Zasmucił mnie wypadek Otylii. Pomyślałem, że coś bardzo często znane osoby
ulegają wypadkom. Często śmiertelnym. To chyba nie tylko pech. Gdyby ktoś
się tym zajął to podejrzewam, że statystyki byłyby zaskakujące. Więc co?
Osoby które podziwiamy, zdolne do ponadprzeciętnej pracy, wysiłku. Zdolne i
utalentowane nie mają wyobraźni? Czy sukces w jakiejś dziedzinie pozbawia
samokrytycyzmu? Czy to jeszcze jedna nasza "wada fabryczna".
A może przesadzam, może tracę obiektywizm zirytowany nieco przyziemnymi
przepychankami z twardogłowymi przedstawicielami naszych elit finansowych.
Aby do wiosny