Dodaj do ulubionych

młodego małżeństwa przypadki

02.07.04, 15:26
Jesteśmy małżeństwem od niespełna roku: historia z bajki: zakochanie od
pierwszego wejrzenia, od razu decyzja o ślubie, okazało się, że pasujemy do
siebie jak czerń do bieli – uzupełniamy się i znakomicie działamy w drużynie,
miłość szalona, romantyczna, oboje przed 30-tka, oboje pracujący, z jakimiś
doświadczeniami na koncie, także wiemy czego chcemy, czego oczekujemy...
Mąż jest z Warszawy, ja z Łodzi – dla niego zostawiłam świetna prace,
rodzinę, znajomych, znalazłam sobie jeszcze lepsza prace i zamieszkałam w
Warszawie. Ślub, mieszkanie na kredyt, meblowanie, miłość, szczęście.
I nagle ta codzienność, przed która mąż chce tak uciekać nas zabija...
Oprócz pracy na etacie tworzy własna firmę – „po godzinach”.
W efekcie pracuje 20 godzin na dobę. Jeździ po całym świecie, albo nie ma go
w domu, albo jest szalenie zajęty pisaniem ofert, przeglądaniem biuletynów,
projektowaniem nowych rozwiązań.
A ja jestem sama... I czekam.
Jestem tak sama, że czasem dzwonie na infolinie operatora telefonów
komórkowych, żeby z kimś pogadać.
Mam trochę znajomych w Warszawie, ale nie są to na tyle bliscy znajomi, by
wyżalać się im, by spotykać w ciągu tygodnia, ot tak.
Czekam i myślę... Czy może mu się znudziłam i ucieka w ten sposób ode mnie?
Nie wiem.
On mówi, że chce się teraz poświęcić, by móc zbierać już wkrótce owoce – by
nie być materialnie i czasowo ograniczonym.
Ale co mi po pieniądzach i jego wolnym czasie za „jakiś czas”, skoro wypali
się, zniszczy fizycznie i psychicznie.
Kochamy się 3 razy w miesiącu – kiedyś kochaliśmy się kilka razy dziennie...
Tego tez mi brakuje. Jakiś czas temu nawet próbowałam, ale on był albo zbyt
zmęczony, albo nie ma po prostu czasu, albo... go nie było.
Tłumaczy mi, że robi to dla nas, bo nie jest nam łatwo (mamy kredyty, ale nie
przymieramy głodem, nie stać nas na wakacje na Cyprze, ale na tydzień nad
morzem pod namiotem z pewnością by starczyło – gdyby tylko on miał jeszcze
urlop, ale nie ma... wykorzystał cały na potrzeby swojej nowej firmy) i boi
się, by drobne problemy nie zmieniły naszego życia w piekło. Pytam go więc,
czy kiedykolwiek się skarżyłam, że czegoś mi brakuje, czy kiedykolwiek
czyniłam mu wyrzuty z powodu tego, że nie stać nas na cos, czy kiedykolwiek
było choćby najmniejsze nieporozumienie miedzy nami z powodów finansowych.
Odpowiada, że nie, ale boi się, by do tego dopuścić.
Trudno z nim o tym rozmawiać – kiedy raz wyżaliłam mu się – nie robiąc
wyrzutów, tylko tłumacząc co mnie boli, stwierdził, że w takim układzie
wszytko musi rzucić, bo nie da się tych dwóch rzeczy ze sobą pogodzić. A ja
nie chce, żeby z tego całkowicie rezygnował, chcę tylko, żeby zdystansowała
się trochę, żeby dostrzegał mnie i siebie, bo inaczej zwariujemy oboje. Wiem,
ze ma swoje ambicje i ze jeżeli ja nie pozwolę mu ich realizować to mnie
znienawidzi, to ja będę źródłem jego frustracji, kulą u nogi, która nie
pozwoliła mu w pewnym momencie rozwinąć skrzydeł.
Nie radze sobie z tym....
Obserwuj wątek
    • j123 Re: młodego małżeństwa przypadki 02.07.04, 19:50
      Cześć Marta. Myślę że najlepiej by było gdybyś mu to wszystko powiedziała, tak
      jak napisałaś to tutaj. Ja na szczęście nie mam takiego problemu. Ale wydaje mi
      się że twój mąż jest po prostu pracoholikiem. To nie jest łatwa sytuacja i na
      pewno powinniście więcej rozmawiać, to jest w małżeństwie najważniejsze. Tak
      naprawdę to nie mam dla ciebie jakiejś dobrej rady, ale chciałam cię po prostu
      pocieszyć. A może pomyślcie o dziecku. Może to byłby sposób na to byście stali
      się prawdziwą rodziną. Głowa do góry. Pozdrawiam.
      • rkg Re: młodego małżeństwa przypadki 04.07.04, 01:47
        Oczywiście, że dziecko dopełnia rodzinę, ale w tym przypadku poważnie bym się
        zastanowiła czy koleś nie zacznie pracować już 24 godziny na dobę "bo teraz
        muszę utrzymać oprócz nas i dziecko". Czego oczywiście nie życzę.
    • emm1 Re: młodego małżeństwa przypadki 04.07.04, 19:18
      marta,ja mam bardzo podobna sytuacje.Moj chlopak mieszka w Stanach, poznalam go
      rok temu jak bylam na work&travel.Jest prawnikiem-ma wlasna kancelarie a do
      tego inna firme.Pracuje od rana do nocy.Wtedy, gdy go poznalam, spotykalismy
      sie praktycznie od godziny 21 wzwyz.Wczesniej byl w pracy lub w delegacji.Mi to
      wtedy nie przeszkadzalo , bo sama duzo pracowalam.Raz-pamietam-wzial dzien
      wolny by spedzic go razem ze mna.Wtedy nie wiedzialam, czemu mowi, ze nie
      doceniam tego gestu.Po wakacjach wyjechalam do Polski konczyc studia.W marcu go
      odwiedzilam.Bylam 2 tygodnie.Mieszkalam u niego w domu.Z 2 tyg spedzilismy
      razem tydzien bo akurat wypadly mu sprawy w sadzie w innym stanie.Wiem, ze on
      mnie bardzo kocha.Twoj maz Ciebie tez kocha.Ale takie jest zycie dziewczyn/zon
      mezczyzn posiadajacych wlasne firmy, ktore sie dopiero rozkrecaja.On mi mowi,
      ze za 5 lat sprzeda firme i bedziemy mogli sobie pozwolic na wszystko, ale do
      tego czasu najwazniejsza jest firma.W lutym 2005 koncze studia(specjalnie dla
      niego robie 2 sem w jednym) i wyjezdzam na stale.Ja jestem w o tyle dobrej
      sytuacji, ze wtedy bede sama bardzo zajeta-szkola, praca itd.Ale czasem bylo mi
      go tak bardzo brak.Wiem , ze on sie stara, ale nie umie sie rozdwoic.Mysle
      wiec, ze to trzeba przeczekac.Dziecko nie jest dobrym pomyslem.
    • marzaga Re: młodego małżeństwa przypadki 04.07.04, 20:05
      Wydaje mi się, że zanim zdecydujecie się na dziecko powinniście dojść do ładu
      sami ze sobą.
      Owszem będzie dziecko, ale to będzie tak naprawde tylko twoje dziecko tzn. -
      tylko ty będziesz z nim spędzać dni i noce, będziesz wszystko przy nim robić i
      skończy się tak, że i ty nie bedziesz miała męża i dziecko ojca :(
      Myślę, że im wcześniej to poukładacie tym lepiej.
      I nie rób sobie nadzieii, że ten stan potrwa tylko jakiś czas, aż się nie
      dorobicie, aż firma nie stanie na nogi itp.
      Czy myslisz kochana, że firma która juz "stoi na nogach" nie zabiera równie dużo
      czasu i uwagi ?
      Zrób wszystko co w twojej mocy aby załatwić sprawę pokojowo i jak najszybciej.
      Rodzina na pierwszym miejscu a wszystko inne powinno tylko jej służyć.
      Szczególnie, że jesteście dopiero rok po ślubie...
      Życzę wszystkiego najlepszego.
      Marzaga
      • md75 Re: młodego małżeństwa przypadki 05.07.04, 10:45
        Doskonale cię rozumiem bo jakiś czas temu znalazłam się w podobnej sytuacji.
        Trzy miesiące od czasu gdy zamieszkaliśmy razem, u mojego narzeczonego w pracy
        nastąpił jakiś cholerny boom, tysiące nowych zamówień, praca na okrągło w
        soboty i niedziele. Mimo, że nikt go nie zmuszał on chciał chodzić bo płacili
        dobrze. W każdym razie ja buntowałam się strasznie, bo po co mi wolny czas
        skoro zostawałam sama w domu i nie mogłam go spędzić razem z nim. Wściekałam
        się że poświęca nasz wspólny wolny czas, że pieniądze są ważniejsze ode mnie,
        od bycia razem, nigdy się nie skarżyłam że nas na coś nie stać, uważałam, że
        nie musimy mieć więcej, że niczego mi nie brakuje. Nie chciałam się pogodzić,
        że zamiast cieszyć się, że wreszcie mieszkamy razem, on woli iść do pracy, bo
        pieniądze się przydadzą, bo kredyt na mieszkanie. On pracuje na trzy zmiany, ja
        normalnie do 16. Jak pracował po południu nie widzieliśmy się właściwie cały
        tydzień - ja wychodziłam rano, on spał, on wracał wieczorem ja spałam. Po dwóch
        rozmowach doszliśmy jakoś do porozumienia, powiedziałam co mnie boli. Teraz
        chociaż niedziele zawsze spędzamy razem. Z resztą po trzech miesiącach pracy
        na okrągło sam się zorientował, że już na nic poza pracą nie ma czasu (np. dla
        znajomych) i że taka harówka na dłuższą metę nie ma sensu, bo jest ciągle
        niewyspany i zmęczony.
        Rozmawiajcie ze sobą, a dziecko moim zdaniem to w takim przypadku nie najlepszy
        pomysł, bo wtedy to już na pewno będzie musiał tym bardziej pracować i zarabiać.

        Trzymaj się, sytuacja na pewno jakoś się rozwiąże z czasem (ty też z biegiem
        czasu się trochę do takiej nowej sytuacji przyzwyczaisz i nie będzie już tak
        bolało).

        Pozdrawiam
    • kisiaty Co widzi facet... 05.07.04, 13:24
      Bez usprawiedliwień - po prostu napiszę Ci jak to jest w głowie faceta. Miałem
      kiedyś podobnie. Bardzo dużo czasu w pracy. Ale - w moim przypadku -
      rzeczywiście w głowie świeciła jedna myśl. To wszystko dla niej, dla przyszłych
      dzieci itp itd - czułem, że robię to z miłości. Czy tak było? Nie wiem do dziś.
      Być może to tylko łatwa wymówka. Pogadaj z nim - ja sobie nie zdawałem sprawy,
      że to aż taki problem. I pamiętaj - on naprawdę może bardzo, bardzo w to
      wierzyć. Chyba trzeba wytłumaczyć, że to nie wszystko. Że życie ucieka, że
      obecne chwile nie wrócą, że warto się nimi cieszyć.

      pzdr
      Krzysiek
      • aggu rozumiem Cię doskonale:) 05.07.04, 15:34
        Marta, rok temu przechodziłam przez to samo. Moja historia identyczna - miłość
        od pierwszego wejrzenia, zamieszkanie razem od pierwszego dnia, zaręczyny po
        dwóch tygodniach, ślub po paru miesiącach... I wiesz, w pewnym momencie mąż
        zaczął rozkręcać coś poza pracą, albo do północy siedział w biurze, albo w domu
        z kompem na kolanach prawie do świtu... Skończyły się wieczory uprawiania
        sportów, które tak kochamy, skończył się codzienny seks, nie było mowy o
        wyjazdach, spacerach, po prostu o rozmowie na kanapie, o kolacji z winem... Nie
        wytrzymałam, emocje targały mną dokładnie tak, jak Tobą. Zaczęliśmy rozmawiać
        bardzo szczerze i bardzo otwarcie o tym, jak ja to odbieram, o tym, co cenimy w
        życiu, o WSZYSTKIM. Od tamtej pory nauczyłam się poruszać z mężem każdy temat,
        mówię zawsze wszystko, bo dla facetów życie to prawie takie V constans, to my
        przeżywamy całą gamę emocji, z którymi nie zawsze sobie radzimy, zaczynamy czuć
        się nie kochane, niewyjątkowe, nie pożądane... i w głowie rodzą się koszmary.
        Skończyło się na tym, że ja siedziałam i ryczałam, nie potrafiłam sobie z tym
        poradzić, uważałam, że stokroć bardziej dla mnie liczy się każdy spacer w
        lesie, każdy wypad rowerowy, każda kawa wypita razem w knajpce na rogu, niż te
        fury pieniędzy, które ma nam przynieść jego szaleńcza robota.

        Zrozumiał. Zostawił drugą pracę, zresztą sam już nie wyrabiał fizycznie. Nasze
        życie wróciło do normy, a my jesteśmy sobie jeszcze bardziej bliscy. Powoli,
        powoli rozmawiamy o tym na nowo, bo ja też nie wyobrażam sobie być barierą dla
        realizacji jego pomysłów i marzeń. Wspieram go i będę pomagać, ale nie kosztem
        NAS. Na razie wytyczyliśmy plany, że 2 razy w tygodniu będzie zostawał w pracy
        do 21ej, ja w tym czasie zapisałam się na wakacyjne kursy tańca.

        Marta, najważniejsza sprawa - rozmawiajcie. Nigdy nie przeżywaj niczego sama,
        zawsze się tym dziel z mężem, opowiadaj o swoich odczuciach, w ten sposób
        będzie Cię poznawał i będzie wiedział, co się dzieje w Twojej "babskiej"
        głowie... to jest, moim zdaniem, przepis na szczęśliwy związek.

        pozdrawiam Cię mocno i życzę samych uśmiechów
        a.
        • magda010 Re: rozumiem Cię doskonale:) 06.07.04, 15:04
          My mamy dopiero poczatki planow na przyszlosc w naszych glowach. Jestesmy 3
          tygodnie po slubie, oboje pracujemy - jak na absolwentow bez doswiadczenia
          przystalo zarabiamy po tysiaczku na reke, wynajmujemy kawalerke i zyjemy sobie
          spokojnie, bez luksusow. Ale praca za biurkiem od 9-17, czy od 8-16 nam nie
          bardzo odpowiada, nie odpowiada nam brak urlopu, poczucie straty czasu, zycia
          przelatujacego przez palce no i takiej wielogodzinnej rozlaki. My chcemy robic
          wszystko w zyciu razem. Teraz wiemy, ze te prace ktore mamy pociagniemy jeszcze
          z pol roku, potem wyjezdzamy. Sa 3 wyjscia: USA (wylosowalismy zielona karte!
          ale procedura moze potrwac do roku), Nowa Zelandia - jest wielka ekipa naszych
          znajomych planujacych wyjazd tam na kilka miesiecy - zwiedzanie i zarobienie na
          podroz, Niemcy - moj maz ma szanse wygrac konkurs, w ktorym nagroda jest
          polroczny staz. Chcemy w kazdym razie wyjechac, USA jest pewne, chcemy tam
          zarobic na mieszkanie i na rozkrecenie wlasnego biznesu w Polsce, bo nie chcemy
          wyjechac na stale. Po powrocie kupujemy mieszkanie, podlpujemy na poczatek
          jakas zwykla prace za kiepskie pewnie pieniadze, rodza sie dzieci, a jedno moze
          juz w USA, a w miedzyczasie razem tworzymy firme, jakis wlasny interesik. Jak
          sie rozkreci na tyle, ze przynosi chociaz male, ale wystarczajace na przezycie
          pieniadze, rzucamy prace i przenosimy sie na grunt tej naszej firmy. I chcemy
          ja prowadzic razem, z biegiem czasu zatrudniac innych i moc samemu decydowac o
          swoim zyciu, urlopach, czasie pracy itd. Moze w waszym przypadku tez
          rozwiazaniem byloby zebyscie te firmy prowadzili razem?
    • marta_marta1 Re: młodego małżeństwa przypadki 07.07.04, 12:45
      wszytkim bardzo serdecznie dziękuję za wypowiedzi, podpowiedzi,ciepłe słowa
      chyba sytuacja się troszkę unormowała, mąż zaczął zwracać uwagę na to, by poza
      praca miec jeszcze zycie prywatne i jestem z tego bardzo zadowolona - wczoraj
      np zdecydował, że nie będzie robił nic, przyszedł do mnie posłuchac muzyki przy
      swiecach i było szalenie miło; nie zrezygnowała ze swoich marzeń i ambicji, ale
      jak się zdaje stara się parcować dużo, ale nie szaleńczo
      co do dziecka, to myślę, że mamy jeszcze sporo czasu, a sprowadzanie kogos na
      świat, jako remedium na jakies kłopoty uważam za spora nieodpowiedzialność;)
      raz jeszcze wszytkim Wam bardzo dziekuje i pozdrawiam
      papa
      marta:)
    • olenka7958 Re: młodego małżeństwa przypadki 07.07.04, 15:34
      Wiesz, co....zebys sie nie czula taka samotna, moge ci podac numer mojego gg.
      Tez jestem mloda mezatka:)Ale numer podam, jak do mnie napiszesz pod adres
      mailowy: the1lady_really@poczta.onet.pl
      Bedziemy mogly pogadac, moze nawet sie zaprzyjaznic, bo tez mieszkam w
      Warszawie:)
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka