dziecko, pewne refleksje

26.01.06, 11:10
Zacznę od tego, że był taki czas jeszcze niedawno, kiedy absolutnie nie
chciałm mieć dziecka, teraz to sie trochę zmieniło, dopuszczam taką
mozliwość, ale za jakiś (bliżej nieokreślony) czas. Wydaje mi sie, że jeszcze
nie dorosłam, nie wyszalałam się. Z jednej strony myślę, że może by tak, ale
z drugiej wizja zupek itd. mnie odstręcza. Mam dobra pracę, nieźle zarabiam,
w sumie to ta sfera nie jest przeszkodą. Pisze to wszystko, bo przed chwilą
dowiedziałam się, że moje dwie najbliższe przyjaciółki z liceum urodziły
dzieci w odstępie tygodnia, ciesza się, pytają, co u mnie? A co ja im mogę
powiedzieć, że kupiłam stół, że dostałam podwyżkę, że byłam w trendy knajpie
na Pradze na koncercie. To wszystko wydaje się takie nieważne. Nie wiem, po
co to pisze, musiałam się wygadać.
    • viinga Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 11:20
      Prawie u każdej kobiety nadchodzi taki czas, że w końcu pragną dziecka.
      Wiele osób nie chce dziecka w młodości, ale później nachodzi ich refleksja, że
      na starośc nie chca być same. Przyjdzie czas, że będziemy miec te 60 lat,
      mozemy nie mieć już partnera, ale bedziemy miały nadal dzieci.
      Życie bez rodziny na emeryturze wydaje się być puste.
      • chiara76 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 11:25
        viinga napisała:


        > Życie bez rodziny na emeryturze wydaje się być puste.


        Zalezy dla kogo. Znałam co najmniej dwie kobiety, którym los ułożył życie tak,
        a nie inaczej. Jedna z nich już nie żyje. Druga żyje i ma się świetnie. Jest
        super ciotką dla wnuków swojej siostry, realizuje się na innych polach, zwiedza
        świat.
        Nie ma w niej grama frustracji, czy pretensji do świata, że nie ma dzieci.

        To tylko my decydujemy o tym, jak się będziemy czuć w tej, czy innej sytuacji.
        Czy zaakceptujemy nasz los, czy będziemy walczyć z wiatrakami.

        Znam takie osoby, które mają dzieci i dalej na coś narzekają. A uogólnianie
        takie, jak Ty poczyniłaś, tylko utrwala stereotypy.
        • viinga Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 11:32
          No widzisz jest ciotką dla wnuków swojej siostry, czyli czuje potrzebe opieki
          nad dziećmi, ma dalszą rodzinę której może poświecać uwagę, ale nie zawsze tak
          może być.
          Świat tez mozna zwiedzac jak najbardziej-nalezy się, ale to jest wszystko do
          czasu, póki się ma siły i chęci.
          • chiara76 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 11:38
            Ale ja nie kwestionuję potrzeby opieki. Tylko, że ona z tym samym oddaniem
            opiekowała się kilkoma odchodzącymi z tego świata osobami starszymi. Może ona
            jest po prostu dobrą osobą a nie ma niewyżytego instynktu macierzyńskiego?
            Natomiast na szczęście, jak się z nią spotykam, to o tamtych dzieciakach słyszę
            najmniej. Za to bardzo pomogła mi kilka razy, kiedy planowałam swoje podróże.
            Można z nią na szczęście porozmawiać o wielu innych rzeczach. Zdaje soebie
            sprawę, że dzieci zwłaszcza cudze, są może nie dla wszystkich najciekawszym
            tematem do rozmów.
            A , i nie słyszałam, żeby narzekała. Mało tego, nie widać tego po niej. Jest
            jedną z bardziej optymistycznych osób , jakie znam. Właśnie dlatego, że
            akceptuje swoje życie takim, jakie ono jest.
            I w życiu nie spytałabym się, czy uważa, że jej życie bez dzieci jest puste, bo
            podejrzewam, że roześmiałaby mi się w twarz.
            Ale oczywiście, można sobie grać stereotypami, proszę bardzo. Z tym, że one na
            ogół robią więcej złego , niż dobrego. Ale Masz do tego prawo, oczywiście.
          • jenny1 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 11:48
            Rozumiem,ze w twoim i jak mniemam jedynie słusznym pojeciu ci, którzy nie
            posiadają dzieci maja się samobiczowac w poczuciu "klęski", bo nie przekazali
            swych genów nikomu w spadku, a w imię czego pytam? nie wszystko da się w zyciu
            zaplanować tak jak nie da się nikogo zmusic do kochania,obudzenia w kimś
            instynktów itp.zawsze wychodziam z założenia,ze to charakter człowieka jego
            świadomosć większa lub mniejsza powodują,że albo realizuje sie, jako człowiek
            wolny albo taki, którego celem jest poświecenie sie ognisku domowemu,po za tym
            znam tyleż samo sfrustrowanych rodziców , których to frustracja udziela sie
            później ich dzieciom jak i osób szcześliwych, spełnionych niekoniecznie, jako
            rodziców.
            • viinga Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 11:55
              > Rozumiem,ze w twoim i jak mniemam jedynie słusznym pojeciu ci, którzy nie
              > posiadają dzieci maja się samobiczowac w poczuciu "klęski", bo nie przekazali
              > swych genów nikomu w spadku, a w imię czego pytam?
              To ty to powiedziałaś
              Nie, nie uwazam, ze moje zdanie jest słuszne i jedyne. Przeciez napisałam że
              wiekszość kobiet, a nie że wszystkie. Jeśli jest im z tym dobrze to ok,
              ale jest wiele osób które najpierw nie chcą miec dzieci, ale później pragną
              rodziny, bo na starość nie chca być same. To wszystko.
              Nie bądź agresywna.
              • jenny1 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 11:59
                viinga napisała:
                > Nie bądź agresywna.

                Ty chyba nie wiesz co to jest agresja,jestem uosobieniem stoickiego wręcz
                spokoju.
              • purple_haze Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 12:49
                > ale jest wiele osób które najpierw nie chcą miec dzieci, ale później pragną
                > rodziny, bo na starość nie chca być same. To wszystko.

                no, jeśli ktoś ma dzieci po to, żeby nie być na starość samemu... nie,
                zdecydowanie *takie* osoby powinny mieć zakaz rodzenia/robienia dzieci
                • viinga Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 12:59
                  chcą miec dzieci z chęci ich posiadania. to wyjasnia wszystko. Źle się
                  wyraziłam w tym zdaniu. Przeciez wiadomo, ze nie chce się dziecka tylko na
                  starość, dziecko to zbyt duzy obowiazek, by mozna je sobie zafundowac tylko z
                  tego powodu. Mozna sobie zawsze wynająć opiekunke .
                  • purple_haze to dzieci się *posiada*? 26.01.06, 13:16
                    niewolnictwo XXI wieku?
                    to może jeszcze będziemy sobie handlować, wymieniać , wystawiać certyfikaty i
                    rodowody?

                    osoby, które
                    > chcą miec dzieci z chęci ich posiadania.
                    również powinny miec zakaz rodzenia

                    > to wyjasnia wszystko
                    nie wiem, czy wszystko, ale chęć *posiadania* dzieci wyjaśnia rzeczywiście
                    wiele...
                    • viinga Re: to dzieci się *posiada*? 26.01.06, 13:38
                      Wpisz w google zwrot "posiadanie dzieci", i zobaczysz, że nie jet to tak
                      niezwykłe określenie.
                      • purple_haze a nie, no jak w 'googlach' tak jest, to 26.01.06, 13:40
                        ja przepraszam. gdzież bym śmiała kłócić się z wyrocznią...

                        i znów zaptam: jaja sobie robisz, czy naprawdę nie kumasz?
                        • annb Re: a nie, no jak w 'googlach' tak jest, to 26.01.06, 14:08
                          ach strach się bac co bedzie jak się net zawiesi ;)
                          albo google ukradną ;)
                          • viinga Re: a nie, no jak w 'googlach' tak jest, to 27.01.06, 07:45
                            bardziej po polskiemu jest z "chęci mienia"? Daj mi przykład jak zastapić ten
                            zwrot
                            • purple_haze Re: a nie, no jak w 'googlach' tak jest, to 27.01.06, 11:00
                              dlatego _ja_ użyłam takiego znaczka zwanego cudzysłów. wiesz co on oznacza?
      • monjan Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 11:26
        dokładnie! Viinga to mądra kobieta!:)
        a i ty dorośniesz do dzicka-sadząc po Twoim poście juz dorastasz:)
      • purple_haze Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 12:56
        > Prawie u każdej kobiety nadchodzi taki czas, że w końcu pragną dziecka.
        > Wiele osób nie chce dziecka w młodości, ale później nachodzi ich refleksja,
        że
        > na starośc nie chca być same. Przyjdzie czas, że będziemy miec te 60 lat,
        > mozemy nie mieć już partnera, ale bedziemy miały nadal dzieci.
        > Życie bez rodziny na emeryturze wydaje się być puste.

        dziecko jako 'wypełniacz starości'? Ty kpisz, czy o drogę pytasz? kiedy będę
        miała 60 lat, moja corka od dawna będzie dorosła i, miejmy nadzieję, całkowicie
        samodzielna.
        wybacz, ale żądanie od dziecka, żeby zapełniło pustkę starości jest... ja wiem?
        glupie? to *osoba*, która ma własne cele, marzenia i pragnienia. nie służy do
        umilania pustej starości. do wypełniania starości służy hobby, książki itp. ale
        nie dziecko. dziecko dorosłe ma być równorzędnym towarzyszem swoich rodziców.
        poza tym inteligentny, ciekawy świata, otwarty na innych człowiek nie ma
        pustego życia - bez znaczenia czy w mlodości, czy na starość, z dziećmi, czy
        bez.
        no ale jeśli ktoś (rozumiem że Ty tak) ma dzieci po to, żeby na starość mieć
        zagwarantowaną opiekę, to współczuję dzieciom. dzieci należy wychować tak, żeby
        *chciały* pomóc, same z siebie. a nie zapraszać je na świat z zadaniem do
        wykonania.
    • annb Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 11:29
      mrowkojad2 znajdz przyjacół bezdzietnych, lub takich którzy
      niekoniecznie "przenoszą" zycie dzieci na spotkania z innymi
      wszystko sie da :)
      a to czy bedziesz miec dzieci czy nie...
      na szczęscie wartości człowieka nie mierzy się ilością potomstwa
      • mrowkojad2 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 11:41
        Własciwie wszyscy moi obecni znajomi dzieci jeszcze nie mają i nawet nie
        planują, te dwie koleżanki, to takie znajome z dawnych czasów, mamy kontakt,
        ale bardzo rzadki. To chyba nawet z tego wzięło sie to przemyślenie, bo gdyby
        wszyscy wokół mnie mieli juz dzieci, to pewnie czułabym się inaczej, ale ten
        fakt, że dziewczyny, moje stare znajome, z którymi, wiecie, wagary i imprezy.
        Po prostu mam wrażenie, że moje życie, w porównaniu z ich, jest jakieś takie
        puste, że nic, co wydawało mi się w życiu istotne, nie jest w tym momencie
        ważne dla tych moich kumpel.
        • monjan Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 11:44
          tak to jest
          zmienia sie hierarchia wartosci
        • chiara76 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 11:45
          mrowkojad2 napisała:

          > Własciwie wszyscy moi obecni znajomi dzieci jeszcze nie mają i nawet nie
          > planują, te dwie koleżanki, to takie znajome z dawnych czasów, mamy kontakt,
          > ale bardzo rzadki. To chyba nawet z tego wzięło sie to przemyślenie, bo gdyby
          > wszyscy wokół mnie mieli juz dzieci, to pewnie czułabym się inaczej, ale ten
          > fakt, że dziewczyny, moje stare znajome, z którymi, wiecie, wagary i imprezy.
          > Po prostu mam wrażenie, że moje życie, w porównaniu z ich, jest jakieś takie
          > puste, że nic, co wydawało mi się w życiu istotne, nie jest w tym momencie
          > ważne dla tych moich kumpel.


          Mrówkojad, ja uważam, że trochę dałaś się wkręcić w takie poczucie.
          Ale , co ja tam się znam. Ja tam wolę o książkach pogadać, o filmie, o
          podróżach.
          Pozdrawiam i nie daj się wpędzić w takie poczucie. To nie jest prawda. Twoje
          życie jest na pewno ciekawe;)
        • annb a czy twoje osiagnięcia 26.01.06, 11:45
          mrowkojad2zie są dla ciebie ważne?
          i czy twoje zycie jest dla ciebie wazne?
          bo chyba o to chodzi
          nie porównuj się do innych :)
    • beautiful_joanna Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 11:50
      A ile masz lat mrowkojad2?
      Oczywiscie, ze wszystko zalezy od nastawienia, od tego czego oczekujemy od
      zycia, od potrzeb emocjonalnych... i moze od partnera (jesli taki jest)...
      Ja jeszcze kilka lat temu myslalam, ze nigdy, przenigdy, po co mi dzieci etc...
      Jakies pare latek pozniej juz dopuszczalam taka mozliwosc...
      A teraz jakos cos mnie wzielo i jakbym miala mozliwosc, to juz bym mogla,
      chciala... (ale niestety musze poczekac...). A mam 24 lata (w tym roku 25).
      Ogolnie to mi dziwnie z ta nagla potrzeba macierzynstwa, naprawde... :/
      • mrowkojad2 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 12:00
        Mam 28 lat, partnera, który chce dziecko, więc wszystko jest jak trzeba. Tylko
        całkowitej pewności, czy chce już, nie ma.
    • mrowkojad2 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 11:57
      Ja lubie swoje życie, tak jak napisałam na początku, mam wrazenie, ze nie do
      końca jeszcze dojrzałam psychiczne do dzieci. Chodziło mi właśnie o te zmianę
      hierarchii, bo jedna z tych świeżo upieczonych matek zadała mi pytanie "Co u
      ciebie?", a wszystko wydało mi sie takie błahe, bo wydaje mi się troche mniej
      ważne, że kupiłam stół albo przeczytałam Wymazywanie, no wiecie taka rozmowa: -
      -Co u ciebie?
      - Urodziłam dziecko (tu cała historia). A u ciebie?
      -No wiesz, kupiłam stół, przeczytałam Wymazywanie, a królikowi strasznie sierść
      wyłazi.
      • annb Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 12:24
        "nie do końca dojrzałaś"
        poczekaj
        dojrzejesz
        bedziesz miec dziecko
        ale jak spotkasz bezdzietną znajomą to nie postepuj jak koleżanka - Urodziłam
        dziecko (tu cała historia). - bo to monolog a nie dialog :)
        i nic na siłę :)
    • oxygen100 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 12:30
      Uuuuuuuuuuu!!! stereotypy!!! Kocham je całym sercem!:)) Viinga chyba
      przyjmujesz ze jedyna sluszna droga jest stworzenie wielkiej kochajacej sie
      wielopokoleniowej rodziny. A co jesli dzieci wyemigruja i na straosc i tak
      zostaniesz sama zalezna od Pomocy Spolecznej, domu opieki itp??? A jesli dziec
      pozakladaja swoje rodziny i beda mialy Cie gdzies?? Wiem, wiem trzeba umiec
      wychować dzici na dobrych i madrych ludzi ale wszak nie jesesmy cyborgami ani
      my ani nasze dzieci. Srodowisko w ktorym sie latorosle beda obracac w doroslym
      zyciu moze modyfikowac ich zachowania. Spojrz ile matek nie wierzy w to ze ich
      synkowie potrafili z zimna krwia popelnic zbrodnie. I to jest to samo. Nie
      mozna zakladac ze dzieci sie nami zajma na starosc. Moga jesli zechca ale nie
      musza.
      Mrowkojad powiem Ci tak. Jestem od Ciebie sporo starsza. Jestem w zwiazku ponad
      16 lat. Nie mamy dzieci. Jeszcze nie. Jesli okaze sie ze nie moge lub przegapie
      swoj rozrodczy okres to trudno. W zyciu mozna robic wiele rzeczy. Jedne kobiety
      czuja potrzebe macierzynstwa inne nie czuja. Czy jestem przez to gorsza??
      Obiektywnie nie, chociaz czasem kolacza mi sie po glowie takie mysli. Ale nie
      mozna patrzec na siebie tylko pod katem gotowosci do rozrodu. Moje niektore
      kolezanki maja dzieci a niektore nie maja. Jesli pytaja co u ciebie bo u nas
      drugie ...dziesiate w drodze to ich sprawa. Kazdy ma prawo do zycia tak jak
      uwaza za stosowne. Jesli kupilas nowy stol i sprawia Ci to radosc to powinnas
      to wyrazic. To jest inna plaszczyzna zycia nieporownywalna z macierzynstwem i
      nie ma co sie biczowac za to ze sie nie mozna pochwalic jakoscia spermy swego
      meza. Bo Twoje zycie obraca sie wokol innych spraw niz dzieciatej kolezanki.
      Innych nie znaczy ze gorszych. Nieprawda jest tez ze wszytskie kobiety dorosna
      wczesniej czy pozniej do macierzynstwa. Tez tak myslalam ale sie przeliczylam.
      Jesli nigdy nie jadlas ostryg to ich raczej nie pozadasz. Bo to nowe nieznane
      doznania. Byc moze ciekawosc sklon i Cie kiedys do zamowienia ostrygi w dobrej
      knajpie ale to nie znaczy ze nie bedziesz na pewno zalowac ze nie zamoiwlas
      slimakow. Tak samo jak nie wierze w to ze sa ludzie ktorzy nigdy nawet nie
      pomysleli ze gdyby nie ta np. wpadka ich zycie byloby inne. To sa durne
      stereotypy ale na szczescie bywaja ludzie ktorzy nie boja sie zyc i myslec
      inaczej. Jesli kolezanka wydaje cala pensje na zaspokajanie potrezb dziecka czy
      najmodniejsze zabawki to jej sprawa. Ty masz prawo kupic drogie buty i sie nimi
      cieszyc tak jak ona swiezo wyklutym zebem swego potomka.
      • viinga Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 12:52
        Nie będe tłumaczyć kilka razy co miałam na mysli. Napisałam WIĘKSZOŚĆ, nie ze
        wszystkie. Wiem jak duzo babć czy dziadków ląduje w domu starości i zaden wnuk
        ich nie odwiedzi, co nie zmienia faktu ze nadal WIĘKSZOŚĆ osób bedzie chciało
        miec rodzinę. Nie wszystkich na starość będzie stać na podróże i rózne
        ekstrawagancje. Szczególnie nasze pokolenie dorobi się takich emerytur, ze
        napewno sie super za nie pobawimy.
        Jesli bedzisz miała 90 lat, nie licz na to, że nie bedziesz samotna nie majac
        rodziny, mając ją masz jakieś większe szanse. Niektórzy nie potrzebują drugiej
        osoby, a niektórzy potrzebują jej bardzo.
        • annb Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 13:03
          viinga czyli ci co ich stac na podroze i odkładanie na klokaty na starośc nie
          muszą miec dzieci a ci co pracują np w budzetowce powinni miec dzieci aby miec
          darmową rozrywkę i zapychacz czasu na staros
          czy o to ci chodzi?
          fajny ten wątek i super wnioski
          • chiara76 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 13:12
            ;)
          • oxygen100 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 13:19
            ja w toku myslenia viingi widze tchnienie towarzysza Lenina. Cos w rodzaju
            WSPOLNIE pracujemy na nasza przyszlosc (emeryture). Więc wspolnie sie
            rozmnazamy, aby nastepne pokolenia mogly nas utrzymac :)). Czasem slysze
            niestety ze jestem egoistka bo nie chce miec dzieci ale czy nie jest egoizmem
            rodzenie dzieci BO potrzebna mi obsluga do pampersa czy basenu za 60-70 lat??
            Czy sa przewidziane jakies premie za 400% normy?? W mojej firmie pracuje kilka
            leciwych pan pod 90-tke. Sa szanowane, pisza ksiazki publikuja maja sprawny
            umysl, konsultuja ciezkie przypadki. A przeciez pwonny lezec pod kroplowka i
            czekac az ktos okaze im milosierdzie tak??
            • chiara76 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 13:21
              oxygen100 napisała:

              > ja w toku myslenia viingi widze tchnienie towarzysza Lenina. Cos w rodzaju
              > WSPOLNIE pracujemy na nasza przyszlosc (emeryture). Więc wspolnie sie
              > rozmnazamy, aby nastepne pokolenia mogly nas utrzymac :)). Czasem slysze
              > niestety ze jestem egoistka bo nie chce miec dzieci ale czy nie jest egoizmem
              > rodzenie dzieci BO potrzebna mi obsluga do pampersa czy basenu za 60-70 lat??
              > Czy sa przewidziane jakies premie za 400% normy?? W mojej firmie pracuje
              kilka
              > leciwych pan pod 90-tke. Sa szanowane, pisza ksiazki publikuja maja sprawny
              > umysl, konsultuja ciezkie przypadki. A przeciez pwonny lezec pod kroplowka i
              > czekac az ktos okaze im milosierdzie tak??



              a propos tego wspólnie. Wiesz, że kiedyś jedna panna powiedziała mi "choć
              zajdziemy w ciążę razem (tak się właśnie skomplikowanie wyraziła gramatycznie i
              zawile), to będziemy razem chodzić na spacerki"...brrr. Ja nie lubię takich
              wspólnot;)
          • viinga Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 13:22
            Wisz co jestesci żałosne i tyle, jak i impretacja mojej wypowiedzi. Miejcie
            sobie dzieci, albo nie. Wprost uwielbiacie się kłócić i wyśmiewać cudze posty.
            • viinga Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 13:23
              sory za błąd "interpretacja"
            • purple_haze :DDD rotfl 26.01.06, 13:27
              w imieniu swoim i nie tylko dziękuję za pozwolenie 'posiadania' dzieci

              obawiam się, że naprawdę żałosne, jest powoływanie na świat człowieka w jakimś
              celu: żeby wypełnił pustkę, zatkał buzie ciociom i babciom, podniósł prestiż
              (? - w końcu bycie matką nobilituje, czyż nie...), zapewnił opiekę na starość,
              zapracował na emeryturę, spełnił Twoje niespełnione ambicje itp.
            • oxygen100 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 13:28
              Mylisz sie moje dziecko :))) Nie jestesmy Z-A-Ł-O-S-N-E. Jestesmy inne niz Ty i
              tyle. To tak Cie boli?? Rozumiem ze zamiast sily argumentow uzywasz argumentow
              sily tak?? :))
            • annb ja tam się z nikim nie kłócę 26.01.06, 13:29
              przedstawiam tylko argumenty i wyciagam wnioski
            • chiara76 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 13:33
              viinga napisała:

              > Wisz co jestesci żałosne i tyle, jak i impretacja mojej wypowiedzi.

              Pewnie Wiinga, pewnie, mamy swoje zdanie, ale pechowo INNE, niż Twoje.

              Wniosek- jesteśmy żałosne. Brawo za wypowiedź;)
              • oxygen100 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 13:37
                hehehe kiedys baby jak ie klocily to ta byla lepsza w sensie ze wygrywala spor
                ktora pierwsz pokazala gola dupe. W necie ta jest lepsza ktora pierwsza rzuci
                to niezwykle czarowne slowo ZALOSNA!:))) tak trzymac!!
    • burza4 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 14:39
      O dzizzz, rozkręciłaś aferę, dziewczyno:)

      zastanawiam się jak powinno się uzasadnić decyzję o dziecku, żeby nikt cię nie
      zmieszał z błotem?

      trochę z życia zdążyłaś pokorzystać, ale chyba powoli dociera do ciebie fakt,
      że to co się do tej pory działo nie jest tak istotne ani ekscytujące. Balowane
      i bezstresowe życie tez mogą znudzić. Bo w gruncie rzeczy - to tylko innego
      rodzaju monotonia. Czegoś chyba zaczyna ci brakować. Dojrzewasz do innych
      chęci, do innego stylu życia. Nie zawsze instynkt macierzyński jest wyraźny,
      nie obudzisz się pewnego dnia z jasną sytuacją: "koniecznie chcę dzidzię".
      Zawsze będą jakieś dylematy, bo nie jest to prosta decyzja. Tym bardziej, że
      nieodwołalna:)

      zupki i kupki nie muszą stanowić wielkiego problemu. Popatrz na naszą Triss -
      ma dziecko i nie zgłupiała na jego punkcie, korzysta z życia i pieluchy nie
      przesłaniają jej świata. Zresztą - niekoniecznie musisz bazować na stereotypie
      że dziecko=zarwane noce, ryki i uwiązanie w domu. Ja spędziłam tylko jedną
      bezsenną noc - pierwszą po powrocie ze szpitala, z wrazenia raczej niż z
      potrzeby, bo córka spała w najlepsze.

      daj sobie czas, zobaczysz czy ta chętka się nasila czy zanika. Cokolwiek
      zdecydujesz - ty musisz się z tym dobrze czuć.
      • morphea1 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 15:01
        wreszcie jakaś rozsądna wypowiedź... :)
      • triss_merigold6 Dzięki Ci dobra kobieto:) n/t 26.01.06, 15:12
      • mrowkojad2 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 15:17
        No właśnie burzo4, dokładnie takie myśli mną targały, kiedy pisałam ten post,
        nie myślałam, że wywołam takie zamieszanie. Ja mam poza tym dosyć kiepski
        wzorzec, moja młodzieńcza decyzja o nieposiadaniu potomstwa never była w dużej
        mierze spowodowana dosyć kiepsko spełniającą się w swej roli moją matką.
        Myslałm sobie, że jeśli mam być taka jak ona, to lepiej w ogóle nie mieć
        dzieci. Dopiero mój obecny patner powoli zaczął mnie przekonywać, że nie jestem
        taka jak matka, był to proces długi i konsekwentny. Teraz nadal mam pewne
        obawy, ale na pewno nie takie jak kiedyś.
        Prawda, że imprezki, wyjazdy ze znajomymi, mające ten sam scenariusz, trochę mi
        się już znudziły, ale chyba jeszcze nie tak do końca, dlatego ciągle czekam.
        • burza4 Re: dziecko, pewne refleksje 26.01.06, 16:24
          Masz dopiero 28 lat, ciekawe życie, nic dziwnego że nie masz ciśnienia:)

          być może za czas jakiś zaczniesz myśleć o tym intensywniej. Dziecko to
          faktycznie wiele obowiązków i wielkie zmiany, ale też nie koniec świata. Mam
          koleżanki, które mają tak silne poczucie misji, że trudno im wyrwać się na
          kawę, mimo że mają z kim zostawić dziecko, mam i takie (na szczescie
          większość), które prowadzą z dziećmi wcale nie bogobojne życie, sa fajnymi,
          rozsądnymi babeczkami, a nie upupionymi kurami domowymi. Jedna zaczęła skakać
          ze spadochronem i dwójka dzieci jej nie przeszkadza:). Wyjazdy i imprezki robi
          się po prostu z dziećmi, jak jest ich więcej zajmują się sobą i dają rodzicom
          poszaleć w starym stylu. Triss ci powie, że nie taki diabeł straszny:)
        • viinga Re: dziecko, pewne refleksje 27.01.06, 08:05
          Wiesz mrowkojad to ja wywołałam zamieszenie, bo wyraziłam się dość niefortunnie
          i dziewczyny zechciały sie ciut na mnie wyżyć .
          Mówiąc, że miło jest mieć rodzinę na starość, nie miałam na mysli opieki nade
          mną. Ale dziewczyny pomyslały tylko o tym niestey.
          Teraz jesteśmy młode cieszymy się z własnych sukcesów, z tego co osiągamy w
          zyciu. Niektóre z nas chcą mieć już dzieci inne nie.
          I bedąc już w starszym wieku, chcę cieszyć się również z sukcesów moich dzieci,
          tak jak teraz cieszyłabym się z pierwszego uśmiechu, słowa, kroku. Bo czy na
          starość cieszyc mnie bedzie zakup nowego stołu, samochodu, podróż. Niemając
          dzieci mogłabym obudzić się w przekonaniu, ze wszystko w życiu przezyłam, a
          odmówiłam sobie uroków macieżyństwa.
          Ale to jest MOJE zdanie i ja nikomu go nie wmawiam jak mi sugerowano.



          • chiara76 Re: dziecko, pewne refleksje 27.01.06, 11:04
            viinga napisała:

            > Wiesz mrowkojad to ja wywołałam zamieszenie, bo wyraziłam się dość
            niefortunnie
            >
            > i dziewczyny zechciały sie ciut na mnie wyżyć .


            Ja się na Tobie nie wyżywałam, a miałam własne zdanie.Wyobraź sobie , że mogę
            mieć takowe, a najlepsze, że nie muszę się z Tobą zgadzać.

            Jeśli z każdym dyskusantem , także w realu, robisz podobne numery (odgrywasz
            rolę skrzywdzonej sierotki), to musi być z Tobą ciężka dyskusja.
            • viinga Re: dziecko, pewne refleksje 27.01.06, 11:39
              Nigdzie nie napisałam że wszyscy musza mysleć tak jak ja.
              Żałosna jest dla mnie interpretacja annb i oxygen

              > WSPOLNIE pracujemy na nasza przyszlosc (emeryture). Więc wspolnie sie
              > rozmnazamy, aby nastepne pokolenia mogly nas utrzymac :)).
              nie ja to napisałam, nigdy nie myślałam w ten sposób.

              Nigdzie nie napisałam ze chce miec dzieci zeby sie mną opiekowały, czy
              zarabiały na moja emeryturę, to Wy wmówiłyście mi, że ja tego chce .
              Chce miec dziecko zeby sie nim cieszyć i teraz, i w starości, czy to tak trudno
              zrozumieć? Czy trzeba mi odrazu przypisywać samolubne podejście do dzieci?
              • annb widzisz 27.01.06, 11:44
                ty masz swoje zdanie i ja je mam
                ale dziekuję za komplement
                to już drugi od ciebie :)
              • oxygen100 Re: dziecko, pewne refleksje 27.01.06, 12:08
                a co zrobisz jak sie okaze ze nie mozesz miec dzieci?? Odgryziesz sobie glowe i
                ja zjesz bo dalsze zycie (samotnosc na starosc)jest beznadziejne??? Mozna sobie
                snuc gornolotne plany ale czasem zycie daje kopa w dupe z czuba i wszytskie
                misterne plany ida w pizdu. Proponuje tez rozwazyc opcje gdy dzieci sie na
                ciebie wypna na starosc". Dzieci bowiem maja te wredna przypadlosc ze DORASTAJA
                i zaczynaja zyc swoim zyciem. A Twoje miejsce w tym zyciu moze byc nieco
                ograniczone.
                • viinga Re: dziecko, pewne refleksje 27.01.06, 12:15
                  Ja piszę co bym chciala, a co będzie to sie zobaczy. Napewno nie położę się i
                  nie bede czekać na śmierć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja