Dodaj do ulubionych

On nie chce wynajmować mieszkania, i inne problemy

12.04.05, 14:37
Dziewczynki mam pytanie, co robić, jak rozmawiać kiedy facet nie zgadza się na
wynajęcie mieszkania?? Chcielibyśmy zmaieszkać razem, jednak ON stanowczo
sprzeciwia się wynajmowaniu mieszkania, jednocześnie nie mamy pieniędzy (ani
zdolności kredytowej) by zakupić własne. U moich rodziców mieszkanie raczej
odpada (jest b. mało miejsca, poza tym on nie chce), u jego rodziców też
odpada (po pierwsze on nawet tego nie zaproponował, po drugie ja bym nie
chciała - chodzi o moje kontakty z jego rodziną). Ja już zaczynam się
zastanawiać czy ON wogóle wiąże ze mną swoją przyszłość, czy naprawdę chce ze
mną zamieszkać (tak mówi, oraz mówi że chce wziąć ślub i mieć dzieci - w co
też wątpie, bo na słowach się kończy). Nie mogę go przekonać ani do wynajęcia
mieszkania, ani do wzięcia kredytu - on stwierdził że nie będzie nigdy żył na
kredyt-więc pomijając brak zdolności kredytowych jest jeszcze opór z jego
strony "BO TAK". Jesteśmy razem dwa lata, a facet dużo mówi i niewiele robi, a
moje rozmowy z nim na ten temat kończą się tym, że im więcej o tym mówię to
tym dłużej to potrwa (choć nawet jak nie mówię, to jego postawa się nie
zmienia). Nie mam pojęcia jaki On ma plan na życie, jak go pytam, odpowiada że
wszystko jest uzależnione od pieniędzy, jak będzie dużo zarabiał to zacznie
działać (dodam że nie dowiedziałam się ile to jest 'dużo'), nie wiem tylko co
zrobi jak (tfu tfu) coś się nie powiedzie i nie będzie zarabiał tyle ile sobie
wymarzył, nie kupi mieszkania, nie będziemy mogli się utrzymać - co wtedy ??
Nie chcę żeby za kilka lat czekania okazało się że go jednak nie stać żeby
mieć rodzinę (bo takie stwierdzenie też padło - że musi być go stać). Nie wiem
jak z nim rozmawiać, chciałabym zrobić wszystko żeby jakoś dojść do
porozumienia z Nim, tylko brak mi już argumentów bo On zawsze wie lepiej. Wiem
że to co On robi jest odpowiedzialne, że niestety w dzisiejszych czasach żeby
utrzymać rodzinę i dziecko trzeba dobrze zarabiać, ale przykro mi że On chce
dojść do tego sam i dopiero potem włączy mnie do swojego planu, że nie mamy
wspólnego planu, że ja jestem skazana na czekanie, i zamiast dorabiać się
razem i powoli On zdecydował się załatwić wszystko sam i jeszcze ja muszę
dostosować swoje plany i marzenia do jego. Wkurza mnie że działa tak
asekuracyjnie, że chce wszystko idealnie zaplanować, że wszystko uzależnia od
posiadania pieniędzy (co jednak jest wytłumaczalne) i że ze wszystkimi
decyzjami musismy czekać, a dodatkowo najbardziej drażni mnie że tak wszystko
ma poukładane ale nie ma planu awaryjnego, w razie gdyby....
Jak mam z nim rozmawiać, czy wogóle jest sens??
Obserwuj wątek
    • mynia_pynia Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 12.04.05, 14:54
      Ja dlatego rozstałam się z moim facetem, bo niby coś chciał a nie chciał, byłam
      z nim 6 lat a ani razu nie wspomniał o ustabilizowaniu się itp. W końcu się
      wkurzyłam i znalazłam sobie innego :) Oj i wtedy się opamiętał, wynajął sobie
      mieszkanie itp. A ja wyszłam na tą złą co zostawiła ot tak bez powodu!!!
      A on mi później mówił że nie wyobrażał sobie innej kobiety jako matki swoich
      dzieci, a ja się załamywałam jak to suka ze mnie itp. Ale teraz mi to przeszło
      i jestem b. szczęśliwa.
      Niektórzy przytomnieją dopiero po fakcie!!!
      • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 12.04.05, 15:03
        No właśnie ja go proszę żeby choć raz mnie wysłuchał w spokoju, a On od razu
        wpada w złość i mówi że przecież zarabia pieniądze i odkłada i że wynajmował nie
        będzie, kredytu nie weźmie, że może coś wymyśli żebyśmy jednak mieli gdzie
        mieszkać (no chyba czeka na jakiś spadek po kimś,tylko nie wydaje mi się żeby
        się ktoś z jego rodziny na tamten świat wybierał, więc chyba dłuuugo poczeka).
        Mówi że jeśli chcę to mogę ja wynająć mieszkanie i wtedy On się może wprowadzić
        skoro mi zależy żeby razem mieszkać. Potem znów mówi, że on chce ze mną
        mieszkać, że chce się żenić, że chce dzieci, ale tylko na chceniu się kończy.
        Mówi że go tym zamęczam, że mam głupie pomysły i że chyba mi się nudzi, a ja już
        mam dość, co pewien czas mi się zbiera tyle złości na Niego i jego nadmierną
        ostrożność że muszę mu wygarnąć.
      • plathess Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 14:20
        mynia_pynia napisała:

        > Ja dlatego rozstałam się z moim facetem, bo niby coś chciał a nie chciał,
        byłam
        >
        > z nim 6 lat a ani razu nie wspomniał o ustabilizowaniu się itp. W końcu się
        > wkurzyłam i znalazłam sobie innego :) Oj i wtedy się opamiętał, wynajął sobie
        > mieszkanie itp. A ja wyszłam na tą złą co zostawiła ot tak bez powodu!!!
        > A on mi później mówił że nie wyobrażał sobie innej kobiety jako matki swoich
        > dzieci, a ja się załamywałam jak to suka ze mnie itp. Ale teraz mi to
        przeszło
        > i jestem b. szczęśliwa.
        > Niektórzy przytomnieją dopiero po fakcie!!!



        Nie ma to jak wziąć faceta za jaja? Nie? A on jeszcze potem mówi, że było
        miło.... he he he
    • g0sik Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 12.04.05, 15:50
      Chcielibyście czy tylko Ty chcesz? Bo jeśli Twój facet na prawdę chciałby z
      Tobą zamieszkać zrobiłby wszystko żeby tak się stało. Czy wspólne mieszkanie
      oznacza od razu ślub i dzieci? Nie, więc może jest inny powód o którym nie chce
      Ci powiedzieć. A może jego obawy wynikają z tego że Ty nie pracujesz (o ile
      dobrze pamiętam pisałaś niedawno o tym)? Jeśli tak to nie ma się co dziwić, że
      nie chce wynająć mieszkania i utrzymywać niepracującej dziewczyny...
      • anula36 Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 12.04.05, 16:03
        Jeśli tak to nie ma się co dziwić, że
        > nie chce wynająć mieszkania i utrzymywać niepracującej dziewczyny...

        Gorzej jak potem on straci prace i trzeba go bedzie utrzymywac.
        NAise zmykaj do tej pracy za granica i daj sobie spokoj z tym gosciem - bo sie
        w koncu okaze ze np ty sie zaprzesz i kupisz mieszkanie a on sie nei wprowadzi
        bo u rodzinki mu bedzie wygodniej.
        JA tez uwazam ze jak bedzie chcial z toba mieszkac to to zrobi- jak nie chce
        wynajmowac to slub,kredyt i pracowac na wlasne.

        • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 12.04.05, 16:50
          Owszem nie pracuję, chciałam wyjechać do pracy za granicę (o czym również
          pisałam na F) ale On się nie zgodził, kategorycznie zabronił, a jest to praca
          dzięki której moglibyśmy z niewielką pomoca rodziców zakupić coś własnego
          (pewno kawalerkę), ale on się na jeden pokój też nie zgadza, bo jak twierdzi
          MUSI mieć min dwa pokoje - w tym w jednym zrobi sobie swoją pracownię (no a
          później o ile się nie przeprowadzimy, odda pokój dziecku - jeśli będziemy
          mieć).Co do utrzymywania niepracującej dziewczyny, to on sam zaproponował że
          jak będziemy na swoim zrobimy dzidzie, żebym po studiach mając odchowanego
          malucha mogła iśc do pracy, na co ja przystałam - ponadto ON wymyślił że nasz
          maluch nie będzie chodził do żłobka i do przedszkola (no chyba że on nie da
          rady nas utrzymać). Co do możliwych powodów to już kiedyś powiedział mi że
          gdybyśmy teraz mieli się wyprowadzić to by mniej pieniędzy odłożył na
          mieszkanie niż jak mieszka u mamy, u której jak stwerdził mu bardzo dobrze
          (codziennie obiadek, mama za wszystko płaci, on sie nie dokłada). Ja już nie
          wiem jakich użyć argumentów, bo na wszystkie On ma odpowiedź, że on nie chce
          być biedny i że teraz jest za wcześnie, że jestem niepoważna.
          Wracając do pracy, owszem jestem w stanie zacząć jeśli ją znajdę, co jakis czas
          uda mi sie coś dorywczego złapać, ale wiadomo że to niewiele.
          • a_weasley Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 12.04.05, 19:04
            naise napisała:

            > gdybyśmy teraz mieli się wyprowadzić to by mniej pieniędzy odłożył na
            > mieszkanie niż jak mieszka u mamy, u której jak stwerdził mu bardzo dobrze
            > (codziennie obiadek, mama za wszystko płaci, on sie nie dokłada).

            No to zdecydowanie namawiam na wspólne gospodarstwo za wszelką cenę. Najlepiej w
            wynajętym, bo wtedy można w razie czego przestać wynajmować i wróci do mamusi.
            Masz chłopa do resocjalizacji.

            > Ja już nie wiem jakich użyć argumentów, bo na wszystkie On ma odpowiedź, że on
            nie chce
            > być biedny i że teraz jest za wcześnie, że jestem niepoważna.

            Najprostszego: że niech sobie znajdzie poważniejszą, jak się nie podoba. A Ty
            sobie wtedy znajdziesz takiego, który nie boi się biedy.
            Zażądaj rozkładu jazdy - w roku X wspólne gospodarstwo, w Y ślub, w Z dzieci.
            Zarobicie tak, zeby nie było biednie - to dobrze, nie - to trudno, będzie
            biednie. A nie podoba się, to cześć, miło było.

            > Wracając do pracy, owszem jestem w stanie zacząć jeśli ją znajdę, co jakis czas
            >
            > uda mi sie coś dorywczego złapać, ale wiadomo że to niewiele.
      • a_weasley Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 12.04.05, 18:56
        g0sik zapytała rozsądnie:

        > Czy wspólne mieszkanie oznacza od razu ślub i dzieci?

        Powiem więcej, ślub nie oznacza od razu dzieci.
        Natomiast ślub, jeżeli to ma mieć jakiś sens, oznacza wspólne mieszkanie. Dobrze
        jest też konkretnie ustalić, kiedy się postaracie o dzieci bez względu na jego
        zarobki - jeśli oczywiście zależy Ci na dzieciach nawet jeżeli nie będziecie
        zamożni.
        • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 12.04.05, 21:53
          Kolejna rozmowa i kolejna porażka. Powiedział że skoro mi się tak śpieszy to mam
          sama znaleźć mieszkanie (kupić bądź wynając - jak wolę), a nie jemu marudzić. On
          twierdzi ze tego nie wymaga (ogólnie woli mieć żonę w domu), bo sam zapewni nam
          warunki (tylko nie powiedział kiedy ma zamiar zacząć), ale jeśli naciskam to
          moge sobie znaleźć swoje mieszkanie już teraz, albo znaleźć jakiegoś 'bogatego
          frajera'
          Kompletnie nie słucha moich argumentów, tego że po ślubie pomogliby nam moi
          rodzice - zreszta cała rodzina (remont, wyposażenie - wiadomo można dostać coś
          co komuś niepotrzebne), że razem łatwiej niż osobno - nic nie dociera.

          Co do prośby o 'rozkład jazdy' powiedział że nie jest jasnowidzem.
          • annb Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 12.04.05, 21:56
            naise twoj facet nie chce z tobą zamieszkać, rozpocząć wspolne życie.
            przykro mi to mowic ale obecny układ jest dla niego bardzo wygodny i nie widzi
            powodów aby go zmieniać
            możesz postawić wszystko na jednąkartę a twój chłopak może dorośnie, a może nie
            • anula36 Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 12.04.05, 22:29
              sorry za szczerosc ale gosc ma cie w d... i to gleboko.
            • olenka7958 Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 12.04.05, 22:44
              Naise, z jednej strony, twoj chlopak ma racje, ze nie chce wynajmowac, bo
              bardzo ciezko jest nazbierac pieniedzy nie wynajmujac mieszkania, a co dopiero,
              jak ktos musi placic za wynajem i odkladac. A z drugiej strony, to ty masz
              racje, ze razem, skladajac 2 pensii latwiej jest uzbierac jakas kwote. No i
              teraz to tak wyglada, ze te kwote mozna zbierac nawet razem dosc dlugo, bo
              wydatki na jedzenie i oplaty niestety nie odpadna, mozna przestac kupowac
              ubrania i nosic jeden sweterek, ale bez jedzenia sie nie da. Tylko razem mozna
              podjac decyzje, ktora by dotyczyla Waszej przyszlosci. Nie wiem, ile masz lat,
              bo jesli okolo 20, to nie ma co sie spieszyc ze slubem na sile i mieszkac razem
              nie wiadomo gdzie, a z drugiej znow strony, jesli chlopak przyzwyczai sie
              odpowiadac tylko za siebie i mieszkac u rodzicow na gotowym, to pozniej jeszcze
              trudniej bedzie go od tego odciagnac....Nikt nie da ci recepty na udany
              zwiazek, ale czemu juz teraz twoja rodzina tobie z mieszkaniem nie pomoze?
              • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 12.04.05, 23:04
                Moi rodzice nie mają tyle pieniędzy żeby kupić mi mieszkanie, nawet żeby się
                złożyć po połowie, wpłacają natomiast co miesiąc jakieś pieniądze na któryś z
                funduszy, tak że w wieku 30 lat dostanę całkiem niezłą sumkę - no ale czekać ze
                wszystkim do 30stki...
                Moi rodzice mogliby dać w tym momencie niewiele, pewnie pomogliby w remoncie, w
                umeblowaniu, zapraszaliby na obiadki, coś przy dziecku gdyby było itp. Nawet
                jeśli mieliby jakiekolwiek pieniądze by dołożyć do zakupu mieszkania, dopóki nie
                mamy ślubu powiedzieli że nie dadzą (bo mieszkanie będzie na Niego) i koniec.
                Ja już powoli mam dosyć, On mówi że wszystkim się zajmie, ale nie może mi jasno
                powiedzieć kiedy to będzie, i ile to zajmie. A ja muszę dostosować się do niego
                zupełnie w ciemno, powierzyć mu swoją przyszłość, swoje życie, bo on tak chce.
                Nie podoba mu się mój sprzeciw, uważa że skoro go kocham to powinnam być z nim
                na dobre i na złe i mu ufać. Ale jakoś nie mogę, nie chcę za kilka lat się
                przekonać że był to zmarnowany czas, zmarnowana młodość.
                • olenka7958 Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 12.04.05, 23:30
                  Jesli kupisz mieszkanie przed slubem (z pomoca rodzicow), to takie mieszkanie
                  zawsze bedzie tylko twoje, jesli po slubie nawet za pieniadze twojej rodziny,
                  to bedzie wasze wspolne. (to tylko tak, wyjasnienie sytuacji).
                  Nie bede tu pisala, ze facet ma ciebie gdzies, bo o tym tylko on wie. Mlode
                  malzenstwa maja do wyboru: mieszkac z rodzina, kredyt, lub wynajmowanie (nie
                  malzenstwa zreszta tez). Najlepszy jest kredyt, bo mimo ze bulisz, to bulisz za
                  swoje, a nie wujkowi do kieszeni. Jesli takiej mozliwosci nie ma, rodzice tez
                  nie maja miesca, to zostaje tylko wynajmowanie, za ktore placisz jak za zboze,
                  a twoje nigdy nie bedzie. Ja, mimo, ze jestem kobieta, to sie nie dziwie, ze
                  twoj chlopak nie chce wynajmowac, bo to naprawde utrudnia zbieranie pieniedzy,
                  a przynajmniej wydluzsza czas. Chesz wynajac mieszkanie i odmawiac sobie
                  wszystkiego, by kazda zlotowke odlozyc? Mowie ci, ze jest to bardzo ciezkie i
                  nie daje swiadomosci, ze lozysz na swoje....Sytuacja jest naprawde ciezka. A
                  czekajac, az sie sumka na mieszkanie nazbiera, to tez nie najlepsze
                  rozwiazanie, bo to potrwa, bez pomocy rodzinki. Tak, jak juz pisalam, wybor
                  nalezy tylko do ciebie, czy czekac, czy szukac innego, co by tak sie nie
                  zastanawial, najlepiej z mieszkaniem. Bo tez nie wiadomo, czy, jak juz bedzie
                  to wymarzone m2, lub m3, to czy twoj mezczyzna ci sie osiadczy....Uwierz,
                  roznie z tym bywa.
                  • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 12.04.05, 23:43
                    Wiesz mnie nawet nie chodzi o to mieszkanie, nie będę szukać takiego z
                    mieszkaniem, kocham tego i chcę z nim być. Najbardziej zależy mi na bliskości,
                    na intymności (np. jego mama nie pracuje, moja jest od ponad miesiąca na
                    zwolnieniu, w związku z tym przez cały ten okres zero sexu), żebyśmy mogli pobyć
                    razem i spróbować jak to jest czy się uda na dłuższą metę - chętnie jeszcze
                    przed ślubem.
                    • magdaa4 Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 12.04.05, 23:59
                      uu to faktycznie masz problem,mozesz napisac ile masz lat? wydaje mi sie ze
                      twoj chlopak kocha cie i nie umie podjac wyzwania skoro mieszka u mamusi i jest
                      mu dobrze to pewnie boi sie ze jak zamieszkacie razem cos sie zepsuje. z jednej
                      strony to dobrze ale z drugiej zastanow sie czy bedzie dobrym ojcem skoro ma
                      nie wiem ile lat i boi sie z toba zamieszkac boi sie odpowiedzialnosci za
                      dorosla dziewczyne to co jak bedzie mial malenkiego czlowieczka za ktorego
                      bedzie musial byc milion razy bardziej odpowiedzialny. a jak widac nie poradzi
                      sobie. no chyba ze nagle bardzo sie zmieni,smutna prawda ale prawdziwa. ja
                      radze poczekac ci jakis czas i znowu wrocic do tej rozmowy uzywac bardziej
                      powaznych argumentow niz "ja chce i juz" powiedz mu o bliskosci ktora
                      potrzebujesz itd. powodzenia. i daj znac co i jak.
                      • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 00:22
                        on 26 ja 21
                        On chce żeby większą część pieniędzy dała mu mama, nie wiem tylko na ile jego
                        mama chce, bo taka sytuacja trwa już parę miesięcy, więc zakładam że stanie na
                        tym że chcąc mieć własne mieszkanie sam będzie je musiał kupić.
                        Ponadto nie wiem czy mama da mu te pieniądze wiedząc że ja tam będe mieszkać.
                        Generalnie stwierdzam że on uważa mnie za darmozjada, który zmusza go do
                        wspólnego mieszkania (mimo iż jeszcze kilka dni temu deklarował że chce ze mną
                        mieszkać etc) najlepiej do zakupu mieszkania, mówi że zachowuję się jak
                        księżniczka która wszystko chce od razu i że on mnie mercedesem wozić nie będzie
                        (he??)
                        Powiedziałam że mogę się dołożyć do jego mieszkania, wyjadę, zarobię i będziemy
                        mieć wspólne mieszkanie (wyjazd w sumie i tak nie wchodzi w gre - bo nie), ale
                        on wtedy stwierdził że jak to tak, że w przyszłości ja będę miała 2 i pół
                        mieszkania (2 stąd że dostanę kiedyś, kiedyś w spadku, a pół - tego naszego do
                        którego się dołożę), a on będzie miał pół, więc chce wnieść do naszego związku
                        tochę wiecej niż pół mieszkania - ja naprawdę nie wiem co o tym myśleć, on wiele
                        z tych rzeczy mówi w złości, ale jednak mówi :(
                      • mgielka83 Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 00:26
                        czy to Ty miałaś wyjechać na kilka miesięcy pracować a On Ci nie pozwalał?
                        jeśli tak to niezla okazja do postawienia na swoim w tym względzie i przy okazji
                        dłuższego "przespania się " z tym problemem.
                        Wrócisz z pieniędzmi- będziesz bardziej niezależna i miała silne argumenty..
                        Zawsze wtedy możesz sobie sama mieszkanie wynająć!
                        • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 07:49
                          Tak to ja pisałam o wyjeździe. On nadal uważa że jeśli wyjadę to koniec z nami,
                          więc decyzje należy do mnie, On mnie tylko ostrzega. Brak mi już argumentów w
                          tej sprawie.
                          • annb Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 08:00
                            naise czy wyjedziesz, czy nie...ten związek i tak jest dziwny
                            jesteś młodziutka ale od 26 latka można wymagać aby miał sprecyzowany cel w
                            zyciu
                            moim skromnym zdaniem jemu jest dobrze jak jest i po co ma to zmieniac

                          • dori7 Naise! 13.04.05, 14:56
                            naise napisała:

                            > Tak to ja pisałam o wyjeździe. On nadal uważa że jeśli wyjadę to koniec z
                            > nami, więc decyzje należy do mnie, On mnie tylko ostrzega.

                            Przejrzyj na oczy! To sie nazywa SZANTAZ. Wiej, poki nie jest za pozno, do tej
                            roboty za granica. Uniezaleznisz sie, nabierzesz wiary w siebie, zdystansujesz
                            sie wobec tego zwiazku.

                            Twoj facet dobrze wie, ze dopoki nie dorosniesz, nie staniesz sie samodzielna,
                            pewna swojej sily kobieta, bedzie mogl Toba manipulowac, wykorzystujac Twoje
                            zagubienie.
                        • plathess Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 14:52
                          mgielka83 napisała:

                          > czy to Ty miałaś wyjechać na kilka miesięcy pracować a On Ci nie pozwalał?
                          > jeśli tak to niezla okazja do postawienia na swoim w tym względzie i przy
                          okazj
                          > i
                          > dłuższego "przespania się " z tym problemem.
                          > Wrócisz z pieniędzmi- będziesz bardziej niezależna i miała silne argumenty..
                          > Zawsze wtedy możesz sobie sama mieszkanie wynająć!


                          Otóż to! Sama! Bez czekania aż facet da! Poczuj odpowiedzialność, poczuj ten
                          smak "władzy".
                      • plathess Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 14:47
                        magdaa4 napisała:

                        > uu to faktycznie masz problem,mozesz napisac ile masz lat? wydaje mi sie ze
                        > twoj chlopak kocha cie i nie umie podjac wyzwania skoro mieszka u mamusi i
                        jest
                        >
                        > mu dobrze to pewnie boi sie ze jak zamieszkacie razem cos sie zepsuje. z
                        jednej
                        >
                        > strony to dobrze ale z drugiej zastanow sie czy bedzie dobrym ojcem skoro ma
                        > nie wiem ile lat i boi sie z toba zamieszkac boi sie odpowiedzialnosci za
                        > dorosla dziewczyne to co jak bedzie mial malenkiego czlowieczka za ktorego
                        > bedzie musial byc milion razy bardziej odpowiedzialny. a jak widac nie
                        poradzi
                        > sobie. no chyba ze nagle bardzo sie zmieni,smutna prawda ale prawdziwa. ja
                        > radze poczekac ci jakis czas i znowu wrocic do tej rozmowy uzywac bardziej
                        > powaznych argumentow niz "ja chce i juz" powiedz mu o bliskosci ktora
                        > potrzebujesz itd. powodzenia. i daj znac co i jak.



                        Jak to jest, że wszem i wobec ględzicie o partnerstwie, równouprawnieniu, a co
                        do czego, to: On MIALBY brac odpowiedzialność za młodą, zdrową kobietę?
                        Dlaczego ona nie ZACZNIE zarabiać prawdziwych pieniędzy?
                        Nie ma pracy? A dla faceta to niby jest?
                        Facet, owszem, może i wygodny, ale i rozważny. Boi się (a może i wzdryga) przed
                        związkiem, w którym tylko on byłby odpowiedzialny za byt rodziny.
                        Spojrzcie tak z jego strony. Choć czasami.
          • andorinha Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 12:05
            Z jednym tylko z Twoim facetem sie zgodze. Nie mozna na starcie myslec...'a
            jakby co to rodzice pomoga'. Wyprowadzacie sie to zaczynacie zycie na wlasny
            rachunek. Pewnie ze jak zdazy sie wielkie nieszczescie to rodzice pomoga. Ale
            trzeba chyba spokojnie usiasc i zastanowic sie czego Wam potrzeba i ile
            miesiecznie macie do dyspozycji. Trzeba sie zastanowic na czym Wam zalezy. Czy
            na tym zeby komfortowo sie mieszkalo (2 lub wiecej pokoi, internet, telefon...),
            czy n tym zeby byc razem bez wzgledu na przeszkody (1 pokoj, bez telefonu...itd).
            Nie czytalam Twoich wczesniejszych postow, ale w jakim wieku jestescie? Tzn
            chyba wazniejsze w jakim wieku jest Twoj facet(?)
      • plathess Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 14:23
        g0sik napisała:

        > Chcielibyście czy tylko Ty chcesz? Bo jeśli Twój facet na prawdę chciałby z
        > Tobą zamieszkać zrobiłby wszystko żeby tak się stało. Czy wspólne mieszkanie
        > oznacza od razu ślub i dzieci? Nie, więc może jest inny powód o którym nie
        chce
        >
        > Ci powiedzieć. A może jego obawy wynikają z tego że Ty nie pracujesz (o ile
        > dobrze pamiętam pisałaś niedawno o tym)? Jeśli tak to nie ma się co dziwić,
        że
        > nie chce wynająć mieszkania i utrzymywać niepracującej dziewczyny...



        Ja też się nie dziwię.
        Ciekawe, czy ta panna chcialaby utrzymywać swego chłopa?
    • g0sik Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 10:07
      Jak czytam to co piszesz o swoim chłopaku to zastanawiam się dlaczego niektóre
      dziewczyny tak rozpaczliwie pchają się w chore układy czy związki. Czy jesteś
      tak zaślepiona swoją miłością że nie dostrzegasz, że to nie jest związek
      partnerski i on zupełnie nie liczy się z Twoim zdaniem? Pomijam fakt wspólnego
      mieszkania w momencie kiedy nie masz pracy, rozumię że on nie chce lub ma obawy
      czy sobie poradzicie. Zgadzam się, że ciężko myśleć o odkładaniu pieniędzy
      jeśli się płaci za wynajem i utrzymuje niepracującą dziewczynę. Ale kompletnie
      nie rozumię tego że nie traktuje Cię jako partnera w dyskusji, nie szanuje
      Twojego zdania, nie bierze pod uwagę propozycji poprawy sytuacji (chociażby
      Twój wyjazd). Zamiast przeanalizować WSPÓLNIE sytuację i dążyć do kompromisu on
      używa argumentów typu: jak wyjedziesz to sobię znajdę dziewczynę i się z nią
      ożenię Tobie na złóść albo jak Ci się nie podoba to znajdź sobie bogatego
      faceta z mieszkaniem. Gdyby mnie facet traktowałby w ten sposób to pogoniłabym
      go a nie myślała o małżeństwie i dzieciach. Zastanów się jaka czeka Cię
      przyszłość z facetem który zawsze musi postawić na swoim, a Twoich potrzeb nie
      bierze pod uwagę. Myślisz, że po ślubie się to zmieni? Nie bądź naiwna...
      • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 10:31
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
        Na razie stanęło na tym że się do siebie nie odzywamy, wspomniałam że może
        powinniśmy się rozstać skoro nic nas nie łączy, a On stwierdził że skoro tak to
        zniszczyłam mu kilka lat życia - więc powinnam się zastanowić czy napewno tego chcę.
        • anula36 Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 10:39
          zniszczyłam mu kilka lat życia - więc powinnam się zastanowić czy napewno tego
          > chcę.

          HAha ja bym powiedziala ze tak,zeby mu calego zycia nie zniszczyc a tylko pare
          lat- skoro uwaza ze bycie z toba niszczy mu zycie.
          Szntazystom mowimy zdecydowane nie;)
        • magdaa4 Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 10:46
          No widzisz ten facet nie liczy sie z twoim zdaniem mowi ze jak wyjedziesz to
          ZNISZCZYLAS MU KILKA LAT ZYCIA,gdyby cie kochal to nigdy by tak nie powiedzial
          on chce cie nastraszyc a nie zapewnic przyszlosc skoro masz okazje wyjechac to
          wyjedz napewno odlozysz troche pieniedzy (mozesz pomoc swojej rodzinie) moze
          poznasz kogos ciekawszego kto ma blizej do 30 i nie mieszka z mamusia itp.
          pierwsza sie do niego nie odzywaj i nie czuj sie jak darmozjad,cos mi sie
          wydaje ze jego mama tez nie pracowala tylko siedziala w domu i wychowywala
          dzieci dlatego on tez by chcial cie uwiezic. Nie daj sie tak traktowac napewno
          jestes duzo wiecej warta,jaka kolwiek wybierzesz decyzje postapisz dobrze ale
          czy napewno chcesz miec z takim czlowiekiem dzieci i rodzine i chcesz byc z nim
          do konca zycia??? musisz sie mocno zastanowic. pozdrawiam i dawaj znaki co i
          jak.
          Robie to co kocham wiec ciesze sie z zycia...
          • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 11:14
            Z tego co mi wiadomo on nie chodził do przedszkola, w tym czasie zajmowała się
            nim mama potem dziadkowie. Teraz jego mama też nie pracuje, aczkolwiek jak go
            poznałam to jeszcze pracowała.
            Ja nie mam nic przeciwko temu żeby być w domu i wychowywać dzieci (które bardzo
            chcę mieć), ale nie podoba mi się że wtedy on pozbawi mnie wszelkich praw. Tzn
            mam wrażenie(nie jestem pewna, bo on twierdzi że nigdy by tak nie zrobił,
            ale...) że On sobie wymyślił że skoro kobieta jest w domu i nie pracuje to można
            jej wszystko nakazać, zakazać itp bo jest na utrzymaniu faceta. Można jej
            powiedzieć " Bede zapraszał do Swojego domu kogo chcę" ," Umebluje Mój dom jak
            chcę" , " Będe w Moim domu robił co chcę" - a ja mam się nie odzywać no bo to
            Jego mieszkanie, które On kupił i które On utrzymuje.
            Sądzę że tak jest po tym jak on się zachowuje, bo tym jak sobie żartuje, co mówi
            ("jak chcesz mieć Swoje mieszkanie teraz to Sobie kup" - czyli jak On Sobie
            kupi, to mieszkanie Będzie Jego), pozatym zawsze mówi jak jesteśmy w
            towarzystwie: Kupuję Sobie samochód, kupuję Sobie mieszkanie itp. - gdy mu
            powiedziałam że tak sądzę i dlaczego stwierdził że się czepiam i wyolbrzymiam. i
            że on nigdy nie będzie mnie szantażował (mieszkasz w moim domu to rób to i to)
            Co do zaręczyn, to już mnie ten temat znudził totalnie, usłyszałam że to, że ja
            bym chciała to nie znaczy że tak będzie, bo to nie ja mam chcieć tylko On (no a
            On utrzymywał kilka dni temu że chce, więc nie rozumiem). Mówi że nie da się nic
            zaplanować, bo różnie może być, więc nic mi nie powie.
            Nie wiem już czy to ma sens, mieliśmy w najbliższym czasie udać się do
            psychologa, ale mam wątpliwości czy jego cokolwiek/ktokolwiek jest w stanie
            przekonać że nie tylko on na tym świecie może mieć rację.
            • annb uciekaj 13.04.05, 11:19
              naise uciekaj, ratuj się poki jeszcze masz czas
              zostaw go
              i przejrzyj wreszcie na oczy
              nie pchaj się na własną prosbę w chore układy
            • magdaa4 Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 11:22
              No to teraz stan z boku i przeczytaj to co napisalas do tej pory tylko nie mysl
              ze to twoja sytuacja pomysl ze to jakas kolezanka tak ma...... i co o tym
              wszystkim sadzisz czy jest mozliwe ze "ci" ludzie kochaja sie i chca byc ze
              soba na dobre i zle czy sami (w sazadzie jedna osoba z tego zwiazku) jest
              niedojrzala i nie wie naprawde czego chce?? to fajnie ze chcesz siedziec w domu
              i wychowywac dzieci ale nie wiem czy dobrze bedziesz sie czula za pare lat jak
              maz bedzie ci mowil "to moj dom ja na niego zarobilem ty sie nic nie dolozylas
              wiec rob tak i siak" bo nie wierze ze nigdy tak nie powie jak teraz nic nie ma
              a juz tak mowi "ze to bedzie jego mieszkanie itp." naprawde nie patrz teraz na
              to co "ludzie powiedza jak sie rozstaniecie" ale czy o takim facecie marzylas i
              czy taki odpowiada ci w 100 % do konca zycia wiem ze teraz jestes zdenerwowana
              i boisz sie rozstania jak sobie poradzisz itp. ale bierz pod uwage ze za pare
              lat beda dzieci i bedzie ci znacznie gorzej odejsc...
              • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 11:30
                Ja wiem , widzę jak jest, On mówi że kocha, ale ja chwilami czuje że jestem dla
                niego złem koniecznym. Najczęściej mówię mu o swoich odczuciach i wtedy
                zaprzecza, że jest zapracowany, zmęczony itp. Napisałam o złych momentach, ale
                są i dobre, nie kłócimy się cały czas - wiadomo. Jednak trudno mi podjąć taką
                decyzję, mamy wspólnych znajomych, długo byliśmy razem, boję się że kiedyś sobie
                wypomne że nie zrobiłam wszystkiego żeby to naprawić, że coś przegapiłam. Czy
                jest jakaś szansa żeby On się zmienił, czy potrzeba żebyśmy się rozstali żeby
                się opamiętał?
                • anula36 Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 11:37
                  zeby sie zmienic trzeba tego chciec- czyli postrzegac ze robi sie cos zle.Nie
                  sadze zeby twoj facet sobie to uswiadamial.
                  • magdaa4 Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 11:50
                    a dlaczego to tylko ty sie obwiniasz i tylko ty chcesz cos zmieniac ?? a on nic
                    nie robi zeby bylo dobrze ??? zastanow sie czy masz tyle sily zebys to tylko ty
                    musiala wszystko pierwsza robic bo kiedys tobie tez moze sie nie chciec i co
                    wtedy ?
                    • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 13:07
                      Bo On mówi mi że to ja szukam dziury w całym, że się czepiam, a ja zaczynamw to
                      wierzyć chyba. Myślę sobie że może rzeczywiście powinnam znaleźć jakąkolwiek
                      pracę i sama zadbać o mieszkanie skoro chcę z nim zamieszkać, Ja już mam taki
                      mętlik w głowie że zaczynam myśleć że to moja wina, że On robi wszystko żeby
                      było lepiej a mi ciągle mało (jak On zwykł mówić).
                      • magdaa4 Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 13:20
                        no wiesz skoro on naprawde sie stara ( a to wiesz tylko ty) i po malu chce do
                        czegos dojsc to bez twojej pomocy (tez pracy) ciezko wam bedzie trudno sa takie
                        czasy jakie sa i zadko kiedy kobieta siedzi w domu a maz tylko pracuje wiec
                        zastanow sie czy nie znalezc jakiegos dodatkowego zajecia zeby troche dorobic
                        chociaz na swoje wydatki (kosmetyki ciuchy itp) zebys potem nie miala
                        wyliczanych pieniedzy bo maz powie ze masz 10 zl na dzien i ma ci to starczyc
                        chyba nikt by nie chcial byc w takiej sytuacji. skoro masz mature i nie
                        studiujesz dziennie to napewno znajdziesz jakies dodatkowe zajecie i bedziecie
                        mogli razem mieszkac.
            • rybka32-1 Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 15:10
              naise napisała:

              > Z tego co mi wiadomo on nie chodził do przedszkola, w tym czasie zajmowała się
              > nim mama potem dziadkowie. Teraz jego mama też nie pracuje, aczkolwiek jak go
              > poznałam to jeszcze pracowała.
              > Ja nie mam nic przeciwko temu żeby być w domu i wychowywać dzieci (które
              bardzo
              > chcę mieć), ale nie podoba mi się że wtedy on pozbawi mnie wszelkich praw. Tzn
              > mam wrażenie(nie jestem pewna, bo on twierdzi że nigdy by tak nie zrobił,
              > ale...) że On sobie wymyślił że skoro kobieta jest w domu i nie pracuje to
              możn
              > a
              > jej wszystko nakazać, zakazać itp bo jest na utrzymaniu faceta. Można jej
              > powiedzieć " Bede zapraszał do Swojego domu kogo chcę" ," Umebluje Mój dom jak
              > chcę" , " Będe w Moim domu robił co chcę" - a ja mam się nie odzywać no bo to
              > Jego mieszkanie, które On kupił i które On utrzymuje.
              > Sądzę że tak jest po tym jak on się zachowuje, bo tym jak sobie żartuje, co
              mów
              > i
              > ("jak chcesz mieć Swoje mieszkanie teraz to Sobie kup" - czyli jak On Sobie
              > kupi, to mieszkanie Będzie Jego), pozatym zawsze mówi jak jesteśmy w
              > towarzystwie: Kupuję Sobie samochód, kupuję Sobie mieszkanie itp. - gdy mu
              > powiedziałam że tak sądzę i dlaczego stwierdził że się czepiam i
              wyolbrzymiam.
              > i
              > że on nigdy nie będzie mnie szantażował (mieszkasz w moim domu to rób to i to)


              Myślę, że intuicja dobrze Ci podpowiada, tylko Ty naiwnie myślisz, że "jakoś to
              będzie" - nastapi cud i On zamieni sie w rycerza. Za parę lat jak juz będziesz
              darmową gosposią i niańką obudzisz sie z reką w nocniku, dowiesz sie że nic Ci
              sie nie nalezy, bo byłas na Jego utrzymaniu, wszystko jest Jego bo na to
              zarobił a jak Ci sie nie podoba to możesz spadać. Weź sie do pracy i przestań
              sie na niego oglądać. Jak kobieta nie szanuje się, to trudno sie spodziewać, że
              On będzie darzył Cie szacunkiem. Pozdrawiam
    • plathess Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 14:19
      naise napisała:

      > Dziewczynki mam pytanie, co robić, jak rozmawiać kiedy facet nie zgadza się na
      > wynajęcie mieszkania?? Chcielibyśmy zmaieszkać razem, jednak ON stanowczo
      > sprzeciwia się wynajmowaniu mieszkania, jednocześnie nie mamy pieniędzy (ani
      > zdolności kredytowej) by zakupić własne. U moich rodziców mieszkanie raczej
      > odpada (jest b. mało miejsca, poza tym on nie chce), u jego rodziców też
      > odpada (po pierwsze on nawet tego nie zaproponował, po drugie ja bym nie
      > chciała - chodzi o moje kontakty z jego rodziną). Ja już zaczynam się
      > zastanawiać czy ON wogóle wiąże ze mną swoją przyszłość, czy naprawdę chce ze
      > mną zamieszkać (tak mówi, oraz mówi że chce wziąć ślub i mieć dzieci - w co
      > też wątpie, bo na słowach się kończy). Nie mogę go przekonać ani do wynajęcia
      > mieszkania, ani do wzięcia kredytu - on stwierdził że nie będzie nigdy żył na
      > kredyt-więc pomijając brak zdolności kredytowych jest jeszcze opór z jego
      > strony "BO TAK". Jesteśmy razem dwa lata, a facet dużo mówi i niewiele robi, a
      > moje rozmowy z nim na ten temat kończą się tym, że im więcej o tym mówię to
      > tym dłużej to potrwa (choć nawet jak nie mówię, to jego postawa się nie
      > zmienia). Nie mam pojęcia jaki On ma plan na życie, jak go pytam, odpowiada że
      > wszystko jest uzależnione od pieniędzy, jak będzie dużo zarabiał to zacznie
      > działać (dodam że nie dowiedziałam się ile to jest 'dużo'), nie wiem tylko co
      > zrobi jak (tfu tfu) coś się nie powiedzie i nie będzie zarabiał tyle ile sobie
      > wymarzył, nie kupi mieszkania, nie będziemy mogli się utrzymać - co wtedy ??
      > Nie chcę żeby za kilka lat czekania okazało się że go jednak nie stać żeby
      > mieć rodzinę (bo takie stwierdzenie też padło - że musi być go stać). Nie wiem
      > jak z nim rozmawiać, chciałabym zrobić wszystko żeby jakoś dojść do
      > porozumienia z Nim, tylko brak mi już argumentów bo On zawsze wie lepiej. Wiem
      > że to co On robi jest odpowiedzialne, że niestety w dzisiejszych czasach żeby
      > utrzymać rodzinę i dziecko trzeba dobrze zarabiać, ale przykro mi że On chce
      > dojść do tego sam i dopiero potem włączy mnie do swojego planu, że nie mamy
      > wspólnego planu, że ja jestem skazana na czekanie, i zamiast dorabiać się
      > razem i powoli On zdecydował się załatwić wszystko sam i jeszcze ja muszę
      > dostosować swoje plany i marzenia do jego. Wkurza mnie że działa tak
      > asekuracyjnie, że chce wszystko idealnie zaplanować, że wszystko uzależnia od
      > posiadania pieniędzy (co jednak jest wytłumaczalne) i że ze wszystkimi
      > decyzjami musismy czekać, a dodatkowo najbardziej drażni mnie że tak wszystko
      > ma poukładane ale nie ma planu awaryjnego, w razie gdyby....
      > Jak mam z nim rozmawiać, czy wogóle jest sens??





      Rada moja: jeśli naprawdę tak ci na nim zależy, weź się do roboty, zacznij
      zarabiać tyle, by było stać was na wynajęcie tego mieszkania albo jeszcze
      lepiej na jego kupno. A nie czekaj aż on zacznie tyle zarabiać.
      Raz, że odbierzesz mu argumnet braku kasy na to, dwa - sama udowodnisz, że
      jesteś prawdziwym partnerem w tym związku a nie kolejną pijawką czekającą, aż
      facet zrobi to, tamto.



      Ps. To, że nie on zarobił kaskę na kupno mieszkania, szybko przełknie, jeśli
      nie będziesz mu przypominała o tym na każdym kroku. Ale to zależy od ciebie.
      Pytanie czy stać cię na to?
      Osobiście wątpię.
    • burza4 Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 14:44
      Kilka refleksji - twój facet chyba żyje w jakiejś wirtualnej rzeczywistości, w
      kazdym razie logiki w jego rozumowaniu nie ma za grosz.

      Jestem w stanie zrozumieć, że nie chce wynajmowac mieszkania, ale już tekst z
      tym, że on kredytu nie weźmie tylko sam na mieszkanie zarobi i że chce żeby
      jego zona nie pracowała przynajmniej póki dzieci nie pójdą do szkoły - tego juz
      nie rozumiem. Kawalerka mu nie pasuje - musi mieć wysoki standard. Nie pisałaś
      gdzie mieszkacie, ale dwupokojowe mieszkanie to spore koszty, jak dlugo
      musiałby odkładać na nie startując od zera? No chyba że on w wieku 26 lat
      zarabia przynajmniej 5 tysięcy miesięcznie, wtedy miałoby to jakiś sens. Jesli
      zarabia średnią krajową, to jego plany życiowe to, delikatnie mówiąc, porywanie
      się z motyką na słońce.

      Zasadniczo nie dziwię się, że dobrze mu u mamusi, facet ma 26 lat i zdaje sobie
      sprawę że wspólne mieszkanie to nie tylko bliskość i intymność, do której ty
      tęsknisz, ale PRZEDE WSZYSTKIM wiele obowiązków, i byc może nie uśmiecha mu się
      branie ich sobie na głowę. Teraz tylko sie dokłada do rachunków - a tak
      musiałby je płacić sam. Z drugiej strony - teraz pewnie nie musi w domu palcem
      kiwnąc, mamusia obsłuży, ugotuje/uprasuje - czy ty się do tego palisz - do
      prania jego brudnych gaci i stania przy garach? bo obawiam się, że to będzie
      twoimi pierwszoplanowymi zajęciami, a nie tulenie się do misia ...

      Obowiązki niestety spadną na ciebie - skoro nie pracujesz a twój facet ma
      patriarchalną wizję rodziny - to nie liczyłabym specjalnie na pomoc przy
      domowych porzadkach itd. Więc zamiast wyczekanej czułości, będziesz pełnić
      funkcję gosposi, która przy tym będzie siedziała sama w czterech ścianach
      czekając z ciepłym obiadem aż gdy pan i władca wróci z pracy. naprawdę tak ci
      się do tego spieszy? Masz dopiero 21 lat, zdążyłaś już nacieszyć się życiem?

      On lubi dyktowac swoje warunki, i z wiekiem mu to nie przejdzie, a ty będziesz
      coraz bardziej zalezna - i zdana na jego łaskę i niełaskę - mieszkając u niego,
      nie pracując, wychowując dzieci. A on nie wygląda mi na faceta, który by liczył
      się ze zdaniem kogoś słabszego od siebie.

      I jeszcze jedno - nawet gdyby zmobilizował się do zakupu mieszkania - uważaj z
      inwestowaniem swoich pieniędzy w cudzą własność - warto w takim przypadku
      spisać darowiznę, inaczej w razie czego - nic ci się nie będzie należało.
      • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 15:35
        Do burzy:
        Każde z nas mieszka osobno, On się do rachunków nie dokłada wogóle, więc żyje
        sobie beztrosko. Nie zarabia 5 tyś, a raczej średnią krajową w dodatku bez umowy
        o pracę tylko na um-zlec.

        Do plathess:
        Owszem trochę boję sie iść do pracy, masz rację. Na razie pracuję tzw. dorywczo
        co jakiś czas się cos trafia. Natomiast co do wyjazdu, no cóż kusi mnie to że w
        ciągu kilku miesięcy zarobię tam tyle co tutaj przez dwa lata siedząc za
        biurkiem (oczywiście gdyby udało mi sie taką pracę znaleźć, bo w grę wchodzi też
        supermarket i kasa) i dostając ok 1200 zł/mieś do ręki. Nie wyjechałabym sama
        lecz z bratem i bratową, więc miałabym jakąś opiekę. A na dziecko go łapać nie
        mam zamiaru, bo choć pewnie uważasz że jestem głupia to widać nie aż tak jak Ci
        się zdaje :) Pozdrawiam
        • burza4 Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 14.04.05, 10:30
          naise napisała:

          > Do burzy:
          > Każde z nas mieszka osobno, On się do rachunków nie dokłada wogóle, więc żyje
          > sobie beztrosko. Nie zarabia 5 tys, a raczej średnią krajową w dodatku bez
          umowy o pracę tylko na um-zlec.

          więc już wiadomo, czemu mu dobrze u mamusi. Perspektywy ma mierne, a tu jak u
          Pana Boga za piecem - nie musi się martwić o rachunki, o zakupy, wszystko pod
          nosek podsunięte a on co zarobi - ma dla siebie. Idąc na swoje - niestety
          niewiele by mu z pensji zostało, a jeszcze gdyby miał ciebie na utrzymaniu - to
          ledwo wiązałby koniec z końcem. Ciekawe jak on w takiej sytuacji wyobraza sobie
          utrzymanie niepracującej żony i dzieci. Fajna wizja - "będziemy kochanie
          przymierać głodem, ale nie pozwolę ci iść do pracy...."

          Faktem jest, że skoro nie ma stałej pracy, to i szanse na kredyt ma znikome.
          Ale główny problem i tak lezy w tym, że on nie traktuje cię jako równorzędnego
          partnera, już teraz olewa twoje potrzeby, i kompletnie nie liczy się z twoim
          zdaniem więc naprawdę nie ma co się spieszyć z utrwalaniem tego związku, bo
          cobyś nie sądziła o tym teraz - nie rokuje on najlepiej. Poza tym - Boże drogi -
          masz dopiero 21 lat - czy naprawdę tak ci spieszno do prowadzenia domu? jak
          zaczniesz teraz - to nie odczepisz się od tego juz nigdy, korzystaj z życia,
          baw się, ucz, zwiedzaj świat - przy garach jeszcze się nastoisz...:)
    • a_weasley W bogactwie i w ubóstwie 13.04.05, 17:15
      Jakieś rudymenty sensu w postawie Twojego faceta są: mianowicie trzeba mieć
      gdzie mieszkać. Równocześnie jednak jeżeli Ty żyjesz i on żyje, to wyżyjecie i
      we dwoje, pewnie nawet taniej. Można oczywiście czekać, aż się dorobicie -
      pytanie tylko, jak długo? A jeżeli chude lata się przeciągną, to co - będziecie
      tak czekać jak na Godota jakiegoś?
      Facet kredytu brać nie chce, pomysł Twojego wyjazdu odrzuca. Nie wiem, gdzie
      mieszkacie, ale jesli nawet jest to jakiś słodki zakątek, gdzie mieszkania są po
      1000 zł za metr, to pewnie zarobki też są tam odpowiednio marne.
      Do pomysłów "jedno wyjedzie i zarobi na wspólną przyszłość" mam pewną rezerwę,
      jest to posunięcie bardzo ryzykowne. A oboje wyjechać i zarobić nie możecie?
      Co by i nie było - jesteście razem dostatecznie długo, żeby z tego albo zrobić
      narzeczeństwo z w miarę konkretnym terminem ślubu (tzn. przynajmniej data
      roczna), albo powiedzieć sobie "cześć, było miło, niech będzie, że zmarnowałam
      ci kilka lat życia, ale nie zamierzam teraz sobie zmarnować kilkudziesięciu".

      Plathess - wystarczy się wypowiedzieć raz czy dwa. Zamieszczając w ciągu pół
      godziny dziesięć notek, ryzykujesz, że ktoś pomyśli, że:
      a) masz jakąś obsesję, np. na tle własnych traumatycznych przeżyć,
      b) próbujesz zakrzyczeć dość zgodny chór dyskutantów (głównie dyskutantek)
      c) celowo robisz sztuczny tłok, stwarzając wrażenie, że głosów za facetem Naise
      jest więcej.
    • zdrowazocha Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 17:17
      Naise,

      Po przeczytaniu tego watku włosy stanęły mi dęba i wróciły najgorsze wspomnienia
      - NIE DAJ SOBIE ZMARNOWAĆ ŻYCIA! Piszę to jako osoba, która przez dwadzieścia
      lat mogła obserwować jak funkcjonuje małżeńsko mężczyzna taki jak Twój na
      przykładzie własnego ojca. Wierz mi, nie ma co się oszukiwać - w takim układzie
      będziesz nikim. Niezależnie od tego czy w końcu pójdziesz do pracy, czy staniesz
      na uszach - zawsze będziesz nikim. Przyjrzyj sie jego słowom, temu jak Cię
      traktuje - twoja wina, twoja wina... zawsze będziesz wszystkiemu winna. Jeśli to
      miłość, to jest to chora miłość. Jeju, błagam Cię - na pewno nie jesteś warta
      takiego losu, jak miała moja mama. Nie będę wypisywać tu tych wszystkich
      momentów, w których jak na dłoni widać z Twoich wątków, że Twój mężczyzna ma
      wielgachne kompleksy, a Ty robisz za jego (w przenośni) worek do bicia. Napiszę
      Ci tylko, że moja mama wyrwała się z tego piekła dopiero po dwudziestu latach,
      przed pięćdziesiątką, zaczęła żyć jak człowiek - ale ten bagaż żalu za utraconym
      życiem, ten żal do siebie, że nie uciekła, kiedy wszystko jeszcze było przed
      nią... to jest teraz jeszcze bardzo piękna, ale już schorowana kobieta, teraz
      już może, ale nie bardzo umie cieszyć się życiem :( i my - jako dzieci
      cierpieliśmy strasznie - wierz mi - Twój mężczyzna nie będzie dobrym ojcem. Ile
      rzeczy tobie zabrania... a dzieciom? Przeciez nawet Ciebie nie traktuje jak
      partnera do rozmowy, zawsze wie lepiej - myslisz, że ktoś taki potrafi
      wychowywać dzieci? Wierz mi - mój ojciec potrafił... nas tresować. I nie mam tu
      na myśli broń Boże przemocy fizycznej, bo u nas jej nie było. Ale ten wieczny
      lęk :( Nie, tego słowami opisać nie idzie.
      Przepraszam, że tak emocjonalnie piszę, ale na odległość wyczuwam już te
      przerażające zachowania, które zniszczyły wiele lat życia mojej rodziny. I to
      nie chodzi o to, że Twój facet jest złym człowiekiem - pewnie nie jest, mój
      ojciec tez nie był. I nie chodzi o to czy kocha czy nie kocha - moj ojciec tez
      nas kochal. Ale zniszczyl nas niemal zupelnie. Zycie z człowiekiem, z ktorym nie
      da sie rozmawiac, ktory tylko wymaga i wszystko musi miec wg swojej wizji to
      piekło...

      Uff, co tu dużo mówić - to twoje zycie i twoja decyzja. Ale cudów nie ma. A
      życie ma się naprawdę tylko jedno.

      a jeszcze napiszę coś od siebie: mam 22 lata, jestem już mężatką i jestem
      szczęśliwa. Wyszłam za mąż za człowieka, który jest zupełnym przeciwieństwem
      mojego ojca. To chodząca dobroć, ciepło, cierpliwość i szacunek. Wyciągnął mnie
      z bulimii, z depresji, nauczył lubić siebie i cieszyć się światem - w moim domu
      nigdy mi tego nie wolno było. Fakt - nie umie tańczyć, nie rozumie poezji,
      godzinami gada o plikach i tłumikach ;) i jest biedny jak mysz kościelna. Ale
      sprawił, że czuję się tak kochana, że chce mi się żyć. Ja - która obiecałam
      sobie, że nigdy nie wyjdę za mąż, żeby nie cierpieć jak moja mama, żeby nikt nie
      ważył się mnie więcej poniżać... aż trudno mi dziś uwierzyć, że te dwadzieścia
      lat mialo miejsce.
      Ale się rozpisałam :o
      Pozdrawiam i trzymam kciuki za Twoje szczęście
    • vinca Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 19:18
      Przeraza mnie myslenie niektorych z Was. Nic dziwnego ze pozniej taka rodzinka
      biede klepie.
      Niech mi ktos wytlumaczy PO CO ktos kogo na to nie stac laduje sie we wspolne
      mieszkanie czy dzieci? Co stoi na przeszkodzie by troche poczekac i zyc na
      godnym poziomie? Jak mozna z wlasnej woli ladowac sie w dlugi? Skoro facet
      twierdzi ze Was na to nie stac to pewnie ma jakies podstawy by tak myslec, a
      poza tym wynajmowanie mieszkania naprawde jest wywalaniem pieniedzy w bloto.
      Nie wiem jakie sa miedzy Wami relacje - moim zdaniem 2 lata to pikuś, i jesli
      myslisz ze kazdy po takim czasie mysli o zakladaniu rodziny to grubo sie
      mylisz.
      Nie napisalas - albo nie doczytalam ile macie lat - ale na Boga - skoro Ty nie
      pracujesz to za co chcesz to mieszkanie wynajac????
      Poza tym jeszcze jedno - kim Ty jestes że Twój facet moze Ci czegokolwiek
      zabraniac? Sorry, ale moim zdaniem jestes super materialem na sklapciala
      mamuske przynoszaca piwo swojemu panu i władcy.
      Taka chcesz byc samodzielna to idz do pracy i sama sobie to mieszkanie
      wynajmij - wtedy zobaczysz ile co kosztuje bo chyba nie masz o tym bladego
      pojecia.
      • a_weasley Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 23:04
        vinca napisała:

        > Co stoi na przeszkodzie by troche poczekac i zyc na godnym poziomie?

        Kluczem są słowa "trochę" i "godny poziom". Bez ich dookreślenia zawsze można
        uznać, że aktualny poziom nie jest "godny", w związku z czym trzeba "jeszcze
        trochę" poczekać. I tak można przeczekać życie.

        > poza tym wynajmowanie mieszkania naprawde jest wywalaniem pieniedzy w bloto.

        To prawda, ale zanim się uskłada, pół życia minie. Kredytu on nie weźmie, bo
        nie. Żeby Naise wyjechała na roboty, on się nie zgadza z powodu jak wyżej.

        > Poza tym jeszcze jedno - kim Ty jestes że Twój facet moze Ci czegokolwiek
        > zabraniac?

        To jest bardzo dobre pytanie. Z drugiej strony szantaż "wyjazd zagraniczny albo
        ja" bywa skuteczny wobec osób skądinąd samodzielnych.
        • vinca Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 23:24
          > Kluczem są słowa "trochę" i "godny poziom". Bez ich dookreślenia zawsze można
          > uznać, że aktualny poziom nie jest "godny", w związku z czym trzeba "jeszcze
          > trochę" poczekać. I tak można przeczekać życie.

          Godne życie to dla mnie przede wszystkim własne mieszkanie, świadomość że z
          własną wiedzą i praktyką można znaleźć prace lub już sie ją ma, nie trzeba
          liczyć na rodziców ani na kogo innego bo jest się w stanie utrzymać samemu, nie
          je się zupek chińskich bo nie stać na nic więcej, ma sie pewność ze bede miała
          za co o siebie dbac będąc w ciąży, itd itp.

          Oczywiscie jak ktos chce to moze naduzywac "poczekajmy jeszcze troche" w innym
          celu - ale mysle ze łatwo sie zorientowac w czym rzecz;-)

          > To prawda, ale zanim się uskłada, pół życia minie. Kredytu on nie weźmie, bo
          > nie. Żeby Naise wyjechała na roboty, on się nie zgadza z powodu jak wyżej.

          Moim zdaniem Naise zbyt wiele w zyciu sie nie napracowała - to raz. Dwa - co z
          tego ze wyjedzie i jednorazowo zarobi te kilkanaście złotych? Potem też tak
          bedzie wyjezdzac by miała na czynsz co miesiac i opłaty? Przeciez ona nie ma
          pojecia ze takie rzeczy jak papier toaletowy, proszek do prania - słowem rzeczy
          codziennego użytku też kosztują. Skoro tutaj nie może znaleźc pracy to za co to
          potem kupi?? Moim zdaniem ona sobie nie zdaje sprawy z tego ile kosztuje
          codzienne życie - i to jest jej główny problem.



          • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 23:32
            Decydując się na wyjazd zdaję sobie sprawę że byłby to prawdopodobnie (choć
            niekonieczne) jednorazowy zarobek, ale skoro mam siedzieć tu i szukać pracy,
            albo pracować za marne grosze (bo nic lepszego może mi się nie trafić) to wolę
            wyjechać i tam zarobić, po czym wrócić i znów spróbować coś znaleźć. Tak czy
            siak niewiele mam do stracenia (oprócz faceta:/.

            Wiem ile kosztuje proszek do prania czy papier toaletowy i zdaję sobię sprawę z
            tego ile kosztuje codzienne życie - hmm wbrew pozorom może, choć nie wiem po
            czym wnioskujesz że zakupów do domu nie robię (mimo tego że mieszkam z
            rodzicami) :)
          • a_weasley Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 15.04.05, 23:36
            vinca napisała:

            > Godne życie to dla mnie przede wszystkim własne mieszkanie,

            Panie, ile ja znam małżeństw nie prowadzących godnego życia!

            świadomość że z
            > własną wiedzą i praktyką można znaleźć prace lub już sie ją ma, nie trzeba
            > liczyć na rodziców ani na kogo innego bo jest się w stanie utrzymać samemu, nie
            >
            > je się zupek chińskich bo nie stać na nic więcej, ma sie pewność ze bede miała
            > za co o siebie dbac będąc w ciąży, itd itp.

            i jak dobrze pójdzie, to się doczeka do miejsca, kiedy problem komplikacji
            ciążowych przestanie istnieć, bo po klimakterium zajść w ciążę jest dosyć trudno ;-)

            >
            > Oczywiscie jak ktos chce to moze naduzywac "poczekajmy jeszcze troche" w innym
            > celu - ale mysle ze łatwo sie zorientowac w czym rzecz;-)

            To forum jest pełne notek, z których wynika, że nadużywanie tego przez stronę,
            której życie w prowizorce jest wygodniejsze (a z reguły jest wygodne facetowi),
            jest na porządku dziennym.

            > Moim zdaniem Naise zbyt wiele w zyciu sie nie napracowała - to raz. Dwa - co z
            > tego ze wyjedzie i jednorazowo zarobi te kilkanaście złotych? Potem też tak
            > bedzie wyjezdzac by miała na czynsz co miesiac i opłaty?

            W danym momencie będą mieli parę złotych.
            Poza tym, jak słyszymy, typ zarabia średnią krajową. Czyli na bieżące życie będzie.
    • babuzonek Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 13.04.05, 23:48
      hmmm, ja nic Ci nie doradzę...
      jestem w podobnej sytuacji (pisałam o tym kiedyś), może nawet gorszej,
      bo "racjonalne" argumenty mojego faceta są dużo mniej racjonalne, niż Twojego
      (dla zorientowanych i zaciekawionych- znalazł pracę, nieźle płatną, ale "to na
      razie TYLKO na 3 miesiące", więc zero dalszych kroków...), jesteśmy razem 6
      lat, szczęśliwie oboje kończymy studia, mielibyśmy gdzie się wyprowadzić...
      farsa...

      logicznie należałoby jak najszybciej kopnąć go w 4 litery i zwiewać...
      ale nie wiem, czy masz siłę- ja na razie nie. ale przyznaję- myślę o rozstaniu,
      staram się oswajać z myslą, że nic z tego związku nie będzie.

      jedno jest pewne- nie słuchaj go i wyjeżdżaj do pracy- nie dla niego, anie
      nawet nie dla Was- dla siebie.

      pozdrawiam- m.

      • plathess Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 15.04.05, 00:30
        babuzonek napisała:

        ..



        >
        > jedno jest pewne- nie słuchaj go i wyjeżdżaj do pracy- nie dla niego, anie
        > nawet nie dla Was- dla siebie.
        >

        > A jemu, jej chłopakowi, masz za złe, że chce pracować DLA SIEBIE, a nie dla
        niej....
        No i gdzie tu elementarna uczciwość i to tzw. partnerstwo?
        • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 15.04.05, 12:30
          Czytaj chłopie ze zrozumieniem, a później napisz jak już przemyślisz dobrze :)
          • doniaania Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 15.04.05, 13:02
            nie warto czytac jego wypowiedzi, poniewaz on miota sie w tym co pisze.
            dopasowywuje swoje zdanie do potrzeb komentarza. chce byc zauwazony i chce byc
            znany jako ten zly. wzbudzac kontrowersje. he he he. pewnie jest osoba bardzo
            samotna i bardzo mocno zraniona. a moze marzy mu sie osobny watek pt.
            psychoanaliza aspolecznych komentarzy plathess...
            • plathess Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 19.04.05, 13:28
              doniaania napisała:

              > nie warto czytac jego wypowiedzi, poniewaz on miota sie w tym co pisze.
              > dopasowywuje swoje zdanie do potrzeb komentarza. chce byc zauwazony i chce
              byc
              > znany jako ten zly. wzbudzac kontrowersje. he he he. pewnie jest osoba bardzo
              > samotna i bardzo mocno zraniona. a moze marzy mu sie osobny watek pt.
              > psychoanaliza aspolecznych komentarzy plathess...


              Załóz taki wątek, he he he.
              To byś mi dogodziła he he he :-)))))
              Pozdrówka!
    • xapur Wcale się facetowi nie dziwię. 14.04.05, 01:01
      Tak się fatalnie składa, iż z doświadczenia wiem czym się kończy wieczne życie
      na kredyt. Niektóre osoby w mojej rodzinie tak żyją i nic nie mają poza
      wiecznymi długami. Dlatego ja mówię NIE, kredytom. Przynajmniej dopóki nie
      zacznę tak zarabiać, by móc to spłacić błyskawicznie.
      Wynajęcie mieszkania? Super, a macie z czego zapłacić?

      "dodatkowo najbardziej drażni mnie że tak wszystko
      ma poukładane ale nie ma planu awaryjnego, w razie gdyby...."

      Czy ten plan awaryjny to jest życie od pożyczki do pożyczki z nadzieją, że MOŻE
      BĘDZIE LEPIEJ? Nie będzie. Zwłaszcza jak pojawi się dziecko. Sorry boss - manna
      z nieba nie spada.
    • g0sik Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 14.04.05, 12:01
      Naise weź się po prostu do roboty! Jeśli Ty stękasz, że w Warszawie nie możesz
      znaleźć sobie pracy to jesteście siebie warci!
      • a_weasley Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 15.04.05, 23:29
        g0sik napisała:

        > Naise weź się po prostu do roboty! Jeśli Ty stękasz, że w Warszawie nie możesz
        > znaleźć sobie pracy to jesteście siebie warci!

        Uwielbiam, jak ludzie, którzy mają pracę i trzęsą rzycią, żeby jej nie stracić,
        pouczają tych, którzy mają problem ze znalezieniem pracy i z wielką pewnością
        siebie twierdzą, że to żaden problem.
        • g0sik Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 16.04.05, 14:49
          a_wesley napisał:

          Uwielbiam, jak ludzie, którzy mają pracę i trzęsą rzycią, żeby jej nie stracić,
          pouczają tych, którzy mają problem ze znalezieniem pracy i z wielką pewnością
          siebie twierdzą, że to żaden problem.

          Bo to żaden problem jeśli się ma dobry zawód. Fakt mam świetną pracę, od 5 lat
          w tej samej firmie. Martwić się nie muszę bo w razie czego inną znajdę bez problemu.

          Jedno jest pewne, nigdy w życiu nie zmuszałabym faceta żeby zamieszkać razem
          jeśli sama bym nie pracowała. Rodzice jeśli maja ochotę mogą Naise utrzymywać,
          facet nie musi. A ona powtarza w wielu wątkach, że nie może sobie znaleź pracy
          -p ytanie czy szuka zgodnie ze swoimi kwalifikacjami. Jestem realistką i wiem,
          że bez znajomości ma marne sznse na znalezienie dobrej pracy w biurze, ale nie
          ma się co dziwić bo który pracodawca chciałby zatrudnić kogoś ze średnim
          wykształceniem i bez doświadczenia, przyuczać ją i jeszcze świetnie jej za to
          płacić. Ale jesli chce pracować to w Warszawie jest dużo ogłoszeń do pracy w
          sklepie czy siedzenia z dzieckiem. Wszędzie trzeba się umieć sprzedać, ale nie
          zgodzę się że w Warszawie znalezienie pracy jest niemożliwe, bo w takim razie w
          innych miastach ludzie nie mieliby najmniejszych szans. Jeśli Naise nic nie umie
          a chciałaby zarabiać 3 czy 4 tys to trudno się dziwić, że siedzi w domu i czeka
          aż facet na nią zarobi. Zawsze na początek może pójść za 1000 czy 1200 do
          sklepu. Ale jeśli jej się nie opłaca lub nawet takiej pracy nie umie sobie
          znaleźć to co sie dziwisz że facet ją zwodzi - ma bzykanko za darmo a utrzymywać
          nieudacznika nie chce. Ale żeby mieć to bzykanko snuje jakieś bliżej
          niesprecyzowane plany - że kiedyś będzą razem a ona będzie siedziała i
          wychowywała ich dzieci, nie będzie pracowała bo on im zapewni mieszkanie i
          utrzymanie!
          Jeśli nie ma swojego zdania (potrzebuje zgody na wyjazd)i zamiast wziąsć swoje
          życie we własne ręce liczy na faceta to całe życie będzie dla niego popychadłem
          - jesli już się pobiorą to i tak nie będzie jej szanował a ona nigdzie nie
          odejdzie bo sama nie da sobie rady. Kobiety niezależne finansowo zawsze dadzą
          sobie radę i zdecydowanie gonią facetów którzy je źle traktują, te które liczą
          tylko na facetów tkwią przy nich nawet jeśli Ci pija, biją je nie szanują...
          • kinkygirl Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 16.04.05, 14:51
            piąteczka g0sik :)
            • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 17.04.05, 00:44
              Nie mam kwalifikacji, ponieważ jestem w trakcie studiów, nie czuję się jeszcze
              na siłach aby szukać pracy w zawodzie, dlatego też szukam zajęć 'zastępczych' -
              sekretarka, recepcjonistka, uzupełnianie bazy danych, jakieś BOK itp.
              Kiedyś pracowałam w ogrodzie (sezonowo), pakowałam w koperty foldery rekalmowe,
              opiekowałam się dziećmi - niestety wszystko dorywczo i na zlecenie :(
              Ale jeśli dziewczyny macie jakąś pracę, dla studentki, bez doświadczenia, na
              szczęście z angielskim (FCE) i z prawem jazdy to czekam na propozycje :)
              • dori7 Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 17.04.05, 20:49
                No to zamiast traktowac faceta jak caly swoj swiat wez sie za poprawienie
                angielskiego i za jakis drugi jezyk, z jednym i to na srednim poziomie teraz
                ciezko o dobra prace. Majac FCE i dobre podejscie do dzieci mozesz sprobowac
                dawac lekcje angielskiego maluchom i zarobic troche na jakis porzadny kurs
                francuskiego czy niemieckiego.
    • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 15.04.05, 12:29
      Chyba Cię jakaś kobitka ostro kiedyś potraktowała :)
      Piszesz że takie jesteśmy okrutne, wyłudzamy pieniądze od naszych partnerów, nic
      nie robimy, siedzimy w domu na czyimś utrzymaniu, i jeszcze narzekamy. Tylko
      wiesz jakoś nasi partnerzy się nie skarżą.

      Mam wrażenie że chciałbyś bym na miescu takiej 'narzekającej kobiety, będącej na
      czyimś utrzymaniu', coś, gdzieś Cię boli. Poszukaj sobie babeczki z forsą, na
      której utrzymaniu będziesz(wtedy Ty nie będziesz musiał nikogo utrzymywać,
      skończą się Twoje kompleksy, że to Ty musisz być głową rodziny), nie będziesz
      pracował, będziesz sobie narzekał, nic nie robił, może zajmiesz się dziećmi ...
      tylko jakby ta babeczka wróciła raz czy drugi do domu, a w domu syf i smród i
      walające się po podłodze puszki po piwko to byś kopa w dupe dostał że hej.

      Pozdrawiam :)
      • kinkygirl nie skarzą się? czyżby? 16.04.05, 14:43
        twierdzisz, ze wiesz ile co kosztuje. pewnie dlatego ze chodzisz do sklepu.
        brawo. a zarzadzalas kiedys domowym budżetem? wątpie. co najwyzej swoim
        kieszonkowym.
        kto płaci za twoje studia?
        szukasz pracy? jakiej? gdzie? ile aplikacji wysłałas? na ilu byłaś rozmowach?
        co ty robisz w ogóle całymi dniami ???
        to nie jest tak, ze twoj facet zmusza cie zebys czekala na to az on zarobi czy
        cos zarzadzi. ty po prostu tak siedzisz i czekasz. oczywiscie tylko w sferze
        realnej nic nie robisz, bo werbalnie jestes bardzo aktywna. coś jak poganiacz
        niewolników, rób! zarób! daj! szybciej! ile ja mam czekać! ;P
        wiesz, nie dziwię sie twojemu facetowi, że cie nie chce brac sobie na kark.
        "nasi partnerzy się nie skarżą"?
        czyżby?
        • a_weasley Mówmy o konkretach, a nie o tym co się komu wydaje 16.04.05, 20:11
          kinkygirl napisała:

          > twierdzisz, ze wiesz ile co kosztuje. pewnie dlatego ze chodzisz do sklepu.

          To bardzo dobre źródło takich informacji. Ja też właśnie w sklepie dowiaduję
          się, co ile kosztuje.

          > brawo. a zarzadzalas kiedys domowym budżetem? wątpie. co najwyzej swoim
          > kieszonkowym.

          Znam sporo małżeństw, gdzie obie strony do ślubu mieszkały z rodzicami. I jakoś
          całkiem nieźle sobie radzą.

          > kto płaci za twoje studia?

          Państwo?

          > to nie jest tak, ze twoj facet zmusza cie zebys czekala na to az on zarobi czy
          > cos zarzadzi. ty po prostu tak siedzisz i czekasz. oczywiscie tylko w sferze
          > realnej nic nie robisz, bo werbalnie jestes bardzo aktywna. coś jak poganiacz
          > niewolników, rób! zarób! daj! szybciej! ile ja mam czekać! ;P

          Odpuść sobie sarkazm i fikcję literacką. To on twierdzi, że zarabia za mało i
          będzie mógł się ożenić zarabiając więcej (przy czym teraz, mając - jak rozumiem
          - dwadzeiścia parę lat, zarabia średnią krajową, więc nie jest tak źle). I ile
          by aplikacji Naise nie wysłała (co, nawiasem mówiąc, często jest działaniem
          pozornym), faktem jest, że chciała zrobić coś konkretnego, z czego byłyby
          pieniądze, i typ to oprotestował, nic nie proponując w zamian.

          ---
          Mądry głupiemu ustępuje i dlatego ten świat tak wygląda.
          • kinkygirl Re: Mówmy o konkretach, a nie o tym co się komu w 17.04.05, 01:37
            _weasley napisał:

            > kinkygirl napisała:
            >
            > > twierdzisz, ze wiesz ile co kosztuje. pewnie dlatego ze chodzisz do sklep
            > u.
            >
            > To bardzo dobre źródło takich informacji. Ja też właśnie w sklepie dowiaduję
            > się, co ile kosztuje.

            jest duża różnica między chodzeniem na zakupy, a zarządzaniem domowym budżetem.
            nie wiem czy powierzyłabym budżet osobie, która jedyne co ma na ten temat do
            powiedzenia to "rodzice nam pomogą".


            > > brawo. a zarzadzalas kiedys domowym budżetem? wątpie. co najwyzej swoim
            > > kieszonkowym.
            >
            > Znam sporo małżeństw, gdzie obie strony do ślubu mieszkały z rodzicami. I jakoś
            > całkiem nieźle sobie radzą.
            >
            > > kto płaci za twoje studia?
            >
            > Państwo?


            za zaoczne? od kiedy? :P

            > > to nie jest tak, ze twoj facet zmusza cie zebys czekala na to az on zarob
            > i czy
            > > cos zarzadzi. ty po prostu tak siedzisz i czekasz. oczywiscie tylko w sfe
            > rze
            > > realnej nic nie robisz, bo werbalnie jestes bardzo aktywna. coś jak pogan
            > iacz
            > > niewolników, rób! zarób! daj! szybciej! ile ja mam czekać! ;P
            >
            > Odpuść sobie sarkazm i fikcję literacką. To on twierdzi, że zarabia za mało i
            > będzie mógł się ożenić zarabiając więcej (przy czym teraz, mając - jak rozumiem
            > - dwadzeiścia parę lat, zarabia średnią krajową, więc nie jest tak źle). I ile
            > by aplikacji Naise nie wysłała (co, nawiasem mówiąc, często jest działaniem
            > pozornym), faktem jest, że chciała zrobić coś konkretnego, z czego byłyby
            > pieniądze, i typ to oprotestował, nic nie proponując w zamian.

            bo to jest taki typ, który by chciał mieć taką zonkę, tylko mu forsy nie styka
      • plathess Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 19.04.05, 13:26
        naise napisała:

        > Chyba Cię jakaś kobitka ostro kiedyś potraktowała :)
        > Piszesz że takie jesteśmy okrutne, wyłudzamy pieniądze od naszych partnerów,
        ni
        > c
        > nie robimy, siedzimy w domu na czyimś utrzymaniu, i jeszcze narzekamy. Tylko
        > wiesz jakoś nasi partnerzy się nie skarżą.





        Czy to,ze jak ktoś się nie skarży ma oznaczać brak problemu?
        Na różnych forach tutaj, w wielu publikacjach czytam, iz wiele kobiet
        poniżanych przez swoich mężów, wręcz BITYCH też się NIE skarży...
        Podobno uważają (do pewnego czasu, że tak musi być, albo że 'zasługują' na
        to...)

        Zatem z twojej logiki wynikałoby, że nie ma problemu bitej kobiety DOPÓKI ta
        się nie uskarża.....?


        Na takie a nie inne zachowanie ludzi ma wpływa ich wychowanie oraz charakter.
        Wielu bije swoich partnerów, bo wychowali się w takich rodzinach. Bo są z
        natury bardziej agresywni. I wiele innych jeszcze czynników ma na to wpływ.
        Wielu mężczyzn w Polsce jest wychowywanych w domach, gdzie głowny cięzar
        zarabiania na rodzinę spada na mężczyznę i wynosząc taki model rodziny uważają,
        że powinno być, ze taka rola męzczyny.
        Wiele spraw się zmienia na świecie. W naszym kraju też. Nie żyjemy w czasach
        gdy kobieta nie może pracować, uczyć sie, robic karierę itd. To też oznacza (a
        przynajmniej powinno), że obowiązana jest pracować na siebie.
        NIestety wiele chciałoby zachować te zdobycze nie TRACĄC przywilejów: możności
        wyboru: praca zawodowa albo zajmowanie się domem.
        Takiego wyboru nie mają faceci. A powinni - jeśli już tyle się ględzi o
        równouuprawnieniu.




        >
        > Mam wrażenie że chciałbyś bym na miescu takiej 'narzekającej kobiety, będącej
        n
        > a
        > czyimś utrzymaniu', coś, gdzieś Cię boli. Poszukaj sobie babeczki z forsą, na
        > której utrzymaniu będziesz(wtedy Ty nie będziesz musiał nikogo utrzymywać,
        > skończą się Twoje kompleksy, że to Ty musisz być głową rodziny), nie będziesz
        > pracował, będziesz sobie narzekał, nic nie robił, może zajmiesz się
        dziećmi ..




        Tak, chciałbym MIEĆ takie prawo. Prawo wyboru.
        I tak: nie zamierzam utrzymywac DOROSŁEJ osoby tylko dlatego że ta jest kobietą
        i tylko z tego powodu rości sobie jakieś ekstra prawa.
        > .




        > tylko jakby ta babeczka wróciła raz czy drugi do domu, a w domu syf i smród i
        > walające się po podłodze puszki po piwko to byś kopa w dupe dostał że hej.




        Jesteś wulgarna, dziewczyno....
        Po pierwsze: nie lubię piwa, ogólnie nie piję ani nie palę
        Wbrew twoim przypuszczeniom, nie jestem brudasem, wręcz przeciwnie.
        I znam wielu facetów, ktorzy są bardziej czysci (zachowują porządek wokół
        siebie) niż ich kobiety.
    • zdrowazocha Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 16.04.05, 11:07
      ech, wszyscy o pieniadzach, a czy wy nie widzicie, że problem jest gdzie
      indziej? tu nie chodzi o to, że naise nie pracuje, ale o sposób w jaki jej facet
      ja traktuje! Przeciez naise mogła wyjechać do pracy - to JEJ NIE POZWOLIŁ. Za
      przeproszeniem, ale jeśli ona sobie ta prace znajdzie i np. zacznie zarabiać
      więcej od niego, albo na przykład szef będzie za przystojny, albo coś jeszcze i
      "panu i władcy" coś się nie spodoba to znowu jej nie pozwoli? Przecież facet
      dąży do tego, żeby była od niego zależna. Narzuca jej swój punkt widzenia i w
      ogóle nie bierze pod uwagę jej argumentów, przy czym jego własne są baaardzo
      naciągane.
      A co do pieniędzy:
      Nie chce żyć na kredyt, nie chce wynajmować? Sorki, ale z tego co pisze naise o
      jego zarobkach, to on do czterdziestki na to mieszkanie nie uzbiera. Dla mnie to
      podejście jest nierealne, gdyby nie wynajmowanie, czasem pożyczki, inwestowanie
      w cos, by mieć z tego jakąs korzyść, siedziałabym dziś w mojej mieścinie i
      czekała chyba aż wygram w totka. My zaczynalismy od zera, a dzięki głownie
      kupowaniu na raty dorobiliśmy się juz całego agd domowego i niezłego komputera.
      Jak tylko będziemy wiarygodni finansowo bierzemy kredyt i kupimy mieszkanko
      (tudzież pojedziemy na Zachód troche dorobić). Wydaje mi się, że w dzisiejszych
      czasach ludzie bez zaplecza finansowego, muszą po prostu być kreatywni i trochę
      ryzykować jeśli nie chcą skazywać się na wegetację. A facet naise chyba coś
      takiego jej obiecuje: jak już po dwudziestu latach uzbiera na mieszkanie,
      wprowadzicie się w puste ściany, bo mebli, pralki, lodówki na kredyt nie kupi,
      tylko będzie znowu na nie zbierał?

      • naise Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 16.04.05, 13:38
        Dziękuję, idealne podsumowanie. Właśnie o to mi cały czas chodziło :)
      • kinkygirl Re: On nie chce wynajmować mieszkania, i inne pro 16.04.05, 14:50
        wiesz co ja mysle? że "pan i władca" predzej czy pozniej wyjdzie z kazdego
        faceta, ktory w 100 procentach utrzymuje kobiete. jak nie na początku, to 10
        lat po ślubie, 20 lat po slubie, czy w okolicach rozwodu. i decydując sie na
        taka "kariere" naise powinna byc na to przygotowana. a ze innej kariery nie
        planuje... cóż... powinna szukac dalej, bo poza wszystkim, obecnego
        narzeczonego, choc może by chciał, po prostu na ten model życia rodzinnego nie stać.
        • a_weasley Wyszło szydło z Kinkygirl 16.04.05, 20:15
          Kinkygirl napisała, uogólniając nie wiem na jakiej podstawie:

          > wiesz co ja mysle? że "pan i władca" predzej czy pozniej wyjdzie z kazdego
          > faceta, ktory w 100 procentach utrzymuje kobiete. jak nie na początku, to 10
          > lat po ślubie, 20 lat po slubie, czy w okolicach rozwodu.

          Jakoś z mojego ojca nie wyszedł. Co prawda wszystko się może zdarzyć, sa
          małżeństwem dopiero 39 lat. Na rozwód na razie się nie zanosi (chyba że o czymś
          nie wiem).
          • naise Re: Wyszło szydło z Kinkygirl 17.04.05, 00:47
            Czasem trzeba pomyśleć pozytywnie. Myślę że znalazłoby się parę okazów, w
            których nie drzemie Pan i Władca ;) Ale jak się nie ma co się lubi, to .... Może
            uda się jeszcze zreformować tych w których już się ten Pan i Władca uaktywnił :)
            Tylko kurcze jak ...
            • kinkygirl Re: Wyszło szydło z Kinkygirl 19.04.05, 12:57
              wiesz, ja myśle, ze "pan i władca" to nie do końca jest cecha obiektywnie
              wystepujaca. dużo też zalezy od tego jak poszczególne zachowania 'jedynego
              zywiciela rodziny' odbiera ta druga strona. wiesz, jedna żona moze unikac
              sytuacji konfliktowych, podporządkowywac się i wszystko akceptować, a inna
              niewinna uwagę na temat, np. ceny butów odbierać jako atak na siebie i próbę
              "ustawiania" jej...
          • kinkygirl Re: Wyszło szydło z Kinkygirl 17.04.05, 01:40
            na ten temat to nalezałoby rozmawiac z Twoją mamą a nie z Tobą...
            • naise Re: Wyszło szydło z Kinkygirl 17.04.05, 09:21
              he??
              • a_weasley Re: Wyszło szydło z Kinkygirl 17.04.05, 14:57
                naise napisała:

                > he??

                Kinkygirl odpisywała na mój list. Ona wie lepiej ode mnie, jakie były stosunki w
                moim domu rodzinnym i co w małżeństwie wylazło z mojego ojca.
                • kinkygirl Re: Wyszło szydło z Kinkygirl 17.04.05, 16:00
                  dear a_wesley:
                  nie wiem jakie były stosunki w twoim domu rodzinnym i niespecjalnie mnie to
                  interesuje. tym niemniej nie ulega wątpliwości, że w swoim domu rodzinnym byłaś
                  dzieckiem, a nie żoną. tymczasem mowa jest o układzie sił między MAŁŻONKAMI.

                  doprawdy, freud się uśmiecha pod wąsem ;)
                  • a_weasley Re: Wyszło szydło z Kinkygirl 18.04.05, 23:50
                    kinkygirl napisała:

                    > dear a_wesley:
                    > nie wiem jakie były stosunki w twoim domu rodzinnym

                    A także w wielu innych, więc nie wypowiadaj się o tym, co się na pewno stanie.

                    > tym niemniej nie ulega wątpliwości, że w swoim domu rodzinnym byłaś
                    > dzieckiem, a nie żoną. tymczasem mowa jest o układzie sił między MAŁŻONKAMI.

                    A Ciebie w nim nie było w ogóle, więc bądź uprzejma się od niego od[---]ć.
                    • kinkygirl Re: Wyszło szydło z Kinkygirl 19.04.05, 00:10
                      jakie grube słowa.
                      w końcu ja się rozpisywałam pisałam o twoim ojcu jako o mężu, czy ty? bo
                      nieuwazny czytelnik mógłby się dać zwieść ;P
                      • marchewka281 Re: Wyszło szydło z Kinkygirl 19.04.05, 21:56
                        Dzis zakonczylam 4-letni zwiazek wlasnie z tego powodu. Uwazam,ze jak facet
                        chce ,to nic nie stoi na przeszkodzie,jak nie chce znajdzie miliony 'ale'.
                        Tak jak moj-przez ostatnie 2 lata trabil,ze nie mozemy zamieszkac,bo jego
                        zytuacja finansowa jest niepewna(to nic,ze ja mam dobra prace i zaoferowalam
                        sie pomagac); 2 tygodnie temu wyprowadzil sie do pieknego mieszkania,pol
                        godziny ode mnie,za ktore placi kupe kasy; ale to cyt.'dla naszego dobra',bo
                        teraz bedziemy sie mieli gdzie spotykac.
                        Uch-jaka ja glupia bylam....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka