justyna10
26.06.04, 14:27
Wstyd mi o tym pisać,ale mój mąż strasznie przeklina i często mnie
wyzywa.Jesteśmy małżeństwem od dwóch lat.
Zaczęło się od tego, że on chciał jechać do miasta odległego od miejscowości
jego i moich rodziców,aby nie mieli wpływu na nasze życie. Ja chciałam zostać
przy swoich.Zostaliśmy.
Pomogłam mu zdobyć pracę.Obecnie oboje pracujemy,ja spodziewam się
dziecka.Szukamy mieszkania, bo narazie miezkamy z zbratem.
Mąż ciągle mi dokucza i wyzywa mnie z byle powodu. On twierdzi,że powody ma,
że robię źle, nie myślę o nim(?), itp. Czy mnie szanuje? Chyba nie...
Czasami mam wrażenie,że wszystko - według niego robię źle. Źle siedzę,
chodzę, robię,itd. Jestem głupia itd. Wstyd aż pisać.
Przeczytałam kilka książek, próbowałam kilka sposobów. Tak mu odpowiadać jak
on mówi - bluźnierczo, nie odzywać się, podchodzić dobrocią. Wszytsko na nic.
Czasami mam ochotę wysiąść z samochodu na środku skrzyżowania, kiedy on tak
na mnie mówi, lub krzyczy wniebogłosy (a dziecko w brzuchu zaraz to czuje).
Co robić?
Płaczę i w głos i po cichu. Kocham Go i chyba on też mnie. Twierdzi, że nie
może być wszytsko tak, jak ja chcę, że nie da sobą rządzić. Do licha!!!
Nie mam zamiaru wcale nim rządzić! Ja po prostu chcę, zby między nami było
dobrze ZAWSZE, a nie tylko kilka dni dobrze, a potem kilka źle.
Jak zrobić,abyśmy się nie kłócili? Nie mogę i nie chcę słuchać głupich (?)
koleżeńskich podpowiedzi, że możemy się rozejść. Nie chcę tego!
CO ZROBIĆ,ABY NIE PRZEKLINAŁ I NIE WYZYWAŁ MNIE? CO??????
HEELP!!!