Dodaj do ulubionych

Historia pewnej miłości

07.01.06, 12:14
Pewnego dnia Go spotkałam. Na początku był tylko kolegą, ale potem stawał mi
się bliski. Imponował mi nie urodą ale mądrością i odpowiedzialnością.
Chociaż był odemnie młodszy nie przeszkadzało mi to. Zakochałam się. Był mi
bardzo bliski. Jeden dzień bez Niego był dla mnie pusty. Był dla mnie
oparciem i radością. Polubiłam rzeczy które przed tem były dla mnie
nudziarstwem. Odkrył dla mnie nową stronę życia. Po raz pierwszy od paru lat
chciałam żyć ...... z Nim. Nie zawsze bło idealnie. Ale po każdej kłótni było
mi źle. Czegoś mi brakowało . Odkrywałam jak bardzo go kocham.Nie chciałam
być z nikim innym. Przyszedł czas na samodzielne życie. Wyprowadziłam sie z
domu. Myślałam wtedy "nasz dom". Chciałam żeby był ze mną, chciałam Go wyrwać
z tego swiata i mieć dla siebie, chciałam się zasypiać i budzić przy Nim,
chciałam żyć sto lat i umrzeć trzymając Go za rękę. On był odpowiedzialny.
Najpierw studia, praca a potem rodzina bym mógł ci dać to co najlepsze.
Przecież za to go właśnie kochałam. Nadszedł ten dzień. Wkońcu był mój.
Mieliśmy być razem na zawsze. Mieliśmy plany. Dziecko. Potem okazało się że
nie bedzie tak łatwo byłam chora. Cały długi rok kosztownego leczenia i
wiele nieudanych prób które mnie szczególnie dużo kosztowały. Nie czułam sie
kobietą. Ale przetrwałam wszysto bo On był ze mną, znowu był mi pocieszeniem
i wsparciem, czułam się kochana a to było dla mnie najważniejsze. W końcu
nadszedł ten dzień. Dwa najpiekniejsze paski na plastikowej tabliczce.
Odpowiedzialna decyzja zmiana pracy bo teraz bądzie ojcem. Byłam szczęśliwa.
I nagle .... zostałam samotna, ciągle go nie było. Nie czułam się dobrze,
sześć miesięcy ciągłych wymiotów, mdlałam w różnych dziwnych miejscach a On
miał dla mnie coraz mniej czasu. Bolało mnie żę już nie chciał być ze mną
wolał być z kolegami, zawsze były jakieś spotkania biznesowe, towarzyskie z
których nie mógł zrezygnować. Zaczeły się póżne powroty do domu i awantury.
Padało wiele słów które nigdy nie powinny paść. Potem świadomość że Go kocham
Tak kocham Go mimo wszystko pchała mnie do niego i kazała podać rękę i
powiedzieć -przepraszam, nie kłoćmy się więćęj... Potem było tylko gorzej.
Parę dni sielanki i awantura. Powiedział mi że on lubi się bawić i nie
zrezygnuje z zabawy dla mnie. Już nic dla Niego nie znaczę. Jestem tylko
matką jego syna. Boli.... Rozmawialiśmy. Oboje mieliśmy się zmienić.Dla syna
i dla siebie. Nie wyszło. Poszło o głupotę jak powiedziała jego mama. Nie
chciałam żeby pił czwarty dzień, nie chciałam przyjmować gości w domu,
mieliśmy chore dziecko i chciam żeby był w ten wieczór dla
mnie.Awantura.Póżne powroty do domu. Ciche dni. Obcy ludzie zmuszeni sytuacją
ze sobą mieszkać. Nie chce żeby tak było. Kocham Go mimo wszystko. Wyciągam
rękę.On ją odrzuca. Nie chce już ..... Wczoraj znowu wrócił późno. Co ty
wyrabiasz? - pytam - piszę na komputerze- powiedział- Co znami będzie dalej
co zamierzasz?- Zastanowie się odpowiedział nawet na chwilę nie odrywająć
wzroku od ekranu monitora. Co dalej........... A ja Go kocham mimo
wszystko...... debilka
Obserwuj wątek
    • magpie101 Re: Historia pewnej miłości 07.01.06, 17:45
      smutne! ale to jest tylko samo zycie! moge tylko ci powiedziec, ze nigdy nie
      jest tak zle zeby nie moglo byc gorzej - tak sobie powtarzam, gdy mam dola.
      • kiciek78 Re: Historia pewnej miłości 07.01.06, 22:23
        Przezylam cos bardzo podobnego choc na cale szczescie nie do konca . Totalne
        upokorzenie, poddanie sie mezczyznie . Bo go kochalam. A potem slowa, ze juz ze
        mna nie chce byc i ogromny bol porownywalny ze smiercia kogos bliskiego. Nie
        bylam w stanie funkcjonowac on byl miloscia mojego zycia, bycie z nim to bylo to
        co mialam robic w zyciu. doskonale dopasowanie. Miliony telefonow i maili z
        mojej strony. Tysiace dloni i tysiace razy przepraszam. Tylko po co?
        Teraz mam podobnie i poweidzialam sobie jedna rzecz. Juz nigdy w zyciu nie dam
        sie tak skrzywdzic choc mojego meza kocham 100000000+n wiecej. Ale godnosc
        kobiety to jest najwazniejsza rzecz. Zaslugujemy na cos lepszego. Jednym slowem-
        porozmawiaj szczerze o tym co cie boli po czy kopnij go i uwierz ze jestes w
        stanie wiecej przetrzymac niz ci sie wydaje
        • anka766 Re: Historia pewnej miłości 07.01.06, 22:59
          Próbowałam rozmawiać. Zawsze nie był to odpowiedni czas albo słyszałam jego
          zastanowię się. Nie mam siły. Jestem rozdarta pomiędzy dwa skrajne uczucia
          kocham Go bo nic nie jest w stanie przekreślić tego co przeżyliśmy i chyba...
          tak w jakiś sposób nienawidzę za to co mi robi. Nie jestem ślepa. Jestem w jego
          świecie zaraz chyba po pani krystynie w gazowni ale jest jeszcze ktoś dla kogo
          muszę być silna -nasz syn. Dokucza mi tylko samotność i pustka.
    • ania20lub Re: Historia pewnej miłości 08.01.06, 18:56
      kobieto, posluchaj, dla syna rostan sie z nim, nie ma nic gorszego niz
      codziennie ogladac teatr w ktorym rodzice graja przedstawienie o rodzinie, a
      dziecko i tak wie ze jest inaczej, nie ludz sie, nie dawaj sie tak upokorzyc,
      badz silna i zostaw go dla syna. twoj facet nie jest ciebie wart
      • skin2 Re: Historia pewnej miłości 09.01.06, 02:09
        wiesz podziwiam twoją siłe i wiare,ale jeżeli nie pokażesz że Ty także masz
        cierpliwość ograniczoną to ten pan się nie zmieni.Mimo bólu odejdż jeżeli jemu
        zależy na Was to przyjdzie jak nie to tak miało być jedno jest pewne nie można
        być do końca poddanym i wyrozumiałym na wszystko trzeba niestety nawet w
        małużeństwie prowadzić jakąś polityke.Podziwiam Cie i chciałbym żeby moja
        ślubna miała połowe Twojej cierpliwości.Powodzenia
    • pinkdot Re: Historia pewnej miłości 09.01.06, 17:24
      Nie mam pojęcia jakim cudem zaimponował Ci mądrością i odpowiedzialnością.
      • anka766 Re: Historia pewnej miłości 09.01.06, 18:23
        Zakochałam się w innym człowieku.Nie wiem co się stało zasmakował kawalerskiego
        życia od kolegów czy poprostu uczucie w nim wygasło. Nie wiem co robić.
        Spróbować znowu porozmawiać ale to już zakrawa na masochizm czy dać sobie
        spokój Narazie oddałam mu obrączkę może coś dotrze do tej głowyPozdrawiam i
        dziękuję za posty nie jestem sama
        • horpyna4 Re: Historia pewnej miłości 09.01.06, 20:01
          No cóż, miłość podobno zakłada człowiekowi różowe okulary. A po ślubie zdejmuje
          i zabiera.
          • woman-in-love Re: Historia pewnej miłości 09.01.06, 20:04
            nie deb8ilka,tylko współ-uzalezniona;to sie leczy
            • anka766 Re: Historia pewnej miłości 09.01.06, 21:00
              OD czego uzależniona?
            • skin2 Re: Historia pewnej miłości 10.01.06, 16:25
              women co Ty pieprzysz bez zrozumienia.Tego uczą w 2 klasie.Aniu trzymaj sie
              może można Ci jakoś pomuc daj znaćmoże akurat.Pozdrawiam
    • anka766 Re: Historia pewnej miłości 10.01.06, 17:33
      Jesteś facetem. Poradż z punktu meskiego widzenia jak ratować sytuację. Chcę
      spróbować to ratować zrobić wszysko jak się nie uda to trudno
      • skin2 Re: Historia pewnej miłości 10.01.06, 22:33
        A no jestem facetem.Ale wierz mi poradzic tobie mo ciezko jedno co się nasówa
        to walni go w beret i olej go (fajnie mi to pisać- no nie!)domyslam się co
        czujesz chciała bys mieć powiedzmy normalna rodzine itd.Trudno wyciągnąć
        jednoznaczny wniosek po wsluchaniu raczej przeczytaniu tylko Ćiebie ale obraz
        Twego pana rysuje się jako niedojrzałego chłopczyka.Wierz mi nie jestem aniołem
        ale w głowie mi się nie mieści to zachowanie.Nurtuje mnie jeszcze druga
        ewentualność czy aby nie byłaś zbyt opiekuńcza względem tego pana bo i to jest
        możliwe a wierz mi to rodzi takie zachowania (według mnie).Żal mi Cie ale
        sugerował bym Ci mimo wielkiego bólu (wiem coś o tym)skreślenie pewnego gośćia
        z Twego życiorysu -Jest to moja opinia nie znaczy jedynie słuszna.Pozdrawiam
        • anka766 Re: Historia pewnej miłości 10.01.06, 23:13
          Jak w twoim zdaniem objawia się nadopiekuńczość żony w stosunku do męża?
          • anka766 Re: Historia pewnej miłości 10.01.06, 23:25
            Nawiasem mówiąc odkrył ten wątek i jest strasznie oburzony. Prosiłam go o
            rozmowę- nie jest gotowy. Pozatym jest północ a jego wciąż jeszcze nie ma po
            pracy.Widziałam go dzisiaj o 8 rano.
            • skin2 Re: Historia pewnej miłości 11.01.06, 10:15
              Moze było tak że musial być objadek bo "Misiu "przyjdzie papucki ,a pójdziemy
              tam gdzie misiu chce itd. przy uległości ,poddaństwu i calkowitej bezgranicznej
              wierze w swojego kotka czy misia menom odbija .W związku dwojga ludzi tez
              trzeba prowadzić pewną polityke .Teraz czekasz i łudzisz się że przyjdzie
              przytuli porozmawia .Zyjesz wspomnieniami.Zresztą teraz pewnie jest juz w domu
              i widzisz jak gość sie zachowal a jak to sobie wyobrażałaś.Trzymaj sie
    • mynia_pynia Re: Historia pewnej miłości 11.01.06, 08:42
      A ile on ma lat?? Bo jeśli około 30 to tak się dzieje że facet czuje potrzebe
      rozrywki.
      Facet powinien się żenić dopiero koło czterdziestki i to najlepiej z dziewczyną
      przed trzydziestką, ehhh.
      A później koło pięćdziesiątki znajduje sobie nową dziewczynę przed
      trzydziestką ;)
    • flaminia Re: Historia pewnej miłości 11.01.06, 13:25
      dziewczyno, dorosnij! zamiast sie roztkliwiac nad tym idiota, zacznij myslec o
      sobie i ukladac sobie zycie. Jestes jeszcze mloda. Nie wszyscy faceci to dupki,
      mialas pecha, ze trafilas na takiego palanta. Jeszcze uda ci sie poznac
      normalnego faceta. A tego po prostu kopnij w tylek, bo nie jest ciebie wart!
      Nawet jezeli jest ojcem twojego dziecka.
      I nie las sie do niego wiecej, nie pros o uczucia, zachowaj swoja godnosc, tak
      abys pozniej mogla sobie spojrzec w twarz! Milosc miloscia, ale nie rob z tego
      melodramatu. Nie mozna sie tak oddawac w milosci, trzeba zawsze zachowac
      odrobine tylko dla siebie - bo jak sie tak oddasz bez granic, to nic z ciebie
      nie zostanie (jak widac na zalaczonym obrazku).
      Mysl o sobie i o dziecku!

      Flams
    • skin2 Re: Historia pewnej miłości 11.01.06, 22:16
      Aniu odezwij sie co z Tobą
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka