truskaweczka.s
28.11.10, 14:35
Witam. Piszę, ponieważ mam problem i niestety nie wiem jak sobie z nim poradzić, może ktoś mi pomoże...
Mam 21 lat, mój narzeczony 19, oboje studiujemy, on jest na 2, ja na 3 roku (różnica dlatego, ze poszedł wcześniej do szkoły). Jesteśmy razem już niecałe 6 lat, w wakacje poprosił mnie o rękę. Jestem przeszczęśliwa, bo marzyłam o tym i nie mogłam się doczekać :) Mieszkamy razem, ja pracuję (daje korepetycje, więc nie jest to duża kasa, ale na swoje wydatki mam), ale i tak utrzymują nas rodzice. To tyle, jeśli chodzi o naszą sytuację.
Teraz problem : zaręczyliśmy się, więc przydałoby się pomyśleć o ślubie. I tu zaczynają się schody : ja nie chcę ślubu kościelnego, bo nie czuję się na tyle katoliczką, żebym mogła brać ślub kościelny, nie chcę być po prostu obłudna. Nie chodzę do kościoła (nawet na święta), nie przestrzegamy czystości przedmałżeńskiej, stosujemy prezerwatywy - więc nie chcę być oszustką i brać ślubu kościelnego, nie chcę obrażać tych, którzy robią to z wiary i przekonania. Uprzedzam komentarze "wszyscy tak robią" - nie obchodzi mnie zakłamanie innych, ślub "bo co rodzina powie" tez mam gdzieś. Ślub jest dla mnie, nie dla innych, skoro nie żyję wg przykazań kościelnych, to jak mogę brać ślub? Poczułabym się jak ostatnia oszustka.
Mój narzeczony jest za ślubem kościelnym, chociaż stosunek do wiary ma taki sam jak ja. On po prostu nie wyobraża sobie, żeby było inaczej. Jego rodzina jest religijna (chociaż strasznie obłudna), więc podejrzewam, że to tez ma jakiś wpływ na postrzeganie przez niego tej sprawy.
Nie wiem co robić, z jednej strony nie chcę naciskać na niego i przeforsowywać mojego zdania, a z drugiej strony przecież nie zrezygnuję z własnych przekonań. Nie wiem, czy w ogóle można w tej kwestii wypracować jakiś kompromis. Wiem, że dopiero się zaręczyliśmy, jeszcze nie jesteśmy samodzielni finansowo, więc ta sprawa może poczekać, ale nie mogę przecież tak żyć i czekać co będzie.
I mam prośbę : osoby wierzące i praktykujące, proszę nie komentować mojego podejścia do wiary, człowieka powinno się szanować za to, kim jest, a nie za to,w co wierzy.
Z góry dziękuję za pomoc.