Dodaj do ulubionych

przestaje kochac czy co?

20.06.04, 15:38
Jestesmy z moim chlopakiem od 2,5 roku razem, a mieszkamy razem od 9
miesiecy. On ma 22 lata, ja 24, koncze studia. On zaczal pracowac w
pazdzierniku, pracuje dosyc ciezko, tym bardziej, ze to poczatki a dotad mial
dosyc wygodne zycie i niczym nie musial sie przejmowac.

Od kilku miesiecy cos sie zaczelo powaznie psuc w naszym zwiazku. On
twierdzi, ze powinnismy sie w koncu zaczac kochac i to dlatego on jest taki
rozdrazniony, poza tym jest czesto zmeczony po pracy i nie ma czasu na
rozrywke. Ja bardzo chcialabym zaczac z nim wspolzycie (bo juz probowalismy
kiedys ale nam nie wyszlo), ale nie jak on ma takie do tego podejscie. Poza
tym przeciez seks oralny to tez jakas forma seksu.

Dodam, ze ja go strasznie mocno kocham i jestem w stanie zniesc jakis czas
jego humory itd. ale boje sie ze to nic nie da. On miewa takie dni, ze jest
kochany, a niespodziewanie dnia nastepnego potrafi sie zamknac w sobie i w
ogole nie moge do niego dotrzec, pytam sie o co chodzi, a on mowi mi
spokojnie przykre rzeczy, ze on juz czegos takiego do mnie nie czuje, co
kiedys. Nie wiem, co jest w koncu prawda: czy to co mowi tego dnia, czy to co
mowi nastepnego dnia: on stwierdza, ze nie moglby beze mnie zyc i ze sam nie
wie, co sie z nim dzieje. Na pewno mu czegos brakuje.

Aha mieszkamy na razie u jego rodzicow, ale niedlugo mamy zamieszkac w
oddzielnym mieszkaniu. jak sadzicie, czy to jego zachowanie moze swiadczyc o
braku dojrzalosci, odpowiedzialnosci i obawie przed powaznym zyciem? Moze te
problemy on przeklada na nasz zwiazek, bo mam wrazenie, ze on sam nie wie o
co mu chodzi. Czy moze rzeczywiscie cos sie w nim wypalilo?

Czesto probuje z nim o tym porozmawiac, ale niewiele sie dowiaduje. Bardzo go
kocham i chcialabym z nim byc na zawsze (naprawde!) ale jesli bym wiedziala,
ze z jego strony juz nie ma milosci, to bym sie musiala z tym pogodzic i bym
odeszla... Oczywiscie, ze chcialabym, aby w rzeczywistosci wszystko sie
ulozylo, zeby sie okazalo, ze to byly tylko dlugie zle humorki spowodowane
niedojrzaloscia itd.

Poradzcie cos, jak czegos dokladnie nie wyjasnilam to pytajcie - dopisze
wiecej. Meczy mnie ta hustawka emocjonalna i myslalam o tym, zeby sie na
troche wyprowadzic, zeby on sie zastanowil nad soba i swoimi uczuciami do
mnie. Dlatego prosze o rady!

Pozdrawiam

efi
Obserwuj wątek
    • koleandra Re: przestaje kochac czy co? 20.06.04, 15:54
      Kobieto, jaka niedojrzałość? Twój chłopak jest właśnie dojrzałym facetem i
      potrzebuje seksu z kochaną kobietą, normalnego rżnięcia, jak każdy facet. Bez
      tego długo nie wytzryma i to jest główny powód jego humorków. Wybacz, nie
      chciałam pisac tak wulgarnie ale tak uważam. Daj mu to czego tak bardzo
      potrzebuje a gwarantuje, że Wam się odmieni. Facet w chwili obecnej na pewno
      przemyśla sobie czy az na tyle Cie bardzo kocha zeby czekac na ten prawdziwy
      seks a z drugiej strony natura ciągnie go na bok, zeby się wreszcie wyzyc i
      stąd te słowa: "juz czegos takiego do mnie nie czuje, co kiedys". To jest moje
      zdanie, dodam, ze nie koniecznie muszę miec rację.
      Anka

      • efi7616 Re: przestaje kochac czy co? 20.06.04, 16:03
        chcialabym, abys miala racje! Ale dojrzalym mezczyzna to on nie jest:) Ale mimo
        to bardzo go kocham:)

        Mam nadzieje, ze po tym "rznieciu" mu sie odmieni, bo jak sie bede czula, jak
        bedzie to samo?

        efi
        • verdana Re: przestaje kochac czy co? 20.06.04, 17:07
          Może jestem kobietą starej daty, z poprzedniego pokolenia, ale jak w naszym
          pokoleniu mieszkało się z facetem, to było oczywiste, ze się z nim spi. Po co
          inaczej razem mieszkać - tylko po to, zeby współnie zmywać gary i wzywać
          hydraulika? Pewnie, ze chce zacząć współżycie - ja się dziwię tylko, ze tak
          długo wytrzymał! Sytuacja jest co najmniej dziwaczna. Jeśli coś wam nie
          wychodzi (a swoją drogą kto tu "zawinił" - ty czy on?) to moze trzeba iść do
          lekarza, a nie czekać w nieskończoność. Facet się gotuje w środku, przewiduję
          że lada moment wybuchnie - i będzie koniec związku.
    • moni025 Re: przestaje kochac czy co? 20.06.04, 19:19
      tez uwazam ze po takim czasie znajomosci i mieszkania razem jestescie juz
      gotowi zeby normalnie wspolzyc, a znajomi i rodzina i tak z pewnoscia uwaza ze
      juz od dawna to robicie, wiec nie rozumiem dlaczego sie powstrzymujesz. Uwazam
      ze to Ty robisz powazny zamet w waszym zwiazku. Facet na pewno sie zastanawia
      jak gleboka jest TWOJA MILOSC skoro nie dopuszczasz jego do siebie. Seks
      oralny?-z pewnoscia tez jest ekstra ale dla poczatkujacych i jako ekstra dodatek
      juz do par wspolzyjacych, eksperymentujacych w lozku. Jezeli chcesz to zrobic
      po slubie to zacznijcie planowac slub, ale jezeli nie zalezy Ci az tak na tym
      to nie czekaj, bo bedzie gorzej a Ty bedziesz co raz to czesciej zwalala wine
      na faceta, ktory winny moim zdaniem nie jest.A tak nawiasem zastanawiam sie czy
      ty po prostu nie rzadzisz w waszym zwiazku, gdyz jestes starsza i uwazasz ze to
      ty decydujesz. Jezeli tak to zdaj sobie sprawe ze w milosci i zwiazkach 2 osob
      wiek i wyksztalcenie nie ma znaczenia, a jezeli dla Ciebie ma-to zmien to bo
      stacisz predzej czy pozniej faceta. Pozdrawiam i przepraszam jezeli urazilam.
      Monika
      • anula36 Re: przestaje kochac czy co? 20.06.04, 21:04
        A przepraszam jakie podejscie do seksu ma miec 22 letni zdrowy, normalny facet?
        Testosteron mu buzuje w glowie i nie tylko.
        A tobie nie brakuje bliskosci? Seks oralny to nie wszystko w zwiazku. ja
        rozumeim jakbys sie znali 2 miesiace, ale nie lata.
        Co zmieni wyprowadzka? Chyba tylko to,ze nawet seks oralny bedziecie uprawiac
        raz na czas i facet w koncu sobie znajdzie chetniejsza,jesli nie na stale to
        przynajmniej na boku.
    • slimak13 Re: przestaje kochac czy co? 22.06.04, 17:32
      Coś tu nie gra, ale żeby wszystko sprowadzać do łóżka, to bez przesady.
      Opowiedzi, których ci udzielono są, moim zdaniem, co najmniej dziwne. Mam
      wrażenie, że ludzie idą ze sobą do łóżka wtedy, gdy sami są na to gotowi, a nie
      wtedy, gdy zalecają im to inne panie na forum. I co, ten seks ma załtwić
      wszystko? To o miłość tu chodzi czy o - jak sie niewybrednie wyraziła jedna z
      pań -rżnięcie? Cóż to za "łóżkowa mentalność"? Że trzeba, że należy, że wszyscy
      się spodziewają? I co z tego? A już uwaga, że nie ma po co razem mieszkać,
      jeśli się nie chodzi ze sobą do łóżka zakrawa na
      wypowiedź "średniorozgarniętej" szesnastki.
      • agamichal Re: przestaje kochac czy co? 22.06.04, 20:01
        Wydaje mi sie ze tez troche przesadzacie. dziewczyna po prostu nie wie, czy to
        ma byc ten facet, a wy jej doradzacie -pojsc z nim do lozka. Lozko nie
        rozwiazuje chyba problemow osobowosciowych, dopasowania charakteru. Moze po
        czescia wplywac na frustacje, ale........
        A jesli sie okaze ze po rozpoczeciu wspolzycia problemy wcale nie znikna, tylko
        pojawia sie nowe...Moim zdaniem trzeba szczerze pogadac o co chodzi, bez
        nauczenia sie wzajemnej rozmowy nie da sie budowac zwiazku. Wiem ze to nie jest
        latwe, ale chyba tedy droga.
        Ja uwazam ze rozpoczac wspolzycie powinno sie wtedy kiedy ma sie swiadomosc ze
        to facet na cale zycie, ze chce stworzyc rodzine, ze chce dac ewentualnemu
        dziecku dom i normalna rodzine. Moze jestem staroswiecka, takie jest moje
        zdanie. Moze dzieki takiemu mysleniu mniej byloby zwiazkow ktore sie rozpadaja
        po okresie wzajemnej fascynacji i bujnego zycia erotycznego..
        Tak wiec pogadajcie od serca, zapytaj w czym problem, jesli sie okaze ze
        rzeczywiscie jego zachowanie ma silny zwiazek z seksem, przemyslcie jakies
        wspolne rozwiaznie, zastanowcie sie jakie macie plany, pragnienia...MoZe da sie
        wypracowac jakis wspolny kompromis...
        Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego.

        • efi7616 Re: przestaje kochac czy co? 22.06.04, 20:26
          uff dzięki ślimak i agamichal!

          Juz myslalam, ze naprawde jestem jakas dziwna. Nie twierdze, ze seks nie jest
          wazny (poza tym tez sama go potrzebuje) wiec wiem, ze jest to pewnie jeden z
          wazniejszych powodow jego takiego a nie innego zachowania. Boje sie tylko, ze
          on sie zaczyna ode mnie z tego powodu oddalac, mimo ze sam tego tak wlasciwie
          nie chce. Tak, probuje z nim rozmawiac, ale wychodze troche na nudziare, ktora
          wciaz meczy pytaniami. Jestem gotowa na kompromis, bo bardzo mi na nas zalezy,
          ale z jego strony chcialabym zobaczyc tez jakis krok w moja strone. To wszystko
          jest bardzo skomplikowane i nie mozna tego sprowadzac jedynie na plaszczyzne
          seksu. Facet mimo ze jest facetem nie powinien byc zwierzem, tym bardziej ze ja
          chce tego co on, tylko chcialabym, zeby on pomogl mi sie przelamac. A mam
          czesto wrazenie, ze spisuje mnie na straty, potem tego zaluje i przeprasza...

          Jak ktos ma szczesliwa faze w swoim zwiazku albo czegos podobnego nie mial, to
          nie zrozumie. Ja tez jeszcze kilka miesiecy temu nie uwierzylabym, ze bede
          miala takie problemy...

          jak macie cos jeszcze to piszcie

          efi
          • moniqueee Re: przestaje kochac czy co? 22.06.04, 22:43
            efi7616,

            Ja przyłączę się do wypowiedzi ślimaka i agamichal. Bo przyznam, że trochę
            zdębiałam po przeczytwaniu pierwszych odpowiedzi na Twój post :-(
            Trzymam za Was kciuki. Powodzenia. Pozdrawiam

            Moniqueee
            • anula36 Re: przestaje kochac czy co? 22.06.04, 22:59
              Bo to mlody facet jest, byc moze nie jest na tyle dojrzaly zeby
              rozmawiac ,pocieszac,przelamywac i glaskac bo glowie, woli pobrykac jak mlody
              byczek:) Formalnie jestes starsza o 2 lata a mentalnie pewnie z 5.
              Ja sie tylko zastanawiam czemu pomimo takich problemow, watpliwosci i
              komplikacji wpakowaliscie sie w mieszkanie razem.
              Czasem pewien dystans pozwala uzykac lepsza perspektywe.
    • weronikarb Re: przestaje kochac czy co? 23.06.04, 11:20
      Witaj
      Niewiem dlaczego czytalam twoj post dwa razy i caly czas mam wrazenie ze to
      albo podpucha albo jakas 12 latka to pisze. To takie wrazenie.
      Co do problemow to w poscie odpisalas juz sobie na zadane pytanie.
      Dolacze sie do innych dziewczyn i napisze to brak seksu.
      Gdybym ja byla z chlopakiem 2,5 roku mieszkla z nim pod jednym dachem 9 m-cy i
      nic wiecej nie dostala to wiesz co? Cala milosc by mi przeszla.
      Byc moze nie dla wszystkich jest to wazna sfera zycia wspolnego, ale dla mnie
      jest jedna z najwazniejszych. Dzieki temu czuje sie kochana, doceniona,
      zaspokojona i piekna.
      Gdyby maz mnie odrzucal to czulabym sie jak nic nie warty czlowiek i zadne
      rozmowy by nie pomogly, bo ja nie potrafie opisywac tych uczuc.
      Tym bardziej jestescie mlodzi naprawde dla mnie to jest dziwne dwoje ludzi
      ktorzy podobno sie kochaja nie sa tak naprawde ze soba.
      Renata
      • agamichal Re: przestaje kochac czy co? 24.06.04, 02:44
        Rozne sa zdania na temat momentu rozpoczecia "bycia tak naprawde ze soba"
        (seksu), ja mysle ze warto poczekac, dac sobie czas na wzajemne poznanie,
        prawdziwa przyjazn, bliskosc dusz. Wszystko ma swoj czas. Niektorzy twierdza ze
        nie wyobrazaja sobie bycia ze soba 2,5 roku, mieszkania pod jednym dachem przez
        9 miesiecy i nic...A jednak to jest mozliwe, jest naprawde wiele sposobow na
        dostarczanie przyjemnosci cielesnej, jesli autorka postu ma watpliwosci, to
        znaczy ze ma swoje powody, moze swaitopoglad. Powiem z wlasnego
        doswiadczenia :z moim mezem bylismy razem 5,5 roku przed slubem, mieszkalismy
        razem ponad 2 lata i ustalilismy ze poczekamy na siebie do slubu. i wiem ze
        bylo to bardzo dobra decyzja, bylismy spokojni (bez stresu ze moge byc w
        ciazy), konczylismy studia, i bedac razem pod jednym dachem uczylismy sie
        wspolnego zycia razem, majac swoje sposoby na "sprawy lozkowe". Od naszego
        slubu minelo juz prawie 6 lat i jest nam ze soba bardzo dobrze.
        Tak wiec polecam- sprawdzone.
        To zalezy jednak od tego jakie macie oczekiwania, swiatopoglad, jak Wy to
        widzicie . Sprobujcie pogadac, ustalic, dajcie sobie moze czas na przemyslenia,
        nie wiem skoro macie byc razem to przetrawcie temat, podejmijcie jaks wspolna
        decyzje.
        Szczerze zycze wszystkiego dobrego.
        Aga
        • weronikarb Re: przestaje kochac czy co? 24.06.04, 12:00
          Pamietaj tez ze kazdy ma inne potrzeby i niestety trzeba to takze wziasc pod
          uwage. Dlatego pisalam ze jest to wazne, bo jezeli i pod tym wzgledem para sie
          nie dobierze to bedzie im takze trudno. Wy oboje razem tak ustaliliscie, ze
          poczekacie - a tutaj raczej nie widac aby bylo ustalone jak pod tym wzgledem ma
          byc. To jest mlody chlopak i hormony daja o sobie znac.
    • sakada Re: przestaje kochac czy co? 29.06.04, 12:45
      Jesteście razem 2,5 roku i jeszcze się nie kochaliście? Przedziwne...
      • mary24 Re: przestaje kochac czy co? 29.06.04, 14:54
        jesli dla Ciebie bycie ze soba 2,5 roku i nie kochanie sie jest przedziwne to
        co powiesz na 7 lat????to juz chyba jest cud:) ale u mnie tak wlasnie jest i
        jestem z tego bardzo dumna,jelsi kobieta chce zeby maz ja w tych sprawach
        szanowal to najpierw powinna sie sama szanowac czyli nie wlazic byle kou do
        lozka, a czy to po 2,5 roku bycia razem wiadomo ze to ten bedzie jej mezem ??
        nigdy nie wiadomo do momentu slubu dlatego dziewczyny powinny sie nad soba
        zastanowic czy chca zeby pozniej maz wypominal im to ze nie byl tym pierwszym ?
        ja wybralam to ze chce zeby moj maz mnie szanowal i przynajmniej w tym temacie
        nie mogl mi nic zarzucic,pozdrawiam.
        • ola Re: przestaje kochac czy co? 29.06.04, 15:18
          sorry, ale ja tu czegos nie rozumiem...
          jest zasadnicza roznica pomiedzy "puszczaniem" sie z roznymi facetami, co moze
          byc rzeczywiscie dla niektorych mezczyzn problemem, kiedy sie z taka kobieta
          zwiaza, a mieszkaniem ze soba na stale. Jesli sie do kogos wprowadzasz, to
          chyba cos powaznego miedzy wami jest, nie? Bo chyba nie mieszka sie z "byle
          kim"? Dla mnie to na prawde dziwne, zeby dwoje zdrowych mlodych ludzi wchodzilo
          wieczorem do lozka i kladlo raczki na kolderce.
          zwlaszcza, ze, z tego co rozumiem, on na taki celibat wcale nie ma ochoty.
          Nie mowiac juz o tym, ze seks z ukochana osoba jest przezyciem super kategorii,
          szkoda z tego rezygnowac
          Nie wiem... to jest moje prywatne zdanie, ale ja bym takiego ukladu nie
          wytrzymala nawet tydzien i wcale nie uwazam sie za jakas nimfomanke i zwierze.
          Twoj chlopak zaslozyl na medal za wstrzemiezliwosc, ale nie zdziw sie, jesli
          pewnego dnia nie wytrzyma i rozwiaze ta sytuacje w sposob, jaki Cie nie zadowoli
          • sakada Re: przestaje kochac czy co? 29.06.04, 16:22
            Zgadzam się z tobą Olu. Nie mówię o puszczaniu się - ja z moim mężem spałam po pół roku, jesteśmy razem już 4 lata i nie chciałabym wychodzić za niego nie wiedząc czy sfera sexu jest u nas dograna. Nie mówię, że sex jest dla mnie najważniejszy, jednak jest ważny i wolałam uniknąć niemiłych niespodzianek po ślubie. Teraz jesteśmy już idealnie dostrojeni i zgadujemy nawzajem swoje potrzeby i to jest piękne. Poza tym na początku związku ma się na sex dziką ochotę i nie widzę potrzeby, żeby się chamować na siłę i nie ma to nic wspólnego z puszczaniem się. Ps: mój partner bardzo mnie szanuje, kocha i przynajmniej nigdy nie przyszło mu do głowy mnie zostawiać.
        • sakada Do mary24 29.06.04, 16:34
          2,5 roku to przedziwne, ale 7 to już po prostu chore...
          Tylko współczuć takiego tamperamentu. Na litość Boską sex jest dla ludzi!
          Czy ty nie odczuwasz żadnego pociągu do partnera? Odbierasz sobie piękny kawałek wspólnego życia i emocji związanych a tak niepowtarzalną bliskością!
          I po co?
          Ps: Mój mąż bardzo mnie szanuje i kocha.
          • sakada Re: Do mary24 29.06.04, 16:38
            Ps2: Na szacunek męża zasłużyłam sobie moim charakterem i całą swoją osobowością a nie trzymaniem go na dystans i odbieraniem przyjemności przez 7 lat.
            • mary24 do Sakady i Oli 29.06.04, 17:06
              Droga Sakado i Olu mylicie sie,nie trzymam go w zaden sposob na dystans,my ta
              decyzje podjelismy swiadomie i dobrowolnie , mam to szczescie ze spotkałam
              takiego dla ktorego seks nie jest najwazniejszy na swiecie i tym samym mam
              pewnosc ze mnie nie zdradzi poniewaz jesli wytrzymal dla mnie 7 lat to o czyms
              swiadczy a to jacy jestesmy to swiadczy tylko o tym ze nie ma chyba zbyt wielu
              ludzi takich juz na tym swiecie , a szkoda,dawniej to bylo bardzo modne i
              bynajmniej ludzie nie rozwodzili sie tak jak teraz ,wiec cos tutaj jest nie
              tak ,znam wielu ludzi ktorzy sie niby zgrali ale coz z tego jesi pod innym
              wzgledem nie mogli ze soba wytrzymac, a bycie ze soba tylko dla seksu to jest
              dopiero chore,chcielismy sobie ofiarowac to co mamy najcenniejsze tylko dla
              siebie i ofiarujemy(za 2 miesiace slub) i z tego bardzo sie ciesze,
              potrafilismy udowodnic ze mozna poczekac na siebie i dac to co najcenniejsze po
              slubie i wcale nie znaczy to ze nie mamy zadnego pociagu do siebie(przeciez sa
              inne formy pieszczot,nie? ) a skad mozna wiedziec ze jesli sie jest z kims pol
              roku to to bedzie twoj maz?? nie ma takiej pewnosci przeciez , w zyciu roznie
              bywa i po pol roku mozna sie rozejsc,maz jest dopiero po slubie a nie
              przed,wiec pewnosci nie ma do konca,a to ze sie "wyprubuje "wczesniej to nie
              znaczy ze sie nic w tej sferze nie moze zmienic,coraz wiecej chorob itd i wcale
              nie wiadomo czy pozniej cos sie nie zmieni,jesli dwoje ludzi sie dobierze pod
              wieloma zgledami i sie naprawde kocha to sie dopasuja i w tym temacie, a jesli
              ich zwiazek ma sie rozpasc to i tak sie rozpadnie czy sie wczesniej "sprawdza"
              czy nie,takie jest moje zdanie moze staromodne ale jestem z tego dumna!
              • ola Re: do Sakady i Oli 29.06.04, 17:31
                tak bardzo nie moge sie zgodzic, ze az zaprotestuje:


                mary24 napisała:

                1. > Droga Sakado i Olu mylicie sie,nie trzymam go w zaden sposob na dystans,my
                ta
                > decyzje podjelismy swiadomie i dobrowolnie ,

                w przypadku, o ktorym dyskutujemy, zdania miedzy zainteresowanymi sa podzielone


                2. >tym samym mam
                > pewnosc ze mnie nie zdradzi poniewaz jesli wytrzymal dla mnie 7 lat to o
                czyms
                > swiadczy

                po pierwsze, to ze ja i moj mezczyzna ze soba sypiamy wcale nie powoduje, ze
                sie zdradzamy nawzajem!!!! no co Ty!!?? taki wniosek jest przedziwny! raczej
                balabym sie w twoim przypadku: jesli mezczyzna tyle czasu pokornie popija
                szklanke wody za drugą, to nie jest wykluczone, ze "realizuje sie" gdzies
                indziej...


                3. >dawniej to bylo bardzo modne i
                > bynajmniej ludzie nie rozwodzili sie tak jak teraz ,

                nie rozwodzili sie, bo malzenstwa byly zawierane w kosciolach jako sakrament i
                przez to praktycznie nierozerwalne. nie znaczy to, ze wszystkie byly szczesliwe

                4. >bycie ze soba tylko dla seksu to jest
                > dopiero chore,

                nikt tu nie mowi o byciu ze soba tylko dla seksu. Mowimy o normalnym zwiazku, w
                ktorym w zgodzie laczy sie wszystkie elementy: milosc, przyjazn, seks...


                5. >a skad mozna wiedziec ze jesli sie jest z kims pol
                > roku to to bedzie twoj maz??

                czasem nie mozna i po paru latach, czasem mozna juz po paru dniach. Za to jesli
                od razu nie czujesz, ze "to ten", to raczej z czasem uczucie nie przyjdzie. Ja
                przynajmniej jesli sie z kims wiaze, to dlatego, ze kocham, a nie dlatego, ze
                nie mam z kim chodzic do kina


                >maz jest dopiero po slubie a nie
                > przed,wiec pewnosci nie ma do konca, a to ze sie "wyprubuje "wczesniej to nie
                > znaczy ze sie nic w tej sferze nie moze zmienic,coraz wiecej chorob itd i
                wcale nie wiadomo czy pozniej cos sie nie zmieni,jesli dwoje ludzi sie dobierze
                pod
                > wieloma zgledami i sie naprawde kocha to sie dopasuja i w tym temacie, a
                jesli
                > ich zwiazek ma sie rozpasc to i tak sie rozpadnie czy sie
                wczesniej "sprawdza"
                > czy nie,

                ... a przeciez z mezem tez sie mozna rozwiesc, bo przeciez moze sie zmienic po
                slubie, nie?
                poza tym pierwsze slysze o chorobach, ktore zmieniaja temperament seksualny. A
                o oporach w seksie u tych, ktorzy zbyt pozno zaczynaja mowi nie jeden seksuolog


                Ale na szczescie ten swiat juz wyglada tak, ze kazdy moze zyc jak chce i sypiac
                lub nie sypiac z kim chce. Dlatego zycze Ci wszystkiego dobrego
                • sakada Re: do Sakady i Oli 29.06.04, 17:41
                  Właśnie się zabierałam, żeby odpowiedzieć Mary, ale w Twój Olu post wyczerpuje temat i zawiera dokładnie to co chciałabym napisać. Pozdrowienia!
                  PS: dla Mary - może byłam trochę uszczypliwa, nie miej mi za złe, ale irytuje mnie potwornie dewotyzm, przesada i fanatyzm w każdej postaci. Nie mniej jednak to Twoje życie i nikt nie będzie go przeżywał za Ciebie, więc życzę Ci szczęścia, choć nie zazdroszczę.
            • ola Re: Do mary24 29.06.04, 17:09
              nie chce byc upierdliwa, ale na tyle poruszyl mnie Twoj mail, ze wrocilam do
              niego jeszcze raz.
              Piszesz:
              "Ja bardzo chcialabym zaczac z nim wspolzycie (bo juz probowalismy
              kiedys ale nam nie wyszlo), ale nie jak on ma takie do tego podejscie."
              a zaraz potem:
              "czy to jego zachowanie moze swiadczyc o
              braku dojrzalosci, odpowiedzialnosci i obawie przed powaznym zyciem?"
              Wiesz, przepraszam, ale z tych fragmentow wnosze, ze pomimo tego, ze jestes od
              niego starsza, to nie on ma problemy z dojrzaloscia...
              Mam nadzieje, ze Twoj brak zgody nie ma byc dla niego karą lub swoistym testem
              w rodzaju "jesli kocha to wytrzyma". Bo jesli tak, to juz mozesz sie zaczac
              pakowac
              p.s przepraszam za ostre slowa, ale prosilas o rade
        • szpiczak do mary24 13.07.04, 13:50
          a co zrobisz jezeli sie okaze ze twoj maz zupelnie nie odpowiada ci w
          lozku,lubicie zupelnie co innego itp..??? pytam tak z ciekawosci. ale swoja
          droga uwazam ze jezeli ktos decyduje sie na slub koscielny to powinnien zaczekac
          z seksem do slubu,bo inaczej przeciez to czyste zaklamanie.
          pozdarwiam
          inka
    • justynek13 Re: przestaje kochac czy co? 01.07.04, 11:52
      mam pytanie: dlaczego sie nie kochacie?
      masz 24 lata? tak? znasz go razem mieszkacie, przepraszam ale wydaje sie to
      dziwaczne...
    • puniao11 Re: przestaje kochac czy co? 12.07.04, 22:42
      ninia a slyszalas ze sex jest dopelnieniem milosci...to jest tak jakbys miala
      przez 9 mies. codziennie pyszne ciastko i nigdy nie moglabys go zjesc a
      musialabys sie zadowolic tylko lukre..zastanow sie nad tym.powodzenie
    • sakada Re: przestaje kochac czy co? 12.07.04, 23:26
      "Jestesmy z moim chlopakiem od 2,5 roku razem..." - musisz go porządnie wychędorzyć!!! Od razu się na powrót zakocha:-)!

      Bez obrazy, ale facet to facet. I tak go podziwiam, że tyle wytrzymał.
      • polak_alkoholik Re: przestaje kochac czy co? 13.07.04, 08:56
        Aha mieszkamy na razie u jego rodzicow, ale niedlugo mamy zamieszkac w
        oddzielnym mieszkaniu. jak sadzicie, czy to jego zachowanie moze swiadczyc o
        braku dojrzalosci, odpowiedzialnosci i obawie przed powaznym zyciem? Moze te
        problemy on przeklada na nasz zwiazek, bo mam wrazenie, ze on sam nie wie o
        co mu chodzi. Czy moze rzeczywiscie cos sie w nim wypalilo?

        Uwazaj aby w tobie sie to nie wypalilo
        zreszta ty i on tego NIE MACIE wiec nie ma sie co wypalic
        a jeszcze lepsza jest ta z 7 letnim stazem
        hahahahaw mlodosci nie dala chlopakom
        na starosc dala robakom
    • orvokki Re: przestaje kochac czy co? 13.07.04, 09:27
      Pytanie, które trzeba zadać, to co Cię Efi powstrzymuje od współżycia? Jeśli są
      to względy moralne typu czekać do ślubu to okay, ale wydaje mi się, że chodzi o
      coś innego, że próbowaliście i z jakiegoś powodu się nie udało. Nie wiem, co
      jest prawdziwą przyczyną, czy na przykład lęk, czy problemy techniczne (typu
      bardzo gruba błona dziewiczna) - ale myślę, że czas skonsultować się z
      odpowiednim lekarzem, bo dlaczego pozwalać, żeby coś takiego rządziło Waszym
      życiem, dlaczego odbierać sobie i ukochanemu frajdę? Jeśli jest tak, jak mi się
      wydaje, tzn. że przyczyną nie jest światopogląd, to Twój facet słusznie się
      może czuć trochę skrzywdzony, może on myśli, że nic z tym nie próbujesz zrobić,
      że Ci na nim nie zależy na tyle etc.
      Rozmowa z facetem swoją drogą, ale najpierw chyba sama powinnaś się szczerze
      zastanowić, o co w tym naprawdę chodzi i podjąć decyzję...
      • bri Re: przestaje kochac czy co? 13.07.04, 12:11
        Przedziwna sytuacja jak dla mnie. Ciężko coś poradzić w tej sprawie bo trochę
        za mało informacji... Czytając posty dziewczyn, które "dzielnie" całymi latami
        powstrzymują się i swoich chłopaków od współżycia nasuwa mi się jedno pytanie.
        Czy dla Was seks to tylko penetracja? Skoro piszecie, że zaspokajacie swoich
        narzeczonych za pomocą innych pieszczot to o Waszym dziewictwie świadczy tylko
        i wyłącznie nieprzerwana błona dziewicza. Słaby wskaźnik dziewictwa jak dla
        mnie...

        Nie uważam się już za katoliczkę, ale z tego co pamiętam z czasów kiedy
        chodziłam do spowiedzi to nawet autoerotyzm był traktowany przez Kościół jako
        grzech.
    • szpiczak Re: przestaje kochac czy co? 13.07.04, 13:39
      mi sie zawsze wydawalo ze jak ktos z kims mieszka to oczywiste ze ze soba
      sypia..ale moze ja mysle inaczej.i dziwi mnie jeszcze jedna rzecz mianowicie
      jezeli z nim mieszkasz i tak bardzo go kochasz to przyznam szczerze ze nie wiem
      jak wytrzymalas bez kochania sie tyle miesiecy!!! ja bym oszlala-moze on tez
      jest tego bliski.
      tzrymaj sie cieplo
      inka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka