Dodaj do ulubionych

Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz. III

07.11.03, 19:15

Obserwuj wątek
    • wedrowiec2 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 09.11.03, 14:18
      Podciągam do góry, bo czytanie poprzedniej wersji przyjaciół-zwierzaków jest, z
      racji liczby wpisów, dość trudne.
    • lablafox Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 09.11.03, 14:27
      poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/314383.html
      Przyłączam sie do pomysłu.
      Lx
      • wedrowiec2 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 09.11.03, 14:36
        Kilka lat temu w Krakowie też postawiono pomnik psu. Rzecz miała miejsce w
        połowie lat dziewięćdziesiątych ... i udało mi się znaleźć link z opisem
        historii
        yetta.pcpoint.pl/zw/dzok/dzok.htm
        • em_em Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 12:22
          wedrowiec2 napisała:

          > Kilka lat temu w Krakowie też postawiono pomnik psu. Rzecz miała miejsce w
          > połowie lat dziewięćdziesiątych ...

          właśnie wysłuchałam, że powstała "Akademia Dżoka" - hodowca psów i psycholog w
          jednej osobie, we współpracy z weterynarzami założyli szkołę dla właścicieli,
          żeby lepiej potrafili się "dogadać" ze swoimi psami wink
      • marialudwika Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 09.11.03, 15:35
        Piekny pomysl!! Uczczenie najwiekszego przyjaciela i towarzysza czlowieka.
        ml
    • ewelina10 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 09.11.03, 16:22
      Wg Feng Shui zwierzęta domowe pomagają doskonale w aktywizacji energii wędrując
      po całym mieszkaniu, zwiększając jej przepływ..
      • lablafox Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 09.11.03, 21:44
        Dzisiaj w Poznaniu Międzynarodowa Wystawa Psów. Po raz pierwszy na niej nie
        byłam. Właściwie w ubiegłym roku byłam po raz ostatni. Krótko po śmierci
        naszego psa , który był członkiem naszej rodziny przez 15 lat.Był to
        największy błąd jaki mogłam popełnić (wystawa), ale obiecałam mojej Mamie.
        Zawsze chodziłam na nie z mieszanymi uczuciami i wątpliwością czy te psy są
        szczęśliwe. Pudrowane , szarpane , czesane , lakierowane i traktowane jak
        podmioty.
        Przed wystawą , nielegalny handel psami z bagażników. Oficjalny zakaz .Nikt
        handlujących nie przegonił a straż miejska chodziła obserwując co się dzieje.
        Jeśli nie zauważyli przekazywanych pieniędzy , sprawy nie było . Wszystko
        smichu warte.
        Lx
        • wedrowiec2 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 09.11.03, 21:54
          Gdyby strażnicy chcieli, to mogliby ukarać handlujących psami za niehumanitarne
          warunki. Tylko łatwiej jest nie widzieć kilkunastu szczeniaczków w bagażniku
          niż wypisywac mandaty czy użerac się z ich właścicielami. U nas straż miejska
          karze staruszkę z ratlekiem bez kagańca, a nie widzi biegającego bullteriera z
          właścicielem z byczym karkiem i w dresach.
    • marialudwika Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 09.11.03, 21:55
      I ja mam mieszane odczucia w stosunku do wystaw psow,mam kontakt z roznymi
      osobami,ktore je wystawiaja,najgorsze sa niektore hodowczynie,ktore nie hoduja
      z milosci do zwierzat a dla KASY !!!!!Suki sa zaczesto kryte i ponad wszelka
      norme "eksploatowane".Sa jednak osoby majace psy i wystawiajace je,ale jest to
      ich hobby i jesli juz kryja suki to nie w celu zrobienia kasy.Poza tym
      uwazam,ze pies powinien miec zycie,jak pies a nie jak "laleczka", u ktorej
      wazne jest jaki wlosek sterczy w jaka strone,hm..Z pewnoscia psy wystawowe nie
      moga wiesc prawdziwego psiego zycia!!!!
      Co do handlu z samochodow to juz jest wogole znecanie sie nad zwierzakami...
      ml
      P.S. Hodowcy,tacy z prawdziwego zdarzenia, moga dzieki wystawom wymieniac
      doswiadczenia etc.
      • jej_maz Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 09.11.03, 22:38
        To moze wystawa naszych zwierzat? Tutaj nikt nie bedzie mial najmniejszych
        watpliwosci w jakich warunkach one zyja smile Udalo mi sie wrzucic swietne zdjacia
        pupilkow Mammaji ... dziekuje i zapraszam!
        • jej_maz PS 09.11.03, 22:40
          To wolne miejsce dla Pituni Felinskiej wink to nie pomylka; nie moge dostac sie
          do poczty GW a wiem ze zdjecie tam czeka.
      • ewelina10 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 09.11.03, 22:44
        Moja suczka pudelka, ta 13-latka ma metryczkę. Jak była młoda nie byłam z nią
        na żadnej wystawie. Jakoś siebie nie widziałam biegającej w kółko z psem na
        smyczy przed komisją i nie zależało mi na tym. Wzięłam ją z metryką, bo
        mieszkałam wtedy w ciasnym mieszkanku w bloku, i musiałam mieć pewność jakiej
        wielkości mi pies wyrośnie ze szczeniaka smile))
        Ale uważam, że jeśli ktoś ma do tego predyspozycję, a zależy mu na podtrzymaniu
        rasy.... to czemu nie.
    • wedrowiec2 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 09.11.03, 22:43
      Potwór w kwiatach jest uroczy - przypomina mi Pannę Migotkę z Muminków.
      • jej_maz Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 09.11.03, 22:46
        wedrowiec2 napisała:

        > Potwór w kwiatach jest uroczy - przypomina mi Pannę Migotkę z Muminków.

        DOKLADNIE!
        • marialudwika Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 09.11.03, 23:03
          Nasze forumowe zwierzaki ogladam minimum raz dziennie i zawsze z jednakowym
          zachwytem!!!!!!!!!!!!!!!!1
          ml
          • warum Re: Nasze zwierzaki, -Mammajki - strona 09.11.03, 23:32
            Piekne zdjecia, piekne zwierzeta, widac dusze artysty - nie ma kiczu, jest
            tylko prawdziwe piekno. Na szczescie moje znajdki tez tam sie znajdujasmile Choc
            moze zaczynaja nie pasowac ... ale poki jest miejesce - niech siedza, jak dojda
            nastepni moga wracac do domu!smile
            • wedrowiec2 Re: Nasze zwierzaki, -Mammajki - strona 09.11.03, 23:43
              Nie ma takiego miejsca, do którego nie pasowałyby Twoje zwierzaki! Są dzielne i
              odważne - jako pierwsze przekroczyły granicę wwwsmile) Za nimi dopiero poszły
              inne. Warum - bierz z nich przykład.
              • marialudwika Re: Nasze zwierzaki, -Mammajki - strona 09.11.03, 23:55
                Wlasnie!!!! Warum nie badz taka "skromna" bo masz sliczne "zywiolki"!!!!
                To okreslenie bardzo mi sie spodobalo,przy okazji pozdrawiam Alfredke i
                Wodnika!!!/zdaje sie Zeglarz byl pomylka/
                ml
            • jej_maz Warum 09.11.03, 23:53
              Warum najdrozsza. Obserwuje Cie od dluzszego czasu. Masz dziwny wyobrazenie o
              sobie i otaczajacym Cie swiecie, chociaz slowo "dziwne" jest tu nie za bardzo
              na miejscu. Tak czy inaczej chce Ci cos powiedziec; trudno mi sobie to forum
              wyoobrazic bez Ciebie. Jestes szalenie mila, inteligentna i blyskotliwa osoba,
              w ktorej towarzystwie kazdy czuje sie swobodnie. Nie chce sie tu rozpisywac,
              ale zrozum prosze, ze pasujesz do tego towarzstwa jak malo kto, malo tego; Ty
              to towarzystwo wspoltworzysz. Mam nadzieje, ze tamten wpis byl ostatnia uwaga o
              Twoim "nie pasowaniu" do czegokolwiek wink)))
              • mammaja Re: Warum 10.11.03, 00:13
                Dziekuje za uznanie dla naszych zwierzakow, ale oczywiscie wszystkie zwierzaki
                sa kochane, a znajdki szczegolnie. Pisalam wam kiedys o Mikusi, ktora byla 15
                lat z nami i bardzo ja kochalam . Zwierzaki Warum sa urocze i wszyskie, a
                Szarlotka Em_em w paski wprost do zjedzenia! Jeszcze chce powiedziec,ze
                Balbinka to bardzo wesoly i dobry pies, nie ma cech zlego bulteriera, bardzo
                lubi ludzi , a rownoczesnie odstrasza swoim wygladem "meneli" i moja corka
                mogla chodzic spokojnie na dalekie samotne spacery z Balbi. Nikt jej nie
                zaczepial!Pilnuje domu i daje nam poczucie bezpieczenstwa,bo jest bardzo czujna.
              • warum Re: Warum 10.11.03, 18:34
                Ale miales nastroj,zeby tyle napisac naraz o mnie dobregosmile chyba to zeskanuje
                i przykleje nad stolem w kuchni,zeby inni zauwazylismileA teraz konkret- idea
                strony - wciaz mi przyswieca- i tak jak w konkursach pieknosci nie startuja
                szare myszy/ to Syla o Tobiesmile, tylko o moim gatunku/choc w skrtosci marza, bo
                maja swiadomosc,ze to konkurs PIEKNOSCI- tak i na stronie- powinna nastepowac
                selekcja... bo... sa rzeczy lepsze i gorsze. Co prawda -forma Idola jest
                okrutna i nastwiona na upokorzenie, wiec bede przeciw jawnemu wyrzucaniu
                tych 'slabszych" prac- ale uwazam,ze te najlepsze gatunkowo - powinny byc
                wypierane tylko przez te jeszcze lepsze !- a jak to zrobisz czy w formie
                zegarowej / czyli pobylo tydzien, miesiac i do archiwum na pamiatke, czy bedzie
                to losowe wyrzucanie z tych slabszych- kazdy pomysl do rozwazenia. Przeciez nie
                chcesz robic " gniotu" przez sentyment, tylko coraz lepsza i profesjonalna
                strone.A wiec... naturalan selekcja i tak nastapi, a... moja zyciowa dewiza
                mowi,ze znajac swoje miejsce w szeregu... nie ludzimy sie,ze mozemy... miec
                rowne szanse w porownaniu z inna kategoria.I to wcale nie ejst pesymistyczne,
                wrecz uwazam,ze daje mi pewna satysfakcje... jak zostaje zauwazona prze inne
                kategoriesmilePozdrawiam serdecznie i bardzo sie ciesze, ze... moja odwaga
                otworzyla drzwi do bardziej osobistych zdjecsmilePiana dalej jest
                bezkonkurencyjna!!!
                • warum Re: Warum 10.11.03, 18:36
                  PS- To SYLA NIE o Tobie oczywiscie- wcielo Nie, przepraszam i sens sie wypaczyl:
                  (ale to z emocji jak czytam i jem
    • ewelina10 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 10.11.03, 10:29
      Te zwierzaki na stronie są super. A dzięki fotce mammai i jej czułej duszy
      na "sztukę" ..... och ten pyszczek wystający z tej intensywnej barwy
      kwiatów.....można polubić nawet psiaki tej rasy i ich mordysmile))
      • marialudwika Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 10.11.03, 10:51
        Slicznie wygladaja "zywiolki" w kwiatach !!!!! Niestety moje zywiolki sa zbyt
        ruchliwe na takie ujecia,wogole sa nizwykle ruchliwe i trudno je fotografowac.
        Moj poprzedni cocker,jeden z dwoch umial i lubil pozowac a do tego byl
        nadzwyczaj fotogeniczny. W przyszlosci zeskanuje jego zdjecia/musze sobie
        najpierw skaner kupic bo wydebic cos od mzonka,buhaha-nigdy nie ma
        czasu/.Pozdrawiam Was i nasze wszystkie stworki
        ml
        • mammaja Re: Nasze zwierzaki, o zdjeciach 10.11.03, 11:26
          Musze napisac ,ze zwierzeta sa moje a zdjecia robila moja corka i jej
          wrazliwosc nalezy chwalic! No coz - nie daleko pada jablko od jablonismile)))
          • monia.i Re: Nasze zwierzaki, o zdjeciach 10.11.03, 20:44
            Potwór w kwiatach jest cudny smile Ta nieśmiałość w spojrzeniu...smile
            • marialudwika c.d. 11.11.03, 17:23
              W ZOO w Amersfoort,w Holandii urodzily sie w ub. sobote dwa male biale
              tygryski.Jest to wyjatkowe wydarzenie poniewaz biale tygrysy sa rzadkoscia
              iprawie nigdy nie wystepuja w naturze.Biala tygrysica Reena urodzila dwa
              kocieta o wadze ca. 700g i 30cm dlugosci.Po miesiacu beda przedstawione
              publicznosci a obecnie sa otoczone troskliwa opieka tygrysiej mamy.Reena ma
              piec lat i pochodzi z Zoo Parc de Beauval we Francji a ojciec Brooklyn -
              tygrysi ojciec jest w tym samym wieku.Biale tygrysy sa rzadkoscia w naturze
              poniewaz nie maja barw ochronnych i w zwiazku z tym nie moga zdobyc jedzenia.
              Biale tygrysy nie sa albinosami!!!! Maja niebieskie oczy i czarne nosy!!
              Albinosy maja oczy czerwone a nosy rozowe.
              Reasumujac biale tygrysy sa bledem natury...
              POzdrawiam
              • mammaja Re: c.d. 11.11.03, 17:56
                To ja poprosze takiego jednego! Musza byc cudne. Poki
                nie urosna... A w literaturze spotyka sie bialego tygrysa
                - uwazany przez mieszkancow za "ducha" - tylko nie
                pamietam gdzie.
                • marialudwika OKRUTNE 13.11.03, 10:57
                  Jestem w szoku po przeczytaniu w GW artykulu o mordowaniu swin...
                  ml
                  • em_em Re: OKRUTNE 13.11.03, 11:17
                    koleżanka przysłała mi linka chwilę przed śniadaniem, a w lodówce kiełbasa
                    idę po biały ser, bo czuję się współwinna wwpółudziału
                    • marialudwika Re: OKRUTNE 13.11.03, 11:25
                      Mam takie same odczucia..dzis i pewnie niepredko wezme do ust wieprzowine.
                      W Holandii jest siec sklepow miesnych pod nazwa "Zielona Krowa".Jest tam
                      sprzedawane mieso z tzw.humanitarngo uboju i hodowli w warunkach naturalnych a
                      nie z "fabryk miesa".Musze znalezc "namiary" na te sklepy,wczoraj slyszalam o
                      nich w tv.
                      Pozdrawiam
                      ml
                    • monia.i Re: OKRUTNE 13.11.03, 11:28
                      Potworne. Zawsze, jak czytam o okrucieństwie ludzi wobec zwierząt to chce mi
                      sie płakać. Latem, w drodze do pracy, czytałam artykuł z "Przekroju" dotyczący
                      nielegalnych walk psów w Polsce. Jak przeczytałam, w jaki sposób takie psy są
                      trenowane do takich walk - przepłakałam pół Warszawy.
                      • lablafox Re: OKRUTNE 13.11.03, 20:52
                        Dlatego staram się jeść jak najmniej mięsa. Znam trochę ten problem i gdy
                        sobie wyobrażę , co to zwierze czuło przed śmiercią to nie moge przełknąć
                        kęsa.Dlatego wolę słodkie.
                        W Poznaniu , w centrum miasta była rzeżnia , zza jej murów dobiegał
                        przerażający 'krzyk" zarzynanych zwierząt. Teraz zrobiono w niej centrum
                        kulturalne , restauracje , itp. Nie byłam tam jeszcze. Nie mogę , wydaje mi
                        się ,że mimo wszystko czuję zapach krwi i nadal słyszę te odgłosy.
                        Lx
                        Zastanawiam się dlaczego człowiek ma w sobie tyle okrucieństwa.
                        • ewelina10 Re: OKRUTNE 13.11.03, 21:05
                          Wyrzuciłąm poduszkę, uszy też sobie nasmarowałam, żeby mnie jutro nie piekły
                          przy ciąganiu do specjalisty i zamówię przystojego i obowiązkowo muskularnego
                          masażystę do masażu.
                          Całusy wszystkim.
                          Do glodnego kawałki lodu też mogą być przyjemne.
    • em_em Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 11:49
      czy jest ktoś chętny na kalendarz 2004 z kocimi imionami?
      cena 20,- koszt druku 7,- - reszta idzie na koci azyl w Konstancinie i inne
      cele związane z ratowaniem kotów (mózg akcji jest w Poznaniu wink
      oto przykładowa strona:
      miau.pl/upload/mstyczen.jpg
      więcej możecie się dowiedzieć tutaj:
      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=10281
      • em_em Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 12:00
        natknęłam się wczoraj po raz pierwszy na pismo "Kocie sprawy", a tam m.in.
        sympatyczny wywiad z Wojciechem Kilarem opowiadającym o swoich kotach i nie
        mogę się powstrzymać, aby nie zacytować końca:

        "Otóż, wie pani, jeżdżę po świecie, oglądam tyle nadzwyczajności: katedrę w
        Barcelonnie, operę w Sydney, wieżowce Manhattanu, Alpy i inne cuda... Owszem,
        patrzę i smakuję, ale... Ale cóż ja poradzę na to, że zawsze kiedy mijam na
        ulicy przebiegającego kota, przystaję, patrzę z uwielbieniem i myślę: <O, kotek
        idzie>. I czuję się jakbym znalazł złotego Graala. Niezmiennie zdumiewa mnie
        ten cud natury"
        • mammaja Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 12:57
          I to jest to! Wspanialy cytat.Od dzisiaj Kilar jest dla
          mnie the best ! Kocik moj nie cierpi byc sam.Ale wolalby
          caly dzien lezec ze mna na tapczanie ,totez przed chwila
          usilowal namowic mnie do polozenia sie razem spac.Mimo ze
          ma kolo mojego swoj fotel ze swoja poduszka (linieje)na
          ktorym spi kiedy ja pracuje - zawsze probuje najpierw
          zagonic mnie do sypialni.Przychodzi,pomialkuje,ociera sie
          o nogi.Skad one wszystkie to umieja?
        • ewelina10 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 13:45
          Pierwszy raz w Życiu odczuwam coś tak piekielnie bolesnego i wciąż z rosnącym w
          górę wykresem. Każdy ruch wymaga wcześniejszego pomyślunku. Wieczorem
          umieszczam swoje "lędźwiątka" w fotelu z poduszką elektryczną. Dla mojej
          małej "pchlicy" jest to sygnał do okazania jej sympatii. Szturcha mnie tym
          swoim czarnym i zimno-mokrym nosem, domagając się czułości. Wskakuje mi na
          kolana, albo gdzieś wciska się z boku między oparcie fotela.
          Ona okazuje mi swoją psią wierność, a w moich oczach pojawiają się "spirale" z
          bólu.smile
          • mammaja Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 14:10
            Ewelino,czy ty sie wogole leczysz? Moze potrzebujesz
            jakij porady ?Czy to korzonki tak cie nawalaja?
            POrzeciaez to juz chyba trwa dosc dlugo.Czy w ogole sie
            leczysz?
            • ewelina10 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 14:28
              Wstępne diagnozy lekarza internisty wskazują na Rwa kulszowe. Ponoć to sobie
              może potrwać trochę albo i jeszcze dłużej smile Jutro ...już napewno, tak
              rodzina oznajmiła mi, że chociażby miałaby mnie ciągnąć za uszy to mnie
              doprowadzi do specjalisty.
              Dzięki za zainteresowanie, w domu suszą mi głowę, a jeszcze dziś od mojej mamy
              dostałam wygawor.... dalej możesz sobie już tylko wyobrazić.
              • mammaja Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 15:34
                Poniewaz na rwe pomaga "Majamil" - wyprobowalam wiele
                razy.W naglych przypadkach niezastapiony. Kiedys
                rozpielam kurtke na nartach i jak mnie zawialo! Myslalam
                ze urlop spedze zgieta w pol. Uratowal mnie majamil i
                owcza welna (nieczesana,z lanokina) jaka gazdzina dala mi
                do przykladania na krzyz. Podobno jest jeszcze cos - ale
                o tym za nic w swiecie nie napisze,a zwlaszcza w tym
                watku! (niestety "majamil" jest na recepte!
                • ewelina10 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 15:53
                  Ach te kochane zwierzaki - taka owcza wełna i jak pomocna przy takich
                  dolegliwościach. A już myślałam, że odbiegłyśmy od tematu wątkusmile
                  PS' Dziękuję, zapisałam sobie nazwę leku. O ile rodzina mi nie oberwie jutro
                  uszów ciągnąc mnie za nie do lekarza, spróbuję wyciągnąć od niego receptę smile)
                  A teraz, jak ta zgrzybiała staruszka pociągnę swoje "zwłoki" obolałe na ten
                  fotel z elektryczną poduszką .... a moja pudelka "won"... na swój koszyk ! smile
                  Wiesz, chyba zaczynam tracić do siebie cierpliwość. Tyle już czasu bez ćwiczeń
                  i biegów ! ;-((( Uciekam. Przynudzam. Milutkiego wieczorku wszystkim.
          • marialudwika Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 16:41
            Nasz Tofek jest psem wysportowanym,ale jednoczesnie slodkim "kanapowcem" i
            idealnym towarzystwem do spania i polegiwania.Najchetniej wlazlby na kolana i
            zwiniety w klebuszk spal.Niestety nie miesci sie u mnie bo wzy 16 kg,ale
            ciagle probuje..Ma chyba charakter kota!!
            Wlasnie niedawno wrocilismy z dlugiej przechadzki a teraz najedzona sforka
            posypia "udrapowana" na poduszeczkach...
            ml
            P.S. Ew wspolczuje Ci tych "spiral"!!!!!
            • felinecaline Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 20:18
              Ewelino! Boj sie Hipokratesa! Ty ponoc te swoje korzonki" wygrzewasz? Nie
              wolno, wrecz przeciwnie, takie bole leczy sie zimnem. Oddaj poduszke
              elektryczna pudlicy.
              • glodn-y Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 20:33
                Oj! Feline! Wszystko popsowałaś,a już myślałem,że zastąpię paduszkę elektryczną
                A teraz co? zamrażarkę trzeba podkręcićsmile))
                Nie zapomnę Tobie tegosmirk :p
                --
                Już był w ogródku,już......
              • bodzio49 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 20:35
                Kilka lat temu miałem coś podobnego. Przez 2 tygodnie chodziłem po domu o
                lasce. Do dzisiaj nie wiem czy to była rwa, czy dyskopatia czy zapalenie
                korzonków nerwowych. Zresztą jak się zorientowałem to zbyt luźny dysk może
                spowodować zapalenie nerwów przy kręgosłupie. Więc to się łączy. Wybacz
                Hipokratesie. Ja nie leczyłem ani ciepłem ani zimnem tylko do lekarza,
                zastrzyki, elektromasaże (niestety nie masażystki)i coś tam jeszcze. Radzę
                skorzystać. Jak mi przeszło to posłuchałem dobrej rady i wykonuję co dnia taki
                specjalny zestaw ćwiczeń na kręgosłup. I jakoś do dziś działa.
                Pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia.
                • lablafox Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 20:46
                  To ja poproszę o ten specjalny zestaw na kręgosłup.
                  Lx
                  • marialudwika Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 20:58
                    A mnie pomogl "kregarz" zwany tutaj chiropraktorem..i ciepla poduszka z pestek
                    wisni/nagrzewana w mikrofalowce/......
                    POzdrawiam
                    ml
                    • wedrowiec2 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 21:18
                      Z nagrzewaniem kręgosłupa ma rację feline. Trzymanie stale nagrzanej np.
                      poduszki elektrycznej nie słuzy zdrowiu. Od lat korzystam z masaży kręgosłupa,
                      a od prawie roku chodze na zabiegi do lekarza ortopedy, który jest mieszkańcem
                      Lwowa. On własnie tez przestrzega przed zbytnim przegrzewaniem chorych miejsc.
                      Można przyłozyć cos nagrzanego np. nagrzany piasek morski (słynne angielskie
                      butelki z gorąca wodą), ale nie trzymać tego na ciele zbyt długo. Poza tym
                      masaże pomagają na większość schorzeń kręgosłupowych (może z wyjątkiem
                      niktórych przepuklin) - wiem, sprawdziłam.
                      Innym mitem jest twarde łóżko. Materac, czy inne legowisko powinno uginac się
                      dostosowując się do fizjologiczego kształu kręgosłupa, który nie jest prostą
                      linią, a ma szereg wygięc.
                      Pozdrawiam obolałych. Ciekawe dlaczego piszę w wątku "pod psem"?
                      • lablafox Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 21:23
                        Bo moze wówczas samopoczucie jest pod zdechłym Azorkiem.
                        A co stoi na przeszkodzie by załozyć nowy wątek?
                        Lx
                        • felinecaline Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 13.11.03, 21:50
                          Nie ma co zakladac tematu, pan ordynator Ojboli zlecil mi wypocenie spiczu o
                          bolach - na zamowienie Myszy i nie-jej_meza. Bedzie wkrotce.
                          • bodzio49 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 14.11.03, 08:06
                            Jak tylko znajdę dłuższą chwilkę założę wątek o ćwiczeniach pod nasze potrzeby.
                            Szczególnie dla cierpiących na dolegliwości kręgosłupa.
                            Nie jestem wprawdzie profesjonalistą ale może komuś się to przyda.
                            Pozdrawiam.
                            • marialudwika Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 14.11.03, 11:09
                              Nie chce byc zrzeda!!!! Ale moze o bolach i cwiczeniach je zmniejszajacych
                              zalozymy OSOBNY watek!!! I ja zaliczam sie do osob TYM zainteresowanych...A
                              zwierzaki i powyzsze to co ma "piernik do wiatraka".....sorki!
                              Pozdrawiam
                              ml
                              • dan8 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 14.11.03, 14:07
                                A to ma piernik do wiatraka,ze jak wlasciciel psa jest chory,to pies ma
                                smutniejsze zycie.
                                Czy nie uwazacie,ze na posiadanie zwierzatka powinno dostawac sie licencje.
                                Nie byloby wtedy tych biednych,opuszczonych,niekochanych stworzonek.
                                • marialudwika Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 14.11.03, 14:41
                                  Jest w tym troche racji,ale sprawa jest nierealna..
                                  Podobnie jest z posiadaniem dzieci!!! Nie byloby tylu zapelnionych domow
                                  dziecka..Nie wspomne o gorszych tragediach.
                                  ml
    • ewelina10 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 14.11.03, 20:55
      A więc wczoraj.... nie na żarty wystraszyła mnie moja "owczarzyca". Rzuciła się
      z ujadaniem na tył domu. Czasami odwiedzają nas "zwierzakowe goście" ... w
      postaci kotów, kociaczków małych, ropuch, jaszczurek, czasami jakiś uszkodzony
      ptaszek przysiądzie....
      Suka wyczuła moją niedyspozycyjność , gdyż totalnie mnie olała nie reagując na
      gwizny i nawoływania. Słyszałam tylko warczenie i szczekanie i.... czułam
      strach ranionego jakiegoś zwierzaka.
      A tam, przy samym już dachu na ścianie, rozłożona na płask wiewiórka,
      przyczepiona do tynku swoimi pazurkami, bez obaw spoglądająca z góry na moją
      rozeźloną sukę.
      Sciana jest pionowa, a dom ma piętro. smile Nie wiedziałam, że takie z nich
      zwinne bestyjki.
      • marialudwika Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 14.11.03, 22:34
        Ciesze sie,ze wiewioreczce udalo sie ujsc z zyciem!!!!
        Wmojej sforce "rzadzi" suka i trzyma pozostale dwa psy pod pazurkiem..
        Gdy zdarza sie jej jakas niedyspozycyjnosc jej kumpel Toffi bezczelnie wyzera
        z jej miski!! Nie smialby tego zrobic w warunkach "normalnych"...
        Pozdrawiam
        ml
        • dan8 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 15.11.03, 13:47
          Moj psiunia zyje w przyjazni z naszym kotem,czasami w zimie spia razem,pozwala
          kotu na takie poufalosci jak wachanie pyska i lap,ocieranie sie i przytulanie.
          Natomiast jak zobaczy przez okno obcego kota,to doslownie dostaje
          szalu,szczeka groznie,podskakuje i calym soba usiluje przestraszyc tego
          obcego,ale w tym samym momencie jego ogon przyjaznie lata na wszystkie strony.
          Zastanawiam sie jak przez zamkniete okna rozpoznaje,ze to obcy kot.
          Nasz kot moze spacerowac pod oknami i psiunia nie reaguje.
          • warum Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 15.11.03, 15:36
            U mnie podobnie-pies ze "swoim" kotem potrafia spac pod jednym
            sweterkiem,"prawie" przytuleni, bo jednak to niezupelna "lyzeczka"smile/natomist
            kazdy obcy kot to "wrog", za ktorym pedzi jak oszalaly az dobiegnie i odwraca
            sie z pytajacym wzrokiem " co dalej - atakowac czy minac obojetnie?"smileI zawsze
            jednak zostawia, choc nie wiem czy jest przekonany o slusznosci swojej decycji.
    • bepeef Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 15.11.03, 14:13
      Mam 2 kocury (dachowce, przygarnięte przed rokiem).

      Ostatnio zdarzyła mi się śmieszna rzecz. Kupiłam lusterko.
      Syn oglądał a z drugiej strony zajrzało kocisko (akurat z tej strony co
      powiększała). Wrzasnął przeraźliwie i uciekając demolował wszystko po drodze.
      Najśmieszniejsze, że kot do lustra przyzwyczajony - w przedpokoju wisi duże
      i często się w nim przegląda, nawet łapką "paca".
      To powiększenie tak go przeraziło. A przecież jest odważny - zawsze "walczy" z
      rurą odkurzacza wink.
      (Na drugim kocie żadne cuda techniki nie robią wrażenia - jest prawdziwym
      stoikiem wink
      • warum Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 15.11.03, 15:39
        I u mnie kot jest wielbicielem lustra w przedpokoju/ a moze mysli,ze widzi tam
        kumpla?smile A z rura od odkurzacza walczy jakby widzial wezasad((Rura zawsze
        wygrywa, bo glosniej syczysmile
        • mammaja Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 15.11.03, 16:36
          u mnie Balbina toleruje Kocika w domu.Jak nikogo nie ma -
          spia nawet na jednej kanapie - choc nie tak blisko jak
          nasze dawne zwierzaki, z pewnym dystansem.Natomiast ogrod
          uwaza za swoj teren i troche goni naszego kota - chciaz
          sa to takie zabawy w gonitwy. Innych zwierzat na swoim
          terenie nie toleruje w ogole.Natomiast nie mozna na
          Kocika krzyknac ani gosniej zwrocic mu uwagi przy psie,
          bo ona uwaza sie za upowazniona w tym momencie do"
          zrobienia porzadku"i juz wyrusza natychmist aby go
          skarcic z warczeniem raczj malo przyjemnym. Naszczescie
          Kocik ma swoje wyprobowane sciezki
          ucieczek i doskonale potrafii zniknac w oka mngnieniu.
          • dan8 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 16.11.03, 00:53
            Nasz kot dostaje dwa razy dziennie jedzenie.Dostaje surowe kurze szyjki,lub
            mieso,albo surowa rybe.
            Psiunia siada wtedy w niewielkiej odleglosci od kociej miski i uwaznie
            obserwuje,czy kot zostawi cokolwiek jemu.Jak w misce jest juz niewiele,to
            wstaje i daje kotu do zrozumienia,ze juz czas ,zeby skonczyl jedzenie.
            Smieszna sytuacja jest z surowa ryba,ktorej psiunia nie jada,bo czas
            wyczekiwania na koniec posilku kota,nie jest wynagrodzony smakowitym kaskiem.
            Ta nasza psia madrala podchodzi wowoczas do lodowki i czeka,zeby dac jemu cos
            smakowitego.
            • glodn-y Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 16.11.03, 13:08
              free.art.pl/makrofotografia/granaty.html
              • marialudwika Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 16.11.03, 13:19
                Hej Glodny!!!Pozdrowka
                ml
              • lablafox Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 16.11.03, 13:39
                glodn-y napisał:

                > free.art.pl/makrofotografia/granaty.html

                Głodny , Kochany, dziękuję za zdjęcia , co poniektóre są rewelacyjne !
                Lx
                • marialudwika Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 17.11.03, 12:43
                  Dzis widzialam wspanialy widok !!!!!Odlatujace na poludnie gesi!! Bylo ich ok.
                  500!!! Dwa razy po piec rzedow kluczy a w jednym kluczu jest ich ok.50.Slychac
                  bylo ich "mowe".Przepiekne ptaki,zaraz mi sie przypomina "Cudowna Podroz",jedna
                  z ukochanych ksiazek mojego dziecinstwa/mam ja do tej pory/.Czy ktos ja
                  czytal,czy to raczej juz RETRO???
                  Pozdrawiam
                  ml
                  • em_em Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 17.11.03, 13:42
                    marialudwika napisała:

                    > ...zaraz mi sie przypomina "Cudowna Podroz",jedna
                    > z ukochanych ksiazek mojego dziecinstwa/mam ja do tej pory/.Czy ktos ja
                    > czytal,czy to raczej juz RETRO???

                    ale my też jesteśmy retro... smile to była zdaje się lektura (i słusznie)
                  • lablafox Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 18.11.03, 21:28
                    marialudwika napisała:

                    > Dzis widzialam wspanialy widok !!!!!Odlatujace na poludnie gesi!! Bylo ich
                    ok.
                    > 500!!! Dwa razy po piec rzedow kluczy a w jednym kluczu jest ich
                    ok.50.Slychac
                    > bylo ich "mowe".Przepiekne ptaki,zaraz mi sie przypomina "Cudowna
                    Podroz",jedna
                    >
                    > z ukochanych ksiazek mojego dziecinstwa/mam ja do tej pory/.Czy ktos ja
                    > czytal,czy to raczej juz RETRO???
                    > Pozdrawiam
                    > ml

                    Była to jedna z ukochanych moich ksiązek dzieciństwa , z przepięknymi
                    ilustracjami .
                    Lx
                • dan8 Re: Nasze zwierzaki, czyli kochani przyjaciele cz 17.11.03, 14:02
                  Glodny,strona pelna humoru i dobrych zdjec,dzieki za namiar.

                  A wracajac do zwierzaczkow , to u mnie podano dzisiaj w wiadomosciach,ze
                  ogromna ciezarowka,chcac ominac stojacego na jezdni psa,wpadla w poslizg i
                  wjechala na posesje,wbijajac sie w dom.
                  Dzialo sie to w poznych nocnych godzinach.
                  Ucierpial kierowca ciezarowki,ciezarowka i dom.
                  Na szczescie mieszkancy domu spali na pietrze.
                  A psiunia stal nadal na jezdni.Zabrano go do weterynarza i okazalo sie,ze ma
                  atretyzm i trudno bylo sie jemu poruszac.
                  Powstaje pytanie,co na to jego wlasciciele,jak mogli dopuscic,zeby pies sam
                  wedrowal w nocy po ulicy.
                  Kazdy kto posiada zwierzatko,powinien czuc sie odpowiedzialny za niego.
                  • lablafox Re: do felineceline 18.11.03, 21:30
                    Gary jest piekny , ma takie mądre oczy. Powiedz nam o nim coś bliższego .
                    Lx
                    • lablafox Re: pies Wł. Broniewskiego 18.11.03, 22:42
                      Władysław Broniewski, poeta kontrowersyjny , ponoć , a ja lubię jego wiersze ,
                      zwłaszcza treny, miał psa , nazywał sie Łepek.
                      Był to seter irlandzki .Słynął z inteligencji i wielkiej miłości do swego
                      pana.Zawsze mu towarzyszył.Pies starzał się razem z poetą , cierpiał , nie
                      odstępując swego pana ( chorego już na raka krtani) na krok. Nie jadł ,
                      chudł . Kiedy Broniewski zmarł Łepek towarzyszył trumnie do grobu. Po
                      pogrzebie czesto znikał z domu i sam biegał na grób .
                      Po śmierci męża pani Wanda zabierała psa wszędzie ze sobą . Kiedyś będąc nad
                      morzem, popłynęłą zbyt daleko od brzegu . Pies pospieszył jej na ratunek .
                      Taki to był Wierny Pies.
                      • marialudwika Re: pies Wł. Broniewskiego 18.11.03, 22:53
                        Broniwski byl moim zdaniem bardzo nieszczesliwym czlowiekiem.
                        Czytalam kiedys o jego wiernym psie,ale nie znalam jego imienia.
                        ml
                        • lablafox Re: pies Wł. Broniewskiego 18.11.03, 23:08
                          Zgadzam się z Tobą Marioludwiko . Był bardzo nieszczęśliwym człowiekiem . Jego
                          życie też było takie jakieś poplątane bo :
                          - był jednym z pierwszych ochotników w legionach Piłsudzkiego,
                          - w wojnie bolszewickiej zasłynął z brawurowej odwagi , pięciokrotnie
                          odznaczono go Krzyżem walecznych i Krzyzem Wirtutii Militari.
                          -w 1939 na rowerze , w mundurze kapitana szukał swojej jednostki . Nie
                          przyjęli go w jej szeregi bo był autorem "Komuny Paryskiej" , nie liczyły się
                          zasługi na polu walki
                          - w tym mundurze kapitana trafił do sowieckiego więzienia , jako polski
                          nacjonalista
                          - nie przyjęli go do armii Andersa
                          - zasłynął tylko wierszami związanymi z socjalizmem , a to taki wspaniały
                          liryk.
                          Ot to życie poplątane i tyle .
                          Lx
                          • marialudwika RUDZIK 19.11.03, 10:45
                            Wracajac przed chwila do domu zauwazylam nieopodal naszego wejscia
                            rudzika.Wogole sie nie bal!!!!Razem z sasiadka obserwowalysmy go zachwytem.Po
                            paru minutach odfrunal..co sie okazalo wsrod galezi lezal inny rudzik-martwy!!
                            Byl jeszcze cieply...Zanioslysmy go do ustronnego miejsca,pod
                            liscie.Ten "niebojazliwy" rudzik zegnala sie mysle ze swom
                            przyjacielem.Wzruszjace.
                            ml
                            • mammaja Re- jeszcze o Wl.Bron. 19.11.03, 11:26
                              Zawsze uwazalam go za b.dobrego poete.Te nasze losy
                              historyczne sprawialy ze ludzie byli uwiklani w uklady
                              polityczne zmieniajace sie jak w kalejdoskopie. Ciezki los
                              poetow tych czasow - Galczynskiemu tez wypominali wiersze
                              pisane w czasach stalinowskich.Naszczescie czas najlepiej
                              odsiewa ziarna od plew i dobra poezja pozostaje bez
                              wzgledu na zycie autora. Niestety nie moglam tego
                              umiescic w innym watku - choc to juz nie calkiem o
                              zwierzakach.
                              • mammaja Re: Rudzik 19.11.03, 11:32
                                A moze to byla jego kobieta? To bardzo przejmujace.
                                Dzisiaj po raz pierwszy pojawily sie wielkie czarne
                                ptaszyska.Sprawdzilam w atlasie ptakow - to
                                gawrony,przylecialy do nas z polnocy spedzic tu zime. Mam
                                nadzieje ze nie zdominuja naszych stalych stolownikow.
                                Byla takze sojka - coz za piekne upierzenie.Zawsze mnie
                                zachwyca.Dobrze ,ze sie nie wybrala za to morze.
                                • marialudwika Re: Rudzik 19.11.03, 12:36
                                  Sojki sa piekne,ale mam zwiazane z nimi dwa "przezycia".Na moich oczach sojka
                                  mordowala i zamordowala na moim tarasie wrobelka.Wygladalo to strasznie!!
                                  Narobilam okropnego krzyku.."mzonek" omal nie dostal ataku serca/na szczescie
                                  jest zdrowy,jak kon/ i stwierdzil,ze to naturalne.Mial racje,ale wolalabym nie
                                  widziec!!!Zwlaszcza,ze wrobelki dostaja ode mnie prez okragly rok okruszki i
                                  t.p.Minelo pare dni i bedac w parku zauwazylam wysoko/bardzo/ na drzewie sojke
                                  zaplatana w jakies nici czy sznurek..nie moglam jej pomoc a ona dusila sie!!!
                                  Bylo to tez okropne-ta niemoc.
                                  ml
                                  P.S. Gawrony sa podobno jednymi z najinteligentniejszych ptakow!!!!
                                  • lablafox Re: Rudzik 19.11.03, 12:39
                                    Kruki , ale gawrony też
                                    Lx
                                    • felinecaline Gary 19.11.03, 13:06
                                      tym, ktorym podobalo sie spojrzenie Gary'ego w naszym "zwierzyncu" na www i
                                      ktorzy prosili o pare slow o nim oto co nastepuje:
                                      gary byl - bo niestety, juz nas opusci luroczym owczarkiem szetlandzkim
                                      ("miniaturka" collie), ktorego znalismy od niemowlectwa az po kres, czyli w
                                      sumie 11 lat. Byl psem moich sasiadow - "ciotki" Michaliny (ktora
                                      jest "niania " forumowo slawnej "Pituni") i dziadka Jozka- z ktorym spaceruje
                                      teraz po "niebianskich lakach". Bylismy do siebie bardzo przywiazani i Gary
                                      czul sie chyba u nas jak pelnoprawny czlonek rodziny. Przez ostatnie2 lata jego
                                      zycia to Kicur zastepowal mu dziadka Jozka, ktory juz w tym czasie niedolezny i
                                      chory na chorobe Alzheimera zyl w specjalnym osrodku. Michèle tez byla chora i
                                      nie byla w stanie nimi sie opiekowac, wiec pielegnacja Gary'ego i jej w duzej
                                      czesci spadala na mnie (jak wiec widzicie mam rowniez niejaka praktyke
                                      weterynaryjna). Byl jeszcze kot perski (Trompette", najczesciej ogolony na
                                      lyso, bo Michele nie nadazala mu rozplatywac koltunkow i dostawal egzemy. Nie
                                      ma nic paskudniejszego, niz lysy "pers", ale nikomu z nas nie przeszkadzalo to
                                      go kochac. I byl papuzek - nierozlaczek zyjacy w szczesliwym wdowienstwie przez
                                      ladne pare lat, Fifi, ktory uwielbial ze mna dyskutowac i w nagrode mnie
                                      calowal a za kare opyskowywal, jesli nie poswiecalam mu tyle uwagi, ile uznawal
                                      za stosowne. teraz zostala tylko Michalina, sa wprawdzie nowe ptaszki, ale
                                      jeszcze sie do mnie nie przyzwyczaily. Niestety, nie mam czasu odwiedzac ich
                                      tak czesto, jakbysmy sobie wszyscy tego zyczyli (dzieli nas, jak moze
                                      zauwazyliscie na zdjeciach 6 pieter. Michalina w grudniu bedzie miala 80 lat,
                                      jest ciezko chora, niewydolna oddechowo i wyzej zalogowana jest 24godz/24 pod
                                      alarmem "w razie czego". Odpukac......
                                      • marialudwika Re: Gary 19.11.03, 13:14
                                        Feline! A jak Twoja Pitunia odnosila sie do Garegy'ego???
                                        Niektore koty toleruja psy i dlatego jestem ciekwa!
                                        Pozdrawiam
                                        ml
                                        • felinecaline Re: Gary 19.11.03, 13:20
                                          Feline jako typowa "dominantka" trzymala Gary'ego pod pantoflem, co bylo
                                          najzupelniej w zgodzie z jego natura. Aha, zapomnialam: przed garym byl jeszcze
                                          Oslo (a wlasciwie "Ocelot", co wymawia sie po fr podobnie: ogroooomny,
                                          wygladajacy na krwiozerczego potwora boxer o...golebim sercu. poszukam jego
                                          zdjec.
    • wedrowiec2 Kubuś 19.11.03, 20:36
      Codziennie zaglądam na "naszą" stronę www. Ogladam po raz kolejny zdjęcia,
      czytam teksty. Od kilku dni, gdy pojawiło się zdjęcie Kubusia, dłużej
      zatrzymuję się przy nim. Jest coś w tym piesku, co przyciąga uwagę. Nie wiem
      co, może szczupła szyjka i dumnie podniesiona głowa, może prześwitujące przez
      sierść dobre i mądre spojrzenie? Gdybym kiedykolwiek miała psa, to chciałabym,
      by był podobny (niekoniecznie rasą) do Kubusia.
      ps. jeszcze raz wklejam wpis, który minutę temu przypadkiem umieściłam na samej
      górzesad
      • bodzio49 Re: Kubuś 19.11.03, 20:43
        A zdjęcia mojego Reksia przepadły gdzieś w sieci albo "skręciły" sad
        • em_em Re: Kubuś 19.11.03, 20:45
          bodzio49 napisał:

          > A zdjęcia mojego Reksia przepadły gdzieś w sieci albo "skręciły" sad

          Reksio - jako wspaniały piesek - grzecznie czeka w kolejce wink
          po prostu Wasz zapał nas przerósł smile)))))))
          • wedrowiec2 Re: Kubuś 19.11.03, 20:46
            Uważaj em_em ja dopiero rozkręcam sięsmile
        • wedrowiec2 Re: Kubuś 19.11.03, 20:45
          Może wpadły w obce ręce. Wyślij jeszcze raz. Czy Reksio to piesek leżący
          przy Tobie na pomoście?
          • bodzio49 Re: Kubuś 19.11.03, 20:52
            Na szczęście nie wpadły nigdzie. Więc jako gentlemani puszczamy damy przodem i
            grzecznie czekamy na swoją kolej.
            • marialudwika Re: Kubuś 19.11.03, 21:01
              Em_em a ja zamierzam,hi,hi wyslac niebawem moje papuzki!!!!
              ml
      • omeri Re: Kubuś do wedrowca 20.11.03, 20:36
        Bo i taki był Kubuś.Sprawiłaś mi wielką przyjemnośc.
        • lablafox Re: Kubuś do wedrowca 21.11.03, 08:53
          Wczoraj w wątku dzis napisałam :
          Dzisiaj dowiedzieliśmy się ,że wczoraj w poznańskim Nowym ZOO urodził się
          biały nosorożec. Nie wiadomo jakiej jest płci , bo matka zasłania malca przed
          okiem zamontowanej kamery . Był widziany tylko krótko , właśnie okiem kamery ,
          może ważyć ok. 20 kg. Jest to wielki sukces poznanskiego zoo , gdyż w niewoli
          białe nosorożce rozmnażają się bardzo rzadko. Matka Diuna, z odłowu
          wolnościowego , dość agresywna, ojciec Dino, urodził się w niewoli.
          Ogłoszono konkurs na imię dziecka.

          Dziś wiadomo ,że jest to samiczka, w dobrej kondycji , odżywia sie mlekiem
          matki , choć nasladując ja próbował przeżuć kilka źdźbeł siana, które wypluła.
          Można ja było tylko zobaczyć za pośrednictwem kamery.Mała , wg opiekunów "jest
          ciekawska i bardzo ruchliwa, ma duże uszy i jeszcze większe stopy i nie ma
          jeszcze rogu na pysku"
          Lx
          • marialudwika Re: Kubuś do wedrowca 21.11.03, 15:40
            Dzis mialam wielka przyjemnosc spotkac niezwykle urodziwa papuzke!!!!
            Odmiany mi nie znanej/jeszcze/.Jest to papuzka sloneczna brazylijska.Nie
            pochodzila z przemytu!!!Urodzila sie 4 m-ce temu w hodowli holenderskiej.
            Te papuzki zyja 60 lat,nie nadaja sie wiec dla mnie/szkoda/ i bardzo sie
            przywiazuja do wlascicieli.Papuzka,o ktorej pisze ma na imie Polly i nalezy do
            wlascicielki sklepu zoologicznego.Przebywa u niej na ramieniu i swojej pani nie
            opuszcza ani na chwile!!!Jest tez bardzo zazdrosna!Wlascicielka bierze ja ze
            soba wszedzie.Cena tego cudenka wynosi 450 euro.Nie jest do sprzedania.
            Pozdrawiam
            ml
            • cynefilka Re: Kubuś do wedrowca 21.11.03, 16:23
              Dzien dobry, milosnicy zwiierzat! My jestesmy wyzliczka Pelagia i jej pancia.
              Pancia ma od wczoraj lat 4 dziesiatki, wyzliczka 3 latka i nazywa sie Petronela.
              Pancia podczytuje Was od dawna, ale do wczoraj to bylo przez dziurke od klucza.
              Dzis postanowilysmy wejsc na te salony. Mam nadzieje, ze nikt nie bedzie
              warczal.
              • em_em Re: Kubuś do wedrowca 21.11.03, 16:27
                serdeczne życzenia - i witamy
              • lablafox Re: do pańci Pelagii i Petroneli 21.11.03, 16:27
                Z okazji urodzin przyjmij najserdeczniejsze życzenia i czuj się wśród nas jak
                u siebie w domu. Wyjasnij mi jedno wyżliczka to Pelagia- Petronela czy Ty
                jestes Pealgia a ona petronela ?
                Pozdrawiam lablafox
              • marialudwika Re: Kubuś do wedrowca 21.11.03, 16:28
                Ale skad!!!!!My tu same milusinskie zwierzaczki!!!!!!Zreszta chyba wiesz bo o
                nas czytasz!!!Pozdrawiamy Pertonelke i jej Pania!!
                psiaki i papuzki ml
                no i ona sama tez sie dolacza!
                • mammaja Re: do Panci 21.11.03, 16:34
                  Rowniez Balbina Z Kocikiem dolaczaja do zyczen dla
                  szanownej jubilatki i pieknie sie klaniaja .Mm
                  • cynefilka Re: do Panci 21.11.03, 16:38
                    Petronela to w rodowodzie, ale skrocili mi ogon i imie, wiec sa 2 wersje -
                    oficjalna i familijna.
                    • felinecaline Re: do Panci 21.11.03, 16:41
                      Witaj, Pela-Petronela, tu Pitunia, oficjalnie Prunelka. Co oni z nami
                      wyprawiaja: ropdowody, metryczki - cale szczescie, ze mbnie ogona nikt nie
                      skrocil.
                      • marialudwika Re: do Panci c.d. 21.11.03, 16:44
                        Widac,ze moja glowa zle dzis dziala...dolaczam sie wiec do zyczen!!!
                        A co do imion pani i pieska to chyba moje zoo cos "pokrecilo"-wiem,ze nic nie
                        wiem
                        ml
                        • omeri Re: do Panci c.d. 21.11.03, 21:12
                          Witam i także gratuluję.
                  • lablafox Re: Resztki 21.11.03, 16:42
                    Z wszystkich zwierząt, które mieszkały z nami i umilały nam życie została
                    tylko szynszylka i żółw. O Kubie , psie nr 1 pisałam, o Dżekusiu , kiedyś
                    napiszę , o Lizetce pisałam a o świnkach morskich i papużkach , też kiedyś
                    napiszę,nie chcę przynudzać .
                    Pozdrawiam cały zwierzyniec i jego ludzkich podopiecznych .
                    Lx
                    • marialudwika Re: Resztki 21.11.03, 16:49
                      Ale Lx!!!! Przynudzaj,jak najwiecej!!!!!Doczekac sie nie moge na opowiesci o
                      zwierzakach c.d.!!!!!Jestem ich zawsze spragniona!!!Pozdrawiam
                      ml
                      P.S. Niewiele wiem o szynszylach i chetnie sie o nich czegos dowiem,sa
                      sliczne!!!Zolwie mialam dawniej,jeden nazywal sie Kubus!
                      • wedrowiec2 Re: Resztki 21.11.03, 16:51
                        A ja mam wujka, na którego mówimy Kubuśsad((
                        • lablafox Re: Resztki 21.11.03, 16:57
                          Może by tak założyć nastepny odcinek zwierzaków bo ten już wszedł na drugą
                          stronę.Czy wujek jest taki "kubusiowaty" czy on Jakub ?
                          Lx
                          • wedrowiec2 Re: Resztki 21.11.03, 17:02
                            Wujek jest Gerhard i nie jest kubusiowaty. Przydomek powstał zaraz po
                            wyzwoleniu, gdy do Polski został przyłączony Śląsk Opolski. Wujek był (od wielu
                            lat mieszka w Niemczech) autochtonem, ale dwujęzycznem i koledzy w szkole
                            pewnego dnia powiedzieli "jaki z ciebie Gerhard, zwykły Kubuś jesteś". I tak
                            zostało. Oczywiście rzecz miała miejsce zaraz po wojnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka