merlott
02.11.04, 12:06
dostalam niedawno w prezencie od mego niemeza pamietnik.
powiedzial: "kochanie, tak kiedys lubilas pisac, moze znow do tego wrocisz?"..
pamietnik cudenko, dzielo sztuki, az boje sie skreslic w nim pierwsze slowo...
no, ale wczoraj pomyslalam, ze zaczne. tylko zanim zaczelam, siegnelam do
swego starego pamietnika, pamietnika z poczatku naszego zwiazku. i
skamienialam. jaka bylam oddana! jak kochalam! jaka bylam cala skupiona na
partnerze, na jego problemach! jak malo znaczyly moje drobne potrzeby, jak
potrafilam poswiecic je, dla dobra partnera... tak, wiem, poczatki sa zawsze
inne niz kilkuletni zwiazek, ale to byl naprawde szok..
nasz zwiazek jest dobry, kochamy sie, okazujemy ta milosc. ale gdybym miala
porownac swoje obecne oddanie, poswiecenie do tego z poczatku to byloby to
moze 40%...
i tak sobie mysle - piszemy o kryzysach zwiazku, mowimy o klotniach, o tym ze
maz nie okazuje juz milosci tak jak dawniej, o tym jak ochladzaja sie nasze
relacje, czasem nawet o szukaniu rozrywek poza zwiazkiem, o zdradach... a czy
zdajemy sobie sprawe jak bardzo MY sie zmienilysmy? o ile mniej czulych
gestow, slow mysli wychodzi od NAS??? przeciez to tez ochladza zwiazek,
przeciez to tez oddala partnera...
...ech, no i tak to jest jak sie pisze pamietniki - zawsze pisalam i
myslalam "po co?", a teraz okazuje sie, ze mi sie to przydalo :))