Dodaj do ulubionych

Utrata pracy.

06.10.04, 10:01
Mam pustke w głwie.Właśnie wręczono mi wypowiedzenie z pracy.Po 24 latach
pracy na jednym stanowisku,bez nagan,zawsze na zawołanie po prostu mnie
wylano. Na moje miejsce uczy sie młodsza dziewczyna z innego działu,rozpacz.
Co ja mam teraz zrobić?Kto zatrudni kobiete po 40-ce?Tu na podkarpaciu
totalny głód pracy.
Iwet
Obserwuj wątek
    • lablafox Re: Utrata pracy. 06.10.04, 10:08
      Moze oddasz sprawę do sądu pracy?
      O przywrócenie .
      Co napisano w uzasadnieniu wymówienia?
      • jutka1 Re: Utrata pracy. 06.10.04, 10:29
        Wlasnie - czym uzasadnili?
        Porozmawiaj z jakims prawnikiem.

        Przykro mi, trzymam kciuki.
        Jutka
        • iweta_r Re: Utrata pracy. 06.10.04, 11:33
          podobno artykuł nie do przejścia.powód?:"..zmniejszenie zatrudnienia.."
          iwet
          • witekjs Re: Utrata pracy. 06.10.04, 12:04
            iweta_r napisała:

            > podobno artykuł nie do przejścia.powód?:"..zmniejszenie zatrudnienia.."
            > iwet

            Podaj sprawę do Sądu Pracy.
            Nie jest "zmniejszeniem zatrudnienia", zachowanie tego stanowiska i przyjęcie
            młodszej od Ciebie osoby, na to samo miejsce.
            Wygrasz.
            Weź jednak dobrego adwokata, specjalizujacego się w tej problematyce.

            Pozdrawiam serdecznie. Witek

            PS. Bardzo możliwe, że już wkrótce będziesz im wdzięczna za to, ze zmusili Cię
            do szukania czegoś innego!!
            • skynews Re: Utrata pracy. 06.10.04, 12:33

              Szczerze podziwiam,24-lata u jednego pracodawcy - nie wytrzymalbym nawet jednego
              roku.

              Zmniejszenie zatrudnienia,racjonalizacja,redukcja etatow etc...
              To nie ma znaczenia.
              Zwolniono Cie bo po 24-latach pracy stales sie "za droga" po kolejnych awansach
              i podwyzkach.
              "Mloda" dostanie znacznie mniej i oto wlasnie chodzilo pracodawcy.
              Twoje wieloletnie doswiadczenie i niezawodnosc:tez bez wielkiego znaczenia,
              "mloda" sie szybko nauczy,a poza tym ma do dyspozycji potencjal
              techniczny,ktorego Ty nie mialas.
              Jak cos nie "klapnie" to czekaja juz nastepne "mlode".

              Najwazniejsze nie "tracic glowy" nie wpadac w melancholie,depresje i pesymizm
              typu "nikt mnie juz nie chce".
              Nie tracic pewnosci siebie.
              Do emerytury mozesz jeszcze co najmniej 20 lat pracowac.

              Co robic?
              Po pierwsze zatrudnic adwokata,specjalizujacego sie w obowiazujacym prawie
              pracy,ktory wywalczy dla Ciebie jak najwyzsza odprawe.
              Po 24-latach moze to byc juz calkiem niezla sumka.
              Profi wiedza jak to sie robi i potrafia sprawe znacznie przyspieszyc.
              Bez adwokata nie masz szans na wysokie odszkodowanie,ktore Ci sie nalezy.
              Pracodawcy szybko miekna pezed sadem.Chca zaplacic i miec i glowy.

              Po otrzymaniu odprawy dwutygodniowy urlop z bliska osoba na poludniu.
              Na urlopie nie mysl i nie rozmawiaj o tym co sie stalo.
              Delektuj sie tylko i wylacznie urlopem.
              Nic tak nie przywraca dobrego nastroju,checi do zycia i pewnosci siebie jak
              slonce i cieple morze,szczegolnie szara i deszczowa jesienna pora panujaca w
              naszym kraju.

              Tak uzbrojona w wiare i pewnosc siebie zaczynasz szukac nowego zajecia.
              Znajomi,ogloszenia w gazetach,internet itp.
              Mozliwosci sa tysiace nawet na Podkarpaciu.
              Rozwaz tez inna opcje:mozesz Ty zostac pracodawca.
              Dlaczego nie?
              Przeanalizuj mozliwosci i zapotrzebowania Twojego regionu i ewentualnie sasiednich.
              Zawsze glowa do gory.

              ps
              to co pisze Witek:
              >"Nie jest "zmniejszeniem zatrudnienia", zachowanie tego stanowiska i przyjęcie
              młodszej od Ciebie osoby, na to samo miejsce.Wygrasz."<

              to nie funkcjonuje.
              Przed sadem walczy sie tylko o wysokosc odprawy odprawy.

              Jezeli ktos zostal "na sile" ponownie zatrudniony to za kilka miesiecy ma
              nastepne wypowiedzenie:
              "dalsza wzajemna wspolpraca stala sie niemozliwa ze wzgledu na wzajemny brak
              zaufania",pomijajac to ze bedzie otrzymywal takie zadania aby sam sie jak
              najszybciej zwolnil.
              Pisze to z pozycji pracodawcy.
              • iweta_r Re: Utrata pracy. 06.10.04, 12:48
                dziekuje wszystkim za dodanie otuchy i porady.Tez myslałam o sadzie pracy ale
                Zw.Zaw. odradziły bo i tak nie wygram.Mam jescze pare dni na szukanie adwokata .
                A co potem?
                Moze faktycznie zaczac wzystko od nowa ale teraz nie mam zadnego pomysłu i
                totalny chaos w głowie.
                iwet
              • witekjs Re: Utrata pracy. 06.10.04, 13:08
                Pisząc "Wygrasz". miałem na myśli właściwie to co Skynews napisał.
                W takiej sytuacji pracodawca bardzo chetnie dochodzi do korzystnej ugody.
                Nie ma co tam wracać.
                Otrzymawszy kilkumiesięczną odprawę, pojedź na urlop wypocznij psychicznie i
                spokojnie szukaj nowej pracy.
                Nie wiesz, jak wiele dobrego może Cię jeszcze spotkać!!!

                Pozdrawiam. Witek
                • jowoj Re: Utrata pracy. 06.10.04, 14:15
                  Odprawa jest uzależniona od ilości pracowników. Jeśli zakład ztrudnia ich mnie
                  aniżeli 20 odprawa się niestety nie należy
                  Z dniem 1 lipca 2003 r. weszły w życie znowelizowane ustawą z dnia 26 lipca
                  2002 r. o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz o zmianie niektórych ustaw (Dz. U.
                  Nr 135, poz. 1146) przepisy ustawy z dnia 28 grudnia 1989r. o szczególnych
                  zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn dotyczących
                  zakładu pracy (Dz. U. z 2002 r. Nr 112, poz. 980 z późn. zm.). Przewidują one,
                  że pracodawca zatrudniający mniej niż 20 pracowników w przypadku ich zwalniania
                  np. z powodu złej sytuacji finansowej zakładu nie będzie musiał stosować
                  przepisów ustawy o zwolnieniach z przyczyn pracodawcy, a zatem również wypłacać
                  odpraw pieniężnych. Pracodawca likwidujący stanowisko pracy w zakładzie
                  zatrudniającym poniżej 20 pracowników, powinien wypowiedzieć pracownikowi umowę
                  w trybie art. 30 § 1 pkt 2 Kp, a w świadectwie pracy zaznaczyć, że nastąpiło to
                  z przyczyn pracodawcy - od tego bowiem może być uzależnione nabycie prawa do
                  różnego rodzaju świadczeń (m.in. do świadczenia przedemerytalnego).

                  urlop lub L-4
                  Przed wypowiedzeniem chroni (ale tylko do czasu!) urlop lub zwolnienie. Szef
                  nie może zwolnić pracownika, który jest na urlopie krótszym niż 3 miesiące.
                  Pracownikowi przebywającemu na zwolnieniu można dać wypowiedzenie, gdy nie ma
                  go w pracy dłużej niż świadczył pracę. Na przykład osoba zatrudniona co
                  najmniej przez 6 miesięcy może bezpiecznie chorować przez pół roku.
                  Wiek też chroni
                  Nie można zwolnić (ani grupowo, ani indywidualnie) osób w wieku
                  przedemerytalnym, czyli na 4 lata przed emeryturą. Dla kobiet ochrona
                  rozpoczyna się od 56. roku życia, zaś dla mężczyzn po 61. roku życia.
                  Z ochrony takiej nie mogą jednak korzystać pracownicy z prawem do wcześniejszej
                  emerytury.
                  Z dzieckiem pewniej
                  Pracodawca nie może wypowiedzieć umowy kobietom w ciąży, mamom i tatusiom na
                  urlopie macierzyńskim. W przypadku osób zatrudnionych na umowy terminowe
                  pracodawca musi przedłużyć zatrudnienie z pracownicą w ciąży do dnia porodu.
                  Dotyczy to tylko sytuacji, gdy umowa o pracę wygasa po trzecim miesiącu ciąży.
                  Ciąża nie chroni przed wygaśnięciem umowy zawartej na zastępstwo, na okres do 1
                  miesiąca lub gdy kobieta jest pracownikiem tymczasowym.
                  Pytaj o powód
                  Pracowników zatrudnionych na etacie szef nie może zwolnić bez powodu. Zarzut
                  musi przedstawić na piśmie. A pracownik ma prawo odwołać się do sądu pracy,
                  jeśli nie zgadza się z powodami podanymi przez szefa. W sądzie to szef będzie
                  musiał udowodnić, że jego zarzuty były słuszne. Sąd pracy to po prostu wydział
                  sądu rejonowego. Gdy chodzi o kwotę powyżej 30 tys. zł (np. odszkodowanie lub
                  zaległe wynagrodzenie), pracownik powinien wnieść sprawę do wydziału pracy sądu
                  okręgowego.
                  Żołnierze są pod ochroną
                  Pracodawca nie może zwolnić pracownika powołanego do czynnej służby wojskowej
                  lub jej form zastępczych, zasadniczej służby wojskowej lub przeszkolenia
                  wojskowego.
                  Związkowcy bronią (się)
                  Nie wolno zwalniać członków rady pracowniczej przedsiębiorstwa państwowego,
                  członków zarządu zakładowych organizacji zawodowych i związkowców upoważnionych
                  do reprezentowania związku wobec pracodawcy, członków specjalnego zespołu
                  negocjacyjnego lub europejskiej rady zakładowej. Jeśli w firmie nie ma związku,
                  warto go założyć. Je- śli jest, pracownicy mogą utworzyć kolejny. Związkowcy
                  mogą sprzeciwić się zwolnieniom niektórych pracowników, bez ich zgody szef nie
                  może dać wypowiedzenia: członkom rad nadzorczych, matce przebywającej na
                  urlopie wychowawczym dłuższym niż 3 miesiące, pracownikowi młodocianemu
                  zatrudnionemu do przygotowania zawodowego.
                  Warto działać społecznie
                  Nie do ruszenia są posłowie, senatorowie i radni, chyba że pracodawca uzyska
                  zgodę odpowiedniej instytucji: Sejmu, Senatu, rady. Można im wręczyć
                  wypowiedzenie tylko w ramach zwolnień grupowych.
                  Czy muszę podpisać wypowiedzenie?
                  NIE, ale to nie chroni przed zwolnieniem. Wypowiedzenie liczy się od momentu,
                  gdy pracownik zapoznał się z jego treścią. Wypowiedzenie można też przesłać
                  pocztą - listem poleconym lub kurierem. Pracodawca może dostarczyć
                  wypowiedzenie do domu, a nawet do szpitala.
                  Czy szef może zmieniać warunki umowy?
                  TAK. Dotyczy to prawie wszystkich pracowników (wyjątek - posłowie i senatorowie
                  i osoby w wieku przedemerytalnym). Szef może proponować inne stanowisko zgodne
                  z kwalifikacjami i niższą pensję. Pensja nie może być jednak mniejsza niż 824
                  zł dla osoby zatrudnionej na pełny etat.
                  Czy szef może podać jako powód zwolnienia osiągnięcie wieku emerytalnego
                  pracownika?
                  TAK. I jest to argument uznawany przez sądy. Dla pracownika oznacza to, że nie
                  może w takiej sytuacji żądać w sądzie odszkodowania lub przywrócenia do pracy.
                  Dotyczy to jednak tylko tych pracowników, którzy mają odpowiedni wiek i staż
                  pracy, uprawniające do przejścia na emeryturę.
                  Czy muszę godzić się na zmianę umowy?
                  NIE. Oznacza to jednak automatycznie rozpoczęcie okresu wypowiedzenia. Liczy
                  się od dnia, w którym szef zaproponował niższą pensję lub inne stanowisko, a
                  pracownik się na to nie zgodził.
                  Czy kobiecie w ciąży szef może dać umowę zmieniającą warunki pracy?
                  TAK. Pracownikom z grupy nie do ruszenia, a więc związkowcom, osobom na
                  urlopach macierzyńskich, szef może proponować umowy zmieniające warunki pracy.
                  Osoby te jednak nie mogą otrzymywać niższego wynagrodzenia. Jeśli na nowym
                  stanowisku przysługuje niższa pensja, to mają prawo do dodatku wyrównawczego.
                  Pracodawca musi go wypłacać do końca okresu ochronnego.
                  Kiedy szef może zwolnić dyscyplinarnie?
                  ZAWSZE. Każdy pracownik może stracić pracę, jeśli pracodawca zarzuca mu rażące
                  niedbalstwo lub działanie na szkodę firmy. Warto pamiętać, że szef może zwolnić
                  dyscyplinarnie także za pozornie błahe sprawki. Np., gdy pracownik nie
                  przyniesie badań lekarskich pozwalających na wykonywanie pracy albo gdy
                  prowadzi prywatne pogaduchy przez telefon .
                  Czy szef może zwolnić pracownika samotnie wychowującego dziecko lub osobę,
                  którego małżonek jest już bezrobotny?
                  TAK. Pracodawca nie może wprowadzać kryteriów, które dyskryminowałyby innych
                  pracowników. Nie może więc zwalniać jedynie tych, którzy mają inną pracę lub
                  zarabiającego małżonka lub osoby młodsze, bo łatwiej znajdą pracę. Gdyby szef
                  tak postąpił, to dyskryminowani pracownicy mogliby odwołać się do sądu.
                  • jowoj Re: Utrata pracy. 06.10.04, 14:21
                    Link w w/w sprawie
                    www.pip.gov.pl/nowa/html/pl/html/07062000.htm******************
                    W piątek koniec świata - nie szkodzi, nie mam planów na weekend.
                • 22222a1 Re: Utrata pracy. 17.10.04, 21:15
                  mam 68 lat w tych dniach zwinalem firme zwolnilem 20 osob i jestem wolny,
                  wybieram sie teraz na urlop po europie glowa do gory zawsze jest jakies
                  wyjscie.jur
    • foxal Re: Utrata pracy. 06.10.04, 15:18
      Iwet,

      Aczkolwiek zbiorowe poparcie nie wiele sie zda w Twojej sytuacji, ale jestem
      podobnego zdania co Skynews. Mysl o powrocie do tego samego pracodawcy bylaby
      tylko Twoim zmartwieniem, bo napewno nie byla by zbawieniem.

      Postaraj sie opanowac sytuacje myslowo i duchowo wspolnie z adwokatem. Nie
      pytaj dlaczego Cie zwolniono, tylko ile Ci sie nalezy odprawy po tylu latach
      pracy - w konsekwencji pomyslnego rozwiania roszczen o odszkodowanie, bedziesz
      napewno szczesliwsza, jako ze jutro jest nastepny dzien i Slonce zawsze wraca o
      tej samej porze. Powodzenia.
      • antyproton Re: Utrata pracy. 06.10.04, 18:03
        Mam nadzieje , ze masz na kim sie oprzec .
        Inwestuj w siebie !
        Kurs doksztalcajacy , jezyk obcy , specjalizacja.
        Nawet jesli wydaje sie to trudne , niepotrzebne .
        Jezeli masz taka mozliwosc , potraktuj to jako inwestycje dlugofalowa.
        Zobaczysz ze we wlasciwym momencie to sie przyda .
        Powodzenia .
    • no_no Re: Utrata pracy. 06.10.04, 17:49
      Iweto, masz ładne imięsmile Stawiam się w Twojej sytuacji, czyli wyrażam moją
      miłośćsmile)) do Ciebie. Uśmiechnij się i nie załamuj. Uwierz, że strata pracy,
      to jeszcze nie koniec świata.
      Nie poddawaj się, szukaj następnej.
      Pozdrawiam najcieplej, jak potrafię.

      No - smile
      • warum Re: Utrata pracy. 06.10.04, 18:28
        Mam nadzieje,ze Iweta poczula sie wsparta duchowo. Bo to podstawa. Szkoda,ze
        zaden pracowdaca nie zapytal na tym forum - a co potrafisz, jakie masz
        doswiadczenie, co chcialabys robic? Rada - inwestuj w siebie jest bardzo
        konkretna. I jedyna. Co swiadczy o wysokim poczuciu odpowiedzialnoscismile Az mi
        sie smiac zachcialo z tego wspolnego forumowego milosierdzia. No coz, chcialam
        to powiedziec i powiedzialam. Moze inni, ktorych wyrzucono po tylu latach/
        chyba z 1 pracy?/, bo sa za starzy, zbyt malo elastyczni, za malo reformowalni-
        tez sie pochwala jak "szybko" sie przystosowali do zycia "poza swoja praca?"
        Sami, tylko ze swoim uporem i dyscyplinasmile I nie zamierzam poruszac tu tematu
        jak to widzi pracodawca - tylko jak to widzi/ czuje pracownik.Pozdrawiam
        wszystkich zadowolonych smile)))
        • bodzio49 Re: Utrata pracy. 06.10.04, 19:52
          Spojrzeć na problem z boku to duża sztuka. Niewielu potrafi w takiej sytuacji.
          Szczególnie po tylu latach pracy w jednym miejscu.
          Jeśli ktoś z nas jest zadowolony z siebie to zapewniam warum, że nie dlatego że
          jest mądrzejszy, miał więcej szczęścia itp. Raczej dlatego, że podchodzi do
          problemów tak jak np: sky. Rozwiązanie naszych problemów jest w nas samych.
          Świata nikt z nas nie zmieni. Ale siebie do niego dostosować, owszem. Spróbuj w
          ten sposób Iweta.
          • bepeef Re: Utrata pracy. 06.10.04, 20:20
            bodzio49 napisał:

            > Świata nikt z nas nie zmieni. Ale siebie do niego dostosować, owszem.

            smile)))
    • tom_tam Re: Utrata pracy. 06.10.04, 20:25
      Mila Iweto,-
      dostalas juz tak b.madrych porad i slow moralnego wsparcia od wpisujacych sie
      powyzej uczestnikow forum.
      Zapewne wybierzesz dla Ciebie odpowiednia "strategie" postepowania.
      Ja - chcialbym Tobie tylko napisac iz rozumiem Twoje zdenerwowanie, zal,
      rozgoryczenie i uczucie bezradnosci w tej sytuacji.

      Wbrew pozorom, sam znajdujac sie w zapewnie w innych warunkach (sytuacji
      rodzinnej, prawnych i samego rynku pracy) jak i Ci "dobrze radzacy" - mam
      zrozumienie dla Twojej "pustki w glowie" i szoku ktorego pod wplywem tego
      doswiadczenia zyciowego przezylas.
      Naturalnie - WALCZ o "swoje" z uwzglednieniem Twojej sytuacji rodzinnej,
      finansowej i realiow srodowiskowych - miejscowosci w ktorej mieszkasz (musisz
      mieszkac?) i tamtejszego rynku pracy.
      Moja "skromna" rada - nie miej ZADNYCH obiekcji i wykorzystaj wszelkie prawne
      mozliwosci obrony Twojego zatrudnienia - to musi byc powazna Firma
      (Instytucja) - pewnie z kapitalem panstwowym jezeli pracujesz tam NIEPRZERWANIE
      od 24 lat!.
      Upewnij sie co do ew.kosztow krokow przed Sadem Pracy a szczegolnie oplaty
      kosztow adwokackich - moze masz ubezpieczenie pokrywajace koszty (niezaleznych)
      porad prawnych u dobrego Adwokata?.
      Jezeli nie - niech Tobie Twoj Zwiazek Zawodowy zapewni poradnictwo adwokackie i
      pomoc PRAWNA!.
      Zycze Tobie powodzenia w tym sporze, a rozumiejac co to znaczy gdy mieszkasz w
      okolicy strukturalnego bezrobocia i nie znajac Twojej sytuacji rodzinno-
      finansowej moge Ciebie tylko "wesprzec" proba zrozumienia Twojej sytuacji.
      Pozdrawiam Cie cieplo,-
      tom.
      • jowoj Re: Utrata pracy. 06.10.04, 20:34
        Polskie sądy pracy, najczęściej "popierają" pracobiorcę. Dobry adwokat.Hmm. W
        regionie gdzie mieszka i pracowała Iwet,zarobki są z reguły bardzo niskie, więc
        dobry adwokat...Przepisy prawa pracy są dosyć przejrzyste. Za "założenie"
        sprawy sąd nie pobiera żadnych opłat. Pozew sądowy pomoże napisać urzędnik w
        miejscowym biurze pracy.
        ******************
        W piątek koniec świata - nie szkodzi, nie mam planów na weekend.
        • tom_tam Re: Jowoj 06.10.04, 20:52
          Jowoj,-
          Twoja swiadomosc i wiedza prawna, czy (nasza: Twoja, moja i byc moze
          Innych) "umiejetnosc" radzenia sobie w "kazdej" sytuacji - rowniez tych
          niespodziewanych, krytycznych i komplikujacych zycie, wcale nie musi byc trafna
          w przypadku Iweta_r !.

          Nie jestem taki znow pewny czy Ty i inni wpisujacy sie w tym watku, znajdujac
          sie w podobnej do Iwety_r okolicznosciach napisali bysmy TAKI a nie inny w
          tresci wpis na ten temat!.
          Ja - widze w nim pewna "bezradnosc i zal do...(niesprawieliwego) Swiata" oraz
          poczucie krzywdy - niezawinionej w niczym przez Autorke wpisu.
          Zdaje sobie jednoczesnie sprawe jak trudno Jej pewnie znalesc "alternatywne i
          zadowalajace" rozwiazanie sytuacji w ktorej sie znalazla.

          Byc moze sie myle, moze powinienem wogole sie w tym watku nie wpisywac.... .
          Nie moge (fizycznie) Jej pomoc ale wydawalo mnie sie, ze Autorka wpisu bardziej
          szuka zrozumienia dla Jej sytuacji i chciala podzielic sie swoim
          rozgoryczeniem stad taka forma Jej wpisu.
          Zapewne zle to zrozumialem (odczytalem sens wpisu) - sorry.
          • warum Re: Jowoj 06.10.04, 21:04
            Iweta podzielila sie swym rozgoryczeniem,zaskoczeniem sytuacja, w jakies sie
            znalazla. Mimo,ze szukanie moralnego pocieszenia jest oczywista reakcja
            organizmu broniacego sie przed zlem, to chyba w podtekscie jest "ratunku!" nie
            wiem co dalej, niech mi ktos pomoze. Natchnie, poda reke lub kopnie...az
            zmienie punkt widzenia. Bo punkt widzenia zalezy TYLKO od miejsca siedzenia.
            I... ile by tu slow napisac,tylko konktrety pomagaja. Byalam pracownikiem,
            malym zatrudniaczem i zwalniaczem, jestem jedynym pracownikiem dwoch szefow.
            Znam spojrzenie z obu stron i...potrafie zrozumiec. Choc nie potrafie w tej
            sutuacji pomoc.Ale zycze Iwecie znalezienia korzystnego rozwiazania i nie
            tracenia wiary,ze jakos to bedzie. Na pewno bedzie, tylko inaczej.
            • tom_tam Re: Warum 06.10.04, 21:36
              Warum,-
              Jasne! - masz calkowita racje - bedzie "inaczej, jakos i (zapewne) Autorka
              wpisu nie zginie z glodu.
              Ja - rozumiem tylko ten szok osobistej konfrontacji z ta raptowna sytuacja i
              temu chcialem dac wyraz.
              Pare dni temu ptrzezylem to u Znajomego.
              W zupelnie (zapewne) innej sytuacji i okolicznosciach jak Iwety, bo choc w
              podobnym do Niej wieku (45 lat) dostal wypowiedzenie z pracy po 16 latach
              wykonywania "bez zarzutu" swoich obowiazkow w Firmie.
              Ma inna sytuacje - dostanie nalezna Jemu przepisami "odprawe" (= 16-tu poborom
              brutto - ok 80 tys.€wink ma 5-mcy na "szukanie nowej pracy" otrzymujac w okresie
              wypowiedzenia PELNE pobory, bez obowiazku przychodzenia do pracy - napewno
              prace ZNAJDZIE! a... nawet jakby "nie" to ma ustawowy zasilek "dla
              bezrobotnych" przez 12-mcy w wys. ca 60% wynagrodzenia - brutto.
              WSZYSTKO - niewazne! w momencie osobistej KONFRONTACJI z faktem "zwolnienia"!.
              To jest niesamowity SZOK! - ja?, dlaczego!????
              Wykonywalem(am) swoje obowiazki bez zarzutu! i przez tyle lat!.
              NIE mozesz tego pojac! - to jest wstrzas na ktory wiekszosc jest TOTALNIE
              nieprzygotowana - szczegolnie ci ktorzy przez wiele lat pracuja w JEDNEJ Firmie
              i u jednego pracodawcy.
              Ja - to rozumie bo... nawet nie umialem znalesc slow pocieszenia dla mojego
              Znajomego.
              Ze On z "glodu" nie zginie i ulozy sobie zycie zawodowe w przyszlosci - nie
              mialem najmniejszych watpliwosci smile))

              ps.
              Otrzasnal sie z tego i po tygodniu od faktu wypowiedzenia pojechal wypoczac
              (z Przyjaciolka).... na Wyspy Kanaryjskie smile))
              • warum Re: Tom 06.10.04, 22:04
                Wlasnie chodzi o "komfort" rozwiazywania stosunku pracy. O ile pracuje sie w
                firmie gdzie umowa o prace gwarantuje pewien /raczej wysokismile/ standard
                rostania sie - bol "zaskoczenia" szybko mija. Niestety nie kazdy jest "drugim
                po bogu", albo chronionym zwiazkowcem, nie kazdy ma przywileje pracownicze z
                racji okreslonej brazny, nie kazdemu szef wyplaca regularnie pensje.. co dzis
                pokazywali w glownych wiadomosciach TVP. Wiec trudno porownywac w roznych
                krajach cokolwiek. Ale z kazdym rokiem jestesmy blizej zachodusmileMoze
                doczekamy,ze w firmach nie bedzie " szantazu"/ z racji duzego bezrobocia, i
                tanszych pracownikow/, a "zrozumienie",ze dobry pracownik to podstawa firmy.
                Nie wyobrazam sobie sytuacji- zwolnienia po 24 latach pracy na jednym
                stanowisku - bez uzasadnienia tego waznymi zmianami strukturalnymi firmy ew.
                kierownictwasmilektore woli nowych ludzi. No i sie dziwie temu przywiazaniu do
                firmy... bo czy ktos jest do zwolnienia to ...mozna przewidziec.
                • tom_tam Re: Warum 06.10.04, 22:48
                  Warum-Skarbie,-
                  (nie obraz sie tylko za ten zwrot!).

                  Nic nie "porownuje" - ja chcialem zaznaczyc moje zrozumienie dla szoku-
                  zaskoczenia ktory nastepuje u wiekszosci osob znajdujacych sie w sytuacji
                  konfrontacji z faktem "zwolnienia".
                  To jest zawsze SZOK i w pierwszej chwili (nawet jak "spodziewane") zaskoczenie
                  w konfrontacji z "faktem" smile.

                  Na "zdrowy rozum" - to przeciez Prawo Pracy (w kazdym Kraju) daje prawa
                  i naklada obowiazki na pracobiorcow ale rowniez PRACODAWCOW!.
                  Jak zatrudniony ma prawo wypowiedzenia stosunku pracy tak rowniez pracodawca ma
                  takowe (obwarowane przepisami) - PRAWA.
                  Inaczej - ta "zabawa" nie miala by sensu (prawnego i ekonomicznego).

                  Tylko MALZENSTWO daje prawa Paniom malzolkom a ...obowiazkami (prawnymi)
                  obciaza naiwnychi nie majacych pojecia o konsekwencjach plynacych z zawarcia
                  tego zwiazku "panom-mezom" smile)).

                  Pozdrawiam serdecznie i ... uwielbiam z przekomarzanki z Toba smile)
                  tom

                  • emerytus Re: jakiz to kraj..??? 07.10.04, 05:55
                    Szanowny panie tom_tam.Pozwole sobie skomentowac czesc panskiej
                    wypowiedzi ,zapytujac jednoczesnie w jakimz to kraju obowiazuja opisane przez
                    pana reguly prawne..??
                    Cytuje „Tylko MALZENSTWO daje prawa Paniom malzolkom a ...obowiazkami
                    (prawnymi)
                    obciaza naiwnychi nie majacych pojecia o konsekwencjach plynacych z zawarcia
                    tego zwiazku "panom-mezom" smile)). „ koniec cytatu .
                    W kraju cywilizowanym jakim jest Canada akt zawarcia malzenstwa daje identyczne
                    prawa zarowno paniom zonom jak i panom mezom . ( uzywajac panskich okreslen) .
                    Informuje pana ze pojecia o konsekwencjach plynacych z zawarcia zwiazku
                    malzenskiego moga nie miec zarowno osobniki rodzaju zenskiego jak i meskiego.
                    Tak jakos to widze,Moze dlatego ze nie bylem naiwny i nie ponioslem
                    konsekwencji tego kroku.

                    • tom_tam Re: Emerytus 08.10.04, 15:30
                      Szanowny Emerytusie,-
                      ano.... sa takie Kraje i to w cywilizowanej (ponoc) Europie smile.

                      Uzylem tego "argumentu" w odpowiedzi na wpis Warum - mysle iz Ona zrozumiala co
                      chcialem przez to powiedziec smile.
                      Serio (teraz):,-
                      W wiekszosci Krajow europejskich obowiazujace prawo regulujace zasady
                      instytucji malzenstwa szczegolnie chroni i preferuje interesy "najslabszego"
                      ogniwa w rodzinie jakim sa zrodzione w zwiazku malzenskim dzieci.

                      Praktyka setek pokolen dowodzi iz panowie-malzonkowie nie umieli (dotychczas)
                      rozwiazac problemow zwiazanych z ich (dzieci) urodzeniem i we wszystkich
                      znanych mnie (byc moze to subiektywna wiedza!) malzenstwach - rodzicielkami
                      potomstwa sa kobiety!.
                      Szczegolna wiez matka-dziecko i biologicznie stymulowana zaleznosc pokarmowo-
                      uczuciowa miedzy nimi doprowadzila do szczegolnej sytuacji sankcjonowanej
                      spolecznie, obyczajowo, kulturalnie i ... prawnie!
                      Matka jest przy dziecku i zaspokaja jego potrzeby (papu, pieluszka, myju-myju,
                      spanko i kolysanie) a szczesliwy tatuncio - rekawki zawija i probuje utrzymac
                      (lepiej czy gorzej) ta cala "menazerie".
                      Wiekszosc znanych mnie Panstw europejskich "wykorzystuje " ta sytuacje -
                      oszczedzajac na inwestycjach w Zlobki, Przedszkola i personel nadzorujacy place
                      zabaw oraz opierajac sie na naukowych publikacjach psychologow, socjologow
                      rodzinnych i pedagogow wychodzi z zalozenia iz najlepszym wychowawca
                      i opiekunem dziecka(ci) jest....ich wlasna matka smile

                      To "poswiecenie" kobiet ma jednak daleko idace konsekwencje szczegolnie dla
                      przyszlego zycia zawodowego kobiety-matki smile.
                      Jej maz (ten od "czarnej", zawodowej roboty) - jak ma troche szczescia i glowe
                      na karku, w czasie kiedy jego Malzonka "bawi sie" w kolko graniaste z jego
                      przeurocza malutka coreczka, - nieprzerwanie pracuje i robi "kariere zawodowa" -
                      uczy sie nowych przepisow, technologii, poznaje nowa wersje auto-cad'a,
                      windows XP i najnowszy Office.
                      Jego malzonka robi "tylko" nalesniki, uczy dziecko myc raczki przed (i po)
                      jedzonku oraz prasuje mezowskie koszule (ladne - jasnoniebieskie bo zostal w
                      tym czasie Kierownikiem Wydzialu! ).

                      Po pewnym czasie, jak dziecko(ci) juz nie bardzo preferuje zabawe w piaskownicy
                      pod opieka mamusi i uczeszcza do starszych klas Szkoly Podstawowej - obiady
                      jadajac w Szkole lub u McDonald'a - Mamusia (i zona p.kierownika Wydzialu)
                      poszlaby tez chetnie do pracy i "zabezpieczyla" swoja (w przyszlosci) emeryture
                      oraz chetnie wydawala by na najnowszy model biustonosza "wondabra" - WLASNE
                      zarobione pieniadze bez glupawych "dyskusji" ze wspolmalzonkiem czy powinna
                      kupic go w kolorze czarnym i z..koronka bo to ON finansuje te Jej "fanaberie".

                      Niektorym Paniom sie to udaje - wiekszosc dowiaduje sie iz (he, he) - nie zna
                      nowego Office (tego od Billa Gates) a nowe i aktualne pracownice maja wszystkie
                      niebieskie oczy, wymiary: 87/45/89 i... 175 cm wzrostu, 4-ry fakultety,
                      znajomosc 15-tu jezykow obcych, 20 lat praktyki na kierowniczych stanowiskach
                      i max. 22 lata (metrykalne) a Ona ...co?: "zwykle" studia, "stara" jest jakas
                      i ostatnie jej zawodowe "sukcesy" to podcieranie niosa usmarkanego dzieciakasad.

                      Zeby taka matko/zona miala ROWNE spolecznie szanse - wola przepisow Prawa
                      Rodzinnego - jej maz (karierowicz) dowiaduje sie (w razie czego) iz do dochodow
                      i zabezpieczen wynikajacych z jego "kariery zawodowej" ma prawo rowniez
                      jego "niepracujaca" malzonka ktora (niby) jego rekami ale rowniez zapracowala
                      na prawo posiadania renty, ubezpieczenia i STANDARTU zaciowego nie NIZSZEGO
                      (teraz i w przyszlosci) niz jej "pan i wladca" smile)).

                      Zeby bylo weselej, w wiekszosci Panstw Europejskich taka jest wykladnia prawa
                      Rodzinnego - NIKT nikomu nie robi "laski" a Organy (finansowe) powolane przez
                      Panstwo szybko "uzmyslowia" chetnym (tatusiom/mezom) do innej "interpretacji"
                      ich obowiazkow o prawnym stanie rzeczy smile)

                      Nie znam Kanady, z tego co czytalem na tym Forum - jest to Kraj "szczegolny"
                      i zamieszkaly przez wyjatkowych (madrych, przystojnych i kulturalnych)
                      Obywateli - nie bede dyskutowal jezeli tam jest inaczej!.
                      Tu gdzie ja (pendant tych wszystkich cech i zyciowy nieudacznik) - jest
                      dokladnie tak jak Panu to staralem sie wyjasnic.
                      Zalaczam pozdrowienia,-
                      tom
                      • warum Re: Tom_tam 08.10.04, 17:23
                        Napisales nie na temat!!! ale calkowicie sie zgadzam z tym co napisales.
                        Mimo,ze preferuje inny model, i inny stanik. A poza tym to temat
                        rodzina/malzenstwo ,a kariera jest niesamowicie ciekawy, bo mimo wielu
                        podobienstw i wielu odmiennosci w poszczegolnych zwiazkach - dylemat zawsze
                        jest ten sam - ja czy on ew. czyim kosztemsmile Zalozycielke Lx prosze o
                        przeniesienie wpisu T_t na osobny watek.
                        • tom_tam Re: Tom_tam 08.10.04, 21:09
                          Mila Warum,-
                          Jasne, ze napisalem "nie na temat" (jak zawsze) bo juz nie chcialem lez wylewac
                          nad tymi mezami ktorzy nie mieli dzieci, z jakichs wzgledow - powiedzmy, ze juz
                          przed slubem nosili (w pracy) jasnoniebieskie koszule pod marynarka Armani'ego,
                          ich zona nie musiala (bo np. nie chciala, albo nie lubila!) od czasu zawarcia
                          malzenstwa pracowac.
                          Gdyby ktores z nich po kilku latach doszlo do wniosku iz to malzenstwo to hmmm..
                          jest raczej zyciowa pomylka to.... w przypadku rozwodu - sytuacja prawna
                          i finansowe zobowiazania malzonka w stosunku do b.zony sa takie same jak gdyby
                          mieli "gromade" dzieci smile
                          O rozwod jest tyko latwiej! smile
                          Niezadowolona z "gapowatego-nieudacznika" zona nie jest w przyszlosci skazana
                          na wymyslanie coraz to nowych powodow do sprzeczek i awantur a BYLY maz jest
                          (prawnie) zobowiazany do utrzymywania Jej i w szczegolnie nieszczesliwym
                          ukladzie , do konca Jej zywota smile)).

                          Przekonaj mnie teraz, ze malzenstwo to jest "wielki interes" dla mezczyzny smile)

                          Co do modelu BH, (miedzy nami) - to ja sie na tym nie znam - ale hmmm.....przed
                          laty (przypadkiem) uslyszalem uwage kolezanki mojej Zony (podczas ich rozmowy)
                          o ich znajomej, ktora podobno "wogole nie ma biustu" (sic!) ale wyglada
                          jakby "miala" bo nosi BH typu "wondabra" smile)
                          Osobiscie, jestem milosnik natury i wole ... "bez" a Pan "bez biustu" znalem
                          niewiele chociaz... hmmm moze to optyczne zludzenie bo ta...wondabra smile))
                          pozdrawiam,-
                          tom
          • jowoj Re: Jowoj 06.10.04, 21:17
            Tom, nie umiem pocieszać w sprawach tak ważnych i do tego w momencie w którym
            człowiekowi świat wali się na głowę. Co zresztą da pocieszenie? Dlatego
            starałem się podać Iwet podporę prawną. Znam taką sytuację z autopsji. Firma
            którą pomagałem zakładać, rozwijać, po 14 latach pożegnała się ze mną. W
            białych rękawiczkach, z trzymiesięcznym wypowiedzeniem bez konieczności
            świadczenia pracy, odprawą. Ale to niczego nie zmienia. Nagle, z dnia na dzień,
            stałem się niepotrzebny. Przez miesiąc chodziłem jak uderzony obuchem. Żal mi
            było opuścić firmę dla której oddałem tyle lat. Zostawiłem w tej firmie kawał
            własnego życia. Co do prawa. Jest, jakie jest. Obowiązuje w Opolu i miejscu
            zamieszkania Iwet.
            • tom_tam Re: Jowoj 06.10.04, 21:38
              wlasnie napisalem o podobnej (do Twojej) sytuacji mego Znajomego - odpowiadajac
              Warum.
              Ja - Ciebie ABSOLUTNIE rozumiem.
              Sam nie wiem jak bym (w pierwszym momencie) taka sytuacje "przezyl" - napewno
              podobnie jak Ty i moj Znajomy.
              Pozdrawiam,-
              • antyproton Re: Jowoj 06.10.04, 22:39
                Moze tylko dodam jedna uwage.
                Z autopsji.
                Nigdy nie myslalem ze moge przepracowac w jednej firmie przez cale zycie.
                Poniewaz wszystko moze sie zdazyc , plajta , zwolnienie , wypadek wlasciciela ,
                zmiana wlasciciela , zawsze na pierwszym planie mialem inwestowanie w siebie ,
                w moja wlasna , osobista firme.
                Sztuka jest tylko pogodzic wlasny rozwoj z dobrem przedsiebiorstwa.
                Na pierwszym planie - wlasna pozycja profesjonalna na rynku pracy .
                Nie jest to proste , nie wystarczy miec wysokie kwalfikacje w danej dziedzinie
                jezeli takimi samymi moze poszczycic sie duza ilosc osob.
                Trzeba znalezc dosc waska specjalizacje .
                Nie wiem , moze mezczyznie jest latwiej. Moze .
                Daje to pewnosc , jakakolwiek decyzje sie podejmie (tak bylo w moim przypadku) ,
                lub jakikolwiek bedzie ruch ze strony twojej firmy , ze da sie rade.

                Odszedlem po 11 latach .Firma z 3 pracownikow przekracza obecnie 50 .
                Odszedlem mimo ,ze zparoponowano mi udzialy.Dla mojego szefa byl to szok.
                Zaryzykowalem.Lubie ryzyko.
                I jeszcze cos.
                Nie zadawalac sie.
                Nigdy nie mowic sobie :
                Czego mi wiecej potrzeba w zyciu ?
                Jak mam fajnie .Inni maja gorzej.




                • jowoj Re: Jowoj 06.10.04, 22:44
                  Oczywiście masz rację. Dlatego ja poradzę sobie. Ale nie zmienia to poczucia
                  dyskomfortu wink
    • dab12 Re: Utrata pracy. 06.10.04, 22:34
      ostatnio coraz czesciej bezrobocie zaczyna bezposrednio dotyczyc nas lub
      naszych bliskich. Z moich obserwacji wynika, ze najpewniejszym sposobem
      znalezienia nowej pracy jest wciagniecie do pomocy rodziny i znajomych, nawet
      tych dawno zapomnianych. Niestety pociaga to za soba sporo rozczarowan czasem
      wecz upokorzen, ale w efekcie jest najskuteczniejsze.
      Nie wiem jak mozna Ci pomóc na odleglosc. Jedno powinnas sobie wbic do glowy-
      to nie Twoja wina.
      • iweta_r Re: Utrata pracy. 08.10.04, 14:04
        Kochani!
        Tak bardzo potrzebne były mi te słowa otuchy i porady.
        Bardzo wszystkim dziekuję.Już troszkę dochodzę do siebie,chodze do pracy ale bez
        radości(chyba zrozumiałe).Musiałam się wyżalić się światu ,choć wiem że nie
        mnie pierwszą to dotyka.Ale mnie osobiście pierwszy raz i chyba dlatego większy
        szok.
        Przemyslałam sobie wszystko i zrobię tak jak radzicie po prostu zainwestuję w
        siebie,odprawy wprawdziwe tak wielkiej nie dostane jak pisał tom_tam i
        praktycznie to co dostanę to pojdzie na spłacenie pożyczek ale nie załamuję
        się.Mam dla kogo jeszcze życ bo syn w klasie maturalnej,więc potrzeby są .
        A sytuacja firmy? Jest dobra,ale we wrzesniu kupiła nas od sławnych Fun.Inest.
        osoba prywatna.I pierwsza sprawa to przerost zatrudnienia noi sie
        zaczęło.Obecnie cały czas są wreczane wypowiedzenia.
        Co do Sądu to jeszcze nie wiem czy złoże .Pozew mam napisany ale jest to tylko
        dreczenie pracodawcy. Wracać do pracy nie wrócę bo i po co.I tak znów by mnie
        zwolniono a po co to przeżywać następny raz.Teraz tylko musze sie
        pozbierać,uwierzyć w siebie i tak jak piszesz dab12 -to nie moja wina.
        pozdrawiam Iwet.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka