Dodaj do ulubionych

Czy umie ktoś inaczej?

23.02.09, 13:38
Często nasze zachowanie (czyny albo słowa) determinowane jest
chwilowym stanem emocjonalnym. Wiem po sobie, że można narobić sobie
tym szkody. Chociaż wmawiałem sobie, że niczego nie żałuję to po
czasie nie wygląda to już tak dobrze. Pewnie to znacie smile
Czy znacie, stosujecie jakieś inne sposoby na "wentylację", powrót
do równowagi niż obsobaczenie winnych czy ludzkości wogóle?
Stary wypróbowany sposób z wykorzystaniem produktów fermentacji
proponuję pominąć wink
Obserwuj wątek
    • fedorczyk4 Re: Czy umie ktoś inaczej? 23.02.09, 13:46
      Moj ojciec biega, moj le Maz zamyka sie w lazience i ryczy baraniem
      glosem. Ja zanim obsobacze kogokolwiek w swojej sprawie, podkreslam
      w swojej, staram sie gleboko pooddychac i odliczyc do i od
      dziesieciu.
      • dan8 Re: Czy umie ktoś inaczej? 23.02.09, 14:31
        Mysle ,ze negatywne emocje sa zlym doradca i nalezy dac sobie troche
        czasu,wowczas zdolamy zachowac wlasciwy dystans do sprawy a
        subiektywne odczucia zastapimy obiektywnymi.
    • skiela1 Re: Czy umie ktoś inaczej? 23.02.09, 16:15
      Powrot do rownowagi poprzez wentylacje jest jak plaster na bol glowy.

      Albo kogos opierniczam i nie mam z tego powodu zadnych wyrzutow,albo pracuje nad
      tym,zeby nie dopuszczac do takich sytuacji.

      jezeli pod wplywem emocji jednak zdarzy mi 'rozedrzec dzioba'-niestety to czesto
      idzie w parze z niesprawiedliwa ocena, to nie mam problemu zeby ta osobe
      przeprosic i przyznac sie do bledu.
      • bodzio49 Re: Czy umie ktoś inaczej? 23.02.09, 20:51
        A jeśli nie możesz opierniczyć?
        • skiela1 Re: Czy umie ktoś inaczej? 23.02.09, 21:14
          bodzio49 napisał:

          > A jeśli nie możesz opierniczyć?

          Sa sytuacje,ze ta zlosc wcale nie musi miec ujscia.I mowie Ci,ze wcale wrzody
          sie od tego nie robia.

          • fedorczyk4 Re: Czy umie ktoś inaczej? 23.02.09, 21:17
            Jeden z aksiomatow psychologii mowi ze w psychice nic nie ginie i ze
            kazda nie odreagowana emocja predzej czy pozniej wylezie w taki czy
            inny sposob. Nie bedzie wrzodow, to kilka wlosow wiecej wypadnie,
            albo zlamie sie pazur.
            • fedorczyk4 Aksjomatow, oczywiscie powinno byc nt. 23.02.09, 21:19

              • mammaja Re: Aksjomatow, oczywiscie powinno byc nt. 23.02.09, 21:43
                Naogol udaje mi sie opanowac. Przeszlam kiedys ciezki trening, kiedy w fabryce
                na posiedzeniach musialam sluchac najrozmaitszych glupot i atakow, oj, ciezko
                bylo, moj szef widzc jak sie czasem gotuje w srodku
                spokojnie szptem mowil - wytrzymaj smile No i wytrzymywalam. Natomiast w domu
                walcze o mozliwosc okazywania emocji. Powtarzam rodzinie: "mam prawo mowic
                emocjonalnie, mam prawo okazac ze jestem wkurzona", itp. Moze to brzmi
                niezrozumiale, ale mzonek "wyciszal mnie przez cale lata" Powiedzenie "nie
                histeryzuj, opanuj sie" kiedy tylko jakas sprawa wywolywala bardziej emocjonalny
                ton - nalezalo do stalego malzenskiego repertuaru. Zaznaczam, ze nie chodzi o
                jakies wyzwiska, tylko mozliwosc okazania stanu wzburzenia. Natomiast jak ktos
                mnie atakuje robie sie "dziwnie spokojna" i raczej na tym wygrywam.
                Czy nie palne czasem czegos? Pewno palne, ale tez przeproszenie i wytlumaczenie
                sie nie jest dla mnie problemem - nalezy sie, kiedy czujemy, ze cos troszke
                "przeholowalismy".
            • bodzio49 Re: Czy umie ktoś inaczej? 26.02.09, 22:07
              Masz rację Fed, odkłada się gdzieś tam dokąd nasza świadomość nie
              sięga i to od najmłodszych lat. Czasem wyłazi i ludzie się dziwią
              jak taki spokojny-a, człowiek mógł coś takiego zrobić. Mówi się też,
              że wszystkie choroby mają podłoże psychiczne oczywiście poza tymi z
              miłości smile
              Ale mówią też, że jest jeden skuteczny sposób na pozbycie się tego
              bagażu i odzyskanie równowagi. Jest to bardzo trudne i przytaczam to
              tutaj tylko jako ciekawostkę. To wybaczenie. Wybaczenie wszystkim,
              którzy zrobili nam krzywdę i sobie za zrobione innym krzywdy.
              Ciekawe co mówi o tym klasyczna, książkowa psychologia. Może
              czytałaś coś na ten temat Fed?
              • mammaja Re: Czy umie ktoś inaczej? 26.02.09, 23:12
                Bodziu, takie "powszechne wybaczenie" jest napewno piekna sprawa, ale
                zeby rezultat byl prawdziwy i uwalniajacy nie moze obejsc bez kilku spotkan z
                psychoterapeuta ( jezeli mam rzeczywiscie jakie glebokie blizny), ktory
                najpierw pomoze nam uswiadomic sobie co mamy glaboko uryte i bolace, a potem
                dopiero ma sposob na pogodzenie sie z niemi czy ich przyczynami. A potem mozna
                wybaczac....
                • luiza-w-ogrodzie Wybaczenie to jedna z najtrudniejszych rzeczy 26.02.09, 23:20
                  Wybaczenie to jedna z najtrudniejszych rzeczy jakie czlowiek moze
                  zrobic. Trzeba do tego oczyscic sie z wlasnych problemow, uswiadomic
                  sobie co i dlaczego w nas naroslo w czasie zycia co nam przeszkadza
                  wybaczyc. Rzadko kogo stac na taka prace nad soba - i czasowo, i
                  finansowo (bo bez terapii ani rusz).

                  Pozdrawiam
                  Luiza-w-Ogrodzie
                  Forum AUSTRALIA
              • skiela1 Re: Czy umie ktoś inaczej? 03.03.09, 17:49
                "Jest to bardzo trudne i przytaczam to
                tutaj tylko jako ciekawostkę. To wybaczenie."

                i tym sie roznimy,ze jednym przychodzi to bardzo latwo, gdzie inni przesiaknieci
                nienawiscia,wrogoscia,musza korzystac z pomocy psychologa-a jeszcze inni z
                pomocy gastrologa czy kardiologa.

                zadna przeczytana, psychologiczna ksiazka nie jest w stanie pomoc.To sie ma w
                sobie....
                no moze psycholog (specjalizujacy sie w danym problemnie)....ale gdyby tak
                bylo,nie byloby tylu nieszczesliwych,schorowanych,zgorzknialych ludzi.
      • 4wilk Re: Czy umie ktoś inaczej? 02.03.09, 03:00
        > jezeli pod wplywem emocji jednak zdarzy mi 'rozedrzec dzioba'-niestety to
        czesto idzie w parze z niesprawiedliwa ocena, to nie mam problemu zeby ta osobe
        przeprosic i przyznac sie do bledu.

        doświadczyłem czegoś innego w twoim wykonaniu
        • skiela1 Re: Czy umie ktoś inaczej? 03.03.09, 17:50
          4wilk napisał:

          > doświadczyłem czegoś innego w twoim wykonaniu

          nick doswiadczyl na co nick zasluzyl.
          • 4wilk Re: Czy umie ktoś inaczej? 03.03.09, 17:55
            Zakłamana zadufana bez współczucia dla starych ludzi.
            • skiela1 Re: Czy umie ktoś inaczej? 03.03.09, 18:22
              trollu nie marudz.

              • 4wilk Re: Czy umie ktoś inaczej? 03.03.09, 19:53
                Proszę Państwa - oto umiejąca przyznać się do błędu skiela.
                Burnyje apłodismienty.
                • skiela1 Re: Czy umie ktoś inaczej? 03.03.09, 20:57
                  jakiego bledu wilczku?

                  Ps.jezeli jestes znudzony,to zmykaj na jakies forum 'spoleczno...towarzyskie' bo
                  tu....nie licz na to,ze zadyme zrobisz.
                  • 4wilk Re: Czy umie ktoś inaczej? 03.03.09, 21:47
                    vice versa - wracaj do podobnych sobie, doskonale wiesz gdzie
    • 4wilk Re: Czy umie ktoś inaczej? 02.03.09, 03:04
      STARAM się stosować metodę Kępińskiego
      mówiąc w skrócie - patrzenie poza emocje drugiej strony
      mówiąc obrazkiem - wspomina się, że on na gestapowców patrzył jak na swoich
      pacjentów. i żaden gestapowiec nie potrafił na niego nawet podnieść głosu,
      czując, że w tym wypadku tylko sam sie zapluje a postrachu nie zyska

    • fedorczyk4 No i tak 11.03.09, 13:57
      Przeczytałam artykuł w Stołecznej, o uśpieniu przez szefową fundacji
      Emir dwóch agresywnych psów.

      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,6368173,Zlapali_dwa_psy__schronisko_od_razu_je_uspilo.html

      I dostałam szłu, po prostu, szału. Nim byłam w stanie zadzwonić do
      autorki tego paszkwilu musiałam wrzeszczeć przez 5 minut w łazience.
      Emir i jego szefowa zostali przedstawieni tendencyjnie i
      nieuczciwie. Pracuję z Kryśką od ośmiu lat i głową za nią ręczę. A
      ta kurwa i proszę o niewycinanie, jednym ruchem palca zniszczyła
      pracę zycia tej kobiety, która wszystko, absolutnie wszystko
      poświęciła ratowaniu zwierząt, a teraz dostaje listy i telefony z
      pogróżkami, że nie wspomnę że i moment wybrany znakomicie na
      publikację bo tuż przed odpisywanie 1%.

      Ale pomna postu Bodzia, to wcale nie żart, postanowiłam jako tako
      opanowć emocje. Zadzwoniłam do pani autorki i bardzo grzecznie i
      spokojnie wyraziłam swoja opinię. Miażdżącą, tyle że może gdybym się
      rozdarała i nawtykała jej to może by do niej dotarło jakie
      konsekwencje będzie miał jej gówniany sensacyjny artykulik.
      Nieodpowiedzialna bezmyślna kląpa. Żeby ją obesrało
      • joujou Re: No i tak 11.03.09, 14:08
        fedorczyk4 napisała:
        Żeby ją obesrało


        >i do do samych pięt.
      • mammaja Re: No i tak 11.03.09, 21:27
        Fed, no to gdzie jest prawda? Tez przeczytalam ten artykul i bylam wstrzasnieta,
        ze mozna dwa psy przywiezione do schroniska, jeszcze tego samego dnia uspic!
        Wizja naszych dwu psow, ktore np. uciekly przez niedomknieta furtke, nastepnie
        "odlowione" przez straz miejska sa zawiezione do schrooniska i tego samego dnia
        uspione calkiem mnie przerazila. Nie znam tego schroniska ani tej pani - wiec
        pytam "jako czytelnik i milosnik psow" - co tu jest grane????
        • fedorczyk4 Re: No i tak 11.03.09, 21:53
          Dwa lata temu, Straż Miejska z Milanówka wzywa Emira z którym
          Milanówek ma umowę, do interwencji. Po ulicach szaleją dwa mieszańce
          ok. 50 kg. Ludzie dzwonią że boją sie wyjśc z domów i biur. Psy są
          agresywne i rozwścieczone. Przyjeżdża facet z Emira. Straż siedzi
          zamknięta w samochodzie.Boją się wysiąść. Nie ma mowy o klasycznych
          sposobach odłowienia. Psy nawet po zaaplikowaniu środka przy użyciu
          strzelby Palmera muszą być schywytane na pętle, są tak rozjuszone. W
          schronisku nie można ich w żaden sposób prztransportować do boxu, są
          poza kontrolą. Przyjeżdża weterynarz. Zresztą z zewnątrz, a nie
          kontraktowy schroniska, który był zajęty. Stwierdza po dłuższej
          obserwaci i przeczytaniu papierów od Straży która dostawała od lat
          zawiadomienia o tych psach, że psy są agresywne, działaja jak stado
          i że ona, jak to nakazuje ustawa, zarządza (tylko weterynarz
          decyduje nikt inny) uśpienie, poniewż nie widzi możliwości
          jakiegokolwiek innego działania. Właściciel zgłosił sie nie
          następnego dnia, a po 3/4 dniach. W czasie procesu nie pojawił sie
          ani razu. Wszystkie argumenty oskarżenia zostały zmiecione na pył.
          On sam w zeznaniach na policji mówił że psy biegają swobodnie i on
          nie widzi w tym nic złego bo zawsze wracaja po 1 albo 2 dniach.
          Oczywiście nie były oznakowane, za to były brudne i niedożywione.
          Prawda jest taka: Agresywne, niebezpieczne psy zostały uśpione.
          Skurwysyn podpuszony przez biurwe z TOZ w Milanówku, postanowił
          narobić rabanu. Dał w łapę pani weterynarz której słowa są cytowane
          w artykule. Picz ze stołka do którego sie zgłosił (najpierw był w
          Mój Pies) rzuciła się na temat. Z Krystyna rozmawiała przez telefon
          nie wyjaśniając jej po co są te wiadomości, nie zainteresowały jej
          zeznania Straży.
          Rozmawiałam z nią. Na pytanie dlaczego nie sprawdziła afirmacji
          piekarza odpowiedziała mi że to jest artykuł o czlowieku który
          stracił psy a nie prawdzie!!!
          • fedorczyk4 P.S. 11.03.09, 22:10
            Krystyna od rana dostaje maile i telefony z groźbami i obelgami
            typu: "Spalę Cię kurwo". Musiała wyłaczyć telefon. Jest w stanie
            histerii. Jeśli komuś zależało 9a wiem że tak) zeby ją wykończyć to
            mu się chyba udało.
            Znam i pracuje z nią od lat. Reczę za nia głową własna i Krowisi.
            Byłam z nią na kilkudziesieciu interwencjach. Wiem że jeśli jest
            najmniejsza szansa dla psa na przeżycie, nie koniecznie na adopcję,
            ona ma pełno psów na dozywociu, to będzie walczyła pazurami i kłami
            o niego.
            Ja w sumie nie bardzo ja lubię, jako "znajomą" bo jest ciężka do
            życia, upierdliwa, ma obsesję na temat psów, jest mało sympatyczna
            dla ludzi, ma irytujacy sposób mówienia, ale zawodowo jest po prostu
            najlepsza. To schronisko to jest realizacja marzenia i trudu całego
            jej życia. Psy u niej mają lepiej niż ona.
            • foxie777 Re: P.S. 11.03.09, 22:50
              Fed, ja rozumiem doskonale Twoje rozjuszenie.Szkoda mi tych
              nieszczesnych psiakow, ale widac ze mialy syf nie zycie i stad ta
              agresja.Nie wiem co bym zrobila w takim przypadku na miejscu
              tej Pani, ale z tego co mowisz jest to osoba z doswiadczeniem i
              podjela decyzje ktora jej zdaniem byla sluszna.
              Ja dostaje furji,kiedy widze bestialstwo w stosunku do zwierzat.
              Jestem czlonkiem kilku organizacji, ktore tu z tym walcza.
              Tego wlasciciela czy moze raczej asshola [to moje ulubione
              okreslenie] powinno sie obarczyc kara pieniezna za takie
              traktowanie zwierzat.To tyle.
              pozd
              • mammaja Re: P.S. 12.03.09, 15:15
                Dziekuje za wyjasnienie! smutne bardzo, ze takich mamy dziennikarzy!
                (- rki) ! Niestety nie pierwszy raz Stoleczna pokazala sie z najgorszej strony !
                • fedorczyk4 Re: P.S. 12.03.09, 15:23
                  Jestem w trakcie pisania listu do stołecznej. Jutro go wyślę i mam
                  nadieję że wykażą się elementarną przyzwoitością i opublikują. Mam
                  zamiar wywierać na nich rozmaite naciski żeby im pomóc w podjęciu
                  decyzji o odszczekaniu.
                  Przed chwilą dostałam skany zeznań, dokumentów i innych takich, na
                  podstawie których Sroczyńska i Laudańska (weterynarz) zostały
                  uniewinnione. Nie popuszczę tej kretynce. Odrobi co obsrała
                  • mammaja Re: P.S. 12.03.09, 20:06
                    No i bardzo dobrze! W takich sytuacjach tylko dokumenty potrafia przekonac
                    ludzi, bo juz sie zrobil smrod !
                    • dado11 Re: P.S. 12.03.09, 21:19
                      Opisana przez Fed historia jest klasyczną drogą na skróty, którą ostatnio
                      posługuje się polskie "dziennikarstwo"... niestety, żałosna pogoń za sensacyjką,
                      nawet kosztem czyichś dóbr osobistych, nieważne... dyrektywa jest: podnosić
                      emocje czytelnika, za wszelką cenę... przecież nakłady gazet spadają z dnia na
                      dzień, pismaki tracą robotę, jak się nie wykażesz, to wypadasz z grysad
                      Przecież zawsze po jakimś czasie można odszczekać, na siedemnastej stronie u
                      dołu... hmmm, to nie tylko kryzys gospodarczy, to również kryzys, i to daleko
                      głębszy, kulturalny i kulturowy...sad żal tylko, że dotyka również przyzwoitych
                      ludzi.
                      • luiza-w-ogrodzie Jakosc dziennikarstwa 12.03.09, 22:35
                        dado11 napisała:

                        > Opisana przez Fed historia jest klasyczną drogą na skróty, którą
                        ostatnio
                        > posługuje się polskie "dziennikarstwo"... niestety, żałosna pogoń
                        za sensacyjką, nawet kosztem czyichś dóbr osobistych, nieważne...
                        dyrektywa jest: podnosić emocje czytelnika, za wszelką cenę...
                        przecież nakłady gazet spadają z dnia na dzień, pismaki tracą
                        robotę, jak się nie wykażesz, to wypadasz z grysad
                        > Przecież zawsze po jakimś czasie można odszczekać, na siedemnastej
                        stronie u dołu... hmmm, to nie tylko kryzys gospodarczy, to również
                        kryzys, i to daleko głębszy, kulturalny i kulturowy...sad żal tylko,
                        że dotyka również przyzwoitych ludzi.

                        Dado madrze napisala. Niestety w zalamaniu gospodarki i kryzysie
                        wartosci kulturowych blyskawicznie spada jakosc dziennikarstwa a
                        ukazuja sie kly i pazury: rozszarpac temat byle szybko i
                        sensacyjnie, niewazne ze ofiara moga pasc niewinni i leje sie krew.
                        A informacje zrodlowe bierze sie skadkolwiek albo z nakazu. Tu
                        przypomina mi sie ze kilka lat temu dwa razy widzialam w
                        internetowych artykulach w polskiej prasie (chyba Wysokie Obcasy i
                        cos jeszcze) teksty skopiowane z moich postow na forum Kobieta,
                        wlacznie ze znakami przestankowymi. Przypuszczam ze to nagminna
                        metoda znajdowania "zrodel".

                        Luiza-w-Ogrodzie
                        .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
                        Australia-uzyteczne linki
                        • bodzio49 Czy tak być musi 13.03.09, 00:04
                          To dobry przykład. Sąsiedzi nielubianego piekarza (niekoniecznie
                          chodziło o pieski) znaleźli w końcu sposób żeby mu dowalić z
                          wykorzystaniem Pani Krysi. Piekarz znalazł sposób żeby dowalić,
                          jeśli nie bezpośrednio sąsiadom to chociaż Pani Krysi. Teraz Fed
                          szuka sposobu żeby dobrać się do redakcji a jak jej się to uda to
                          może ktoś z redakcji także znajdzie sposób by zastosować karę
                          Talionu. Fed też ma dużego pieska z którym zdarza jej się chodzić
                          bez kagańca. Jeśli mnie pamięć nie myli to Krowisi – pięknemu i
                          sympatycznemu psiakowi zdarzyło się nawet „skubnąć” kogoś jak miała
                          gorszy dzień  A lepszego powodu nie trzeba, tu nikt nie odpuszcza.
                          Najgorsze, że najbardziej ucierpiały zwierzaki. Za dużo tu
                          niedomówień. Nie musiały być takie straszne (te pieski) skoro straż
                          dostawała od lat zawiadomienia. Bardziej wygląda to mi na nagonkę.
                          Znamy to prawda? A wolne dusze schwytane, spętane, miały dobry powód
                          być wściekłe. Skąd niby miałyby umieć lepiej panować nad sobą w
                          takiej sytuacji niż ludzie. Nie chcę się wymądrzać jak należało
                          postąpić i wcale nie mam pewności że mam we wszystkim rację, ale
                          kwarantanna i obserwacja była obowiązkiem schroniska. Pozdrawiam
                          wszystkich psiarzy.
                          • fedorczyk4 Re: Czy tak być musi 13.03.09, 10:37
                            Nie była, zresztą nigdy nie jest, nie ma takiego prawa, a w sytuacji
                            w której weterynarz nie zgadza się tym bardziej, to po pierwsze,
                            straży nie zawiadamiali sąsiedzi piekarza, a mieszkańcy zupełnie
                            innych części miasta to drugie, straż wieklokrotnie ładowała mu
                            mandaty to po trzecie, po czwarte nie chodzi mi suma sumarum o
                            dowalenie kretynce, pomimo szczerej przyjemności którą by mi to
                            zrobiło, a o odkręcenie krzywdzącej nagonki na Emira. I na koniec
                            trafiłeś dokładnie jak kulą w płot, bo ja postąpiłam odwrotnie z
                            Krowisią niż piekarz ze swoimi psami. Od historii ostatniego
                            ugryzienia nigdy więcej nie wyszła bez kagańca. Już w domu go jej
                            zakładam, a więc.....
                          • fedorczyk4 P.S. 13.03.09, 10:37
                            Skłamałam. Zdjełam go jej raz. Do zdjęć w śniegu.
                            • foxie777 Re: P.S. 13.03.09, 14:30
                              Krowisia gryzie?. No prosze a ja myslalam ze to taki lagodny piesek.
                              Pozory myla.Ciekawe w jakiej sytuacji sie to stalo?.Napisz jesli
                              mozesz.
                              Pytam, bo wiele razy ludzie sie pchaja do glaskania cudzych psow.
                              Na moich oczach babka poglaskala slicznego milusinskiego pudelka, a
                              on ja cap za reke.No i czyja tu wina?
                              Oczywiscie grozne psy powinny byc w kagancu.
                              Na zakonczenie dodam, ze Czarusia moja syjamka nie znosi jak ktos
                              obcy ja dotyka.Ja zawsze ostrzegam, ale to nie zawsze skutkuje.
                              No i co? Podrapala i pogryzla[lekko} juz kilka osob.
                              pozdr
    • joujou Re: A ja dopiero załapałam,że Bodzio,to 13.03.09, 14:56
      jest ten nasz dawny Bodzio wink Pozdrawiam Cię serdecznie!
      Co u Ciebie?-napisz parę słów,jak zdrówko,interesy,rodzina?
      I Skielę również pozdrawiam smile
      • bodzio49 tak, wciąż ten sam 13.03.09, 23:26
        I ja pozdrawiam Cię joujou serdecznie. W skrócie: zdrówko super,
        interesy też choć czasu mało na przyjemności, żonę (na emeryturze)
        zupełnie pochłonęły różne sprawy duchowe i ja przy okazji
        rykoszetem "obrywam". Syn przygotowuje się do matury. Poza zabawą z
        fotografią przygotowuję się do kolejnego zakrętu zawodowego. Może za
        miesiąc pochwalę się jak się uda. Ale zdrówko najważniejsze. Życie
        jest takie ciekawe smile
        • monia.i Re: tak, wciąż ten sam 13.03.09, 23:50
          No i proszę - jak to wszystko optymistycznie brzmi smile))
          Więc teraz proszę sobie wykoncypować - czy Bodzio jest taki
          niepolski, nie pozostaje pod wpływem, czy może jest indywidualistą?
          Co sprawia, że brzmi optymistycznie? Mimo uwarunkowań?
          • bodzio49 Re: tak, wciąż ten sam 14.03.09, 00:24
            Najwidoczniej niepolski. Odporny na wpływy, nie dokucza mu izolacja,
            o biedę zaledwie się otarł kiedyś, KK mu nie przeszkadza, o
            filozofię Kalego też nikt go nigdy nie posądzał, z nietolerancją i
            pogardą dla słabszych walczył od zawsze (naprawdę, nie na pokaz) ale
            grabi niestety do siebie inaczej zdaje się nie próbował smile
            • en.ej Re: tak, wciąż ten sam 14.03.09, 00:54
              bodzio49 napisał:

              > Najwidoczniej niepolski.
              Bodzio, a spotkałeś kiedyś "czystej krwi" Polaka?
              Oprócz oczywiście MW wink
              Nasza cała historia wskazuje, że jesteśmy spolonizowaną międzynarodówką.
              • fedorczyk4 Re: tak, wciąż ten sam 14.03.09, 08:26
                Trafna uwaga Enejko, Bodziu powodzenia na nowym zakręcie zawodowymsmile
              • bodzio49 Re: tak, wciąż ten sam 14.03.09, 11:24
                en.ej napisał:
                > Bodzio, a spotkałeś kiedyś "czystej krwi" Polaka?
                > Oprócz oczywiście MW wink
                > Nasza cała historia wskazuje, że jesteśmy spolonizowaną
                międzynarodówką.
                ------------------------
                Zamyśliłem się nad tym „czystej krwi polakiem”. Za oknem szarobura
                pogoda sprzyja rozmyślaniom. Nie zgadzam się z tą „spolonizowaną
                międzynarodówką” Chyba jednak pomimo tych wszystkich zawirowań
                historycznych a może właśnie dlatego, jesteśmy narodem o dużym
                poczuciu tożsamości narodowej. Nie zmienia tego fakt, że tylu z nas
                jest na emigracji. Mieliśmy powody. Ale wielcy Polacy zawsze
                pamiętali o ojczyźnie, tęsknili i nie wstydzili się tego i wracali
                jak mogli. Oczywiście nie wszyscy muszą być „wielcy” Są też
                zwyczajni, pracujący za granicą jak my na kawałek chleba i nie
                mający już specjalnego wyboru. Mam na myśli nasze pokolenie. Szkoda
                tylko, że szukając sobie usprawiedliwienia tak przesadzają
                zniekształcając obraz Polski. Nie jesteśmy ani lepsi ani gorsi od
                innych.
                • fedorczyk4 Re: tak, wciąż ten sam 14.03.09, 12:11
                  bodzio49 napisał:
                  Szkoda
                  > tylko, że szukając sobie usprawiedliwienia tak przesadzają
                  > zniekształcając obraz Polski. Nie jesteśmy ani lepsi ani gorsi od
                  > innych.

                  Usprawiedliwienia na co, bo tego to już kompletnie nie rozumiem.
                  • bodzio49 Re: tak, wciąż ten sam 14.03.09, 13:23
                    Usprawiedliwieniana to że są tam nie tu, że byc może ich dzieci
                    słabo umieją po polsku. Na pewno lepiej niż ja wiesz co znaczy
                    emigracja. Czy wierzysz, że można inny kraj uważać za swoją
                    ojczyznę,czuć się tam u siebie, nie tęsknić do tych "łąk zielonych"
                    miejsc z młodości itd. Może w ten sposób jest łatwiej zachować
                    nastrój. Odpisałem choć nie wierzę, że nie rozumiesz.
                    Pogoda w międzyczasie zrobiła się wiosenna. Idę fotografować
                    pierwsze krokusy. Miłego dnia.
                    • fedorczyk4 Re: tak, wciąż ten sam 14.03.09, 15:54
                      Bodziu to są sprawy indywidualne, znam wiele osób które nigdy nie
                      zatęskniły, aż tak żeby wracać. To już nie te czasy, można odwiedzać
                      ile chcieć. Zresztą np. mój le Mąż aktualnie jest emigrantem i wcale
                      mu do głowy nie przychodzi żeby wracać do Francji na stałe. Gdzie Ty
                      Kajus, tam ja Kaja, tyle że na odwyrtkę. I nie ma powodu do wstydu
                      że posiało się i zapuściło korzenie gdzie indziej i wcale nie traci
                      się z tego powodu prawa do bycia również Polakiem, albo Polką
                      Że dzieci mówia słabo po polsku i co z tego?
                      Moja trójka mówiła jeszcze przed powrotem, ale każde na innym
                      poziomie. Jedno lepiej, drugie słabiej, trzecie najlepiej. I nie
                      miałam nigdy zamiaru posypywać głowy popiołem z tego powodu.
                      Wyżej ..... nie podskoczysz.
                      • skiela1 Re: tak, wciąż ten sam 14.03.09, 17:17

                        To jest takie samoutwierdzanie sie w przekonaniu,ze ich wybor jest ten wlasciwy.

                        Nikt sie do tego nie przyzna oczywisciesmile

                        to jest ciekawy temat od strony psychologicznej,gdybym umiala ladnie pisac po
                        polsku pewnie sama bym sie wziela za taka publikacjesmile))


                        • fedorczyk4 No nie , na rany kota 14.03.09, 20:00
                          dlaczego polski emigrant nie miałby prawa do komentowania,
                          krytykowania, albo i nie kraju, w którym spędził szmat czasu i nadal
                          ma z nim kontakt. Dlaczego polski emigrant jest piętnowany za bycie
                          emigrantem i ciągle jest podejrzewany o usprawiedliwianie się, albo
                          samoutrwalanie, dla mnie to jest nie do pojęcia?
                          • skiela1 Re: No nie , na rany kota 14.03.09, 22:54

                            Nie raz na salonach slyszlam,zebym sie zamknela, bo nie mam nawet prawa
                            dyskutowac na tematy polskie.
                            Dlatego Twoje powyzsze pytanie to juz nie do mnie.





                          • gaudia Re: No nie , na rany kota 15.03.09, 15:54
                            dlaczego polski emigrant nie miałby prawa do komentowania,
                            krytykowania, albo i nie kraju, w którym spędził szmat czasu i nadal
                            ma z nim kontakt. Dlaczego polski emigrant jest piętnowany za bycie
                            emigrantem i ciągle jest podejrzewany o usprawiedliwianie się, albo
                            samoutrwalanie, dla mnie to jest nie do pojęcia?

                            no wiem, to przytyk do moich krytyk.

                            otóz odpowiedź jest prosta w moim przypadku: bo mnie to wkurwia.

                            Przez mysl mi jednak nie przeszło usprawiedliwianie sie onych, czy też
                            samoutrwalanie. Raczej brak kontaktu ze stosem niuansów świadczących o
                            przemianach, a doswiadczanych tu i teraz. Ja doświadczam.

                            pewnie mi sie geny po babci odzywają...
                            • skiela1 Re: No nie , na rany kota 15.03.09, 18:11
                              "otóz odpowiedź jest prosta w moim przypadku: bo mnie to wkurwia."

                              Mnie tez ,a przeciez mieszkam za granica wiec nie powinno.

                              "> Przez mysl mi jednak nie przeszło usprawiedliwianie sie onych,
                              czy też
                              > samoutrwalanie. "

                              no bo z jakiej racji mialas sie zastanawiac nad tym?
                              ani okazja ani interes.
                            • joujou Re: No nie , na rany kota 15.03.09, 20:15
                              gaudia napisała:

                              > otóz odpowiedź jest prosta w moim przypadku: bo mnie to wkurwia.

                              >he,he uśmiałam się na te słowa.Muszę jednak przyznać,że mnie
                              też,co już kiedyś oznajmiłam na tym forum,ale troszkę
                              delikatniej.

                              Nie znaczy to ,że odbieram komukolwiek prawo do komentowania,tyle
                              że rzetelnego,opartego na faktycznym zainteresowaniu
                              sytuacją w kraju,a nie wiedzy wyniesionej z takiego,czy innego
                              forum.Z moimi znajomymi,którzy już całe lata na emigracji
                              też różnie bywa.Jedni od zawsze żywo zainteresowani sytuacją
                              w Polsce-nawet w ciężkich dla nich czasach nie szczędzili
                              na prasę i literaturę po polsku,na bieżąco z aktualnymi
                              wiadomościami i w stałym kontakcie nie tylko z narzekającymi
                              wiecznie rodzicami!,bo starość nie radość...
                              W rozmowach są na bieżąco z syt. polityczną,dostrzegają obie
                              strony medalu,ciekawi życia codziennego takiego szaraczka,jak ja,
                              wręcz dopytujący o szczegóły.
                              Inni,bywający znacznie częściej z racji mniejszej odległości,
                              stale krytykujący-tak naprawdę nie mają żadnego rozeznania,bo
                              przyjeżdżają na kilka dni i nawet za wał (nadwiślański) nie
                              wyjadą,bo stale imprezując nie mają czasu się porozglądać.
                • skiela1 Re: tak, wciąż ten sam 14.03.09, 16:45
                  "Szkoda
                  tylko, że szukając sobie usprawiedliwienia tak przesadzają
                  zniekształcając obraz Polski. Nie jesteśmy ani lepsi ani gorsi od
                  innych. "

                  Swieta prawda.
                  • bodzio49 Re: tak, wciąż ten sam 14.03.09, 20:02
                    Dzięki skiela. Już się zastanawiałem czy rzeczywiście jest za mną
                    tak zle, że nie można zrozumieć co piszę.
                • dado11 Re: tak, wciąż ten sam 14.03.09, 22:24
                  Miły Bodziu,
                  otóż, jako wykształcony na polskim uniwersytecie, archeolog, mogę zaświadczyć,
                  że jesteśmy "spolonizowaną międzynarodówką".
                  Przez nasze włości przewaliło się tyle innych nacji, że trudno nawet zliczyć.
                  Każda zostawiała po sobie nowe pokolenia, a te pokolenia mieszały swe geny z
                  innymi pokoleniami i tak powstał genetyczny "bigos". W latach 70-siątych
                  próbowano nawet znaleźć "prawdziwego Polaka" i okazało się, że NIE MA! Zdarzały
                  się nieliczne osobniki o bardzo archaicznych cechach antropologicznych, ale
                  tylko w obrębie dawnej Kielecczyzny, czyli "scyzorykowa"...smile zresztą, cholera
                  wie, dlaczego...
                  Reasumując, nasz naród, jest tak naprawdę, narodem "nierasowym", nie jesteśmy
                  tak czyści genetycznie jak np. pigmeje, czy Lapończycy, po prostu...
                  uwarunkowało to nasze położenie geograficzne. Nasz kraj leży dokładnie na
                  skrzyżowaniu wszystkich możliwych szlaków komunikacyjnych Wsch-Zach i Płn-Płd.
                  Zatem ja, choć jestem 100% warszawianką, mam przodków i tatarskich i
                  germańskich, i kaszubskich i ukraińskich itd, itd...
                  nie ma o czym gadaćwink
                  • bodzio49 Re: tak, wciąż ten sam 14.03.09, 23:14
                    Droga, rasowa koleżanko po fachu (też jestem po uniwersytecie smile
                    Cieszę się bardzo z uzyskania tak wyczerpującej informacji o swoim
                    genetycznie nierasowym pochodzeniu. Tym bardziej od absolwentki tak
                    szacownej uczelni. Nie jestem fachowcem w tej branży ale tak sobie
                    myślę, że nic w tym dziwnego, że tak niewielki obszarowo i liczebnie
                    naród w tak ciasno zamieszkanym rejonie jak Europa i jak słusznie
                    zauważyłaś na skrzyżowaniu.. nie może mieć tak rasowego pochodzenia
                    jak Lapończycy czy za przeproszeniem Pigmeje. Myślałem o historii
                    nie prehistorii, o poświęceniu i determinacji jaką wykazali nasi
                    przodkowie w walce o utrzymanie naszej odrębności narodowej, naszego
                    państwa. A przy okazji, czy badano też cechy antropologiczne 100%
                    warszawianek?
                    • dado11 Re: tak, wciąż ten sam 14.03.09, 23:41
                      rzeczywiście, wciąż ten sam...
                      to nie było ani fair, ani miłe, Bodziu...
                      napisałam o tym, co mówi nauka na temat naszego pochodzenia, ale widzę że masz
                      problem ze słowem "rasa", hmmm...
                      mam nadzieję, że nie tak budujesz swoje, pełne tolerancji, postrzeganie bliźniego...
                      • bodzio49 Re: tak, wciąż ten sam 15.03.09, 07:40
                        Miła Dado.
                        Rzeczywiście może i nie fair. Przepraszam. Zrozumiałem, że Twój post
                        był polemiką do mojego zdania że jesteśmy narodem o dużym poczuciu
                        tożsamości narodowej. Walczyliśmy o to przez wieki pod sztandarami z
                        orłem w koronie.Nic więcej nie napisałem. Więc nie wmawiaj mi
                        problmów rasowych. To też nie fair. Nie dziw się że że byłem
                        uszczypliwy czytając, że Ty odmawiasz tego polakom jednocześnie
                        szczycąc się tytułem 100% warszawianki przez zasiedzenie. I jakoś
                        tak to wygląda że niektóre warszawianki mają problem rasowy smile









                        • dado11 Re: tak, wciąż ten sam 15.03.09, 18:42

                          • jutka1 Re: tak, wciąż ten sam 15.03.09, 19:02
                            Puste koperty? smile)))))
                            • dado11 Re: tak, wciąż ten sam 15.03.09, 19:35
                              oj, nie, coś się wcisnęło za szybkosmile
                        • dado11 Bodziu, 15.03.09, 19:34
                          po pierwsze, ani słowem nie wspomniałam o tożsamości narodowej... a jak wszyscy
                          wiemy, tożsamość narodowa i pochodzenie ludności, to zupełnie różne pojęcia.
                          po drugie, wyraźnie nawiązałam do "spolonizowanej międzynarodówki", którą
                          wspaniale zaintonowała en.ej.
                          po trzecie, mam wrażenie, że czytałeś mój post przez pryzmat własnych uprzedzeńsad
                          po czwarte, czym w/g ciebie różnie się 100% warszawianka od np. 100% gorzowianina?
                          a po piąte, niczego Polakom nie odmawiam, a już na pewno nie szczycąc się
                          czymkolwiek...
                          niemniej pozdrawiam i proszę o czytanie ze zrozumieniem, będzie zdecydowanie
                          sympatyczniejsmile
                    • fedorczyk4 Re: tak, wciąż ten sam 14.03.09, 23:51
                      bodzio49 napisał:

                      A przy okazji, czy badano też cechy antropologiczne 100%
                      warszawianek?

                      Jako 100% warszawianka mogę Ci odpowiedzieć że w świetle Twojego
                      postu osobiście pochodzę bezpośrednio od wrednej małpy.
                      • bodzio49 Re: tak, wciąż ten sam 15.03.09, 07:45
                        fedorczyk4 napisała:
                        > bodzio49 napisał:
                        > A przy okazji, czy badano też cechy antropologiczne 100%
                        > warszawianek?
                        > Jako 100% warszawianka mogę Ci odpowiedzieć że w świetle Twojego
                        > postu osobiście pochodzę bezpośrednio od wrednej małpy.
                        -----------
                        Nie załamuj się i tak Cię lubię smile
                        • fedorczyk4 Re: tak, wciąż ten sam 15.03.09, 08:25
                          Och ja wiem, przeciez właśnie za to wszyscy za mną tak przepadają.
                          • mammaja Re: tak, wciąż ten sam 15.03.09, 11:10
                            W powyzszej dyskusji nastapilo chyba pewne pomieszanie pojec: poczucia
                            tozsamosci narodowej i etnicznych korzeni tegoz narodu.
                            Jezeli spokojnie oddzielimy te dwie sprawy - okaze sie ze racje ma i Bodzio i
                            Dado. Wiadomo powszechnie (bez studiow na wydziale humanistycznym uniwersytetu),
                            ze na terenach naszego obecnego kraju proces ksztaltowania sie panstwa
                            przebiegal stosunkowo pozno i nie bezbolesnie. Tym bardziej poczucie
                            przynaleznosci do narodu polskiego. Zainteresowanym tym tematem polecam lekture
                            ksiazki prof. Karola Modzelewskiego "Europa barbarzycow":
                            www.poczytaj.pl/20069
                            A ze narod okrzepl i posiadl silne poczucie identyfikacji, o tym nikt nie
                            watpi. "Bo ten narod polski ma ten urok w sobie, ze kto go pokocha nie zapomni w
                            grobie" - jak mowi piosenka.
                            (Koniec i bomba a kto czytal ten traba - W.G.)
                            • lablenka_x Wracając do początku watku oczywiście 15.03.09, 12:28
                              To odpowiem ,że umiem inaczej.
                              Wiem co to znaczy ktoś, kto doprowadza do szewskiej pasji,
                              upierdliwy jest i na samą myśl o spotkaniu z nim , choćby z
                              konieczności zawodowej, skóra nam cierpnie na grzbiecie.
                              Kiedyś przylepiałam słodki uśmiech na twarz,a w srodku we mnie
                              wrzało, ale nauczyłam się, jakoś tak niechcący i pokonałam w ten
                              sposób "wroga" .Otóż gdy osoba ta wywalała na mnie swoje,
                              nieuzasadnione pretensje, ja z całym spokojem , patrząc jej w oczy
                              widziałam jak robbi jej się ryjek, rosną uszka i zamiast
                              wymachyjących raczek ma raciczki i w pewnej chwili oczy same się
                              smiały z tej wizualizacji.
                              Napięcie spadało ,a "dąsand" czyli osoba dąsająca się na mnie że coś
                              jej nie wyszło, głupiał, bo nie wiedział skąd taka reakcja.

                              Na tym wątku też znalazłam taką "metodę" przeczytawszy wypowiedź
                              Fedo i Joujou, zaparskałam się najpierw , a potem ryknęłam z radości.
                              Teraz na samą myśl cieszę sie jak wariatka.
                              Więc Bodziu miły, jesli coś, lub ktoś Cie doprowadzi do stanu ,
                              który w 1 wątku opisałeś, zwizualizuj sobie rozdygotaną wewnętrznie
                              Fed wrzeszcząca "oby go obsrało" ,a obok stojącą cichutko Joujou ,
                              kiwajaca głowa i mówiąca po cichu "I do samych pięt".
                              Reakcja wentylowa murowana.
                              Co do rasowości - ludzie o czym my mówimy w tym tyglu genetycznym?
                              Czysta rasa?
                              A co to?
                              Po najazdach,zaborach i innych przypadościch historycznych
                              związanych z"obcymi" genami po przejściach najeźdźców?
                              Ni ma , niestety.
                              Nawet gdyby sie komuś marzyło i to bardzo.
                              Można , tak jak napisała Mammaja dyskutowac o poczuciu tożsamości ,
                              niekoniecznie narodowej, może być dzielnicowa, lokalna itp.
                              • bodzio49 Re: Wracając do początku watku oczywiście 15.03.09, 14:39
                                Witaj Lx. Śnieżyce pewnie już kwitną. Wspominam Was jak je widzę smile
                                Masz rację, taka wizualizacja to dobry sposób jeśli chodzi o
                                radzenie sobie z „bieżącym” stresem ale chodziło mi o sytuację kiedy
                                mleko już się rozlało, chodzimy struci i należy jak najszybciej
                                zapomnieć i powrócić do równowagi. Dla własnego zdrowia
                                psychicznego. Np: mieliście taką sytuację z mężem jakiś czas temu.
                                Czy i jak sobie z tym poradziliście? A uwagi o antropologii to był
                                po prostu nieszczęśliwy i nie na temat wtręt niewart tylu słów.
                                Pozdrawiam.
                                • lablenka_x Re: Wracając do początku watku oczywiście 15.03.09, 15:57
                                  Śieżyce jeszcze nie kwitną.
                                  Też często o Was myślimysmile
                                  Wracając do tamtej sytuacji ,to wychodzenie z niej u mnie miało
                                  kilka etapów.
                                  Najpierw takie niesamowite wewnętrzne zdumienie,że cos takiego się
                                  przytrafić wogóle mogło, towarzyszył mu ogromny strach o meża
                                  zdrowie i losy.Połączyło sie to z dołem depresyjnym wypełnionym
                                  łzami,depresyjnymi,z byle powodu ot tak od niechcenia .Lały się i
                                  już.
                                  Wiedziałam jednak,że muszę się z tym uporać sama.Szukałam pozytywów
                                  w tym co się stało i zaczęłam je widzieć.Potem stwierdziłam,ze
                                  widocznie musieliśmy przez cos takiego przejść by móc "zamknąć
                                  drzwi" dosłownie i w przenośni za"krzywdzicielami".U mnie zadziałam
                                  tez syndrom wyparcia, nie wiem czy to korzystne zjawisko, ale
                                  skuteczne.
                                  Wybaczyłam też tym młodym ludziom, tak wewnętrznie, nie czuję do
                                  nich nienawiści czy żalu,ale nie życzę sobie z nimi żadnych
                                  kontaktów. Koniec .
                                  Potem nałożył sie na to wszystko pożar i starch o życie i zdrowie
                                  Kasi i drugi zawał męża, więc takie tem "duperelki" juz nie miały
                                  żadnego znaczenia.
                                  Mój mąż chyba znosił to inaczej, bardziej po męsku, bardziej do
                                  wewnątrz, ale rozmawialiśmy,własnie po to by być wdzięcznym za to,że
                                  dzięki tej nagłej jak grom z jasnego nieba,zmianie być wdzięcznym
                                  losowi,że podarował nam jeszcze kilka lat wspólnego, we dwoje, życia.
                                  Jeśli to co napisałam w jakiś sposób Ci pomoże to korzystaj.
                                • foxie777 Re: Wracając do początku watku oczywiście 15.03.09, 16:07
                                  Fed, nie odpisalas na moje pytanie w sprawie Krowisi.Na prawde
                                  jestem ciekawa.Co do czystosci naszej rasy, jestem przekonana ze
                                  mam w sobie troszke krwi np mongolskiej czy tatarskiej bo mimo ze
                                  blondynka i oczy niebieskie i tez warszawianka od pokolen
                                  mam oczy lekko skosne.Jakis mezalians, albo branka w jasyr wzieta.
                                  Ktoz to wie ?.
                                  pozdr
                                  • lablenka_x Re: Wracając do początku watku oczywiście 15.03.09, 16:35
                                    Alibo gwałt jakowyś na białogłowej uczynionywink
                                    W mojej rodzinie po kądzieli - wszyscy niebieskoocy różnej tonacji
                                    blondyni,a jeden z moich wujków, ten, którego pamiętniki przepisuję-
                                    czarny jak szatan - Niemcy go "Szwarc" nazywali, zawadiaka jakich
                                    mało.Jego matka też niebieskooka blondynkasmile
                                  • fedorczyk4 Re: Wracając do początku watku oczywiście 15.03.09, 17:08
                                    Foxie, Krowisia szczeniakiem jeszcze prawie ślepym będąc została
                                    wraz z rodzeństwem wyrzucona do chlewu. Było szczeniąt 11. Przeżyła
                                    tylko ona. Inne padły z głodu, choroby, albo zostały zezarte. Ona ma
                                    straszliwą wolę przetrwania, jest dominantem i do tego ciągle ma
                                    poczucie że musi walczyć o siebie i swoje stado. Zwyczajnie
                                    szurnięta jest. Jak kogoś pozna, to do rany przyłóż, do wyrka jej
                                    wleź i wszystko inne też, ale na zewnątrz to już nikt nic nie
                                    ptzewidzi, kto, co i dlaczego wzbudzi w niej poczucie zagrożenia, a
                                    wtedy nie tyle gryzie, ile zachacza, ale to jest wystarczające żeby
                                    zrobić krzywdę. W stadzie rodzinnym, tak naprawdę uznaje tylko moją
                                    wyższość i tylko mnie się słucha, reszte kocha, ale jej pilnuje jak
                                    kierdla własnych owiecsmile
                                    • foxie777 Re: Wracając do początku watku oczywiście 15.03.09, 19:09
                                      Fed, dzieki za szczegolowa odpowiedz.Krowisia ma szczescie ze
                                      przezyla, a po takich przejsciach to i trudno sie dziwic ze ma
                                      ochote dziabnac.Ludzie robia to samo.
                                      pozdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka