Dodaj do ulubionych

Odwiedzać teściów?

30.11.05, 19:40
Jestem mężatką od 5 miesięcy dopiero a już ma teściów powyżej... Najpierw nam
zepsuli wesele (dłuższa historia), potem kilka innych imprez, ciagle mnie
obgadują, obrażaja moich rodziców, maja wieczne pretensje o wszystko no i
oczywiscie uważają ze ich syn jest dla mnie za dobry i jak sama tesciowa
powiedziała mógł sobie lepszą znaleść, że o braku dzieci nie wspomne.
Naszczescie z meżem sie zgadzamy a ich uwagami sie nie przejmuje. Jednak
ostatnio wysiadam. Jeszcze nigdy nas nie odwiedzili, nie złozyli zadnych
zyczen, a jak sie wprowadzalismy do nowego mieszkania i męża siostra oraz
szwagier nam pomagali to tescie zrobili awanture; ze poco oni do nas jeżdzą
itd. Zatkało mnie. Przecież my wszystkim tam pomagaliści w czym sie dało.
Teraz tesciowa nas zaprosiła na urodziny teścia " macie przyjsc w sobote, tak
co bedziecie". Ja niechce iść bo wiem ze bedzie awantura, mąż nalega by iść.
Co zrobic? Przekonac męża, ustapić, nie isc samej?
Obserwuj wątek
    • mjerominek Odpowiedź 30.11.05, 19:49
      moja swiętej pamieci babcia mowila mi
      "Bądź mądrzejsza od innych"...
      uważam, ze powinnaś iść. Masz poparcie w mężu to jest najwazniejsze, nie jest
      "mami-synkiem" czyli nie jest tragicznie.
      Mozesz porozmawiać z męzem.
      Pobędziemy max 2 godziny i spadamy do kina aby się odstresować, a innym powiemy
      ze mamy inną imprezke jeszcze u przyjaciol bo ktos ma urodziny :)

      ale nie powiem masz okrutna sytuacje;/
    • pegy2 Re: Odwiedzać teściów? 30.11.05, 22:12
      chipsi napisała:

      Jestes 5 miesieczną mężatka i już tyle zła? Przeciez jesli cie nie odwiedzaja
      to nie masz z nimi kontaktu?Skad wiesz o tym wszystkim że cie obmawiaja i tez
      twoich rodziców?Ktoś ci pewnie doniósł.Jesteś pewna ze ten kto ci to przekazał
      powiedział prawdę.
      • chipsi Re: Odwiedzać teściów? 01.12.05, 16:09
        Owszem cos tam doniesiono ale na tym sie nie opieram, większość tych rzeczy
        usłyszałam osobiscie czy to od nich czy przypadkiem (nie podsłuchiwałam). No i
        to ze oni nas nie odwiedzaja nie znaczy ze my nie odwiedzamy ich.
    • morphea1 Re: Odwiedzać teściów? 30.11.05, 22:18
      czytałam co Ci narobili teściowie na weselu...(o ile dobrze pamiętam- jeszcze
      na forum ślub i wesele)
      Ja bym poszła- w koncu raz na jakis czas możesz się poświęcić ale.. pewnie
      wzięłabym tabletkę hydroxyzyny i siedziała zamulona przez całą imprezę :)
      Zreszta masz oparcie w mężu- możecie założyć ze jeśli zaczną się jakieś
      nieprzyjemne komentarze to po prostu wychodzicie...
      Pozdr
      • marti_ka82 bardzo dobrze cie rozumiem... 01.12.05, 09:17
        ja o tym co szanowna rodzinka mojego meza mowi o mnie i o mojej rodzinie
        dowiedzialam sie 3 dni temu, nie wiem skad oni maja takie informacje, ale
        gratuluje im wyobrazni, a jest mi strasznie przykro, ze nie znajac mnie i mojej
        rodizny na tyle dobrze by sie wypowiadac, oczerniaja nas za plecami... to
        boli... ja tez jestem 5 miesiecy po slubie cywilnym bo koscielny jeszcze przed
        nami.. najbardziej rani fakt, ze jak tam przyjezdzlaam do nich to wszyscy sie
        usmeichali, rozmawiali ze mna, bylo martynko to martynko tamto, a teraz gdy
        uslyszalam rozmowe mojego meza (dal mi sluchac) to sie przerazilam... a
        czytajac jego rozmowy (jesli te psory rozmowami mozna nazwac) z jego
        rodzenstwem to stwierdzialm, ze ja to musze byc zlo wcielone... wykrozystuje
        go, on jest naiwny i mi we wszystko wierzy, jestem zla bo zamiast jechac do
        meza ( mieszka za granica ja wrocilam do polski bo koncze 5 rok i pisze
        magisterke) to chodze po uczelni do domu dziecka i zajmuje sie takimi bachorami
        (zalosne), i ze nie rzucam wszystkoego dla niego, zen iby moja rodizna zeruje
        na lukaszu ( nie wiem wychodzi na to, ze on placi za wszystko co maja moi
        rodzice, bog wie co jeszcze), juz nie mowiac o tym, ze zyczliwy brat blizniak w
        dodatku lukasza, oferowal sie pomoc sprzedac mu jego auto i co zrobil z
        pieniedzmi? podzielil miedzy sowja rodzine bez wiedzy mojego meza, a go
        oklamywali ze auo nadal stoi na posesji, po interwencji lukasza w tej sprawie
        polecialo ze jestem taka siakoa i owaka... i ze slubu koscielnego nie bedzie bo
        oni na niego nie przyjda... zalsone i obludne... falszywa to wszystko takie...
        moj maz stwierdzil ,ze on rodziny nie ma, ze nic od nich nie chce da sobie sam
        rade skoro jest tak jak jest, swoja droga to ja teraz wiem dlaczego jego mama
        zawsze podkreslala nawet juz po cywilnym, lukasza mieszkanie, lukasza pies,
        lukasza auto, zastanawia mnie jedno skoro niby jestem z nim la pieniedzy... to
        gdzie on je ma,skoro aktualne nie mamy auta, mamy 2p okojowe mieszkanie, a
        poprzednie auto mialo 13 lat <szok> ehh szkoda slow, jesm i strasznie ciezko,
        bo wiem, ze rodziny sie nie wybiera, nie chcialabym zeby sobiep omysleli znowu
        ze wszystko to przeze mnei, ze ja go burze przeciwko nim i dlatego sie od nich
        odcial... ja osobiscie nie chce ich na dzien dzisiejszy widziec... a i wiem ze
        tej niesprawiedliwosci nie zapomne... nikt niep amieta, jak zsotawalam z
        tesciowa w nocy bo maz byl w szpitalu, jak jezdizlam zl ukaszem do szpitala,
        jak jezdzilismy zalatwiac z tesciami rozne ich sprawy, odbierac z sanatariow,
        jak bralismy siostre lukasza na wakacje, jak pomagalismy jego bratu, do kogo
        dzwonili jak pies zdechl, zeby go zakopac, kto im zafundowal nowego czworonoga,
        kto wysluchiwal zali i pretensji do omy, meza... itp itd.. ehh nie chce juz
        nawet o tym myslec, przedwcozraj po tym co sie dowiedzialam ,cala noc plakalam,
        trzeslam sie i nie spalam... a jest mi tym bardziej trudno ze wiem ze lukasz
        tak smoa top rzezywa a ja nie moge byc blisko niego... :(
        • kiecha3 Re: bardzo dobrze cie rozumiem... 01.12.05, 10:12
          powinna go wspiera On stracl rodzine... nie ty.. ty tytlko tescow.. zreszta z
          tego co piszesz to tylko ciezar..wiec nie becz tylko dzwon do M i go pochwal za
          dorosla decyzje i powiedz ze go wspierasz i jestes po jego stronie!!!
          • marti_ka82 Re: bardzo dobrze cie rozumiem... 01.12.05, 14:20
            kiecha ja z nim rozmawiam codziennie, nie wiem czy przypadkiem to nie ty mi
            pomoglas dorosnac do decyzji stwierdzeniem, jesli nie potrafisz bez niego zyc,
            to go pokochaj... to ty prawda? lukasz wie, ze jestem z nim, damy sobie we
            dwoje rade, naszczescie mamy wsparcie w mojej rodzinie a to juz bardzo wiele,
            wiem, ze ja traci... ale on tego nie chcial... to oni podjeli decyzje, to oni
            oczerniaja mnie i moja rodizne zupelnie nie majac do tego podstaw, nie wiem
            dlaczego... a prawda jest taka ze ja wiem o lukaszu wiecej niz oni... ehh
            szkoda lsow...
            • kiecha3 Re: bardzo dobrze cie rozumiem... 05.12.05, 07:41
              tak, to byłam ja...
              nie zrozumiałas mnie.... jeżeli jesteście razem, to bardzo dobrze.. tylko
              musicię się wspierać... zobacz.. on traci rodzinę ( nie wazne z jakich powodów)
              i jest to dla niego osobista tragedia... musisz go wspierac....
              I jestem dumna że spróbowałaś i jest co dobrze ;D
              • marti_ka82 Re: bardzo dobrze cie rozumiem... 05.12.05, 09:58
                dziekuje kiecha... ja wiem ze musze go wspierac chociaz nie mam tego
                ulatwionego 900 km odleglosci robi swoje... pozdrawiam :) i dziekuje ci za
                wszystko :) mam nadzieje, ze los cie wynagrodzi :)
    • moona9 jakie to straszne co to za rodzina? 01.12.05, 13:25
      • marti_ka82 Re: jakie to straszne co to za rodzina? 01.12.05, 14:21
        widzisz moona... ja tez nie potrafilam sobie czytajac posty wyborazic, co za
        ludzie moga niszczyc zwiazek swojego dziecka, nie wiadomo po co i dlaczego...
        nie wiem co ja im zawinilam i nie wiem co swoim tesciom zawinila autorka tego
        postu... az czasem zastanawiam sie czy takie osoby maja serca...
    • pati102 Re: Odwiedzać teściów? 01.12.05, 13:53
      Chipsi, kobieto ja myslalam, ze Ty juz po tym weselu dasz se swiety spokuj z
      probami pojednania, zaprzyjazniania itd. ehhh Twoj chlop nie reaguje? jedyna
      metoda to naprawde jest pokazanie im srodkowego palca, dlaczego mieli by sie
      zmienic skoro ich zachowanie nie ma zadnych konsekwencji?
      • chipsi Re: Odwiedzać teściów? 01.12.05, 16:15
        Witam Pati! Na jakis czas dałam sobie spokuj :) Ostatnio mi tylko jakoś psycha
        siada. Tak naprawde to nawet nie o mnie chodzi tylko o mojego męza bo chociaż
        powtarza ze ma ich gdzies to jednak widze ze mu przykro. No a temat powrócił bo
        planujemy dzidziusia a wtedy to juz nie bedzie sprawa miedzy nami a tesciami.
        Moze masz racje, olewanie nie dało rezultatu moze trzeba jakies inne
        konsekwencje... dzieki;)
        • pati102 Re: Odwiedzać teściów? 02.12.05, 11:41
          no wlasnie jak pojawi sie dziecko dopiero bedziesz miala, kochana babunia,
          mowiaca ukochanemu wnusiowi o tym jaka #^&%& jest jego mamusia (przerabiane
          przezemnie w kontaktach ja - moja babka) jesli tego nie zalatwicie bedzie coraz
          gorzej:( btw milego starania o potomstwo:) buzka
    • kuczina Re: Odwiedzać teściów? 03.12.05, 16:03
      Cześć mogę ci podać rękę tak samo jak ty jestem mężatką od czerwca i chcę ci
      napisać że mam podobną sytuacje tylko mam o tyle gorsza że ja mieszkam z
      teściami!!! Czeski film się tu dzieje rozumiem cię bo to samo jest u mnie
      obrażanie rodziców nic im nie pasi.Gdybym miała teraz wybierać wynajem
      mieszkania a tu napewno wybrałabym mieszkanie!ale cóż za późno ja na twoim
      miejscu bym ich olała nie poszłabym specjalnie aby udowodnić fałszywej mamuni
      że jej syn jest zależny od żony którą kocha a jej zaprosinki niech se wsadzi w
      d...! jeśli tak postąpisz to dopiero będzie zła że ty to pół bidy ale synalek
      nie przyszedł??? a niech ma zagadke i niech sie zastanowi że wpieprzanie się
      tam gdzie nie jej biznes na dobrze nie wychodzi doskonale cię rozumiem nie
      jesteś sama!!! pozdrawiam cię olej zgredów walcz o miłość męża aby był po
      Twojej stronie i cię kochał!!!
      • bersi Re: Odwiedzać teściów? 03.12.05, 17:21
        kuczina napisała:

        Nie narzekaj i ciesz sie ze cie przyjęła tesciowa pod dach bo wcale nie musiała ,to tylko dobrze o niej świadczy,a jak ci nie pasi to wal do swojej mamusi bo tam jest twoje miejsce.Wszystkie tak narzekacie a zwalacie sie po slubie do tesciowych.Czy to nie jest dziwne?Cierpiętnice robicie z siebie zanim postarac sie o mieszkanie najpierw slub a pozniej narzekanie ze tesciowa niedobra.
        • marti_ka82 Re: Odwiedzać teściów? 03.12.05, 21:31
          przperaszam kuczina ale ja nic od tesciowej nie dostalam nie biore i brac nie
          bede... nie mieszkam z nia i nigdy nie mieszkalam.. (to bylo by dosc trudno
          skoro moj maz mieszka w niemczech a jego rodzina w polsce) nawet teraz gdy
          koncze studia mieszkam ze swoimi rodzicami... wiec nie rzucaj blotem w
          dziewczyny na ktorych miejscu nigdy bys byc nie chciala... i ci tego nie
          zycze... by tesciowie mowili o tobie bog wie co i wymyslali dziwne historie...
    • kiecha3 Re: Odwiedzać teściów? 05.12.05, 07:54
      czytam i czytam.. i aż mnie strach zdejmuje.... absolutnie, przyjmuje do
      wiadomości że mieszkanie pod jednym dachem z teściową to mordęga ( same się na
      to zdecydowałyście, a trza było przed ślubem jakieś gniazdko sobie znaleźdz )
      Ale ludzie kochani.. ja wiem że ci ludzie, mają zawsze swoje zdanie i opinię (
      niekoniecznie pokrywająca sie z naszą) ale miejcie jakis poziom... Jeżeli
      teściowa wam mówi że jej się to czy tamto nie podoba, to zamiast od razu mówić
      " niech się mama nie wtrąca"....aż do ..."spie.alaj!" należałoby zapytać a
      czemu? Dlaczego jej sie to nie podoba ( uwierzcie mi że każdy człowiek mięknie)
      a może ma rację. A jeżeli sie czepia wszystkiego ot tak dla własnego widzi mi
      się, mówić jej " tak tak kochana mamusiu" i robić swoje.
      Pamiętajcie że to jest waszego M matka, i jaka by nie była nalezy jej sie
      szacunek. A poza tym, jak byś sie czuła gdyby teściowa nagle zmarła a ty bys
      s9ię z nią pokłuciła kilka dni wcześniej.. ja tam bym się zastanawiała czy to
      nie przeze mnie, np zawał... itp...
      Należy przejśc do porządku dziennego nad jej słowami, ale robic wszystko by
      nie mogła się doczepic... wyobraź sobie co zacznie wymyślać jak nie
      przyjdziecie!!!! A co jak przyjdzie dzidziuś.. wtedy to ty będziesz wyrodna
      matka !!!! Pijąca, bijąca etc..... Dla spokojności sumienia trzymaj pozory ;)
      Dobrego wyboru !!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka