Dodaj do ulubionych

pamietnik...

02.11.04, 12:06
dostalam niedawno w prezencie od mego niemeza pamietnik.
powiedzial: "kochanie, tak kiedys lubilas pisac, moze znow do tego wrocisz?"..
pamietnik cudenko, dzielo sztuki, az boje sie skreslic w nim pierwsze slowo...

no, ale wczoraj pomyslalam, ze zaczne. tylko zanim zaczelam, siegnelam do
swego starego pamietnika, pamietnika z poczatku naszego zwiazku. i
skamienialam. jaka bylam oddana! jak kochalam! jaka bylam cala skupiona na
partnerze, na jego problemach! jak malo znaczyly moje drobne potrzeby, jak
potrafilam poswiecic je, dla dobra partnera... tak, wiem, poczatki sa zawsze
inne niz kilkuletni zwiazek, ale to byl naprawde szok..

nasz zwiazek jest dobry, kochamy sie, okazujemy ta milosc. ale gdybym miala
porownac swoje obecne oddanie, poswiecenie do tego z poczatku to byloby to
moze 40%...

i tak sobie mysle - piszemy o kryzysach zwiazku, mowimy o klotniach, o tym ze
maz nie okazuje juz milosci tak jak dawniej, o tym jak ochladzaja sie nasze
relacje, czasem nawet o szukaniu rozrywek poza zwiazkiem, o zdradach... a czy
zdajemy sobie sprawe jak bardzo MY sie zmienilysmy? o ile mniej czulych
gestow, slow mysli wychodzi od NAS??? przeciez to tez ochladza zwiazek,
przeciez to tez oddala partnera...

...ech, no i tak to jest jak sie pisze pamietniki - zawsze pisalam i
myslalam "po co?", a teraz okazuje sie, ze mi sie to przydalo :))
Obserwuj wątek
    • shemreolin Re: pamietnik... 02.11.04, 13:14
      Ja oisze pamietnik od 14 roku życia. Najczęściej piszę w nim jak mam doła albo
      ktos mnie wkurzył i pewnie jak ktos znajdzie ten pamietnik kiedys to bedzie
      miał o mnie niezłe mniemanie. A co do opisywania zwiazku, to ja na poczatku
      pisałam o tym jak go kocham i jaki on cudowny i jak mnie jego całusy zwalaja z
      nóg, a tera zjuz piszę, że mnie wnerewił znowu i że mam go dosć. Nie to, że mam
      go dosć caly czas, ale po prostu juz nie ma co pisać o tym jak go kocham i jak
      mnie zwalaja z nóg jego pocałunki, skoro ta cała chemia zmieniła sie w cos
      trwalszego. Po prostu jest miło być razem. :) Natomiast zawsze bardzo mnie
      bulwersyuja niektore jego "akcje" i wtedy daje sobie ulżyc. No bo przeceiz
      lepiej powypisywac na na niego w pamietniku niż nagadac naokoło i potem mieć
      wyrzuty sumienia...

      Byleby potem tego nie przeczytał... :P
      • anula36 Re: pamietnik... 02.11.04, 13:24
        tez pisalam pamietnik od konca podstawowki ale poniewaz bylo tam mnostwo mojego
        bylego z 7 wspolnych lat - zniszczylam. Teraz czasem zaluje.Moze wroce?
        • sylwia_de Re: pamietnik... 02.11.04, 17:04
          pisałam pamiętnik... oj bardzo długo, pamiętam jak opisywałam pirwsze dnie
          życia mojej córeczki hmmm nigdy nie wróce do tej formy przelewania swoich
          myśli... dlaczego? podczas przeprowadzki mąz znalazł go na strychu ho ho nie
          był zły, oczywiście że nie.. ale śmiał się ze mnie z moich wspomień z lat
          młodzieńczych, pierwszych miłości, uniesień....hmmm dobrze że można choć na
          forum pisać ( jak jest w pracy ;D) pozdrawiam i zachęcam wszystkich do pisania
          pamiętników, może tylko ja miałam pecha :-))
    • xapur Bijemy się w piersi? Polecam posta merlott ... 02.11.04, 16:53
      wszystkim widzącym tylko czyjeś wady. Czasem przydaje się trochę obiektywizmu.
      Z drugiej strony chyba przesadzasz, że już nie jesteś taka oddana. To tylko
      inna faza miłości. :-)
      • axy23 Re: Bijemy się w piersi? Polecam posta merlott .. 02.11.04, 17:48
        merlot - czuje to samo, co Ty
        i popieram poprzednika ;)

        czy da się wrócić do tej poprzedniej fazy?
        czy wogóle warto wracać?
        jak bedzie wygladala nastepna?

        hmmm....
        • xapur Odpowiem ci za jakieś 30 lat... hi,hi 02.11.04, 18:19
          Pewnie dla niektórych brzmi to dość zabawnie, że ja z raptem 6cio letnim stażem
          rozprawiam coś o fazach w związku he,he. Ale nawet w tak krótkim okresie
          zauważyłem zmiany. Coś w tym jest.
          Natomiast wrócić to się raczej nie da. Przecież nie można poznawać kogoś po raz
          drugi! Taie rzeczy się nie powtarzają.
          • axy23 Re: Odpowiem ci za jakieś 30 lat... hi,hi 02.11.04, 18:38
            no pomyśl - skoro tak się zmieniamy z biegiem czasu (a raczej doświadczeń), to
            faktycznie musimy się poznawać przez całe życie
            może nie całkiem na nowo, ale po jakimś czasie "gnuśnienia" w związku można
            próbować na chwilę przywrócić klimat początków
            mam nadzieję ze można ;)
            • xapur Ja tam wolę trzymać klimat cały czas. 02.11.04, 19:40
              Chyba, że jeszcze nie wyszedłem z fazy początkowej i o tym nie wiem. :-)
              Tak bardziej serio - związek i miłość są jak roślinki: nie podlejesz - uschną.
              A podlewanie uschniętej lub prawie uschniętej roślinki rzadko coś daje.
              • merlott Re: Ja tam wolę trzymać klimat cały czas. 02.11.04, 19:57
                swieta prawda Xapur z tymi roslinkami :))

                wiecie, mi nie hcodzi o to, by cofac sie do poczatkow. uwarzam, ze to dobrze,
                ze zwiazek sie rozwija, stabilizuje, harmonizuje, ze zaczynamy siebie wzajemnie
                rozumiec lepiej, glebiej, ze stajemy sie sobie tak spokojnie blizsi. i jesli to
                nawet dzieje sie kosztem namietnosci, szalenstwa, ktore nieodlacznie towarzysza
                pierwszej fazie milosci, to nic nie szkodzi...

                natomiast to, co mnie udezylo to taka lekka zmiana postawy - z osoby bardzo
                chetnie i otwarcie i wylewnie DAJACEJ, stajemy sie osobami coraz bardziej
                BIORACYMI. oczywiscie, obie postawy sa obecne na poczatku zwiazku i obecnie,
                tylko niejako proporcje miedzy nimi sie zmienily, przynajmniej u mnie. i
                dlatego wlasnie tu napisalam, bo mysle, ze to nie dotyczy tylko mnie i mysle,
                ze warto sobie zdawac z tego sprawe i zechciec to choc troszke naprawic.

                pozdrawiam serdecznie
                • xapur Jak już wspomniałem, trzymam się. 03.11.04, 00:55
                  Póki co nadal chętnie daję i cieszy mnie to.
                  Protestuję natomiast co do braku namiętności i szaleństwa. Raczej przeciwnie.
                  Teraz znamy się dobrze, nie obawiamy się o to jak partner nas odbierze czy nie
                  zrozumie i nie musimy już sobie nic udowadniać. Brak namiętności - ależ skąd.
                  Chyba, że u mnie to jeszcze ta wczesna faza...
    • oxygen100 Re: pamietnik... 02.11.04, 19:56
      Przez jakis czas pisalam bloga. Ale pozniej nie mialam na to czasu a i muza
      moja zniknela :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka