lablafox
11.09.04, 23:30
Panmłody i jego małżonka są członkami Klubu Motorowego.
przed kosciołem czekało całe stado motorów - różnej maści.Po wyjściu z
kościoła "odstrzelano " salwy z rur wydechowych .
Mój mąż próbował mnie odciagnąć od tej menażerii , z trudem . ja mam do
motorów słabość , od wczesnej młodości - uwielbiałam jazdę nimi i to mi
zostało do dziś.
Co to jednak były wówczas za motory w porównaniu z tymi dzisiejszymi.
WSK , jawy , wchodziły dopiero co emzetki - obiekty westchnień wszystkich.
Należeliśmy do Akademickiego Klubu Motorowego.
Byłam dobrym pasażerem , lekkim (49kg)i "dobrze współpracującym " z kierowcą,
na rajdach często wspomagałam kolegów , którzy przyjeżdżali sami , a za
pasażera w sprawnościówce dostawało się dodatkowe punkty.
Oj były to czasy.
Słabość do motorów mam do dziś, a mój mąż jest wyraźnie o tę słabość
zazdrosny.