Do wtajemniczonych!

23.01.06, 18:26
Mam pewien dylemat...
Czy zawsze jest tak, ze skoro kobieta zauwaza(bo chyba tak jest najczesciej,
jesli w zwiazku zaczyna sie dziac cos nie tak) odczuwa jakies nieporozumienie,
napiecie i zaczyna rozmowe z mezem na ten temat, oczywiscie maz wysluchuja ja,
mowi ze widzi problem i postara sie to zmiec.Jednak na drugi, trzeci dzien
znowu jest to samo... ponownie podejmowac ten sam temat mozna jeszcze kilka
razy, ale co zrobic jak juz sie nudzi kolejny raz podejmowanie rozmowy?
Czy mozna wymyslic jakis inny sposob?Nawet w gazecie wyczytlama, ze na takie
zachowanie mezczyzny najlepiej jest go po prostu olac!
Bo podobno on czuje, ze my zawsze jestsmy opiekuncze, ze w domu na niego
czekamy i takie tam...
A jak niby olejemy go calkowicie, zauwazy, ze nam juz nie zalezy tak bardzo na
nim, ze sama moge czyms sie zajac, ze nie jest mi potrzebny, zagotuje sie w
nim i dopiero wtedy zrozumie, ze cos jest nie tak.

Wiadomo, z mezem roznie to bywa, mozna mu nieraz tlumaczyc kilka razy temat w
kolko, a on i tak go nie zrozumie, poki chyba nie odczuje na wlasnej skorze.
Tylko:czy to jest jedyne wyjscie?Czy juz zawsze ma wygladac w ten sposob
malzenstwo, juz bez szczerych rozmow, prubowania porozumienia sie...a wlasnie
podstepem?
Czy mam sie kierowac pycha wobec mojego meza, mam podstepmnie wymyslac
zagrywki, by w koncu zrozumial co mnie w srodku boli?
    • czekolada_orzechowa Re: Do wtajemniczonych! 23.01.06, 18:33
      Moim zdaniem nie można swojego partnera życiowego traktować jak niedorobionego
      kretyna, któremu trzeba treści przed "podaniem" obrobić jak papkę dzidzi.
      Inna sprawa, ze każdy, jak wraca zmęczony do domu, już nie ma checi na rozmowy
      o problemach, zresztą na faceta sam początek- porozmawiajmy poważnie- działa
      jak płachta na byka.

      Moja konkluzja wynikająca z tych dwóch faktów jest taka: trzeba mówić szczerze
      ale nie narzekać, tylko spróbowac zaproponowac konstruktywne rozwiązanie
      problemu, w odpowiednim momencie- najlepszy jest wczesny wieczór przy piwku, a
      jeśli nie rozumie o czym sie do niego mówi, to zmienić go na lepszy model.
      Aha, broń boże nie czytać gazet dla kobiet:D
    • gosiasos2 Re: Do wtajemniczonych! 25.01.06, 10:38
      Na mojego pana nie działaja tego typu rozmowy. Ale też tak się to zaczynało.
      Teraz jeżeli cos mnie wkurza w jego zachowaniu i chcę żeby to zmienił to
      zazwyczaj, gdy prosby rozmowy nic nie dają, zaczynam zachowywać się w stosunku
      do niego tak jak on do mnie. W moim przypadku efekt jest zawsze. Ale jak
      wiadomo kazdy jest inny i u ciebie moze byc inaczej, ale moze spróbuj. Niech
      poczuje sie tak jak ty.
    • oliwka117 Re: Do wtajemniczonych! 25.01.06, 11:41
      faceci strasznie nie lubią kiedy traktuje się ich jak dzieci, którym trzeba
      wszystko tłumaczyć,wykładać, pouczać. ale trzeba czasami powiedzieć:"kochanie
      jest mi przykro kiedy robisz tak i tak", "przykro" jest tu bardzo ważne,ponieważ
      mąż musi wiedzieć, że takie zachowanie bezpośrednio rani Ciebie a nie jest po
      prostu "be" tak jak to uczyła kiedyś mamusia. czasami trzeba też - jeśli takie
      argumenty nie pomagają,potraktować go tak jak on Ciebie, jak poczuje na własnej
      skórze, to lepiej mu będzie zrozumieć.
Pełna wersja