Dodaj do ulubionych

Matki i synowie

30.09.03, 19:21
Dziś podczas masazu wywiazała się między pania masażystką a mną dyskusja na
temat jej kłopotów w porozumiewaniu się z 17-letnią córką. Bardzo dobrą
komitywą tejże córki z ojcem . Bezpodstawnymi , zdaniem masażystki zarzutami
męża i córki ,że faworyzuje synów.
Jaka jest rola matki w rozwoju społecznym synów ?
Pozdrawiam Lx
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: Matki i synowie 30.09.03, 19:32
      Kochana Lablafox!Temat - jak rzeka. Trudny i drazliwy.Moglabym sporzadzic cala
      strone z podzialem na podtematy:co zamierzalam osiagnac,co mi sie udalo,co nie
      udalo,a co wyszlo zupelnie nie wiadomo jak i dlaczego.Najpierw trzeba zadac
      pytanie: czy ta rodzina (rodzice) maja wspolne ustalenia na temat wychowania
      dzieci.Czy wiedza do czego wychowuja?Do odpowiedzialnosci?Do zycia spolecznego?
      Jezeli nie ma jednego wspolnego frontu to mamusia bedzie sie szarpac,a synek i
      tak wezmie przyklad z tatusia.A jezeli jest to "toksyczny " tatus,niszczacy
      wlasne potomstwo? Ty chyba wiesz,ze nie spodziewasz sie tu znalezc odpowiedzi -
      lecz moze warto posluchac co powiedza inne (inni).Wiec z ciekawoscia
      poczytam.Sama mam i sukcesy i porazki.
      • lablafox Re: Matki i synowie 30.09.03, 19:38
        Przede wszystkim o takie podejście do tematu mi chodziło. Wiedzę fachową można
        znaleźć w podręcznikach .Zakładam , niepoprawnie pedagogicznie", iż na nasze
        forum zaglądają i młodsi , dla których nasze doświadczenia mogą być wskazówką
        czy pomocą. Potem np. może zaistnieć świadomy udział w wychowaniu dzieci .
      • warum Re: Matki i synowie 30.09.03, 19:58
        Gdzies czytalam,ze matka moze byc wystarczajaca tylko do 7 roku zycia chlopca,
        dalej musi on widziec, miec jako wzor do nasladowania - mezczyzne. Wiec
        wszedzie tam gdzie z roznych powodow mamuska robi za ojca i matke w 1...
        dochodzi do niezamierzonych bledow wychowawczych. Albo za miekko albo zbyt
        pokazowo.. Kobiety sa najlepsze do przytulania i pocieszania. Pewnych regul
        obowiazujacych w doroslym swiecie powinien nauczyc chlopca mezczyzna. Ale nie
        kazdy ma ten talentsad wiec... nie obwiniajmy tylko mamusiek za nadopiekunczosc
        wobec synow, bo to tez temat rzeka...
        • dab12 Re: Matki i synowie 30.09.03, 20:56
          warum - ty nie czytaj takich rzeczy.
          mam nadzieję, że można (choć to trudne - dla dziecka) wychować go samodzielnie,
          bez ojca.
          Kiedyś wręcz z zazdrością obserwowałam "walkę" Marka" na forum w obronie swego
          syna. duzo bym dała za takiego ojca.
          • lablafox Re: Matki i synowie 30.09.03, 21:14
            A może to tak , iż matka jest "polem dośaiadczalnym" w materii kobiecości dla
            swego syna . Wzorem kobiecości, innego ,niż męski świata ? Przecież to synowie
            obiecują matkom ,że się z nimi ożenią. Może dla matek syn jest rekompensatą za
            męża ,którego , jako człowieka dorosłego , urobić , ukształtować wg. własnych
            potrzeb nie można . A może trywializuję ?
            Pozdrawiam , lekko podpuszczając szacowne towarzystwo , lablafox
          • warum Re: Matki i synowie 30.09.03, 21:27
            Tu i Piotr61 i Foxal sa rownie dobrymi ojcami synow, tylko...ktos wczesniej
            wspomnial o "wspolnym froncie" wychowawczym rodzicow... To jest problem nr 1.
            Bo jesli syn jest wychowywany tylko przez matke, bo.. sa tylko oni, wtedy nie
            ma odniesienia to co ja pisalam. Moze nie podkreslilam tego wyraznie- ojciec
            powinien przejac obowiazki wychowacze wobec syna w takim wieku / tak bylo
            napisane w tym artykule o 7-latkach/ i... pod pojeciem obowiazki, nie kryla sie
            surowa dyscyplina tylko " wzory" spedzania czasu, wykonywania czynnosci
            domowych i.. stosunku do kobiet.pozdrawiam serdecznie
            • lablafox Re: Matki i synowie 30.09.03, 21:35
              Kochana Warum , oczywiście obowiązki wobec syna powinien przejąć w pewnym
              wieku i to niekoniecznie w 7 roku życia, wczesniej też , ojciec lub inny
              mężczyzna np. dziadek , by chłopak wyrósł na "męskiego" chłopaka.( nie mylić z
              zaburzeniami płci), ale od matki , czy poprzez matkę syn uczy się właściwego
              lub niewłaściwego stosunku do kobiet .Uczy się rozumienia płci przeciwnej.
              Nie miałam , rozpoczynając ten wątek , na myśli wychowania lecz rodzaj więzi
              m-s.
              Lx
          • foxal Re: Matki i synowie 30.09.03, 21:30
            > Kiedyś wręcz z zazdrością obserwowałam "walkę" Marka" na forum w obronie
            swego syna. duzo bym dała za takiego ojca.< dab12

            Z tego krotkiego pobytu na tym forum, zrozumialem, ze Mark nie tyle bronil
            swojego syna, ile swojej aprobaty na decyzje podjete przez syna - chodzilo o
            tatuaz - chyba, ze zle to zrozumialem.

            Wracajac do tematu, to z mojej obserwacji wynika, ze jezeli mozna mowic o
            zlym/dobrym wychowaniu syna, to nadmierna troskliwosc czy opieka, wynikajaca z
            milosci matki (ojca) do swoich dzieci, powoduje, ze u dzieci rodzi sie albo
            bunt, albo wyrabiaja sobie mentalnosc, ze mama/tatus zawsze im wybaczy lub za
            nich wszystko zrobi i to prowadzi do zwylkego egoizmu, wokol ktorego caly swiat
            ma sie krecic i biada tym, ktorzy tego nie zrozumieja i nie podporzadkuja sie.

            Jesli z takim podejsciem mlody chlopak wejdzie w prawdziwe zycie, to biada
            dziewczynie, ktora sie zwiaze z takim egoista. I to jest niestety skutek
            nadmiernie okazywanej milosci matki/ojca do syna, ktory nie moze nic zlego
            zrobic, ktoremu wszystko co najlepsze sie nalezy i ktory jest tak przystojny i
            madry, ze nikt nie moze nic zlego powiedziec - nawet jego wlasny ojciec/matka.

            Wspolczesni psychologowie powiadaja, ze dzieci nasladuja rodzica o tej samej
            plci w okresie ich wczesnego rozwoju. Teraz, jezeli ten naturalny proces
            zostanie przerwany przez falszywa milosc i walke rodzicow o tzw wladze nad
            wychowaniem dzieci, to takie jednostki przyjmuja taka postawe, gdzie najlatwiej
            im bedzie lawirowac bezkarnie - czyli wchodza pod skrzydla mamusi lub tatusia,
            gdzie im wszystko uchodzi na sucho, bez nrania odpowiedzialnosci za swoje czyny.

            Kiedys bylem swiadkiem wywiadu z matka skazanego (na wieloletnie wiezienie za
            kilka morderstw), ktora odpowiedziala, ze on byl takim dobrym dzieckiem.
            • warum Re: Matki i synowie 30.09.03, 21:39
              Matki "lubia" wybaczac dziecku, bo.. nie wierza,ze to one popelnily blad.
              • olga55 Re: Matki i synowie 30.09.03, 22:15
                Nie wiem,skąd taki pomysł, zeby matka do 7 roku, a potem te męskie wzorce.My z
                mężem wychowywaliśmy dzieci (a mamy obie płcie), od początku wspolnie. I nie
                zawsze był to podział na "Męskie" i "kobiece" czynności. To zależało raczej od
                konkretnej sytuacji i czasu.Moj mąż kąpał, przewijał i wciskał szpinak,
                odbierał z przedszkola,pomagał w różnych sytuacjach równie czesto jak ja.Potem
                razem jeździliśmy na rowery, narty,kopaliśmy piłkę itp.Może dlatego moje dzieci
                są "wszechstronne" i choć nie powiem, że bezproblemowe, to zawsze się
                dogadujemy.Choć wiadomo, że naprawić rower to tata, a doradzić np. w sprawach
                ciuchów, czy kuchni to ja.
                • lablafox Re: Matki i synowie 30.09.03, 22:25
                  Dlatego ,że miały takie wzory są wszechstronne. Twoje dzieci mają jasno
                  utrwalone wzory dot. pełnienia ról w życiu . Ról kobiety i mężczyzny.
                  Powiedz Olgo jednak tak najszczerzej jak potrafisz i oczywiście jeśli tego
                  chcesz ,do którego z dzieci masz największą słabość ?
                  Nie uwierzę w odpowiedź ,że wszystkie kochasz równo , bo to nie jest możliwe.
                  Każde kocha się , moim zdaniem inaczej, tak sądzę.
                  Potwierdziłaś to co powinno być oczywiste , a w realu oczywistym nie jest ,że
                  za wychowanie dzieci odpowiedzialni są oboje rodzice.
                  Pozdrawiam Lx
                  • olga55 Re: Matki i synowie 30.09.03, 22:39
                    trudno mi będzie tak nagle odpowiedzieć.Mimo wszystko, każde z moich dzieci
                    jest zupełnie inne, ba ma inne usposobienie, temperament, inne upodobania,
                    inaczej reagowało w dzieciństwie(na nic sie zdały wcześniejsze doświadczenia)
                    Kazde inaczej objawia swoje uczucia.Poza tym, córka nie mieszka juz ze mną, i
                    ten fakt uświadomił mi nagle, ze jeszcze trochę a zostaniemy w domu
                    sami...słabość mam do obojga, i zauważyłam, że z wiekiem coraz większą.Chyba w
                    stosunku do córki byłam bardziej wymagająca i restrykcyjna, ale też ona miała
                    chyba głupsze pomysły.(za to była radośniejsza).Syn był spokojniejszy,i
                    znacznie wcześniej poważnie podchodził do życia i swoich obowiązkow.
                    • jej_maz Re: Matki i synowie 30.09.03, 23:39
                      Dla wyjasnienia; sprawa tatuazu i mojej aprobaty na niego byl opisem pewnej
                      postawy, ktora tez pasuje do tego tematu; jako ojciec znalazlem w nim swojego
                      najlepszego przyjaciela i tak go traktuje. Bronilem go zas jako syna przed
                      zaszufladkowaniem jako kryminalny element z lumperproletariatu tylko dlatego ze
                      ma ten tatuaz a nie siebie ze na ten tatuaz pozwolilem. Nie idealizuje go
                      (daleko mu do idealuwink), ale jest on moim synem = jestem zawsze dla niego
                      niezaleznie od sytuacji, a tym bardziej jezeli wiem, ze jest krzywdzony
                      nieslusznie.
                      Wracajac do tematu, to zona ma wieksze wymagania w stosunku do syna, bedac
                      kumplea dla cory, ja zas odwrotnie; duzo wieksza dyscyplina w stosunku do cory,
                      podczas gdy syn ma wiecej swobody. Czy wynika to z tego ze matka chce wychowac
                      syna wedlog swojego wyimaginowanego idealu mezczyzny? Moze cos w tym jest, ale
                      mysle, ze problem zaczyna sie wowczas, gdy taka matka zaczyna wierzyc ze jej
                      sie to udalo; patrz przyklad podany przez Foxal.
                      • marialudwika Re: Matki i synowie 30.09.03, 23:56
                        Z powodu poznej pory napisze krociutko.Jako matka samotna bylam dla mojego
                        syna i jednym i drugim.A i w pewnym sensie bylam jakby jego siostra poniewaz
                        mieszkalismy dosc dlugo z moimi rodzicami.Byloby moze lepiej isc na swoj
                        garnuszek,ale takie wtedy byly warunki "lokalowe" i bytowe..
                        c.d.n
                        Pozdrawiam
                        ml
                        • mammaja Re: Matki i synowie 01.10.03, 00:11
                          Jezeli ktores dziecko faworyzowalam to zwasze to,ktore bylo chore albo mialo
                          klopoty.Po rowno!
                          • bbetka Re: Matki i synowie 01.10.03, 11:41
                            Myślę, że nie zawsze równo znaczy dobrze. Patrzymy teraz z pozycji rodziców i
                            naszych dzieci, ale kiedyś sami byliśmy dziećmi i w większości mamy
                            rodzeństwo, więc i tutaj jest materiał do porównań. Moi rodzice właśnie
                            starali się żeby -upraszczając oczywiście-zawsze było dla nas dzieci "po
                            równo", i żeby żadne nie czuło się lepsze/gorsze. A ja uważam, że dzieci
                            powinny dostawać to czego potrzebują -w zakresie uczuć i uwagi- a wtedy metoda
                            po równo nie zdaje egzaminu.
                            betka
                            • mammaja Re: Matki i synowie 01.10.03, 13:04
                              No wlasnie tez tak napisalam - po rowno czego potrzebuja ,nie znaczy to samo!
                              Pozdro.Mm.
    • ada296 Re: Matki i synowie 20.12.03, 01:01
      stary wątek ale mi się spodobał
      do 7 roku życia matki wychowywały synów (bodajże) w Sparcie
      a potem synowie szli pod opiekę ojców
      szkoły wojskowe i te rzeczy
      a moim zdaniem córki są tatusiowe a synowie mamusini
      syn uczy się na matce o kobiecie
      córka szuka faceta podobnego do ojca
      znam wielu dorosłych facetów, którzy są bardzo emocjonalnie związani z
      mamusiami
      związanych z ojcami nie znam
      i pewnie stąd ten odwieczny konflikt żony z teściową
      nowa kobieta (żona) i ta znana od zawsze kobieta (mamusia)
      facetowi trudno dokonać właściwego wyboru (znaczy wybrać żonę)
      mam dwóch synów
      9 i 14 lat
      i potrafimy godzinami rozmawiać
      o wszystkim i o niczym
      z ojcem tak nie rozmawiają
      pewnie mam więcej cierpliwości i tolerancji
      bo mówią mi czasem takie rzeczy, że aż mi się włos podnosi na głowie
      ale chyba jestem zaborcza bo myśl o synowych mnie wkurza
      pozdrawiam smile
      • em_em Re: Matki i synowie 20.12.03, 01:07
        ada296 napisała:

        > ale chyba jestem zaborcza bo myśl o synowych mnie wkurza

        oj rozumiem ja Cię - rozumiem wink))))
        • ada296 Re: Matki i synowie 20.12.03, 01:10
          okropna teściowa ze mnie będzie
          ale gdy patrzę na te dziewczyny...
          do mojego młodszego syna rok temu przyszły do domu dwie koleżanki z klasy
          i usłyszałam tekst dziewczynki : to bawimy się w dom, ty będziesz jego żoną a
          a ja kochanką
          hmmmm
          • rudakitka Re: Matki i synowie 20.12.03, 07:35
            ada296 napisała:


            > do mojego młodszego syna rok temu przyszły do domu dwie koleżanki z klasy
            > i usłyszałam tekst dziewczynki : to bawimy się w dom, ty będziesz jego żoną a
            > a ja kochanką

            No to chłopak ma przyszłość zapewnionąsmile.
            A tak poważnie,też mam syna lat 19,jako pachole był strasznym maminsynkiem,spał z mamusia,dosłownie trzymal mnie za spódnicę.To tak do 10 roku życia,potem zaczął być samodzielny i bardzo nie lubi mich porad(chociaż tak naprawdę często sie do nich stosujesmile ).Ale fakt pozostaje faktem,ze to ja jestem od spraw poważnych:uczuciowych z seksem włącznie.Jednak to nie tylko z synem rozmawiam na te tematy z dziewczynami też i nawet kiedys nie miałam czasu, i pogoniłam syna do tatusia,łysząc to najmłodsza pociecha powiedziała,że najpierw chyba ja musiała bym z tatusiem porozmawiaćsmile.Nie widzę jednak nic złego w tym,ze to właśnie ja go przygotowuję do życia i uświadamiam,a nie tata,nie dlatego ze jestem madrzejsza, tylko dlatego,ze bardziej otwarta i łatwiej mi to przychodzi.Wprawdzie w sprawach seksu od czasu jak miał w podstawówce kolegę Sebastiana"nic co ludzkie nie jest mu obce" to jednak o czułości i odpowiedzialności lubi ze mną rozmawiać.Moze jestem dziwna ale nie jestem zazdrosna o jego dziewczyny i zawsze przyglądam sie im jak potencjalnym kandydatkom na ŻONĘ i pewno własnie dzięki tym ciągłym rozmowom z synem,wybiera takie dziewczyny ,ktore mnie też sie podobają.Myślę,ze nigdy dosyć mądrych rozmow matek z synami,należy tylko pamietać,ze oni maja być mężami i ojcami, a nie tylko synusiamismile.
            >
            • bepeef Re: Matki i synowie 20.12.03, 08:03
              rudakitka napisała:

              > .Moze jestem dziwna ale nie jestem zazdrosna o jego dziewczyny i zawsze przyglą
              > dam sie im jak potencjalnym kandydatkom na ŻONĘ i pewno własnie dzięki tym ciąg
              > łym rozmowom z synem,wybiera takie dziewczyny ,ktore mnie też sie podobają.

              Jak dobrze czytać takie słowa smile
              Już myśleć zaczynałam, że ze mną "coś nie tak" - bo też mi się podoba
              ostatni wybór mojego syna. W dodatku ona także wydaje się nie mieć do mnie
              żadnych "uprzedzeń" - przychodzi i gada, co jej "leży na sercu".
              Zupełnie jak córka, (której nie mam, a zawsze chciałam)

              .
              • em_em Re: Matki i synowie 20.12.03, 09:06
                bepeef napisała:

                > Jak dobrze czytać takie słowa smile
                > Już myśleć zaczynałam, że ze mną "coś nie tak" - bo też mi się podoba
                > ostatni wybór mojego syna

                ależ ja też bym chciała żeby mi się spodobała !!! - przecież gdyby mi
                kiedykolwiek przyszedł do głowy kretyński pomysł stawiania sprawy na ostrzu
                noża - to jestem na pozycji raczej przegranej

                myślę że Rudakitka utrafiła w sedno - wybory naszych dzieci w dużej mierze
                (choć oczywiście nie tylko) zależą od nas - ja na razie "trzymam rękę na
                pulsie" przyglądając się kolegom i koleżankom syna - jeżeli coś mi się nie
                podoba - w żadnym wypadku nie zabraniam mu znajomości - tylko tłumaczę za jakie
                cechy charakteru i jakie zachowania tej osoby nie lubię - zobaczymy
                • lablafox Re: Matki i synowie 20.12.03, 10:54
                  Miód na moje serce. Takich rozmów oczekiwalam onegdaj otwierając ten wąrek.
                  Okazuje sie , że i tu jak w realu , na wszystko musi przyjśc odpowiednia pora.
                  Pozdrawiam mamusie synusiów , lablafox , też takowa.
                  • olga55 Re: Matki i synowie 20.12.03, 13:00
                    Mój syn mnie trochę "przerasta", tzn. nie zawsze potrafię dogonić jego
                    postępowania,i to nie dlatego, ze jest taki lekkomyślny lub nieodpowiedzialny.
                    Wręcz odwrotnie.Wydaje mi się, że czasami jak na swój wiek bierze na siebie
                    dużo różnych obowiązków, tak, ze prawie nie ma czasu na bycie w domu.I traktuje
                    to wszystko bardzo poważnie.A przyjaciół i znajomych ma tak różnych ojej nawet
                    nie wiem jak to określić...
      • jej_maz Re: Matki i synowie 20.12.03, 21:57
        ada296 napisała:


        > ale chyba jestem zaborcza bo myśl o synowych mnie wkurza
        > pozdrawiam smile


        Smiac mi sie chce, poniewaz mam podobna mamusie w postaci mojej zony w domu. No
        i oczywiscie moja jako ojca wina; zaczelo sie od mojego komentarza, ze jak ma
        okazje (a jest syn przystojny jak cholera wink) to niech probuje bo tu do wyboru
        do koloru. Byl to zart, ale okazalo sie ze wlasnie ma dziewczyne azjatke.
        Sliczna - naprawde, ale moja zona dostaje drgawek. Nawet nie ze azjatka, ale z
        czystj mamusinej zazdrosci. Staram sie lagodzic sprawe, mowiac, ze przeciez to
        nic powaznego, ale jestem z zalozenia na straconej pozycji... ech te mamusie wink)
        • lablafox Re: Matki i synowie 20.12.03, 22:06
          Ech ci tatusiowie- ci są zazdrosni o swoje córeczki. Nasza zazdrość przy ich
          uczuciu to ziarenko maku.
          Nie byłam nigdy zazdrosna , ale to zupełnie inny układ , choć mam takiego
          synusia - nynusia , który choć dał mi zdrowo w życiu popalić ,nadal jest moim
          jedynym s-n. Zreszta oboje mamy do siebie słabość przeogromną. Gdy przychodzi
          i mówi to swoje "matuś " to mięknę jak wosk. Stary koń w roku 2004 będzie miał
          już 30 lat.
          Lx

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka