Dodaj do ulubionych

Baker Street 221b

12.06.08, 09:08
Muszę przyznać, że w niejakie zakłopotanie wprawia mnie, gdy na podstawie
niewielkiej notki prasowej (albo i nawet czyimś napomknieniu o takiej notce)-
niektórzy ludzie wydają wyroki, co do których mógłby zawahać się nawet
Sherlock Holmes. W większości są to wspaniali ludzie, którym chodzi o obronę
słabszych, pomoc potrzebującym...którymi kierują dobre intencje. Momentalnie
potrafią rozstrzygnąć, co czarne a co białe i z pełnym przekonaniem wołać do
innych, że tak właśnie jest. A kto sądzi inaczej - ten... źle sądzi.

Przeważnie po czasie okazuje się, że w 50% przypadków mieli rację.
Nie wiem, czy przejmują się tym, że w tych drugich 50% przypadków racji nie
mieli. Czasem mam wrażenie, że zapominają o konkretnych ludziach kryjących
się za każdym przypadkiem - skupiając się jedynie na swojej "Sprawie", która
"zawsze jest słuszna".

"Kartagina powinna być zburzona!"; "Balcerowicz musi odejść!";
"Kościół...!"
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Baker Street 221b 12.06.08, 15:43
      Przepraszam, ale osssssochodzi?
      • fedorczyk4 Re: Baker Street 221b 12.06.08, 19:57
        Tez prosze o przyblizenie meritum, bo ciezko jest sie odniesc.
    • dado11 Re: Baker Street 221b 12.06.08, 22:35
      staram się jak najrzadziej odpowiadać na kamforowe posty, bo już
      wiem, że nasze poglądy są conajmniej "niezbieżne", ale mam wrażenie,
      że tym razem chodzi o tę nieszczęsną dziewczynkę, której dane
      dostały się (w, moim zdaniem, bezprawny sposób) do mediów, a te, z
      braku lepszej "padliny" rzuciły się na to dziecko i niestety żerują
      na jego nieszczęściu do woli...sad
      ciekawe, że nikt nie biega za tymi babami z krzyżami na ustach,
      wysyłającymi odrażające SMS-y do dziewczynki, którą wykorzystał ciut
      bardziej świadomy nastolatek. Nikt nawet nie zastanawia się nad
      delikatnością istoty, bez względu na "techniczną" wersję poczęcia...
      obrzydliwe, dorosłe osoby, próbują wywrzeć presję na niedojrzałej do
      podejmowania świadomych decyzji dziewczynce, tylko w imieniu
      własnych przekonań...
      pomijając jasne, w tym przypadku, okoliczności prawne...
      i, o ile dobrze zrozumiałam Kamforową Baker Street, jestem
      przerażona bezwładem systemu prawnego, miałkością i małością ludzi
      odpowiedzialnych za przestrzeganie prawa, i za ich porażającą
      "sprzedajność"...sad((
      i niechże się jeszcze raz 50% pomylę, ale pozostanę przy zdaniu, że
      temu dziecku, w imię porąbanej hipokryzji, zrobiono po 100kroć
      krzywdę, nie do naprawienia...
      • jutka1 Re: Baker Street 221b 12.06.08, 22:41
        Poczekam na watkodawczynie, zeby potwierdzila.
        • monia.i Re: Baker Street 221b 13.06.08, 00:35
          Generalnie chyba wszyscy wyrabiamy sobie swoje własne zdanie na
          jakiś temat po odczytaniu wiadomości, notek, postów i innych takich.
          I po analizie własnych przemyśleń .Podejrzewam, że kamfora również.
    • ewelina10 Re: Baker Street 221b 13.06.08, 17:23

      Kamfora: /.../ w 50% przypadków mieli rację. Nie wiem, czy
      przejmują się tym, że w tych drugich 50% przypadków racji nie
      mieli.

      Tia ...

      Kamforo, tak poprawdzie wskaźniki procentowe nijak się mają do
      określenia tzw. "racji". Sądzę, że najstotniejsze dla człowieka
      jest to, że sam może podejmować decyzję, bo tylko On i tylko On i
      nikt inny powinien decydować o swoim losie i mieć prawo do ochrony
      prawnej życia prywatnego. Żaden nikt inny w imię jakiejkolwiek
      ideologii jak ona by nie była !
      • fedorczyk4 Re: Baker Street 221b 14.06.08, 00:05
        Oj, jak ladnie i madrze Ewelino. Czysta racja smile))
      • jutka1 Re: Baker Street 221b 14.06.08, 00:17
        Ditto 100%
        smile
        • monia.i Re: Baker Street 221b 14.06.08, 00:24
          Dokładnie tak smile
      • kamfora Re: Baker Street 221b 14.06.08, 12:31
        ewelina10 napisała:

        > Sądzę, że najstotniejsze dla człowieka
        > jest to, że sam może podejmować decyzję, bo tylko On i tylko On i
        > nikt inny powinien decydować o swoim losie i mieć prawo do ochrony
        > prawnej życia prywatnego. Żaden nikt inny w imię jakiejkolwiek
        > ideologii jak ona by nie była !

        Podejmowanie decyzji to jedno a decydowanie o swoim losie - to zupełnie co
        innego. "Los" to konsekwencja decyzji nie tylko naszych, ale również decyzji
        innych ludzi. W tym niebagatelną rolę odgrywają decyzje ludzi, którym powierzona
        została rola sędziów. Czy zauważyłaś charakterystyczną rzecz, że większość
        "afer" zaczyna się od podważania wyroków sądu? Bez względu na to, czy chodzi o
        wynik wyborów do Parlamentu, czy decyzję sędziego w meczu piłkarskim:
        natychmiast zaczyna się krzyk "skrzywdzonych", podawanie w wątpliwość
        kompetencji czy to elektoratu czy to konkretnego arbitra ...
        "Sąd sądem, a <sprawiedliwość> musi być po naszej stronie"...

        Nie będę ukrywać, że zdenerwował mnie ten szum wokół młodej lublinianki. I
        głupiej babie znowu zachciało się wątek zakładać -
        maluczko, a znowu o posiadanie misji zostanę posądzona wink

        A tak a propos ochrony prawnej życia prywatnego: jeśli człowiek zdecyduje się
        napisać o szczegółach swojego prywatnego życia z adresem i numerem telefonu
        włącznie np. w portalu Nasza klasa -
        to w jaki sposób prawo ma tę jego prywatność ochronić?
        • witekjs Re: Baker Street 221b 14.06.08, 14:37


          Witaj Kamforo.

          Mam nie mały problem z rozmawianiem o tych problemach z Tobą.
          Wiesz dobrze, że zaliczam się do adoratorów Twojej wrażliwości i niezwykłego
          daru zadawania inspirujących, ciekawych pytań.

          Jednocześnie, jak okazało się w ciągu ostatnich, blisko trzech lat, postrzegamy
          otaczający nas w Polsce świat odmiennie.
          Obawiamy się innych rzeczy i ludzi, ufamy innym autorytetom, inne wartości,
          również etyczne są dla nas niepodważalne.

          Chyba oboje się zgodzimy, że staramy się postępować i oceniać ludzi uczciwie.
          Próbujemy wznosić się na wyżyny obiektywizmu i sprawiedliwej oceny.
          Jednocześnie oboje wiemy, że nie jest to w pełni możliwe.

          To Twoje reakcje, lub ich brak powodowały, że czasami szukałem i czytałem
          pozycje piśmiennictwa, do którego już od bardzo dawna nie zaglądałem. W tym
          niektóre linki naszego, niezbyt taktownego dostarczyciela „kilogramów jedynej
          objawionej mu wiedzy” do Biblioteczki Kawiarenki Filozoficznej.

          „Sędziami” jesteśmy codziennie wszyscy.
          Osądzany co jest dla nas wartościowe, prawdziwe, godne przestudiowania,
          zaakceptowania, reakcji - gwałtownej lub wymagającej na ile nas stać,
          wszechstronnego przemyślenia, wreszcie ingerencji.

          Pewne informacje, fakty, zachowania ważnych dla nas osób powodują, że zaczynamy
          drążyć jakiś temat z nieoczekiwaną uwagą.

          W ostatnich latach, dzięki wielojęzycznemu Google stało się to, nierzadko
          niezwykle ciekawe i prowadzące do zaskakujących rezultatów.
          Dla współczesnego człowieka o takich możliwościach, nikt już nie może być
          autorytetem jedynie z nadania.

          Jego szaty, akselbanty, bogate pojazdy, sposób wysławiania, majestatyczny chód,
          pałacowe siedziby, gwardie przyboczne, baldachimy, złote stolce i inne atrybuty
          władzy nie mogą ukryć pustosłowia, braku wiedzy, małostkowości, hipokryzji oraz
          autorytarnej osobowości.

          Dlatego też ich sądy, nie rzadko są nieakceptowane przez ponad połowę społeczeństwa.
          Oczywiście nie dotyczy to jedynie władzy stricte politycznej i całego kraju lub
          regionu.
          Takie postacie spotykamy we wszystkich grupach społecznych i zawodowych o
          różnych formach i możliwościach nadużywania władzy.

          Wiele z tych negatywnych cech odkrywamy wśród bliskich i niekiedy w sobie…
          Bardzo często dopiero wtedy, gdy okazuje się, że w pełni akceptowane przez nas
          prominentne postacie są nieuczciwe i skompromitowane.
          Okazuje się, ze pewne postawy, zachowania i nadużycia akceptowaliśmy, ze względu
          na nadrzędność celów, lub ich nie chcieliśmy - nie mogliśmy dostrzec…

          Piszę o tym w formie MY ponieważ w sobie też, niejednokrotnie dostrzegałem
          potrzebę idealizowania pewnych postaci lub grup społecznych – inteligencja,
          pewne zawody, twórcy, rodzina, Naród, wreszcie nasza historia…

          Witek

          • gaudia Re: Baker Street 221b 14.06.08, 16:02
            Ewelino, dzięki za mądry post
            Witek - i Tobie, pięknie się to czyta
            • jutka1 Re: Baker Street 221b 14.06.08, 17:06
              Ditto...
          • kamfora Re: Baker Street 221b 14.06.08, 19:45
            witekjs napisał:

            > inne wartości, również etyczne są dla nas niepodważalne.

            Tu mnie "zastrzeliłeś" : serio uważasz, że różnimy się pod względem
            niepodważalnych wartości etycznych?
            • witekjs Re: Baker Street 221b 14.06.08, 20:31
              Wartości etycznych wspólnych dla nas jest większość.

              Dopuszczam jednak aborcję w szeregu sytuacji i nie mogę zaaprobować wywieranie
              ogromnego nacisku Kościoła i Jego świeckich "pretorian" na kobiety, ich rodziny
              i lekarzy.
              Nigdy nie zaaprobuję ukrywania, presji wobec ofiar i milczenia Kościoła o
              przestępstwie pedofilii wobec uczniów i ministrantów.

              Witek
              • kamfora Re: Baker Street 221b 14.06.08, 21:27
                witekjs napisał:

                > Dopuszczam jednak aborcję w szeregu sytuacji

                Ja nie dopuszczam w znaczeniu: uważam za zło.
                Ale jestem za tzw. próżnią prawną, czyli zostawieniem tej kwestii
                sumieniu każdego człowieka.

                > nie mogę zaaprobować wywieranie ogromnego nacisku Kościoła i Jego
                > świeckich "pretorian" na kobiety, ich rodziny
                > i lekarzy.

                Ja nie aprobuję niczyjego nacisku.

                > Nigdy nie zaaprobuję ukrywania, presji wobec ofiar i milczenia
                > Kościoła o przestępstwie pedofilii wobec uczniów i ministrantów.

                Ja też nie. I nie ograniczam mojej dezaprobaty dla pedofilii jedynie do Kościoła.
                • jutka1 Re: Baker Street 221b 15.06.08, 10:06
                  Proznia prawna = zostawienie tego sumieniu kazdego czlowieka?
                  A czym przepraszam jest wolnosc obywatela i prawo kobiety do decydowania o
                  pewnych rzeczach?

                  A p[oza tym podpisuje sie pod Ewelina.
                  • kamfora Re: Baker Street 221b 15.06.08, 12:37
                    jutka1 napisała:

                    > Proznia prawna = zostawienie tego sumieniu kazdego czlowieka?
                    > A czym przepraszam jest wolnosc obywatela i prawo kobiety do
                    > decydowania o pewnych rzeczach?

                    Nie bardzo wiem, o co pytasz, więc może wyjaśnię, co rozumiem przez "próżnię
                    prawną": jest to brak zakazów i brak nakazów w danej kwestii, w tym przypadku -
                    w kwestii aborcji. Czyli: prawo nie wypowiada się kiedy i czy wolno bądź nie wolno.
                    • gaudia Re: Baker Street 221b 15.06.08, 18:56
                      kamfora napisała:
                      > Nie bardzo wiem, o co pytasz, więc może wyjaśnię, co rozumiem przez "próżnię
                      > prawną": jest to brak zakazów i brak nakazów w danej kwestii, w tym przypadku -
                      > w kwestii aborcji. Czyli: prawo nie wypowiada się kiedy i czy wolno bądź nie
                      wolno.

                      Uważam, że w kwestiach ważnych i kontrowersyjnych (jak aborcja właśnie) prawo
                      powinno jasno i nader precyzyjnie określać, co wolno, a czego nie. By, jak w
                      przypadku dziewczynki, mozna było powołać się na prawo, znaleźć w nim oparcie.
                      By nie było miejsca na najazdy różnej maści misjonarzy. I nękania.
                      A jeśli nękają - powinni, zgodnie z prawem, być za to ukarani.


        • ewelina10 Re: Baker Street 221b 14.06.08, 19:39
          Ależ Kamforo, chyba zupełnie inaczej myślimy wink

          Zacznę może od końca smile
          /.../ w jaki sposób prawo ma tę jego prywatność ochronić?
          Adres, numer telefonu, ... na „naszej klasie” to przecież niecałe
          życie prywatne smile A co powiesz o wszystkich innych znanych
          z mediów, czy politykach, gwiazdach ... czyż prawo ma sobie
          odpuścić ich ochronę prywatności ?

          /.../ zdenerwował mnie ten szum wokół młodej lublinianki

          Mnie nie tyle zdenerwował, co przeraził i wystraszył, ale sądzę że
          z zupełnie innych powodów.
          Nie, nie chodzi mi o zagadnienia życia tzw. poczętego, kiedy i w
          którym momencie zaczyna się życie, etc. Jestem mocno zaniepokojona
          tym, że w państwie leżącym w samym środku Europy, nie jest
          przestrzegane prawo, a placówka medyczna, do jakiej należy szpital,
          jest kompletnie bezbronna przed hordą nawiedzonych.

          /.../ Decydowanie o swoim losie
          Zagłębiając się w refleksje filozoficzne (religijne), końca tam na
          pewno nie ujrzysz ani nie znajdziesz odpowiedzi wink, czasami mam
          wrażenie, że człowiek w ogóle to jest istota zdeterminowana smile No
          bo przecież nie dość że z chwilą urodzin „stwórca”, według swojego
          widzimisia i nie znanych za żadną cholerę zasad matematycznych,
          obdarza go pewnymi cechami, które musi z pokorą przecież przyjąć na
          swoje barki i jeszcze być za to wdzięczny, otoczenie przez całe
          życie wywiera na niego naciski, niewidzialna Mojra (zamiennie
          karma) przędzie swoją nić jak gdyby nic ... No i stąd chyba są te
          ciągłe te jego dylematy na ile w nim jest determinacji a na ile
          wolności i czy w ogóle ona jest smile Dlaczego moim wyborem jest taki
          a nie inny wybór i czy na pewno on jest moim ... a na ile
          świadomym ? Czymkolwiek i czyimkolwiek to by nie było, mogę się
          przede wszystkim opierać na swoich odczuciach potrzebach,
          pragnieniach, którymi m.in. jest wolność, która trwa nierozerwalnie
          z możliwością podejmowania własnych decyzji.

          /.../ "Sąd sądem, a <sprawiedliwość> musi być po naszej stronie"...

          Nie, Kamforo można sobie pośmiać z klasycznej komedii „samych
          swoich” ale prawa powinno się przestrzegać, bo inaczej tworzy się
          anarchia a ja nie lubię anarchii. Moje wolność też kończy się tam
          gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka smile
          • fedorczyk4 Re: Baker Street 221b 14.06.08, 19:45
            Dittosmile
          • kamfora Re: Baker Street 221b 14.06.08, 20:28
            ewelina10 napisała:

            > Ależ Kamforo, chyba zupełnie inaczej myślimy wink

            Zawsze mi się wydawało, że w gruncie rzeczy polemizujemy nie tyle z tym, co
            słyszymy od dyskutanta, co ze swoimi skojarzeniami, które jego wypowiedzi
            wywołują wink

            > Jestem mocno zaniepokojona
            > tym, że w państwie leżącym w samym środku Europy, nie jest
            > przestrzegane prawo, a placówka medyczna, do jakiej należy szpital,
            > jest kompletnie bezbronna przed hordą nawiedzonych.

            Ja też.
            I kompletnie nie rozumiem wypowiedzi pracowników szpitala: "te mohery by nas
            zjadły, gdybyśmy to zrobili".
            Uważam, że tak naprawdę to nikomu nie zależy na tej dziewczynie a na tym, żeby
            forsować swoje poglądy na temat aborcji i dokopać przy tym przeciwnikom.

            > Czymkolwiek i czyimkolwiek to by nie było, mogę się
            > przede wszystkim opierać na swoich odczuciach potrzebach,
            > pragnieniach, którymi m.in. jest wolność, która trwa nierozerwalnie
            > z możliwością podejmowania własnych decyzji.

            smile)
            W poprzednim poście napisałaś to w taki fajny sposób, jakbyś przedstawiała
            życzenia samemu Stwórcy wink

            > Nie, Kamforo można sobie pośmiać z klasycznej komedii „samych
            > swoich” ale prawa powinno się przestrzegać, bo inaczej tworzy się
            > anarchia a ja nie lubię anarchii. Moje wolność też kończy się tam
            > gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka smile

            Toż przecież to samo starałam się napisać - wyszło co innego? sad
            • ewelina10 Re: Baker Street 221b 14.06.08, 22:05
              /.../ I kompletnie nie rozumiem wypowiedzi pracowników
              szpitala: "te mohery by nas zjadły, gdybyśmy to zrobili".

              Ja rozumiem. Obawiam się, że mogła być z tego niezła jatka i żadne
              prawo nie stanowiłoby tutaj hamulca

              /.../ Toż przecież to samo starałam się napisać - wyszło co
              innego? sad

              Oj, zupełnie coś przeciwnego sad
              • kamfora Re: Baker Street 221b 14.06.08, 22:47
                ewelina10 napisała:

                > Obawiam się, że mogła być z tego niezła jatka i żadne
                > prawo nie stanowiłoby tutaj hamulca

                Powiedz mi, jak to jest: ludzie żyjący w konkubinacie skarżą się, że są
                traktowani w szpitalach jako obce osoby i jako takie - nie mają prawa otrzymywać
                od pracowników szpitala informacji o stanie zdrowia chorego partnera. Tymczasem
                w tym przypadku pracownicy szpitala nie mają obiekcji, aby informować obcych
                ludzi o tym, co dzieje się z pacjentem? I nawet są w stanie zmienić planowane
                zabiegi pod wpływem tychże obcych ludzi z obawy przed nimi?
                Dla mnie to ewidentna manipulacja mediów.

                > Oj, zupełnie coś przeciwnego sad

                Hmmm...
                napisałam:
                "Czy zauważyłaś charakterystyczną rzecz, że większość
                "afer" zaczyna się od podważania wyroków sądu? Bez względu na to, czy chodzi o
                wynik wyborów do Parlamentu, czy decyzję sędziego w meczu piłkarskim:
                natychmiast zaczyna się krzyk "skrzywdzonych", podawanie w wątpliwość
                kompetencji czy to elektoratu czy to konkretnego arbitra ...
                "Sąd sądem, a <sprawiedliwość> musi być po naszej stronie"..

                Wydawało mi się, że określiłam jasno, że jestem przeciwna podważaniu wyroków sądów.

                A Ty na to:
                "Nie, Kamforo można sobie pośmiać z klasycznej komedii „samych
                swoich” ale prawa powinno się przestrzegać, bo inaczej tworzy się
                anarchia a ja nie lubię anarchii. Moje wolność też kończy się tam
                gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka "

                Toż to chwyt erystyczny w najczystszej postaci wink
                • ewelina10 Re: Baker Street 221b 15.06.08, 09:58
                  Kamfora napisała: /.../ Powiedz mi, jak to jest: ludzie żyjący w
                  konkubinacie skarżą się, że są traktowani w szpitalach jako obce
                  osoby i jako takie /.../

                  Kamforo, a czy nie zauważasz tego, że twój przykład jest tylko
                  kolejnym z tych, które są skrywane pod tym samym "płaszczykiem"
                  obłudnej moralności ?



                  /.../ Wydawało mi się, że określiłam jasno, że jestem przeciwna
                  podważaniu wyroków sądów.

                  Jeśli tak jasno napisałaś, to czemu wciąż wydaje mi się, że myślimy
                  inaczej wink

                  End of Topic

                  Pozdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka