Dodaj do ulubionych

Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....?

05.02.05, 15:55
Czesc dziewczyny.Tak sie zastanawiam nad tym kto ma racje.Czy moj facet z
ktorym jestem od 3 lat, ale dopiero w maju chcemy sie zareczac-on uwaza ze
bedac z nim powinnam mu prac, sprzatac, gotowac i ogolnie wykonywac wszystkie
czynnosci domowe.Ma swoje mieszkanie i w ten sposob twierdzi ze to moj
obowiazek.Ja natomiast mieszkam jeszcze w domu, wiec mnie obowiazuje dom i
pomoc mamie.Jak myslicie czy ma racje ?>?Chcemy sie hajtac ale mnie to wkurza
ze chce teraz zrobic ze mnie na sile kure domowa.Jak trzeba cos zrobic to mu
pomagam, ale wydaje mi sie ze Jego dom bedzie mnie obowiazywal dopiero po
slubie tak naprawde.Dodam ze mam dopiero 19 lat nieskonczone,a on 24 wiec nie
wiem.Moja mam twioerdzi ze wszytko przyjdzie z czasem, zeby on tak na m nie
nie naciskal.A jak wy uwazacie ???
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 05.02.05, 16:19
      na twoim miejscu bym się poważnie zastanowiła nad tym związkiem - masz dopiero
      19 lat - szkoda życia na pranie czyichś skarpet, to jedyny moment, żeby pożyć
      na luzie. Nie każda ma ochotę być służącą ani przed ani po ślubie, a twój facet
      w takiej roli by cię najchętniej widział. Nie bardzo rozumiem, dlaczego niby to
      takie oczywiste dom ma cię "obowiązywać po ślubie" - a jemu to po ślubie
      rączyny odpadną?

      • foczka173 Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 05.02.05, 16:25
        dzieki za odpowiedz:)NO wlasnie widzisz on naczyn nie pomyje bo nie lubi-a ja
        juz musze bo jestem kobieta! Np dzisiaj jak wychodzilismy od niego do mnie to
        stwierdzil ze jeszcze nie pojdziemy bo on musi naczynia pozmywac bo jego
        kobiete to wogole dom nie obchodzi.A ja pomagam mu tylko widzisz, czasami sie
        najnormalniej w swievie czlowiekowi ni9e chce czegos zrobic.Jednak jak bardzo
        pilnie trzeba to zrobi.eraz po psula mu sie pralka to oczywioscie ja musze prac
        mu skarpety itp to mnie wkurwia okrutnie!!!
        • daimona przecież on nie kobiety szuka 05.02.05, 16:39
          tylko zwykłej sprzątaczki.

          Najlpeiej zrobisz, jak go rzucisz, a na małzonka znajdziesz nieco
          sensowniejszego męzczyznę. Bo z tym to po slubie pewnie miałabyś nawet problemy
          z wychodzeniem z domu.
          • foczka173 Re: przecież on nie kobiety szuka 05.02.05, 16:48
            tylko widzisz ja go kocham , mamy wspolne plany na przyszlosc.Jest dobrym
            czlowiekiem , tylko to jego niekulturalne zachowanie czasem i wymagania w
            stosunku domku sa czasami nie na miejscu,Wkurzam sie do przeciez powinnam
            szalec po dyskotekach i chodzic na tzw;domowki a nie prac mu skarpetki:)Ale co
            zrobic zeby poczol sie nieco zagrozony, zeby zrozumial ze nie wolno na mnie w
            tym wieku tak bardzo naciskac bo sie splosze:)Juz niepamietam kiedy bylam z nim
            na jakies imprezie, moze taka jestem wulgarna i arogadndzka w stosuku do niego
            bo mam ochote sie bardzo wyszumiec -a nie moge:(
            • chicarica Re: przecież on nie kobiety szuka 05.02.05, 16:54
              Taaaa, to dobry człowiek, tylko czasem ma twardą rękę... uważaj żeby z Tobą tak
              nie było.
              Mnie to wygląda na niezłe buractwo, ale to oczywiście tylko moja subiektywna
              opinia.
            • daimona i to jest problem - Ty jestes zakochana 06.02.05, 16:25
              i przez to jednak zaślepiona, a On nie wygląda na to, żeby baaardzo Cię kochał.
              Tym bardziej, że Ty jesteś młodsza, masz niecałe 19 lat i pewnie to Twój
              pierwszy poważny związek - a ten facet zdajsie próbuje wykorzystywac Twoja
              "naiwność i niewinność".
            • daimona Re: przecież on nie kobiety szuka 06.02.05, 16:27

              > Juz niepamietam kiedy bylam z nim
              > na jakies imprezie, moze taka jestem wulgarna i arogadndzka w stosuku do niego
              > bo mam ochote sie bardzo wyszumiec -a nie moge:(

              Dziewczyno, nie bierz mi tego za złe, ale naprawdę - w żadnym wypadku nie
              wychodź za takiego faceta za mąż! Bo potem będziesz żałować. Jeśli już teraz On
              Ciebie ogranicza, zabrania, czy narzuca swoje wizje świata (Ty sprzatasz,
              zmywasz, bo jesteś kobietą, na imprezy nie, bo cośtam... ratunku!)
        • sol_bianca Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 05.02.05, 17:09
          foczka173 napisała:

          > dzieki za odpowiedz:)NO wlasnie widzisz on naczyn nie pomyje bo nie lubi-a ja
          > juz musze bo jestem kobieta!

          Coooo? Jezu co za debil... przepraszam, nie obraź się że tak piszę o twoim
          facecie, ale to jest szczyt...
      • feminka8 Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 11.04.05, 19:43
        Uciekaj jak najszybciej!Chyba że całe życie chcesz być gosposią kucharką
        praczka itd.Jeżeli teraz facet tego od ciebie wymaga i wmawia ci że to twój
        obowiązek( !!!)to po slubie będzie ci jeszcze "weselej" bo nie sądzę żeby
        zgodził sie na partnerski podział obowiązków.Zostaw go i poszukaj kogos kto
        będzie widział w tobie ukochaną żonę, a nie panią do prowadzenia domu.
    • chicarica Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 05.02.05, 16:46
      Jakby mi mój facet takie teksty sprzedawał, to chyba bym go zabiła śmiechem ;)
      • anula36 do foczki 05.02.05, 17:13
        No to czemu niezyjesz tak jak bys chciala? Nie chodzisz na dyskoteki imprezy i
        pierzesz skarpety?
        Kto powiedzial ze majac 19 lat musisz wychodzic za maz?
        A twoje wlasne plany na zycie? Studia? Praca? No chyba ze chcesz byc
        pelnoetatowa zagrzebana w domu kura domowa bez wlasnych pieniedzy i wychodzaca
        z domu tylko jak mezus pozwoli. dziewczyno z 20-tka zycie sie zaczyna - nei
        konczy. ale to twoje zycie i twoj wybor. Tylko zastanow sie ciut przed, zebys
        potem nie byla 22 letnia rozwodka.
        • kinkygirl Re: do foczki 05.02.05, 20:24
          o studia bym się nie martwiła. komuś, kto pisze o sobie "arogadndzka" wielkiej
          kariery naukowej nie wróżę ;D
          • anula36 Re: do foczki 06.02.05, 11:39
            wielkiej nie, ale choc minimalna:)
          • mariankaa Re: do foczki 11.04.05, 20:45
            a słyszałaś może o dyslekcji??
      • agnieszka35 Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 05.02.05, 17:22
        Ja rozumiem że go kochasz i chcesz z nim być,ale zastanów się czy ci to
        naprawdę odpowiada.Miłość miłością ale życie jest życiem i składa się między
        innymi z prania skarpetek.Twoj facet prawdopodobnie został wychowany w
        przekonaniu,że dom ma prowadzić kobieta i tego od ciebie oczekuje.Niestety
        niektorzy tak mają.Mój mąż również nie upierze sobie skarpetek ale za to pralkę
        naprawia jak tylko się zepsujeanie żąda prania w umywalce i to jest drobna
        różnica.Masz trzy wyjścia:1 - robimy to razem,albo ty zmywasz ja odkurzam
        itp.2 - zbuntować się wygarnąć co się czuje i niech on to przemyśli 3 -
        zerwać,odcierpieć i znależć faceta z innym podejściem do życia.A tak swoją
        drogą to mam wrażenie,że jesteś jeszcze za młoda do tego by stać się panią
        domu.Do tego dojrzewa się w róznym wieku.Odłóż te zaręczyny,wyszalej się i
        pomyśl o tym za rok(mniej albo więcej sama będziesz wiedziała).Chłopak jak
        kocha to poczeka,a ty będziesz wiedziała czy odpowiada ci życie z nim takim
        jaki jest,czy nie(bo na to że się da zmienić nie liczyła bym).Pozdrawiam i
        życzę owocnych przemyśleń.
    • sol_bianca Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 05.02.05, 17:08
      foczka173 napisała:

      > Czesc dziewczyny.Tak sie zastanawiam nad tym kto ma racje.Czy moj facet z
      > ktorym jestem od 3 lat, ale dopiero w maju chcemy sie zareczac-on uwaza ze
      > bedac z nim powinnam mu prac, sprzatac, gotowac i ogolnie wykonywac wszystkie
      > czynnosci domowe.Ma swoje mieszkanie i w ten sposob twierdzi ze to moj
      > obowiazek.

      To nie żart? Jeśli nie, to uciekaj od niego póki jeszcze możesz...
      • foczka173 Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 05.02.05, 17:16
        Wiecie co, ja nie chce od niego uciekac, tylko chce zrobic cos przez co by
        poczol ze ja jestem jego kobieta nie tylko do sprzatania ale do wszystkiego!!On
        jest fajny, ma poczucie humoru, czasem jest nawet romantyczny:0, no ale wiecie
        same jak to jest jak sie ma nascie lat:) Oczywiscie chce miec rodzine ,
        cieplutki dom i byc szczesliwa mama kiedys, ale zeby tak zaraz mnie do naczyc
        gonic to wydaje mi sie przesadne.Moja mam tez tak uwaza, ze mam pracje.Tylko
        teraz jak mu to grzecznie wytlumaczyc, jak tylko podejmujemy ten temacik to od
        razu podnosze ton , bo on zawsze uwaza ze mu w niczym nie pomagam!!!Czy wy
        byscie to wytrzymaly??:)
        • foczka173 Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 05.02.05, 17:19
          No a poza tym to wczoraj nasi znajomi jechali na zabawe razem , a pozniej
          wlasnie mnie sieklo -zaczelam sie go o wszytko czepiac to chyba z braku
          wyluzowania.jak myslicie?
          • anula36 Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 05.02.05, 17:49
            na pewno - wypierz jeszcze worek skarpetek - praca fizyczna wybija glupie fochy
            z glowy.
    • moboj Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 05.02.05, 18:51
      co tu kryć: Twój facet upolował sobie sprzątaczkę - darmową oczywiście. nie
      liczyłabym na to, ze jego zachowanie kiedykolwiek się zmieni. może być tylko
      gorzej.
    • sloooneczko Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 05.02.05, 19:26
      Foczka niestety (takie mam wrażenie) masz 99% szans na zostanie jego " domowym
      robocikiem".O imprezach możesz też najprawdopodobniej zapomnieć bo w jego
      mniemaniu ty będziesz od prania, gotowania itp a nie od imprezowania.
      Jeśli nie chcesz tak skończyć musisz jasno i przede wszystkim stanowczo i
      spokojnie mu to wytłumaczyć.
      Zgadzam sie również z tym, że jesteś młoda bardzo i nie wiem czy to dobry wiek
      na ślub.Kochasz go, chcesz abyście byli razem.OK. Zaręczcie się i zamieszkajcie
      razem na próbę.Ze ślubem to nie ma co się śpieszyć.Poczekaj jeszcze z dwa lata.
      Pomieszkacie razem i zobaczysz jak to będzie i nie oszukuj się..nie tłumacz
      jego zachowań, które ci nie odpowiadją!
    • niemaveny Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 05.02.05, 20:58
      a nie możesz z nim z 3 latka przed ślubem pomieszkac? zobaczymy co nam wtedy
      napiszesz :) czas pokaże, a zawsze bedziesz mogła się spakować. ej uwazaj zeby
      ci dzidzi nie machnął bo to juz powazniejsza sprawa
    • gunia.a Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 05.02.05, 22:08
      Kochana Foczko.
      Nie spiesz sie z zareczynami i slubem - to stanowczo za wczesnie. Ja w Twoim
      wieku tez bylam w takim zwiazku. Naprawde go kochalam ale po 2 latach zwiazku
      zaczal mi wypominac, ze jestem ksiezniczka, nic nie potrafie, moje kolezanki
      umieja wszystko :pieka, piora, pichca ciagle swoim chopakom albo mezom a ja
      nic. Ja mialam dopiero 19 lat! Przestraszylam sie, ze jak juz tak zaczyna to
      lepiej nie bedzie. Ja wolalam czytac ksiazki, chodzic na imprezy, jezdzic po
      swiecie niz piec mu jakies baby. Kochalam go ale balam sie malzenstwa. I
      ogromnie sie siesze, ze sie wtedy nie zwiazalam. Teraz mam 30 na karku i od 10
      lat innego partnera. Piec i gotowac za bardzo nie umiem ale i nie musze - cos
      tam zawsze ktores z nas upichci, pranie robi pralka, sprzatanie tez wspolnie. I
      tak szczerze - prace domowe wcale nie sa take tragiczne, jesli nie ma sie nad
      glowa kata, ktory powtarza "to twoj babski obowiazek".Ale ja i tak nie nadaje
      sie na kure domowa: znacznie wole imprezy, restauracje i podroze.
      Poczekaj z tym slubem, w twoim zycu moze sie jeszcze bardzo duzo zmienic.
      • eliszka25 Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 05.02.05, 22:33
        zgadzam sie z gunia. kiedy ja mialam 19 lat, tez uwielbialam imprezy z paczka
        znajomych, sponataniczne wypady dalsze lub blizsze. wiekszosc moich kolezanek
        miala juz tzw. "stalych" chlopakow, ale ja nie. wiele z nich wkrotce potem
        wyszlo za maz, a ja swojego prawdziwego stalego partnera znalazlam w wieku 24
        lat. wyszlam za maz, gdy mialam niemal 26 i wcale nie zaluje, ze tyle czekalam.
        wyszalalam sie do woli, mlodziencze glupoty mi przeszly i teraz juz moge byc
        odpowiedzialna zona.

        moj maz tez nie sprzata, ale nie stoi nad glowa jak kat. jezeli wieczorem wole
        obejrzec sobie film niz np. pozmywac naczynia i odkladam to do jutra, jemu nie
        robi to zadnej roznicy. najwazniejsze, zeby nie zabraklo nam czystych naczyn do
        jedzenia i picia, no i zeby z kuchni nie smierdzialo :-).

        zdecydowanie nie jestem zwolenniczka wychodzenia za maz w wieku nastu lat.
        zgadzam sie tez z innymi dziewczynami w tym, ze jezeli on traktuje cie tak juz
        teraz, to po slubie moze byc tylko gorzej. zastanow sie lepiej, czy chcesz tak
        od razu wskoczyc w role kury domowej, bo poki co wyglada na to, ze u boku tego
        faceta nic innego cie nie czeka. ale decyzje musisz podjac sama.
        • denay Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 06.02.05, 03:38
          hah! moj slubny (jeszcze przed slubem) tez mi wywalil teksta pt. "Baba (w
          domysle zona, czyli ja jako narzeczona) jest od tego, zeby...". O zmarlych sie
          zle nie mowi, ale troche go nakrecila moja sp.Tesciowa, straszac go wizja, ze
          bedzie zapierdzielal przy wszystkim w domu, bo ja to nic nie robie. Gwoli
          wyjasnienia: bywalam u niego w domu, ale nie czulam sie jak domownik, bo to nie
          byl moj dom. Jak ktos potrzebuje pomocy to niech o nia poprosi i juz. Ja radaru
          nie mam zamontowanego.
          Ad rem... w doku wielogodzinnych dyskusji rzucilam, ze po jaka cholere ja
          studia koncze skoro mu kura domowa potrzebna. Niech sobie poszuka jakies hozej
          aczkolwiek potulnej dziewoi ze wsi (bez obrazy) ze niepelnym zawodowym i bedzie
          mial raj, a moze go nawet po rekach bedzie calowala. Nie-maz rzucil sluchawka
          po tym tekscie (a bylo tego wiecej), nastepnego dnia zadzwonil i przeprosil
          obiecujac, ze bedzie pomagal.

          A teraz jak to jest w zyciu. Nienawidze zmywac, ale zmywam; pranie polega na
          wrzuceniu lachow do pralki (wiec zadna filozofia), gotowac lubie, chociaz nie
          zawsze mi sie chce, sprzatac nie lubie, ale to robie. Jak moj mily naniesie
          blocka do domu to wie, ze zaraz bedzie latal ze sciera ;-))) Jak byla dyskusja
          pt. "nie sikaj na stojaco" ;-))) to z raz w miesiacu lazienke wyszoruje na
          wysoki polysk ;-))) Jak go ladnie podejde (prawie zawsze jak wychodze do pracy
          a on ma wolny dzien) w stylu: "Kochanie jakby ci sie chcialo to posprzataj w
          kuchni co?? Nie musisz, ale jakby ci sie chcialo..." jak raz nie pozmywal garow
          po takiej prosbie, to mial mine jak zbity pies kiedy sie do tego przyznawal...

          Wychodze na hetere ;))) wcale tak nie jest :))

          A Ty fasolko albo sie wez za chlopa (troche sztuczek kobiecych nie zaszkodzi),
          a jak nie to uciekaj gdzie pieprz rosnie :) Najlepiej na studia nie w swoim
          miescie, do akademika :) i lyknij troche zycia zanim sie dasz w gary wpedzic...

          Pozdrawiam
          Denay

          p.s. Jak mialam 19lat to mialam juz przygotowane prawie papiery, zeby isc do
          zakonu :)) A potem wylazlo jakie ze mnie ziolko :) i nie zaluje
    • yskyerka Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 06.02.05, 11:37
      A czy twój luby nie słyszał o zmywarce do naczyń? Ja nienawidzę zmywać, więc
      urządzając kuchnię, kupiłam sobie zmywarkę. Potem jednak poznałam swojego
      obecnego narzeczonego i okazało się, że zmywarka jego największym wrogiem jest!
      Bo on uwielbia zmywać, a maszyna robi to gorzej od niego. Bo niedomywa, zostają
      zacieki, plamki i co tam jeszcze. Więc jak ma ochotę, to zmywa sam, jak nie -
      wstawiamy naczynia do zmywarki i już.

      Od razu zapowiedział, że nie lubi i nie zna się na naprawianiu sprzętu
      domowego, więc takich rzeczy od niego nie wymagam. Albo robię to sama, albo
      wzywam fachowca. No ale ja akurat lubię skręcać meble, wymieniać uszczelki itp.

      W domu sprzątamy zwykle razem. Gotujemy też na zmianę - jak któremu się chce.
      Moje szczęście jakiś czas mieszkało samo, więc się nauczyło. :) A od prania
      jest pralka - włożyć do niej ubrania to żadna filozofia. Tu zresztą też od
      początku wprowadziłam pewne zasady: białe rzeczy do koszyka w szafce, bardzo
      ciemne do kosza przy pralce, a jasne i kolorowe - do pralki. Od razu wiadomo,
      co w pierwszej kolejności trzeba wyprać. A jak mu brakuje skarpetek albo
      majtek, to pierze sam, bo dobrze wie, że ja tego nie zrobię. Ma wybór: albo
      chodzi w brudnych, albo staje przy umywalce. Jakoś jeszcze ani razu nie
      słyszałam narzekania z tego powodu.

      Naprawdę nie wszyscy faceci są tacy jak twój chłopak. Daj sobie jeszcze na
      wstrzymanie z tym ślubem. Pomieszkajcie jakiś czas razem albo wyjedź gdzieś na
      wakacje, kurs językowy, na studia do innego miasta, niech sam sobie radzi. Albo
      się nauczy, albo znajdzie dziewczynę, która zgodzi się mu usługiwać. A ty wtedy
      poszukasz faceta, który potraktuje cię jak partnerkę, a nie jak gosposię.
      Powodzenia!
      • foczka173 Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 06.02.05, 13:42
        Czesc dziewczyny-dziekuje wam wszystkim za te odpowiedzi.Wczoraj jak wiadomo
        byly ostatki i co ...?-zdazyl sie coz, zabral mnie na balet z naszymi
        znajomymi:)Bylo milo, co prawda jak zwykle mialam sie o co czepiac bo on
        czasamy nie mysli co robi.jednak jak wieczorem w piatek przyszedl do mnie to
        porozmawialam z nim na wlasnie ten temat i nie tylko-wyzalilam sie mu co mnie
        boli.Ustalilismy ze bede mu pomagac ale nie az tak zeby mi nie starczalo sil na
        rodzinny dom.Wydaje mi sie ze bedzie dobrze, ze cos zrozumial przez ta rozmowe,
        moze wreszcie spojrzy na wszytko z innej pespektywy.Mimo wszystko mam nadzieje
        ze bedzie dobrze-zreszta on tez wie gdzie jest umiar.pozdrawiam serdecznie.pa
        • triss_merigold6 Buchacha.:))) 07.02.05, 13:33
          Bedziesz mu pomagać ale tak żebyś się nie zaorała i żeby starczyło Ci sił na
          Twój własny dom. Jak rany, komedia!
          Dziewczyno masz 19 lat i niczego jeszcze nie przeżyłaś ani nie doświadczyłaś.
          Wykorzystaj młode lata na naukę, imprezy, podróże, grono znajomych a nie
          latanie ze ścierą w domu wygodnickiego chłopaka. U niego jesteś gościem. Goście
          nie zmywają ani nie sprzątają.
          Jeżeli Twój facet jest rozpieszczony to albo sam sobie z tym faktem poradzi
          albo znajdzie chętną kurę... może właśnie Ciebie.
          Ja bym na takie dictum zaczęła się bardzo głośno śmiać i wskazała drzwi ale co
          kto lubi.P
    • dorotakb Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 07.02.05, 13:11
      Moim zdaniem to zwykłe lenistwo z jego strony. Mieszka sam i powienien się
      dawno usamodzielnić. Czasy kiedy cały dom był na głowie kobiety dawno odeszły
      do lasmusa. DZIEWCZYNY NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ! Obowiązki w domu powinny być
      podzielne na pół - tym bardziej jeśli uczycie się jeszcze lub pracujecie. Sama
      jestem mężatką od 4 miesięcy a mieszkamy ze sobą 2 lata. Nie wyobrażam sobie
      innego układu! MOJA RADA: zamieszkajcie razem przed slubem!!! To bardzo ważne.
      Najlepszy sprawdzian tego jaki kto naprawdę jest. Przy wspólnym mieszkaniu
      wszytsko wychodzi ;)))
      Powodzenia
      • bea.bea hi hi hi 08.02.05, 01:00
        powiemkrótko..pogoń kolesia.....tego kwiatu jest pół swiatu.....niech szuka
        sprzątaczki...
        a jesli to będziesz robic to nie obrazajac cie...bedziesz najbardziej naiwna
        młoda osoba jaka znam :)0]

        raczki ma ....to do miotły :))
    • jennifer_e Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 08.02.05, 19:44
      foczka173 napisała:


      > -on uwaza ze
      > bedac z nim powinnam mu prac, sprzatac, gotowac i ogolnie wykonywac wszystkie
      > czynnosci domowe.Ma swoje mieszkanie i w ten sposob twierdzi ze to moj
      > obowiazek.

      To jakas paranoja chyba?! Trudno mi pomiescic w glowie, ze sa faceci, ktorzy
      tak postrzegaja zwiazek i ze sa kobiety, ktore sie na to godza! Niech on sobie
      sprzataczke wynajmnie jak jemu sie nie chce sprzatac. Jak sama napisalas to
      jest JEGO mieszkanie i on powinien dbac o porzadek w swoim mieszkaniu, a nie
      ogladac sie na Ciebie i Ciebie gonic do "babskich robot" .
      Tez mialam takiego, tylko, ze bardziej zamaskowanego. Poki ze soba chodzilismy
      to jak najbardziej wyznawal partnerstwo i rowny podzial prac domowych. Ale jak
      zamieszkalismy razem to ja studiowalam na studiach dziennych, dorabialam
      korepetycjami, on nie pracowal, ale nic sobie do jedzenia nie zrobil, nigdy nie
      sprzatnal w kuchni czy lazience. Tylko do mamusi szedl na obiad, nie
      wspominajac juz o tym, ze cos by dla nas ugotowal, jak ja wieczorem z zajec
      wracalam. Jak powiedzialam, ze jego skarpet prac nie bede to kiedys
      przylapalam, jak do mamusi swoje brudne ciuchy nosil!! I potem jeszcze sie
      nasluchalam jaka to ja niedobra, bo jemu nigdy ciasta nie upieklam.
      Wytrwalam z nim kilka miesiecy, bo myslalam, ze dorosnie. Ale kiedys poszlismy
      do znajomych i on zaczal im opowiadac jak to dzis przez telefon jego mamusia
      uczyla go jak zrobic jajecznice. No i udalo mu sie! Od dzis umie zrobic
      jajecznice! Znajomi oczy zrobili to na mnie to na niego... mi wstyd a on dumny.
      W koncu ucieklam, on chyba myslal, ze zlowil sobie zonke, ktora bedzie mu
      nianczyc jak mamusia wiec byl niezle zaskoczony, ze wybralam podroze, wlasna
      kariere no i czlowieka ktory traktowal mnie jak partnera i ktory potrafi sie o
      swoj wlasny dom zatroszczyc.
    • kalina_p Moze on chce sprzataczke a nie zone??? 08.02.05, 22:27
      Zastanow sie porzadnie przed slubem, kurcze, bo bedziesz zalowac. Ze tez tacy
      jeszcze sa na tym swiecie, nie moge, az mnie cos strzela jak to czytam! W leb
      go i niech sam wokol siebie robi, hrabia sie znalazl!
    • dorotka242 Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 20.03.05, 19:43
      W wieku 19 lat chcesz wychodzić za mąż?przeznaczyć swoje najlepsze lata na
      usługiwanie leniowi, który i tak tego nie doceni?
      • juskapl Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 20.03.05, 20:05
        ja i moj maz mielismy po 19 lat jak sie hajtnelismy ,ale nie bylo mowy o tym ze
        bede jego kura domowa ,razem wynajelismy sobie mieszkanie i zyjemy dorabiajac
        sie wszystkiego pokolei.jezeli ty juz przed slubem masz watpliwosci to lepiej
        poczekaj bo mozesz naprawde popelnic blad bo zamiast wyjsc ze zajomymi lub isc
        na zakupy bedziesz musiala zajac sie nim,lub czym w domu a jestes pezeciesz
        mloda.lepiej teraz ustalcie jakie zamiary macie wobec siebie ,czego 0d siebie
        oczekujecie itp.potem mozecie miec niepotrzebne komplikacje w malozenstwie:))
        pozdrawiam
        • aishunka Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 20.03.05, 20:35
          Ja wyszłam za mojego męża jak miałam 19 lat (było to z powodów m.in.
          formalności [nie będę teraz się w to wdrazać bo to nie na temat]), mój mąż jest
          4 lata starszy ode mnie. I nie żałuję. Ale na szczęście nie mam takiego
          problemu, ze mi KAŻE coś robić. Jak poprosi bo np. sam nie ma czasu to nie
          widzę nic przeciwko pozmywaniu czy nastawieniu prania - i odwrotnie. Nie raz ja
          nie zdążę czegoś zrobić to jego proszę i to robi. Czasami sobie ponarzeka, że
          rzadko gotuję - spotyka sie wtedy z moim sarkastycznym spojrzeniem i
          komentarzem. Ale nie przeczę, że jak MAM CZAS to lubię cos ugotować, ale NIC na
          siłę ;)
          Myślę, ze jesli już przed ślubem Twój narzeczony oczekuje od Ciebie takich
          obowiązków, to niestety nie jest to dobrze. Powinnaś porozmawiać z nim o tym
          (ale spokojnie, bez nerwów i wybuchów) i ustalic PRZED, że nie bedzie Cię
          traktował jak sprzątaczkę/kucharkę itd. Jeśli tego nie zaakceptuje, to niestety
          nie wiem co innego Ci poradzic niż - poczekaj, sprobuj zamieszkac z nim przez
          jakis czas i będąc w domu razem jakoś go ustawic PRZED ślubem. Jeśli się nie
          uda, to przynajmniej będziesz mogła odejść bez żadnych skomplikowanych
          formalności. A zaręczam Ci, że jak będziesz mieszkała z kimś kto Cię będzie
          gonił do sprzątania codziennie to prędzej czy później bezpiecznik Ci pęknie.
          Rozumiem, że go kochasz i jest to po prostu jego wada. Dlatego najpierw
          spróbujcie jakoś to naprawić razem.
          Życzę powodzenia i daj znać jak poszło.
    • illouette Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 20.03.05, 23:06
      Foczko nie obraź się, ale ja po Twoich wypowiedziach wnioskuję, że za bardzo do
      małżeństwa gotowa to Ty nie jesteś. I nic dziwnego - masz dopiero 19 lat :)
    • mifka Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 21.03.05, 00:26
      kopnij goscia w dupe zanim obudzisz sie z reka w nocniku
      • charlizee Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 21.03.05, 11:53
        oj Foczko....wiesz, to powinno byc tak , Ty przychodzisz do niego , a u niego
        czysciutko ( bo przeciez Ciebie zaprosil), i jeszcze powinien wam kolacje
        przygotowac i obiad.
        mhm, szczerze mowiac nie wyobrazam sobie , zeby mi chlopak w swoim domu
        sprzatac KAZAL, szczegolnie , jak mieszka sam. bo jakie Ty masz obowiazki wobec
        JEGO domu???? troche mi sie to w glowie nie miesci. nie chce Ci wrozyc
        przyszlosci, ale mhm, jak wspolnie zamieszkacie, to on chyba tylko Ci
        rozkazywac bedzie....wyglada mi to troche na cwaniaka....
        mhm, moj maz gotuje, sprzata, chodzi rano po swieze pieczywo, i to nie tak ,
        ze ja odpoczywam, w tym czasie robie cos innego, lub innego dnia, jak mam
        natchnienie, a on nie. ale my mieszkamy razem , w naszym wspolnym domu, wiec ,
        to inna bajka.
        chcesz rade, wiec powiedz mu otwarcie, nie krzycz, nie tup, ze nie chcesz
        takiego zycia dla siebie.
        masz 19 lat, moim zdaniem to on, jako ten starszy powinien sie TOBA opiekowac,
        i dbac, a nie odwrotnie.
        pozdrawiam i zycze powodzenia:)
    • dorotaextra Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 23.03.05, 23:10
      DAJ SOBIE DZIEWCZYNO Z NIM SPOKUJ
      ON CHCE CIE ZMIENIĆ W SWOJEGO PRYWATNEGO NIEWOLNIKA
      NAPRAWDE DAJ SOBIE SPOKUJ
      PA
    • dori7 Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 24.03.05, 00:38
      Dajcie spokoj dziewczyny, to jakas marna prowokacja, chyba zadna kobieta nie
      bylaby tak beznadziejnie glupia...
    • axy23 a on ci pomaga? 11.04.05, 21:00
      czy on ci pomaga w twoim domu w czynnościach "męskich"?
      • bzyka_87 Re: Porozmawiaj z nim. 11.04.05, 21:29
        Same "niby" tego chciałyśmy równouprwnienia, tylko chyba żedna walcząca nie
        pomyslała o konsekwencjach. To taki wstęp. Jak widać po moim nicku jesteśmy w
        podobnym wieku i mam w podobnym wieku facetów. Jednak jest między nami dość
        znaczna różnica. Mój facet nie wymaga ode mnie takich rzeczy jak twój do
        Ciebie. Podkreśle też, że nie mieszkamy razem, ale planujemy wspólną
        przyszłość. I na tym polu są różne problemy, bo np.
        on nie lubi zmywać ja też nie, ale ja poświęcę się i pozmywam pod warunkiem, że
        on zrobi coś czego ja nie umiem lub nie lubie.
        Robi zajęcia, których ja jako kobieta w życiu bym nie zrobiła np. przenoszenie
        mebli.
        Ale w życou nie zgodziłabym sie na coś takiego co wymaga od Ciebie twój facet.
        Graniczy to prawie że z niewolnictwem. Nie daj sie w i wyjaśnij, że ty jako
        kobieta odczuwasz zmęczeni i masz czasami gorsze dni. W małżęństwie do którego
        dążycie musicieżyć razem przynajmniej kilka lat jak nie kilkadziesiąt czy
        wyobrażasz sobie siebie za te naście lat. Zmęczoną życiem; szarą, bo nie masz
        czasu posmarować buzi kremem, to nie dla mnie i mysle ze dla ciebie też nie.
        A co do imprez! ćzy nie możesz iść na taką imprezę sama?? ćzy twój M nie
        pozwolił Ci??
    • gaggi Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 11.04.05, 23:32
      ejze, uciekaj od takiego.. on cie na cale zycie skazuje na role sprzataczki, bo
      jestes kobieta! toz to przeczy jakiemukolwiek partnerstwu. Zaloze sie, ze
      dzieciakiem tez tylko ty sie bedziesz musiala zajmowac, bo jestes kobieta. Itp
      itd. Po takim raczej pomocy nie oczekuj.
    • jawi71 Do foczki173 12.04.05, 21:37
      Uciekaj foczko od niego poki czas. Znam taki przypadek w mojej rodzinie.
      Malzenstwo z 35 letnim stazem i czas tu nic nie zmienil - pan i wladca i
      biegajaca wokol niego sluzaca, praczka, sprzatacaka itp. bez prawa pojscia do
      pracy.Matka dwojki dzieci (oczywiscie bez prawa pojscia do pracy, bo zlobki i
      przedszkola nie byly dla jego dzieci, a zona nie bedzie mizdrzyc sie do jakichs
      obcych typow), ktora nie mogla sobie pozwolic na troche balaganu w domu, gdy maz
      wracal z pracy, pomimo tego, ze dzieci byly male i wymagaly wiele uwagi. Kiedy
      zony nie bylo w domu potrafil przez caly dzien chodzic glodny, bo zbyt trudno
      bylo wlozyc do mikrofali przygotowany na talerzach obiad (koniecznie z 2 dan!).
      Dlugo by pisac, w kazdym razie ja na pewno zakonczylabym taki zwiazek bardzo
      szybko. Nie chce sie wymadrzac, ale znam roznice, bo moj narzeczony przed slubem
      bardzo rzadko korzystal nawet z zaproponowanej przeze mnie pomocy (mieszkal sam,
      ale takze jedynak holubiony przez troskliwa mamusie). Ma jedynie awersje do
      gotowania, ale biorac pod uwage pomoc we wszystkich innych pracach domowych i
      duza pomoc w opiece nad dziecmi lacznie z nocnym wstawaniam, to chyba nie jest
      wielka wada. Az chce sie zyc z kims takim i kwitnac przy kuchni czasem przez
      dlugi czas, by ugotowac jakies ekstra jedzonko. Decyzje mozesz podjac tylko ty
      sama, ale dobrze sie zastanow, bo masz dopiero 19 lat i dobrze by bylo, abys
      przezyla je z kims kto naprawde cie kocha, a nie tylko potrzebuje bezplatnej
      sluzacej. Przepraszam za chaotyczna odpowiedz, ale po prostu chcialam pokazac,
      ze naprawde wady widziane przed slubem z czasem nie znikaja, moga sie tylko
      poglebic. Zycze Ci powodzenia w Twoich planach. Trzymaj sie.
    • durnaja Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 20.04.05, 23:39
      Pierwsza rada: UCIEKAJ!!!
      Druga rada: UCIEKAJ !!!
      Trzeciej możesz się domyślić.
      To jakiś psychopata. Mężczyzna może i POWINIEN zajmować się domem tak samo, jak
      kobieta. Co to my się urodziłyśmy, żeby do śmierci popylać ze szmatą? Tu nie
      chodzi o przerost ambicji, zarabianie kasy i tak dalej. W życiu jest cała masa
      rzeczy do zrobienia, możesz zostać noblistką, politykiem, kim chcesz. Możesz
      zapisać się w historii cywilizacji, ale nie będziesz miała na to siły, jeśli od
      rana do wieczora będziesz obsługiwać męża. Tylko nie mów, że wielkie rzeczy nie
      są dla Ciebie. Większość młodych, pokornych kobiet tak uważa, a potem jak są
      juz po pięćdzisiątce, to widzą, że nic nie osiągneły, że można je było wymienić
      na innego robota kuchennego.
      Zapewniam, że ISTNIEJĄ NORMALNI MĘŻCZYŹNI. Uciekaj i rozejrzyj się wokół zanim
      będzie za późno.
      A w ogóle to w towim wieku powinnaś się jeszcze uczyć, masz do tego prawo.
    • meessi Re: Dziewczyny, czy wy tez musicie byc.....? 21.04.05, 12:12
      Do jasnej cholery nie bądż głupia. Dziewczyny mówią Ci mądre rzeczy a Ty go
      tylko usprawiedliwiasz!!!!!Znajduszesz wymówki na kretyńskie zachowania bo
      jesteś zakochana i zaślepoina.
      Uciekaj gdzie pieprz rośnie i daj spokój z tym ślubem. Zwariowałaś????
      Zapewniam Cię że ciepły i miły i romantyczny to jest teraz kiedy Cię nie ma na
      codzień, a potem przez trzy tygodnie sie nie doprosisz żeby wyniósł śmieci a
      jak to zrobi będzie przez rok opowiadał jak to Ci pomaga. Znam ten typ i uwierz
      mi jest niereformowalny. Nie słuchaj tego bredzenia że....porozmawiaj szczerze
      itp tere fere nic nie poradzisz. Za dużo takich przypadków widzialam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka