Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :)

30.07.09, 20:15
"Wśrod ptakow wielkie porusznie - ci odlatuja, ci zostaja" - jak pisala
Agnieszka O., a mi sie to przypomina po przeczytaniu o powrocie Eweliny,
planach Foxie, powrotach dzieci Fed. itp.itd. Jeszcze canajmniej dwa miesiace
tych ruchow wakacyjnych - czekamy na dalsze relacje i fotki smile
Obserwuj wątek
    • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 30.07.09, 21:40
      Ewelino, to zabrzmiało wspaniale. Teraz poproszę o zdjęciasmile
      • verbena1 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 30.07.09, 21:53
        Rowniez czekam na relacje z podrozy, Ewelinosmile
        Po niezbyt milych dzisiejszych wydarzeniach spokojny wieczor w
        towarzystwie bylej sasiadki,z ktora bardzo lubie rozmawiac bo jest
        madra,ciepla osoba. Obejrzalysmy tez przez okno spektakl pod
        tytulem "Burza z efektami audio i video". Bylo cudniesmile
    • dado11 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 30.07.09, 23:42
      Ewelino, gratuluję wytrwałości w tych ekstremalnych wakacjachwink
      też czekam na foty, muszą być odlotowe!
      Verbeno, wciąż zazdraszczam uroku chwili, nawet mimo kleszczawink
      Lx, jak miło że wróciłaś, tak cieplutko...
      Mm, rzeczywiście ostatnio Cię trafia jakiś fatalny układ... minie! minie!
      Z Fed jesteśmy prawie na bieżąco...
      u mnie taki ciut zwariowany rytm, teściowa w szpitalu, dziecko sobie poszło,
      samochód we warstacie, jeździć konno się nie daje, bo za gorąco, klienci na
      urlopie, dżemy zrobione, nalewki nastawione, dni płyną podobne do siebie... ale
      lato jest pięknesmile mój ogród wygląda jak dżungla... a i najważniejsze (dla
      mnie) Już nie mam alergii na słońce! (po 24 latach mi przeszłosmile) zatem z
      rozkoszą i premedytacją, smażę blade ciało, kiedy tylko się dasmile no, już nie
      jest bladewink
      pozdrawiam, D.
      Joujou, piękna wycieczka, fajne zdjątka!
      Foxie, kiedy Ty ostatnio tu byłaś???
      • foxie777 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 31.07.09, 02:15
        Dado,bylam w maju 2 lata temu.Straszne upaliszcze myslalam ze jestem
        u siebie w domu.Oczywiscie spodziewam sie ,ze wrzesien bedzie
        chlodnawy.
        Jakie robisz nalewki?.Ja uwielbiam experymentowac.Teraz nastawiam
        tropikalna z mango,truskawek i ananasa.Bedzie gotowa jak wroce z
        POlski.Pyszna z lodami lub sama.
        Za chwilka bedzie u mnie moja kolezanka i bedziemy pic szampana
        Lubie bardzo takie spotkania.
        Mam nadzieje ze zrobimy sobie jakies fajne spotkanie i bede
        miala okazje poznac Was osobiscie.
        Tymczasem, koncze i pozdrawiam nieustannie i tropikalnie.
    • luiza-w-ogrodzie Koniec lipca czyli przedwiosnie 31.07.09, 03:35
      Na forum ruch jak w Rzymie, w moim ogrodzie rowniez. Kury znosza po
      kilka jajek dziennie, okoliczne ptaki mnoza sie, kroliczka zostala
      wczoraj pierwszy raz wypuszczona do kroliczego ogrodka razem ze
      starszym kolega, gdzie biegala jak szalona a wieczorem oboje
      poslusznie wrocili do zagrody zawolani na kolacje. Wczoraj dostalam
      przesylke z nasionami z firmy ogrodniczej i bede caly weekend
      przygotowywac grzadki, przycinac cytrusy i passiflore, sadzic krzewy
      i przekopywac ogrodek ziolowy. I inne takie.

      Jest sucho i slonecznie i taki ma byc niemal caly sierpien. W dzien
      slonce i 19-20 stopni, w nocy zaledwie kilka stopni (czasem
      przygruntowe przymrozki), zatem wieczorami piecyk radosnie
      rozswietla pokoje. Mam juz zimowa opalenizne po wyjsciach na basen w
      czasie lunchu, schudlam 5 kilo od samego plywania a czesc pozostalej
      wagi przeszla mi w ramiona, wiec znowu bedzie tragedia wchodzenia w
      przyciasne w barkach letnie ciuszki ;o)

      Pozdrawiam, czekajac na reportaz Eweliny z zycia na wodzie i od Dado
      z ogrodowej dzungli zas Fed i Mammai posylam promiennosc dnia.
      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • fedorczyk4 Re: Koniec lipca czyli przedwiosnie 31.07.09, 09:19
        Och ogrody jak dzungle. Wlazł by człowiek do takiego i zarósł
        najchętniej definitywnie.
        Grill u Maci znakomity. Zamarynowałam w różnościach łososia. W
        japońskim sosie, cytrynie, koperku, oliwie. Obrałam 1,5 kilo
        krewetek zostawiając im same końcówki ogonków i też zamarynowałam, w
        oliwie czosnku i cytrynie. Do tego jarzywa i warzyny i była pyyycha.
        Dzisiaj powtórka z rozrywki z okazji urodzin Syna Ppodstawowego.
        Udało mi sie zasnać na 4 godziny, więc mam sukces i mogę z czystym
        sumieniem iść z psią.
        Dziecinka wróciła opalona, z tysiącem pięknych zdjęć i piaskiem
        pustyni pod zachwyconymi powiekami. Opowiadała, opowiadała,
        opowiadała.
        • mammaja Re: Koniec lipca czyli przedwiosnie 31.07.09, 11:35
          Moze te deszcze czerwcowo - lipcowe daly te wybujalosc zieleni? Rzeczywiscie
          pomysl Fed zarosniecia i pozostania bardzo mi odpowiada
          Luizo, przyjemne macie temperatuty sierpniowe, mam nadzieje ze wrzesien bedzie
          wlasnie taki, tylko poprosze cieplejsze noce!
          Noga niestety ciagle puchnie w kostce, a w poniedzialek wyjazd do Berlina,
          lazenie po muzeach, troche sie obawiam. Frankowi wychodza dwa zabki, moze
          dlatego dzisiaj rano plakal przejmujaco przez sen, czego nigdy nie bylo.
          Pojechali do lekarza, bo i tak mieli jechac - a mi zostawili komputer z karta do
          internetu. Lepsze to niz nic. Moje klopoty z telefonem to jakies rozgrywki
          pomiedzy Netia a TPSA.
          KOmu ja sie mam poskarzyc? Codziennie dzwonie, pisze maile i nic!
          • foxie777 Re: Koniec lipca czyli przedwiosnie 31.07.09, 16:54
            Dlaczego caly czas masz opuchline kostki Mammajo i co na to Twoj
            lekarz?Forsowanie chyba nie jest wskazane.
            Ja zaczynam weekend od zalatwiania spraw bankowych,zakupow itp.
            Trzeba zrobic, nie ma rady/Pogoda podejrzana,chyba z plazy nici.
            Natomiast zmniejszone sa szanse na huragan, przez ciagle opady.
            Mam nadzieje.
            Kocia harcuja ile wlezie,a ja ciesze sie ze nie mam z nimi
            wiekszych problemow,czytaj drapanie mebli ,kupanie nie do kuwetki
            itp.
            pozdrawiam tropikalnie
            • mammaja Re: Koniec lipca czyli przedwiosnie 31.07.09, 19:55
              Wlasnie wrocilam ze szpitala na Nieklanskiej. Franio mial zapetlenie jelita.
              Jest juz po zbiegu, udalo sie bez otwierania brzuszka, tylko dzialaniem przez
              powietrze wprowadzne do jelit. Teraz juz spi, po narkozie, mama jest z nim na
              noc. No i jak tu myslec o kostce u mojej nogi? Dzien byl koszmarny - skonczyl
              sie dobrze. A gdyby to bylo na jakiejs gluchej wsi, a gdyby rodzice nie
              zareagowali blyskawicznie - mogloby byc calkiem zle. Tacy wszyscy jestesmy krusi
              ( od kruchy ) !
              • monia.i Re: Koniec lipca czyli przedwiosnie 31.07.09, 22:33
                To samo sobie pomyślałam, Mammaju, po przeczytaniu Twojego posta sad
                Jak nagle, łatwo, prosto, szybko - w jednej chwili niemalże -
                pogodna, spokojna rzeczywistość potrafi przemienić się w horror sad
                Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło, aż mi się zimno
                zrobiło, jak to czytałam!
                Czy to dlatego Franio tak rano płakał? Bidulek...
                • jutka1 Re: Koniec lipca czyli przedwiosnie 01.08.09, 00:02
                  Mm, fluidy dla Twej kostki, i dla Franiowego predykamentu - przesyłam!

                  Moniek, nie odbierasz telefonu sad

                  Melduję, że dziś robiłam NIC, pojechałam NIGDZIE, mościłam się. Cudo.

                  Czirs,
                  J. big_grin
                  • fedorczyk4 Re: Koniec lipca czyli przedwiosnie 01.08.09, 08:20
                    Mm, święta racja. A ile z nami jest roboty i zawracania głowy!
                    Musi wczoraj był Franiowy dzień, bo moje "dzieciaczyny" przyznały
                    sie że przez ostatnie 10 dni robiły naszemu Franiowi badania, bo
                    było podejrzenie raka. Ale okazało sie ze to tylko cyklacośtam i
                    pciorkowiec, ale co przeżyli to ich, a co wydali to teraz cudze.
                    Jutka, cudownie jest czasami pojechać nigdziesmile
                    Moniu, co ze Smokiem i jego morale w sytuacji, oraz Twoim bo
                    ostatnio jak o nim wspominałaś (moralu), to było niekonieczne?
                    Foxi, kocia są za bardzo zajete soba żeby im starczyło czasu na
                    działalność niszczycielskąsmile
                    ja sobie dzisiaj i jutro robię powtórkę dwujęzyczną. Od poniedziałku
                    zaczynam angielski, a szkoła do której chodziłam na rosyjski,
                    zafundowała uczestnikom kursów, dodatkowe 15 godzin (za darmo,
                    dlatego ta funda) z nativ spikerem. Więc w poniedziałek środę i
                    piatek mam 12-14.30 rosyjski a 17.30-20 angielski.
                    I tak mam być, im mniej czasu na myślenie tym lepiej.
                    • jutka1 Sobotnio 01.08.09, 13:13
                      Piękny słoneczny dzień, jest upalnie, ale dzięki lekkiemu wiatrowi nie czuje się
                      tego tak bardzo.
                      Zdążyłam zaliczyć wycieczkę "do miasta", przymiarkę i wybieranie tkanin na
                      nowości, i zakupy spożywczo-winne na jutrzejszą konsumpcję w ogrodzie.

                      Kupiłam też prasę wszelaką, i zaraz idę z piwem tyskim na taras oddawać się
                      nasłonecznianiu kadłubka i czytactwu (zam.). A potem sobie ugotuję bób i to
                      będzie moja obiadokolacja.

                      Grzechem byłoby narzekać. smile
                      • mammaja Re: Sobotnio 01.08.09, 19:21
                        Dla wszystkich majacych w perspektywie posiadania wnukow zlaczam linka
                        o wglobieniu jelit - dlaczego tak malo mowi sie mlodym rodzicom o takich
                        niebezpieczenstwach? Franio dzisiaj juz w doskonalym humorku, mama jest z nim
                        caly czas.
                        www.edziecko.pl/zdrowie_dziecka/1,79369,1335651.html
                        Polazilam po targu czyli bazarku, pelnym owocow, jarzyn, wszelkiego dobra.
                        Czeka mnie teraz pieczenie ciasta z jagodami. MLoda usmazyla wczoraj 7 kg wisni
                        - mamy sie podzielic - moj wklad finansowy, jej pracowy .
                        Niestety nie namowilam kolezanki, zeby zamiast mnie pojechala do Berlina. Chyba
                        wiec pojade w poniedzialek, w obec dobregp samopoczucia Franka. Internet nadal
                        nie dziala, chociaz telefon naprawiony, rekord swiata w nieudolnosci naprawiania!
                        Dzieki za wszystkie dobre slowa, odpoczywajcie przy tej uroczej, letniej
                        pogodzie! Fed, podziwiam twoje lingwistyczne wyczyny!
                        • ewelina10 Re: Sobotnio 01.08.09, 20:39
                          Po przeczytaniu może wywołać trwogę. I pomyśleć, ileż to niebezpieczeństw czyha na takiego malucha. My się baliśmy bezdechu. Mmko, szczęśliwie dla malucha, że ma spostrzegawczych i szybko reagujących rodziców.

                          Wracam powoli do pionu. Wreszcie na swoich śmieciach, u siebie w domu. Widać gołym okiem, że zabrakło gospodarskiej ręki. Trawa, skoszona 10 dni temu wcześniej, wymaga juz ponownych żniw, chwasty przewyższają hortensje, ścieżki wymagają czyszczenia, rośliny przerzedzenia, oj miło będzie się wziąć znów za pożyteczną robotę smile

                          W wolnym czasie postaram się wkleić fotki, ale tylko ze zlotu żaglowców, bo pozostałe są w większości powtórką stoczni i zatoki z ub roku. Wprawdzie z powodu małych technicznych kłopotów, spędziliśmy w porcie całe 3 dni, a to niemalże graniczyło z cudem, bo zlot żaglowców i open air całkowicie sparaliżował miasto i port w tym czasie. A świat jest taki mały. Czy też trzeba jechać aż do Gdyni, by przpadkowo natknąć się na galeon sąsiada zza płota, i dowiedzieć się, że tamta żona to już nie ta, chociaż tamta wciąz jest naszą sąsiadką, ale już nie tą żoną, czy też poznać małżeństwo żeglarzy, które mieszka blisko nas o rzut beretem, poznanych na początku żeglarzy spotkanych przypadkowo po paru dniach w innym porcie traktować już jak starych znajomych, że nie wspomnę o bezpośrednich relacjach, przechodzenia na Ty wśród braci żeglarzy smile
                          • fedorczyk4 Re: Sobotnio 02.08.09, 07:08
                            Ewelino, to dopiero są autentyczne i prawdziwe wakacjesmile
                            zazdroszczę niewrednie (zwłaszcza ze mnie na wodę nie ciagnie) i
                            pozostaję pełna podziwu w ocxzekiwaniu na zdjecia.
                            • ewelina10 Re: Sobotnio 02.08.09, 08:38
                              Fedorczyku, to mnie wyciągnięto, ale nie jest tak źle i daje się wytrzmać wink)))

                              Psica obok mnie rozwaliła się na podłodze i odsypia trudy po gościach zwierzakach. 8-miesięczny amstaf i przybłęda kundelek sobie pojechali i nikt jej już nie włazi na grzbiet. Poranek duszny, ptaki nie śpiewają już tak wiosennie jak przed wyjazdem. O, jakże brakowało mi mazowieckich dróg polnych i leśnych, swojskich wiejskich klimatów. Bierzemy skuter, crossa do busa, przewieziemy gdzieś w okolice Pułtuska i tam sobie poszusujemy.

                              Miłego dnia, ściskam was mocno i mocno za wsze czasy mojego tutaj ponad miesięcznego niebytu smile
                              • jutka1 Re: Sobotnio 02.08.09, 08:52
                                Ew! smile))
                                Jak miło Cię znów widzieć! Wakacje brzmią wspaniale... smile

                                Wracaj szybko z szusowania. I też czekam na zdjęcia. smile
                                • verbena1 Niedzielnie i leniwie 02.08.09, 10:17
                                  Lubie niedzielne poranki, niespieszne, rozmemlane i spokojne.
                                  Zwlaszcza dzis ,kiedy zapowiadany deszcz wlasnie lunal.
                                  Poczytalam dokladnie wszystkie posty, duzo dzialo sie przez ten
                                  tydzien. Lzy i smiech, powroty, wyjazdy, smutki i radosci, dzielac
                                  sie nimi mam wrazenie, ze naleze do wielkiej wspolnoty serdecznych
                                  ludzi. Wyszlo troche gornolotnie ale tak czujesmile

                                  Wczoraj bylam na familijnym grilu w celu nawiazania kontaktow.
                                  Familia bardzo sympatyczna, wspolne przygotowywanie salatek
                                  skruszylo ostatnie lody a dwa brzdace krecace sie wokol zawojowaly
                                  mnie zupelnie.
                                  Cieply wieczor, dym snujacy sie z grilowego pieca, latarenki
                                  rozwieszone na drzewie.....lubie takie nastrojesmile
                                  • mammaja Re: Niedzielnie i leniwie 02.08.09, 10:33
                                    Ladnie napisalas Verbeno - tak tez sie czuje na forum. No i sietnie, ze masz
                                    bogate zycie towarzyskie!
                                    Wlasnie dostalismy wiadomosc, ze Franek wroci dzisiaj do domu. Wreszcie pod tym
                                    wzgledem jest normalnie - wypisy takze w niedziele. mama caly czas przy maluchu,
                                    przypomina mi sie koszmar oddzialow dzieciecych w PRL - u, niemoznosc zostania
                                    na noc przy chorym dziecku, itp. Wyszlo slonce - w przenosni i w naturze tez!
                                    Ewelinko, masz wspaniale, bogate w zdarzenia zycie. Tylko podziwiac~!
                                    • jutka1 Re: Niedzielnie i leniwie 02.08.09, 10:50
                                      U mnie też leniwie. I upalnie - ma być dziś 32 C. Niebo bez jednej chmurki, ale
                                      zaczyna być duszno. Nie dziwota, na jutro zapowiadają burze.

                                      Dzień znów leniwy i spokojny: posiedzę z książką na tarasie, poczytam, pomyślę i
                                      nie-pomyślę, pogapię się na swiat, strzelę jakąś sjestę. No i będę przygotowywać
                                      strawę dla wieczornych gości. Przyjemnie. smile

                                      Verbenko, wyczytuję między liniami jakiś przyjemny zakręt w Twoim życiu smile))

                                      Mammajko, martwi mnie Twoja kostka, może odłóż Berlin na kiedy indziej? Ostatnią
                                      rzeczą, jaka Ci potrzebna jest jeszcze większe nadwyrężenie, a co za tym idzie
                                      unieruchomienie kostki i Ciebie samej...

                                      Pozdrawiam ciepło, dosłownie i w przenośni smile
                                      • verbena1 Re: Niedzielnie i leniwie 02.08.09, 11:39
                                        Mammajko, nie doczytalam ,ze Franek byl w szpitalu ,myslalam ,ze byl
                                        tylko na zabiegu, usciskaj maluszka odemnie.
                                        Jesli kostka nie dokucza zbytnio, moze jednak jedz do tego Berlina,
                                        zapomnisz na chwile o klopotach. Zreszta, sama musisz zdecydowac.

                                        Jutko, podspiewuje sobie ostatnio piosenke "Czy te oczy moga klamac"
                                        usmiechajac sie do siebie wewnetrznie. Zakrecilo mna znow, w ktora
                                        strone teraz? Ktoz to wie?
                                        W zyciu musi sie cos dziac ,inaczej jest nudno.
                                        Zycze przyjemnego wieczorusmile
                                      • lablenka_x Re: Niedzielnie i leniwie 02.08.09, 11:50
                                        Po wczorajszej "burzliwej" sobocie.
                                        Sniadanie na balkonie, ale słońce szybko nas z niego, mimo
                                        parasola ,wygnało.
                                        Dziś w domu cicho będzie, mam nadzieje i spokojnie.
                                        Wczorajsza sobota przyjemna niesamowicie z powodu odwiedzin
                                        wnuczka , ale ciśnieniowa bardzo z powodu szczerych aż do bólu
                                        rozmów z synem.
                                        Poprzez nasza klase odnalazła ich (on+brat) biologiczna rodzina.Sa
                                        po odwiedzinach.Poprzednie rozmowy bardziej spokojne bo i chłopak
                                        innej natury.Wczorajsza rozdygotana , bo trzeba bylo pomóc znależć
                                        sie w tym wszystkim , z jednej strony dobrze,ze znaleziono korzenie,
                                        z drugiej ogrom wątpliwości i mysli walace po łepetynie.Oboje
                                        pojawili sie tez po to by zaznaczyc,ze mimo iz tam rodzina, to my
                                        najwazniejsi,żebysmy się nie martwili.
                                        Więc rozmowa , rozmowa , rozmowa ,zeby nie czuli sie winni i zeby
                                        jakos to wszystko poukładać.
                                        Ehhh życie.
                                        Ewelino , pomimo ,że byłas nieobecna to ja z każda burza i wichura
                                        krażyłam myślami nad Wasza wyprawa.
                                        Mammaju ciesze sie ,ze wnuczek wraca do domu, ale Ty zastanów sie
                                        nad sprawa Berlina i kostki.
                                        Pozostałych pozdrawiam niedzielnie i serdecznie i letnio (od lata) .
                                        Własnie dostalismy telefon ,ze zmarł znajomy- wylew w piątek , dzis
                                        rano juz nie ma go wśród nas . To znikam sad
                                        • mammaja Re: Niedzielnie i leniwie 02.08.09, 13:25
                                          Lablenko - to trudne przezycia - zwlaszcza dla tych mlodych. Ale za rodzine
                                          uwazaja Was i chwala im za to, to wy byliscie przez cale lata rodzicami, tego
                                          nic nie zmieni.
                                          Co do wyjazdu do Berlina i Poczdamu - zapisalam sie w maju i zaplacilam.
                                          Wlasnie sie dowiedzialam, ze jak pojade to zwroca mi polowe kosztow, jako
                                          organizatorowi.Jak nie pojade to strace cale 700 zl - tyle kosztuje wyjazd. Wiec
                                          moze pojade i zaszyje sie w muzeum, a w kazdym razie posiedze w autokarze i
                                          popatrze na swiat.
                                          Tak w koncu zadecydowalam - nawet malzonek powiedzial, ze dobrze mi zrobi
                                          odmiana smile Dlaczego biuro podrozy ma zarabiac na mojej nodze ?
                                          Upieklam ciasto z jagodami i beza na powitanie Frania z mama, wlasnie ide wyjac
                                          z piecyka!
                                          • foxie777 Re: Niedzielnie i leniwie 02.08.09, 18:20
                                            Mammajo,cale szczescie ze z Dzidziusiem wszystko ok.
                                            Co do kostki Twoja decyzja,pamietaj ze to tylko pieniadze.
                                            Ja sobote spedzilam bardzo milo z Malzonkiem.Pojechalismy sobie na
                                            mala wyciecze do Key Largo na caly dzien.Tam jest slicznie i
                                            atmosfera zupelnie letniskowa.Pogoda dopisala,czytaj bez burzy i
                                            siedzac sobie nad oceanem,popijajac pyszna margarite bylo nam
                                            dobrze.Lunch zlozony ze snow crab i saladki z avocado tez byl
                                            wysmienity.Wieczorem wyladowalismy w barze bluesowym ,jeden z
                                            wokalistow byl swietny ,zabawa dobiegla konca o polnocy.W domu
                                            bylismy po pierwszej,ale zadowoleni z milego dnia.
                                            Dzisiaj robie pranko,bawie sie z kociami,a potem rodzinny obiad.
                                            Fed,moje kocia rozrabiaja bez przerwy.
                                            Wiem od Mamy,ze macie super pogode nareszcie.Ciekawe jaki bedzie
                                            wrzesien.
                                            Pozdrawiam Wszystkich tropikalnie




                                        • ewelina10 Re: Niedzielnie i leniwie 02.08.09, 22:01
                                          Lbx zrobiliście przecież tak wiele w ich najważniejszym okresie życia, a i oni sami wam również dają to teraz odczuć. Tego wam nikt już nie zabierze.

                                          Sztormy były i nocami czasami strasznie to wyglądało, kiedy nie nocowaliśmy w porcie.

                                          Jutuś, widzę że ty również zatęskniłaś za rodzimymi stronami i odpoczywasz sobie we własnym domku smile

                                          Mammajko, rzeczywiście szkoda tej kaski by nie jechać, zwłaszcza że mżonek też popiera. Jeśli uda ci się ograniczyć piesze wycieczki może noga wytrzyma smile

                                          O kocie Fed przeczytałam, bolą takie rozstania. Dobrze, że masz u siebie jeszcze inne zwierzaki. Fed, ale cóż ja wyczytałam, córa się zaręczyła. Gratulacje. Co do wieku, już kiedyś pisałam, że życie pokazuje, że nie jest to żadną gwarancją na trwałość związku, poukładania sobie życia, i różnie z tym bywa.

                                          Wciąż powoli nadrabiam zaległości forumowe. Ciekawe gdzie się Dado wybiera na wakacje. Toskania, Holandia ? Foxie też ciągnie w rodzime strony we wrześniu. Verbeno, jakże się cieszę, że ci się poukładało, a ileż to nowych możliwości pojawiło się na horyzoncie. Co u Moni, czy smok znalazł już nową pracę. En-ejki tyż mało widać. Kogóż tu jeszcze nie wymieniłam ? Mantry, której mi bardzo brakuje.

                                          Pojutrze wraca już starszy syn. Dobrze, że chociaż na tydzień mu się udało wyjechać, bo wcześniej jakiś stan zapalny mu się wdał i jego wyjazd był pod znakiem zapytania. Na kei powracają w te same miejsca starzy żeglarze i pytają o nas. Moja połowa wybiera się tam w tygodniu, ja jeszcze nie wiem. Na razie jestem zaspokojona morzem.

                                          Objechaliśmy skuterami nasze strony. Chyba się jakoś to wszystko przykurczyło i zmalało.

                                          • mammaja Re: Niedzielnie i leniwie 02.08.09, 23:28
                                            No to sciskam, zycze milego tygodnia i znikam na cztery dni!
                                            A niedziela byla naprawde udana, moja tez smile
                                            • verbena1 Poniedzialek 03.08.09, 08:33
                                              Milych wrazen Mammajko!
                                              Wczoraj padalo bez przerwy a mielismy zaplanowana wedrowke. No
                                              trudno ,plan trzeba wykonac. Kurtki, parasolki, dobre buty i w
                                              droge. Podjechalismy w okolice dzikich wrzosowisk i w droge.
                                              To jest niezwykly teren do wedrowek, piaszczyste wydmy pokryte
                                              krzazczyskami jalowca, drzewa o najbardziej powyginanych
                                              pniach ,kwitnace juz wrzosy i pasace sie na pol dziko owce i
                                              szkockie krowy o dlugiej siersci i ogromnych rogach. Bylo pusto,
                                              mglisto i tajemniczo. Po dwoch godzinach buty i dol spodni byly
                                              zupelnie przemoczone i trzeba bylo wracac.
                                              W domu zapobiegawczo sprawdzilam czy znow nie przynioslam ze soba
                                              kleszczasmile
                                              • fedorczyk4 Re: Poniedzialek 03.08.09, 09:14
                                                I co był?
                                                Fajna wycieczka. W Warszawie grzmi i Krowisia nie chce iść na
                                                spacer. Psia kość jakoś muszę ją zmusić, ale to nie jest łatwe.
                                                • jutka1 Re: Poniedzialek 04.08.09, 00:13
                                                  Miałam dzień sinusoidalny. Najpierw chandra unyńska w mordobijskim powiecie:
                                                  odwołałam dzienne zajęcia w podgrupach bo było mi błeeee.
                                                  Potem kolacja z kumpelką i jej mężem - miałam ochotę odwołać też, ale to był
                                                  jedyny termin kiedy mogli. No i poprawili mi humor. Normalni, ciepli, dowcipni.
                                                  Ją znam od pierwszej klasy podstawówki, jego z 15 lat. Kawał czasu, kawał życia,
                                                  dobrze mi zrobili na duszę.

                                                  Jutro najpierw jakies tam "w mieście", a potem jadę na polską premierę
                                                  polsko-czeskiego filmu. Po czym na noc do przyjaciółki pisarki wespół z jej
                                                  przyjaciółką warszawską feministką, lubianą przeze mnie bardzo, bardzo. No i
                                                  tyle. Pozdrawiam smile


                                                  -
    • luiza-w-ogrodzie Wiosenny wtorek 04.08.09, 02:31
      Na forum rzeczywiscie sie dzieje, Jutka jako ten Anteusz wzmacnia
      sie dotykiem ziemi ojczystej, Foxie szykuje sie w te strone, LX i
      Fed orbituja wokol spraw dzieci a Verbena wokol spraw tajemniczych,
      Dado i Ew pieknie sprawozdaja, pojawily sie nicki nowe i dawno
      niewidziane, jakie przyjemne forum ;o)

      U mnie nie dzieje sie nic poza wiosna (dzisiaj pochmurna i pachnaca
      sniegiem z poludnia), trabieniem kakadu i wielkimi, powolnymi
      ruchami drzew, jakie obserwuje z okna werandy, przykuta do biurka
      praca (ale w poludnie ide na basen!).

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • ewelina10 Re: Wiosenny wtorek 04.08.09, 07:44
        Luizo, piekna pora u ciebie. Czuję te wiosenne zapachy. U nas ranek, a mimo tego "przyducha", powietrze stoi w miejscu, brakuje morskiej bryzy.

        Jutko, dobrze mieć takich przyjaciół co to na humor pomagają.

        Swoją połowę zaraz odwiozę na dworzec. Ten tydzień mam zajęty, parę spotkań już zaklepanych, ale za jakiś czas może na krótko jeszcze wybędę nad morze. Na razie muszę się jeszcze tutaj nabyć, trochę pogrzebać w ziemi, to i owo sekatorem poprzycinać, borówki zerwać, urodzaj na nich w tym roku, ostatni zagonik po warzywniaku, na którym coś co można jeszcze zjeść rośnie.
      • maczek_12 Re: Wiosenny wtorek 04.08.09, 08:27
        Luizo podmuchaj troszkę na tę Twoją wiosnę niechaj i do das troszkę
        jej zawieje
        • fedorczyk4 Re: Wiosenny wtorek 04.08.09, 10:47
          Wczorajsze lekcje językowe powaliły mnie na łopatki. Ze zmeczenia.
          Na rosyjskim grupa malutka. 4 baby i lektorka. Dla mnie bomba. Inne
          narzekają ze lektorka mówi monotonnie i niewyraźnie. Pewnie,
          najlepiej zrozumieć jak w obcym języku mówi inny cudzoziemiec,
          nativy bormocząwink
          Z angielskim ciężko, miałam racje że test zawyżył mi poziom, bo
          skupiał sie na słownictwie, nie ruszając prawie gramatyki. Ale nie
          zmienię. Jadę zapłacić, kupić sobie podręcznik i do nauki. Wieczorem
          przychodzi na kolację Synowstwo Podstawowe z Wnuczęciem i Dziecinka
          z Kijankiem. Koktail krewetkowy, pomidory mozza, rostbeef z
          piekarnika w towarzystwie puree i konfitury z szalotki. Deserów nie
          będzie.
          Jutro znowu 3 godziny rosyjskiego i 3 godziny angielskiego.
          I tak do końca sierpnia. Potem juz tylko angielski, a jak dojdę do
          stanu w którym bedę mogła porozumie sie bez zbytniego bólu w języku
          perfidnego Albionu, to wystartuje z poszukiwaniami pracy.
          Prawdę rzeczesz Luizo. Miło tusmile
          Ciekawa jestem jak Mm radzi sobie w wojażach.
          Ewelino, a zdjęcia?
          • jutka1 Re: Wiosenny wtorek 04.08.09, 11:03
            Podziwiam Twoje zaangażowanie, Fed! U mnie byłoby ciężko, bom leń śmierdzący,
            jak zdiagnozowała mnie eony temu moja babcia. smile))

            Pogoda u nas raczej jesienna: deszcz, chłód, wiatr. Odwołałam dzienne miastowe
            zajęcia w podgrupach, a raczej przełożyłam, i siedzę na czterech literach w
            domu. A późnym popołudniem jadę na polska premierę filmu i gościnny nocleg
            czarownic, o czym już chyba pisałam.

            Ale zanim pojadę, przetłumaczę na angielski stronę internetową psiapsiółki i
            napiszę jeden list zawodowy. Niby człek na urlopie, ale sprawy nie chcą iść na
            urlop i poczekać do mojego powrotu.

            Miłego dnia smile
            • ewelina10 Re: Wiosenny wtorek 04.08.09, 16:40
              Fed, zazdraszczam tych zdolności lingwistycznych i samozaparcia w okresie leniwcowym.

              Będą fotki, ale na razie nie wiem w co mam ręca włożyć. Moja połowa już dojechała do Gdyni letnim pociągniem za jakieś szmieszne pieniądze 29 zeta, potem jeszcze tylko tramwaj wodny, którym przypływa już do samego portu. Nie opłaca się brać swojego auta. Dostaję już wygawor, że dlaczego jeszcze mnie tam nie ma, że jest super, wakacje wciąż trwają a ja się zakopałam w ziemi. No i znowu mam duszę niespokojną, czy nie spakować walizki i ruszyć na wodę. A ja się już zaszyłam w takim pluszaczku. Myśli się kłębią, że trzeba będzie znowu angażować rodzinę do posiedzenia w domu i dla towarzystwa zwierzaka. Nic to, na razie jeszcze ryjem nosem w ziemi.
              • monia.i Re: Wiosenny wtorek 04.08.09, 22:53
                Hej - cały czas podczytuję na bieżąco, ale jakoś tak nie mam wena do
                pisania. Smok od poniedziałku jest Smokiem pracującym - wszystko
                musi się jakoś poukładać i zatrybić, mam nadzieję, że będzie dobrze.
                W każdym razie jego morale ma się chyba nieźle.
                Uściski dla wszystkich kiss
              • verbena1 Re: Wiosenny wtorek 04.08.09, 22:59
                Ja tez zadraszczam Fed zdolnosci jezykowych. W jaki sposob to
                wszystko zapamietujesz? Moja lepetyna jest juz chyba pelna po czubek
                bo nic wiecej nie chce wchodzic a we wrzesniu zaczynam nastepne
                lekcje holenderskiego.
                Ewelinko ,jesli nie masz ochoty to nie jedz, maz napewno poradzi
                sobie sam a Ty nacieszysz sie zwierzakami i ogrodem.

                Pogoda jak drut a pracowac trzeba , okolo soboty pewnie sie
                zachmurzy i nic z planow opalajaco-spacerowych.
                Zbliza sie wrzesien czyli miesiac moich wyjazdow do Polski. Cos sie
                powoli wykluwa, byc moze wyjazd z prywatnym kierowca? Byloby fajniesmile
                • verbena1 Re: Wiosenny wtorek 04.08.09, 23:04
                  Hej, Moniu ,jakze sie ciesze ,ze wszystko ulozylo sie pozytywnie.
                  Pisz, nawet na smutno jestes mile widziana i czytana. Lubie Twoje
                  melancholijne podejscie do swiatasmile
                  • foxie777 Re: Wiosenny wtorek 05.08.09, 00:01
                    hO,hO Verbeno ,prywatny kierowca to jest gratka.
                    Juz sie ciesze na wyjazd,zostalo 20 dni.Daje wskazowki Malzonkowi co
                    i jak,bo kiepasko u niego z "pamiecia",a obowiazkow duzo.Musi sobie
                    radzic i koniec.
                    Jutro ide na plaze,bo mam wolny dzien i pogoda ma byc ok.
                    Uwielbiam sie pluskac w cieplutkiej wodzie.
                    Moniu,fajnie ze czytasz i masz przyjemnosc ,o to chodzi.
                    Fed,moze pogadamy sobie po angielsku.Podziwiam Twoje zaparcie w tej
                    sprawie.Imponujace.Ja jestem jak Jutka pisze len smierdzacy.
                    Fajne okreslenie.
                    pozdrawiam tropikalnie

          • luiza-w-ogrodzie Fed, motywujesz mnie... 05.08.09, 01:30
            Kurcze, moze tez powinnam odswiezyc moj rosyjski? Mam ostatnio
            niedosyt uczenia sie, odkad skonczylam kursy w momencie pojscia do
            pracy (kilkanascie lat temu) nie bylam z powrotem w szkole (nie
            liczac szkol moich dzieci, no ale to nie ja sie tam uczylam). A
            uczylam sie najpierw w polskim systemie (wlacznie z magisterka,
            doktoratem i kursem podyplomowym) a potem w AU - najpierw na kursach
            angielskiego a zakonczylam dyplomem zawodowym. W sumie 24 lata nauki.

            Od dwoch lat strasznie mnie korci zeby zrobic kurs ogrodnictwa w najslynniejszym i najlepszym w Australii college'u ogrodniczym, ktory jest o kilka
            km od naszego domu, czyli przyslowiowy rzut beretem (albo rowerem).
            Po prostu sam sie pcha w rece! Mam nadzieje ze moga uznac czesc
            moich kwalifikacji ze studiow biologicznych z Polski a reszte moge
            robic wieczorowo no i eksperymentowac na swoim ogrodzie... albo
            zrobie najpierw krotki kurs a potem porwe sie na dyplomowy?

            Fed, pisz jeszcze o swoich edukacyjnych sukcesach i planach, czuje
            ze to mnie porwie do czynu (za co z gory dziekuje).
            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
            Australia-uzyteczne linki
    • luiza-w-ogrodzie Sroda przedwiosenna 05.08.09, 01:51
      Jeszcze noce zimne, jeszcze pachnie sniegiem przy poludniowych
      wiatrach z Alp Australijskich, ale to definifywnie juz wiosna:
      magnolie przekwitly, wczoraj poczulam pierwszy powiew zapachu
      pnacych jasminowcow. Biuro Meteorologii przewiduje pozna zime -
      srodek wiosny (czyli okres od sierpnia do pazdziernika) cieplejsza
      niz normalnie. Czyli powtarzaja, to co mowi moj ogrod ;o) Ciekawe,
      kiedy wroca przelotne ptaki; cale Sydney nadsluchuje czy juz sa
      pieknie spiewajace koele i wrzaskliwe gigantyczne kukulki, zazwyczaj
      przylatujace w cieplych krajow we wrzesniu. W tym roku na pewno
      wroca wczesniej.

      Strasznie mnie nosi tej wiosny, w ogrodzie nie wiem w co najpierw
      mam rece wlozyc, do tego zima byla tak krotka, ze ledwie zdazylam
      wykonac zimowe ciecia i opryski. A tu juz trzeba nawozic przed
      wiosennym sezonem wzrostu (teraz juz wiecie co bede robic w ten
      weekend - tak jest, mam na mysli KOMPOST)!

      Ale na razie czas popracowac, w poludnie joga a w drodze do domu
      wizyta w sklepie ogrodniczym ;o)
      Pozdrawiam wiosennie

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • fedorczyk4 Re: Sroda przedwiosenna 05.08.09, 09:26
        Nie lubię sierpnia. Taki mmiesiac ni pies ni wydra. Niby jeszcze
        lato, ale już nie aż tak, jeszcze nie jesień, ale już prawie.
        Nie przesadzajcie z tym chwaleniem mnie. Nie posiadam szczególnych
        zdolności lingwistycznych. Mam niezłą pamięć, ale nie świetną. Lubię
        sie uczyć, a angielski jest mi niezbędny jeśli mam wrócić do jakiejś
        pracy. To i tyle tego.
        Wczorajsza kolacja z Dziećmi była bardzo udana. Tylko że przerywana
        co kilka minut telefonami. Obaj, Syn Podstawowy i Kijanek są
        wydzwaniani nieustannie z roboty. Oczywiście nie musze dodawać że
        obaj mieli dzień wolny.
        No i musiałam wyjaśnić Wnuczęciu dlaczego nie ma Pana Kota.
        No, ruszam do działań dziennych.
        Pozdrowienia dla wszystkichsmile)))
        • luiza-w-ogrodzie Pochwala sierpnia 05.08.09, 12:31
          fedorczyk4 napisała:

          > Nie lubię sierpnia. Taki mmiesiac ni pies ni wydra. Niby jeszcze
          > lato, ale już nie aż tak, jeszcze nie jesień, ale już prawie.

          Nie bluznij, kobieto, jak mozna nie lubic sierpnia? W Polsce to byl miesiac
          zloty i syty, pelny letniej opieszalosci ale z pieknymi rzeskimi nocami, lekko
          zalatujacy tchnieniem jesieni. Dla mnie sierpien i wrzesien w Polsce to byl
          najbardziej plodny koncepcyjnie czas roku. W Australii sierpien to poczatek
          szalonego kwitnienia, dywany kwiatow i niesamowite zapachy. Noce sa jeszcze
          zimne, zachodnie wiatry jeszcze daja w twarz zza wegla, ale wiadomo ze to juz
          ich ostatnie podrygi. A tymczasem po cichu ogrody otwieraja sie dla
          publicznosci, zaczynaja sie wiosenne pikniki zas koniec sierpnia koronuje
          coroczna wystawa ogrodnicza, na ktora wzielam w tym roku dzien wolnego ;o)

          Pozdrawiam sierpniowo, a jak!

          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
          się. Całe życie? Załóż ogród...
          • fedorczyk4 Re: Pochwala sierpnia 05.08.09, 21:20
            Kochana Luizo, wymieniasz sierpień jednym tchem z wrześniem. A ja
            bardzo lubie wrzesień bo to juz są jesienne kolory, jesienne zbiory,
            to już jest dojrzałość. A sierpień, podtrzymuję swoje zdanie. Ni
            pies ni wydra. Taki oszust. Niby grzeje, ale już nie opala, niby
            dojrzewa, ale jeszcze nie do końca, a wczesniejsze już się
            skończyły. Głosuje na czerwiec i lipiec, oraz na wrześnień i
            październik. Sierpień mam zamiar bojkotowaćwink

            Uff, mózg jednak mi sie letko lasuje po tych lekcjach, ale zabawę
            mam przednią. Lubię to i jużsmile))
            Mam na kursie ang, rodaczke le Męża. Powinien ja poznać i wleźć do
            dziury ze wstydu. Dziewczyna mieszka w Polsce od 3 lat. Na kursy
            chodziła przez 5 miesięcy i mówi po Polsku znakomicie!! Korzeni
            polskich nijakich nie posiada. Posiada naszego narzeczonego, ale
            przywiezionego z Francji i tylko w języku bla bla się porozumiewają.
      • ewelina10 Re: Sroda przedwiosenna 05.08.09, 09:58
        No proszę jak to Fed wskrzesza motywacje do nauki. Luizo, podziwiam.

        Fajnie Moniu, że z tą pracą się ułożyło, męskie ego nie lubi chyba zbyt długo życia w próżni.

        Verbenko, może tym razem udałoby się nam spotkać, jeśli ten wrzesień wypali.

        Przez 21-tą skończyłam pracę. Zważywszy, że od rana byłam w pozycji kucającej i kolanowej z rytym nosem, poczułam się padnięta. No, ale odświeżyłam krzewy i korę ściółkową, pnącza wkraczające na tereny innych krzewów przycięłam, ścieżkę wyczyściłam z różnych niechcianych narośli, które wraz z ziemią przykrywały już krawężnik, zrobiło się szerzej do chodzenia. Wczoraj przez telefon kuzynka powiedziała, po moim cichutkim utyskiwaniu o bolących miejscach mojego ciała, że myślała, że w takim dzikim ogrodzie jakoś samo wszystko rośnie. he he he dobre sobie, ogród sprawiający wrażenie "dzikiego" też musi sobie na to miano zapracować smile)))

        Najpierw kawa. Dzisiaj mam w planach dalsze pielenia, bo potem czekają inne zajęcia. Jeszcze chłopak przyjdzie w sobotę skosić trawę i wokół zrobi się przyjemniej.
    • dado11 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 05.08.09, 21:54
      Witam,
      właśnie wróciłam od dziecięcia, qurcze, wciąż nie mogę sobie znaleźć miejsca po
      jej wyprowadzce... dziecię, jak prawdziwa "żona" ze stażem, pierze, sprząta, nie
      gotujewink nastąpił podział obowiązków... dzieci moszczą się na swoim i wygląda
      na to że im dobrzesmile
      nie wiem co mi się ze łbem porobiło, ale po powrocie zastałam dom zasnuty
      ciężkim gryzącym dymem... znów zostawiłam garnek na fajerce... czwarty w tym
      miesiącu!!!! może powinnam wino odstawić do kąta???
      niemniej wentylatory chodzą na full, w domu śmierdzi nieludzko, bo spalił
      się psi kurczaczek na jutro... dziś też byłam u pierwszej miary mojego ślubnego
      ciucha, i jak na razie jest super, pani krawcowa jest fantastyczna! pamięć ma
      jak komputer najnowszej generacji, a i rękę pewną jak snajpersmile jestem pod
      wrażeniem!
      wilgotność powietrza przekroczyła wszelkie dopuszczalne normy, wszystko klei się
      i maże, drzwi wejściowe tak napęczniały, że nie ma sposobu by je zamknąć...
      chyba jak kiedyś, zrobię skobel z kija od szczotki i jakoś przetrwamy...
      jutro pędzę na pierwszą lekcję rysunku-malowania, bardzo jestem ciekawa czy w
      ogóle się do tego nadaję... ale baaardzo się cieszęsmile do koników wracam w
      przyszłym tygodniu, może w końcu te upały odpuszczą. Zaczynam myśleć o powrocie
      do nauki włoskiego, ale tak bardziej systematyczniesmile
      Pozdrawiam serdecznie, D.
      ps. pożegnałam 10-ty kilogram ciała, jestem absolutnie szczęśliwasmile)))
      • dado11 ps. moja dżungla o zmierzchu 05.08.09, 23:16
        http://images6.fotosik.pl/512/ef7b38d00f4bd214.jpg
      • verbena1 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 06.08.09, 08:09
        Co sie dzieje, eksplozje pomyslow, nowe wyzwania, kursy ,studia.
        Dziewczyny ,jestem z Was dumna.
        Luizo, ciesze sie, ze ogrod daje Ci tyle radosci, ciekawa jestem
        jaki kierunek studiow najbardziej Ci odpowiada. Nie znam
        angielskiego ale zrozumialam ,ze jest tam projektowanie ogrodow ,
        bukieciarstwo itp. Zycze powodzenia.
        Dado, na Twoj temat nie mam po prostu slow. Odejscie z domu dzieci
        zawsze mobilizuje do zmian ale Ty przekraczasz wprost normysmile Wyslij
        mi prosze, fotke Ciebie schudnietej, wygladasz pewnie mlodziej od
        corkismile Teraz jeszcze lekcje rysunku? Pieknie ,tylko sie cieszyc.

        Od wrzesnia rozpoczynam rowniez lekcje malowania ,jak co roku od
        paru lat. Tym razem chce sprobowac portretu, nauczyc sie skupienia i
        cierpliwosci. Akwarela kusi mnie rowniez ale finansowo nie wyrobie i
        musze sie zdecydowac. Poza tym nie mam miejsca na malowanie duzych
        obrazow.
        Dzis rowerem do pracy ,zapowiada sie prawdziwy upal ,do 30 stopni.
        Dobrze ,ze popoludnie mam wolne.
        Milego dniasmile
        • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 06.08.09, 08:48
          Dado, samo czytanie o Twoich działanich i sukcesach męczy mnie!
          Verbeno, jak sobie pomyślę jaki rok masz za soba, a jakie plany i
          morale to mi szczęka opada. Portrety, to jest to!
          Moniu, strasznie cieszę sie ze Smok już znalazł robocze gniazdosmile
          Luizo, to wygląda imponująco. Przy Twojej wiedzy powinnaś i to
          zdecydowanie, pomyśleć o profesjonalizacji zmiłowania do ogrodów!!!

          A ja idę sobie ze psem, potem z Maćma do Starego Domu, awanturować
          się z administracją. A potem na tarasie będę się uczyć, uczyć,
          uczyćsmile)))
          • gaudia Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 06.08.09, 16:30
            dobra, dojrzałam do pisania

            1. Miałam chęć szczegółowo wymienić za co Was (w sensie ostatnich działań)
            podziwiam, ale to byłby bardzo długi post. Jesteście wielkie. Ewela z wodą i
            skuterem, Jut z pieknym byciem obywatelką świata, Ver - artystka z poradzeniem
            sobie i otwarciem furtek, Mm z pogodą ducha mimo skręceń kości i jelit; Lbx za
            całokształt, Monia ze smutkami, które łamie, Luiza z jogą i ogrodem...jezu....i
            jeszcze nie wymieniłam wszystkich, a są nowe fajne ludzie
            2. U mnie jakoś. W niedzielę byłam w arboretum w Rogowie, co mi dało radość
            wyjatkową, jako że przesadnie lubię drzewa
            3. Lada moment zobaczę Fedo, która mnie straszy jakimiś owocami, co nie są wcale
            owocami, za to maja rozliczne odnóża


            buzioki

            Gaudia
            • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 06.08.09, 17:35
              Ano, mam zamiar podjąć Gaudiencję, jak wreszscie dojedzie, owocami
              morza. Tyle że ona jeszcze nie wie że będzie nas trzy. Ona, moja
              skromna osoba oraz córka mojej przyjaciółki. Mąż ją definitywnie
              ciepnął. Juz raz to zrobił, trochę ponad rok temu. Ona jest mloda,
              śliczna i madra, ale chora na S.M. On zawsze dla mnie był
              prymitywnym ciulem, ale nie miałam prawa głosu (co jest oczywiste)i
              nie wypowiadłam sie (co w moim przypadku jest mniej oczywiste, ale
              usiadłam sobie na paszczy).
              Dla mnie jest to horror w stanie czystym. Już mam do czynienia z
              okrutnością le męża U.P. Wynikajaca z tego samego powodu. I znowu
              mam vis a vis, cierpiaca dziewczynę która kocha i jest odrzucona, bo
              chora. Bo nie zrealizuje się, bo nie zarobi, bo nie rozmnoży.
              Kurwica mną trzęsie dzika.
              Zwłaszcza dlatego, że jakbym głową nie kręciła to i tak zadek bedzie
              z tyłu. Nie pomogę. Nie mam jak. Nienawidzę tego najbardziej na
              świecie, tej totalnej niemocy!
              • ewelina10 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 06.08.09, 20:36
                Żeby nie było, że wylazła ze mnie seksitka, ale panowie raczej lubią wygodne życie.

                Gaudio, to jest nadzieja, że może teraz częściej coś nam skrobniesz smile

                Ręca odpoczywają, nogi nie biegają, psica wcześniej strudzona dotrzymywaniem kroku, teraz drzemie spokojnie koło mojego fotela. Jutro towarzysko na mieście, sobota u mnie, niedziela u towarzystwa a w poniedziałek wyskakuję znowu na parę dni nad Zatokę Gdańską. Trochę szkoda lata, a zima i tak długa na siedzenie w domu
                • dado11 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 06.08.09, 22:07
                  Cześć Gaudiosmile miło cię znowu widzieć!, a może i uda się w realu??? kto wie...
                  za mną pierwsze "koty-za-płoty" w dziedzinie tfurczości(zam.), na razie to była
                  porażka, ale przecież nie trzymałam ołówka/pędzla w ręku od wielu lat, niemniej
                  radośnie zakręciło mi w głowie to wypełnianie wolnego czasu kreacjąsmileprzecież
                  najtrudniej jest zacząć...
                  przede mną weekend wypełniony towarzysko do bólu, więc odpłynę na czas jakiś, bo
                  trzeba się skupić na gościach i solenizanto/jubilatach...
                  ciekawa jestem jak Mammaja poradziła sobie w Berlinie, Verbeno, jak tylko uda mi
                  się kogoś namówić by mi cyknął fotkę, wyślęsmile (ot, próżność...)
                  pozdrawiam, D.
                  • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 06.08.09, 22:17
                    Ależ Dado, Kuzynko Miła, z największą przyjemnościa zrobię Ci
                    kilkaset zdjęć i wtedy będziesz mogła wybrać sobie to jedne jedyne!
                    I nie żebyś na innych była brzydsza, czy mniej zgrabna, tylko juz
                    poznałam Twoje wobec siebie samej, fotografowanej wymagania!
                    • foxie777 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 06.08.09, 23:44
                      Czy choroba o ktorej piszesz Fed,to jest multiple sklerosis?.
                      Znam kilka osob tym dotknietych,nawet w rodzinie.U nas jest
                      duzo akcji i tzw support system .W kazdym razie przykra sprawa.
                      Wczoraj plawilam sie jak krewetka w oceanie.Slowo daje,ze to
                      jest dla mnie najlepsza kuracja,no i Kocia oczywiscie.
                      Dado,piekny jest Twoj ogrod o kazdej porze roku.
                      Slyszac o Waszych aspiracjach az mi wstyd,ze sie nie biore
                      za hiszpanski.Jakos mam tyle spraw na glowie,ale wiem ze to tylko
                      wymowka.
                      Jaka bedzie waszym zdaniem pogoda we wrzesniu?.
                      pozdrawiam tropikalnie
            • luiza-w-ogrodzie Ooo, Gaudia! 07.08.09, 00:58
              Gaudyjko, jak dobrze ze sie odezwalas. Zamiast nas dlugasnie
              podziwiac, napisz co u Ciebie, albo napisz cos od siebie, lubie
              czytac Twoje posty.
              Wiosennie pozdrawiam
              PS POzdrow arboretum ode mnie - tez mam slabosc do drzew ;o)
              Luiza-w-Ogrodzie
              .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
              Australia-uzyteczne linki
    • luiza-w-ogrodzie Piaaaaatek!!! 07.08.09, 01:07
      O jak mi dobrze mimo ze pracuje, bo napawam sie cisza w domu. Otoz
      po tygodniu chrowania, kaslania i grania mi na nerwach i Buszmen, i
      corka dzisiaj sobie poszli: on do pracy, ona niby na spotkanie z
      kolezankami (dzis czesc szkol srednich ma dzien wolny) ale przyszedl
      po nia jeden z kumpli, szczuply, piegowaty, przystojny brunet i
      poszli na caly dzien, zaczynajac od przejazdzki promem i kto wie
      gdzie dalej dotra ;o) Oczywiscie ona sie zapiera ze to nie jest nic
      romantycznego, ale: 1. dlaczego zamiast latac ze stadem, tak jak
      dotad, nagle wychodzi w dwojke? 2. czas spedzony na porannym
      fryzowaniu byl podejrzanie dlugi ;o)

      Mam duzo pracy do odwalenia, wiec zaraz sie za nia biore, tym
      bardziej ze w poludnie chce urwac godzine na basen a potem bede
      gotowac i piec, zaprosiwszy przyjaciol na kolejny piatkowy obiadek.
      Kroliki tupia w ogrodzie, kury wyja w areszcie domowym (nie
      wypuszczalam ich ostatnio na ogrod za kare, bo zdemolowaly
      szczypiorek i szalotke w ziolowym ogrodku), kakadu i galah obgryzaja
      trawnik przed domem. No i tyle u mnie w domu i z zagrodzie.

      Patrzac z nadzieja w promienna przyszlosc kolejnego ogrodowego
      weekendu, pozdrawiam wiosennie
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • fedorczyk4 Re: Piaaaaatek!!! 07.08.09, 08:30
        Widzę Cię oczami wyobraźni. I słysze to wycie kur i tupot królikówsmile
        U mnie spokojna nuda. I dobrze. Idę z psią, potem posprzątam i
        pojade na lekcje.
        • mammaja Re: Piaaaaatek!!! 07.08.09, 10:44
          Witam po powrocie z wojazy, niezwykle mnie wzbogacily intelektualniesmile
          Po pierwsze Berlin - jakze mgliste mialam wyobrazenie o tym miescie!
          Dwa dni z doskonala przewodniczka i chloniecie tego miasta - sprawy polityczne,
          potem architektura i urbanistyka, wreszcie Muzeum Pergamonskie i widok z wiezy
          tv ( 230m) - pozwalajacy zobaczyc z gory rozmiary i uklad ulic z wijaca sie
          Szprewa, potem Poczdam - palac Cecilienhof gdzie odbyla sie konferencja
          poczdamska wyznaczjaca granice POlski na Nysie Luzyckiej, wreszcie Palac
          Sanssouci i postac Fryderyka Wielkiego - wszedzie tyle wiadomosci z historii -
          porzadkowanie wlasnych, no i chloniecie piekna tych budowli i samego Poczdamu,
          przezywajacego teraz wielki "bum".
          Na koniec akcent polski - zwiedzanie Zamku w Kórniku wraz ze wspanialym
          zespolem parkowym. To wszystko sfotografowane - bedzie co porzadkowac, moze uda
          sie jakis wateczek sklecic!
          Jedyny problem - noga potwornie puchnie nadal i boli, obawiam sie ze to nie
          tylko skrecenie, zaraz jade z mezem do szpitala na urazowke.
          Przeczytalam wszystkie Dzisiejki i jestem zachwycona bogatym w wydarzenia i
          refleksje zyciem forumowiczek. usciski smile
          • lablenka_x Piaaaaatek!!!I to jaki 07.08.09 07.08.09, 15:33
            Jedyny taki ponoc na 100 latbig_grin

            Foxie - pytałas o pogode we wrzesniu.Z moich obserwacji wynika,ze do
            min 15 zawsze jest chłodno i pada lub popadowywuje;D.Potem zaczyna
            sie Polska Złota Jesień.

            Gaudio,myśle podobnie do Luizy, porzuć peany ku czci ,bo one mnie
            peszą i potem mam problemy z pisaniem bo dzieci to taki mój ogród
            Luizy , moja codziennośc i nic niezwykłego,ale sie wokół mnie dzieje.
            Pisz natomiast o sobiebig_grin
            Mammajko, szkoda,ze nie wiedziałam o Kórniku - prysnęłabym
            autkiem,by Wam potowarzyszyć, w moim ukochanym miejscu i mojej
            wielkopolskiej dumiebig_grin.
            Szkoda ze pilot nie wygospodarował jeszcze troche czasu by
            zachaczyć o Rogalin, to tylko 15 km w bok.
            Prawda Verbeno?
            Niepokoi mnie ta Twoja puchnąca noga.Czekam na wynik Twojego pobytu
            w szpitalu.
            Byłam w roku 1970 na konferencji w Berlinie i mielismy zorganizowaną
            wycieczke własnie w te miejsca ,w których byłaś juz wtedy było tam
            niekomunistycznie pięknie, ale tak nam Berlin pokazano,ze muru
            żadnego widac nie było.
            Hahaha , wówczas w restauracji na wieży , w wc dałam babci
            klozetowej marke, a ona dziekowała mi kłaniajac sie prawie w pas ,
            nie bardzo rozumiałam dlaczego i naiwnie myslalam ze niemieckie
            babcie klozetowe takie uprzejme som hahaha.
            Ewelino czytajac Twoje wypowiedzi jestem zawsze pod wrażeniem Twojej
            energii i nie tylko zdrowego ducha ,ale przede wszystkim ciała.
            Widze ,ze tak jak wilka ziemnego ciagnie do lasu to Ciebie Wilku
            Morski do wody.

            Luizo, wg kalendarza to chyba do Waszej wiosny daleko prawda?
            A że fizycznie jest to już insza sprawa.

            Dodam jeszcze od siebie ,ze ja kocham sierpień, za stateczność i
            koloryt,za scierniska, pewnego rodzaju wyciszenie i zapowiedzi tego
            co nastąpi , a to jakies prawie jesienne mgiełki,a to senne
            spojrzenie ku wieczorowi , a na niebie spadające gwiazdy.
            Czekam teraz na pojawienie się fruczka gołąbka , wśród moich
            balkonowych kwiatów, ktory potwierdzi swa obecnością sierpniowość
            sierpnia.
            Ponapycham się papierówkami.
            Popodglądam bociany i gotowa jestem do przyjęcia dobrodziejstw
            jesieni.

            Aha , zapomniałabym .Ostatnio zajmuję się domową produkcją kefiru i
            białego serka przy pomocy grzybka tybetańskiego.którego to grzyba
            od przyjaciółki dostałam , a on rośnie i rośnie i wydaję go coraz
            częściej.
            Miała ktoraś z Was z nim jakieś doswiadczenia?
            • gaudia Re: Piaaaaatek!!!I to jaki 07.08.09 07.08.09, 19:23
              Lablenka, peany to nie są, ot - szczery podziw.
              Sama taki wyrażasz co i rusz smile Ładnie napisałaś o sierpniu, czuję podobnie.
              Zaraz lecę pogawędzić z sympatycznymi jazzmanami, a potem ich posłucham. Na
              dziedzińcu Białej Fabryki. Będzie przyjaciółka, będzie ciepły wieczór, już się
              cieszę.

              miłego weekendu smile
              • foxie777 Re: Piaaaaatek!!!I to jaki 07.08.09 07.08.09, 19:53
                Lablenko,to juz sie ciesze na chlodek.Nawet sobie nie wyobrazacie
                jak chetnie uciekne od moich upalow.
                Oczywiscie wolalabym aby nie lalo.Zobaczymy.
                W Warszawie czeka mnie zalatwianie formalnosci sadowych zwiazanych
                z polskim paszportem.Mam nadzieje ze sprawa szybko sie zalatwi.
                Nie znosze biurokracji.
                Serek tybetanski? Brzmi ciekawie.
                pozdrawiam tropikalnie

                • ewelina10 Re: Piaaaaatek!!!I to jaki 07.08.09 07.08.09, 20:23
                  Mmka szczesliwie wróciła z podróży, chociaż noga nie wygląda za ciekawie.

                  Pięknie napisane o sierpniu, Gaudia wreszcie coś o sobie i miły podwieczorek spędza, Luiza zastanawia się na tym, co po nas zostanie, trochę to smutne, zresztą jak zawsze kiedy takie myśli napływają, Foxie przyjazd wiąże się nie tylko z przyjemnością, a ja chciałam wam zrobić jeszcze przyjemność przed zniknięciem znowu na parę dni i wkleiłam fotki do albumu "ewelina lata 2009". No ale już wołają na grilla.
                  • mammaja Re: Piaaaaatek!!!I to jaki 07.08.09 07.08.09, 21:49
                    Rano zaliczylam jeden szpital, gdzie mnie splawili, ale po poludniu corka juz
                    nie odpuiscila i pojechalysmy do Otwocka, do znanego szpitala ortopedycznego.
                    \najpierw tez mnie chcaino splawic pod pretekstem ze to juz 12 dni po urazie, no
                    i nie pozostalo nic jnnego jak powolac sie na przyjaciela syna ktory tam
                    pracuje. Pomoglo. Zrobili zdjecia, obejrzeli dokladnie i nie ma zalamania.
                    Odeszla wizja zle zrastajacych sie kostek srodstopia smile Mam kurowac noge i nie
                    meczyc jej! No idobrze ! Ruter nie naprawiony, dzieci maja swoja siec na karte -
                    jutro sie tym zajme! Narazie pozdrawiam i ide igladac fotki Ew,! Lablenko,
                    myslalam o Tobie w Poznaniu, gdzie zmienialismy kierowce smile Pewnie sie tam
                    kiedys wybiore!
                    • mammaja Re: Piaaaaatek!!!I to jaki 07.08.09 07.08.09, 22:01
                      Ew, prawdziwie morskie klimaty, bardzo dziekuje ! Szkoda ze pogoda nie dopisala!
                      Ale prawdziwy z ciebie wilk morski, gratuluje smile
                      • verbena1 Re: Piaaaaatek!!!I to jaki 07.08.09 07.08.09, 22:18
                        Mammajko, cale szczescie ,ze nie ma zlamania, kuruj sie i juz
                        nigdzie nie wyjezdzaj. Czy naprawa internetu to rzecz zupelnie
                        niewykonalna? Nie rozumiem tego. Jak dlugo musisz sie jeszcze
                        meczyc?
                        Gaudio mila, znam te czarne dziury niemoznosci i tunele bez wyjscia,
                        mimo wszystko to swiatelko na koncu zawsze sie pojawia. Brakowalo mi
                        Twojego specyficznego poczucia humoru, wracaj i pisz.

                        Uff, jak goraco. Moje mieszkanie to prawdziwa sauna, plaski dach
                        nade mna rozgrzewa sie do bialosci.
                        Cale popoludnie przesiedzialam a wlasciwie przelezalam na trawie w
                        pieknym ogrodzie przygladajac sie bialym obloczkom. Na obiad byly
                        mlode ziemniaczki, fasolka szparagowa polana kosteczkami boczku i
                        jogurt, prawdziwie letnie jedzenie.
                        Wlasnie rozpetala sie burza ,moze sie troche ochlodzi.
                        • monia.i Re: Piaaaaatek!!!I to jaki 07.08.09 07.08.09, 23:00
                          Przed momentem wróciliśmy od szwagrostwa - zrobiliśmy rodzince "pa
                          pa" przed ich wyjazdem na wakacje do Chorwacji. Ruszają o 4 rano...W
                          zeszłym roku i my byliśmy w takiej samej gorączce przedwyjazdowej, w
                          tym roku grupa rusza bez nas sad Przyznam się Wam, że mam troszkę nos
                          zwieszony na kwintę..ale się nie dało. Ale tak naprawdę odpuściliśmy
                          sobie wyjazd jeszcze przed smoczymi problemami z pracą -
                          przestraszyliśmy się wysokiego euro i nieco wyższych kosztów. A
                          potem dopiero się okazało, że dobrze się stało - pewnie zaliczka by
                          przepadła, bo w zaistniałej sytuacji na pewno bysmy decyzji o
                          wyjeździe nie podtrzymali. No ale i tak troszkę żal..Nic to, jeszcze
                          będą inne wyjazdy.
                          Uściski dla Wszystkich
                    • monia.i Re: Piaaaaatek!!!I to jaki 07.08.09 07.08.09, 23:03
                      Mammaju - to dobrze, że kopytko nie połamane - pooszczędzaj je
                      trochę na tyle, na ile to możliwe z Twoją ruchliwą naturą smile
                • monia.i Re: Piaaaaatek!!!I to jaki 07.08.09 07.08.09, 23:11
                  Foxie - pogoda w Polsce moim zdaniem jest absolutnie
                  nieprzewidywalna, w każdej porze roku. Mam wrażenie, że w zeszłym
                  roku wrzesień był raczej chłodny, ale parę lat temu pamiętam całkiem
                  wysokie temperatury. Nastaw się na kilkanaście stopni, upałów chyba
                  nie należy się spodziewać. No, niech będzie 20, tak optymistycznie smile
                  • monia.i Re: Piaaaaatek!!!Dado.. 07.08.09, 23:35
                    A gdzie Ty masz te lekcje rysunku-malunku?
                    Tak sobie pomyślałam, że może też bym chciała coś takiego mieć...
    • dorka_1962 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 08.08.09, 07:50
      Witam sobotnio i urlopowo
      https://img223.imageshack.us/img223/7797/25637700.gif
      • verbena1 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 08.08.09, 09:41
        Bratanek studiujacy w Holandii zapowiedzial sie dzis z wizyta.
        Wstalam wczesnie ,ogarnelam mieszkanie i siebie i czekam. Przed
        chwila zadzwonil ,ze bardzo wazne sprawy zatrzymaly go na miejscu i
        niestety nie przyjedzie. Trudno ,niech zaluje, mialam robic
        specjalnie dla niego golabki, teraz ktos inny bedzie sie na nie
        cieszylsmile
        Cala noc burze, grzmoty i blyskawice przewalaly sie nad moja glowa.
        Okno w dachu to utrapienie w czasie deszczu , slychac kazda krople
        odbijajaca sie od szyby. Noc prawie nieprzespanasad
        Czas na porzadna kawe.
        • mammaja Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 08.08.09, 10:12
          Piekny, letni poranek, kawa na tarasie wypita wsrod gruchoczacych turkawek i
          pokrzykiwan wrzaskliwych srok. Okazalo sie, ze jakas redaktorka z czasopisma
          poswieconego dzieciom zachwycila sie Frankiem i dzisiaj przyjda na seans
          fotograficzny. Trzeba zwiac nim sie pojawia.
          Moniu, najwazniejsze ze Smok ma prace - to i na wakacje pojedziecie w nastepnym
          roku smile A moze uda sie jakis wypad w Polske jeszcze tego lata?
          Verbeno, masz bardzo ciekawe zycie, bardzo sie ciesze a okna w dachu maja swoj
          urok smile
          Dado zazdroszcze zrzuconych kilogramow, bo ja jakos co zrzuce to wroca, ale to
          przez to radosne gotowanie dla rodzinki i wypieki synowej, znowu trzeba wziac
          sie w garsc!
          Pojade na bazarek zanurzyc sie w kolorowych plodach lata, a moze jakies
          jesienne kwiatki przyniose na miejsce przekwitlych.
          Bardzo milego dnia wszystkim smile
          • foxie777 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 08.08.09, 13:43
            Moniu, 20 stopni toz to raj na ziemi.Oby tak bylo.
            Juz powoli zaczynam kupowac "zamowienia" dla Mamy.Mam nadzieje ze sie
            zmieszcze.Nie znosze lotu samolotem,przesiadek etc.Niestety,ani
            smochod czy pociag nie wchodza w rachube.Gdybym mieszkala w Europie
            bylby to jedyny srodek komunikacji dla mnie.
            Malzonek zaczal przebakiwac,dlaczego Rodzinka nie przyjedzie do nas.
            Chyba zdal sobie sprawe jak robote odwalam,ha,ha.Bardzo dobrze
            mu to zrobi.
            Pozdrawiam tropikalnie
            • gaudia Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 09.08.09, 02:08
              hu hu
              tu gaudia
              nadaję od Fedo
              jest super! Fedo jest wspaniała
              muszę kończyć, bo ONA zaraz wpadnie, a ja się trochu boję

              pozdr
              • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 09.08.09, 02:24
                Noż tosz przeca nie biję. Zjadły, wypiły, pogadały. Mlodzsza,
                trzecia gościnia właśnie sie myje. Generalnie idziemy juz zlegnąć.
                całujemy cale forum po stopach, a Mammajkę po kostce odpoczywającej,
                mamy nadzieję. Gaudia, całuje dodatkowo Verbenę po talencie. A ja
                się pod tym, całkiem całkowicie, podpisujęsmile))
                • mammaja Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 09.08.09, 13:53
                  Ozesz, ale mialyscie fajnie! Mam nadzieje, ze nie katzowo smile U nas OK, mloda
                  pojechala na wystawe psow do Sopotu, seans foto Franka z mama byl atrakcja dnia.
                  Dzisiaj ostatni z letnich koncertow, aura sprzyja, bedzie na powietrzu z
                  udzialem harfistki i fletu - jako solo.
                  Foxie, rozumiem niechec do dlugich lotow, ale ile czeka cie tu radosnych chwil smile
                  U mnie na dzilkach cicho i wyludnione - ludziska powyjezdzali albo zaszyli sie
                  w cieniu. Prawdziwa pelnia lata.....
                  PS. Kupilam wczoraj 4 kg moreli i 2 kg slodkich sliwek - smaza sie teraz
                  pachniec na caly dom smile
                  • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 09.08.09, 14:39
                    Fajnie bardzo było. I jeszcze udało nam sie sprowokować uśmiech na
                    usteczkach córki mojej przyjaciółki! A to nie było łatwym zadaniem,
                    bo mąż od niej odszedł po raz drugi i raczej juz definitywny. Ale
                    Gaudia mówiła jej takie cudne rzeczy o niej, a ja użyłam magicznej
                    torby z rzeczami od U.P. oraz zajrzałam do własnej szafy i
                    Dziewczyna nie mogła oderwać oczu od swojego odbicia w lustrza i
                    słusznie! A Ta wariatka Gaudia przyjechała i odjechała auto stopem i
                    jeszcze wpadł jej do nas rano na chwilę, jej syn. Świetny facet i
                    prawdziwe ciacho w wersji inteligenckiejsmile I melduję ze katza nie
                    mam. Nie mieszałam. Piłam "tylko" wino białe, różowe i czerwonesmile)))
                    • ewelina10 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 09.08.09, 21:30
                      Oj działo się a działo. Dzionek był towarzysko babski, wrzało jak w ulu.
                      Słowo się rzekło kobyłka u płotu, ciężka waliza zapakowana. W porcie wici zostały rozesłane. Żegnam się i znikam znowu, ale tym razem tylko na parę dni.
                      • foxie777 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 09.08.09, 23:38
                        Autostopem w obecnych czasach?.Nigdy bym sie nie odwazyla.
                        Mam nadzieje,ze Gaudia dojechala szczesliwie.
                        Mammajo,wlasnie ten lot mnie przeraza,po prostu sie boje i koniec.
                        Nic na to nie poradze i zadne statystyki tu nie pomoga.
                        Upaliszcze okrutne.Na razie nie pada.Moze sie jeszcze wyrwe na
                        plaze przed wyjazdem.
                        Tez bede miala kilka spotkan "babskich",bo musimy sie nagadac przed
                        moimi wakacjami.Bardzo to lubie.
                        pozdrawiam tropikalnie

                        • verbena1 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 10.08.09, 07:53
                          Foxie, czego sie boisz, samego lotu czy tez dlugiego siedzenia w
                          samolocie? Chyba juz niejeden raz lecialas? Bedzie dobrze, nie boj
                          siesmile
                          W sobote bratanek jednak przyjechal, golabki i nadziewana papryka
                          spalaszowane w oka mgnieniu. Zamiast obiecanego urodzinowo jednego
                          obrazka dostal pare, z czego byl niezmiernie zadowolony. Chlopak
                          pisze prace doktorska z chemii i musi jakis czas pozostac w
                          Holandii. Urzadza wlasnie mieszkanko i dlatego wlasnie te obiecane
                          obrazki.
                          Wczoraj wybralam sie na kiermasz malarski ,tym razem jako widz.
                          Pogadalam z wystawiajacymi, ktorzy dziwili sie dlaczego mnie tu nie
                          ma. Ktos musi przeciez robic za widzasmile
                          Poza tym zrobilo sie zimno i szaro, co mnie niezbyt martwi bo musze
                          pracowacsmile
                          Milego tygodnia
                          • gaudia Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 10.08.09, 10:17
                            hej hej
                            ja dzis już po pierwszej pracy, ale przed druga i trzeciąsmile

                            u Fedo było super

                            Foxie, jeżdżę stopem całe życie, szczerze - nie bardzo wiem, czego miałabym się
                            bać. Mimo, że Fedo z synem moim bardzo marnie wymyslili na której wylotowej mam
                            stanąć - dałam radę. smile

                            w Łodzi plaża, zero chmur, słońce daje czadu, ale upał niewielki, jest kul.

                            miłego tygodnia
                            spejalne pozdro dla Jutyldy big_grin

                            • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 10.08.09, 10:31
                              Kajam się za ten zły pomysł, ale ja naprawdę do Łodzi jeżdżam przez
                              Łowicz, chciałam jak najlepiejsmile
                              Leceę, bo dzień mam intensywny.
                              • mammaja Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 10.08.09, 19:59
                                Wreszcie sprowadzilam przyjaciela znajacego sie na rzeczy, w rezultacie
                                zawizlam ruter do sprawdzenia do "warsztatu" - w ten sposob okaze sie co nawala.
                                Verbeno, to nie jest takie trudne zmienic ruter, ale u nas nawalala dwa razy
                                linia telefoniczna, a potem wszyscy powyjezdzali, a jak wydzwaniac do serwisow
                                jak telefon nieczynny? Nie bylo czasu... Myslalam zludnie, ze mlodzi mieszkancy
                                domu zrobia "cos".
                                Zrobili "nic", uniezaleznieni swoja karta do laptopa. Ale juz jutro sprawa
                                powinna sie rozwiazac!
                                Zaczelo sie podlewanie ogrodu, bo wszystko bluskawicznie schnie!
                                Ewelinie udanych rejsow zycze, Gaudii udanych autostopow ( kiedys jezdzilam
                                masami, ale to bylo dawnosmile
                                No i wszystkich chcialoby sie pozdrowic !
                                • foxie777 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 10.08.09, 21:28
                                  Verbeno,po prostu boje sie bycia w powietrzu.Najbardziej startu i
                                  ladowania.Nic na to nie poradze.
                                  Gaudio,dobrze ze masz szczescie i nic zlego Ci sie nie stalo ,ale
                                  tylu narwanych i czasami bardzo niebezpiecznych ludzi podrozuje
                                  samochodami i czasami jedynym powodem moze byc chec zrobienia
                                  krzywdy autostopowiczowi,ze ja po prosu bym nie ryzykowala.
                                  Tak jest u mnie i Policja odradza tego typu postepowanie.Moze w
                                  Polsce jest bezpiecznie,tego nie wiem ale Ci serdecznie zycze.
                                  U mnie upal,a ja zalatwiam sprawy "paszportowe",tak troche
                                  na ostatnia chwile.
                                  pozdrawiam tropikalnie

                                  • gaudia Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 10.08.09, 22:31
                                    Foxie, niebezpieczni ludkowie są wszędzie. Poza tym jakąż to krzywdę robią
                                    amerykańscy kierowcy autosopowiczom? Nie na filmach - w życiu? Bo mnie nie ma co
                                    kraść, a bzykać się lubię tongue_out

                                    A serio - ja mam same miłe wspomnienia ze stopu. I będę tak podróżować jeszcze
                                    długosmile

                                    własnie jestem po drugiej pracy.



                                    miłych snów ludzie
                                    • verbena1 Re: Dzisiejki 303 - sierpniowe i upalne :) 11.08.09, 08:39
                                      Gaudyjko, Twoj post rozbawil mnie na dzien dobry i teraz bedzie mi
                                      sie pysk smial caly dzien, jestes "the best".
                                      Trzymaj sie i nie zameczaj zbytnio tymi augiaszowymi pracamismile
                                      • jutka1 Mnie też :-) + wtorek, dwa tygodnie minęły 11.08.09, 09:13
                                        Niby od 2 tygodni się urlopuję, a nie czuję się wypoczęta. Jasny gwint. sad

                                        Gaudi, odpozdrawiam Cię ciepło! big_grin

                                        Mammajko, trzymam kciuki za router. Do mnie też dziś przyjeżdża pan od routera,
                                        ale tylko żeby zmienić jedno ustawienie - reszta, odpukać, działa bez zarzutu.

                                        Luizo, przykro mi.

                                        Pozdrawiam wszystkich, miłego dnia smile
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek smetny 11.08.09, 01:49
      Rano znalazlam nasza mala kroliczke w zagrodzie z bezwladnymi
      tylnymi lapkami. Pelzala po zagrodzie ciagnac lapki za soba... na
      szczescie je i pije normalnie. Zaraz zawiozlam ja do weta i czekam
      na werdykt jaki dostane po RTG i testach. Wet mowila mi ze moze to
      byc uszkodzenie kregoslupa (kroliki nawet z zabawie potrafia odbic
      sie nogami do tak poteznego skoku, ze uszkadzaja sobie kregoslup)
      albo zapalenie rdzenia kregowego powodowane przez pasozyta
      (Encephalitozoonosis). Ugryzienie kleszcza daje podobne objawy u
      psow i kotow, ale weterynarz powiedziala ze nigdy nie widziala tego
      u krolikow.

      Za oknem widze szare niebo, jest zimno i kropi, dzien pasuje do
      mojego ponurego nastroju. Ech, lepiej wezme sie do pracy.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • mammaja Re: Wtorek smetny 11.08.09, 11:01
        Och, Luizo, jak smutno sad No i tak to jest - bez zwierzakow trudno zyc, a
        posiadanie ich to pasmo naprzemiennych radosci i smutkow.
        Zycze kroliczce wyzdrowienia!
        Mama Franka pojechala dzisiaj rano do rodzicow, troche nagle - chociaz
        zapowiadala to od kilku dni. Nie dziwie sie, nie byla kilka miesiecy i "drudzy
        dziadkowie" domagali sie wizyty wnuka. A nam bedzie brakowalo malucha i jego
        nieustajacego gaworzenia i smiechu.
        Ciagle nie dostali odszkodowania za auto i czekaja na to, zeby kupic nowe.
        Pochlodnialo - to dobrze, bo wyruszam w miasto.
        Milego dnia wszystkim!
        • fedorczyk4 Re: Wtorek smetny 11.08.09, 11:31
          Strasznie mi sie smutno zrobiło. Nie zdawałam sobie sprawy że
          króliczki są aż tak delikatne. Trzymam kciuki Luizo, a Ty Mammajko
          madrze prawisz.
          Idę sobie nad Wisłę potem rajza po mieście i spraw rozmaitch
          załatwianie. Potem będę sie uczyć. Za oknem panuje jednolita
          szarość.
          • gaudia Re: Wtorek smetny 11.08.09, 14:09
            nareszcie deszcz, slicznie zmokłam w pracy smile Chcę jeszcze!

            Luizo, trzymam kciuki za zwierzynkę; szkoda, że natura nie dała tym maluchom
            mocniejszej konstrukcji...

            Kolega z augiaszowej pracy (Verbeno, jak slicznie uszlachetniłaś moje bieżące
            zajęcia) okazał się rzeźbiarzem i zaprasza mnie bardzo do działań plastycznych w
            gromadzie amatorów. Pomyslę, pomyslę. Właściwie to juz mi się gęba do tego
            smieje....

            ide się uczyć, potem druga stajnia

            buzioki
            • mammaja Re: Wtorek smetny 11.08.09, 17:20
              Rzeczywiscie rozpadalo sie, najwyzszy czas bo ogrodek zaczal wysychac.Nam tez
              przyda sie troche chlodu. Przeszlam sie po Nowym Swiecie patrzac "okiem
              turysty". Ladnie smile Czekam na wiadomosc od informatykow, grzebia sie z tym
              routerem! No i trzeba pilnowac dzisiejek smile
              • mammaja Re: Wtorek smetny 11.08.09, 21:44
                No i cisza na forum, a jutro mnie nie ma caly dzionek. Router spalony, jutro
                bedzie nowy, ale nie wiem czy zdaze zainstalowac.
                A i tak czeka mnie jeszcze kupno nowego komputera. Ot co..
                • dado11 wtorek biegany 11.08.09, 22:52
                  za mną dzień mocno związany z przygotowaniami do ślubu... dziś zaliczona kolejna
                  miara u krawcowej, i buty do kreacji nabyte za aprobatą przyjaciółki.
                  Przyjaciółka skorzystała z okazji, że jest "na wolności" i przeciągnęła mnie po
                  100 sklepach, nie kupując prawie nic, ale co żeśmy się nagadały, to naszesmile
                  zaskoczyły mnie tłumy ludzi w sklepach... bo przecież już po przecenach, a tu
                  tłok. Ciekawe zjawisko w kryzysie. Oj Mammaju, to Cię dopadło z tymi sprzętami
                  niepoprawnymi... a jak twoja kostka? mam nadzieję, że lepiejsmile
                  Pamiętacie jak spaliłam kolejny garnek? wydał mi się wielce malowniczy, więc
                  zrobiłam mu fotkę:
                  http://images8.fotosik.pl/74/b11bd4135812b9d8.jpg
                  pozdrawiam słonecznie, w ten mokry i chłodny wieczórsmile d.
      • dado11 Re: Wtorek smetny 11.08.09, 22:56
        Luizo, mam nadzieję, że zwierzątko upora się z problemem, ale jeśli to
        kleszcz... lepiej nie krakać...sad
        trzymam kciuki za pomyślny werdykt!
        • verbena1 Re: Wtorek smetny 11.08.09, 23:24
          Twoj garnek, Dado jest bardzo artystycznie spalony, mozesz podac mi
          przepis?
          Kiedy wreszcie ta dlugo wyczekiwana impreza? Ciekawa jestem sukni,
          opisz ja tak z grubsza bo nie wiem jakie "tryndy" panuja teraz w
          Polsce.
          Mammajko, wspolczuje i trzymam kciuki za szybkie uporanie sie z
          problemami, bez komputera teraz to jak bez glowysmile
          • foxie777 Re: Wtorek smetny 12.08.09, 00:47
            Ja tez zycze kroliczkowi powrotu do zdrowia.
            Gaudio z tym bzykaniem to wypalilas fenomenalnie.Niestety tym
            potworom nie o bzykanie chodzi a przynajmniej nie o jakies normalne.
            Informacje podalam nie z filmow,tylko z autentycznych rozmow z
            Policja.
            Dado,kiedy jest slub?.Czy masz jeszcze czas na odzipniecie?.
            Czy to prawda,ze w Polsce nie mozna wkladac rzeczy koloru czarnego?.
            To jest opinia mojej Mamy.
            Mamajo,piszesz o Nowym Swiecie,a ja sie ciesze ze juz wkrotce bede
            tam paradowac.Super.
            pozdrawiam tropikalnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka