Dodaj do ulubionych

Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospolitej

26.10.07, 19:17
I napewno juz nie czwartej, prosze panstwa ! Wszyskim podziekowania
za pojscie do urn - i jakze lzej sie oddycha smile
(A do listopadowych Swiat to pewnie machniemy te setke smile
Obserwuj wątek
    • jutka1 Pozdrowienia z Dadolandii ~:-))) 26.10.07, 19:58
      No to SE siedzimy i no to SE spozywamy winko i oscypki wink))))

      Glowny wniosek - na pohybel. Na pohybel aroganckim oszolomom. Na
      pohybel klamcom i popaprancom. Na pohybel hipokrytom.
      I tyle...

      Pozdrowienia smile
    • fedorczyk4 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 26.10.07, 20:46
      Kochajmy sie, pogodzmy sie, pracujmy dla wspolnej sprawy. Pozytywizm
      jest moja idea na zycie. A jak mi jakas menda wejdzie pod lape to
      pazurem rozerwewink
      • witekjs Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 26.10.07, 21:35
        Właściwie w zupełności się z Tobą zgadzam.
        Twoja soczysta wypowiedź, exuze moi wink przypomniała mi Klasyka, hrabiego
        Aleksandra FREDRO i Jego "Baśń o trzech braciach i królewnie"

        Pozdrawiam. Witek smile smile)
        • mammaja Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 27.10.07, 16:50
          Przedpoludnie spedzone m.in. na spotkaniu z grupa pan z Berlina,
          ktore przy Senacie stanowia cos w rodzaju doradztwa. Pilnuja aby
          interesy mieszkancow ( nie tylko) kobiet byly uwzgledniane w
          sprawach np. ladu przestrzennego (kilka z nich to architektki). No
          i bylo milo i nic z tego nie wyniknelo ( jak zwykle) moze chciaz
          poprawilysmy image Polek, bo byla nas spora grupa robiacych naprawde
          fajne rzeczy. Zmeczylo mnie to jednak bardzo. Dlaczego???
          • mammaja Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 27.10.07, 23:35
            No tak, forun baluje! Ja juz wrocilam z imienien pewnego Tadzia i
            czekam ne relacje!!!!
    • luiza-w-ogrodzie 10 godzin roznicy AU-PL 28.10.07, 01:11
      Najbardziej nie lubie weekendu gdy czas jest zmieniany na letni, bo
      trzeba wstawac godzine wczesniej. Ale za to wydluzaja sie sloneczne
      godziny po poludniu, co oznacza wiecej czasu na ogrod po powrocie z
      pracy. Bede teraz nawiedzac forum od mniej wiecej 22:30 czasu
      polskiego i tak bedzie az do jesieni.
      A w ogrodkach nic nowego sie nie dzialo - jest goraco, a dzisiaj
      oprocz 30 stopni rowniez duszno, chyba po poludniu bedzie burza. Ide
      popielic frontowy ogrod, ktory jest teraz w cieniu, zanim kolejne
      deszcze wspomoga bujne zycie chwastow.
      Zycze Wam pogodnej niedzieli - przyda sie i tym, co w domu i tym, co
      podrozuja na cmentarze.
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • fedorczyk4 Re: 10 godzin roznicy AU-PL 28.10.07, 09:32
        Cmentarze "odwalilam" wczoraj. Macma pogonila mnie do czyszczenia
        grobow rodzinnych. Zajelo mi w sumie 6 godzin i dzisiaj rano
        zastanawialam sie dlaczego jestem taka obolala. Nic to sama sobie
        jestem winna. Powinnam bywac czescieju grobow rodzinnych, a nie raz
        na rok. Mammajko, mam nadzieje ze imieniny niejakiego Tadeusza byly
        udane, bo nasza imprezka byla bardzo. Wprawdzie Ew, jako element
        odlegle mieszkajacy i ja jako element nadrannie wstajacy do roboty w
        niedziele, musialysmy wczesniej wyjsc, oraz zrezygnowac z konsumpcji
        procentow, ale nawet bez, obsmialam sie jak mrowka i objadlam jak
        niedzwiedz w oczekiwaniu na zimesmile Ach nie ma to jak dobre
        towarzystwosmile))))))
        • mantra1 Re:i po balu... 28.10.07, 09:47
          Wyniosłam Jutkę i flaszki. Jutkę wrzuciłam do samochodu jej znajomych, którzy
          mają ja dowieźć w całości do domu, część flaszek podrzuciłam do śmietnika Baby,
          resztę wywaliłam do naszego. Żeby wtorkowy Pan Śmieciarz (to się chyba teraz
          nazywa Operator Ekologiczny) znowu nie mrugał do mnie porozumiewawczo. Jutka
          zaznała radości mieszkania przez ścianę z Babą, która obudziła ją swoimi
          wrzaskami o 5 rano.
          A poza tym było cudnie, wesoło i ciepło, również w sensie dosłownym, gdy już się
          udało napalić w kominku tym wilgotnym drewnem. Był też show Nokaty w oryginalnym
          japońskim kimonie ze szpikulcami do grilla za pasem, z braku stosowniejszych dla
          shoguna narzędzi wink Goście przytaszczyli taką ilość żarcia, ze dodawszy to, co
          sama przygotowałam, a czego nie zjedli, dojadać będziemy chyba przez tydzień.
          Chłop dosypia (ale wstał, żeby się pożegnać) i dzielnie pozmywał. Ja chyba pójdę
          zaraz w jego ślady.
          Żałujta, że Was nie było (to do Mammajki, do TejCoNieOdbieraNocnychTelefonów
          oraz do Moni tongue_out)
          • ewelina10 Re:i po balu... 28.10.07, 11:13
            Jedzonko pyszne, że nie wspomnę o niektórych dankach wymagających
            sporo inwencji twórczej, czy też innych delicjach podawanych prosto
            z piekarnika, miłej atmosferze, pogaduchach, dobrym humorze.
            Trunków wszelakich było pod dostatkiem. Niestety, wczoraj musiałam
            sama sobie służyć za kierownicę i nie mogłam tego wszystkiego
            skosztować. Muszę przyznać, że gospodarze dobrze się mistyfikują.
            Dom z zewnątrz wymagający jeszcze pracy zaś w środku cudeńko, taka
            perełeczka. Czas niewiadomo kiedy zleciał. Zasiedziałam się
            zdziebko, ale w domu mżonek dzielnie czekał na mnie ze
            spankiem smile

            Z góry piszę, że nie obchodzi mnie, że ktoś może uznać to za
            prywatę smile)))
            • mammaja Re:i po balu... 28.10.07, 12:36
              No coz, zal serce sciska. Mantro, w rejestrze mojego aparatu nie ma
              nieodebranych telefonow! Zreszta mialam go caly czas w kieszeni - w
              oczekiwaniu. Imieniny byly sympatyczne, raz na rok spotykam tam
              pewne grono znajomych - ale oczywiscie nie umywaly sie do waszych
              igraszek! Dzisiaj lekki katz, ponuro na dworze, mialam isc na
              spacer, ale odmowilam.
              A propos sprzatania grobow, brat wynajal Ukrainke, ktora pomyla
              wszystkie groby rodzinne na Starych Powazkach. Ot i do czego
              doszlismy, wchodzac do Europy!
              • jutka1 Re:i po balu... 28.10.07, 16:01
                Jej, jak fajnie bylo! smile))) (minus koncert baby nad ranem wink )

                Melduje, ze dojechalam, nawet obiad zjedlismy po drodze. Puste drogi, mgla,
                zolte liscie na drzewach - ladnie. smile

                Od jutra zycie wraca do normy, ale dzis jeszcze sie pobycze i odpoczne. smile
                • dado11 Re:i po balu... 28.10.07, 18:00
                  Witam niedzielnym popołudniem, kaczorek odespany, wrażenia
                  przemyślane, dłuższa o godzinę niedziela, wciąż ma daleko do
                  wieczora...
                  Dziękuję za przepyszną parapetówkę u Manterków, muszę przyznać, że
                  pozostałam w niemym podziwie dla determinacji i wyobrażni
                  gospodarzy, którzy w dosyć paskudnej skorupie wyczarowali nowoczesne
                  i przytulne gniazdko, z dbałością o detale, i totalnym olaniem
                  przeciwnoścismile))) Jeśli ten trynd utrzymają, to niebawem parchaty
                  paskudek zmieni się w pociągającą obliczem starszą panią z
                  klasą...smile
                  Poza tym, w istocie taka góra pyszności, zresztą, żeby było
                  śmieszniej w dużej części zbudowana na Fedowych przepisach, posłuży
                  jeszcze pewnie na kilka miłych wieczorów, lub ew. jakąś liczną
                  rodzinęwink)) Mniam mniam, uroczo, wesoło i w ogóle fajniesmile Ew
                  zaimponowała mi faktem bycia połową siebie i tak se dumam, że trzeba
                  by znowu w jakieś diety wskoczyć, bo jak było widać na załączonym
                  obrazku - można!
                  Pozdrawiam wszystkich, których mi było szalenie miło znów ujrzeć i
                  tych, którzy nie dotarli, no niech troszku żałują...
                  D.
              • mantra1 Re:i po balu... 28.10.07, 18:00
                mammaja napisała:

                > No coz, zal serce sciska. Mantro, w rejestrze mojego aparatu nie ma
                > nieodebranych telefonow! Zreszta mialam go caly czas w kieszeni - w
                > oczekiwaniu.
                ****
                Mammajko, nie Ciebie miałam na myśli. Nocnym telefonem próbowaliśmy zbombardować
                jeszcze jedną balowiczkę, która miała dotrzeć, a nie dotarła zza Wisły tongue_out
                Jeszcze raz pięknie Wam wszystkim dziękuję, że byliście i że jesteście tacy
                fajowi smile)
          • monia.i Re:i po balu... 28.10.07, 21:21
            mantra1 napisała:
            > Żałujta, że Was nie było (to do Mammajki, do
            TejCoNieOdbieraNocnychTelefonów
            > oraz do Moni tongue_out)
            No jasne, że żałuję smile Zwłaszcza, gdy czytam, że zabawa była
            przednia a lokal uroczy smile
            Przed momentem powróconam i wymordowanam gościnnością rodzinną.
            Muszę se sprawić spodnie w gumkę na takie wyjazdy, bo w każdym domu,
            do którego zawitaliśmy gościli nas szczodrze i nie przyjmowali
            odmowy..Pogoda była piękna a na cmentarzach mnóstwo ludzi...Dobrze
            było porozmawiać z rodziną, powspominać i pobyć ze sobą...
            Gdy jeszcze myślałam, że jednak do Was dołączę - zerknęłam w plan
            miasta - i aż się uśmiechnęłam - bo najbardziej po drodze miałabym
            prosto z pracy wpaść smile Z Raszyna rzut beretem smile))
            • verbena1 Re:i po balu... 28.10.07, 22:57
              Coz to za balety w stolicy, z jakiej okazji i dlaczego tak malo o
              tym pisza? Zazdraszczam tak doborowego towarzystwa i atmosfery i
              ciesze sie ,ze bawiliscie sie pysznie.
              Musze kiedys wreszcie napasc na te okolicesmile))

              Coz ja, zakopalam sie pod opadlymi liscmi i nie chce mi sie
              wystawiac nosa na swiat. Jesienna melancholia....chociaz nie jest
              tak zle. Dzis przez moment zaswiecilo slonce i poszlam na jesienny
              spacer szpalerem rudosci i brazow, wdychajac zapach lisci i wilgoci.
              Bedzie dobrze,jeszcze tylko listopad....
              • verbena1 Re:i po balu... 28.10.07, 23:08
                No tak ,kto nie doczyta to wymysli.
                Manterko, gratulacje z okazji urzadzonego juz, wlasnego,wychuchanego
                i wytesknionego mieszkania. Widzialam juz "kawalek podlogi" na
                zdjeciach (piekne schodki), moze podrzucisz cos jeszcze do
                podziwiania?

          • wywrot53 Re:i po balu... 28.10.07, 23:37
            mantra1 napisała:
            > Żałujta, że Was nie było (to do Mammajki, do TejCoNieOdbieraNocnychTelefonów
            > oraz do Moni tongue_out)

            TaCoNieOdbieraNocnychTelefonów żałuje, culpuje, rozpacza i się oblizuje
            jednocześnie śląc wiązankę w stronę dzwoniącego, że zapomniał o telefonie
            stacjonarnym sad((
            Te nocne wpadły dzisiaj koło 13.00 jak opuściłam grajdół w drodze powrotnej do
            cywilizacji.
    • luiza-w-ogrodzie Znowu poniedzialek z widokiem na City 28.10.07, 23:13
      Dzis rano obudzila mnie przepiekna wiosenna pogoda, jak sie
      domyslacie, widok na City mam wiosenny. Jadac pociagiem do pracy
      podziwialam moje miasto, jak zawsze usmiechajac sie przy
      przejezdzaniu Harbour Bridge, wiszacego nad tryskajaca plynnym
      sloncem zatoka, ktorej wody przecinaly promy, pracowite stateczki-
      piloty i wodne taksowki, kazdy z nich ciagnacy za soba kilwater
      bialej piany. W oddali przez mgle zapowiadajaca upalny dzien
      majaczyly Gory Blekitne.

      Siedze teraz w biurze, czytam forum i zazdroszcze parapetowy!
      Mantro, dolaczam sie z zyczeniami szczesliwego zycia w domu ktory z
      pewnoscia uzna i odwdzieczy sie Wam za upiekszajace zabiegi.

      Lece czytac dalej :o) poteznie ziewajac, bo ciagle brakuje mi
      godziny po jesiennym przesunieciu czasu.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • verbena1 Re: Znowu poniedzialek z widokiem na City 28.10.07, 23:27
        Luizo, piekne masz widoki ,Sydney,zatoka i to slonce za ktorym tak
        tesknie, ech pomarzyc tylkosmile
        Teraz po przesunieciu czasu bedziesz mogla z nami
        podyskutowac ,tylko dzis nie ma chyba z kim, ja tez musze juz do
        lozka.
        Milego dniasmile)
        • luiza-w-ogrodzie Slonce lubisz, Verbeno? 29.10.07, 00:14
          Slonce lubisz, powiadasz? O tej porze roku slonca bedzie coraz
          wiecej, wczesna wiosna odbylam coroczna wizyte u dermatologa celem
          sprawdzenia, czy nic nowego sie nie pojawilo na mojej skorze. Do
          pracy w ogrodzie w ciagu dnia zakladam dlugie plocienne portki,
          koszule z dlugim rekawem, rekawiczki, klapki-krokodylki zakrywajace
          palce i duzy slomkowy kapelusz. Przy trzydziestu stopniach. Obecnie
          przy slonecznej pogodzie niebezpieczne promieniowanie (UV =10) jest
          w godzinach 8:50 do 16:20. Czyli po pracy akurat moge pozwolic sobie
          na krotki rekaw w ogrodzie.
          Tez mam nadzieje, ze bede sie teraz czesciej spotykac z
          forumowiczami w realnym czasie, zamiast pitolic w samotnosci i
          czytac odzew 24 godziny pozniej :o)

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • mammaja Re: Slonce lubisz, Verbeno? 29.10.07, 00:26
            kazdy lubi slonce, najblizsze dni maja je pokazac i ma byc niezla
            pogoda w okolicach 1 listopada - moze nie bedzie lodowato zimno o
            oby! A i tak nie uciekniemy przed paskudnym listopadem, Luizo -
            bedziemy tylko czytac twoje opisy i oblizywac chrapy!
            • luiza-w-ogrodzie Re: Slonce lubisz, Verbeno? 29.10.07, 01:41
              Mammaju, bardzo chetnie podziele sie z Wami rozgrzewajacymi
              opowiesciami :o)

              Luiza-w-Ogrodzie
              .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Znowu poniedzialek 29.10.07, 08:04
        No tak, znowu poniedzialek.
        Najpierw mam dzis pare godzin pracy, ale popoludnie i wieczor beda w miare wolne.
        Wypada cieszyc sie wzgledna wolnoscia, bo znaki na niebie i ziemi zapowiadaja na
        horyzoncie spory projekt, ktory zabierze mi caly czas wolny do konca roku, moze
        dluzej.

        Dzis i jutro ma byc slonecznie. Moze uda mi sie posadzic wierzby mandzurskie -
        bez pomocy Rodzicielki, bo zachorzala.

        Jednym slowem zycie wraca w swe utarte koleiny.

        Milego dnia smile
        • luiza-w-ogrodzie Re: Znowu poniedzialek 29.10.07, 08:40
          Jutka, nie wywal sie z tych kolein - zycze Tobie, zeby projekt
          przyszedl i dal sie zrobic, i zostal dobrze i na czas oplacony.
          ...sciski
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • fedorczyk4 Re: Znowu poniedzialek 29.10.07, 08:56
            I ja Ci Jutko tego serdecznie zycze. Za oknem pusza sie resztki
            lisci, niebo jest zasnute. Pan Kot spi na wznak, Kot Rany Boskie
            gdzies sie zaszyl, pachnie kawa. Krowisia patrzy na mnie ze swojego
            wyrka, ale jakos nie wyciaga mnie na spacer. Dzicinaka pomaszerowala
            do szkoly bardzo z siebie zadowolona, bo mimi ze jest chroniczna
            spoznialska, tym razem wyszla z wyprzedzeniem pol godzinnym. Maja z
            Wiewioreczka (przyjaciolka Dziecinki)cos jeszcze powtorzyc przed
            lekcjami. Jeszcze mi sie z dziecka zrobi dobra uczennica, to bylby
            wstrzas dla rodziny nieorzyzwyczajonej do takich ekscesow. A ja
            sobie siedze przy robocie i tyle.
            • mammaja Re: Znowu poniedzialek 29.10.07, 11:48
              Na dzisiaj zaplanowalam porzadki, ale jakos wolno mi to idzie -
              trzeba bylo sprawdzic poczte, przeczytac biezace wiadomosci. Synek
              dzisiaj u nas nocowal, bo mial cos zalatwic w wydziale komunikacji
              urzedu dz. - i znowu padlam ofiara dobrego serca. Synek mowi
              strasznie sie spiesze, nie bede jadl sniadania, idzie wyprowadzic
              samochod - a ja biegne do kuchni - szybko - jedna,druga, trzecia
              kanapeczka, pomidorek, herbatka - synek wraca z garazu - rozsiada
              sie z gazeta przy sniadanku i nagle przestaje sie "strasznie
              spieszyc" - spokojnie zjada sniadanko. "Serce matki zjadasz" - mowie
              mu smile))))) Za oknem jasniej, slonce przebija sie przez chmury,
              orzechy juz zrzucily liscie. Milego tygodnia !
    • luiza-w-ogrodzie Poniedzialkowy wieczor - ee, za jasno na wieczor 29.10.07, 08:53
      Niedlugo siodma a ciagle swieci slonce! To jest ta dobra strona
      zmiany czasu na letni. Wlasnie skladam zeznanie podatkowe - termin
      uplywa pojutrze. Czesc danych (np dochody z procentow bankowych)
      system pobiera sam, troche musze wpisac i zaraz bedzie koniec.
      Siedze przy biurku i ziewam na potege, corka cwiczy w swoim
      pokoju "Besame Mucho" na trabce a w kuchni Buszmen rozpakowuje
      wlasnie przywiezione zakupy i tymi domowymi odglosami chyba zakoncze
      dzisiejsza dzialalnosc na forum. Czuje ze sie dzisiaj wczesnie
      poddam i za godzine poloze sie do lozka z ksiazka.
      Dobranoc!
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek z zaleglosciami w pracy 29.10.07, 23:10
      Wczoraj jeden z serwerow sie zbiesil i nie moglam wydobyc danych dla
      moich poniedzialkowych raportow, wiec musze wszystko zrobic dzisiaj.
      Ale wyspalam sie, wstalam niezupelnie zapuchnieta, wiec mam energie
      do pracy (czego i Wam zycze :o)) Po przyjsciu do biura dowiedzialam
      sie ze nasz zespol dostal nagrode firmowa za najlepszy zespol w
      regionie Asia Pacific i drugi na swiecie. Ciekawe, jak to sie
      przelozy na finanse. Oby sie przelozylo obficie, to bedzie na
      nurkujace wakacje w przyszlym roku.
      Zeznanie podatkowe wyslane, ogrod podlany deszczami, wiosna sie
      rozwija. Jest dobrze. Dziele sie fluidami "dobrosci" i wgryzam w
      raporty.
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Wtorek z wypelniona agenda :-( 30.10.07, 09:10
        Znow dzien wypelniony po brzegi. Nie lubie az tak napietego programu dnia. uncertain

        Za to pogoda jak drut, slonce i blekitne niebo, ma byc w miare cieplo. Moze,
        gdyby tak przelozyc jedna z rzeczy w kalendarzu, to moglabym posiedziec na
        sloncu? Hmmm.... Moze, moze. smile

        Milego dnia smile
        • lablafox Re: Wtorek z wypelniona agenda :-( 30.10.07, 10:42
          Jutko , przełóz , pogoda nie poczeka , Luizo - dzięki za dobrościowe
          wiadomosci.Reszcie tez dzien dobry mówię.
          Wróciliśmy z nad morza w niedziele pod wieczór.
          Jestem naładowana - spokojem morza - bo takowe było - melancholijno
          jesienne , lekko oddychające.Po wszystkie komórki wypchana kolorami
          jesieni- starczy ich na przetrwanie szarości.Kazalam męzowi krecic
          trase Czaplinek -Połczyn - kolory lekko rozmazane bo szyba w
          samochodzie brudna była , ale w razie czego to repete wous i do
          przodu.
          Wczoraj prawie caly dzień spedziłam na przeglądaniu fotek ,
          zmaganiu się z programem fotosik (po to by na koncu dojść do
          wniosku ,ze chyba z niego nie skorzystam , ale moze jednak)i
          rozmowie z przemiła Małpą w czerwonym.W tzw. międzyczasie zdazyłam
          dobiec do miasta - pieszo czyli autobusami i tramwajami ,
          pozałatwiać rózne inne ważne sprawy i doszłam do wniosku ,że to
          wszystko , jadac autem , załatwiłabym w 1,5 godziny - a tak 4
          godziny wyjęte z życia, ale przy okazji zauwazyłam ze złota jesień
          przyszła pod mój dom , bo rozzłociły się brzozy wokół mojego
          osiedla .Cudnie jest.
          Dzis cd. Jesli sie wyrobię to wrzucę zdjęcie.
          Miłego dnia.
          PS- Dostalismy zaproszenie na recital Grzegorza Turnaua(Turnała)z
          ojego banku oraz z Peugeota na Drzwi Otwarte i promocję nowego P/308
          i "nieprzypadkowo równiez przygotowalismy dla Panstwa znakomita
          oferte - kredyt z bardzo atrakcyjnym oprocentowaniem w wys 3,08%"-
          zabrakło mi tylko namiarów na osobę spłacajacą mi ten kredyt.Gdyby
          się taka znalazła zamieniłabym moje 307 na ich 308.
          • malpa-w-czerwonym1 Re: Wtorek z wypelniona agenda :-( 30.10.07, 10:55
            Ja tez wczoraj spędziłam wczorajszy wieczór na rozmowie z jedną
            przemiłą Poznanianką. Cieszę się,jak ludzie lubią moją małą
            ojczyznę... Lx, zapytaj się swojego DoP (Dealera od Peugeota) czy
            nie mają tych "308" pakowanych po 10? Może hurtem byłoby taniej? Ja
            dostaje podobne zaproszenia od mojego DoH, tylko Turnau nie śpiewa
            (a dealer jest oczywiście nienarkotykowy).Pozdrawiam się wahając! -
            bo wzięłam wolne z zamiarem pójścia w moje pole, a tu pogoda taka
            sobie, oj cos nie nastraja do prostych, fizycznych czynności.
            Ciepło,ale bardzo pochmurno ( a tego nie lubię). Jeszcze mnie ta
            pogoda wpędzi w nałóg, np. oglądanie brazylijskich seriali i będę
            się wtedy realizowała intelektualnie hi hi hi.
            • fedorczyk4 Wtorek po pozarowy 30.10.07, 12:04
              Palilo sie w naszym bloku. Bardzo bylo smiesznie i wprawdzie pozar
              nie dotyczyl mojego ulubionego radyjomaryjnego, ale moze dzieki
              niemu admninistracja sie przecknie. Pozarczyni jest zdrowo rabnieta.
              Zalozyla sobie kraty na okna na 4 pietrze, do ktorego nie ma
              dostepu. Chyba zeby zaatakowal ja Spiderman. Chalupa cala jest
              monitorowana i ma wlasnych ochroniarzy. Baba na oknach, 3 lata temu,
              zaczepila krzywo jakies scierki i tak sobie wisza do dzisiaj, lampy
              zastepuja zarowki na sznurkach, a sama jest swietnie widoczna. Cale
              dni i wieczory spedza w podkoszulku i gatkach na materacu,a urode ma
              sowieckiej kulomiotki. Okna ma zamkniete nawet w najwieksze upaly.
              Na parapetach stoi kilka rzedow butelek po napojach syntetycznych, a
              baba z domu wychodzi glownie noca i wynosi kanistry po jakich
              chemicznych odczynnikach. I nie zebym ja podgladala, ale niestety
              mam ja vis à vis, wiec jesli tylko wysune sie wzrokiem poza wlasny
              taras to wlazi mi natychmiast w pole widzenia. A po za tym nic na
              dzialkach sie nie dzieje.
              • lablafox Re: Wtorek po pozarowy 30.10.07, 13:06
                fedorczyk4 napisała:

                > Palilo sie w naszym bloku. Bardzo bylo smiesznie i wprawdzie pozar
                > nie dotyczyl mojego ulubionego radyjomaryjnego, ale moze dzieki
                > niemu admninistracja sie przecknie. Pozarczyni jest zdrowo
                rabnieta.
                > Zalozyla sobie kraty na okna na 4 pietrze, do ktorego nie ma
                > dostepu. Chyba zeby zaatakowal ja Spiderman. Chalupa cala jest
                > monitorowana i ma wlasnych ochroniarzy. Baba na oknach, 3 lata
                temu,
                > zaczepila krzywo jakies scierki i tak sobie wisza do dzisiaj,
                lampy
                > zastepuja zarowki na sznurkach, a sama jest swietnie widoczna.
                Cale
                > dni i wieczory spedza w podkoszulku i gatkach na materacu,a urode
                ma
                > sowieckiej kulomiotki. Okna ma zamkniete nawet w najwieksze upaly.
                > Na parapetach stoi kilka rzedow butelek po napojach syntetycznych,
                a
                > baba z domu wychodzi glownie noca i wynosi kanistry po jakich
                > chemicznych odczynnikach. I nie zebym ja podgladala, ale niestety
                > mam ja vis à vis, wiec jesli tylko wysune sie wzrokiem poza wlasny
                > taras to wlazi mi natychmiast w pole widzenia. A po za tym nic na
                > dzialkach sie nie dzieje.

                Oj Kolezanko , jesteś niedoinformowana.
                Tym Spidermanem okazał sie Wojciech olejniczk z Lid-u.
                Był na imprezie piętro wyzej i zeskoczył na jej balon i wybił szybę
                powodując ze kobieta odetchnęła świezym powietrzem w czasie gdy
                strazacy wywalali pancerne drzwi.
                Czytałam o tym w necie , ale nie skojarzyłam to zupełnie z Tobą i
                Twoim blokiem , teraz nie moge znaleźć tego zapisku.
                • malpa-w-czerwonym1 Re: Wtorek po pozarowy 30.10.07, 13:24
                  Lx, czy to o tym czytałaś?

                  wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=9340996&rfbawp=1193747016.606&ticaid=14bb6
                  • lablafox Re: Wtorek po pozarowy 30.10.07, 13:33
                    malpa-w-czerwonym1 napisała:

                    > Lx, czy to o tym czytałaś?
                    >
                    > wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=9340996&rfbawp=1193747016.606&ticaid=14bb6
                    >

                    Tak , o tym , ale w innym formacie , więc albo na onecie , albo na
                    gazecie.
            • mammaja Re: Wtorek z wypelniona agenda :-( 30.10.07, 12:05
              mialam dzisiaj uczestniczyc w konferencji w Palacu K. na temat
              nowego programu miedzynarodowego pt. Budowanie systemu
              przedziwdzialanie przemocy w Warszawie, ale tak strasznie mi sie nie
              chcialo, ze odpuscilam. Dowiem sie potem co bylo, dostane materialy
              i wystarczy. Niech buduja, czemu nie!
              Spakowalam kilka pudel papierow do wyniesienia na stryszek - nie
              moge sie zdobyc na ich wyrzucenie - a drugie tyle do spalenia i na
              makulature. Uff, ale jeszcze nie koniec. Pogoda chmurna.
              LX - fotosik jest "w porzo" - przysyla e mailem pelna instrukcje
              obslugi. Czekamy na fotki smile
        • luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek z wypelniona agenda :-( 31.10.07, 00:17
          jutka1 napisała:

          > Znow dzien wypelniony po brzegi. Nie lubie az tak napietego
          programu dnia. uncertain

          Patrzcie ja, jaka wybredna :o) Przyznam sie po cichu, ze cztery
          godziny pracy zarobkowej dziennie przez cztery dni w tygodniu
          powinno byc ustawowym limitem... W kazdym razie ciesze sie ze mam
          prace mniej wiecej 8-16 (i tylko dwojke dzieci, a nie czworke jak
          planowalam. To bylby dopiero napiety program!) a i tak dni
          wypelnione. Widze ze chyba sie przepracowujesz, bo bardzo zamilklas
          na forach. A moze masz objawy zmeczenia forami?

          > Za to pogoda jak drut, slonce i blekitne niebo, ma byc w miare
          cieplo. Moze, > gdyby tak przelozyc jedna z rzeczy w kalendarzu, to
          moglabym posiedziec na sloncu? Hmmm.... Moze, moze. smile

          Przekladaj - lap slonce, poki jest. Robote mozna odwalic jak sie
          sciemni.

          > Milego dnia smile

          Tobie tez...

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • jutka1 Re: Wtorek z wypelniona agenda :-( 31.10.07, 00:31
            Luizo, jade na niedoczasie. Wszystko sie zbiega: praca nr1, praca nr 2 i 3, i
            czasem ta nr 4. Dzialalnosc spoleczna. Rodzina i niedomagajaca Mama. Podroze
            (okazjonalne). Projekty: remontu kuchni na gorze, stawu kapielowego, wylozenia
            kostka podjazdu i parkingu, czyszczenia i cembrowania starej studni. To wymaga
            rezerwowania ekip juz teraz na wiosenne prace, jezdzenia do starostwa po jakies
            plany geodezyjne czy ki czort, negocjowania kredytu, and so on, and so on.

            I tak jak nie da sie oduczyc konia jesc, tak texz i nie da sie oduczyc Jutki
            spac minimum 7 godzin dziennie.

            A jutro sroda, i pobudka o szostej, i juz jestem zla, ze czyjes podwiezienie
            mnie do domu trwalo godzine zamiast dziesieciu minut (bo innych podwozono
            najpierw, o czym mi nie powiedziano, kiedy wsiadalam do samochodu).

            sad
            • luiza-w-ogrodzie Idz spac Jutko 31.10.07, 00:44
              Idz spac Jutko, nie bede Ciebie zagadywac. Wiem, jak sie czlowiek
              czuje gdy wszystko naraz sie zwala. Pamietam, jaki malam zapieprz
              wiosna, z remontami domu, pracami w ogrodzie i zmianami w pracy
              (zwolniono druga analityczke i odziedziczylam jej etat oprocz
              swojego). Wypoczywaj ile sie da.
              Idz spac, spij dobrze, zycze Tobie zeby dobrzy rzemieslnicy sie
              znalezli a wszystkie plany spelnily a nawet zostaly szybko
              splacone :o)
              Luiza-w-Ogrodzie
              .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              Australia-uzyteczne linki
              • malpa-w-czerwonym1 Re: Idz spac Jutko 31.10.07, 00:52
                Posiedzialabym z Toba,ale mnie tez juz lozeczko wzywa...
              • jutka1 Re: Idz spac Jutko - juz wstalam srodowo 31.10.07, 07:20
                Juz nie doczytalam, bo poszlam spac j.w. smile))

                Jakos sie zwloklam, ale pod powiekami mam piasek. Po powrocie kolo poludnia
                walne sie spac, nie ma bata.
                Chyba bedzie dzis slonecznie, jesli prognozowac na podstawie bezchmurnego nieba.
                Z drugiej strony wczoraj do poludnia bylo pieknie, a potem nagle sie zachmurzylo
                i zaczelo padac. Taka pora roku.

                O, i musze zrobic zakupy spozywcze, bo jutro sklepy zamkniete.

                Milego dnia wszystkim zycze smile
                • fedorczyk4 A lisci na drzewach coraz mniej 31.10.07, 11:16
                  I to wlasciwie wszystko w temacie jesieni, pogody i mojej
                  dzisiejszej aktywnosci.Robota, jakies male zakupy i tyle. Jutro mam
                  rodzine na zupie pocmentarnej. Moich rodzicow, syna, synowa, wnucze,
                  oraz ciocie z wujkiem. Z ciotka i jej mezem spotykam sie jak w
                  zegarku trzy razy do roku. Na Wigilie, Wielkanoc i Wszystkich
                  Swietych. Wszystko zawsze odbywa sie wedlug tego samego scenariusza.
                  Ciotka strasznie glosno mowi i tryska niezrozumialym entuzjazmem,
                  Macma jest czarujaca i czeka na wlasciwy moment zeby zabic Ciotke
                  bomba werbalno-wodorowa, a ja serwujac potrawy jestem na sonarze
                  zeby ja rozbroic zanim wybuchnie. Nie ma to jak rodzina. Syn moj
                  jest zazwyczaj naburmuszony, Maz slepy na emocje iradosnie
                  rozkrochmalony, Wuj dydaktyczny, nie wedziec dlaczego, Synowa
                  spieta, Wnucze marudne, Dziecinka znudzona, a pies szczeka
                  ustawicznie, zamkniety w sypialni. Ojca nie wymieniam bo jego
                  wlasciwie nie ma mimo ze jest. Siedzi sobie przy stole, gluchy na
                  wszystko i metodycznie pochlania przygotowane dla niego osobne menu,
                  skladajace sie z nam tylko znanych pysznosci, ktore w zasadzie nie
                  wchodza w sklad diety normalnych ludzi. No ale czy my musimy byc
                  normalni? No nie. Tym bardziej ze ja te spotkania rodzinne bardzo
                  lubie. Czuje sie w trakcie ich trwania jak glownodowodzacy wojsk,
                  stosuje taktyki, uniki, ataki, zmylki. Wszystko po to zeby w ramach
                  zwyciestwa uslyszec od calej rodziny, ale na ucho i pojedynczo: A
                  wiesz ze nawet bylo nadspodziewanie milo. Tylko ty jak zawsze jakas
                  taka dziwna.
                  • malpa-w-czerwonym1 Re: A lisci na drzewach coraz mniej 31.10.07, 11:31
                    Aliści, a liści coraz mniej! Fed ,Twoja opowieść - a właściwie
                    scenariusz rodzinnej imprezy - to po prostu perełka! Kwintesencja
                    dowcipu, z lekką nutą ironii ( i dekadencji, jak to powiedział ktoś
                    mądry wcześniej). Jestem pod wrażeniem, zwłaszcza że u mnie
                    scenariusz absolutnie podobny. Tylko wnuczęcia jeszcze niet!
                    • fedorczyk4 Re: A lisci na drzewach coraz mniej 31.10.07, 11:39
                      Mode Ci wynajac moje. Dziekuje za dobre slowosmile))))
                      • verbena1 Re: A lisci na drzewach coraz mniej 31.10.07, 14:48
                        Fed.ciekawi mnie jak w takich sytuacjach radzi sobie Twoj le-maz -
                        zakladajac ,ze slabo mowi po polsku. Rozmawiasz jednoczesnie w dwu
                        jezykach, mowisz ,zeby nie przeszkadzal i pozniej mu wszystko
                        tlumaczysz czy mezysko siedzi sobie spokojnie nie wtracajac sie do
                        dyskusji?
                        Bedac w Polsce z moim ,braniacym sie przed nauka polskieg i
                        strasznie duzo gadajacym mezem mam nieciekawa sytuacje. Musze
                        jednoczesnie tlumaczyc w dwu jezykach, rozmawiac z rodzina i miec
                        uszy naokolo glowy. Kiedy nie chce tlumaczyc chlopisko boczy sie i
                        obraza.

                        Dzis walczylam ze sterta lisci ,dab stajacy przed domem uparl
                        sie ,zeby zrzucic wszystkie liscie jednoczesnie i zasypal zupelnie
                        podjazd. Pozgarnialam je na trawnik i modle sie ,zeby nie bylo
                        wiatru bo znow znajda sie przed drzwiamismile)

                        Szykuje sie wam dlugi "lykend", u nas nie ma swieta bo szanownych
                        zmarlych pali sie a prochy rozsypuje z wiatrem. Sa nieliczne
                        cmentarze, caly rok zadbane bo zajmuja sie tym specjalni pracownicy.
                        Moze jutro zajrze i zobacze czy sa kwiaty.
                        • fedorczyk4 Verbenko w jesiennych lisciach, 31.10.07, 14:56
                          Niczego mu nie tlumacze. Wychodze z zalozenia ze jesli po 20 latach
                          malzenstwa z Polka, wychowywania dwujezycznych dzieci i siedmiu
                          latach pobytu w kraju nadwislanskim, jeszcze nie mowi perfekcyjnie
                          po naszemu, to widocznie tak chce i nie moj problem. Natomiast jak
                          mam kilkoro czlonkow francuskiej frakcji, to prowadze tlumaczenie
                          symultaniczne, w czym jestem bardzo dobra i ktore swietnie wplywa na
                          moja linie, skutecznia uniemozliwiajac mi przelkniecie czegokolwiek:-
                          )
                          • mammaja Re: Verbenko w jesiennych lisciach, 31.10.07, 22:46
                            Bardzo mi sie podoba wizja swiatecznych Fedorczykow, nie bylo tylko
                            nic o kotach! U mnie jutro bedzie brat z corka i bratowa, ach gdybym
                            tak umiala opisac moja bratowa, jej wejscia, jej doskonale ustawiony
                            glos (jest aktorka), perlisty smiech - niestety brak mi talentu - a
                            poza tym to bardzo dobra dziewczyna, mimo wszystko. Ciesze sie na
                            ich odwiedziny smile Wieczorem bylysmy z corka na Powazkach. Jadac
                            przez popoloudniowa Warszawe mialam wrazenie, ze wszyscy posiadacze
                            samochodow wyjechali na ulice, zeby koniecznie znalezc sie nie tam
                            gdzie byli. Ci z prawego brzegu jechali na lewy i odwrotnie, ci ze
                            srodmiescia - na peryferie ( i odwrotnie), sznury poprostu
                            samochodow. I gdzie oni tak jezdzili ?????
                            • monia.i Re: Verbenko w jesiennych lisciach, 31.10.07, 23:02
                              A my od wakacji przestaliśmy dołączać do tych sznurów. To znaczy
                              czasem dołaczamy, oczywiście - ale sporadycznie. W związku z czym
                              drogę do pracy mam nader urozmaiconą. Ostatnio do Warszawy jeździmy
                              przez Rembertów smile Bardzo ładny jest smile
                            • luiza-w-ogrodzie Halloween 31.10.07, 23:12
                              Mnie tez sie podobaja wizje swiatecznych Fedorczykow i Mammajow i
                              tez mi zabraklo przyczynkow o kotach Fed :o)
                              U mnie zas cisza i spokoj, wczoraj wieczorem podczas gazetowego
                              spaceru po okolicy spotykalam male grupki dzieci przebranych w
                              tradycji Halloween (pod okiem rodzica lub dwoch) odwiedzajacych domy
                              polujac na slodycze. Poza tym w Australii nie ustawia sie
                              halloweenowych dekoracji, wiec amerykanska moda na obchodzenie tego
                              swieta ogranicza sie do dzieciakow z podstawowki (podobno niektorzy
                              dorosli robia imprezy przebierancow).
                              Pozdrawiam wiosennie
                              Luiza-w-Ogrodzie
                              .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                              Australia-uzyteczne linki
                              • monia.i Re: Halloween 31.10.07, 23:21
                                Do naszych drzwi dziś wieczorem zastukała taka malownicza grupka -
                                szczęśliwie przy zakupach cuś mię tkło - i nabyłam trochę słodkości -
                                więc na hasło "Cukierek albo psikus" zareagowałam sypnięciem tychże
                                w przygotowany pojemniczek smile Ale zgapiłam się i nie dopytałam,
                                czym byłby ów psikus...
    • luiza-w-ogrodzie Srodowe klopoty z forum 31.10.07, 00:11
      Usiluje od rana przebic sie na forum - widze watki, ale zmienia sie
      przy nich liczba postow albo wyskakuja dziwne godziny. Napisane
      posty znikaja, wiec pisze je na Notepadzie zeby zupelnie nie
      zginely. W dodatku od kilku dni nie moge dostac sie do serwera
      pocztowego GW (co sie czesto zdarza) a jak juz sie dostawalam, to
      nie widzialam zadnej nowej poczty. Jezeli ktokolwiek do mnie pisal,
      prosze o wybaczenie, ze nie odpisalam.

      Dzis i jutro pracuje w domu. Jest duszno, na niebie slonce i chmury,
      pewnie bedzie znowu pod 30 stopni. Od jutra maja zaczac sie
      przelotne deszcze i trwac kilka dni, wiec temperatury spadna do 23-
      25 stopni co mnie bardzo cieszy, bo wreszcie wypiele frontowy ogrod,
      nieco zadeptany przez rzemieslnikow. Moze posadze jakies pnacze zeby
      pokrylo sciany domu zielenia, ale nie wiem, co bedzie roslo po
      ciemnej stronie domu. Fikus pnacy? Nie chce bluszczu, bo niszczy
      zaprawe miedzy ceglami.

      Wlasnie przed chwila wsadzilam kroliki do zagrody (po tym jak pod
      oknem radosnie przegalopowal jeden, ktory uciekl z klatki popychajac
      zamykajaca klapke w suficie klatki). Przez okno dmucha chlodnawe,
      wilgotne powietrze, patrze na kwitnaca jacarande i mysle, ze zycie
      jest piekne a za dwa dni weekend :o) ktory i dla Was wkrotce
      nadejdzie.
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • dado11 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 31.10.07, 23:13
      Dzisiejszy, jak i poprzednie, dzień, upłynął pod znakiem pracy-
      pracy, choć już niejaki komfort z tytułu zbliżającego się "długiego
      weekendu" dawał się odczuć...smile szczęśliwie nie jesteśmy na końcu
      "procesu produkcyjnego", a wręcz przeciwnie - prawie na początku,
      więc nasze zadanie skończyło się już dziś, natomiast następne etapy
      będą dotyczyć zupełnie innych wykonawców... takie życie....
      Jutro groby bliskich, bardzo bliskich, chwila na zamknięcie oczu, na
      delikatną nić wspomnienia, na malutkie współmigotanie ze zniczowym
      światełkiem... taki dzień...
      potem rodzinne spotkanie, jak co roku, przy barszczyku... każdy
      policzy kuzynom nową zmarszczkę, kolejną fałdkę, i kolejny worek pod
      oczyma... no i kolejne dzieci biegające pośród starzejących się nóg
      dorosłych... i te ciepłe dłonie starych ciotek, i współczujące
      ukradkowe spojrzenia młodzieży, no i walczące o cień uwagi pokolenie
      środkowe, bo przecież za chwilę już zabraknie przyjaznego
      audytorium... tak to u nas już jest...
      ale tak z innej beczki... zadomowił się w naszym całkiem świeżym
      domostwie (tylko 11 lat) nowy lokator ... coś w rodzaju duszka?...
      cholera wie... włącza i wyłącza radio, skrzypi nieistniejącymi
      drzwiami, i tak od kilku dni... myślałam, że to Jutek zgubił swojego
      "Klausa", ale nie, Klaus nadal spaceruje po jej strychu... może to
      czyjaś inna zguba? na wszelki wypadek dostało to coś imię - Dziadzio
      Tadzio... jutro dostanie świeczkę i malutkie conieco, i zobaczymy...
      Nasza najmłodsza psia panienka złapała paskudztwo pod tytułem
      "kaszel kenelowy" i bidna kaszle, prycha, tuli się do ciepłych
      kocyków i tylko mamy nadzieję, że nie wszystkie panienki się
      zarażą...sad najstarsza ma ok. 14 lat i taka zaraza byłaby dla niej
      zabójcza...sad
      no i tyle z raportu, sektor polityczny nadal wywołuje u mnie
      odruchy, więc nie wspomnę...sad
      Pozdr. D.
      • dado11 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 31.10.07, 23:21
        A propos Halloween, nie poważam w równym stpniu, co Św. Walentego,
        ale nie widzę nadmiernej szzkodliwości zjawiska...winkdziś dwie
        roześmiane grupy dzieciaków z wymalowanymi pyszczkami, paskudnymi
        maskami, w skrwawionych prześcieradłach zadzwoniły do furtki...
        cukierek albo psikus... i dostały po garści cukierków i była kupa
        radości, i śmiechy i wesołe przepychanki, i dzioby wypchane
        słodyczami, no qurcze, co w tym złego???
      • monia.i Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 31.10.07, 23:35
        Dado - a może Dziadzio Tadzio nie jest nowym lokatorem - tylko jak
        najbardziej starym - a jedynie nieśmiałym smile I po tych 11-tu latach
        wreszcie się poczuł, jak u siebie i ze swoimi smile
        Jutro dzień na zadumę "na miejscu" - odwiedzimy tatę, dziadków, wuja
        i resztę - wszyscy na Cmentarzu Bródnowskim..Pewnie będzie
        tłoczno..A potem obiad u mamuni - w bardzo wąskim gronie.Żałuję, że
        nie w większym, ale bywa i tak...Ku pokrzepieniu ugotowałam gar
        żurku wedle tatowej receptury smile Pewnie by się ucieszył smile
        • dado11 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 31.10.07, 23:59
          Chyba jednak, Moniu droga, to całkiem nowy nabytek...
          być może ktoś zgubił na drodze swojego dobrego duszka, a może któryś
          z naszych antenatów zaniepokoił się naszym stanem ducha...
          niewiadomo... niemniej mój dziadek, zmarły w niemieckim oflagu, w 43
          roku, miał skłonności do dokazywania, jak ponoć każdy Tadzio, więc i
          "duszek" dostał imię na cześć dziadunia... choć tak prawdę mówiąc
          dziadek, odchodząc do "lepszego świata" był nieco młodszy, niż ja
          teraz....
          • monia.i Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 01.11.07, 00:10
            Hmm...skoro tak twierdzisz, Dado - to pewnie tak jest.
            Jejku - trochę to zabawne - a trochę straszne - mieć takiego
            lokatora. Podziwiam Twój i Jutki spokój - no, ale pewnie do
            wszystkiego można się przyzwyczaić...Z drugiej strony - chyba nie ma
            innego wyjścia - tylko pokochać smile
            • fedorczyk4 1 listopad 01.11.07, 08:27
              Dziekuje w imieniu kotow, wszystkim ktorzy sie o nie upomnieli.
              Precyzuje. W chwili w ktorej w domu pojawia sie ktokolwiek z poza
              waskiego kregu mieszkancow stalalych, Kot RanyBoskie przestaje
              istniec. W obecnosci mojego Wnuczecia i mojej Ciotki Pan Kot zwisa.
              I to w sesie doslownym. Wlazi do domku na szafie i wywala sie z
              niego gorna polowa siebie w dol. W ten posob wszyscy go widza i
              podziwiaja oryginalnosc zwisu, a nikt, a zwlaszcza w.w nie moga go
              zaglaskac na smierc.
              Rodzina jeszcze spi, ja szykuje obiad. Zaraz wyjde z Krowisia
              powdychac troche jesieni i wyczesac jej kilka kilogramow futra.
              Zycze Wam milego dnia.
              • jutka1 Re: 1 listopad 01.11.07, 11:52
                Dziendobrybardzo.
                Za oknem bezchmurne niebo, sliczne.
                Szykuje sie powoli do wyjazdu na groby i na rodzinny obiad z Rodzicielka,
                siostra i siostrzencami.
                Po powrocie rozpale w kominku i bede sobie dumac i czytac, wygrzewajac kosci.
                Moze przyjedzie kumpelka na kolacje, ale ma jeszcze dac znac, czy sie wyrobi.
                Dluuuuugi leniwy week-end przede mna. Jak fajnie. smile
                W sobote przyjmuje na kolacji kolege z czasow licealnych, ktory 20+ lat temu
                wyjechal z rodzina do Kanady i teraz po raz pierwszy przyjechal do Polski.
                Przyjdzie do mnie z siostra i wspolna kumpelka, i mam nadzieje na interesujacy
                wieczor wspominek i nie tylko.

                Milego dnia smile
                • fedorczyk4 Re: 1 listopad 01.11.07, 17:55
                  Jak to mowila Pani Ewa Szumanska w roli Mlodej Lekarki na
                  Rubiezach: "Juz po wszystkiem, moze sie pan obudzic". Rodzina zjadla
                  i poszla sobie zadowolana. Wlasnie wrocilam ze spaceru z psica na
                  ktorym zostalam mocno zaskoczona. Bylysmy nad Wisla i z na przciwka
                  nadchodzili jacys ludzie. I okropnie krzyczeli: Rodos wroc! Rodos,
                  zostaw! Rodos, nie wolno! Obie zamarlysmy w oczekiwaniu na atak
                  jakiegos pitbulla, amstafa, no nie wiem jakiego bydlecia. Powialo
                  groza, bo w dodatku ani go bylo widac, ani slychac. A tu nagle kolo
                  ogona Krowisi zaszelescily liscie i objawil sie z nich pekinczyk.
                  Wlasciciele rzucili sie na niego jak ragbymani. I jeszcze mnie
                  pouczyli ze powinnam uwazac bo taki np. ich pies to jest strasznie
                  agresywny. Nie zdazylam sie juz dowiedziec jak niby mialabym uwazac,
                  ani w jaki sposob Rodos nam zagrazal, bo niby co mial nas obszczekac
                  na smierc? Krowisia byla na smyczy i ogolnie mocno zdezorietowana.
                  Spuszczam ja jedynie wtedy kiedy zywej duszy nad rzeka nie ma, bo
                  ona jest jednak myszugen i nigdy nie wiadomo kogo albo co, postanowi
                  zjesc.
                  • mammaja Re: 1 listopad 01.11.07, 18:21
                    U mnie tez juz po wyjsciach i po gosciach, wszystko przebieglo
                    planowo, milo i sympatycznie, bratowa oczywiscie brylowala
                    opowiadaniem historyjek - jedna z nich to rzeczywiscie to
                    opowiadanie jak usilowano ja nabrac na 20 000 zet przez telefon,
                    podajac sie za siostrzenice, ktora z placzem ( zmieniony glos)
                    blagala o pomoc. Po kilku rozmowach ( a tym jedna do jej matki do
                    Paryza) sprawa sie rypla. "Udawana" karolina znowu dzwonila z
                    placzem, kiedy na komorke zadzwonila ta prawdziwa. Zdemaskowana -
                    obrzucila jeszcze bratowa kilkoma przymiotnikami i paroma k....
                    A w czwartek przed wykladem w UTW przyszly dwie mile, mlode
                    policjantki i ostrzegaly wszystkich przed podobnemi aferami.
                    Podobnpo sa obecnie nagminne. Swoja droga ci "dzwoniacy" mieli
                    niezle rozeznanie! Uwaga!
                    • fedorczyk4 Re: 1 listopad 01.11.07, 18:38
                      Nas nabrano we Francji i to z mestria. W sobote mocno po polnocy
                      zadzwonil facet mowiac ze jest pracownikiem tej samej firmy co le
                      Mez, tyle ze na prowincji (adres sie zdadzal, mieli tam oddzial) ze
                      wraca na gwalt z polnocy Francji na Poludnie, bo ktos tam z rodziny
                      mial wypadek. Ze w pociagu zgubil portfel i bilet na po przesiadce w
                      Paryzu, ze dzwonil do ....i tu podal nazwiska kierownikow z Paryza,
                      ze nikogo nie ma (to byl dlugi week end i to bylo wysoce
                      prawdopodobne) ze zadzwonil do P.A. i jedna z przyszywanych corek mu
                      powiedziala ze ... (P.A mial rodzine wtornie skomponowana z
                      czworgiem wlasnych i trojgiem zoninych). No zabajtlowal le Meza
                      kompletnie, a ze w moim domu prosba potrzebujacego jest rozkazem,
                      wiec zaladowalismy sie do auta i w droge 20 km. do centrum Paryza.
                      Swietnie wybral miejsce. Tlum ludzi i ciemno ze oko wykol pomimo
                      latarn. Wlazl do samochodu, usiadla z tylu i za nic nie zgodzil sie
                      zebysmy go na dworzec zawiezli i kupili bilet. A histeryzowal i
                      dziamgal tak, ze w zasadzie to juz wszystko bysmy zrobili, tylko
                      zeby sie go pozbyc. Le Maz wzial z dziury gotowke, facio dal mu w
                      zamian czek. Z adresem i wszystkim co trzeba. I klaniajac sie w pas
                      zniknal. Lekko oczadzeni wracalismy do domu. Nim jeszcze
                      dojechalismy, to juz mielismy pewnosc ze zostalismy oszwabieni na
                      cacy. I nie pomylilismy sie. Nie wscieklismy sie, tylko obiecalismy
                      sobie ze nastepnym razem ruszajac w reskus nie damy gotowkismile))
                  • ewelina10 Re: 1 listopad 01.11.07, 18:59
                    Z mamcią obeszłyśmy dwa cmentarze, właściwie to ja dwa a mamcia
                    jeden, Bródnowski i przy ulicy Wałbrzyskiej. Przezornie wyjechałam
                    swoim autkiem wcześnie rano, licząc na to, że uda mi się uniknąć
                    największą "falę" ludzi ale na Bródnie chyba i tak nie miało to
                    znaczenia.

                    Sama musiałam targać uformowane donice chryzantem i siatki ze
                    zniczami. Tym razem moi najbliżsi doszli do wniosku, że pamięci o
                    zmarłych mogą poświęcić równie każdy inny czas i nie muszą akurat
                    tego robić w świąteczny dzień, wśród przeciskających się tłumów
                    ludzi i korków. Nie wyobrażam sobie jednak swojej nieobecności w
                    takim dniu.

                    A jutro, skoro świt wiozę swoje cioteczki na groby dziadków a potem
                    już tradycyjnie spotkam się z kuzynami, innymi cioteczkami,
                    wujkami, siostrami i braćmi ciotecznymi i ich potomeczkami smile
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek z widokiem na ogrod i walka z komputerem 31.10.07, 23:24
      Kiedy tylko otworzylam firmowa poczte, dostalam wezwanie do
      zaladowania nowych wersji kilku programow, jakie uzywam do moich
      raportow. I siedze od godziny, ladujac i rebutujac, i resetujac, zla
      bo wszystko chodzi wolno i leniwie. Winna jest pewnie firma, z ktora
      mam umowe na uslugi internetowe w domu. Ostatni program laduje sie
      od pol godziny i wskaznik pokazuje 23%...

      Ale co tam! W koncu sie zaladuje. A ja tymczasem przejrze firmowa
      poczte i posiedze na forum, az po raz ostatni bede musiala
      zrebutowac komputer. Za oknem ogrod stoi w swietle slonecznym
      przecedzonym przez chmury deszczowe, swierszcze cykaja przed burza a
      na jacarandzie siedzi kakadu i skrzeczy. Widze male, lsniace jak
      ulane z zelaza jaszczurki smigajace po ceglanej scianie tarasu w
      poscigu za muchami. Przede mna dzien pracy (ale nic drastycznego), w
      czasie lunchu sortowanie zimowych rzeczy (wyciagnelam wszystkie
      kartony, ale nic nie spakowalam), po pracy zawiezienie corki na
      lekcje trabki. Gdy sie sciemni, wieczorem pojde do ogrodu i zapale
      swieczke mojemu Tacie. Szkoda, ze nie dozyl wizyty w tym ogrodzie -
      na pewno by mu sie podobal...

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • dado11 Dzień wspomnień... 01.11.07, 22:50
      ja już też jestem, po powolnym marszu przez Powązki, światełka
      zapalone, groby zadumane, charakterystyczny zapach jesiennego
      cmentarza i kopcących lampek niesamowity. Nie wiem czy to tylko moje
      wrażenie, ale dziś chyba było znacznie mniej ludzi niż zwykle...
      hmmm, no i po barszczyku u kuzynów, gdzie prawie cała rodzina
      stawiła się do apelu, było ciepło, rodzinnie, dobrze. Wuj opowiadał
      jak zwykle, fascynujące historie z perspektywy świetnie
      wykształconego osiemdziesięcioparoletniego lwa salonowego wytwornej
      Europy... Zawsze mnie pokłada na łopatki jego wiedza, dyskretny urok
      światowca niechcącego urazić tych, conieco mniej obytych... gromada
      maluchów wyjadająca paluszkami co ciekawsze części półmisków,
      starzejące się psy łagodnie znoszące pociągnięcia za uszy, i babcie
      i ciocie dyskretnie umykające w kierunku drzwi z zawiniętym w
      papierek wybornym serniczkiem... taki to dzień... ale naprawdę go
      lubię...
      wokół domu teraz przyjaźnie migoczą świeczki, i dla dziadzia Tadzia
      i dla kilku naszych czworonożnych przyjaciół pochowanych pod
      "gruszą"...
      wasze zdrówko... D.
    • luiza-w-ogrodzie Piatek z burza wiszaca w powietrzu 01.11.07, 23:46
      Od rana niebo jest siwe i niskie, powietrze wilgotne a ptaki siedza
      cicho. Ani chybi bedzie padalo, a moze i burza sie przytrafi. Cale
      rano spedzilam na telefonie, moja managerka wyjezdza do Indii na dwa
      tygodnie wiec musialysmy obgadac plan na ten czas. Wyglada na to ze
      bede miala ciekawe analizy i nowy projekt, co mnie bardzo cieszy, bo
      ilez mozna tluc rutynowych raportow.

      Na caly weekend zapowiadaja deszcz i bedzie chlodniej - ostatni
      moment zeby cos zrobic zanim nadejda gorace letnie dni. Chcialabym
      skonczyc wybieg dla kurek, zeby wreszcie je kupic, wpuscic i zaczac
      objadac sie "jajkami od kur" (w przeciwienstwie od "jajek ze
      sklepu"). Slupki do zamontowania siatki sa juz wbite, trzeba je
      wcementowac oraz zmontowac i wstawic rame do furtki (jako furtki
      uzyjemy siatkowych drzwi, ktore usunelam z werandy). Trzeba
      zmotywowac Buszmena i zrobic to w ten weekend.

      Wczoraj zapalilam na tarasie w ogrodzie swieczke dla mojego Taty i
      nie zasnelam, az sie wypalila (czyli o drugiej w nocy). Widac sie
      krecil gdzies w poblizu.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • luiza-w-ogrodzie Burza wlasnie przewala sie nad nami 02.11.07, 01:01
        Grzmi, leje, szare ciezkie chmury wloka sie niemal po czubkach
        drzew. Podobnie ma byc przez caly weekend; jesli bedzie bardzo lalo,
        dam sobie spokoj z pracami budowlanymi i zajme sie hafciarstwem. Mam
        do skonczenia Aniola Wiosny, ktory lezy od ponad roku w
        lawendowej skrzynce w zwiazku z pracami w ogrodzie i renowacjami
        domu. Jeszcze zostaly mi Anioly Lata i Jesieni (tego sobie chowam na
        koniec).

        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
        Australia-uzyteczne linki
    • jutka1 Zadusznie 02.11.07, 10:03
      Pogoda listopadowa. Szaroburozimnoipada.

      Dzien mam wolny czyli czytelniczy, oprocz zadusznego wieczoru poezji barokowej i
      wernisazu, ktore nawiedze wieczorem. Nie przepadam za barokiem, ani wzrokowo,
      ani intelektualnie czy emocjonalnie, ale organizuja to znajomi, wiec pojde.

      Korzystam z okazji, ze wiekszosc urzedow etc. dzis nie pracuje, i spedze dzien
      na moszczeniu sie. Tyle, ze polaze po necie w poszukiwaniu zmywarki do naczyn,
      okapu i starych polek kuchennych - to w ramach przygotowan do remontu kuchni.

      Poza tym coz. Jest ciemno i listopadowo. W duszy tez mi pociemnialo nieco, wiec
      trzeba sie skupic na przywolywaniu jasnosci.

      Milego dnia
      • mammaja Re: Zadusznie 02.11.07, 11:39
        Nie do wiary - u mnie swiat zalany sloncem -niebo jasno
        blekitne, ,warto byloby zrobic jeszcze troche fotek jesiennych. Ale
        mam nastroj pt. "dajcie mi swiety spokoj" - czyli potrzeba ciszy i
        samotnosci. To sie jednak zapewne nie uda. Jutro wybieram sie do
        Krakowa, gdyz moj syn odczul potrzebe odwiedzenia grobow dziadka,
        pradziadkow i innej rodziny. Kusi mnie podroza swoim szybkim autem,
        ja sie troche boje ruchu na drogach, ale pewnie ulegne. Nostalgia za
        przeszloscia?
        • dado11 Re: Zadusznie 02.11.07, 13:00
          Witam w piękny (jak u Mm) i cichy jesienny dzień. Większość narodu
          celebruje długi weekend, więc my teżsmile zaraz biorę grabie i po raz
          n-ty zgrabię liście w ogrodzie, potem ugotuję coś dobrego na obiad,
          potem się pobyczę i troszkę pochicholę czytając kolejne przeprosiny
          wystosowane na ręce "prezydenta wszystkich Polaków"
          www.przeprosprezydenta.pl/
          ... duch w narodzie nie ginie...smile
          • mammaja Re: Zadusznie 02.11.07, 20:44
            Linka do przeprosin dostalam rana mailem, rzeczywiscie narod sie
            bawi - co mu zostalo smile)))))
            • fedorczyk4 Sobotnio 03.11.07, 10:20
              Cicho tu i pusto. U mnie dzien powolutku sie rozkreca. Le maz nawet
              doslownie rozkreca. Rozkreca tarasowa lezanke zeby umiescic ja na
              zime pod swoim lozkiem. Dziecinka z kolezanka chichocza nad
              sniadaniem. Ja tez niepospieszna jestem. Psica jest wyjatkowo
              wyrozumiala i czeka cierpliwie az wszystkie nitki snu z siebie
              otrzasne i zdecyduje sie na wyjscie. W nagrode bedzie miala maraton.
              Milego dnia.
              • lablafox Re: Sobotnio 03.11.07, 17:08
                Dwie z naszych dziewczyn , jechały z nami na groby rodziców i sióstr
                mojego meża - bardzo nam pomogły , fizycznie.
                Potem zaproponowała jedna z nich ,że dziś przyjedzie nam umyć okna ,
                oczywiście ta druga też( typowy układ silniejszy i podążający za nim
                słabszy bliźniak).
                Cały czas podczas ich pobytu - okna lśnią , firany pachnące, juz z
                powrotem wiszą na oknach-zastanawiałam się jak to się dzieje ,że
                mając tylko o 2 osoby + pies w domu więcej , ja kurczę się w sobie i
                odczuwam dyskomfort.
                Przecież przez 27 lat mój dom był jak tramwaj w godzinach szczytu i
                ciagle ktoś wchodził, przychodził, wychodził i zupełnie nam to nie
                przeszkadzało, teraz 3 rok sami i nadal bardzo spragnieni samotności.
                Hmmm... Czyżby reakcja z odroczonym,a długotrwałym działaniem???.
                Jak to po umyciu okien , pada deszcz.
                Rano złote liście brzóz spowiet szalem z mgieł.
                Mimo wszystko ciepło.
                Pozdrawiam przedniedzielnosmile.
    • malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 00:56
      Wszyscy mają wolną sobotę? Za miastem? Bez komputera? No to
      pozdrawiam i idę do łózka niepocieszona...( nad morzem leje i wieje).
      • fedorczyk4 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 09:01
        Dzien dobry Wam, niedzielnie. Mzy na dworze i w mojej glowie.
        Szykuje mi sie dzien slimaka zniewolonego. Nie chce mi sie, a roboty
        huk i odwalic ja trzeba. Rodzina miala przyjsc licznie na sobotnia
        obiado-kolacje, ale najpierw przelozyla sie na dzisiaj, zeby w koncu
        odwolac definitywnie. Teraz, raz ze musze przerobic zakupione
        wiktualy, dwa ze zla jestem bo nie zobacze wnuczecia, trzy nie mam
        pretekstu zeby robote zawodowa, na ktora to wlasnie mam slimaka,
        odlozyc na jutro i juz mam na plecach oddech swiadomosci. Ide z
        Krowisia zanim sie rozpada mocniej. Milej niedzieli.
        • lablafox Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 09:19
          Witam Cie, niedzielnie , Fedorczyku juz obudzony i wszystkieŚpiochy
          tez witam.Przez wypucowane szyby świat ostrzejszy.Raz po raz
          przebłyskuje ,niesmiało , słoneczko.
          Niebo szarosine , na jego tle brzozy jeszcze bardziej złociste.
          Cudnie jest.
          Do południa sami,jesli nie będzie padac - spacerek dla zdrowia.
          Po południu jedno dziecię pciwink męskiej z dzicięciem na korepetycje
          do męża ,z muzyki , wieczorem inna rodzina dzieci ze spóźnionymi
          życzeniami imieninowymi.
          Małpo ,może u Ciebie już nie leje? I nie wieje?
          Verbeno, wyłaź mi zaraz spod kupy dębowych liści, no już.
          • fedorczyk4 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 09:26
            Witaj Lxsmile
            • malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 09:43
              Niedziela powitała mnie słońcem i 10 stopniami na dworze. Nie wieje
              i ( niestety) - mimo,że niedizela- idę wsadzić trofiejne cebulki
              białych (tak,tak!!) żonkili, bo mi z m a r n i e j ą w garażu. A
              szkoda, bo już je widzę wiosną, pomiędzy... Wpadnę do was poźniej.
              Pozdrawiam TeKtóreJużWstały, budzę TeKtóreJeszczeŚpią>
              • lablafox Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 10:29
                Witaj Fedorczyku Wyspacerowany.Co słychac na spacerku było?
                Małpo wsadzaj , wsadzaj , wiosna nie bedziesz mogła od nich oderwać
                oczu.
                Właśnie próbowałam przegrać zdjęcia z ogrodu przyjaciółki na dysk,
                by dac jej w prezencie wspomnienie wiosny i lata - niby niezwykle
                prosta czynnośc prawda?
                Udało mi sie jednak ja spieprzyć(pardon za wulgaryzm).
                Swieci u nas w tej chwili słońce - niebo chłodnie błekitne z siwymi
                chmurami.
                • dado11 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 11:29
                  Cześć dziewczynysmile u nas czasem słońce, czasem deszcz, ale ciepło i
                  więcej tego pierwszegosmile Śniadanko pochłonięte, więc chyba się
                  zbiorę i pojadę na Wólkę, bo wczoraj ani mnie ani mamie się nie
                  chciało...
                  choć jak patrzę na to, co wczorajsze wietrzysko zrobiło z kupami
                  liści w ogrodzie, to.... cholender może jednak grabie?
                  Poza tym pozdrawiam was wszystkich w imieniu Jutki, która od piątku
                  pozbawiona jest dostępu do netu i jak zapowiedział jej fachowiec -
                  może w poniedziałek coś da się zrobić...sad
                  Miłej niedzielismile D.
                  ps. Lx, nasze pojedyncze dziecko nie mieszkało z nami przez miesiąc
                  i jak wróciło, to jakoś tak dziwnie tłoczno się zrobiło... coś w tym
                  jest... oni sobie idą, a my przestawiamy nasze życie na inne
                  rytmy...
                  ps.2 dzięki Małpo za przypomnienie o cebulkach, u nas po jesiennych
                  promocjach w Auchan leży wielka torba cebulek krokusów, tulipanów i
                  innych, które trzeba biegusiem wsadzić do ziemi! smile
                  • lablafox Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 12:59
                    Pocieszyłas mnie , Dado , bo już zaczynalam doszukiwać się w sobie
                    jakichs ...freniiwink.
                    Mąż do życia powrócony ,bo mecz Polek z USA w Pucharze Świata
                    zakonczył się.
                    Mogę się już do niego odzywać ,a on słyszy i reaguje na wydawane
                    przeze mnie dźwięki.Mogę tez już odejść od kompa, przy którym
                    cichutko siedziałam, zastanawiajac się kiedy pogotowie ratunkowe
                    wołać , albo nitro podac , albo cowink).
                    Nie rozumiem jak można przezywac tak coś ,na co zupełnie nie mamy
                    wpływu, no sportu nie rozumiem i już - grają jak potrafią.
                    A fotel to fotel - wiem ze z niego jest się sprawniejszym i
                    mądrzejszym i wogóle.Kropka.
                    • mammaja Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 22:51
                      Wrocilam z pieknej i sentymentalnej ( dwudniowej) podrozy na
                      poludnie, przelecielismy z synkiem jak burza przez krakowskie
                      cmentarze, domy kuznek, dworek podkrakowski przyjaciol, powrot
                      troche utrudniony korkami, ale spokojny - teraz padam na nos - jutro
                      ciezki dzien - pozdrawiam !
                      • verbena1 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 04.11.07, 23:08
                        Melduje sie rowniez, nigdzie nie wyjezdzalam ale jakos nie bylo mi
                        po drodze z komputerem.
                        Przygotowuje sie do grudniowej wystawy moich obrazow (moze juz o tym
                        mowilam ale bede sie powtarzac bo o tym tylko potrafie myslec,
                        wybaczcie wiec).
                        Wybieram ,przebieram, mam chwile zwatpienia bo nic mi sie nie podoba
                        i z checia wrzucilabym te smieci do pieca (na szczescie nie mam
                        piecasmile)
                        Wczoraj wycinalam paspartou (chyba tak sie pisze) czyli obramowanie
                        do akwarelek. Ciezka robota, trzeba specjalnym nozykiem ciac gruby
                        karton pod katem 45 stopni, maz pomagal i udalo sie dosyc dobrze.

                        Przypomnialyscie mi o cebulkach, widzialam ostatnio fajny sposob
                        warstwowego sadzenia cebulek w duzej donicy. Na samym spodzie
                        tulipany,potem hiacynty,muscari - czyli te niebieskie drobne a na
                        gorze anemony przysypane lekka warstwa ziemi. Pierwsze zakwitaja
                        anemony a pozniej po kolei reszta. Ciekawy pomysl, jutro lece kupic
                        zestaw bo juz najwyzszy czas.
                        Pozdrawiam....lekko zakrecona
                        Verbena
    • luiza-w-ogrodzie ZIMA wrocila! 04.11.07, 23:17
      W piatek spadlo 70 mm deszczu. Przez caly weekend bylo rozkosznie:
      slonecznie, wilgotno z lekimi chmurami, 25-28 stopni, tak jak
      powinno byc w listopadzie. Przyjmowalismy przyjaciol w ogrodzie, pol
      niedzieli przelezalam w ogrodzie w cieniu na kocu z ksiazka. I WTEM!
      W nocy przyszedl wiatr od Antarktydy i zrobilo sie 10 stopni (a
      wliczajac wiatr, czuje sie jak 5 stopni). Na dzien zapowiadaja 18-19
      stopni i przelotne deszcze. I tak ma byc przez caly tydzien. Kurde,
      CO JEST? Ja rozumiem ze w Europie to jest normalna pogoda o tej
      porze roku, ale za co my cierpimy? Dobrze ze nie schowalam
      wszystkich swetrow, cos mnie tknelo, zeby nie skonczyc pakowania
      zimowych rzeczy :o) I to sie nazywa cieple kraje, ha ha ha.

      Z innych weekendowych nowosci: okocila sie nasza kroliczka (dwa
      male) ale oba nie zyja, chyba je niechcacy zadusila bo jak je
      znajdowalam godzine-dwie po porodzie, to byly juz tylko male
      rozplaszczone cialka. Musze sie przepytac weterynarza czemu tak sie
      stalo. To byl pierwszy raz jak miala mlode a wiekowo kroliczyca jest
      po "czterdziestce", wiec moze po prostu nie wiedziala co robic?
      Corka jest niepocieszona, mnie tez jest przykro, bosmy sie cieszyly
      na male kroliczki.

      Rzucam sie na inne watki a potem w wir pracy (taki wolniejszy, bo
      moja managerka jest na tygodniowym urlopie).
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • fedorczyk4 Poniedzialek i juz 05.11.07, 07:59
        Luizo przykro mi z powodu kroliczkow. To tyle w temacie, bo
        wprawdzie Twoje tlumaczenie wydaje mi sie bardzo logiczne, to jak
        mawiaja nasi kochani jeszcze wladcy: nie posiadam w temacie zadnej
        wiedzy. W Warszawie pogoda typowo sezonowa. Na dzialkach nic sie nie
        dzieje. No tylko tyle ze Dziecinka poszla z kolezanka do fryzjera,
        sama chciala podciac wlosy, a kolezanka ktora na codzien jest w
        szkole z internatem o zaostrzonym rygorze, postanowila ufarbowac
        sobie wlosy. No i Bozie od zaostrzonego rygoru ja pokarala i za
        farbe i za noszenie dekoltu do pepka w listopadowej Warszawie.
        Najpierw zaczela kaszlec, potem drapac, a na koniec trafila na ostry
        dyzur na Lindleya. Spuchla tak ze Dzicinka oczu od niej nie mogla z
        podziwu oderwac. Mowila ze glowa sie jej zrobila potrojna.
        Jednoczesnie zamanifestowaly sie: ostra reakcja alergiczna i ciezkie
        przeziebienie ( kaszel tym razem nie byl alergiczny). Wprawdzie nie
        jest to moja Dziecinki ulubiona kolezanka, ale jednak wspolczuje jej
        serdecznia. Pamietam do dzis jak wzywalam pomoc po wizycie u
        dentysty, wykrecajac numer olowkiem bo mi sie palce nie miescily do
        dziurek w aparacie. No i widok wlasnej gornej wargi bez lustra. I ta
        cisza ktora wokol mnie zapadla bo uszy tez mi zapuchly i odciely
        dostep dzwiekow do mozgu. Ech, pieknie bylo. No to tyle. Ide robic.
        Milego tygodnia zyczesmile)
      • jutka1 Internet wrocil! 05.11.07, 10:29
        Od sobotniego poranka do teraz nie mialam netu. Awaria techniczna po stronie Sepsy.
        Czesc kanalow dostepu dostawca wynajmuje od Dialogu, wiec np. mialam skype i gg,
        oraz onet i strone mailowa, a reszty - nie. Nie znam sie na tym i nie wchodze w
        szczegoly, najwazniejsze, ze naprawili.

        Witam sie wiec i zegnam, bo lece do pracy. smile

        Milego dnia smile
        • fedorczyk4 Re: Internet wrocil! 05.11.07, 18:23
          Fajnie ze wrocil. Dla mnie jest on w sumie jakas jeszcze nowoscia w
          porownaniu i innymi komunikatorrami. Uzywam go w sumie od chyba
          trzech lat plus minus, a juz wieem ze sie bes niego byloby mi trudno
          obejsc. Pomyslec ze wczesniej zupelnie nie byl mi do niczego
          potrzebny!
          Ale skoro on juz jest, to w ramach uzywania pozwole sobie wkleic Wam
          cos co mnie dzisiaj do lez rozbawilo.
          Z artykulu Wyborczej po tytulem "Uczeni podeszli strusia":
          W zwiazku z dotychczasowymi nieskutecznymi probami regularnego
          pobierabia nasienia strusia...zespol badaczy pod kierunkiem pana XX
          z uczlni YYY oraz pana ZZZ z uczlni TTT, przyuczyl czesc strusi do
          regularnego, codziennego oddawania nasienia. Prace , w ktorych
          pierwsze skrzypce grala mgr WWW prowadzono w .... Rany, co ona im,
          tym strusiom na tych skrzypcach grala?? Wole chyba nawet sie nie
          domyslacNo ale mamy sukces polskiej nauki!
          • lablafox Akt miłosny strusi,a może to zwykła kopulacja 06.11.07, 09:31
            fedorczyk4 napisała:

            > Fajnie ze wrocil. Dla mnie jest on w sumie jakas jeszcze nowoscia
            w
            > porownaniu i innymi komunikatorrami. Uzywam go w sumie od chyba
            > trzech lat plus minus, a juz wieem ze sie bes niego byloby mi
            trudno
            > obejsc. Pomyslec ze wczesniej zupelnie nie byl mi do niczego
            > potrzebny!
            > Ale skoro on juz jest, to w ramach uzywania pozwole sobie wkleic
            Wam
            > cos co mnie dzisiaj do lez rozbawilo.
            > Z artykulu Wyborczej po tytulem "Uczeni podeszli strusia":
            > W zwiazku z dotychczasowymi nieskutecznymi probami regularnego
            > pobierabia nasienia strusia...zespol badaczy pod kierunkiem pana
            XX
            > z uczlni YYY oraz pana ZZZ z uczlni TTT, przyuczyl czesc strusi do
            > regularnego, codziennego oddawania nasienia. Prace , w ktorych
            > pierwsze skrzypce grala mgr WWW prowadzono w .... Rany, co ona im,
            > tym strusiom na tych skrzypcach grala?? Wole chyba nawet sie nie
            > domyslacNo ale mamy sukces polskiej nauki!

            Nie mogłam się oprzeć bo wyrazy dziobów świadczyły ,że to nie tylko
            kopulacja.Zdjęcia zrobione w ZOO w Emmen.
            www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/4c230db9fe4babf8.html
            www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/444c41362976e6be.html
            www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/7612d385c13edf3e.html
            www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/3609e57bf430853a.html
            www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/6880ef43199365e6.html
            Mammaju ,albumu nie chciało zrobicsad.
    • dado11 Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 05.11.07, 21:08
      Dziś, z punktu widzenia ornitologii, był pierszy dzień zimy... przy
      naszym ptasim karmniku, jak na hasło, stawiły się prawie wszystkie
      zimowe gatunki: dzwońce, grubodzioby, sikory-szarytki, czyże i tylko
      jemiołuszek zabarakło, ale one przylatują wtedy, gdy na północy już
      się nie da wytrzymaćsmile Poza tym dzień całkiem zwyczajny, właśnie
      wróciłam z Ikei, gdzie już Boże Narodzenie w pełni, ale poza tym nic
      ciekawego. Na dworze -3 st, brrrr....
      niemniej ciepło pozdrawiamsmile D.
      • lablafox Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 05.11.07, 21:31
        Dado , u mnie tez w karmiku był ruch, dominowały wróble , skutecznie
        przeganiając sikorki i dzwońce , ale do czasu, do czasu - co prawda
        rano przymrozek , potem piękne słońce ,ale zimno tak i wrażenie ,ze
        spadnie śnieg.
        Fedorczyku mój czarnooki zięc tak puchnie gdy tylko lixnie nawet
        talerz na ktorym lezał owoc morza - wygląda przepięknie , tak ze nie
        musze sie wysilac by wyobrazić sobie i koleżankę Dziecinki i Ciebie
        po dentyscie.
        Z zainteresowaniem oglądałam to kiepskie przedstawienie sejmowe
        związane z wyborem marszałka i powiem Wam ,ze miałam wielką
        satysfakcję gdy Nowy Marszałek, Bronisław Komorowski pięknie usadził
        poprzez Kuchcinskiego PiS.
        Brawo Panie Marszałku.
        Przedtem łeb podnosiła maluczkośc i jeszcze raz maluczkość.
        • mammaja Re: Dzisiajki 243 w Najjaśniejszej Rzeczypospoli 05.11.07, 22:19
          U nas zalozony nowy karmnik, stary juz mocno byl diurawy, a kupilam
          w Hajnowce za tani pieniadz. Dzien absolutnie zabiegany - potem
          pdalam na kanape i juz tak zostalam. Zreszta corcia znowu korzysta z
          mojego netu, wiec nie bardzo moge pisac. A narasta we mnie bunt, o
          ktorym napisze jutro!
    • luiza-w-ogrodzie Zimowy wtorek :o) 06.11.07, 01:01
      Siedze w biurze meczac kolejny miesieczny raport i podczytujac fora,
      bo strasznie mi sie nie chce pracowac. Widze ze poniedzialek uplynal
      Wam ornitologicznie a strusiowe rewelacje Fed (szczegolnie
      polaczenie spermodawstwa z graniem na skrzypcach) wprawily mnie w
      drgawki smiechu nad klawiatura. Skoro jestem przy tym temacie,
      zadziwiajacym zbiegiem okolicznosci w dzisiejszej porannej audycji
      ABC Classic prowadzacy Paul Bevan z wielkim zdziwieniem odczytal
      list od sluchacza mowiacy o tym ze kurom hodowanym na mieso i na
      jajka puszcza sie muzyke klasyczna 24 godziny na dobe, bo to wplywa
      na zwiekszenie masy miesniowej oraz na ilosc jajek niosek. Tez o tym
      gdzies slyszalam. Podobno Wagner ploszac kurczaki powoduje, ze
      machaja skrzydlami i od tego zwiekszaja sie im miesnie piersiowe.

      Sluchajac ciagu dalszego tej samej audycji w drodze do pracy zdarlam
      sobie glos wyjac calymi plucami fragment z "Peer Gynt" Griega - ten,
      ktory nazywa sie "Po wierzchowcu mozna poznac jezdzca" ("På
      ridestellet skal storfolk kjendes!"). Na pewno go znacie. Probowalam
      znalezc go na YouTube, ale mi sie nie udalo. W kazdym razie jest to
      jeden z tych utworow, ktore przyciskaja mi noge do gazu i wyrywaja
      powietrze z pluc :o)

      No to wracam do raportow i kilkunastu emajli do przerobienia. Za
      oknem nadal szaro i zimno, czego Wam nie zycze...
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • luiza-w-ogrodzie Nurkujacy wtorek :o) 06.11.07, 05:56
        W czasie lunchu poszlam na badania lekarskie dopuszczajace do
        nurkowania. Obsluchano mnie, ostukano i przepytano, kazano cwiczyc
        pluca i wytezac sluch (spirografia i audiografia), zagladano mi do
        nosa, gardla i uszu, ze o stukaniu mloteczkiem po kolanach i
        zamknieciu sie w toalecie ze sloiczkiem nie wspomne (ups!
        wspomnialam!). I na szczescie to wszystko nie bylo na marne bo z
        gabinetu wyszlam ze skromnym swistkiem potwierdzajacym moja zdolnosc
        do nurkowania! Juhuuuu!!! Kurs zaczyna sie 15 grudnia egzaminem z
        teorii, czas przypomniec sobie jak sie wkuwa.
        Bul bul bul
        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
        Australia-uzyteczne linki
        • lablafox Re: Nurkujacy wtorek :o) 06.11.07, 09:41
          Luizo ,życzę więc ,po zakończonym kursie cudnych podwodnych widoków
          i zdjęć.
          O strusiach czytałam już wczesniej.
          W Emmen zrobiłam takie porno-foty .Mąż nie chciał filmowac bo
          powiedział,że nie jest zboczeńce,Verbena świadkiem.Wyszło na to ,że
          to ja zboczencem jezdem i już.
          Dzis pada i wieje ,ale widoki cudne - mokre intensywne kolory
          jesieni.
          Mogłabym siedziec godzinami przy oknie i patrzeć , patrzeć .
          • fedorczyk4 Re: Nurkujacy wtorek :o) 06.11.07, 10:12
            Kocham strusie! Tez bym wyszla na zboczenca, bo nie opanowalabym
            checi uwiecznienia. Luizo nurkuj, nurkuj. Gratuluje wynikow badania.
            W Warszawie zimno jak w psiarni. Krowisia wyprowadzila mnie o 5 rano
            na spacer i byl lod na kaluzach. Liscie chrupaly pod nogami jak
            chipsy. Bylo bezchmurne niebo, grajcarek ksiezyca i jasna gwiazda. O
            8 zorientowalam sie ze mam braki w stanie posiadania kotow. Pan Kot
            dal dyla jak wracalam z Krowisia, czego oczywiscie nie zauwazylam bo
            nie bez kozery nosi imie Duch. Le Maz nawrzeszczal na mnie jakbym
            tego kota wlasnorecznie wyrzucilia za drzwi. Kota rzecz jasna
            znalazlam szesc pieter nizej, czekajacego az jakis naiwniak umozliwi
            mu wejscie do garazu. Teraz obaj sa na mnie obrazeni. A ja jestem
            wsciekla. W zasadzie bez powodu, ale mam taki jakis nie taki ten
            dzien. Za to wyjatkowo intensywny pod kazdym wzgledem. I roboty i
            obowiazkow macierzynskich i innych tez.
            • jutka1 Deszczowo 06.11.07, 10:52
              Za oknem mzy, kropi, pada. Brrr.
              Bede musiala w tym tygodniu zmienic opony na zimowe, bo w nocy juz sa
              przymrozki, a lepiej raczej nie bedzie.
              Nie lubie listopada. uncertain

              Dzien mam dzis troche luzniejszy, tylko pare spraw do zalatwienia i troche
              pracy, nieduzo. Ale mam mega-lenia, nic mi sie nie chce, nawet obiad sobie z
              miasta przywioze, a co.

              Milego dnia smile
            • lablafox Re: Nurkujacy wtorek :o) 06.11.07, 11:10
              fedorczyk4 napisała:

              > Kocham strusie! Tez bym wyszla na zboczenca, bo nie opanowalabym
              > checi uwiecznienia. Luizo nurkuj, nurkuj. Gratuluje wynikow
              badania.
              > W Warszawie zimno jak w psiarni. Krowisia wyprowadzila mnie o 5
              rano
              > na spacer i byl lod na kaluzach. Liscie chrupaly pod nogami jak
              > chipsy. Bylo bezchmurne niebo, grajcarek ksiezyca i jasna gwiazda.
              O
              > 8 zorientowalam sie ze mam braki w stanie posiadania kotow. Pan
              Kot
              > dal dyla jak wracalam z Krowisia, czego oczywiscie nie zauwazylam
              bo
              > nie bez kozery nosi imie Duch. Le Maz nawrzeszczal na mnie jakbym
              > tego kota wlasnorecznie wyrzucilia za drzwi. Kota rzecz jasna
              > znalazlam szesc pieter nizej, czekajacego az jakis naiwniak
              umozliwi
              > mu wejscie do garazu. Teraz obaj sa na mnie obrazeni. A ja jestem
              > wsciekla. W zasadzie bez powodu, ale mam taki jakis nie taki ten
              > dzien. Za to wyjatkowo intensywny pod kazdym wzgledem. I roboty i
              > obowiazkow macierzynskich i innych tez.

              A zdjęcia obejrzała a???
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12248&w=71125526&a=71579409
              Nie przejmuj się , przejdzie im , odbrażą sie.
              • fedorczyk4 No co Ty Lx, 06.11.07, 11:17
                Lobrazasz mie czy co? Oczywiscie ze obejzalam. Z wywieszonym ozorem;-
                )
                • mammaja Re: No co Ty Lx, 06.11.07, 13:18
                  Ja tez obejrzalam i nie bardzo rozumiem jak ta podgrzewana rura i
                  worek siana moze zastapic strusiowi atrakcyjne zabawy z partnerka.
                  (To z artykulu cytowanego o sztucznym unasienianiu strusic). Ludzie
                  sa okrutni!
                  jestem w nieustannym niedoczasie i sprawa wyglada ponuro. Stad bunt
                  narastajacy. Cyba musze z czegos zrezygnowac!Narazie wchodze do
                  banku placic rachunki! Obrzydliwe!
                  • dado11 Zimaaa:((( 06.11.07, 20:21
                    Od drugiej po południu sypie śnieg, na dworze zimno jak w psiarni,
                    przed zmrokiem dach wiaty był zupełnie białysad czyżbym wczoraj
                    wykrakała tę zimę? Oby nie...
                    dziecko jedzie jutro zmieniać opony, a my nawet jeszcze się nie
                    zastanowiliśmy nad kupnem zimowych, qurcze, teraz wszędzie będą
                    kolejki i wyższe cenysad a może to tylko taka zimowa zmyła?
                    poza tym dzień jak codzień, nic szczególnego, nuuudaaa....
                    muszę jeszcze posiedzieć przy robocie, to jutro dzień będzie
                    wolniejszy, może lato schowam do pudeł a wyciągnę ciepłe buty i
                    kurtki... niezła myślsmile
                    ps. te strusie figle, a szczególnie rozmaślone, uśmiechnięte dzioby,
                    bardzo inspirującewink)))
                    • ewelina10 Re: Zimaaa:((( 06.11.07, 21:59
                      Oby była zmyła z tym śniegiem !
                      Bo jutro wybieram się do kliniki do Poznania z synem i
                      prawdopodobnie trasa mnie czeka w teiwewte. Trzy tygodnie temu bez
                      przeszkód odbyłam taką samą drogę, chociaż w samym Poznaniu nie
                      było mi łatwo. W drodze powrotnej nie mogłam trafić w obwodnicę,
                      błądziłam po jakiś labiryntach Głogowskiej, "wyrzuciło" mnie do
                      Auchana, wreszcie całkiem zrezygnowana cofnęłam się do Starego
                      Miasta, przejechałam jakieś centra i kiedy wjechałam już na
                      autostradę to sobie odbiłam i nogi nie zdejmowałam z pedału ze
                      160.

                      Ale jutro za bardzo się nie pogna. Niestety, wizyta też jest
                      wyznaczona dosyć późno. Pewno na miejscu postanowimy czy gdzieś się
                      nie przespać w jakimś hotelu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka