy przemiłe sniadanie o 11. i odjechał. Dobrze, ze nieco chłodniej Moniu, u mnie na szczęście nie było gradu Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Prywata do Fed 13.07.12, 09:31 Wiem, wiem, wiem)))) I to ogromnego Dzisiaj czeka mnie dzień sprzątaniowo/zakupowo/przygotowaniowy. Tak więc oddalam się do pasjonujących obowiązków domowych Odpowiedz Link
bbetka Re: Prywata do Fed 13.07.12, 12:19 Moniu, dobrze Cię słyszeć Ja staram się "podomykać" sprawy studencko-pracowe, żeby -w końcu!!!- uzyskać nieco luzu... Poza tym walczę z administracyjnymi papierami, które córuś ma dostarczyć na UW gdzie byli uprzejmi ją przyjąć, nawet na wybrany kierunek UW dawał wyniki rekrutacji chyba jako ostatni w Polsce i wczoraj o 14 -jak było planowane ich ujawnienie- serwer uniwersytecki odmówił pracy przez przeciążenie i przez kolejne 2 godziny młodzież łupaą w klawiatury i obgryzała paznokcie nie mogąc się dowiedzieć czy została przyjęta no ale w końcu informacje się pojawiły i teraz pozostaje mi główne zmartwienie, czy córa dostanie akademik... Fed, wolności zazdraszczam okrutnie - od kiedy mój mąż nie pracuje w korporacji i skończyły się szkolenia/integracje/kursy/itpitd odbywające się minimum raz w miesiącu, dość mi uwiera brak czasu samotnego...w dodatku córa zakończyła regularną edukację w kwietniu więc dom bez ludzi to ewenement. W związku z powyższym składać dokumenty do W-wy pojedzie tatuś z córką, po drodze prześpią się u rodziny w Toruniu radując swoją obecnością nieco zaniedbywaną część rodziny, a ja uzyskam jakieś 36 godzin błogiego bezludzia A teraz oddalam się prac prozaicznych Luizo - Szczecin do Ciebie macha i pozdrawia! Miłego weekendu! Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Prywata do Fed 13.07.12, 12:55 bbetka napisała: > Luizo - Szczecin do Ciebie macha i pozdrawia! Dołączam się do pozdrowień i wymachiwań! Jeśli będzie możliwość spotkania w Szczecinie, proszę o informację. Odpowiedz Link
joujou Re: Melduję 13.07.12, 20:15 że jestem w domu,ale w przelocie.Wróciłam ok. godz.16,podlewam kwiatki,wstawiam kolejne prania i przygotowuję się do jutrzejszego wyjazdu.Rano fryzjer i na wesele w Bory Tucholskie. Na urlopie było tak,że chyba lepiej być nie mogło,no może mogłoby być chłodniej.Zresztą muszę to teraz poukładać sobie w główce i przetrawić.Fotek jest tyle,że nie wiem kiedy je uporządkuję. Mogę jednak obiecać pływające krowy i kilka fajnych miejsc na Podlasiu,w którym jestem absolutnie zakochana. Pozdrawiam serdecznie wszystkich i zmykam.Odezwę się po niedzieli. Odpowiedz Link
mammaja Re: Melduję 13.07.12, 22:26 Ciekawa jestem twoich wrażęn, Joujou i fotek. Dzień przeleciał i juz go prawie nie ma. yslanie sprawozdania do ministerstwa graniczy z cudem, sprobuje w nocy, może ich serwer będzie mniej oblęzony. Juz sie ciesze na jutro. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Melduję 13.07.12, 22:35 Mm, Ty jesteś [po prostu wielka z Twoimi działaniami społecznikowskimi. Podziwiam Cię nieustająco!!! Zwłaszcza, że miałam z takimi działaniami do czynienia i naprawdę wiem jak to boli!! Zabaweczko, cieszę się strasznie, że taki miałaś udany urlop i czekam na zdjęcia oraz dokładnuy opis. Życzę udanego wesela Odpowiedz Link
fedorczyk4 Właśnie padłam, 14.07.12, 01:51 wyszłam sobie na taras i nieopatrznie zerknełam na cudzy balkon. I Bozia mnie pokarała. Po cudzym balkonie błakał się właściciel takowego.W gaciach uwzględniających absolutnie wszystko, albo raczej wszystkiego już braki bo podchdzi dobrze pod 80. I kurcze blade doświadczenie niczego mnie nie nauczyło. Przecież byłam u niego w domu w sprawach adinistracvyjno/prawnych i tez mnie przyjął w południe w bonżurce (bardzo krótkiej i bez niewymownych), więc tym bardziej mogłabym się spodziewać, że nocą i na własnym balkonie.... Chyba zaprzesatanę nocnego łażenia po tarasie bo drugi raz tego nie przeżyję! - Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Właśnie padłam, 14.07.12, 22:15 Oj, oj, białogłowo! A gdzieżeś to skryła skromność niewieście przysługującą? Jak można było oczęta zamiast skromnie spuścić w dół, podnosić i oglądać osobnika płci przeciwnej? Chciałaś umrzeć ze śmiechu??? Odpowiedz Link
jutka1 Quatorze juillet :-))) 14.07.12, 11:20 Zgodnie z tradycją oglądam paradę z okazji święta narodowego. W odpowiedzi na poranne pytanie jednej z gości policzyłam, że jest to mój czternasty 14. lipca w Paryżu. Wieczorem pójdziemy oglądać sztuczne ognie i koncerty. W czasie dnia goście łażą, a ja się moszczę i szykuję do kolacji. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Quatorze juillet :-))) 14.07.12, 12:58 Ja wlasnie zaliczylam telewizyjna (28 z kolei ) moja transmisje z defilady ku czci Ciotki Marianny i musze przyznac, ze po raz pierwszy obejrzalal te ceremonie z przyjemnoscia i momentami wrecz ...duma, co chyba dowodzi kolejnego stopnia mojego "zfrancuzienia". Moze wywolam tym stwierdzeniem zgrzyt zebow u niektorych z Was, ale utwierdzam sie coraz bardziej w przekonaniu, ze wlasciwie glosowalam w ostatnich wyborach prezydenckich, ostatnimi przedwyborczymi czasy wzbierala we mnie coraz czesciej chec zaintonowania "ça ira, ça ira, ça ira" Luizo, zaocznie witam na "ziemi przodkow", zycze milego i pelnego wszelkich wrazen pobytu, korzystaj osobiscie i po trosze za mnie, pozbawiona w tym roku tej przyjemnosci. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Quatorze juillet :-))) 14.07.12, 13:20 Fajnie, dwa razy więcej ode mnie. )) Wprawdzie nie mam obywatelstwa, więc nie głosowałam, ale byłabym zagłosowała tak samo. I muszę stwierdzić, że dzisiaj miałam kilka momentów wzruszenia. A najcieplej mi się zrobiło na serduchu, jak Monsieur le President podszedł do tego nieboraka, co sobie krzywdę zrobił przy lądowaniu na spadochronie. Szapoba, jak mawiają starożytni Fenicjanie. A teraz oglądam wywiad prezydenta. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Quatorze juillet :-))) 14.07.12, 13:30 Otoz to, i nawet z "racaille" sobie podali prawice! I zegarka goraczkowo nie sciagal!. Tez tkwie przed tv i slucham wywiadu.Zdecydowanie, "wyrabia sie " facet blyskawicznie. Dodam, ze "ww lonie" PS wcale ale to wcale nie byl moim faworytem. Ci po prostu nie kandydowali. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Quatorze juillet :-))) -- PS 14.07.12, 13:41 A propos "racaille", koniecznie obejrzyj "Les Kaïra". )) Odpowiedz Link
felinecaline Re: Quatorze juillet :-))) -- PS 14.07.12, 14:33 Dzieki, nie omieszkam.A do Was ponawiam prosbe o poratowanie moich interesow na : www.weranda.pl/konkursy/konkursy-fotograficzne?controller=photo&zid=4229 zwazcie, ze zdjecie jest mocno w kolorach "okolicznosciowych "BBR" czyli niebiesko-bialo czerwonym. Jak swietowac to swietowac, w tychze kolorach zrobie kolacje i tez "zdejme". A marazie odzalowuje z trudem piknik w ogrodzie tutejszego zamku, na ktory zostalam zaproszona przez Dyrekcje Ochrony Zabytkow a uczestniczyc nie moglam z racji mega- niedyspozycji spowodowanej zatruciem. Co prawda okazalam sie silniejsza od "trucizny", za to post factum slabowata bardzo jestem Odpowiedz Link
felinecaline Re: Quatorze juillet :-))) -- PS 14.07.12, 14:35 Dzieki, nie omieszkam.A do Was ponawiam prosbe o poratowanie moich interesow na : www.weranda.pl/konkursy/konkursy-fotograficzne?controller=photo&zid=4229 zwazcie, ze zdjecie jest mocno w kolorach "okolicznosciowych "BBR" czyli niebiesko-bialo czerwonym. Jak swietowac to swietowac, w tychze kolorach zrobie kolacje i tez "zdejme". A na razie odzalowuje z trudem piknik w ogrodzie tutejszego zamku, na ktory zostalam zaproszona przez Dyrekcje Ochrony Zabytkow a uczestniczyc nie moglam z racji mega- niedyspozycji spowodowanej zatruciem. Co prawda okazalam sie silniejsza od "trucizny", za to post factum slabowata bardzo jestem Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Dolecialam po niecalych 25 godzinach podrozy 14.07.12, 12:36 Trzy godziny temu dolecialam do Warszawy po niecalych 25 godzinach podrozy, co jest rekordem dla trzech lotow! Co prawda bagaz zostal w Bangkoku, ale jutro go dostarcza do Fed. Mam oparty na doswiadczeniu zwyczaj pakowania zmiany ciuchow, bielizny, oraz pizamy i podstawowych kosmetykow do bagazu podrecznego zatem tylko wzruszylam ramionami, zglosilam reklamacje i tyle. Lecac z Sydney do Bangkoku (prawie 10 godzin) mialam cztery siedzenia dla siebie i lezalam ale stamtad do Wiednia (ponad 10 godzin) lecialam bardzo zatloczonym, malym i starym samolotem Austrian Airlines. Na szczescie moge spac na siedzaco, przespalam 7 godzin i obudzilam sie wypoczeta! Mialam malo czasu na przesiadki ale wszystko poszlo sprawnie - oprocz bagazu, rzecz jasna. Pisze od Fedo, siedzac przy jej kompie z Krowisia rozlozona kolo mnie na podlodze i Fryszardem na lozku. Fed wybyla do ambasady a ja zaraz pojde sie byczyc na tarasie (gdzie juz obsmyczylam krzaczek pomidorkow z owocow). Bede w Warszawie chyba do wtorku, stad pojade pociagiem do Poznania. Pogoda jest ladna i ciepla, jakies 5 stopni cieplejsza niz obecnie w Sydney. Latam w krotkim rekawku i klapkach. Luzik pelny, po powrocie Fed po poludniu pewnie wybedziemy na miasto. Kupilam sobie na wyjazd maly Netbook - podstawowy komputerek do wysylania emajli, uzywania Skype i ladowania zdjec, mam nadzieje ze bede sie dzieki niemu czesciej pojawiac na forum. Pozdrawiam wszystkich foumowiczow i mam nadzieje spotkac sie przynajmniej z niektorymi! fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,56871806,56871806.html" target="_blank">Luiza-w-Ogrodzie</a> Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dolecialam po niecalych 25 godzinach podrozy 14.07.12, 20:13 Witaj Luizo w Europie, nie doznalas chyba szoku temperaturowego miedzy zima i latem Mam nadzieje ,ze nie zaczniesz u Fed na tarasie sadzic czerwonych ziemniakow lub drzew cytrynowych? Baw sie dobrze w Warszawie, odbedzie sie jakies spotkanie forumowe? Zdaj relacje gdyby co. Ja jestem uziemniona na pare dni. Wczoraj mialam zabieg usprawniajacy moje zuzyte stawy. Boli jak cholera, musze chodzic o kulach a raczej pollezec caly czas. Jakie to strasznie denerwujace, nawet do ogrodu nie moge bo pada deszcz, jest slisko i moglabym sie przewrocic. . Mowia ,ze po paru dniach bede skakac jak mloda kozka, no zobaczymy, na razie czuje sie jak stulatka Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dolecialam po niecalych 25 godzinach podrozy 14.07.12, 21:02 Verbeno , zycze Ci zebys szybko mogla skakac i malowac w ogrodku !!! Odpowiedz Link
monia.i Re: Dolecialam po niecalych 25 godzinach podrozy 15.07.12, 02:10 Luizo - macham łapką udanej zabawy Odpowiedz Link
mammaja Re: Dolecialam po niecalych 25 godzinach podrozy 15.07.12, 10:06 Ze doleciala w calosci mialam okazje przekonac sie wczoraj wieczorem, a calosc ta jest przeogromnie sympatyczna - co mnie wcale nie zaskoczylo, zresztą ! Nie moglam sobie odmowic spotkania z Luizą - a Fed. dzięki za "wszystko" - czego nie będę tu wymieniać, żeby komuś nie było żal że nie spróbował Dziewczyny dzisiaj szaleją na zakupach a ja nadzoruję nastepną wystawkę malarska podczas wieczornego koncertu. Mam nadzieje, że będzie pieknie Odpowiedz Link
verbena1 Niedzielnie 15.07.12, 11:05 Dobrze ,ze znam Luize z widzenia, nie jest mi tak bardzo zal ,ze nie bylam na spotkaniu Fed pewnie przechodzila sama siebie aby zaskoczyc wszystkich wykwintnym przyjeciem, Ona jest zdolna do wszystkiego Niedziele spedzam w domu, dalej z bolesna nozka, po poludniu przyjda znajomi odwiedzic "chora". Rieks przy mojej pomocy zrobil placek z owocami, ktory to (placek ,nie Rieks) siedzi jeszcze w piekarniku i nie moge stwierdzic czy dobry. Na szczescie przestalo padac i moge przez okno ogladac kolorowy ogrod. Odpowiedz Link
bbetka Re: Niedzielnie 15.07.12, 17:43 Zazdraszczam spotkań! Luizo - udanych zakupów i pobytu! Verbenko, współczuję...mam nadzieję, że w miarę szybko wracasz do zdrowia, a ból minie. Placek na pewno wyszedł wspaniały! Feline-melduję, że zagłosowałam Gotuję sobie właśnie makaron w ramach obiado-kolacji i dalej zamierzam robić NIC (obejście oprzątnięte, inwentarz nakarmiony Mąż z córką tarzają się już na łonie rodziny toruńskiej, jutro podjadą złożyć dokumenty do W-wy i wrócą do domu więc mam trochę czasu na moje NIC - kupiłam sobie wczoraj skandynawski kryminał, a w zapasie mam parę odcinków ulubionego serialu - mamusia usiłowała mnie namówić na przyjazd na obiad i kawę, ale udało mi się zachować asertywność i wymówić się robieniem NIC Wczoraj byłam nad morzem odebrać teściów z wywczasów - lało przez cały czas!!!! i to nie tak siąpiło, tylko oberwanie chmury...ani na chwilę, się nie przejaśniło!!!! Poszliśmy coś zjeść i bardzo miła młoda osoba z obsługi współczująco powiedziała: - beznadzieja - taka pogoda na urlopie... na co ja: - ale my na szczęście tylko na chwilę po "odbiór" i zaraz wracamy panienka ze zrozumieniem: - a! po dzieci!! na co mój milczący wcześniej mąż - dzieci to my mamy samodzielne, po rodziców.... I tym optymistycznym akcentem oddalam się dalej robić NIC Odpowiedz Link
felinecaline Re: Niedzielnie 15.07.12, 18:05 Dziekuje, aktualnie jestem na 3 miejscu z 3,23 plt a najlepsze zdjecie ma cos 3,70. Zostalo jeszcze sporo czasu, zeby zyskac albo spasc. Ale mam nadzieje dzieki Waszej pomocy przynajmniej utrzymac sie w czolowce. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Niedzielnie 16.07.12, 11:43 Dzieki, Jutencjo i wszystkie dotychczasowe "podtrzymywaczki".Niestety, fotka znow sie "osunela" o pare dziesietnych. A do konca glosowania jeszczeduuuuzo czasu. Ja uczestniczac mam zawsze 2 fazy przyjemnosci: pierwsza to przygotowania do zrobienia zdjecia "na temat" (o ile przypadkowo jeszcze nie mam nic takiego w mojej "fototece" a mam ja ogromna, nie na darmo jestem chrzesnica fotografostwa (a przynajmniej jegoz zenskiej polowy) - na moim rodzinnym Slasku mawialo sie przeciez "jaki potek taki skrzotek", gdzie potek/potka to odpowiednio ow chrzestny a skrzotek/..ka jegoz podopieczny. Maz mojej Ciotuni znanej na pewnym forumie jako "Wilusiowa" swoj zawod uprawial oficjalnie przez przeszlo 75 lat, nie liczac bardzo nieoficjalnych lat "zdejmowania" skrajnych tematow w skrajnych warunkach Obozu w Dachau, gdzie sie znalazl w czasie wojny. Ciotunia pracowala wraz z nim od ich slubu az po swoje 80 lat, za pare dni bedzie ich miala 90. Cos niesamowitego, jak w tym czasie zmienila sie ta sztuka a wlasciwie sprzet w niej uzywany, ciocia robila zdjecia (i to nawet do niedawna na aparatach skrzynkowych i szklanych kliszach do ktorych sama przygotowywala warstwe swiatloczula.Wlasnie najbardziej uciazliwe byly prace przygotowawcze i wykonczeniowe w ciemni i z chemikaliami, na ktore w dodatku miala uczulenia. Sam "pstryk" to byla czysta przyjemnosc a jej apogeum bylo pozowanie modela i ustawianie swiatel. Na widok moich dosc przecietnych aparacikow cyfrowych i po zaznajomieniu z metoda "obrobki" zdjec nimi wykonanych ciotunia niemal sie rozplakala byla, chetnie by wrocila do tego zajecia, ale ...przeraza ja komputer... Przepraszam za te dygresje, z ktorej zrobila sie istna saga rodzinna. Sympatycznego dnia zycze. Odpowiedz Link
jutka1 Raport z niedzieli + poniedziałek 16.07.12, 10:11 Wczoraj najpierw poszłyśmy z gościami (zam.) na mój targ. Coś tam kupiłyśmy, ale bardziej one się gapiły na... ceny. Hahaha. Kilo kurek 18 euro. Porzeczki i czereśnie jakoś tak. Hahaha. Potem poszłyśmy dodom, zahaczając o moją tradycyjną braserię , zjadłyśmy obiad, i pognałyśmy do Musee Marmottan obejrzeć impresjonistów, w tym przedłużoną o miesiąc retrospektywę Berthe Morisot (szwagierkę Maneta, przyjaciółkę Renoira, Degasa, Moneta etc.). Kocham Berthe, a 150 jej prac w jednym miejscu, po raz pierwszy w Paryżu od 50 lat i zebranych ze zbiorów z całego świata, no powaliło mnie na nowo. Potem goście poszły na miasto, ja zajmowałam się sprawami zawodowymi, potem kolacja, miłe pogaduchy. Dzisiaj mam dyspensę od bycia gospodynią. Poszły zwiedzać, a ja mam dzień wolny. To znaczy zawodowy. Oprócz prywatnego popołudnia. Za oknem słońce, troszkę cieplej: ma być 22 C. Miłego dnia Odpowiedz Link
mammaja Re: Raport z niedzieli + poniedziałek 16.07.12, 10:43 Od rana przeraził mnie widok spustoszen po trąbach powietrznych, pokazywanych w TVN. Co to się porobiło w przyrodzie ! Jak w Czarowniku z Krainy Oz - możemy nagle zostać uniesieni w powietrze, drzewiej tego nie było w naszym kraju. Wieczorny koncert w pieknej scenerii też zostal spiesznie zakńczony z powodu wichrzyska i nadciągajacej chmury. Na szczęscie skończylo sie na malym deszczu. Mimo spiesznego konca kocert byl piekny Wkleje fotki jak zrzucę Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Te wakacje sa bardzo meczace 16.07.12, 23:26 W sobote wesole towarzystwo z gospodynia Fed na czele spilo mnie - po raz pierwszy w zyciu. Nie wybacze im spowodowania utraty mego alkoholowego dziewictwa! No wstyd i hanba (ale wodka lacka to bylo COS)! Wczoraj na moje zyczenie weszlysmy do sklepu Monnari skad wyszlam z czterema sukienkami, w tym sukienka na slub, jeno o rozmiar za malo, wiec musze sie do niej odchudzic. W zwiazku z tym stresem pozarlam na lunch trzy porcje sledzi w oleju lnianym, istna pornografia kulinarna. Dzisiaj z Powisla przespacerowalam sie z Fed do Zlotych Tarasow i nawiedzilysmy Dado gdzie degustowalam wspaniale nalewki.Teraz siedze w towarzystwie gruszkowki przed Fedowym kompem i mecze sie z chrancuska klawiatura. Po cholere byly mi takie wakacje? Trzeba bylo siedziec w ogrodzie i kopac w glinie... Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Te wakacje sa bardzo meczace 16.07.12, 23:55 Jak sie zaczely tak bedzie caly czas znaczy...rozpijesz sie totalnie... Chyba ze wpadniesz do mnie i gline przekopiesz Buzka Co zlego to nie ja Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Te wakacje sa bardzo meczace 17.07.12, 02:06 kielbie_we_lbie_30 napisała: > Buzka > Co zlego to nie ja Samo urocze i pyszne było, masz u mnie pobyty "open" at vitam etarnam Odpowiedz Link
jan.kran Re: Te wakacje sa bardzo meczace 17.07.12, 11:23 Pisz Fed , pisz , ja sobie czytam i sie rozkoszuje)) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Te wakacje sa bardzo meczace 17.07.12, 12:15 Jestem wzruszona I slicznie dziekuje ... Odpowiedz Link
mammaja Re: Te wakacje sa bardzo meczace 17.07.12, 00:00 Luizo, to juz chyba po moim wyjsciu upoilas sie alkoholowo, bo przedtem bylas calkiem trzezwiutka Ciesze sie, ze gruszkowka smakowala - nie moge odżalować ze nie zjadlas moich laznji i placka z czeresniami. A w dodatku ominęlo cię urocze granie wsrod sosen : nawet wieczorne slonce dodawalo uroku Ale cieszę się, że kupiłaś sobie sukienki ! Uściski Odpowiedz Link
mammaja Re: Konkurs foto 17.07.12, 00:19 Odszukałam w poczcie kod i zaglosowalam, ale nie wiem czy wynik sie zmienil - jakos nie zapamietalam Odpowiedz Link
foxie777 Re: Konkurs foto 17.07.12, 01:00 Luizo,wakacje masz widze super,no i te sledzie,ze o wodeczce nie wspomnne a co najwazniejsze w takim super towarzystwie. Mam nadzieje poogladac jakies zdjecia z tych libacji.no i sukienke slubna tez bym zobaczyla. Verbeno wspolczuje ze jestej "podlamana".W sobote po robocie w ogrodku podjelam decyzje,ze jest to troszke za duzo na moj kregoslup i mam zamiar zatrudnic ogrodnika,tzn bardzo milego Haitinczyka,poleconego przez moja sasiadke do grubszej roboty,tak raz na dwa miesiace bo juz sama nie wyrabiam,a malzonek jest zajety innymi sprawami,wiec ogrodek to moja zabawa. U nas teraz ciagle leje,a wszystko rosnie jak na drozdzach.Wczoraj bylam na festiwalu mano,bylo cudownie. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Konkurs foto 17.07.12, 02:01 Fakt, Luiza dała się upić już w trójcy całkiem nieświętej I było to najurokliwsze upicie jakie widziałam Opowiadała nam wszystkie swoje całkiem nowe wrażenia. A to chodziła "gzygzakiem", a to moja terakota jej falowała. I to tak sugestywnie, że rzuciłam się na kolana żeby sprawdzić czy jakiś kafel sie nie obluzował! Natomiast dzień przyjazdu Luizy zupełnie nie był z moim dniem glorii i chwały, oj nie. Miałam wstać o 6 rano żeby odgruzować pole bitwy, czyli moje mieszkanie. Niestety obudziłam się o 8.35. Samolot Luizy lądował o 8.40. Nakarmiłam zwierzęta i wypadłam z domu. W garażu jednocześnie jechałam, szukałam komórki, pilota do bramy i okularów słonecznych. No i przyk.... w ścianę likwidując sobie lewe lusterko i sporą część takiegoż nadkola. Na lotnisku byłam o 9.05. Mam cichą nadzieję, że żaden radar mnie nie upolował bo będzie bolało. Już po zaparkowaniu i schowaniu biletu parkingowego zoriętowałam się, że portfel z pieniędzmi i dokumentami został w innej torebce. Czyli, że nie mam jak opłacić i wyjechać z parkingu. A Luizy nigdzie nie było! Obleciałam jak pies wszystkie terminale. W środu i na zewnątrz. Raz, drugi, trzeci, czwarty. I im bardziej Puchatek patrzy,ł tym bardziej Luizy nie było. Jakoś tak koło 10 przełamał wszelkie wewnętrzne opory i zadzwoniłam do Maćmy, czy w razie czego nie przyjechała by po mnie na lotnisko i nie wykupiła z parkingu. Dokładnie w chwili kiedy Maćma wyrażała swój lekki opór i tłumaczyła mi, że od takich rzeczy powinnam mieć dzieci i ona zadzwoni obudzi S.Ś pożyczy mu samochód i pieniądze, zobaczyłam Luizę która z absolutnym i niewzruszonym spokojem stała sobie na środku hali przylotów zupełnie niewłaściwego terminalu (terminala? kto wie niech się wypowie). Zresztą z jakimś młodym i przystojnym męższczyzną i ugadywała się z nim przy pomocy czerwonego kalendarzyka. Dawno nie odczułam takiej ulgi i radości na czyjś widok!!! Pod wszystkimi względami I w dodatku miała w foliowej torebsi "wdowi grosz" w postaci polskich pieniędzy wystarczających na wyjazd z tego przeklętego parkingu!!! Potem gadałyśmy, gadałyśmy, gadałyśmy.... Ja ciut, ciut posprzątałam (jednak) i przygotowałam najbardziej spartańskie menu jakie zdażyło mi się przygotować od lat. Nie było by żadnych frykasów gdyby wyżej wpisane samo przez się Cudowne Kiełbie nie dowiozło z wybrzeża obłędnie pysznych i świeżych ryb. W tym węgorza który pochłonion całkowicie został, i według Stokrotki (forum Polonia 2, tak jak i Cudowne Kiełbie) był trawiony jeszcze do dzisiaj A wieczór potem już popłynął (oj popłynął) własnym rytmem. Odpowiedz Link