Dodaj do ulubionych

żona jedynaka

30.09.04, 19:19
no właśnie, czy macie problem z teściami, głównie z teściową,w zwiazku
z tym ,że wasz mąz jest jedynakiem.Czy chca żyć waszym życie, uważają ,ze
powinniście im wszystko mówic,opowiadać ze szczegółami co dzieje sie w waszym
zyciu? Czy uzurpują sobie większe prawo do niego , uważają,ze zawsze powinni
być ważniejsi, czy czują się zdradzeni, tym ,ze ich syn poświeca wam więcej
uwagi,
jakie są wasze spostrzezenia? czy to naprawde musi być normą w takim
przypadku? czy po prostu moja sytuacja jest tak patologiczna?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: żona jedynaka 30.09.04, 23:07
      na szczescie mama mojego eks- co prawda nie jedynaka ale ostaniego z 4
      rodzenstwa i urodzonego po 40-tce, zabronila mu sie ze mna ozenic.
      Dzis blogoslawie jej pomysl i jego slaba wole.
      To o czym piszesz w przypadku zwiazku z jedynakiem jest czeste,ale nei jest
      norma.
      Juz w biblii o tym pisza ze czlowiek powinien porzucic rodzica i stac sie
      jednym cialem z malzonkiem,nei tesciowa;)
      Nie jestem fanatyczna katoliczka,ale uwazam,ze w tej materii nic sie nei
      zmienilo od tego czasu.
    • cesarzowa Re: żona jedynaka 01.10.04, 09:33
      Witaj!
      Ja jestem żoną jedynaka. Jak się zaczeliśmy spotykać to myślałam, jakie on ma
      dobre relacje z matką, opowiadają sobie co robili, z kim się spotkali itd.
      Rzadko bywałam u nich w domu, więc z mojego punktu widzenia to tak wyglądało.
      Potem zamieszkaliśmy razem z moim obecnym mężem, w wynajętym mieszkaniu
      niestety nad przyszłymi teściami, gdyż ja byłam w ciąży. Przyszła teściowa
      chciałą abyśmy byli blisko, bo ja w ciąży mój niemąż w pracy, a ona na rencie w
      domu, więc zawsze gdyby się coś działo służy pomocą i radą. Na początku było
      OK, ale po pewnym czasie zawsze przychodziła do nas na górę, jak niemąż wracał
      z pracy i zaczynałą się inwigilacja: co robił, co było na obiad, czy rano
      zrobiłąm mu kanapki do pracy, a kto był u nas itd.
      W marcu tego roku przeprowadziliśmy się do własnego mieszkania ale to nic nie
      zmieniło. Ona wie wszystko najlepiej i jak najlepiej będzie dla jej synka i
      wnuczki. Zanim jeszcze cokolwiek zrobiliśmy w mieszkaniu ona już do męża
      mówiła, jaki kolor mają mieć ściany, gdzie mają stać meble, jakie firanki
      powiesimy, jaki kolor kafelków itd. Oczywiście to wszystko mówiła do męża, bo
      ona zna jego gust, wkońcu tak długo mieszkał z nią.
      W chwili obecnej nadal się nic nie zmieniło. Nadal ingeruje w nasze życie,
      wiedząc, co jest dobre dla jej syna. Nawet ostatnio powiedziała mu w co ma się
      ubrać na obiad u babci. Musi wszystko wiedzieć, gdzie idziemy, kiedy wrócimy,z
      kim idziemy i co to za ludzie, a skąd ich znamy itd. Wczoraj dzwoniła wieczorem
      i pierwsze pytanie a co u was tak głośno, ja mówię, bo mamy gści, a kto jest,
      ja na to sąsiedzi, aha, a którzy itd. a gdzie byliście w weekend bo dzwoniłam i
      was nie było...
      Także nie tylko Ty tak masz.

      Pozdrawiam Cię serdecznie
      PS. Sorki, że tak długo, ale ostanio nie mam z kim pogadać.
      • karolina_23_81 żona jedynaka 01.10.04, 12:57
        Narzekacie na "mamusie", a czy rozmawiałyście z mężami na ten temat?? Może oni
        nic nie mówią bo Wy milczycie. Może wystrczy zrobić parę awanturek i szczerych
        rozmów. Mój mąż jest na szczęście środkowy... Ale trzymajcie się dziewczyny.
        • anula36 Re: żona jedynaka 01.10.04, 15:25
          W takich przypadkach maz nawet jesli widzi problem to nie wiedzi mozliwosci
          reakcji-tak jak moj eks nie widzial mozliwosci ozenku ze mna wbrew woli mamusi.
          Niestety w takim przypadku awanturki czesto koncza sie w sposob odwrotny do
          zamierzonego oddaleniem od partnera ( tego zlego)i zblizeniem do rodzica ( tego
          dobrego).
          Jedyne co mozna zrobic to unikac tych ktorym nei udalo sie odciac pepowiny na
          czas.
          • asiarol Re: żona jedynaka 02.10.04, 13:07
            anula36 napisała:

            > W takich przypadkach maz nawet jesli widzi problem to nie wiedzi mozliwosci
            > reakcji-tak jak moj eks nie widzial mozliwosci ozenku ze mna wbrew woli
            mamusi.
            > Niestety w takim przypadku awanturki czesto koncza sie w sposob odwrotny do
            > zamierzonego oddaleniem od partnera ( tego zlego)i zblizeniem do rodzica (
            tego
            >
            > dobrego).
            > Jedyne co mozna zrobic to unikac tych ktorym nei udalo sie odciac pepowiny na
            > czas.
            niestety jest wiele prawdy w Twoich spostrzeżeniach,mój mąz też wielokrotnie
            zachowuje sie tak jakby nie widział mozliwości rozwiazania wielu problemów i
            konfliktów, ja to nazywam prościej, uważam ,ze to asekuranctwo czystej wody, ja
            wybucham niemogąc znieść hipokryzji,wścipstwa, zakłamania etc. teściowej zanim
            doczekam się jakiejkolwiek reakcji męża;i znów jestem ta najgorsza a on
            biedniutki skazany na żywot ze mną
            • anula36 Re: żona jedynaka 02.10.04, 13:35
              Przerobilam temat na wlasnej skorze:)
              NIe do konca masz racje Asiu- to nei jest czyste asekuranctwo.
              Maz zyl iles tam lat z rodzicami podejrzewam ,ze 20+ i po prostu NIE ZAUWAZA
              absurdow sytuacji. TAk jesgo zycie, czy jego wikszosc wygladala i dla niego to
              jest NORMA.
              • asiarol Re: żona jedynaka 02.10.04, 13:56
                Właśnie paradoks polega na tym ,ze coraz bardziej zauważa i przeszkadza mu
                jej "chore" zachowanie, jednak nie jest w stanie lub nie chce (tego wciąż nie
                jestem w stanie ustalić)na to wpłynąć swoim radykalnym sprzeciwem; czasem w
                bezsilności żartuję, czy boi się ,ze dostanie od mamusi w dupę za karę,ze
                ośmielił się przeciwstawić...był wychowany w totalnym poddaństwie wobec
                rodziców, praktycznie nie miał prawa mieć swego zdania,zręczne manipulatorstwo,
                matka-histeryczka i hipochondryczka całe życie stosowała szantaż emocjonalny i
                uczuciowy(zreszta wobec mnie też tego próbowała,KOSZMAR!!!)
                • anula36 Re: żona jedynaka 02.10.04, 17:46
                  otoz to dostanie w dupe- co ztego ze mentalnie. Oddzielenie sie od rodzica
                  psychiczne jest jeszcze trudniejsze niz fizyczne, tym bardziej,ze tak naprawde
                  twoj maz dojrzewa do tego dopiero teraz, a powinien z 10 lat temu:)
                  To bardzo trudny proces..powiem szczerze, ja bym juz nigdy sie w to nei
                  pakowala- zwiazek z mezczyzna uzaleznionym mentalnei od rodzicow.
                  Mysle ze nei powinnas za bardzo ingerowac,naciskac i obrzydac mezowi matke,
                  delikatnie czuwac nad tym, zeby sam do tego doszedl.Jest mu ciezko sie
                  sprzeciwic bo nawet nei wie jak to zrobic, skoro to jego debiut:)
                  Dobrze byloby gdyby mial mozliwosc choc raz-dwa pogadac z psychologiem, osoba
                  postronna i niezaangazowana w cala historie.
                  Dojrzewanie to trudny proces, kiedy trzeba prze znie przejsc iles lat pozniej i
                  i les czasu szybciej niz normalnie- jest jeszcze trudniej.
                  W kazdym razie trzymam kciuki.
                  JAk masz ochote napisac na maila ,albo pogadac na GG- nie miej oporow.
      • asiarol Re: żona jedynaka 01.10.04, 20:40
        cesarzowa napisała:

        > Witaj!
        > Ja jestem żoną jedynaka. Jak się zaczeliśmy spotykać to myślałam, jakie on ma
        > dobre relacje z matką, opowiadają sobie co robili, z kim się spotkali itd.
        > Rzadko bywałam u nich w domu, więc z mojego punktu widzenia to tak wyglądało.
        > Potem zamieszkaliśmy razem z moim obecnym mężem, w wynajętym mieszkaniu
        > niestety nad przyszłymi teściami, gdyż ja byłam w ciąży. Przyszła teściowa
        > chciałą abyśmy byli blisko, bo ja w ciąży mój niemąż w pracy, a ona na rencie
        w
        > domu, więc zawsze gdyby się coś działo służy pomocą i radą.
        Boże, identycznie jak u mojego, indentyczne były również moje odczucia, też
        wydawało mi sie na pierwszy rzut oka, że to taka naturalna fajna relacja,
        jakież było moje późniejsze rozczarowanie.Mieszkaliśmy z nimi przez
        rok,właściwie to ja mieszkałam z teściową, bo mój mąż jest marynarzem,( teść
        również) i przez większą część tego czasu był w morzu.

        >Na początku było OK, ale po pewnym czasie zawsze przychodziła do nas na górę,
        jak niemąż wracał
        > z pracy i zaczynałą się inwigilacja: co robił, co było na obiad, czy rano
        > zrobiłąm mu kanapki do pracy, a kto był u nas itd.
        Nawet nie wiesz jak dobrze Cie rozumiem:-)))

        > W chwili obecnej nadal się nic nie zmieniło. Nadal ingeruje w nasze życie,
        > wiedząc, co jest dobre dla jej syna. Nawet ostatnio powiedziała mu w co ma
        się
        > ubrać na obiad u babci. Musi wszystko wiedzieć, gdzie idziemy, kiedy
        wrócimy,z
        > kim idziemy i co to za ludzie, a skąd ich znamy itd. Wczoraj dzwoniła
        wieczorem
        >
        > i pierwsze pytanie a co u was tak głośno, ja mówię, bo mamy gści, a kto jest,
        > ja na to sąsiedzi, aha, a którzy itd. a gdzie byliście w weekend bo dzwoniłam
        i
        > was nie było...


        Widzisz, ja nie mogłam znieść tych nieustających pytań, wypytywania kilka razy
        o to samo mnie i męża, porównywanie wersji, sama jest potworną
        konfabulatorką,także na każdym kroku posądza o to samo innych (napewno mnie:-))
        dlatego,ucinamy wszelkie pytania, z własnej woli nie wiele opowiadamy, w
        zwiazku z tym pytań jest coraz mniej, oczywiście wszystkiemu złemu ja jestem
        winna, ale coż taki widać koszt, mojego względnego spokoju

        > Także nie tylko Ty tak masz.
        > Pozdrawiam Cię serdecznie
        > PS. Sorki, że tak długo, ale ostanio nie mam z kim pogadać
        Nasze sytuacje wydają mi się bardzo podobnie, jesli nie masz komu sie
        wyrzalić , zapraszam na priva lub gg nr 9238378
    • iguana-marta Re: żona jedynaka 01.10.04, 21:54
      ja postawiłam sprawe na ostrzu noza i wyprowadziłam sie od męża i od teściów,
      naszczęście podziałało, ruszył za mną, i wtedy chyba zrozumiała że ze mną nie
      wygra, niestety nadal próbuje narzucić nam swoje zdanie i gust...
      • woman-in-love Re: żona jedynaka 02.10.04, 13:39
        iguana-marta napisała:

        > ja postawiłam sprawe na ostrzu noza i wyprowadziłam sie od męża i od teściów,
        > naszczęście podziałało, ruszył za mną, i wtedy chyba zrozumiała że ze mną nie
        > wygra, niestety nadal próbuje narzucić nam swoje zdanie i gust...

        Imponujesz mi, to jedyna postawa sensowna w takiej sytuacji. Nie dawaj się,
        takie teściowe to złodziejki zycia.
        • mazi27 Przegrana zona jedynaka 05.10.04, 01:29
          A ja przegralam z tesciowa, a moj maz nie poszedl za mna. Walczylam o
          malzenstwo a przegralam. Czekam na termin pierwszej rozprawy :-(
          • 0.9.8a Re: Przegrana zona jedynaka 05.10.04, 08:10
            Też jestem żoną jedynaka.Na szczęście jego rodzice mieszkają daleko, ale jak
            się zjawiają u nas,bądź to my do nich pojedziemy, to prawie dostaję roztroju
            nerwowego.Ja nie należę do osób wylewnych, przesłodkich, a moja teściowa taka
            jest. Czuję się przy niej tak jak by miała mnie i mego M zaraz zagłaskać na
            smierć, tylko w tym znaczeniu że we wszystkim chce nam pomagać- czytaj wie
            lepiej i chce rządzić. Mój M to nawet nie musi się ruszać z krzesła - mamusia
            wszystko mu donosi i wszystko robi za niego, nawet zabiera spod nosa i myje
            szklanki, zeby się nie przesilił. Ponieważ urządzamy działkę- stary sad, to
            teściowa z teściem po przyjeździe do nas zaczynają mówić, że coś wygląda
            beznadziejnie, że coś już nie jest w modzie, które drzewa, krzaki trzeba
            wyrzucić i zabierają się do działania!!! O moje zdanie to nawet nie pytają.Jak
            mówię, żeby czegoś nie robili to do nich nie dociera bo wiedzą lepiej. A
            małżonek stojący obok nawet się słowem nie odzywa tylko to akceptuje. Jak mu
            powiedziałam, że nie życzę sobie jakiegokolwiek działania na działce bez mojej
            akceptacji, to powiedział, że jego rodzice mają rację co do wyglądu działki a
            ja nie mam racji. No i proszę trzeba by było pójść na kompromis tylko jaki?
            • stefka77 Re: Przegrana zona jedynaka 05.10.04, 09:33
              nie trzeba być żoną jedynaka żeby zabrać ukochanego synka mamusi.. ja jej
              zabrałam najstarszego z czworga rodzeństwa, dopóki podstępnie nie wkradłam się
              w jego życie, synek opiekował się wszystkimi łącznie z mamusią i tatusiem
              (bezzasadnie zresztą)ale taki miał styl. Teraz mamusia nie dostała nowego
              płaszczyka na jesień, siostra bucików i jest problem.. synek stara się to
              wynagrodzić rodzince jak tylko może i stąd wciąż mamy awantury - tak od czasu
              ślubu czyli pół roku, jest coraz gorzej więc podejrzewam że wkrótce rzuci mnie
              dla mamusi, siostry i braci, bo w końcu jedynym celem życia takiego faceta jest
              dogadzanie mamie/rodzinie, i nigdy nie będzie uważał że tak jest źle bo jak
              ktoś mądrze się wyraził na tym forum - to dla niego NORMA, takie miał życie
              przede mną - było mu dobrze - więc po co to zmieniać? -skoro żonę można
              dostosować...
              • anula36 Re: Przegrana zona jedynaka 05.10.04, 10:31
                Jakbym o sobie czytala - tylko zemoj eks byl namlodszy z 4 rodzenstwa i ni
                emial wlasnej rodziny wiec z zalozenia opiekowal sie mama i reszta rodzenstwa-
                zyciowymi nieudacznikami..Eh, dobrze ze to jzu za mna.
                • stefka77 Re: Przegrana zona jedynaka 05.10.04, 11:02
                  no to masz ten komfort;) że eks.. uważasz że szybciej pozbędę się męża niż jego
                  rodzinki?
                  • anula36 Re: Przegrana zona jedynaka 05.10.04, 19:41
                    Nie wiem. JA nei bylam zona bo mamusia zabronila mu sie ze mna ozenic po tym
                    jak stwierdzila ze nei uda jej sie mnie zdominowac.
                    Obecnie moj eks zabral mame do siebie ( mieszka z zona u tesciow) bo nikt inny
                    z rodzenstwa nei mial na to ochoty.
    • onionka Re: żona jedynaka 05.10.04, 19:35
      Moj maz chociaz posiadajacy siostre de facto jest jedynakiem, przynajmniej dla
      Sswojej mamy. Na szczescie mieszkamy od siebie okolo 1000mill.
      Ja tez jestem jedynaczka i wiele moge zrozumiec.
      Kiedy Tesciowa pyta syneczka co jadl na obiad i czy ja to sama zrobilam; to
      nie jest nic groznego, kiedy pyta; czy ma koszule wyprasowane na poniedzialek,
      to czuje sie rozbawiona; kiedy pyta; czy dostaje kanapki do pracy, to moj maz
      zaczyna opowiadac o roznych historiach z zycia emigracji( sam sobie robi
      kanapki, czasami zabiera salatke z domu).
      Ostanio Tesciowa odkryla, ze ja pije piwo i jest to wysoce naganne zachowanie.
      Jej syn, a moj maz stwierdzil, ze mamusia jakos nie odkryla jego spozycia piwa
      tudziez wisniowki i na ten temat nic nie mowila.
      Uwielbiam mojego meza i jego poczucie humoru, a teciowa, no coz, ma swoje lata,
      raka zaladka i praktycznie policzone dni. Chce, zeby odeszla ze swiadomoscia,
      ze jej jedyne dziecko jest szczesliwe. To dziecko ma 40-pare lat, jest lyse i
      pelne niepokoju i za nic na swiecie ja nie zamierzam dostarczac mu nowych
      frustracji.
    • soliera Re: żona jedynaka 08.10.04, 18:26
      No juz kurde nie przesadzajcie z tymi mamusiami troszczącymi się o swoich biednych syneczków.
      Ja równiez jestem jedynakiem, moja żona ma 3 rodzeństwa. Mieszkamy z moją mamą w domu jednorodzinnym i jak przystało na babcię, wpycha ile wlezie w swojego synusia i wnusia.
      Żona widząco co sie dzieje, najzwyczajniej w świecie mi mówi co jej nie pasi. Ja powtarzam to mamie i w ten sposób sie dogadujemy. Nie mam zamiaru być mami_synkiem, nigdy nim nie byłem i nigdy nie bede. Jeżeli mama nie dostosowuje się do moich zaleceń, potrafie wyegzekwować to "siłą", chodzi głównie o karmienie Młodego (kurwa mać, czy ja mówie po chińsku??). Zwykle pomaga.
      Z remontami nigdy nie było problemu, mama nie wtrąca się w nasze życie, robimy co chcemy i jeszcze otrzymujemy pomoc od niej.

      Uważam, że jak facet nie ma jaj, to nawet gdyby miał 10 rodzeństwa i tak będze miał tendencje do podpadania pod pantofel.
      Faktem natomiast jest, że przeciętny jedynak/jedynaczka jest rozpieszczany przez swoja mame.
      • anula36 Re: żona jedynaka 08.10.04, 19:14
        bo ty chlopie normalny jestesi potrafisz zachowac zdrowe granice, z czego
        pewnie tak naprawde korzysta i twoja mama i zona i syn bedzie fajny facet:)
        Oczywiscie masz racje ze nie jest to kwestia jedynactwa tylko braku jaj, moj
        eks tez jedynakiem nei byl tylko jednym z 4 rodzenstwa.
        Nie sadze tez ze najwiekszym prblemem jest troszczenei sie o syna ( dziecko)
        mamusi,tylko o chec ingerencji w doroslego dziecka zycie i
        manipulowanie,ktoremu syn( dzeicko) nei jest w stanie sie przeciwstawic.
        Sam sie przynales,ze twoja mama nei wtraca sie w wasze zycie;) to sie nazywa
        matka i tesciowa idealna:) Na szczescie teraz tez mam taka:)
    • cesarzowa Re: żona jedynaka 13.10.04, 11:50
      Asiarol!
      Napisałąm na adres gazetowy.
      Pozdrawiam
    • morbid5 Re: żona jedynaka 14.10.04, 10:59
      hm nie zazdroszcze, mój mąż też jest jedynakiem, ale moja teściowa sie nie
      wtrąca, a mieszka całkiem niedaleko. Czy są też zadowolone żony jedynaków?
      • kruszynka301 Re: żona jedynaka 14.10.04, 19:34
        Też się zgłoszę jako zadowolona żona jedynaka i to podwójnego: jedyny synuś mamusi i jedyny wnuczuś babci;))). Babcia i teściowa mają do mnie większe zaufanie niż do męża, więc czasami dzwonią do mnie z prośbą, abym mu o czymś przypomniała (np o wizycie u lekarza, zażyciu lekarstwa). Każdy katarek męża jest skrupulatnie omawiany na forum rodzinnym, które tworzą babcia, teściowa i ja. Mąż jako najmłodszy nie ma prawa głosu;).
        Chociaż na odległość, bardzo go obie kontrolują, traktują jak małe dziecko, a ja..... czasami zwijam się ze śmiechu, zresztą razem z mężem.
        Prawie na samym początku znajomości, babcia i teściowa powiedziały mi, że jestem do nich bardzo podobna - traktuję to jako komplement;)).
    • anula36 Re: żona jedynaka 14.10.04, 18:57
      jasne zona Soliery na przyklad.
    • amber22 Re: żona jedynaka 14.10.04, 20:50
      Ja co prawda nie jestem żoną jedynaka, ale mam podobnie. Moja teściowa twierdzi, oczywiście za plecami, że M ma okropną żonę - dowiedziałam się przez przypadek, bo mnie i mojemu mężowi opowiada jak to bardzo
      mnie lubi). Drażni mnie ta fałszywość!!!! Dla teściowej liczy się wygląd i to co
      kupiliśmy sobie nowego - przyjeżdża i sprawdza (sic!) i zamiast się z nami
      cieszyć to zazdrości, albo u niej za jakiś czas pojawia się taki sam przedmiot.
      Szwagierka egoistka, której manna kapie z nieba - dostała wszystko od rodziców
      (mieszkanie, samochód), my natomiast musimy się sami wszystkiego dorabiać i
      nawet jeśli coś nam kupują - to z każdego 10 zł się rozliczamy. To szwagierka jest ukochana córósia, nie wiem może to normalne, opowiada mamusi
      codziennie w co ubrała się do pracy, z kim była w pubie (łącznie z imionami,
      nazwiskami, stanowiskami itp.), jakie śniadanko dostała od
      swojego faceta itp. Jej wolno obrażać mojego męża i mnie (tylko, że mnie za
      plecami), zachowywać się nonszalancko i wyniośle, wszyscy koło niej biegają, bo
      ona taka biedna, mało zarabia, schorowana (hipochondria mojej teściowej), ale
      nie robi nic by to zmienić. Nikt natomiast nie widzi, że my zapiepszamy od rana
      do wieczora i nie mamy za przeproszeniem czasu podrapać się po tyłku. Usłyszałam
      kiedyś od teściowej - jak powiedziałam jej, że muszę rano wstać w niedzielę bo mam
      dużo roboty - że każdy sobie układa sobie jak mu pasuje, po czym usłyszałam jak
      ona (szwagierka) jest biedna i zmęczona, bo wróciła z kolejnej imprezy. Szkoda mi
      w tym wszystkim teścia, bo jest pod pantoflarzem i się nie odzywa jak teściowa robi
      wszystkim dookoła wyrzuty, że nie ma kolejnego sweterka...
      Może mi ktoś odpowie, czy to normalne, że matka z córką rozmawiają godzinami
      codziennie przez telefon opowiadając sobie co dziś robiły, z kim się widziały,
      co kupiły itp. Nas traktuje przedmiotowo a jak dzwoni to, żeby się zapytac co nowego kupiliśmy.... męża też już to
      drażni, ja nie chcę za mocno naciskać, ale szlag mnie trafia. Teściowa też by chciala się wtrącać, ale mąż ją trochę podszlifował. Każde ich odwiedziny to dla mnie jak bitwa na ringu!!!
    • q_vw Re: żona jedynaka 25.10.04, 00:57
      cześć. No to z perspektywy jedynaka :-))) mamy kilkuletni staz małżeński, mieszkamy blisko moich rodziców, ale to my częsciej ich odwiedzamy niz oni nas. nie chca się narzucać, dzwonia, zwykle wieczorem, właściwie godzina ustalona, zawsze koło 20, tak, żeby nie przeszkadzać ;-))) Moje najwazniejsze kobiety życia, kiedy remontowaliśmy mieszkanie, same spiskowały między sobą, moja teściowa stwierdziła, że remonty nie na jej nerwy i nawet nie chciała z nimi dwiema chodzic po sklepach, wsparła finansowo i dała krzyżyk na drogę, mając nadzieję, że zięć opanuje jej córkę i szale inwestycyjnym ;-))) A poważnie, rodzice, zwłaszcza rodzice jedynaka maja ciężko, kiedy kochany synek ywjdzie z domu, trzeba mieć, jak ja, fuksa i bardzo normalnych, zyciowych rodziców, którzy akceptują, że syn ma swoje życie i swoją rodzinę a oni są obok, co nie znaczy że zapomniani lub niepotrzebni. Akurat moja mama wyznaje zasadę, z własnego zyciowego doświadczenia, że młodzi mieszkaja na swoim i rządzą się sami, jak zechcą to dopiero zwracają się z czymkolwiek do rodziców. Efekt ? Moi rodzice sa na prawach 100 % gości a moja zona gra rolę 100 % gospodyni i jest OK. mam kontakt z rodzicami, najczęsciej sms jak ktos czegos potrzebuje lub z chęci kontaktu.
      • asiarol Re: żona jedynaka 26.10.04, 12:19
        q_vw napisał:
        > A poważnie, rodzice, zwłaszcza rodzice jedynaka maja ciężko, kiedy kochany
        synek ywjdzie z domu, trzeba mieć,
        > jak ja, fuksa i bardzo normalnych, zyciowych rodziców, którzy akceptują, że
        syn ma swoje życie i swoją rodzinę a oni są obok, co nie znaczy że zapomniani
        lub
        > niepotrzebni.

        dokładnie, jestem tego samego zdania,w końcu dzieci (dziecko) ma się dla
        świata, dla innych nie dla siebie, niestety moi teściowie są innego zdania, co
        więcej są przekonani o swojej racji, nie potrafią zaakceptować ,ze nie są
        najważniejsi jak dawniej dla swojego syna, nie potrafią zrozumieć ,że jest
        dorosły -32 lata!!!!, ma swoją rodzinę i swoje życie,
        poza tym posiadanie jednego dziecka zazwyczaj jest decyzją rodziców i nie mogą
        konsekwencjami tej decyzji obarczać całe życie tego dziecka

        >Akurat moja mama wyznaje zasadę, z własnego zyciowego doświadczeni
        > a, że młodzi mieszkaja na swoim i rządzą się sami, jak zechcą to dopiero
        zwraca
        > ją się z czymkolwiek do rodziców.

        A widzisz moja tesciowa, była przekonana,ze wprowadziłam sie do nich z jej
        powodu,dlatego,że jest taka cudowna,ze wciąż łaknę jej towarzystwa
        (nieuleczalna egocentryczka)nie wpadła na to ,że po prostu kocham jej syna i
        tak naprawdę chcę być blisko niego;myslała,że będziemy mieszkać z nimi zawsze,
        nie potrafili odnaleźć sie po naszej wyprowadzce, chcieli i wciąż chcą życ
        naszym życiem...

        Efekt ? Moi rodzice sa na prawach 100 % gości
        > a moja zona gra rolę 100 % gospodyni i jest OK.

        To bardzo ważna zasada, której bardzo strzegę,uwazam ,że nie powinno się od
        niej odstępować, bo prędzej czy później zemści sie to.
        Mam nadzieję ,że Twoja żona jest tego samego zdania i widzi sytuacje które
        przytoczyłeś podobnie.
        Nie ukrywam,że zazdroszczę jej takich mądrych życiowo teściów i męża który z
        tego co piszesz nie obawia się konswekwentnie wyznaczać stanowcze granice.
        pozdrawiam serdecznie , oby więcej takich ludzi
        • q_vw asiarol 27.10.04, 02:04
          Hej, dzięki. Zawsze najzdrowsze jest pokazanie własnie owych nieprzekraczalnych granic i konsekwencja. Tak, moja żona ma podobne spojrzenia jak ja, najlepszym tego dowodem jest, że czytała mój wpis. Z żoną wobec świata, w tym wobec rodziców moich i jej, występujemy wspólnym frontem. Rózniez serdecznie pozdrawiam.
    • zabau Re: żona jedynaka 26.10.04, 17:27
      Jestem żoną jedynaka od 2 lat. Mam świetną teściową. Nigdy nie wtrąca się do
      naszych spraw chyba że sama ją o to poproszę. W ogóle to moja teściowa częściej
      staje po mojej stronie niż męża w różnych spornych kwestiach. Trochę inaczej
      przedstawia się sprawa z moim teściem. Przez pierwsze miesiące dzwonił do nas co
      dziennie. Później mu trochę przeszło. Na szczęście mój mąż nie jest typowym
      jedynakiem i nie pozwala się tak traktować innym. W ogóle słuchając moich
      koleżanek stwierdzam, że mam naprawdę fajnych teściów. Życzę wam tego samego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka