efi7616
20.06.04, 15:38
Jestesmy z moim chlopakiem od 2,5 roku razem, a mieszkamy razem od 9
miesiecy. On ma 22 lata, ja 24, koncze studia. On zaczal pracowac w
pazdzierniku, pracuje dosyc ciezko, tym bardziej, ze to poczatki a dotad mial
dosyc wygodne zycie i niczym nie musial sie przejmowac.
Od kilku miesiecy cos sie zaczelo powaznie psuc w naszym zwiazku. On
twierdzi, ze powinnismy sie w koncu zaczac kochac i to dlatego on jest taki
rozdrazniony, poza tym jest czesto zmeczony po pracy i nie ma czasu na
rozrywke. Ja bardzo chcialabym zaczac z nim wspolzycie (bo juz probowalismy
kiedys ale nam nie wyszlo), ale nie jak on ma takie do tego podejscie. Poza
tym przeciez seks oralny to tez jakas forma seksu.
Dodam, ze ja go strasznie mocno kocham i jestem w stanie zniesc jakis czas
jego humory itd. ale boje sie ze to nic nie da. On miewa takie dni, ze jest
kochany, a niespodziewanie dnia nastepnego potrafi sie zamknac w sobie i w
ogole nie moge do niego dotrzec, pytam sie o co chodzi, a on mowi mi
spokojnie przykre rzeczy, ze on juz czegos takiego do mnie nie czuje, co
kiedys. Nie wiem, co jest w koncu prawda: czy to co mowi tego dnia, czy to co
mowi nastepnego dnia: on stwierdza, ze nie moglby beze mnie zyc i ze sam nie
wie, co sie z nim dzieje. Na pewno mu czegos brakuje.
Aha mieszkamy na razie u jego rodzicow, ale niedlugo mamy zamieszkac w
oddzielnym mieszkaniu. jak sadzicie, czy to jego zachowanie moze swiadczyc o
braku dojrzalosci, odpowiedzialnosci i obawie przed powaznym zyciem? Moze te
problemy on przeklada na nasz zwiazek, bo mam wrazenie, ze on sam nie wie o
co mu chodzi. Czy moze rzeczywiscie cos sie w nim wypalilo?
Czesto probuje z nim o tym porozmawiac, ale niewiele sie dowiaduje. Bardzo go
kocham i chcialabym z nim byc na zawsze (naprawde!) ale jesli bym wiedziala,
ze z jego strony juz nie ma milosci, to bym sie musiala z tym pogodzic i bym
odeszla... Oczywiscie, ze chcialabym, aby w rzeczywistosci wszystko sie
ulozylo, zeby sie okazalo, ze to byly tylko dlugie zle humorki spowodowane
niedojrzaloscia itd.
Poradzcie cos, jak czegos dokladnie nie wyjasnilam to pytajcie - dopisze
wiecej. Meczy mnie ta hustawka emocjonalna i myslalam o tym, zeby sie na
troche wyprowadzic, zeby on sie zastanowil nad soba i swoimi uczuciami do
mnie. Dlatego prosze o rady!
Pozdrawiam
efi