Dodaj do ulubionych

Internetowy FLIRT !

25.10.04, 09:50
To nie jest bynajmniej propozycja.
Znalazlem taki fajny artykul, mysle ze kazdy z korzystajacych
z Internetu ma jakis stosunek do tresci z tego artykułu:
nt.interia.pl/news?inf=554769
Obserwuj wątek
    • wilma_flinstone A ja poznalam mojego meza przez internet :) 25.10.04, 14:59
      przed nim tez kilku facetow przez neta spotkalam :)
      na szczescie nie mialam zadnych zlych doswiadczen .....

      przed mezem zakochalam sie(z wzajemnoscia) mocno tylko raz :) (tez koles byl z
      neta) .......

      moze to jakies zboczenie :)))))

      • o1la Re: A ja poznalam mojego meza przez internet :) 25.10.04, 15:44
        ja rowniez- ponad 4 lata temu poznalam swojego nieMeza- za 3 tygodnie urodzi
        sie nam synek:-)
        wtedy popularny byl program irc- tak wlasnie sie poznalismy (15 sierpnia)
        11 listopada zdecydowalismy sie na pierwsze spotkanie na "zywo" i od tej pory
        jestesmy nierozlaczni..choc przeszlismy ciezka droge do tego by byc razem i
        nadal nie zawsze jest rozowo (glownie dlatego ze juz na starcie dzielilo nas
        pol Polski) ja studiuje 300 km od miejsca, gdzie on pracuje (ale jeszcze
        zadnego weekendu nie spedzalismy oddzielnie)..on probuje znalesc prace w
        meijscu, gdzie ja studiuje ale nie jest to takie latwe..
        jedne z nas maja szczescie i poznaja porzadnych, uczciwych facetow..inne moga
        pasc ofiara oszustwa- dokladnie tak jak na codzien..

        pozdrawiam
        • karo_lina79 I ja też:) 25.10.04, 20:10
          Ja też poznałam mojego chłopaka w sieci!
    • merlott Re: Internetowy FLIRT ! 25.10.04, 16:01
      powiem tak - wszystko jet dobre, co uzywane jest z glowa. Internet jest
      wspanialym cudem techniki, bogatym zrodlem informacji, latwym narzedziem do
      komunikowania. Natomiast nigdy nie mozna zapominac, ze po drugiej stronie
      okienka siedzi ukryta, ale prawdziwa osoba. I trzeba zawsze liczyc sie z jej
      uczuciami.

      pozdrawiam serdecznie
    • karo_lina79 Pary z internetu 26.10.04, 00:11
      A są jeszcze jakieś pary z internetu?
      Wracam do tego wątku, bo wydaje mi się ciekawy.
      Jak pisałam, poznałam mojego chłopaka przez internet i to był jedyny rozmówca
      płci męskiej, z którym nie chciałam się spotkać, bo uznałam, że skoro tak
      świetnie się nam gada, to na pewno na żywo wszystko siądzie.
      Na szczęście tak się nie stało, choć pierwsze spotkanie nie było jakimś wielkim
      oszołomieniem, przyznam, że nawet trochę się rozczarowałam.
      Potem jednak umówiliśmy się raz, drugi, kolejny i tak jakoś poszło już szybko.

      I wiecie co?
      Do tej pory nazywam mojego chłopaka jego nickiem, a nie imieniem czy czułym
      skrótem.
      Nawet się śmiejemy, że gdybyśmy brali ślub, to trzeba by w przysiędze wstawić
      tego nicka zamiast imienia, bo nie będę wiedziała, o kogo chodzi. :)))
      • anula36 Re: Pary z internetu 26.10.04, 00:42
        tez jestesmy z netu i to kosmicznego przypadku.
        rozmawialismy kiedys w necie w czerwcu raz, zostawilam telefon i zadzwonil po 2
        miesiacach:) Bo najpierw ten numer zgubil a potem znalazl,a ze nudzilo mi sie
        solo w niedziele umowilam sie na kawe.. i tak jakos wyszlo:)
        • stefka77 Re: Pary z internetu 26.10.04, 08:27
          no to jestem kolejną "mężatką z internetu". Zanim się spotkaliśmy klikaliśmy 2
          miesiące na tlenie a ja wymyślałam mu od psychopatów i tym podobnych no bo kto
          chciałby się spotkać z człowiekiem poznanym w necie. Jak już się spotkaliśmy to
          po 3 miesiącach się zaręczyliśmy a po roku wzięliśmy ślub. I choć się na
          razie "docieramy" jest całkiem nieźle.
          • yariska Re: Pary z internetu 26.10.04, 13:55
            Witam :)Nadażyła się okazja by się przedstawić i zabrać głos w dyskusji.. :)

            Jak w temacie - ja również należę do grona osób, które dzięki czatom itp.
            poznały swoją miłość... miejmy nadzieję na dłuuugie lata :)

            Dziś mija nam 8 m-cy stażu :) Pamiętam ten nudnawy dzień w pracy.. na dworze
            mróz.. pomyślałam.. skoro i tak nic się nie dzieje, to logując sie na czacie -
            (za którym szczerze nigdy nie przepadam) - być może z kimś ciekawym sobie
            pogawędzę?(chociaż jestem zdania, że wiecej tam oszołomów jest niż kulturalnych
            osób) ... i stało się! :) ...wyhaczył mnie "brunet..." No tak, pomyślałam,
            brunet na potrzeby netu, do tego pewnie przystojniacha...i BÓg wie co jeszcze -
            zmyślonego! Myliłam się - faktycznie przystojniacha mi sie "trafił" :), nie
            oszolom :),dobrze sie rozumiemy i oczywiście snujemy plany na wspólną
            przyszłość :) ... a w grudniu tego roku duże szanse na zaręczyny :P :)

            Buziaczki i pozdrowionka
            Nati.

            Fajny ten net...
            • blondynka27 Re: Pary z internetu 12.11.04, 18:09
              Witam :)
              Wczoraj minęło 9 miesięcy bycia z chłopakiem z netu. Na początku nawet nie
              chciałam się z nim umówić, zrażona facetami, którzy po godzinnym spotkaniu
              wyznawali mi miłość. Z nim się spotkałam - i pierwsza "kawa" w restauracji
              trwała 5 godzin. Mieszkamy ze sobą od kilku miesięcy, w zasadzie jest ok., ale
              zastanawiam się, czy to ma przyszłość, bo mój mężczyzna uwielbia rozmowy z
              nieznajmymi dziewczynami, koresponduje z nimi, a nawet się umawia. Twierdzi, że
              często są to kobiety, które "pomagają mu" w różnych sprawach zawodowych. A
              czasem ma po prostu ochotę na zwykłe spotkanie, które przecież "nie szkodzi
              naszemu związkowi, bo on mnie nie zdradza i kocha tylko mnie". Nie umiem nawet
              opisać, jak się czuję, kiedy leżę już w łóżku i widzę, że co chwila robi sobie
              przerwy w pracy (siedzi przed komputerem do późna), a na pulpit wyskakuje
              okienko gadu-gadu...
    • chrisb004 Re: Internetowy FLIRT - A ja nie ! 26.10.04, 09:18
      U mnie zwiazki przez IRC, czaty były pełne uczuc zabawy, flirtu i wielu innych
      goracych wrażeń. Pamietam jak po kazdych zajeciach (jak dobrze studiować
      informatykę) notesik peczniał od nowych adresów. W realu spotkalismy sie trzy
      razy, ale kazde z nich bylo rozczarowaniem - raz jednej raz drugiej strony.
      Kiedy pojawiło sie moje Słonko notesik musiał się "zgubić".
      Ale chyba zawsze bede pamietal jedną z nich. Wiele czasu gadalismy na ircu, na
      telefonie ... ale szukanie jej po 12 latach to by hcyba tylko mogło namieszać.
      Zawsze bede mail sentyment do Pabianic i do imienia na literę "M"

      Uwaga:
      wszelkie przytoczone tu sytuacje mialy meijsce dawno temu, w chwili obecnej na
      flirt przez siec mialbym ochote tylko z tą, z którą flirtuję na codzień.

      pzodro,
      Chris
    • mariakat Re: Internetowy FLIRT ! 26.10.04, 10:33
      Lubie flirtowac przez internet i nawet nieraz umawiam się na mieście na kawe z
      poznaną w ten sposób osobą.Dodam że często są to mężczyźni żonaci, a ja mam
      męża poznanego w zupełnie innych okolicznościach.
      Jest to niezła rozrywka.
    • xapur Zdarzyła mi się znajomość przez sieć, ale... 26.10.04, 11:48
      Traktowałem to tylko jako rozrywkę. Miło było powymieniać się mailami,opiniami,
      niemniej nigdy nie miałem zamiaru ani umawiać się w realu, ani kombinować z
      flirtem. Miałem już wtedy moją wybrankę, a rozmowy na czacie były dla mnie
      czymś nowym. Ciekawość, ot co. Znajomości te zostały jednak przerwane ostro i
      gwałtownie gdy ukochana znalazła listy do dwóch dziewczyn. Nie było w nich nic
      zdrożnego, ale uznała, że trzeba działać póki czas i stanowczo zażądała
      natychmiastowego zerwania wszelkich kontaktów tego typu. Tak też uczyniłem.
      Skasowałem listy i adresy - teraz nawet nie pamiętam na jakim czacie bywałem,
      więc możliwość ponownego nawiązania kontaktu nie istnieje.
      Od niedawna mam stały dostęp do internetu więc mogę trochę poczytać i popisać
      na tym forum. Jednakże jest żelazna zasada. Tylko wtedy gdy wybranki nie ma w
      domu. Choćby dlatego, że jak jest wolę czas spędzać z nią. Szczerze mówiąc nie
      wiem co, by powiedziała czytając moje wpisy, gdyż nie cierpi jak cokolwiek
      mówię komukolwiek o nas. Taki już ma charakter. Poza tym uważa, że jest to po
      prostu marnowanie czasu. Całkowicie ją rozumiem i staram się nie przesadzać. 1-
      2 godz. co drugi dzień to chyba nie tak dużo...
      Wcześniej trochę mnie zdziwił jej brak zaufania - ona naprawdę myślała, że może
      się zrobić niedobrze przez te kontakty w necie. Z drugiej strony jak poczytałem
      o rozpadzie związków z powodu netu zrozumiałem ją.
      Teraz niczego mi nie zabrania, nie kontroluje - wreszcie mi ufa. Ja jej również.
      Może kiedyś sama tu zajrzy?
      • karo_lina79 Re: Zdarzyła mi się znajomość przez sieć, ale... 26.10.04, 12:06
        Mojemu chłopakowi też zdarzają się jakieś znajomostki przez sieć - jak ja tego
        nie lubię!!!
        Jak widzę długa listę bab na gadu gadu, to mnie krew zalewa.
        Ale już dałam sobie spokój z awanturami. Jak będzie chciał, to i tak będzie
        gadał. Z mojego cichego wywiadu wynika, że albo nie gada, albo gada
        nieszkodliwie.
        Kiedyś jakaś dziewczyna się odezwała do niego, a ponieważ byłam sama przy
        komputerze, zaczęłam rozmowę z nią, udając jego. Niestety, niczego nie mogłam
        wybadać, bo on wrócił, nakrzyczał i wyłączył.
        Muszę to powtórzyć:)
        • xapur Spryciula... 26.10.04, 12:22
          Może jednak lepiej dmuchać na zimne???
          • karo_lina79 Re: Spryciula... 26.10.04, 12:36
            No widzisz, jak wiesz, o co chodzi:)
            Ja bym tym wszystkim babom... #@$%&*%@$&*&%$#$&*!!!
            • xapur Olala - uszy puchną. He,he 26.10.04, 12:42
              Może są jednak niewinne...
              • chrisb004 Re: Olala - uszy puchną. He,he 26.10.04, 12:52
                Powiem tak sa tez i niewinne kobiet, niewinne znajomosci.
                Ale dzieki temu forum, dzieki forum KOCHANKA, dowiedziałem sie bardzo duzo o
                kobietach. Myslalem ze dobrze je znam ( w koncu sa moja pasja, i poznawanie to
                dla mnie frajda od lat ) a uswiadomilem sobie ze wciaz wiem niewiele.

                Mozna trafic w necie na roznych ludzi i nigdy nie ma pewnosci jakie sa tego
                kogos intencje. Nasze kobiety wiedza ze sa takie przedstawicielki ich płci
                które poluja na młodych, zdolnych czasem z problemami w domu. I stad te
                podejrzenia, zale, awantury. Z drugiej strony to miłe.
                W końcu walczą o nas ! Tylko jak to na wojnie, czesto trup pada od zabłakanej
                kuli.
            • chrisb004 Re: Spryciula... 26.10.04, 12:42
              No jakbym moje Słonce slyszal.
              Ale troche zaufania trzeba miec.
              Podgladany, podsluchiwany, podpatrywany
              bedzie sie maskowal udawal i a nuz sprobuje.
              Ja w koncu po ktoryms dniu oskarzen powiedzialem w koncu:
              Tak zrobie to kiedys, dlatego ze przynajmniej wteyd bede mial czego zalowac, a
              ty bedziesz mi miala za co awantury robic.

              Nie pomoglo na dlugo.
              • karo_lina79 Re: Spryciula... 26.10.04, 12:48
                Ech, ja już nic nie mówię - bo co to da?
                Ważne, że to mnie wybrał i jest ze mną mimo mojego charakterku.
                Ale myśl o tych babach nie jest jednak przyjemna... Przecież pamiętam moje
                rozmowy na ircu, aż wypieki były (i to wcale nie słodkie).
                • chrisb004 Re: Spryciula... 26.10.04, 12:53
                  Czyli jak to mowia:
                  wiesz czym to pachnie. :-)
                  Dodam ze moja przygoda z ircem, to byly kanaly angielsko jezyczne.
                  Dzieki temu slownictwo w tym temacie mialem opanowane do perfekcji.
                  • karo_lina79 Re: Spryciula... 26.10.04, 13:02
                    Ojej, a ja sie zraziłam do obcojęzycznych czatów. Kiedyś - chcąc podszkolic
                    język - wchodziłam na czat po angielsku. Jeeezu, co to był za język. Nie miałam
                    pojęcia, co znaczy "cu" albo "bback". Ale poznałam świetnego Włocha, przez
                    kilka lat mieliśmy kontakt, dzwoniliśmy do siebie itd. I to mi w angielskim
                    pomagało:) Tylko mojemu chłopakowi preszkadzało, chociaż nie robiłam z tego
                    tajemnicy ani niezdrowej sensacji.
                    Teraz chyba już się nauczyliśmy akceptowac nasze stare znajomości z sieci.
                    Dzięki ircowi mam przyjaciela na drugim końcu Polski, innego troche bliżej.
                    Przyjeżdża do mnie nawet raz na rok/dwa lata, znają go moi rodzice, zna go mój
                    chłopak, ale jednak jest mu przykro. A wtedy mnie jest przykro, bo naprawdę nie
                    robię nic złego, nie flirtuje, nie kokietuję...
                    • chrisb004 Re: Spryciula... 26.10.04, 14:56
                      Wlasnie po to sa czaty, ze mowisz jezykiem nei z ksaizki a jezykiem ludzi.
                      Ciekawe ktory z angliskow zrozumie nasze hejka albo siemka :-)))

                      Mowisz masz takiego dobrego przyjaciela ? Hmm, a pozwolilabys na taka znajomosc
                      swojemu facetowi ? Nie probowalabys najpierw podejrzec ich rozmow.
                    • jezdodomu Re: Spryciula... 27.10.04, 11:14
                      Aja próbowałam podszkolić sie we francuskim. Oczywiście uważałam za stosowne
                      powiadomic o tym chłopaka. Jednak on uważa, że umówie sie na randke z Francuzem
                      (a to przeciez tyle km!!!). Nie znam przecież tylu słowek, a wyrażanie
                      precyzyjne róznych uczuć nie jest możliwe przy średniej znajomości języka.
                      Zreszta od razu wyłaczam jeśli tylko ktoś proponuje cybersex i wcale mnie to
                      nie bawi takie flirtowanie.
                      Uważam, że rozmowy mniej wiecej takie jakie prowadzimy na codzień np. z
                      kolegami w pracy sa na miejscu. A co Wy na ten temat sadzicie?
                      • chrisb004 Re: Spryciula... 27.10.04, 14:32
                        Kazda forma rozmowy jest OK.
                        Nabywasz slownictwa ktorym Ci ludzie mowia codziennie.
                        Nawet rozmowa o uczuciach czy cybersex sie przydaje. ;-))
                        oczywiscie jesli lubisz takie rozmowy.

                        tez myslalem o francuskim, tyle ze nie TEN, bo w nim jestem specem,
                        ale ten mowiony/pisany - z ta ronica ze ja musialbym od samych poczatkow.
                        Moze kiedys. Choc z drugiej strony uwazam ze on ladniej brzmi w ustach kobiet
                        niz mezczyzn.
    • polomel Re: Internetowy FLIRT ! 26.10.04, 12:49
      Tak czytalam co napisaliscie i bede chyba tylko jedyna ktora sie wylamie. Nie
      mam pochlebnej opini o czatowaniu o flircie. Malo brakowalo a moje malzenstwo
      by sie rozmadlo przez cos takiego. Wystarczylo ze jedna osoba chciala troszke
      rozrywki, zabawy i sobie "poflirtowala" (jak to mowicie) z moim mezem, a on byl
      w stanie zostawic mnie i 3-miesieczne dziecko dla niej.Nasze stosunki ulegly
      drastycznej zmianie na gorsze a cierpi na tym dziecko. Czesem warto sie
      zastanowic nad tym co sie robi i nie myslec egoistycznie tylko o sobie.Kaska
      • karo_lina79 Re: Internetowy FLIRT ! 26.10.04, 12:56
        To chyba świadczy tylko o tym, jaki niedojrzały jest Twój mąż.
        Przecież co innego rozmowa na czacie, a co innego życie. Chyba każdy średnio
        inteligentny człowiek potrafi to rozróżnić i waloryzować to co ma, zamiast
        stawiać wszystko na jedną szalę dla świetnego rozmówcy (który może być przecież
        starym, obrzydliwym dziadem....)
      • chrisb004 Re: Internetowy FLIRT ! 26.10.04, 12:57
        Masz racje i nie masz racji.
        Jezeli poddal sie tej atmosferze na czacie, to moglo to samo sie wydarzyc
        w zupelnie innej komunikacji. Chocby pomagajac komus, spotykajac kogos w
        podrozy sluzbowej itd.
        To ze akurat byl to czat, to mu tylko pomoglo, ale to ze taka podjal decyzje
        swiadczy o jego malym zaangazowaniu.
        Zawsze trzeba znac granice - wiedziec kiedy pzrerwac, odmowic, przestac, jakich
        sytuacji unikac. Ja jestem madry bo takie cos mam za soba, nam sie udalo ja
        zrozumialem.

        A ze trafilas na rywalke ktora szczescie Twojej rodziny nei interesowało,
        to naprawde pech. Szczerze wspolczuje, zycze wytrwalosci
        Chris
        • oxygen100 Re: Internetowy FLIRT ! 31.10.04, 21:33
          A Karolina znowu o dojrzalosci. Kobieto Ty masz dopiero 20 lat! dziwie Ci sie
          ze uwazasz sie za tak dojrzala bo ja majac 12 wiecej nie uwazam ze nadal mam w
          glowie nasrane, ale ja nie o tym. Wdajac sie w jakis internetowy flirt/romans
          kazdy moze stracic nad tym kontrole nawet nie wiadomo kiedy. Taki flirt jest
          niezdrowy dla zwiazku i tyle. Nie uwazam ze np. swintuszenie via internet to
          sex=zdrada. Nie. Ale niestety taki flirt bardzo pobudza wyobraznie. Wczesniej
          czy pozniej oznacza to problemy. Albo ze soba (zauroczenie) albo w zwiazku.
          taka odskocznia moim zdaniem nie ma nic wspolnego z dojrzaloscia. A moze ma?
          Ludzie nawet dojrzali szukaja oderwania od rzeczywistosci, czegos innego niz
          maja na co dzien i dlatego to jest niebezpieczne. Czesto chodzi zreszta tylko o
          jednorazowy sex albo pobzykanie na boku. Niestety. Ciezko jest czasem zachowac
          umiar. Sorry za chaotyczna wypowiedz ale mam bardzo dobre winko i trudno mi
          zebrac mysli:DDD (ta moja jedyna komorka nerwowa co to sie obija echem po
          czaszce jest prawdziwa akrobatka hehe)
    • anusia29 Re: Internetowy FLIRT ! 27.10.04, 13:06
      Ja też poznałam w necie mojego męża. Spotkalismy sie po półtora miesiaca od
      pierwszego "kontaktu" netowego. Po sześciu miesiącach spotykania - zaręczyliśmy
      i po roku narzeczeństwa - slub. jesteśmy młodym, szeczęśliwym stadłem :)))
      • pawelka11 Re: Internetowy FLIRT ! 31.10.04, 13:20
        polomel-ja też się wyłamuję!podobnie jak u Ciebie moje małżeństwo wisi na
        włosku z powodu internetowych flirtów mojego męża.nie mogę mu tego
        zapomnieć ,wybaczyć,z drugiej strony go bardzo kocham,ale to co zrobił było
        okrutne!zaczął,kiedy byłam w ciązy.od tego czasu minęły ponad 2 lata,on rzekomo
        nie czatuje,ale cholera go wie.straciłam zaufanie ,wiarę w milość-a nasza taka
        kiedyś wydawała mi się nadzwyczajna!

        sama nie wiem ,jak mam z nim po tym wszystkim żyć.polomel napisz na priva-jeśli
        możesz,chętnie z Tobą porozmawiam,jak sobie z tym wszystkim radzisz,bo ja już
        nie wiem czego się łapać.ciągle się kłócimy,ciągle...nie mogę mu tego
        zapomnieć...ostatni mail od ,,przyjaciółki"dostał w lipcu-wiem to -od tamtej
        pory niby cisza,ale jak mówię-cholera go wie!!!nie wierzę już nikomu,bo zawiódł
        mnie najbliższy mi człowiek na ziemi!
        tak to jest z tym internetem!
        jak było cudownie,jak go nie było!!!
        • oxygen100 Re: Internetowy FLIRT ! 31.10.04, 21:35
          pawelka11 ja Ci napisze na priva tylko po weekendzie ok??
        • polomel Re: Internetowy FLIRT ! 01.11.04, 11:05
          Witaj Pawelka. Bardzo chetnie z Toba porozmawiam podam Ci moj e-mail :
          weronika2904@buziaczek.pl lub gg:2162413 . Pozdrawiam Kaska.
    • axy23 Re: Internetowy FLIRT ! 01.11.04, 20:41
      kilka lat temu zdarzyła mi się zabawna historia:
      rozmawialam przez internet z jakims gosciem i tak nam sie obrze gadalo, ze nie
      przerywaliśmy przez kilka ladnych godzin
      nie probowalam spotkac sie z nim na internecie juz ponownie, bo gadanie na
      sieci generalnie mnie nie interesuje
      wspomnialam go po jakims czasie, niesamowite bylo dla mnie ze tak dobrze nam
      sie gadalo
      kiedy przejrzalam tamta rozmowe zdalam sobie sprawe, ze wygladala tak, jakbym
      gadala z moim mezem - to samo zrozumienie
      przez chwile podejrzewalam ze to on sie podszyl pod tego goscia zeby mnie
      sprawdzic (bo bylam wtedy za granica), a ze zadne erotyczne tresci z tego nie
      wyniknely, to mi o tym nie wspomnial
      i w sumie nie wiem do dzis, czy to byla podpucha mojego, czy moze autentyczny
      koles (i niech tak zostanie:) )
      ale wniosek ktory wtedy wyciagnelam byl taki: skoro zainteresowac mnie moze
      tylko facet taki jak moj, to po co wogole gadac po sieci :)

      a mojego poznalam na boisku do kosza :))
    • sseses Re: Internetowy FLIRT ! 04.11.04, 11:01
      Witam.

      Mam bardzo mieszane odczucia na temat takiego poznawania ludzi i umwawiania się
      na randki.. Z jednej strony znam parę, teraz już małżeństwo, która poznała się
      w taki sposób, ale z drugiej strony szukanie kogoś przez net kojarzy mi się to
      z desperacją...
      Jeżeli kogoś uraziłem- to przepraszam, są to moje jak najbardziej subiektywne
      odczucia.

      Pozdrawiam
      michał

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka