Dodaj do ulubionych

sprawozdanie z dnia wczorajszego...

15.02.06, 08:43
moje walentynki :) Wstałam o 7.30 żeby poleciec na siłownię, po 2,5 godzinie
przyszłam do domu. Odsapnęłam pół godziny i poleciałam na zakupy. Przytachałam
2 siaty rzeczy które były mi niezbędne do przygotowania pysznej kolacji. ok
13.00 zaczełam gotowanie. Z kuchni wyparowałam po 16- stej. Szybki prysznic,
zabiegi pielęgnacyjne... narzeczony przyszedł po 17.00 Siedliśmy do ładnie
nakrytego stołu, zjedliśmy w miłej atmosferze, pogadaliśmy. Ok 19 wpadli
znajomi na pół godziny. O 20- stej padłam na ryj, niemiałam nawet siły oglądać
tv byłam zmęczona jak nie pamiętam kiedy hihihi A jak wczorajszy dzien
wyglądał u was?
Obserwuj wątek
    • caysee Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 15.02.06, 09:27
      Wstalam o 6:30, bo szlam do lekarza na badanie kontrolne po chorobie, wzielam ze
      soba narzeczonego, tez na kontrole. Przedtem dalismy sobie prezenty. Prosto od
      lekarza on poszedl do pracy, a ja do domu, dokanczac walentynke. Mialo mi to
      zajac 2 godziny, zajelo chyba z 5! Efekt wyglada tak:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1111&w=36795408&a=36795408
      Okolo 17:30 on wrocil z pracy i poszlismy do restauracji, gdzie wreczylismy
      sobie kartki z zyczeniami, robimy tak co roku. Niestety bylam okropnie
      rozczarowania jedzeniem - poszlismy do w miare niezlej indyjskiej restauracji,
      dosc drogiej, a dostalismy porcje jak dla dzieci! Do tego moje jedzenie bylo
      niezbyt dobre i oddalam je lubemu. Wyszlam stamtad glodna i zla. Poszlismy wiec
      dodatkowo na kebab :)) Stwierdzam, ze juz wiecej nigdy nie zaloze, ze jak
      restauracja ma wysokie ceny, to musi miec dobre jedzenie. Juz wolalabym isc do
      jakiegos chinczyka albo na pizze, albo sama tak jak ty cos ugotowac.
      • oxygen100 Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 15.02.06, 14:45
        Moja droga prawdziwa dama je malutko jak ptaszek (tyle ile waży) więc nie martw
        się nadrobiłas tym tanim acz pożywnym kebebem w budzie u Turka
      • dziewczyna.zorro Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 19.02.06, 23:17
        Prześliczna kartka! Ja też wyszywam krzyżykami z zamiłowaniem. Pozdrowoinka!
    • dorcik_wk Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 15.02.06, 09:44
      6.00 pobudka i spacerek z psiakiem, potem kąpiel i szykowanie się do roboty,
      8.00 wyjście do pracy
      9.00-17.00 praca :-)
      17.30 zakup kijów narciarskich w Arkadii
      17.50 telefon od męża: "Gdzie jesteś?" Ja: "W tramwaju i jadę do mamy do pracy
      a potem do domu, a co?" On: "To za ile będziesz u mamy w pracy?" Ja: "Za 10
      minut" On: "To zapraszam Cię i mamę do TGI Frydays na kolację" Ja: "Acha dziś
      Walentynki :-)))"
      18.00-20.00 kolacja (ja kupiłam rurki z kremem nasze ulubione)
      20.10 kwiaty (miał je w aucie)
      20.30 powrót do domciu i ....

      A mieliśmy nic nie kombinować w te Walentynki, bo w sobotę kupiliśmy spodnie i
      kurtki narciarskie oraz nowe narty :-)
    • ilekobietamalat Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 15.02.06, 11:09
      hmmm wstalam o 10 (chwilowo bezrobotna wiec moge sobie na to pozwolic:))
      polozylam sie nieprzytomna na kanapie, dzwoniac do ukochanego ze jestem
      nieprzytomna:)
      kolo 13 zwloklam sie z kanapy zeby ogolic nogi;), a z ogolonymi nogami mialam
      wiecej energii do pracy, wiec upieklam ulubione ciasto ukochanego:)
      potem polozylam sie spowrotem na kanapie zeby myslec w co sie ubrac;)
      kolo 17 wyszlam z domu, z nieprzytomnosci film mi sie urwal i nie do konca
      pamietam co robilam;)
      przybylam do ukochanego, wlaczyl pretty women, w trakcie zadzwonila jego
      rodzina ze sa na dole i maja ciasto...
      no i mialam rodzinne walentynki:>
      • kiecha3 Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 15.02.06, 11:46
        pobódka.. kole 6 rano... od 7 do 10 30...poprawianie ( już chyba setne) projektu
        .. 10 50 busik do Wielkiego miasta Łódź... 12-15 30 szkoła 16-17 powrót do
        domciu, moje kochanie odebrało mnie z przystanku(dostałam ccukiereczki)
        pojechaliśmy do mnie..poleżeliśmy.. pojechaliśmy do niego.. pobawiłam sie z
        dzieciaszkami..28 w domku piżamka filmik...sen... kolejny taki sam dzień...
    • oxygen100 Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 15.02.06, 11:47
      poszlismy na kolacje i maz dal mi w prezencie wibrator
    • mgmarta Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 15.02.06, 13:12
      Wstałam po 8,wykąpałam się, potem posiedziałam trochę na internecie.Poszłam do
      sklepu na zakupy, zaczęłam przyrządzać obiado-kolacje.I nagle trafiło mnie , bo
      zakręcili wodę, jakaś awaria,a miałam jeszcze posprzątać dokończyć gotowanie, a
      tu masa naczyń.Mąż wrócił o 16,dał mi przepiękną bordową,dłuuugą różę i
      czerwone wino. Przygotował stół do kolacji,o 17 przyszła woda, więc dokończył
      kolację i podał mi do stołu, zapalił świece.Było bardzo romantycznie, muzyka,
      świece, wino i tak rozmawialiśmy do 22:30.O wszystkim i o niczym , ot tak.Było
      pięknie.
      • dorhaj a mi jest przykro 15.02.06, 13:48
        gdyż ok 5.00 mąż wyszedł do pracy obudził mnie i zdążyliśmy sobie dać buźki na
        przywitanie dnia, ja wstałam ok 7 bo na 8 do pracy wróciłam koło 15 -
        sprawdziłam walentynkę w kompie ok jest pomyślałam jak przyjedzie i zacznie
        zdawać raport na pewno zauważy, powycinałam czerwone serduszka różnej wielkości
        i tak najmniejsze były przy drzwiach a największe będę trzymałać w dłoni gdy
        przyjedzie, zapakowałam przezencik acha i wypisałam jeszcze kartkę(taka
        tradycja). I oto PRZYJECHAŁ ok 17 wręczył bukiet kwiatów i pocałował, uśmiechną
        się na rozsypane po pokoju serduszka po czym rozebrał się i poszliśmy do kuchni
        na obiad zjedliśmy, rozpakował prezent stwierdzając przy tym że przegiełam z
        rozmiarem(było mi przykro po 4raz I) zasiadł do kompa znów się usmiechną na
        komputerową walętynkę (było mi przykro poraz II) i kontumuował pracę w domu
        zresztą jak zawsze zajmuje mu to ok godzinki więc szybciutko pozmywałam i
        czekam, aż coś zproponuje wchodzę do pokoju a on co robi no właśni - śpi w
        najlepsze. Spał i spał pograłam w grę i się zaczełam poprostu nudzic, szybko
        myśl kogo by tu odwiedzić no właśnie nikogo wszyscy gdzieś w terenie, będź maja
        włane sprawy - no to pojechałam do mamy budząc M. wcześniej czy ma jakieś plany
        na to M. że nie zaproponowałam wspólny wypad do mamy nie chciał. Byłam z
        powrotem przed 22 i nie wytrzymałam nadal spał na to się zaczeło, wygarnełam że
        choc dzisiał coś by wymyślił co moglibyśmy wspólnie zrobić - odwet: przecież
        pojechałaś do mama, mój odwat: pojechałam bo nic nie proponowałeś tylko spałeś
        a z teściówką nie mam zamiaru spędzać walentynek. Podsumowując M. nie wie oco
        jestem zła na niego a tak naprawde to jest mi przykro, że w nasze pirwsze
        małżeńskie welentynki mój mąż poprosty przespał i nie zrobił nic jak tylko
        kupił w drodze do domu trzy tulipany. I tak walentynki mineły a u nas...:(
    • viinga Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 15.02.06, 13:40
      Wstałam przed szóstą, po siódmej byłam juz w pracy, nudy, nudy, nudy, po pracy
      kupiłam sobie nowy biustonosz, pojechałam do mamy, przyjechał po mnie mąż,
      pojechalismy do domu, zrobiłam sałatkę, mąż musiał wyjść, wrócił po 21,
      musielismy jeszcze pojechać do mojej siostry, wróciliśmy, zjedlismy sałatke ,
      napiłam się lampkę wina i poszłam spać, ale romantycznie nie?
      • kiciek78 Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 15.02.06, 14:08
        o 6.30 pobudka, od 7.30- do 15.30 praca, po pracy szybkie zakupy- rynek,
        miesny, potem po przytachaniu do domu zakupow- 16.50 na poczte oplacic czynsz i
        do banku zalatwic jedna wazna rzecz odkladana na pozniej od ddaaaaaaaawna,
        powrot do domu okolo 17.30- bank i poczta bliziutko domu, zabralam sie za
        robienie kolacyjki i deseru- na obiad szoarma, na deser galaretka z owocami,
        lodami i bita smietana, powrot lubego okolo 18.00 wczesniejszy bo chcial mi
        zrobic obiad romantyczny ze swiecami i sie wczesniej zobaczyc, pomogl mi w tym
        obiedzie wybitnie oczywiscie bo on swietnie gotuje, jedzonko okolo 18.30 ,
        poten ekhmmmmmmmmm, kino o 20.00- babski film, wyjatek!!!!! i spac.
        Kocham to moje zycie. Dzisiaj jest tak samo. w dodatku ciagle mam wrazenie ze
        za malo robie
      • kata25 Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 15.02.06, 14:10
        Pobutka o 6;00 Mamy 2 córki ( 6lat, 3,5mies) . dzień zaczoł sie wspaniale.
        Byłam taka szczęśliwa cała w skowronkach. Zaprowadziłam córkę do zerówki, po 4
        godzinach ją odebrałam i spotkałam się z koleżanką . Kupiłyśmy dla swoich
        facetów walentynki ,potem dla siebie nową bieliznę. Przyszłam do domu , siadłam
        do kompa. Zadzwonił że będzie po 18-tej. zrobiłam pizze i czekałam.
        Przyszedł ,ale był taki wściekły (coś w pracy,nie powiedział mi co). Dałam mu
        walentynkę nawet nie otworzył , zrobiło mi się cholernie przykro. Zjedliśmy
        pizze i on siadł do kompa , aja się położyłam ze łzami w oczach. A miało być
        tak pięknie.
        • madziola1982 Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 15.02.06, 14:24
          czytając to dochodze do wniosku że bardzo emocjonalnie podchodzimy do tego
          święta.A oni... hmm nie stać ich na jakikolwiek wysiłek. Gdzie się podziewają
          faceci którzy usypują pokój płatkami róż, wkładają potajemnie do naszej kieszeni
          różyczkę albo miły liścik. Nie stac ich na odrobinę wyobraźni?? Zrozumiałabym że
          nie lubia komercyjnego święta gdyby w inny zwykły dzień byli troszkę
          romantyczniejsi. To jest dla nich strasznie wygodne powiedzieć "nie lubie
          walentynek, nie będę tego obchodził, amerykańskie głupie święto" Brakuje mi
          romantycznego, spontanicznego szaleństwa.
          • mlody_zonkos Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 15.02.06, 14:38
            > Brakuje mi
            > romantycznego, spontanicznego szaleństwa.

            to jest problem nie tylko pan ale panow rowniez

            proponuje wyjazd na jakas delegacje - idealne miejsce na romantyczne i
            spontaniczne szalenstwo :)
            • madziola1982 Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 15.02.06, 15:04
              hehe, nie takie szaleństwa miałam na myśli ... Mój pan na brak romantycznych
              gierek z mojej strony narzekać nie może. CZasem mu się zdarzy jakiś przebłysk,
              tylko szkoda że tak rzadko
    • monjan Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 15.02.06, 14:48
      rano to co zwykle-praca
      pote angielski
      a potem mój przyjechal po mnie z walentynkowa czekolada i zabral do domu na
      wieczor przy swiecach i winie:)zakonczony w sypialni:)
      ech fajnie
      a mielismy nie obchodzic...
    • bonasforza Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 15.02.06, 15:02
      wstalam o 5.40, mąż mnie zawiózł na badania. Pękli mi 4 żyły i wszystkie
      pielęgniarki w przychodni próbowały mi pobrać krew. Trwało to godzinę i 10
      minut. Mąż zawiozl mnie do pracy. Posiedzialam godzinę, ale ręce mnie bolały, a
      siniaki robiły się większe i większe.. Szefowa widząc moją bladośść kazała mi
      iść do domu. ZAdzwoniłam po męża, przyjechał i zawiózł mnie do domu, po czym
      pojechał do pracy. Wieczorem byłam jeszcze bledsza. Mąż zrobił kolację,
      pomasował mi brzuszek i pojechał po filkm "Pod słońcem Toskanii".
      Powspominaliśmy podróż poślubną, Florencję, Sienę, i Rzym, i Sycylię, i
      toskańskie słoneczniki, mąż głaskał mnie po pleckach, a jak zasnęłam - zaniósł
      do łóżka. Dzisiaj mi trochę lepiej, mąż powiedział, że dzisiaj będą walentynki
      bis - i może dzisiaj się nadam do łózka ;)
      Nie wiem, skąd się takich mężów bierze, ale mój jest najkochańszy na świecie.
      To nasze pierwsze walentynki małżeńskie. To śmieszne, poganskie święto, ale z
      takim mężem obchodzę je codziennie...
      • luiza39 Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 16.02.06, 00:16
        ja nie mam męża na miejscu dotała kurierem kwiaty i słodycze.
        Pomimo tego że nie musiała gotować i robić walentynkowych zakupów zazdroszczę
        wam wszystkim tego że mogłyści. Miałyście do kogo sie przytulić.

        Luiza
    • moficzka Re: sprawozdanie z dnia wczorajszego... 16.02.06, 19:40
      A ja rano zapomnialam, że to walentynki. Ale jak wracałam z pracy pamięć mi
      wróciła - zrobiłam zakupy na obiad niespodziankę dla mężusia - żeby mu było
      miło, bo ostatnio on siedział w kuchni i zakupy na kolację. Ale jak weszłam do
      domu to mnie zatkało: na stole bukiet kwiatów, bombonierki mnóstwo maleńkich
      serduszek - a mąż mój kochany podaje obiad :))) Uwielbiam go poprostu!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka