martunia90
19.05.05, 13:15
kiedy po kolejnej próbie zejścia się, co i się stało, nie specjalnie możecie
się dogadać z własnym facetem, ale do kłótni nie dochodzi. Jakoś tam żyjecie
razem choć specjalnie szczęśliwe nie jesteście.I w końcu dzień jak codzień
niespecjalnie różny od innych, facet wraca do domu z pracy o 22.30 z
pretensjami czemu śpicie tak wcześnie. W końcu wychodzi po chwili z domu z
piwem rzucajac w przelocie - idę sie przewietrzyć!!!
Wraca o 4 rano i dziwi się czemu jeszcze nie spicie, z ironią w głosie,
kładzie się tyłkiem do Was. A rano pyta sie czemu jesteście złe.
Miałam wczoraj taka sytuację, z tym że u nas jest naprawde źle. Więc mysle że
położył krzyżyk nan nas. A jak wam sie wydaje??? Dodam ze jestesmy zaręczeni
i miało być dobrze.
Pozdrawiam
Jak mnie wysmiejecie albo zjecie przeżyję