mammaja 26.10.07, 19:17 I napewno juz nie czwartej, prosze panstwa ! Wszyskim podziekowania za pojscie do urn - i jakze lzej sie oddycha (A do listopadowych Swiat to pewnie machniemy te setke Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jutka1 Pozdrowienia z Dadolandii ~:-))) 26.10.07, 19:58 No to SE siedzimy i no to SE spozywamy winko i oscypki )))) Glowny wniosek - na pohybel. Na pohybel aroganckim oszolomom. Na pohybel klamcom i popaprancom. Na pohybel hipokrytom. I tyle... Pozdrowienia Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 26.10.07, 20:46 Kochajmy sie, pogodzmy sie, pracujmy dla wspolnej sprawy. Pozytywizm jest moja idea na zycie. A jak mi jakas menda wejdzie pod lape to pazurem rozerwe Odpowiedz Link
witekjs Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 26.10.07, 21:35 Właściwie w zupełności się z Tobą zgadzam. Twoja soczysta wypowiedź, exuze moi przypomniała mi Klasyka, hrabiego Aleksandra FREDRO i Jego "Baśń o trzech braciach i królewnie" Pozdrawiam. Witek ) Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 27.10.07, 16:50 Przedpoludnie spedzone m.in. na spotkaniu z grupa pan z Berlina, ktore przy Senacie stanowia cos w rodzaju doradztwa. Pilnuja aby interesy mieszkancow ( nie tylko) kobiet byly uwzgledniane w sprawach np. ladu przestrzennego (kilka z nich to architektki). No i bylo milo i nic z tego nie wyniknelo ( jak zwykle) moze chciaz poprawilysmy image Polek, bo byla nas spora grupa robiacych naprawde fajne rzeczy. Zmeczylo mnie to jednak bardzo. Dlaczego??? Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 27.10.07, 23:35 No tak, forun baluje! Ja juz wrocilam z imienien pewnego Tadzia i czekam ne relacje!!!! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie 10 godzin roznicy AU-PL 28.10.07, 01:11 Najbardziej nie lubie weekendu gdy czas jest zmieniany na letni, bo trzeba wstawac godzine wczesniej. Ale za to wydluzaja sie sloneczne godziny po poludniu, co oznacza wiecej czasu na ogrod po powrocie z pracy. Bede teraz nawiedzac forum od mniej wiecej 22:30 czasu polskiego i tak bedzie az do jesieni. A w ogrodkach nic nowego sie nie dzialo - jest goraco, a dzisiaj oprocz 30 stopni rowniez duszno, chyba po poludniu bedzie burza. Ide popielic frontowy ogrod, ktory jest teraz w cieniu, zanim kolejne deszcze wspomoga bujne zycie chwastow. Zycze Wam pogodnej niedzieli - przyda sie i tym, co w domu i tym, co podrozuja na cmentarze. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: 10 godzin roznicy AU-PL 28.10.07, 09:32 Cmentarze "odwalilam" wczoraj. Macma pogonila mnie do czyszczenia grobow rodzinnych. Zajelo mi w sumie 6 godzin i dzisiaj rano zastanawialam sie dlaczego jestem taka obolala. Nic to sama sobie jestem winna. Powinnam bywac czescieju grobow rodzinnych, a nie raz na rok. Mammajko, mam nadzieje ze imieniny niejakiego Tadeusza byly udane, bo nasza imprezka byla bardzo. Wprawdzie Ew, jako element odlegle mieszkajacy i ja jako element nadrannie wstajacy do roboty w niedziele, musialysmy wczesniej wyjsc, oraz zrezygnowac z konsumpcji procentow, ale nawet bez, obsmialam sie jak mrowka i objadlam jak niedzwiedz w oczekiwaniu na zime Ach nie ma to jak dobre towarzystwo)))))) Odpowiedz Link
mantra1 Re:i po balu... 28.10.07, 09:47 Wyniosłam Jutkę i flaszki. Jutkę wrzuciłam do samochodu jej znajomych, którzy mają ja dowieźć w całości do domu, część flaszek podrzuciłam do śmietnika Baby, resztę wywaliłam do naszego. Żeby wtorkowy Pan Śmieciarz (to się chyba teraz nazywa Operator Ekologiczny) znowu nie mrugał do mnie porozumiewawczo. Jutka zaznała radości mieszkania przez ścianę z Babą, która obudziła ją swoimi wrzaskami o 5 rano. A poza tym było cudnie, wesoło i ciepło, również w sensie dosłownym, gdy już się udało napalić w kominku tym wilgotnym drewnem. Był też show Nokaty w oryginalnym japońskim kimonie ze szpikulcami do grilla za pasem, z braku stosowniejszych dla shoguna narzędzi Goście przytaszczyli taką ilość żarcia, ze dodawszy to, co sama przygotowałam, a czego nie zjedli, dojadać będziemy chyba przez tydzień. Chłop dosypia (ale wstał, żeby się pożegnać) i dzielnie pozmywał. Ja chyba pójdę zaraz w jego ślady. Żałujta, że Was nie było (to do Mammajki, do TejCoNieOdbieraNocnychTelefonów oraz do Moni ) Odpowiedz Link
ewelina10 Re:i po balu... 28.10.07, 11:13 Jedzonko pyszne, że nie wspomnę o niektórych dankach wymagających sporo inwencji twórczej, czy też innych delicjach podawanych prosto z piekarnika, miłej atmosferze, pogaduchach, dobrym humorze. Trunków wszelakich było pod dostatkiem. Niestety, wczoraj musiałam sama sobie służyć za kierownicę i nie mogłam tego wszystkiego skosztować. Muszę przyznać, że gospodarze dobrze się mistyfikują. Dom z zewnątrz wymagający jeszcze pracy zaś w środku cudeńko, taka perełeczka. Czas niewiadomo kiedy zleciał. Zasiedziałam się zdziebko, ale w domu mżonek dzielnie czekał na mnie ze spankiem Z góry piszę, że nie obchodzi mnie, że ktoś może uznać to za prywatę ))) Odpowiedz Link
mammaja Re:i po balu... 28.10.07, 12:36 No coz, zal serce sciska. Mantro, w rejestrze mojego aparatu nie ma nieodebranych telefonow! Zreszta mialam go caly czas w kieszeni - w oczekiwaniu. Imieniny byly sympatyczne, raz na rok spotykam tam pewne grono znajomych - ale oczywiscie nie umywaly sie do waszych igraszek! Dzisiaj lekki katz, ponuro na dworze, mialam isc na spacer, ale odmowilam. A propos sprzatania grobow, brat wynajal Ukrainke, ktora pomyla wszystkie groby rodzinne na Starych Powazkach. Ot i do czego doszlismy, wchodzac do Europy! Odpowiedz Link
jutka1 Re:i po balu... 28.10.07, 16:01 Jej, jak fajnie bylo! ))) (minus koncert baby nad ranem ) Melduje, ze dojechalam, nawet obiad zjedlismy po drodze. Puste drogi, mgla, zolte liscie na drzewach - ladnie. Od jutra zycie wraca do normy, ale dzis jeszcze sie pobycze i odpoczne. Odpowiedz Link
dado11 Re:i po balu... 28.10.07, 18:00 Witam niedzielnym popołudniem, kaczorek odespany, wrażenia przemyślane, dłuższa o godzinę niedziela, wciąż ma daleko do wieczora... Dziękuję za przepyszną parapetówkę u Manterków, muszę przyznać, że pozostałam w niemym podziwie dla determinacji i wyobrażni gospodarzy, którzy w dosyć paskudnej skorupie wyczarowali nowoczesne i przytulne gniazdko, z dbałością o detale, i totalnym olaniem przeciwności))) Jeśli ten trynd utrzymają, to niebawem parchaty paskudek zmieni się w pociągającą obliczem starszą panią z klasą... Poza tym, w istocie taka góra pyszności, zresztą, żeby było śmieszniej w dużej części zbudowana na Fedowych przepisach, posłuży jeszcze pewnie na kilka miłych wieczorów, lub ew. jakąś liczną rodzinę)) Mniam mniam, uroczo, wesoło i w ogóle fajnie Ew zaimponowała mi faktem bycia połową siebie i tak se dumam, że trzeba by znowu w jakieś diety wskoczyć, bo jak było widać na załączonym obrazku - można! Pozdrawiam wszystkich, których mi było szalenie miło znów ujrzeć i tych, którzy nie dotarli, no niech troszku żałują... D. Odpowiedz Link
mantra1 Re:i po balu... 28.10.07, 18:00 mammaja napisała: > No coz, zal serce sciska. Mantro, w rejestrze mojego aparatu nie ma > nieodebranych telefonow! Zreszta mialam go caly czas w kieszeni - w > oczekiwaniu. **** Mammajko, nie Ciebie miałam na myśli. Nocnym telefonem próbowaliśmy zbombardować jeszcze jedną balowiczkę, która miała dotrzeć, a nie dotarła zza Wisły Jeszcze raz pięknie Wam wszystkim dziękuję, że byliście i że jesteście tacy fajowi ) Odpowiedz Link
monia.i Re:i po balu... 28.10.07, 21:21 mantra1 napisała: > Żałujta, że Was nie było (to do Mammajki, do TejCoNieOdbieraNocnychTelefonów > oraz do Moni ) No jasne, że żałuję Zwłaszcza, gdy czytam, że zabawa była przednia a lokal uroczy Przed momentem powróconam i wymordowanam gościnnością rodzinną. Muszę se sprawić spodnie w gumkę na takie wyjazdy, bo w każdym domu, do którego zawitaliśmy gościli nas szczodrze i nie przyjmowali odmowy..Pogoda była piękna a na cmentarzach mnóstwo ludzi...Dobrze było porozmawiać z rodziną, powspominać i pobyć ze sobą... Gdy jeszcze myślałam, że jednak do Was dołączę - zerknęłam w plan miasta - i aż się uśmiechnęłam - bo najbardziej po drodze miałabym prosto z pracy wpaść Z Raszyna rzut beretem )) Odpowiedz Link
verbena1 Re:i po balu... 28.10.07, 22:57 Coz to za balety w stolicy, z jakiej okazji i dlaczego tak malo o tym pisza? Zazdraszczam tak doborowego towarzystwa i atmosfery i ciesze sie ,ze bawiliscie sie pysznie. Musze kiedys wreszcie napasc na te okolice)) Coz ja, zakopalam sie pod opadlymi liscmi i nie chce mi sie wystawiac nosa na swiat. Jesienna melancholia....chociaz nie jest tak zle. Dzis przez moment zaswiecilo slonce i poszlam na jesienny spacer szpalerem rudosci i brazow, wdychajac zapach lisci i wilgoci. Bedzie dobrze,jeszcze tylko listopad.... Odpowiedz Link
verbena1 Re:i po balu... 28.10.07, 23:08 No tak ,kto nie doczyta to wymysli. Manterko, gratulacje z okazji urzadzonego juz, wlasnego,wychuchanego i wytesknionego mieszkania. Widzialam juz "kawalek podlogi" na zdjeciach (piekne schodki), moze podrzucisz cos jeszcze do podziwiania? Odpowiedz Link
wywrot53 Re:i po balu... 28.10.07, 23:37 mantra1 napisała: > Żałujta, że Was nie było (to do Mammajki, do TejCoNieOdbieraNocnychTelefonów > oraz do Moni ) TaCoNieOdbieraNocnychTelefonów żałuje, culpuje, rozpacza i się oblizuje jednocześnie śląc wiązankę w stronę dzwoniącego, że zapomniał o telefonie stacjonarnym (( Te nocne wpadły dzisiaj koło 13.00 jak opuściłam grajdół w drodze powrotnej do cywilizacji. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Znowu poniedzialek z widokiem na City 28.10.07, 23:13 Dzis rano obudzila mnie przepiekna wiosenna pogoda, jak sie domyslacie, widok na City mam wiosenny. Jadac pociagiem do pracy podziwialam moje miasto, jak zawsze usmiechajac sie przy przejezdzaniu Harbour Bridge, wiszacego nad tryskajaca plynnym sloncem zatoka, ktorej wody przecinaly promy, pracowite stateczki- piloty i wodne taksowki, kazdy z nich ciagnacy za soba kilwater bialej piany. W oddali przez mgle zapowiadajaca upalny dzien majaczyly Gory Blekitne. Siedze teraz w biurze, czytam forum i zazdroszcze parapetowy! Mantro, dolaczam sie z zyczeniami szczesliwego zycia w domu ktory z pewnoscia uzna i odwdzieczy sie Wam za upiekszajace zabiegi. Lece czytac dalej :o) poteznie ziewajac, bo ciagle brakuje mi godziny po jesiennym przesunieciu czasu. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
verbena1 Re: Znowu poniedzialek z widokiem na City 28.10.07, 23:27 Luizo, piekne masz widoki ,Sydney,zatoka i to slonce za ktorym tak tesknie, ech pomarzyc tylko Teraz po przesunieciu czasu bedziesz mogla z nami podyskutowac ,tylko dzis nie ma chyba z kim, ja tez musze juz do lozka. Milego dnia) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Slonce lubisz, Verbeno? 29.10.07, 00:14 Slonce lubisz, powiadasz? O tej porze roku slonca bedzie coraz wiecej, wczesna wiosna odbylam coroczna wizyte u dermatologa celem sprawdzenia, czy nic nowego sie nie pojawilo na mojej skorze. Do pracy w ogrodzie w ciagu dnia zakladam dlugie plocienne portki, koszule z dlugim rekawem, rekawiczki, klapki-krokodylki zakrywajace palce i duzy slomkowy kapelusz. Przy trzydziestu stopniach. Obecnie przy slonecznej pogodzie niebezpieczne promieniowanie (UV =10) jest w godzinach 8:50 do 16:20. Czyli po pracy akurat moge pozwolic sobie na krotki rekaw w ogrodzie. Tez mam nadzieje, ze bede sie teraz czesciej spotykac z forumowiczami w realnym czasie, zamiast pitolic w samotnosci i czytac odzew 24 godziny pozniej :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
mammaja Re: Slonce lubisz, Verbeno? 29.10.07, 00:26 kazdy lubi slonce, najblizsze dni maja je pokazac i ma byc niezla pogoda w okolicach 1 listopada - moze nie bedzie lodowato zimno o oby! A i tak nie uciekniemy przed paskudnym listopadem, Luizo - bedziemy tylko czytac twoje opisy i oblizywac chrapy! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Slonce lubisz, Verbeno? 29.10.07, 01:41 Mammaju, bardzo chetnie podziele sie z Wami rozgrzewajacymi opowiesciami :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Znowu poniedzialek 29.10.07, 08:04 No tak, znowu poniedzialek. Najpierw mam dzis pare godzin pracy, ale popoludnie i wieczor beda w miare wolne. Wypada cieszyc sie wzgledna wolnoscia, bo znaki na niebie i ziemi zapowiadaja na horyzoncie spory projekt, ktory zabierze mi caly czas wolny do konca roku, moze dluzej. Dzis i jutro ma byc slonecznie. Moze uda mi sie posadzic wierzby mandzurskie - bez pomocy Rodzicielki, bo zachorzala. Jednym slowem zycie wraca w swe utarte koleiny. Milego dnia Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Znowu poniedzialek 29.10.07, 08:40 Jutka, nie wywal sie z tych kolein - zycze Tobie, zeby projekt przyszedl i dal sie zrobic, i zostal dobrze i na czas oplacony. ...sciski Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Znowu poniedzialek 29.10.07, 08:56 I ja Ci Jutko tego serdecznie zycze. Za oknem pusza sie resztki lisci, niebo jest zasnute. Pan Kot spi na wznak, Kot Rany Boskie gdzies sie zaszyl, pachnie kawa. Krowisia patrzy na mnie ze swojego wyrka, ale jakos nie wyciaga mnie na spacer. Dzicinaka pomaszerowala do szkoly bardzo z siebie zadowolona, bo mimi ze jest chroniczna spoznialska, tym razem wyszla z wyprzedzeniem pol godzinnym. Maja z Wiewioreczka (przyjaciolka Dziecinki)cos jeszcze powtorzyc przed lekcjami. Jeszcze mi sie z dziecka zrobi dobra uczennica, to bylby wstrzas dla rodziny nieorzyzwyczajonej do takich ekscesow. A ja sobie siedze przy robocie i tyle. Odpowiedz Link
mammaja Re: Znowu poniedzialek 29.10.07, 11:48 Na dzisiaj zaplanowalam porzadki, ale jakos wolno mi to idzie - trzeba bylo sprawdzic poczte, przeczytac biezace wiadomosci. Synek dzisiaj u nas nocowal, bo mial cos zalatwic w wydziale komunikacji urzedu dz. - i znowu padlam ofiara dobrego serca. Synek mowi strasznie sie spiesze, nie bede jadl sniadania, idzie wyprowadzic samochod - a ja biegne do kuchni - szybko - jedna,druga, trzecia kanapeczka, pomidorek, herbatka - synek wraca z garazu - rozsiada sie z gazeta przy sniadanku i nagle przestaje sie "strasznie spieszyc" - spokojnie zjada sniadanko. "Serce matki zjadasz" - mowie mu ))))) Za oknem jasniej, slonce przebija sie przez chmury, orzechy juz zrzucily liscie. Milego tygodnia ! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Poniedzialkowy wieczor - ee, za jasno na wieczor 29.10.07, 08:53 Niedlugo siodma a ciagle swieci slonce! To jest ta dobra strona zmiany czasu na letni. Wlasnie skladam zeznanie podatkowe - termin uplywa pojutrze. Czesc danych (np dochody z procentow bankowych) system pobiera sam, troche musze wpisac i zaraz bedzie koniec. Siedze przy biurku i ziewam na potege, corka cwiczy w swoim pokoju "Besame Mucho" na trabce a w kuchni Buszmen rozpakowuje wlasnie przywiezione zakupy i tymi domowymi odglosami chyba zakoncze dzisiejsza dzialalnosc na forum. Czuje ze sie dzisiaj wczesnie poddam i za godzine poloze sie do lozka z ksiazka. Dobranoc! Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wtorek z zaleglosciami w pracy 29.10.07, 23:10 Wczoraj jeden z serwerow sie zbiesil i nie moglam wydobyc danych dla moich poniedzialkowych raportow, wiec musze wszystko zrobic dzisiaj. Ale wyspalam sie, wstalam niezupelnie zapuchnieta, wiec mam energie do pracy (czego i Wam zycze :o)) Po przyjsciu do biura dowiedzialam sie ze nasz zespol dostal nagrode firmowa za najlepszy zespol w regionie Asia Pacific i drugi na swiecie. Ciekawe, jak to sie przelozy na finanse. Oby sie przelozylo obficie, to bedzie na nurkujace wakacje w przyszlym roku. Zeznanie podatkowe wyslane, ogrod podlany deszczami, wiosna sie rozwija. Jest dobrze. Dziele sie fluidami "dobrosci" i wgryzam w raporty. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek z wypelniona agenda :-( 30.10.07, 09:10 Znow dzien wypelniony po brzegi. Nie lubie az tak napietego programu dnia. Za to pogoda jak drut, slonce i blekitne niebo, ma byc w miare cieplo. Moze, gdyby tak przelozyc jedna z rzeczy w kalendarzu, to moglabym posiedziec na sloncu? Hmmm.... Moze, moze. Milego dnia Odpowiedz Link
lablafox Re: Wtorek z wypelniona agenda :-( 30.10.07, 10:42 Jutko , przełóz , pogoda nie poczeka , Luizo - dzięki za dobrościowe wiadomosci.Reszcie tez dzien dobry mówię. Wróciliśmy z nad morza w niedziele pod wieczór. Jestem naładowana - spokojem morza - bo takowe było - melancholijno jesienne , lekko oddychające.Po wszystkie komórki wypchana kolorami jesieni- starczy ich na przetrwanie szarości.Kazalam męzowi krecic trase Czaplinek -Połczyn - kolory lekko rozmazane bo szyba w samochodzie brudna była , ale w razie czego to repete wous i do przodu. Wczoraj prawie caly dzień spedziłam na przeglądaniu fotek , zmaganiu się z programem fotosik (po to by na koncu dojść do wniosku ,ze chyba z niego nie skorzystam , ale moze jednak)i rozmowie z przemiła Małpą w czerwonym.W tzw. międzyczasie zdazyłam dobiec do miasta - pieszo czyli autobusami i tramwajami , pozałatwiać rózne inne ważne sprawy i doszłam do wniosku ,że to wszystko , jadac autem , załatwiłabym w 1,5 godziny - a tak 4 godziny wyjęte z życia, ale przy okazji zauwazyłam ze złota jesień przyszła pod mój dom , bo rozzłociły się brzozy wokół mojego osiedla .Cudnie jest. Dzis cd. Jesli sie wyrobię to wrzucę zdjęcie. Miłego dnia. PS- Dostalismy zaproszenie na recital Grzegorza Turnaua(Turnała)z ojego banku oraz z Peugeota na Drzwi Otwarte i promocję nowego P/308 i "nieprzypadkowo równiez przygotowalismy dla Panstwa znakomita oferte - kredyt z bardzo atrakcyjnym oprocentowaniem w wys 3,08%"- zabrakło mi tylko namiarów na osobę spłacajacą mi ten kredyt.Gdyby się taka znalazła zamieniłabym moje 307 na ich 308. Odpowiedz Link
malpa-w-czerwonym1 Re: Wtorek z wypelniona agenda :-( 30.10.07, 10:55 Ja tez wczoraj spędziłam wczorajszy wieczór na rozmowie z jedną przemiłą Poznanianką. Cieszę się,jak ludzie lubią moją małą ojczyznę... Lx, zapytaj się swojego DoP (Dealera od Peugeota) czy nie mają tych "308" pakowanych po 10? Może hurtem byłoby taniej? Ja dostaje podobne zaproszenia od mojego DoH, tylko Turnau nie śpiewa (a dealer jest oczywiście nienarkotykowy).Pozdrawiam się wahając! - bo wzięłam wolne z zamiarem pójścia w moje pole, a tu pogoda taka sobie, oj cos nie nastraja do prostych, fizycznych czynności. Ciepło,ale bardzo pochmurno ( a tego nie lubię). Jeszcze mnie ta pogoda wpędzi w nałóg, np. oglądanie brazylijskich seriali i będę się wtedy realizowała intelektualnie hi hi hi. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Wtorek po pozarowy 30.10.07, 12:04 Palilo sie w naszym bloku. Bardzo bylo smiesznie i wprawdzie pozar nie dotyczyl mojego ulubionego radyjomaryjnego, ale moze dzieki niemu admninistracja sie przecknie. Pozarczyni jest zdrowo rabnieta. Zalozyla sobie kraty na okna na 4 pietrze, do ktorego nie ma dostepu. Chyba zeby zaatakowal ja Spiderman. Chalupa cala jest monitorowana i ma wlasnych ochroniarzy. Baba na oknach, 3 lata temu, zaczepila krzywo jakies scierki i tak sobie wisza do dzisiaj, lampy zastepuja zarowki na sznurkach, a sama jest swietnie widoczna. Cale dni i wieczory spedza w podkoszulku i gatkach na materacu,a urode ma sowieckiej kulomiotki. Okna ma zamkniete nawet w najwieksze upaly. Na parapetach stoi kilka rzedow butelek po napojach syntetycznych, a baba z domu wychodzi glownie noca i wynosi kanistry po jakich chemicznych odczynnikach. I nie zebym ja podgladala, ale niestety mam ja vis à vis, wiec jesli tylko wysune sie wzrokiem poza wlasny taras to wlazi mi natychmiast w pole widzenia. A po za tym nic na dzialkach sie nie dzieje. Odpowiedz Link
lablafox Re: Wtorek po pozarowy 30.10.07, 13:06 fedorczyk4 napisała: > Palilo sie w naszym bloku. Bardzo bylo smiesznie i wprawdzie pozar > nie dotyczyl mojego ulubionego radyjomaryjnego, ale moze dzieki > niemu admninistracja sie przecknie. Pozarczyni jest zdrowo rabnieta. > Zalozyla sobie kraty na okna na 4 pietrze, do ktorego nie ma > dostepu. Chyba zeby zaatakowal ja Spiderman. Chalupa cala jest > monitorowana i ma wlasnych ochroniarzy. Baba na oknach, 3 lata temu, > zaczepila krzywo jakies scierki i tak sobie wisza do dzisiaj, lampy > zastepuja zarowki na sznurkach, a sama jest swietnie widoczna. Cale > dni i wieczory spedza w podkoszulku i gatkach na materacu,a urode ma > sowieckiej kulomiotki. Okna ma zamkniete nawet w najwieksze upaly. > Na parapetach stoi kilka rzedow butelek po napojach syntetycznych, a > baba z domu wychodzi glownie noca i wynosi kanistry po jakich > chemicznych odczynnikach. I nie zebym ja podgladala, ale niestety > mam ja vis à vis, wiec jesli tylko wysune sie wzrokiem poza wlasny > taras to wlazi mi natychmiast w pole widzenia. A po za tym nic na > dzialkach sie nie dzieje. Oj Kolezanko , jesteś niedoinformowana. Tym Spidermanem okazał sie Wojciech olejniczk z Lid-u. Był na imprezie piętro wyzej i zeskoczył na jej balon i wybił szybę powodując ze kobieta odetchnęła świezym powietrzem w czasie gdy strazacy wywalali pancerne drzwi. Czytałam o tym w necie , ale nie skojarzyłam to zupełnie z Tobą i Twoim blokiem , teraz nie moge znaleźć tego zapisku. Odpowiedz Link
malpa-w-czerwonym1 Re: Wtorek po pozarowy 30.10.07, 13:24 Lx, czy to o tym czytałaś? wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=9340996&rfbawp=1193747016.606&ticaid=14bb6 Odpowiedz Link
lablafox Re: Wtorek po pozarowy 30.10.07, 13:33 malpa-w-czerwonym1 napisała: > Lx, czy to o tym czytałaś? > > wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=9340996&rfbawp=1193747016.606&ticaid=14bb6 > Tak , o tym , ale w innym formacie , więc albo na onecie , albo na gazecie. Odpowiedz Link
mammaja Re: Wtorek z wypelniona agenda :-( 30.10.07, 12:05 mialam dzisiaj uczestniczyc w konferencji w Palacu K. na temat nowego programu miedzynarodowego pt. Budowanie systemu przedziwdzialanie przemocy w Warszawie, ale tak strasznie mi sie nie chcialo, ze odpuscilam. Dowiem sie potem co bylo, dostane materialy i wystarczy. Niech buduja, czemu nie! Spakowalam kilka pudel papierow do wyniesienia na stryszek - nie moge sie zdobyc na ich wyrzucenie - a drugie tyle do spalenia i na makulature. Uff, ale jeszcze nie koniec. Pogoda chmurna. LX - fotosik jest "w porzo" - przysyla e mailem pelna instrukcje obslugi. Czekamy na fotki Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek z wypelniona agenda :-( 31.10.07, 00:17 jutka1 napisała: > Znow dzien wypelniony po brzegi. Nie lubie az tak napietego programu dnia. Patrzcie ja, jaka wybredna :o) Przyznam sie po cichu, ze cztery godziny pracy zarobkowej dziennie przez cztery dni w tygodniu powinno byc ustawowym limitem... W kazdym razie ciesze sie ze mam prace mniej wiecej 8-16 (i tylko dwojke dzieci, a nie czworke jak planowalam. To bylby dopiero napiety program!) a i tak dni wypelnione. Widze ze chyba sie przepracowujesz, bo bardzo zamilklas na forach. A moze masz objawy zmeczenia forami? > Za to pogoda jak drut, slonce i blekitne niebo, ma byc w miare cieplo. Moze, > gdyby tak przelozyc jedna z rzeczy w kalendarzu, to moglabym posiedziec na sloncu? Hmmm.... Moze, moze. Przekladaj - lap slonce, poki jest. Robote mozna odwalic jak sie sciemni. > Milego dnia Tobie tez... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek z wypelniona agenda :-( 31.10.07, 00:31 Luizo, jade na niedoczasie. Wszystko sie zbiega: praca nr1, praca nr 2 i 3, i czasem ta nr 4. Dzialalnosc spoleczna. Rodzina i niedomagajaca Mama. Podroze (okazjonalne). Projekty: remontu kuchni na gorze, stawu kapielowego, wylozenia kostka podjazdu i parkingu, czyszczenia i cembrowania starej studni. To wymaga rezerwowania ekip juz teraz na wiosenne prace, jezdzenia do starostwa po jakies plany geodezyjne czy ki czort, negocjowania kredytu, and so on, and so on. I tak jak nie da sie oduczyc konia jesc, tak texz i nie da sie oduczyc Jutki spac minimum 7 godzin dziennie. A jutro sroda, i pobudka o szostej, i juz jestem zla, ze czyjes podwiezienie mnie do domu trwalo godzine zamiast dziesieciu minut (bo innych podwozono najpierw, o czym mi nie powiedziano, kiedy wsiadalam do samochodu). Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Idz spac Jutko 31.10.07, 00:44 Idz spac Jutko, nie bede Ciebie zagadywac. Wiem, jak sie czlowiek czuje gdy wszystko naraz sie zwala. Pamietam, jaki malam zapieprz wiosna, z remontami domu, pracami w ogrodzie i zmianami w pracy (zwolniono druga analityczke i odziedziczylam jej etat oprocz swojego). Wypoczywaj ile sie da. Idz spac, spij dobrze, zycze Tobie zeby dobrzy rzemieslnicy sie znalezli a wszystkie plany spelnily a nawet zostaly szybko splacone :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
malpa-w-czerwonym1 Re: Idz spac Jutko 31.10.07, 00:52 Posiedzialabym z Toba,ale mnie tez juz lozeczko wzywa... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Idz spac Jutko - juz wstalam srodowo 31.10.07, 07:20 Juz nie doczytalam, bo poszlam spac j.w. )) Jakos sie zwloklam, ale pod powiekami mam piasek. Po powrocie kolo poludnia walne sie spac, nie ma bata. Chyba bedzie dzis slonecznie, jesli prognozowac na podstawie bezchmurnego nieba. Z drugiej strony wczoraj do poludnia bylo pieknie, a potem nagle sie zachmurzylo i zaczelo padac. Taka pora roku. O, i musze zrobic zakupy spozywcze, bo jutro sklepy zamkniete. Milego dnia wszystkim zycze Odpowiedz Link
fedorczyk4 A lisci na drzewach coraz mniej 31.10.07, 11:16 I to wlasciwie wszystko w temacie jesieni, pogody i mojej dzisiejszej aktywnosci.Robota, jakies male zakupy i tyle. Jutro mam rodzine na zupie pocmentarnej. Moich rodzicow, syna, synowa, wnucze, oraz ciocie z wujkiem. Z ciotka i jej mezem spotykam sie jak w zegarku trzy razy do roku. Na Wigilie, Wielkanoc i Wszystkich Swietych. Wszystko zawsze odbywa sie wedlug tego samego scenariusza. Ciotka strasznie glosno mowi i tryska niezrozumialym entuzjazmem, Macma jest czarujaca i czeka na wlasciwy moment zeby zabic Ciotke bomba werbalno-wodorowa, a ja serwujac potrawy jestem na sonarze zeby ja rozbroic zanim wybuchnie. Nie ma to jak rodzina. Syn moj jest zazwyczaj naburmuszony, Maz slepy na emocje iradosnie rozkrochmalony, Wuj dydaktyczny, nie wedziec dlaczego, Synowa spieta, Wnucze marudne, Dziecinka znudzona, a pies szczeka ustawicznie, zamkniety w sypialni. Ojca nie wymieniam bo jego wlasciwie nie ma mimo ze jest. Siedzi sobie przy stole, gluchy na wszystko i metodycznie pochlania przygotowane dla niego osobne menu, skladajace sie z nam tylko znanych pysznosci, ktore w zasadzie nie wchodza w sklad diety normalnych ludzi. No ale czy my musimy byc normalni? No nie. Tym bardziej ze ja te spotkania rodzinne bardzo lubie. Czuje sie w trakcie ich trwania jak glownodowodzacy wojsk, stosuje taktyki, uniki, ataki, zmylki. Wszystko po to zeby w ramach zwyciestwa uslyszec od calej rodziny, ale na ucho i pojedynczo: A wiesz ze nawet bylo nadspodziewanie milo. Tylko ty jak zawsze jakas taka dziwna. Odpowiedz Link
malpa-w-czerwonym1 Re: A lisci na drzewach coraz mniej 31.10.07, 11:31 Aliści, a liści coraz mniej! Fed ,Twoja opowieść - a właściwie scenariusz rodzinnej imprezy - to po prostu perełka! Kwintesencja dowcipu, z lekką nutą ironii ( i dekadencji, jak to powiedział ktoś mądry wcześniej). Jestem pod wrażeniem, zwłaszcza że u mnie scenariusz absolutnie podobny. Tylko wnuczęcia jeszcze niet! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: A lisci na drzewach coraz mniej 31.10.07, 11:39 Mode Ci wynajac moje. Dziekuje za dobre slowo)))) Odpowiedz Link
verbena1 Re: A lisci na drzewach coraz mniej 31.10.07, 14:48 Fed.ciekawi mnie jak w takich sytuacjach radzi sobie Twoj le-maz - zakladajac ,ze slabo mowi po polsku. Rozmawiasz jednoczesnie w dwu jezykach, mowisz ,zeby nie przeszkadzal i pozniej mu wszystko tlumaczysz czy mezysko siedzi sobie spokojnie nie wtracajac sie do dyskusji? Bedac w Polsce z moim ,braniacym sie przed nauka polskieg i strasznie duzo gadajacym mezem mam nieciekawa sytuacje. Musze jednoczesnie tlumaczyc w dwu jezykach, rozmawiac z rodzina i miec uszy naokolo glowy. Kiedy nie chce tlumaczyc chlopisko boczy sie i obraza. Dzis walczylam ze sterta lisci ,dab stajacy przed domem uparl sie ,zeby zrzucic wszystkie liscie jednoczesnie i zasypal zupelnie podjazd. Pozgarnialam je na trawnik i modle sie ,zeby nie bylo wiatru bo znow znajda sie przed drzwiami) Szykuje sie wam dlugi "lykend", u nas nie ma swieta bo szanownych zmarlych pali sie a prochy rozsypuje z wiatrem. Sa nieliczne cmentarze, caly rok zadbane bo zajmuja sie tym specjalni pracownicy. Moze jutro zajrze i zobacze czy sa kwiaty. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Verbenko w jesiennych lisciach, 31.10.07, 14:56 Niczego mu nie tlumacze. Wychodze z zalozenia ze jesli po 20 latach malzenstwa z Polka, wychowywania dwujezycznych dzieci i siedmiu latach pobytu w kraju nadwislanskim, jeszcze nie mowi perfekcyjnie po naszemu, to widocznie tak chce i nie moj problem. Natomiast jak mam kilkoro czlonkow francuskiej frakcji, to prowadze tlumaczenie symultaniczne, w czym jestem bardzo dobra i ktore swietnie wplywa na moja linie, skutecznia uniemozliwiajac mi przelkniecie czegokolwiek:- ) Odpowiedz Link
mammaja Re: Verbenko w jesiennych lisciach, 31.10.07, 22:46 Bardzo mi sie podoba wizja swiatecznych Fedorczykow, nie bylo tylko nic o kotach! U mnie jutro bedzie brat z corka i bratowa, ach gdybym tak umiala opisac moja bratowa, jej wejscia, jej doskonale ustawiony glos (jest aktorka), perlisty smiech - niestety brak mi talentu - a poza tym to bardzo dobra dziewczyna, mimo wszystko. Ciesze sie na ich odwiedziny Wieczorem bylysmy z corka na Powazkach. Jadac przez popoloudniowa Warszawe mialam wrazenie, ze wszyscy posiadacze samochodow wyjechali na ulice, zeby koniecznie znalezc sie nie tam gdzie byli. Ci z prawego brzegu jechali na lewy i odwrotnie, ci ze srodmiescia - na peryferie ( i odwrotnie), sznury poprostu samochodow. I gdzie oni tak jezdzili ????? Odpowiedz Link
monia.i Re: Verbenko w jesiennych lisciach, 31.10.07, 23:02 A my od wakacji przestaliśmy dołączać do tych sznurów. To znaczy czasem dołaczamy, oczywiście - ale sporadycznie. W związku z czym drogę do pracy mam nader urozmaiconą. Ostatnio do Warszawy jeździmy przez Rembertów Bardzo ładny jest Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Halloween 31.10.07, 23:12 Mnie tez sie podobaja wizje swiatecznych Fedorczykow i Mammajow i tez mi zabraklo przyczynkow o kotach Fed :o) U mnie zas cisza i spokoj, wczoraj wieczorem podczas gazetowego spaceru po okolicy spotykalam male grupki dzieci przebranych w tradycji Halloween (pod okiem rodzica lub dwoch) odwiedzajacych domy polujac na slodycze. Poza tym w Australii nie ustawia sie halloweenowych dekoracji, wiec amerykanska moda na obchodzenie tego swieta ogranicza sie do dzieciakow z podstawowki (podobno niektorzy dorosli robia imprezy przebierancow). Pozdrawiam wiosennie Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
monia.i Re: Halloween 31.10.07, 23:21 Do naszych drzwi dziś wieczorem zastukała taka malownicza grupka - szczęśliwie przy zakupach cuś mię tkło - i nabyłam trochę słodkości - więc na hasło "Cukierek albo psikus" zareagowałam sypnięciem tychże w przygotowany pojemniczek Ale zgapiłam się i nie dopytałam, czym byłby ów psikus... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Srodowe klopoty z forum 31.10.07, 00:11 Usiluje od rana przebic sie na forum - widze watki, ale zmienia sie przy nich liczba postow albo wyskakuja dziwne godziny. Napisane posty znikaja, wiec pisze je na Notepadzie zeby zupelnie nie zginely. W dodatku od kilku dni nie moge dostac sie do serwera pocztowego GW (co sie czesto zdarza) a jak juz sie dostawalam, to nie widzialam zadnej nowej poczty. Jezeli ktokolwiek do mnie pisal, prosze o wybaczenie, ze nie odpisalam. Dzis i jutro pracuje w domu. Jest duszno, na niebie slonce i chmury, pewnie bedzie znowu pod 30 stopni. Od jutra maja zaczac sie przelotne deszcze i trwac kilka dni, wiec temperatury spadna do 23- 25 stopni co mnie bardzo cieszy, bo wreszcie wypiele frontowy ogrod, nieco zadeptany przez rzemieslnikow. Moze posadze jakies pnacze zeby pokrylo sciany domu zielenia, ale nie wiem, co bedzie roslo po ciemnej stronie domu. Fikus pnacy? Nie chce bluszczu, bo niszczy zaprawe miedzy ceglami. Wlasnie przed chwila wsadzilam kroliki do zagrody (po tym jak pod oknem radosnie przegalopowal jeden, ktory uciekl z klatki popychajac zamykajaca klapke w suficie klatki). Przez okno dmucha chlodnawe, wilgotne powietrze, patrze na kwitnaca jacarande i mysle, ze zycie jest piekne a za dwa dni weekend :o) ktory i dla Was wkrotce nadejdzie. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 31.10.07, 23:13 Dzisiejszy, jak i poprzednie, dzień, upłynął pod znakiem pracy- pracy, choć już niejaki komfort z tytułu zbliżającego się "długiego weekendu" dawał się odczuć... szczęśliwie nie jesteśmy na końcu "procesu produkcyjnego", a wręcz przeciwnie - prawie na początku, więc nasze zadanie skończyło się już dziś, natomiast następne etapy będą dotyczyć zupełnie innych wykonawców... takie życie.... Jutro groby bliskich, bardzo bliskich, chwila na zamknięcie oczu, na delikatną nić wspomnienia, na malutkie współmigotanie ze zniczowym światełkiem... taki dzień... potem rodzinne spotkanie, jak co roku, przy barszczyku... każdy policzy kuzynom nową zmarszczkę, kolejną fałdkę, i kolejny worek pod oczyma... no i kolejne dzieci biegające pośród starzejących się nóg dorosłych... i te ciepłe dłonie starych ciotek, i współczujące ukradkowe spojrzenia młodzieży, no i walczące o cień uwagi pokolenie środkowe, bo przecież za chwilę już zabraknie przyjaznego audytorium... tak to u nas już jest... ale tak z innej beczki... zadomowił się w naszym całkiem świeżym domostwie (tylko 11 lat) nowy lokator ... coś w rodzaju duszka?... cholera wie... włącza i wyłącza radio, skrzypi nieistniejącymi drzwiami, i tak od kilku dni... myślałam, że to Jutek zgubił swojego "Klausa", ale nie, Klaus nadal spaceruje po jej strychu... może to czyjaś inna zguba? na wszelki wypadek dostało to coś imię - Dziadzio Tadzio... jutro dostanie świeczkę i malutkie conieco, i zobaczymy... Nasza najmłodsza psia panienka złapała paskudztwo pod tytułem "kaszel kenelowy" i bidna kaszle, prycha, tuli się do ciepłych kocyków i tylko mamy nadzieję, że nie wszystkie panienki się zarażą... najstarsza ma ok. 14 lat i taka zaraza byłaby dla niej zabójcza... no i tyle z raportu, sektor polityczny nadal wywołuje u mnie odruchy, więc nie wspomnę... Pozdr. D. Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 31.10.07, 23:21 A propos Halloween, nie poważam w równym stpniu, co Św. Walentego, ale nie widzę nadmiernej szzkodliwości zjawiska...dziś dwie roześmiane grupy dzieciaków z wymalowanymi pyszczkami, paskudnymi maskami, w skrwawionych prześcieradłach zadzwoniły do furtki... cukierek albo psikus... i dostały po garści cukierków i była kupa radości, i śmiechy i wesołe przepychanki, i dzioby wypchane słodyczami, no qurcze, co w tym złego??? Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 31.10.07, 23:35 Dado - a może Dziadzio Tadzio nie jest nowym lokatorem - tylko jak najbardziej starym - a jedynie nieśmiałym I po tych 11-tu latach wreszcie się poczuł, jak u siebie i ze swoimi Jutro dzień na zadumę "na miejscu" - odwiedzimy tatę, dziadków, wuja i resztę - wszyscy na Cmentarzu Bródnowskim..Pewnie będzie tłoczno..A potem obiad u mamuni - w bardzo wąskim gronie.Żałuję, że nie w większym, ale bywa i tak...Ku pokrzepieniu ugotowałam gar żurku wedle tatowej receptury Pewnie by się ucieszył Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 31.10.07, 23:59 Chyba jednak, Moniu droga, to całkiem nowy nabytek... być może ktoś zgubił na drodze swojego dobrego duszka, a może któryś z naszych antenatów zaniepokoił się naszym stanem ducha... niewiadomo... niemniej mój dziadek, zmarły w niemieckim oflagu, w 43 roku, miał skłonności do dokazywania, jak ponoć każdy Tadzio, więc i "duszek" dostał imię na cześć dziadunia... choć tak prawdę mówiąc dziadek, odchodząc do "lepszego świata" był nieco młodszy, niż ja teraz.... Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 01.11.07, 00:10 Hmm...skoro tak twierdzisz, Dado - to pewnie tak jest. Jejku - trochę to zabawne - a trochę straszne - mieć takiego lokatora. Podziwiam Twój i Jutki spokój - no, ale pewnie do wszystkiego można się przyzwyczaić...Z drugiej strony - chyba nie ma innego wyjścia - tylko pokochać Odpowiedz Link
fedorczyk4 1 listopad 01.11.07, 08:27 Dziekuje w imieniu kotow, wszystkim ktorzy sie o nie upomnieli. Precyzuje. W chwili w ktorej w domu pojawia sie ktokolwiek z poza waskiego kregu mieszkancow stalalych, Kot RanyBoskie przestaje istniec. W obecnosci mojego Wnuczecia i mojej Ciotki Pan Kot zwisa. I to w sesie doslownym. Wlazi do domku na szafie i wywala sie z niego gorna polowa siebie w dol. W ten posob wszyscy go widza i podziwiaja oryginalnosc zwisu, a nikt, a zwlaszcza w.w nie moga go zaglaskac na smierc. Rodzina jeszcze spi, ja szykuje obiad. Zaraz wyjde z Krowisia powdychac troche jesieni i wyczesac jej kilka kilogramow futra. Zycze Wam milego dnia. Odpowiedz Link
jutka1 Re: 1 listopad 01.11.07, 11:52 Dziendobrybardzo. Za oknem bezchmurne niebo, sliczne. Szykuje sie powoli do wyjazdu na groby i na rodzinny obiad z Rodzicielka, siostra i siostrzencami. Po powrocie rozpale w kominku i bede sobie dumac i czytac, wygrzewajac kosci. Moze przyjedzie kumpelka na kolacje, ale ma jeszcze dac znac, czy sie wyrobi. Dluuuuugi leniwy week-end przede mna. Jak fajnie. W sobote przyjmuje na kolacji kolege z czasow licealnych, ktory 20+ lat temu wyjechal z rodzina do Kanady i teraz po raz pierwszy przyjechal do Polski. Przyjdzie do mnie z siostra i wspolna kumpelka, i mam nadzieje na interesujacy wieczor wspominek i nie tylko. Milego dnia Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: 1 listopad 01.11.07, 17:55 Jak to mowila Pani Ewa Szumanska w roli Mlodej Lekarki na Rubiezach: "Juz po wszystkiem, moze sie pan obudzic". Rodzina zjadla i poszla sobie zadowolana. Wlasnie wrocilam ze spaceru z psica na ktorym zostalam mocno zaskoczona. Bylysmy nad Wisla i z na przciwka nadchodzili jacys ludzie. I okropnie krzyczeli: Rodos wroc! Rodos, zostaw! Rodos, nie wolno! Obie zamarlysmy w oczekiwaniu na atak jakiegos pitbulla, amstafa, no nie wiem jakiego bydlecia. Powialo groza, bo w dodatku ani go bylo widac, ani slychac. A tu nagle kolo ogona Krowisi zaszelescily liscie i objawil sie z nich pekinczyk. Wlasciciele rzucili sie na niego jak ragbymani. I jeszcze mnie pouczyli ze powinnam uwazac bo taki np. ich pies to jest strasznie agresywny. Nie zdazylam sie juz dowiedziec jak niby mialabym uwazac, ani w jaki sposob Rodos nam zagrazal, bo niby co mial nas obszczekac na smierc? Krowisia byla na smyczy i ogolnie mocno zdezorietowana. Spuszczam ja jedynie wtedy kiedy zywej duszy nad rzeka nie ma, bo ona jest jednak myszugen i nigdy nie wiadomo kogo albo co, postanowi zjesc. Odpowiedz Link
mammaja Re: 1 listopad 01.11.07, 18:21 U mnie tez juz po wyjsciach i po gosciach, wszystko przebieglo planowo, milo i sympatycznie, bratowa oczywiscie brylowala opowiadaniem historyjek - jedna z nich to rzeczywiscie to opowiadanie jak usilowano ja nabrac na 20 000 zet przez telefon, podajac sie za siostrzenice, ktora z placzem ( zmieniony glos) blagala o pomoc. Po kilku rozmowach ( a tym jedna do jej matki do Paryza) sprawa sie rypla. "Udawana" karolina znowu dzwonila z placzem, kiedy na komorke zadzwonila ta prawdziwa. Zdemaskowana - obrzucila jeszcze bratowa kilkoma przymiotnikami i paroma k.... A w czwartek przed wykladem w UTW przyszly dwie mile, mlode policjantki i ostrzegaly wszystkich przed podobnemi aferami. Podobnpo sa obecnie nagminne. Swoja droga ci "dzwoniacy" mieli niezle rozeznanie! Uwaga! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: 1 listopad 01.11.07, 18:38 Nas nabrano we Francji i to z mestria. W sobote mocno po polnocy zadzwonil facet mowiac ze jest pracownikiem tej samej firmy co le Mez, tyle ze na prowincji (adres sie zdadzal, mieli tam oddzial) ze wraca na gwalt z polnocy Francji na Poludnie, bo ktos tam z rodziny mial wypadek. Ze w pociagu zgubil portfel i bilet na po przesiadce w Paryzu, ze dzwonil do ....i tu podal nazwiska kierownikow z Paryza, ze nikogo nie ma (to byl dlugi week end i to bylo wysoce prawdopodobne) ze zadzwonil do P.A. i jedna z przyszywanych corek mu powiedziala ze ... (P.A mial rodzine wtornie skomponowana z czworgiem wlasnych i trojgiem zoninych). No zabajtlowal le Meza kompletnie, a ze w moim domu prosba potrzebujacego jest rozkazem, wiec zaladowalismy sie do auta i w droge 20 km. do centrum Paryza. Swietnie wybral miejsce. Tlum ludzi i ciemno ze oko wykol pomimo latarn. Wlazl do samochodu, usiadla z tylu i za nic nie zgodzil sie zebysmy go na dworzec zawiezli i kupili bilet. A histeryzowal i dziamgal tak, ze w zasadzie to juz wszystko bysmy zrobili, tylko zeby sie go pozbyc. Le Maz wzial z dziury gotowke, facio dal mu w zamian czek. Z adresem i wszystkim co trzeba. I klaniajac sie w pas zniknal. Lekko oczadzeni wracalismy do domu. Nim jeszcze dojechalismy, to juz mielismy pewnosc ze zostalismy oszwabieni na cacy. I nie pomylilismy sie. Nie wscieklismy sie, tylko obiecalismy sobie ze nastepnym razem ruszajac w reskus nie damy gotowki)) Odpowiedz Link
ewelina10 Re: 1 listopad 01.11.07, 18:59 Z mamcią obeszłyśmy dwa cmentarze, właściwie to ja dwa a mamcia jeden, Bródnowski i przy ulicy Wałbrzyskiej. Przezornie wyjechałam swoim autkiem wcześnie rano, licząc na to, że uda mi się uniknąć największą "falę" ludzi ale na Bródnie chyba i tak nie miało to znaczenia. Sama musiałam targać uformowane donice chryzantem i siatki ze zniczami. Tym razem moi najbliżsi doszli do wniosku, że pamięci o zmarłych mogą poświęcić równie każdy inny czas i nie muszą akurat tego robić w świąteczny dzień, wśród przeciskających się tłumów ludzi i korków. Nie wyobrażam sobie jednak swojej nieobecności w takim dniu. A jutro, skoro świt wiozę swoje cioteczki na groby dziadków a potem już tradycyjnie spotkam się z kuzynami, innymi cioteczkami, wujkami, siostrami i braćmi ciotecznymi i ich potomeczkami Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek z widokiem na ogrod i walka z komputerem 31.10.07, 23:24 Kiedy tylko otworzylam firmowa poczte, dostalam wezwanie do zaladowania nowych wersji kilku programow, jakie uzywam do moich raportow. I siedze od godziny, ladujac i rebutujac, i resetujac, zla bo wszystko chodzi wolno i leniwie. Winna jest pewnie firma, z ktora mam umowe na uslugi internetowe w domu. Ostatni program laduje sie od pol godziny i wskaznik pokazuje 23%... Ale co tam! W koncu sie zaladuje. A ja tymczasem przejrze firmowa poczte i posiedze na forum, az po raz ostatni bede musiala zrebutowac komputer. Za oknem ogrod stoi w swietle slonecznym przecedzonym przez chmury deszczowe, swierszcze cykaja przed burza a na jacarandzie siedzi kakadu i skrzeczy. Widze male, lsniace jak ulane z zelaza jaszczurki smigajace po ceglanej scianie tarasu w poscigu za muchami. Przede mna dzien pracy (ale nic drastycznego), w czasie lunchu sortowanie zimowych rzeczy (wyciagnelam wszystkie kartony, ale nic nie spakowalam), po pracy zawiezienie corki na lekcje trabki. Gdy sie sciemni, wieczorem pojde do ogrodu i zapale swieczke mojemu Tacie. Szkoda, ze nie dozyl wizyty w tym ogrodzie - na pewno by mu sie podobal... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
dado11 Dzień wspomnień... 01.11.07, 22:50 ja już też jestem, po powolnym marszu przez Powązki, światełka zapalone, groby zadumane, charakterystyczny zapach jesiennego cmentarza i kopcących lampek niesamowity. Nie wiem czy to tylko moje wrażenie, ale dziś chyba było znacznie mniej ludzi niż zwykle... hmmm, no i po barszczyku u kuzynów, gdzie prawie cała rodzina stawiła się do apelu, było ciepło, rodzinnie, dobrze. Wuj opowiadał jak zwykle, fascynujące historie z perspektywy świetnie wykształconego osiemdziesięcioparoletniego lwa salonowego wytwornej Europy... Zawsze mnie pokłada na łopatki jego wiedza, dyskretny urok światowca niechcącego urazić tych, conieco mniej obytych... gromada maluchów wyjadająca paluszkami co ciekawsze części półmisków, starzejące się psy łagodnie znoszące pociągnięcia za uszy, i babcie i ciocie dyskretnie umykające w kierunku drzwi z zawiniętym w papierek wybornym serniczkiem... taki to dzień... ale naprawdę go lubię... wokół domu teraz przyjaźnie migoczą świeczki, i dla dziadzia Tadzia i dla kilku naszych czworonożnych przyjaciół pochowanych pod "gruszą"... wasze zdrówko... D. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek z burza wiszaca w powietrzu 01.11.07, 23:46 Od rana niebo jest siwe i niskie, powietrze wilgotne a ptaki siedza cicho. Ani chybi bedzie padalo, a moze i burza sie przytrafi. Cale rano spedzilam na telefonie, moja managerka wyjezdza do Indii na dwa tygodnie wiec musialysmy obgadac plan na ten czas. Wyglada na to ze bede miala ciekawe analizy i nowy projekt, co mnie bardzo cieszy, bo ilez mozna tluc rutynowych raportow. Na caly weekend zapowiadaja deszcz i bedzie chlodniej - ostatni moment zeby cos zrobic zanim nadejda gorace letnie dni. Chcialabym skonczyc wybieg dla kurek, zeby wreszcie je kupic, wpuscic i zaczac objadac sie "jajkami od kur" (w przeciwienstwie od "jajek ze sklepu"). Slupki do zamontowania siatki sa juz wbite, trzeba je wcementowac oraz zmontowac i wstawic rame do furtki (jako furtki uzyjemy siatkowych drzwi, ktore usunelam z werandy). Trzeba zmotywowac Buszmena i zrobic to w ten weekend. Wczoraj zapalilam na tarasie w ogrodzie swieczke dla mojego Taty i nie zasnelam, az sie wypalila (czyli o drugiej w nocy). Widac sie krecil gdzies w poblizu. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Burza wlasnie przewala sie nad nami 02.11.07, 01:01 Grzmi, leje, szare ciezkie chmury wloka sie niemal po czubkach drzew. Podobnie ma byc przez caly weekend; jesli bedzie bardzo lalo, dam sobie spokoj z pracami budowlanymi i zajme sie hafciarstwem. Mam do skonczenia Aniola Wiosny, ktory lezy od ponad roku w lawendowej skrzynce w zwiazku z pracami w ogrodzie i renowacjami domu. Jeszcze zostaly mi Anioly Lata i Jesieni (tego sobie chowam na koniec). Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Zadusznie 02.11.07, 10:03 Pogoda listopadowa. Szaroburozimnoipada. Dzien mam wolny czyli czytelniczy, oprocz zadusznego wieczoru poezji barokowej i wernisazu, ktore nawiedze wieczorem. Nie przepadam za barokiem, ani wzrokowo, ani intelektualnie czy emocjonalnie, ale organizuja to znajomi, wiec pojde. Korzystam z okazji, ze wiekszosc urzedow etc. dzis nie pracuje, i spedze dzien na moszczeniu sie. Tyle, ze polaze po necie w poszukiwaniu zmywarki do naczyn, okapu i starych polek kuchennych - to w ramach przygotowan do remontu kuchni. Poza tym coz. Jest ciemno i listopadowo. W duszy tez mi pociemnialo nieco, wiec trzeba sie skupic na przywolywaniu jasnosci. Milego dnia Odpowiedz Link
mammaja Re: Zadusznie 02.11.07, 11:39 Nie do wiary - u mnie swiat zalany sloncem -niebo jasno blekitne, ,warto byloby zrobic jeszcze troche fotek jesiennych. Ale mam nastroj pt. "dajcie mi swiety spokoj" - czyli potrzeba ciszy i samotnosci. To sie jednak zapewne nie uda. Jutro wybieram sie do Krakowa, gdyz moj syn odczul potrzebe odwiedzenia grobow dziadka, pradziadkow i innej rodziny. Kusi mnie podroza swoim szybkim autem, ja sie troche boje ruchu na drogach, ale pewnie ulegne. Nostalgia za przeszloscia? Odpowiedz Link
dado11 Re: Zadusznie 02.11.07, 13:00 Witam w piękny (jak u Mm) i cichy jesienny dzień. Większość narodu celebruje długi weekend, więc my też zaraz biorę grabie i po raz n-ty zgrabię liście w ogrodzie, potem ugotuję coś dobrego na obiad, potem się pobyczę i troszkę pochicholę czytając kolejne przeprosiny wystosowane na ręce "prezydenta wszystkich Polaków" www.przeprosprezydenta.pl/ ... duch w narodzie nie ginie... Odpowiedz Link
mammaja Re: Zadusznie 02.11.07, 20:44 Linka do przeprosin dostalam rana mailem, rzeczywiscie narod sie bawi - co mu zostalo ))))) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Sobotnio 03.11.07, 10:20 Cicho tu i pusto. U mnie dzien powolutku sie rozkreca. Le maz nawet doslownie rozkreca. Rozkreca tarasowa lezanke zeby umiescic ja na zime pod swoim lozkiem. Dziecinka z kolezanka chichocza nad sniadaniem. Ja tez niepospieszna jestem. Psica jest wyjatkowo wyrozumiala i czeka cierpliwie az wszystkie nitki snu z siebie otrzasne i zdecyduje sie na wyjscie. W nagrode bedzie miala maraton. Milego dnia. Odpowiedz Link
lablafox Re: Sobotnio 03.11.07, 17:08 Dwie z naszych dziewczyn , jechały z nami na groby rodziców i sióstr mojego meża - bardzo nam pomogły , fizycznie. Potem zaproponowała jedna z nich ,że dziś przyjedzie nam umyć okna , oczywiście ta druga też( typowy układ silniejszy i podążający za nim słabszy bliźniak). Cały czas podczas ich pobytu - okna lśnią , firany pachnące, juz z powrotem wiszą na oknach-zastanawiałam się jak to się dzieje ,że mając tylko o 2 osoby + pies w domu więcej , ja kurczę się w sobie i odczuwam dyskomfort. Przecież przez 27 lat mój dom był jak tramwaj w godzinach szczytu i ciagle ktoś wchodził, przychodził, wychodził i zupełnie nam to nie przeszkadzało, teraz 3 rok sami i nadal bardzo spragnieni samotności. Hmmm... Czyżby reakcja z odroczonym,a długotrwałym działaniem???. Jak to po umyciu okien , pada deszcz. Rano złote liście brzóz spowiet szalem z mgieł. Mimo wszystko ciepło. Pozdrawiam przedniedzielno. Odpowiedz Link
malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 00:56 Wszyscy mają wolną sobotę? Za miastem? Bez komputera? No to pozdrawiam i idę do łózka niepocieszona...( nad morzem leje i wieje). Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 09:01 Dzien dobry Wam, niedzielnie. Mzy na dworze i w mojej glowie. Szykuje mi sie dzien slimaka zniewolonego. Nie chce mi sie, a roboty huk i odwalic ja trzeba. Rodzina miala przyjsc licznie na sobotnia obiado-kolacje, ale najpierw przelozyla sie na dzisiaj, zeby w koncu odwolac definitywnie. Teraz, raz ze musze przerobic zakupione wiktualy, dwa ze zla jestem bo nie zobacze wnuczecia, trzy nie mam pretekstu zeby robote zawodowa, na ktora to wlasnie mam slimaka, odlozyc na jutro i juz mam na plecach oddech swiadomosci. Ide z Krowisia zanim sie rozpada mocniej. Milej niedzieli. Odpowiedz Link
lablafox Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 09:19 Witam Cie, niedzielnie , Fedorczyku juz obudzony i wszystkieŚpiochy tez witam.Przez wypucowane szyby świat ostrzejszy.Raz po raz przebłyskuje ,niesmiało , słoneczko. Niebo szarosine , na jego tle brzozy jeszcze bardziej złociste. Cudnie jest. Do południa sami,jesli nie będzie padac - spacerek dla zdrowia. Po południu jedno dziecię pci męskiej z dzicięciem na korepetycje do męża ,z muzyki , wieczorem inna rodzina dzieci ze spóźnionymi życzeniami imieninowymi. Małpo ,może u Ciebie już nie leje? I nie wieje? Verbeno, wyłaź mi zaraz spod kupy dębowych liści, no już. Odpowiedz Link
malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 09:43 Niedziela powitała mnie słońcem i 10 stopniami na dworze. Nie wieje i ( niestety) - mimo,że niedizela- idę wsadzić trofiejne cebulki białych (tak,tak!!) żonkili, bo mi z m a r n i e j ą w garażu. A szkoda, bo już je widzę wiosną, pomiędzy... Wpadnę do was poźniej. Pozdrawiam TeKtóreJużWstały, budzę TeKtóreJeszczeŚpią> Odpowiedz Link
lablafox Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 10:29 Witaj Fedorczyku Wyspacerowany.Co słychac na spacerku było? Małpo wsadzaj , wsadzaj , wiosna nie bedziesz mogła od nich oderwać oczu. Właśnie próbowałam przegrać zdjęcia z ogrodu przyjaciółki na dysk, by dac jej w prezencie wspomnienie wiosny i lata - niby niezwykle prosta czynnośc prawda? Udało mi sie jednak ja spieprzyć(pardon za wulgaryzm). Swieci u nas w tej chwili słońce - niebo chłodnie błekitne z siwymi chmurami. Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 11:29 Cześć dziewczyny u nas czasem słońce, czasem deszcz, ale ciepło i więcej tego pierwszego Śniadanko pochłonięte, więc chyba się zbiorę i pojadę na Wólkę, bo wczoraj ani mnie ani mamie się nie chciało... choć jak patrzę na to, co wczorajsze wietrzysko zrobiło z kupami liści w ogrodzie, to.... cholender może jednak grabie? Poza tym pozdrawiam was wszystkich w imieniu Jutki, która od piątku pozbawiona jest dostępu do netu i jak zapowiedział jej fachowiec - może w poniedziałek coś da się zrobić... Miłej niedzieli D. ps. Lx, nasze pojedyncze dziecko nie mieszkało z nami przez miesiąc i jak wróciło, to jakoś tak dziwnie tłoczno się zrobiło... coś w tym jest... oni sobie idą, a my przestawiamy nasze życie na inne rytmy... ps.2 dzięki Małpo za przypomnienie o cebulkach, u nas po jesiennych promocjach w Auchan leży wielka torba cebulek krokusów, tulipanów i innych, które trzeba biegusiem wsadzić do ziemi! Odpowiedz Link
lablafox Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 12:59 Pocieszyłas mnie , Dado , bo już zaczynalam doszukiwać się w sobie jakichs ...frenii. Mąż do życia powrócony ,bo mecz Polek z USA w Pucharze Świata zakonczył się. Mogę się już do niego odzywać ,a on słyszy i reaguje na wydawane przeze mnie dźwięki.Mogę tez już odejść od kompa, przy którym cichutko siedziałam, zastanawiajac się kiedy pogotowie ratunkowe wołać , albo nitro podac , albo co). Nie rozumiem jak można przezywac tak coś ,na co zupełnie nie mamy wpływu, no sportu nie rozumiem i już - grają jak potrafią. A fotel to fotel - wiem ze z niego jest się sprawniejszym i mądrzejszym i wogóle.Kropka. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 22:51 Wrocilam z pieknej i sentymentalnej ( dwudniowej) podrozy na poludnie, przelecielismy z synkiem jak burza przez krakowskie cmentarze, domy kuznek, dworek podkrakowski przyjaciol, powrot troche utrudniony korkami, ale spokojny - teraz padam na nos - jutro ciezki dzien - pozdrawiam ! Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 23:08 Melduje sie rowniez, nigdzie nie wyjezdzalam ale jakos nie bylo mi po drodze z komputerem. Przygotowuje sie do grudniowej wystawy moich obrazow (moze juz o tym mowilam ale bede sie powtarzac bo o tym tylko potrafie myslec, wybaczcie wiec). Wybieram ,przebieram, mam chwile zwatpienia bo nic mi sie nie podoba i z checia wrzucilabym te smieci do pieca (na szczescie nie mam pieca) Wczoraj wycinalam paspartou (chyba tak sie pisze) czyli obramowanie do akwarelek. Ciezka robota, trzeba specjalnym nozykiem ciac gruby karton pod katem 45 stopni, maz pomagal i udalo sie dosyc dobrze. Przypomnialyscie mi o cebulkach, widzialam ostatnio fajny sposob warstwowego sadzenia cebulek w duzej donicy. Na samym spodzie tulipany,potem hiacynty,muscari - czyli te niebieskie drobne a na gorze anemony przysypane lekka warstwa ziemi. Pierwsze zakwitaja anemony a pozniej po kolei reszta. Ciekawy pomysl, jutro lece kupic zestaw bo juz najwyzszy czas. Pozdrawiam....lekko zakrecona Verbena Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie ZIMA wrocila! 04.11.07, 23:17 W piatek spadlo 70 mm deszczu. Przez caly weekend bylo rozkosznie: slonecznie, wilgotno z lekimi chmurami, 25-28 stopni, tak jak powinno byc w listopadzie. Przyjmowalismy przyjaciol w ogrodzie, pol niedzieli przelezalam w ogrodzie w cieniu na kocu z ksiazka. I WTEM! W nocy przyszedl wiatr od Antarktydy i zrobilo sie 10 stopni (a wliczajac wiatr, czuje sie jak 5 stopni). Na dzien zapowiadaja 18-19 stopni i przelotne deszcze. I tak ma byc przez caly tydzien. Kurde, CO JEST? Ja rozumiem ze w Europie to jest normalna pogoda o tej porze roku, ale za co my cierpimy? Dobrze ze nie schowalam wszystkich swetrow, cos mnie tknelo, zeby nie skonczyc pakowania zimowych rzeczy :o) I to sie nazywa cieple kraje, ha ha ha. Z innych weekendowych nowosci: okocila sie nasza kroliczka (dwa male) ale oba nie zyja, chyba je niechcacy zadusila bo jak je znajdowalam godzine-dwie po porodzie, to byly juz tylko male rozplaszczone cialka. Musze sie przepytac weterynarza czemu tak sie stalo. To byl pierwszy raz jak miala mlode a wiekowo kroliczyca jest po "czterdziestce", wiec moze po prostu nie wiedziala co robic? Corka jest niepocieszona, mnie tez jest przykro, bosmy sie cieszyly na male kroliczki. Rzucam sie na inne watki a potem w wir pracy (taki wolniejszy, bo moja managerka jest na tygodniowym urlopie). Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
fedorczyk4 Poniedzialek i juz 05.11.07, 07:59 Luizo przykro mi z powodu kroliczkow. To tyle w temacie, bo wprawdzie Twoje tlumaczenie wydaje mi sie bardzo logiczne, to jak mawiaja nasi kochani jeszcze wladcy: nie posiadam w temacie zadnej wiedzy. W Warszawie pogoda typowo sezonowa. Na dzialkach nic sie nie dzieje. No tylko tyle ze Dziecinka poszla z kolezanka do fryzjera, sama chciala podciac wlosy, a kolezanka ktora na codzien jest w szkole z internatem o zaostrzonym rygorze, postanowila ufarbowac sobie wlosy. No i Bozie od zaostrzonego rygoru ja pokarala i za farbe i za noszenie dekoltu do pepka w listopadowej Warszawie. Najpierw zaczela kaszlec, potem drapac, a na koniec trafila na ostry dyzur na Lindleya. Spuchla tak ze Dzicinka oczu od niej nie mogla z podziwu oderwac. Mowila ze glowa sie jej zrobila potrojna. Jednoczesnie zamanifestowaly sie: ostra reakcja alergiczna i ciezkie przeziebienie ( kaszel tym razem nie byl alergiczny). Wprawdzie nie jest to moja Dziecinki ulubiona kolezanka, ale jednak wspolczuje jej serdecznia. Pamietam do dzis jak wzywalam pomoc po wizycie u dentysty, wykrecajac numer olowkiem bo mi sie palce nie miescily do dziurek w aparacie. No i widok wlasnej gornej wargi bez lustra. I ta cisza ktora wokol mnie zapadla bo uszy tez mi zapuchly i odciely dostep dzwiekow do mozgu. Ech, pieknie bylo. No to tyle. Ide robic. Milego tygodnia zycze) Odpowiedz Link
jutka1 Internet wrocil! 05.11.07, 10:29 Od sobotniego poranka do teraz nie mialam netu. Awaria techniczna po stronie Sepsy. Czesc kanalow dostepu dostawca wynajmuje od Dialogu, wiec np. mialam skype i gg, oraz onet i strone mailowa, a reszty - nie. Nie znam sie na tym i nie wchodze w szczegoly, najwazniejsze, ze naprawili. Witam sie wiec i zegnam, bo lece do pracy. Milego dnia Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Internet wrocil! 05.11.07, 18:23 Fajnie ze wrocil. Dla mnie jest on w sumie jakas jeszcze nowoscia w porownaniu i innymi komunikatorrami. Uzywam go w sumie od chyba trzech lat plus minus, a juz wieem ze sie bes niego byloby mi trudno obejsc. Pomyslec ze wczesniej zupelnie nie byl mi do niczego potrzebny! Ale skoro on juz jest, to w ramach uzywania pozwole sobie wkleic Wam cos co mnie dzisiaj do lez rozbawilo. Z artykulu Wyborczej po tytulem "Uczeni podeszli strusia": W zwiazku z dotychczasowymi nieskutecznymi probami regularnego pobierabia nasienia strusia...zespol badaczy pod kierunkiem pana XX z uczlni YYY oraz pana ZZZ z uczlni TTT, przyuczyl czesc strusi do regularnego, codziennego oddawania nasienia. Prace , w ktorych pierwsze skrzypce grala mgr WWW prowadzono w .... Rany, co ona im, tym strusiom na tych skrzypcach grala?? Wole chyba nawet sie nie domyslacNo ale mamy sukces polskiej nauki! Odpowiedz Link
lablafox Akt miłosny strusi,a może to zwykła kopulacja 06.11.07, 09:31 fedorczyk4 napisała: > Fajnie ze wrocil. Dla mnie jest on w sumie jakas jeszcze nowoscia w > porownaniu i innymi komunikatorrami. Uzywam go w sumie od chyba > trzech lat plus minus, a juz wieem ze sie bes niego byloby mi trudno > obejsc. Pomyslec ze wczesniej zupelnie nie byl mi do niczego > potrzebny! > Ale skoro on juz jest, to w ramach uzywania pozwole sobie wkleic Wam > cos co mnie dzisiaj do lez rozbawilo. > Z artykulu Wyborczej po tytulem "Uczeni podeszli strusia": > W zwiazku z dotychczasowymi nieskutecznymi probami regularnego > pobierabia nasienia strusia...zespol badaczy pod kierunkiem pana XX > z uczlni YYY oraz pana ZZZ z uczlni TTT, przyuczyl czesc strusi do > regularnego, codziennego oddawania nasienia. Prace , w ktorych > pierwsze skrzypce grala mgr WWW prowadzono w .... Rany, co ona im, > tym strusiom na tych skrzypcach grala?? Wole chyba nawet sie nie > domyslacNo ale mamy sukces polskiej nauki! Nie mogłam się oprzeć bo wyrazy dziobów świadczyły ,że to nie tylko kopulacja.Zdjęcia zrobione w ZOO w Emmen. www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/4c230db9fe4babf8.html www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/444c41362976e6be.html www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/7612d385c13edf3e.html www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/3609e57bf430853a.html www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/6880ef43199365e6.html Mammaju ,albumu nie chciało zrobic. Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 05.11.07, 21:08 Dziś, z punktu widzenia ornitologii, był pierszy dzień zimy... przy naszym ptasim karmniku, jak na hasło, stawiły się prawie wszystkie zimowe gatunki: dzwońce, grubodzioby, sikory-szarytki, czyże i tylko jemiołuszek zabarakło, ale one przylatują wtedy, gdy na północy już się nie da wytrzymać Poza tym dzień całkiem zwyczajny, właśnie wróciłam z Ikei, gdzie już Boże Narodzenie w pełni, ale poza tym nic ciekawego. Na dworze -3 st, brrrr.... niemniej ciepło pozdrawiam D. Odpowiedz Link
lablafox Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 05.11.07, 21:31 Dado , u mnie tez w karmiku był ruch, dominowały wróble , skutecznie przeganiając sikorki i dzwońce , ale do czasu, do czasu - co prawda rano przymrozek , potem piękne słońce ,ale zimno tak i wrażenie ,ze spadnie śnieg. Fedorczyku mój czarnooki zięc tak puchnie gdy tylko lixnie nawet talerz na ktorym lezał owoc morza - wygląda przepięknie , tak ze nie musze sie wysilac by wyobrazić sobie i koleżankę Dziecinki i Ciebie po dentyscie. Z zainteresowaniem oglądałam to kiepskie przedstawienie sejmowe związane z wyborem marszałka i powiem Wam ,ze miałam wielką satysfakcję gdy Nowy Marszałek, Bronisław Komorowski pięknie usadził poprzez Kuchcinskiego PiS. Brawo Panie Marszałku. Przedtem łeb podnosiła maluczkośc i jeszcze raz maluczkość. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 05.11.07, 22:19 U nas zalozony nowy karmnik, stary juz mocno byl diurawy, a kupilam w Hajnowce za tani pieniadz. Dzien absolutnie zabiegany - potem pdalam na kanape i juz tak zostalam. Zreszta corcia znowu korzysta z mojego netu, wiec nie bardzo moge pisac. A narasta we mnie bunt, o ktorym napisze jutro! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Zimowy wtorek :o) 06.11.07, 01:01 Siedze w biurze meczac kolejny miesieczny raport i podczytujac fora, bo strasznie mi sie nie chce pracowac. Widze ze poniedzialek uplynal Wam ornitologicznie a strusiowe rewelacje Fed (szczegolnie polaczenie spermodawstwa z graniem na skrzypcach) wprawily mnie w drgawki smiechu nad klawiatura. Skoro jestem przy tym temacie, zadziwiajacym zbiegiem okolicznosci w dzisiejszej porannej audycji ABC Classic prowadzacy Paul Bevan z wielkim zdziwieniem odczytal list od sluchacza mowiacy o tym ze kurom hodowanym na mieso i na jajka puszcza sie muzyke klasyczna 24 godziny na dobe, bo to wplywa na zwiekszenie masy miesniowej oraz na ilosc jajek niosek. Tez o tym gdzies slyszalam. Podobno Wagner ploszac kurczaki powoduje, ze machaja skrzydlami i od tego zwiekszaja sie im miesnie piersiowe. Sluchajac ciagu dalszego tej samej audycji w drodze do pracy zdarlam sobie glos wyjac calymi plucami fragment z "Peer Gynt" Griega - ten, ktory nazywa sie "Po wierzchowcu mozna poznac jezdzca" ("På ridestellet skal storfolk kjendes!"). Na pewno go znacie. Probowalam znalezc go na YouTube, ale mi sie nie udalo. W kazdym razie jest to jeden z tych utworow, ktore przyciskaja mi noge do gazu i wyrywaja powietrze z pluc :o) No to wracam do raportow i kilkunastu emajli do przerobienia. Za oknem nadal szaro i zimno, czego Wam nie zycze... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Nurkujacy wtorek :o) 06.11.07, 05:56 W czasie lunchu poszlam na badania lekarskie dopuszczajace do nurkowania. Obsluchano mnie, ostukano i przepytano, kazano cwiczyc pluca i wytezac sluch (spirografia i audiografia), zagladano mi do nosa, gardla i uszu, ze o stukaniu mloteczkiem po kolanach i zamknieciu sie w toalecie ze sloiczkiem nie wspomne (ups! wspomnialam!). I na szczescie to wszystko nie bylo na marne bo z gabinetu wyszlam ze skromnym swistkiem potwierdzajacym moja zdolnosc do nurkowania! Juhuuuu!!! Kurs zaczyna sie 15 grudnia egzaminem z teorii, czas przypomniec sobie jak sie wkuwa. Bul bul bul Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
lablafox Re: Nurkujacy wtorek :o) 06.11.07, 09:41 Luizo ,życzę więc ,po zakończonym kursie cudnych podwodnych widoków i zdjęć. O strusiach czytałam już wczesniej. W Emmen zrobiłam takie porno-foty .Mąż nie chciał filmowac bo powiedział,że nie jest zboczeńce,Verbena świadkiem.Wyszło na to ,że to ja zboczencem jezdem i już. Dzis pada i wieje ,ale widoki cudne - mokre intensywne kolory jesieni. Mogłabym siedziec godzinami przy oknie i patrzeć , patrzeć . Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Nurkujacy wtorek :o) 06.11.07, 10:12 Kocham strusie! Tez bym wyszla na zboczenca, bo nie opanowalabym checi uwiecznienia. Luizo nurkuj, nurkuj. Gratuluje wynikow badania. W Warszawie zimno jak w psiarni. Krowisia wyprowadzila mnie o 5 rano na spacer i byl lod na kaluzach. Liscie chrupaly pod nogami jak chipsy. Bylo bezchmurne niebo, grajcarek ksiezyca i jasna gwiazda. O 8 zorientowalam sie ze mam braki w stanie posiadania kotow. Pan Kot dal dyla jak wracalam z Krowisia, czego oczywiscie nie zauwazylam bo nie bez kozery nosi imie Duch. Le Maz nawrzeszczal na mnie jakbym tego kota wlasnorecznie wyrzucilia za drzwi. Kota rzecz jasna znalazlam szesc pieter nizej, czekajacego az jakis naiwniak umozliwi mu wejscie do garazu. Teraz obaj sa na mnie obrazeni. A ja jestem wsciekla. W zasadzie bez powodu, ale mam taki jakis nie taki ten dzien. Za to wyjatkowo intensywny pod kazdym wzgledem. I roboty i obowiazkow macierzynskich i innych tez. Odpowiedz Link
jutka1 Deszczowo 06.11.07, 10:52 Za oknem mzy, kropi, pada. Brrr. Bede musiala w tym tygodniu zmienic opony na zimowe, bo w nocy juz sa przymrozki, a lepiej raczej nie bedzie. Nie lubie listopada. Dzien mam dzis troche luzniejszy, tylko pare spraw do zalatwienia i troche pracy, nieduzo. Ale mam mega-lenia, nic mi sie nie chce, nawet obiad sobie z miasta przywioze, a co. Milego dnia Odpowiedz Link
lablafox Re: Nurkujacy wtorek :o) 06.11.07, 11:10 fedorczyk4 napisała: > Kocham strusie! Tez bym wyszla na zboczenca, bo nie opanowalabym > checi uwiecznienia. Luizo nurkuj, nurkuj. Gratuluje wynikow badania. > W Warszawie zimno jak w psiarni. Krowisia wyprowadzila mnie o 5 rano > na spacer i byl lod na kaluzach. Liscie chrupaly pod nogami jak > chipsy. Bylo bezchmurne niebo, grajcarek ksiezyca i jasna gwiazda. O > 8 zorientowalam sie ze mam braki w stanie posiadania kotow. Pan Kot > dal dyla jak wracalam z Krowisia, czego oczywiscie nie zauwazylam bo > nie bez kozery nosi imie Duch. Le Maz nawrzeszczal na mnie jakbym > tego kota wlasnorecznie wyrzucilia za drzwi. Kota rzecz jasna > znalazlam szesc pieter nizej, czekajacego az jakis naiwniak umozliwi > mu wejscie do garazu. Teraz obaj sa na mnie obrazeni. A ja jestem > wsciekla. W zasadzie bez powodu, ale mam taki jakis nie taki ten > dzien. Za to wyjatkowo intensywny pod kazdym wzgledem. I roboty i > obowiazkow macierzynskich i innych tez. A zdjęcia obejrzała a??? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12248&w=71125526&a=71579409 Nie przejmuj się , przejdzie im , odbrażą sie. Odpowiedz Link
fedorczyk4 No co Ty Lx, 06.11.07, 11:17 Lobrazasz mie czy co? Oczywiscie ze obejzalam. Z wywieszonym ozorem;- ) Odpowiedz Link
mammaja Re: No co Ty Lx, 06.11.07, 13:18 Ja tez obejrzalam i nie bardzo rozumiem jak ta podgrzewana rura i worek siana moze zastapic strusiowi atrakcyjne zabawy z partnerka. (To z artykulu cytowanego o sztucznym unasienianiu strusic). Ludzie sa okrutni! jestem w nieustannym niedoczasie i sprawa wyglada ponuro. Stad bunt narastajacy. Cyba musze z czegos zrezygnowac!Narazie wchodze do banku placic rachunki! Obrzydliwe! Odpowiedz Link
dado11 Zimaaa:((( 06.11.07, 20:21 Od drugiej po południu sypie śnieg, na dworze zimno jak w psiarni, przed zmrokiem dach wiaty był zupełnie biały czyżbym wczoraj wykrakała tę zimę? Oby nie... dziecko jedzie jutro zmieniać opony, a my nawet jeszcze się nie zastanowiliśmy nad kupnem zimowych, qurcze, teraz wszędzie będą kolejki i wyższe ceny a może to tylko taka zimowa zmyła? poza tym dzień jak codzień, nic szczególnego, nuuudaaa.... muszę jeszcze posiedzieć przy robocie, to jutro dzień będzie wolniejszy, może lato schowam do pudeł a wyciągnę ciepłe buty i kurtki... niezła myśl ps. te strusie figle, a szczególnie rozmaślone, uśmiechnięte dzioby, bardzo inspirujące))) Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Zimaaa:((( 06.11.07, 21:59 Oby była zmyła z tym śniegiem ! Bo jutro wybieram się do kliniki do Poznania z synem i prawdopodobnie trasa mnie czeka w teiwewte. Trzy tygodnie temu bez przeszkód odbyłam taką samą drogę, chociaż w samym Poznaniu nie było mi łatwo. W drodze powrotnej nie mogłam trafić w obwodnicę, błądziłam po jakiś labiryntach Głogowskiej, "wyrzuciło" mnie do Auchana, wreszcie całkiem zrezygnowana cofnęłam się do Starego Miasta, przejechałam jakieś centra i kiedy wjechałam już na autostradę to sobie odbiłam i nogi nie zdejmowałam z pedału ze 160. Ale jutro za bardzo się nie pogna. Niestety, wizyta też jest wyznaczona dosyć późno. Pewno na miejscu postanowimy czy gdzieś się nie przespać w jakimś hotelu. Odpowiedz Link