15.04.05, 01:04
wiem że to może nie jest super wielki problem ale mnie już od tego "czacha
dymi" :))
nie wiem od czego zacząć?
spotykam się z facetem od miesiąca i wszystko jest oki. Problem pojawia się
zawsze jak on chce żebym go odwiedziła albo została u niego na noc. Ja się
nie zgadzam, nie chodzi tu o moje zasady, ja zwyczajnie nie chcę przebywac w
tym KOŁCHOZIE!!!
On wie o tym doskonale a jednak nie potrafi tego zrozumieć. czy to takie
dziwne że ja nie mam ochoty, odzwiedzając go ciągle przebywac z jego
znajomymi. To jest normalnie kółko wieczystej adoracji.
Dużo by pisać... Nie wiem jak mam to jemu wytłumaczyć, bo nawet sposób jak
krowie na granicy nic nie daje :(((((((((
jak postąpiłybyście w takiej sytuacji? trwać z oślim uporem przy swoim czy
dac na luz i miec to wszystko gdzieś?
no i zapomniałam co chciałam jeszcze napisać!
:DDDDD
Obserwuj wątek
    • krasnoloodek Re: help :( 15.04.05, 01:16
      dodam jeszcze że w ciągu tego miesiąca widujemy się codziennie ale tylko w
      weekendy na dłużej bo w tygodniu on pracuje po 10 godzin i dopiero ok 20 ma
      trochę czasu. Ze względu na to że ja nie chce do niego jeździć on przyjeżdza do
      mnie albo spotykamy się na mieście. Rozumie że facet jest zmęczony i nie zawsze
      ma ochote gdzies tam jeszcze jechac po pracy. Mieszkanie jest jego (mieszkaja
      tam jeszcze 2 inne osoby i ciagle są goście) ale nie ma tam ani troche
      intymności, on zajmuje pokój przechodni, więc ciągle tam sie ktoś pałęta. jaki
      jest w tym sens aby spotykac się u niego jeśli mamy zawsze asystę?
      • oxygen100 Re: help :( 15.04.05, 09:11
        Daj spobie spokoj:)) W takich warunkachnie ma szans na intymnosci chyba ze kto
        jest exhibicjonista. Za to ze stresu latwo o pochwice:)))
        • krasnoloodek Re: help :( 15.04.05, 10:16
          masz na myśli żeby dac sobie spokój z facetem czy odwiedzinami w kołchozie? :))
          • oxygen100 Re: help :( 15.04.05, 10:51
            z odwiedzinami w kolchozie of kors:)) A nie masz jakiegos swojego cieplego
            cichego kata zeby sie w spokoju pobzykac jak bialy czlowiek??
          • oxygen100 Re: help :( 15.04.05, 10:52
            hehe albo zaproponuj mu hotel. I niech zaplaci ale wiesz taki *****
            • krasnoloodek Re: help :( 15.04.05, 11:02
              no już nawet nie chodzi o bzykanie :)) możemy u mnie - więc to nie jest jakimś
              problemem. Chodzi o to że ja nie będę siedziała u niego, bo tak to spotkać się
              z nim mogę w parku no i komfort będzie większy :) nie chce mi się widzieć z
              mieszkańcami kołchozu :))))))))))))))))))))))))
              on twierdzi że jak jest zmęczony to wolałby się spotkać u siebie, ciekawe jak
              wtedy sie zrelaksuje, no i oki potrafie to pojąć ALE!!! zawsze tam przesiadują
              ONI.............
              Korona z głowy mi ostatecznie nie spadnie ale po co mam sie wkurw... na nich,
              na niego, na wszystko??
              • oxygen100 Re: help :( 15.04.05, 11:45
                no skoro mozecie sie bzykac u siebie to juz w ogole luz. Myslalam ze TU jest
                pies pogrzebany:)) Ja Cie rozumiem tez bym sie wkurwiala na Twoim miejscu. Ale
                no wiesz zawsze mozecie SZCZERZE POROZMAWIAC:)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka