Dodaj do ulubionych

ręce opadają

30.06.05, 19:50
Mimo że jestem dwa lata po ślubie to najchętniej wzięłabym rozwód, gdybym nie
miała mojej córci(10 miesięcy).Mam dosyć mojego męża i ciagłego mu dogadzania.
Niedość że prawie nic nie robi przy dziecku to jest wielce zmęczony i albo
czyta książkę albo gra na komputerze. Jak coś mu powiem to twierdzi, że jest
przemęczony bo ciężko pracuje(6 dni w tyg. po 8 godz.), ale to że ja pracuję
(5dni po 8 godz.) i na dodatek dojeżdzam autobusem 1,5 godz. w jedną stronę bo
on jeździ autem to nie ma znaczenia.Gdyby tak można było cofnąć czas to
napewno bym za niego nie wyszła.
Obserwuj wątek
    • ollie1 Re: ręce opadają 30.06.05, 19:59
      więc przestań mu dogadzać! Każdy ma prawo być zmęczony, ale nigdzie nie jest
      napisane, że kobieta ma dogadzać mężczyźnie. Skoro oboje pracujecie a oprócz
      pracy są jeszcze domowe obowiązki to należy te obowiązki podzielić. Naprawdę
      nie warto brać wszytkiego na swoją głowę, to jest też jego dom i jego dziecko
      więc powinien Cię odciążyć. I to nie z łaski na pociechę, od święta, ale po
      prostu zacząć traktować dom i rodzinę jako WSPÓLNY obowiązek.
      Spróbuj opanować żal i emocje i spokojnie i asertywnie z nim porozmawiać.
      Powiedz, że Ty też jesteś zmęczona po pracy i sama nie dasz rady wszystkiego
      ciągnąć podczas gdy on gra sobie na komputerze.
      Czasem trzeba uporu i knosekwencji, czasem omijania naczyń w zlewie przez kilka
      dni aż on sobie przypomni, że obiecał pozmywać. Ale jeśli tego nie zrobisz to
      on się przyzwyczai, że tak właśnie ma być.
      • izelka Re: ręce opadają 30.06.05, 20:06
        Obawiam się że ja go do tej wygody już przyzwyczaiłam
        • moboj Re: ręce opadają 30.06.05, 20:39
          to skoro go przyzwyczaiłaś to możesz go też odzwyczaić.
          a z wlasnego doświadczenia powiem Ci, że dzieci powinny być wręcz bodźcem do
          rozwodu, a nie przeszkodą. wychowanie w toksycznej rodzinie przynosi więcej
          szkody niż pożytku.
    • wojtow Re: ręce opadają 30.06.05, 20:58
      Ja mam taki sposób: jeśli nie zmyje mąż po sobie szklanki ona stoi i zarasta.
      Jesli jemy razem obiad pytam:kto zmywa ?
      I nie rzucam się aby go wyręczać we wszystkim i nie podtykam mu pod nos.
      Sam sobie prasuje koszule, zmywa po sobie, czasami gotuje.
      • dzenifer Re: ręce opadają 02.07.05, 16:26
        u nas kto nie gotuje ten zmywa. we wszystkich sie dzielimy, chociaz nie zawsze
        po rowno:) sa rzeczy, ktorych ja nie robie (np. nigdy nie targam siat z
        zakupami), i ktorych nie robi moj ukochany (np. nie prasuje), lozko scieli kto
        pozniej wstaje, tak bylo od poczatku i mam nadzieje, ze tak zostanie :)
    • ewcia1976 Re: ręce opadają 02.07.05, 10:42
      Po pierwsze nie dogadzaj nie jesteś robotem.
      Zastanów się czy kochasz męża. Jeśli tak, porozmawiaj z nim, spróbujcie coś
      zmienić. Jeśligo nie, odejdź od niego,życie w związku bez miłości szkodzi nie
      tylko Tobie lecz także Twemu Dziecku.
    • annb Re: ręce opadają 02.07.05, 11:28
      pani izelko skoro paniz a niego wyszła, musiałą go pani kochac.wiec nie
      poddawac sie tylko małymi kroczkami jak radza dziewczyny :)
      pomalutku do przodu.
      jak juz bylo wyzej...szklanek i kubkow nie odnosic, ubran po nim nie zbierac.
      jak sie zdziwi ze czystych ubran nie ma powiedziec..kochanie pokazac ci jak sie
      pralke uruchamia?
      jak bedzie warczal powiedziec ze dziecko coraz wieksze i absorbuje coraz
      bardziej :)

    • simonkapl Re: ręce opadają 02.07.05, 16:33
      U nas nie ma jako takich podzialow.Ja gotuje co prawda, za to lozko scieli ten
      kto ma czas, zakupy robimy zawsze razem, sprzatamy zcasem arzem, zcasem tylko
      ja, bo mam wiecej zcasu, naczynia myjemy w zaleznosci kto ma wiecej czasu.Nigdy
      za to nie zajmuje sie smieciami.
    • pepperann Re: ręce opadają 02.07.05, 19:11
      Tak to jest, facet prędzej zauważy brak obiadu i brak czystej koszuli, niż to,
      że obiadek pod nosek podany, a koszulka w szafie uprana i uprasowana. Jeśli coś
      Was jeszcze łączy - nie poddawaj się. Sama mówisz, że go przyzwyczaiłaś do tego
      stanu rzeczy, więc po części jesteś za to odpowiedzialna. Zatem - do dzieła.
      Najpierw- po dobroci, miło. Rozmowa, że nie możesz tyle robić, że go prosisz,
      chwalisz, że umawiasz się z nim, co od tej pory ma robić on (konkretnie a nie
      "pomagać więcej"; to znaczy, że będzie np "wynosił śmieci, słał łóżka, zmywał,
      jeśli nie gotuje itp.). Jeśli nie pomoże i nie będzie chciał po prośbie - to po
      groźbie. Czyli - po prostu nie rób wszystkiego. W końcu i jemu zacznie to
      przeszkadzać. Dom to Wasz wspólny obowiązek.

      Jedna moja znajoma, któa miała taki problem, a facet nienawidził prac domowych i
      uważał je za niegodne mężczyzny, ale miał dobre chęci, rozwiązała to tak: On
      zrezygnował z części wydatków na swoje przyjemności i opłacał pomoc domową.
      Jeśli Was stać - pomyśl i o tym. U mojej koleżanki przyniosło to też ten efekt,
      że facet zaczął bardziej cenić pracę "kobiety w domu". Ale zrezygnować musi on z
      czegoś (jazdy samochodem do pracy więc wydatków na benzynę, wyjść z kolegami,
      sportu, wyjazdu, nie wiem, czegoś ważnego).
      • ollie1 Re: ręce opadają 03.07.05, 15:18
        podoba mi się ten pomysł z opłaceniem przez faceta pomocy domowej, to chyba
        jedyna szansa aby zrozumiał ile tak naprawdę kosztuję obiadek podany pod nos,
        posprzątane kąty i uprasowane koszule.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka