trawa - a rostanie?

07.03.06, 22:31
Pewnie jak wielu z Was i ja tez czasami musze sie wygadac. Przykro mi ale
nie mam do kogo zwrocic sie o opinie a jestem czestym gosciem tego forum.
No coz moja historia....
Jestem mezatka od 5 lat i zylam sobie do tej pory szczesliwa i zakochan. No
coz los jest kaprysny. Moj maz zaczal palic trawe. Palil ja wczesnie a
wlasciwie popalal czego raczej nie akceptowalam. Ale poniewaz byly to
przypadki sporadyczne - to krotko mowiac bylo i minelo. W ostatnim czasie moj
maz stracil prace i zaczelo sie trawa prawie codziennie. Wreszcie dalam mu do
zrozumienia, ze tego nie akceptuje i chce zeby przestal. Oczywiscie przestal
na kilka dni ale wczoraj pojechal i kupil nowa ilosc. Jak to sie zakonczylo?
Powiedzialam, ze odchodze a on stwierdzil, ze jestesmy na tyle dorosli i na
tyle wolni ze kazde z nas moze podejmowac decyzje i ponosic ich
konsekwencje. Nie mamy jeszcze dzieci wiec ta decyzja nie rujnuje nas.
Jednakze b. b. bardzo boli. Kocham meza, jest starsznie czuly i opiekunczy
dla mnie, niegdy mnie nie zranil. Ale nie potrafie zaakceptowac palenia
trawy. Wiem, ze trwa jest nie szkodliwa i np. USA przepisywana jako lek na
depresje. Czytalam raport WHO na temat uzywania trawy ale nadla jestem
przeciwna wszelkim uzywka.
Czy sadzicie, ze to bylo sluszne z moje strony i powinnam postawic sprawe na
ostrzu noza? Moze powinnam to zaakceptowac przeciez trawa to np. nie alkohol
i nie wywoluje agresji i nawet nie uzaleznia (raport WHO)... Pogubilam sie i
nie wiem co jest sluszne.
pozdrawiam
    • noblondich Re: trawa - a rostanie? 07.03.06, 22:48
      Gdyba trawa była taka super jak piszesz to by nie była zakazana w Polsce.
      Trawa uzależnia,może nie tak jak heroina, ale napewno bardziej niż zwykłe
      papierosy. Poza tym też kosztuje, a piszesz że Twój facet stracił pracę.
      Powinien to rzucić.To jest jedyne słuszne rozwiązanie. Trawa nie rozwiąże jego
      problemów.
      • caysee Re: trawa - a rostanie? 07.03.06, 22:53
        Podpisuje sie pod nonblondich.
        • noblondich Re: trawa - a rostanie? 07.03.06, 22:59
          zielonemity.republika.pl/
          Zajrzyj tutaj. To strona na temat marihuany. Nie wszystko jest tak pięknie jak
          by się zdawało Tobie i Twojemu facetowi. Przeczytaj to, masz tam kupę
          argumentów przeciwko, które możesz powtarzać Twojemu facetowi tak długo aż
          zmądrzeje.
      • tracer81 Re: trawa - a rostanie? 08.03.06, 20:05
        Widzisz forumowa inteligencjo- moc uzależniająca marihuany jest słabsza nawet od owej mocy kofeiny. Proszę więc, przedstaw nam alfo&omega naukowy raport stwierdzający napisane przez Ciebie słowa? Nie jesteś w stanie? O tak mi przykro:(
        • panisiusia Re: trawa - a rostanie? 08.03.06, 20:51
          właśnie tak zachowują się zwolennicy palenia marihuany i na tego typu argumenty
          należy się przyszykować :)
          wiecie, mamy do czynienia ze spiskiem lekarzy, psychologów i rządów: zabraniają
          nam bez powodu takiego cudu natury, zamiast zalegalizować i trzepać kasę z akcyzy!
          • tracer81 Re: trawa - a rostanie? 08.03.06, 23:06
            Wow, następna "oczytana" w temacie. Po pierwsze nie palę marihuany- nie mam ochoty na następną używkę. Po drugie istnieje coś takiego jak kultura i wpływy kulturowe. Na początku XX wieku marihuana nie budziła praktycznie żadnych emocji- będzie dla Ciebie dobrze jeżeli "doczytasz" się, dlaczego nagle przestała być "persona non grata" w naszym kręgu kulturowym- amerykański "pijar" wmawiał swego czasu ludziom, iż THC popycha niechybnie do morderstw i zbrodni.Po trzecie w miarę obiektywne badania nad szkodliwością marihuany zostały podjęte w USA już za czasów Nixon'a. Raport wybitnie nie spodobał się środowisku prezydenta. Raport WHO z lat 90-tych też wywołał sporo emocji, przede wszystkim w środowisku polityków. Okazuje się, iż używka mniej uzależniająca i mniej szkodliwa od wszecobecnego alkoholu jest na liście rzeczy "skryminazliowanych". Ostatnio ten stan rzeczy zaczął się zmianiać i w kolejnych europejskich krajach używka ta jest dekryminazliwowana (Holandia, Belgia, Wielka Brytania), tudzież słuzby policyjne "przymykają" oko na palaczy (np. Czechy). A co do samego palenia marihuany- w Polsce to ryzykowne zajęcia-dilerzy dodają różne świństwa aby "spotęgować" działanie maryśki.
            A jak koniecznie chcesz "odpowiedzieć"- to z argumentami, ale tymi w miarę obiektywnymi.
            • panisiusia Re: trawa - a rostanie? 08.03.06, 23:25
              Dodam jeszcze, że na początku XX wieku leczono syfilis rtęcią. A także zmarły na
              chorobę weneryczną Wyspiański bez problemu został pochowany na Skałce ( z czym
              np. Miłosz miał problemy). - argument powrotu do przeszłości : bossski
              • tracer81 Re: trawa - a rostanie? 09.03.06, 16:06
                Ojej- bosssska jest twoja argumentacja a właściwie jej całkowity brak. Ale tak to jest jak podejmuje się dyskusję na jakiś temat, nie mając bladego pojęcia odnośnie tego czego temat dotyczy.
                • panisiusia Re: trawa - a rostanie? 09.03.06, 16:17
                  Straszne, że się nie dałam wciągnąć w dyskusję nie? Może stąd brak argumentów z
                  mojej strony? podziwiam tylko Twoją fantazję...
                  • tracer81 Re: trawa - a rostanie? 09.03.06, 16:28
                    To pewnie wynik spisku: "lekarzy, psychologów i rządów"...
            • malinozki Re: trawa - a rostanie? 13.03.06, 16:27
              Taaa, to wszystko prawda...tylko w Polsce (a wlasciwie na calym swiecie) trudno
              kupic "czysta" trawke. a te mieszanki sa straszne...
        • noblondich Re: trawa - a rostanie? 09.03.06, 16:57
          tracer81 napisał:

          > Widzisz forumowa inteligencjo- moc uzależniająca marihuany jest słabsza nawet
          o
          > d owej mocy kofeiny. Proszę więc, przedstaw nam alfo&omega naukowy raport
          stwie
          > rdzający napisane przez Ciebie słowa? Nie jesteś w stanie? O tak mi przykro:(

          To ja powiem tak forumowa mądralo - skoro się nie zgadzasz ze mną, innymi
          forumowiczami ani również z informacjami na stronie do której link podałam to:

          "Proszę więc, przedstaw nam alfo&omega naukowy raport stwierdzający napisane
          przez Ciebie słowa? Nie jesteś w stanie? O tak mi przykro:("

          Nie będę tu już wklejać linków do innych stron na ten temat, bo wiem że mam
          rację i szkoda mi na to czasu, natomiast Tobie radzę poczytać, bo masz małą
          wiedzę na ten temat, ale za to bardzo się mądrzysz.




          • tracer81 Re: trawa - a rostanie? 09.03.06, 17:17
            Ojej- mała wiedza? No proszę a myślałem, iż naukowcy z WHO mają wiedzę conajmniej dużą:( Poryty jest ten świat...
            Wielka "badaczko" THC- odnosiłem się do twojego stwierdzenia, iż marihuana uzależnia bardziej niż nikotyna, co jest oczywistą nieprawdą w świetle naukowych badań. Nie zgadzasz się z naukowcami WHO? Ożesz, musisz posiadać ogromną wiedzę, tudzież być na pograniczu umysłowego geniuszu, aby tak sobie ferować ze stwierdzonymi faktami...
            • panisiusia Re: trawa - a rostanie? 09.03.06, 17:28
              > Ojej- mała wiedza? No proszę a myślałem, iż naukowcy z WHO mają wiedzę conajmni
              > ej dużą:(
              Jesteś naukowcami z WHO???
              Kurczę, chyba rzeczywiście Cię nie doceniliśmy :(
              • tracer81 Re: trawa - a rostanie? 09.03.06, 17:32
                panisiusia napisała:


                > Jesteś naukowcami z WHO???
                > Kurczę, chyba rzeczywiście Cię nie doceniliśmy :(

                Tak jakoś wyszło w wyniku spisku " lekarzy, psychologów i rządów"
                • panisiusia Re: trawa - a rostanie? 09.03.06, 17:41
                  Cud! Zazwyczaj im tylko buble wychodzą.
                  • tracer81 Re: trawa - a rostanie? 09.03.06, 17:56
                    panisiusia napisała:

                    > Cud! Zazwyczaj im tylko buble wychodzą.

                    W twoim przypadku wiesz pewnie o tym z autopsji
                    • panisiusia Re: trawa - a rostanie? 09.03.06, 18:00
                      Tak, jestem cudem.
                      • tracer81 Re: trawa - a rostanie? 09.03.06, 18:09
                        panisiusia napisała:

                        > Tak, jestem cudem.
                        Tak...
                        Z Ciebie cud nad cudami- nierozgarnięta niewiasta między rozgarniętymi niewiastami...
                        • panisiusia Re: trawa - a rostanie? 09.03.06, 18:12
                          Omatko! trubadur!
                          przepraszam, za tę prywatę w cudzym wątku, ale gość jest naprawdę świetny :)
            • noblondich Re: trawa - a rostanie? 10.03.06, 11:27
              tracer81 napisał:

              > Ojej- mała wiedza? No proszę a myślałem, iż naukowcy z WHO mają wiedzę
              conajmni
              > ej dużą:( Poryty jest ten świat...
              > Wielka "badaczko" THC- odnosiłem się do twojego stwierdzenia, iż marihuana
              uzal
              > eżnia bardziej niż nikotyna, co jest oczywistą nieprawdą w świetle naukowych
              ba
              > dań. Nie zgadzasz się z naukowcami WHO? Ożesz, musisz posiadać ogromną
              wiedzę,
              > tudzież być na pograniczu umysłowego geniuszu, aby tak sobie ferować ze
              stwierd
              > zonymi faktami...

              Czekamy na linka - wklej i udowodnij swoje słowa .Coś mi się wydaje, że się nie
              doczekamy:)
              • tracer81 Re: trawa - a rostanie? 10.03.06, 17:19
                noblondich napisała:

                >
                > Czekamy na linka - wklej i udowodnij swoje słowa .Coś mi się wydaje, że się nie
                >
                > doczekamy:)
                Obsługa google nie sprawia mi większych problemów...
                Proszę- poniżej link do raportu instytutu CATO odnośnie mocy uzależniającej poszczególnych substancji narkotycznych hyperreal.info/drugs/go.to/art/951/print
                Poniżej tłumaczenie raportu WHO- rozdział IV hyperreal.info/drugs/go.to/art/1279
                • tracer81 Re: trawa - a rostanie? 10.03.06, 17:20
                  Zaskoczenie palaczy tytoniu, tudzież amatorów wina lub jakiegokolwiek innego alkoholu będzie pewnie duuuże...
                  • noblondich Re: trawa - a rostanie? 10.03.06, 19:53
                    No... masz rację. Moje zaskoczenie nie zna granic. Co to wogóle za linki.
                    Wstydu byś sobie oszczędził z tym.

                    Artykuł wklejony ze strony stowarzyszenia Kanaba, które zajmuje się walką o
                    zalegalizowanie Marihuany.HA HA HA. Wiarygodne, rzeczywiście.

                    A to co ma być?

                    "Miara mocy uzależniającej kilku narkotyków
                    Streszczenie raportu Instytutu Cato.

                    --------------------------------------------------------------------------------

                    Nikotyna 100
                    Palona amfetamina 99
                    Crack 98
                    Wstrzykiwana amfetamina 93
                    Diazepam 85
                    Alkohol 81
                    Heroina 80
                    Wciagana amfetamina 78
                    Kokaina 72
                    Kofeina 68
                    Konopie 21
                    MDMA 20
                    Grzyby 18
                    LSD 18
                    Meskalina 18 "

                    Ośmieszasz się niemożliwie.Alkohol i heroina na równi ze sobą a nikotyna
                    najgorsza ze wszystkiego. Ciekawe tylko kto w to uwierzy? Dobre sobie.


                    • noblondich Re: trawa - a rostanie? 10.03.06, 20:17
                      Nie będę więcej z Tobą dyskutować Tracer. Jeśli wierzysz w to co wklejasz to
                      Twoja sprawa, życzę szczęścia i powodzenia. Wklejając ten link jak dla mnie się
                      pogrążyłeś.
                      Każde dziecko wie, że heroina to najbardziej uzależniający narkotyk na świecie
                      i ciężko mi pojąć, że ktoś się może jeszcze łudzić, że nie uzależnia bardziej
                      niż alkohol, a w dodatku zdecydowanie mniej niż nikotyna.




                      • tracer81 Re: trawa - a rostanie? 10.03.06, 22:27
                        noblondich napisała:

                        > Nie będę więcej z Tobą dyskutować Tracer. Jeśli wierzysz w to co wklejasz to
                        > Twoja sprawa, życzę szczęścia i powodzenia. Wklejając ten link jak dla mnie się
                        >
                        > pogrążyłeś.

                        Między nami jest różnica. To nie ja się pogrążyłem a Ty. Pomijając raport instytutu CATO (sam instytut nie budzi zaufania wielu osób), nie jesteś w stanie obalić stwierdzenia naukowców z WHO odnośnie tego, iż THC uzależnia słabiej ( i to znacznie- bardzo trudno uzależnić się od marihuany fizycznie) niż nikotyna. Po drugie brakuje Ci wiedzy na poziomie szkoły średniej i stąd pewnie wyspisujesz piramidalne głupoty jak ta "[i]Trawa uzależnia,może nie tak jak heroina, ale napewno bardziej niż zwykłe papierosy[/i]." Gdybyś tylko uważała w szkole średniej na lekcjach biologii, tobyś takich farmazonów nie wypisywała. W przeciwieństwie do Ciebie, ja w przysłowiowym ogólniaku dowiedziałem się o tym, iż nikotyna to jedna z najsilniej uzależniających substancji stworzonych przez naturę. Żebyś znowu nie czepiała się źródeł, to podam ich znacznie więcej...
                        www.zdrowie.bitis.pl/?str=scho&dz=14
                        medycyna.linia.pl/nikotyna.html
                        prace.sciaga.pl/40990.html
                        www.powiat.mielec.pl/zsrcku/moodle/mod/forum/discuss.php?d=170
                        dzyn.foxnet.pl/papierosy/dym.htm
                        polki.wp.pl/kat,1689,wid,8157883,wiadomosc.html?ticaid=11396
                        I kilka zdań z powyższych stron, które musisz zapamiętać:
                        Nikotyna jest substancją uzależniającą równie silnie jak kokaina czy heroina, lecz w przypadku nikotyny proces uzależnienia następuje szybciej.
                        Wywołany przez nikotynę proces uzależnienia psychogennego i farmakogennego jest zbliżony do tego, jaki powoduje heroina i kokaina (z badań wynika, że nikotyna bardziej uzależnia niż kokaina, co oznacza, że łatwiej "wyzwolić się" od nałogu zwanego kokainizmem, niż od nikotynizmu!)
                        I dyskusji lepiej nie podejmuj na temat THC- brakuje Ci wiedzy zarówno tej ogólnej, jak i merytorycznej...
                    • prawie.normalny.facet Re: trawa - a rostanie? 10.03.06, 20:18
                      calkowicie zgadzam sie z noblondich.

                      tracer81, jak chcesz przytaczac rzetelne dane na temat uzaleznien, to radze
                      poszukac prac naukowych publikowanych w recenzowanych czasopismach z tej
                      dziedziny. podaje przykladowe tytuly gdybys zdecydowal sie jednak troche
                      bardziej obiektywnie poszukac informacji na ten temat:

                      PSYCHOPHARMACOLOGY,
                      DRUG AND ALCOHOL DEPENDENCE,
                      JOURNAL OF NEUROSCIENCE,
                      NATURE NEUROSCIENCE,
                      DRUGS-EDUCATION PREVENTION AND POLICY,
                      PHARMACOLOGY & THERAPEUTICS,
                      TRENDS IN PHARMACOLOGICAL SCIENCES,
                      AMERICAN JOURNAL OF PSYCHIATRY,
                      PHARMACOLOGY BIOCHEMISTRY AND BEHAVIOR,
                      JOURNAL OF SUBSTANCE ABUSE TREATMENT,
                      JOURNAL OF ADDICTIVE DISEASES

                      a google to jest dobre do przeszukiwania internetu, a jak wszyscy dobrze wiemy,
                      w internecie mozna zamiscic wszystko - nawet najwieksze glupoty i bzdury.

                      na przyszlosc proponuje odrobine krytycznej oceny informacji z interentu.
                      • tracer81 Re: trawa - a rostanie? 10.03.06, 22:31
                        prawie.normalny.facet napisał:

                        > calkowicie zgadzam sie z noblondich.

                        No ja też. Ma rację odnośnie wszystkiego co tutaj pisze. A, że stoi to w sprzeczności z naukowymi faktami, to tym gorzej dla faktów.
    • ilekobietamalat Re: trawa - a rostanie? 07.03.06, 23:03
      trawa uzaleznia.
      skoro alkoholikow przewaznie kaza tu wyrzucac z domu,albo wysylac na terapie..
      coz, nie moge ci radzic nic innego.

      brzydze sie ludzi ktorzy pala. palenie trawy jest dla mniue bardzo zalosnym
      zjawiskiem, takim jak i picie z reszta:/
    • iwonna Re: trawa - a rostanie? 07.03.06, 23:34
      Dziekuje za pomoc a szczegolne za link do strony. Moje obawy sie potwierdzily i
      znalazlam argumenty.
      Pozdrawiam goraco...
    • prawie.normalny.facet Re: trawa - a rostanie? 08.03.06, 01:10
      chce tylko dodac, ze w USA trawa nie jest tak legalna jak mowisz. owszem
      kalifornia (stan w ktory mieszkam) i garstka innych stanow probuje
      zalegalizowac trawe w celach leczniczych ale wiele jest wokol tego kontrowersji.

      trawa to wprawdzie slabszy ale jednak narkotyk i jak najbardziej uzaleznia. i
      niestety mysle, ze Twoj maz juz jest uzalezniony, skoro stawia trawe ponad
      Wasze malzenstwo. wedlug mnie juz powinien wybrac sie do poradni walki z
      uzaleznieniami i zaczac terapie.
    • lemonna Re: trawa - a rostanie? 08.03.06, 23:22
      chyba powinnas po prostu raz sprobowac, bo gadac zawsze mozna bardzo duzo.:]]]].
      poza tym trawa nie uzaleznia, relaksuje tak jak dwa piwa..
    • pepperann Re: trawa - a rostanie? 09.03.06, 13:39
      Moim zdaniem nieważne, czy uzależnia mocniej czy słabiej niż
      papierosy/alkohol/wirtualny seks.

      Z moich obserwacji (siebie -choć od 7 lat nie paliłam, i innych) wynika, że
      marihuana nie uzależnia mocno, ale na pewno przy długim uzywaniu zmienia
      charakter (człowiek taki wyluzowany i głupio błogo uśmiechnięty jest i wszystko
      mu zwisa).

      Na pewno nie można się dogadać z człowiekiem ujaranym. To tak samo jak z pijanym.

      Nie ma po co się spierać o to, jak bardzo jest to szkodliwy i uzależniający środek.

      Ważne jest to, że twój mąż jest na pewno uzależniony (psychicznie, fizycznie -
      wszystko jedno). Że straciwszy pracę ucieka w używki. Że dla niego jego nałóg (a
      może styl życia) jest wązniejszy od Ciebie. To bardzo bardzo poważna sytuacja.
      Moim zdaniem nie przesadzasz pdchodząc do tego bardzo poważnie. Nie wiem, czy od
      razu trzeba odchodzić. Może taki zimny prysznic dobrze mu zrobi, ale nie jestem
      pewna. Na pewno trawa nie jest przyczyną, jest na pewno wynikiem jego innych
      kłopotów, od których ucieka w palenie. Spróbuj z nim o tym porozmawiać. MOże
      powinniście iść do psychologa? Niestety, jeśli on nie będzie chciał - nic nie
      zdziałasz. W małżeństwie problemy powinno się rozwiązywać wspólnie, wspierać się
      nawzajem , an nie palić samotnie marihuanę i mówić: Nic nas nie wiąże.
    • annajustyna Re: trawa - a rostanie? 09.03.06, 18:04
      Trawa nieszkodliwa? Bzdura. I pamietaj, ze jej dzialanie lecznicze dotyczy ludzi
      chorych!
      • dorrisa Re: trawa - a rostanie? 11.03.06, 12:03
        Szkodliwa, nieszkodliwa, bardziej od czegoś, mniej... jakie to ma
        znaczenie ?! A Internet jako taki jest szkodliwy ? Czy WHO stwierdziło
        już toksyczność WWW lub Usenetu ? Jeśli ktoś zamiast stawiać czoło problemom,
        wziąć się w garść uwala się jabolem, odpala papierosa od papierosa, czy skręta
        od skręta, albo ucieka w świat gier roleplaying albo manię zakupów albo
        pożeranie ciastek czy cokolwiek innego to to jest złe.
        Tak się dziwnie składa że skłonność do palenia, picia, cpania mają osoby
        z problemami, słabą psychiką, nieudacznicy, eskapiści i doprawdy silenie
        się na udowadnianie że to nieszkodliwe albo wręcz lecznicze jest pozbawione
        jakiegokolwiek sensu. Ja nie piję alkoholu (w ogole nie piję a nie "nie
        upijam się"), nie pale papierosów ani marihuany bo raz - to zwyczajnie
        smierdzi, śmierdzi mi i smierdzą, cuchną ohydnie ludzie palący, jest to
        wstrętne i niehigieniczne. Poza tym nikt mi nie wmówi że nieszkodliwe
        jest wdychanie, inhalowanie produktów spalania (dymów) jakiejkolwiek
        substancji. To w pewnym sensie jakaś forma samobójstwa, żadne zwierzę
        nie wpadłoby na pomysł żeby dokonywać równie idiotycznej czynności.
    • super_benek Re: trawa - a rostanie? 11.03.06, 12:55
      Heej, wydaje mi się, że dyskusja czy w świetle badań naukowych marihuana jest
      szkodliwa czy nie, niewiele Iwonnie pomożecie. Ważne jest jak palenie wpływa na
      ich życie.
      Znam wiele osób, które przypalając wieczorami, funkcjonują zupełnie normalnie,
      kończą studia, robią karierę. Są przykładnymi partnerami. Znam też przypadki
      ludzi, dla których trawa stała się sposobem na życie, niektórych wpędziła w
      depresję, na innych podziałała demotywująco i zostali gdzieś daleko w tyle...
      Stąd też uważam, że są jednostki, które mogą sobie pozwolić na palenie - jest
      to dla nich coś w rodzaju wspomnianych wyżej dwóch piw. Po paleniu wpadają na
      naprawdę niezłe pomysły, wysyłają je sobie sms-em na maila w pracy, na drugi
      dzień z powodzeniem wykorzystują. Innym palenie może narobić bałaganu w życiu.
      Może uaktywnić skłonności psychotyczne, które mogą mieć w genach (to jedno, co
      faktycznie udowodniono w badaniach), mogą też wstrzymać przed podejmowaniem
      decyzji, normalnej aktywności.
      Pytanie, czy Twój mąż robi coś w kierunku znalezienia pracy, czy raczej dzień
      spędza 'od blanta do blanta'? Tak czy inaczej, odejście jest zbyt radykalnym
      rozwiązaniem wg mnie. Zwłaszcza, że zakompleksiony facet może sobie
      wytłumaczyć, że odchodzisz od niego, bo stracił pracę i do niczego się nie
      nadaje. Stąd też może tak a nie inaczej zareagował na Twoje groźby, że w końcu
      odejdziesz. Moja rada: dowartościuj go, zmobilizuj do szukania pracy i obserwuj
      co będzie dalej. Na odejście zawsze będzie czas. Pozdrawiam.
      • grania_ja Re: trawa - a rostanie? 11.03.06, 23:25
        hej
        co za dyskusja ;-)
        słuchaj mój mąż też pali i co z tego? ja to akceptuje i zupełnie mi to nie
        przeszkadza. czuje sie lepiej jest rożluźniony... lepsza trawa niż wódka i
        pijackie aaawantury.
        zastanów się co ci przeszkadza, czy sam fakt,że on pali czy to że ja jest na
        haju to jest nie dozniesienia? choc wątpie, żeby był. trawa działa przecież
        pokojowo nie agresywnie.
        a może sama powinnaś zapalić żeby zrozumieć w czym rzecz?
        a moze pewnego dnia nie bedzie chciał już palić? czy warto przekreslać swoje
        małżeństwo z tego powodu? ja bym swojego nie przekresliła, za bardzo kocham.
        zastanów się, nie rób pochopnie jakiś działań, których bedziesz żałować.
        pamietaj, że miłość jest najważniejsza i napewno jakoś się ułoży.
        • doniaania Re: trawa - a rostanie? 12.03.06, 18:39
          witam. widzicie mi palenie mojego meza nigdy nie przeszkadzalo. nigdy mu tego
          nie zabranialam. i wszystko bylo dobrze... do czasu. w pewnym momencie - nie
          wiem kiedy - palenie stalo sie dla niego czyms na co czekal z niecierpliwoscia.
          doszlo do tego, ze palil dzien w dzien. i zaczelo sie. odszedl z pracy (akurat
          to byla dobra decyzja, ale w to nie bede wnikala) i mial zaczal szukac czegos
          nowego. tylko troche odpocznie. i odpoczywa juz ok. 2 miesiace. w tym czasie
          pali codziennie...zawsze myslalam , ze palenie nie moze az tak destrukcyjnie
          wplywac na ludzi. teksty o uzaleznieniu byly dla mnie smieszne. a co sie dzieje
          z moim mezem? wpadl w depreche, stwierdzil, ze jest nikim, lumpem, ze zmarnuje
          mi tylko zycie, caly dzien lezy i patrzy w sciane - humor mu sie tylko wtedy
          poprawial, jak szedl po palenie. (dla zlosliwych - nie chodzi tu o inna panne,
          o to ,ze mnie przestal kochac, ani o to ze mu piluje, bo nie ma pracy!!!)w
          koncu nie wytrzymalam. po ktoryms tam takim dole - lapal je srednie co pare dni-
          mialam tego dosyc. dosyc jego gadek o tym, ze mnie kocha, ze jestem dla niego
          najwazniejsza na calym swiecie, ale dla mojego dobra powinnam go zostawic.
          poklocilismy sie. pogonilam go. poszedl do rodzicow. oczywiscie trzeba bylo
          wyjasnic sytuacje (dodam - nigdy sie nie klocilismy,wiec byli w szoku).
          powiedzialam im wszystko. o tym jak jest, ze jest uzalezniony. oni wiedzieli ze
          sobie popala, ale nie sadzili , ze to tak daleko zaszlo. no i zaczela sie
          rozmowa z nim na ten temat. ale do niego nic nie docieralo. mowil tylko ze nie
          jest uzalezniony, ze jak tylko bedzie chcial, to nie musi palic,..., a za
          chwile, ze jest nikim, ze jest cpunem i lumpem...i wyszedl z domu. balam sie o
          niego strasznie, bo doszlo do tego, ze mowil, ze poprosi kogos, zeby go
          zabil.ale na szczescie przemyslal cos sobie. teraz jestesmy na etapie, ze on
          zostaje u rodzicow na jakis czas, pozbiera sie jakos z tego. chce to zrobic
          sam. mowi, ze sam musi poniesc jakas kare i miec motywacje. ze chce na mnie
          zasloozyc, a narazie nie czuje sie mnie godny... proobuje mu to wybic z glowy (
          to jego niedowartosciowanie)stwierdzil, ze nie mozemy mieszkac narazie razem,
          bo jak by bylo po staremu, to on nie poczul by, ze musi wziac sie w garsc i za
          pare dni historia by sie powtoorzyla. mowie wam jestem zalamana. nie sadzem, ze
          palenie na kazdego ma tak destrukcyjny wplyw, ale moje kochanie niestety jest
          najwidoczniej taka osoba, na ktora to tak dziala. tak bardzo chcialabym mu
          pomoc,ale nie wiem co mam robic...
    • dr.tapczan Re: trawa - a rostanie? 12.03.06, 21:14
      Powiem tak...Iwonko droga nie myśl za wiele, sparz lufala z mężem i zobaczysz
      jak to jest! A tak poważnie,to:

      1. ludzie bardzo by chcieli bez używek, ale od wieków nie dają rady
      2. jednostki świadome i silne potrafią korzystać z używek, posiadając nad nimi
      kontrolę. Te jednostki przetrwają, w odróżnieniu od jednostek słabych, które
      tracą kontrolę na używkami, przez co (zgodnie z prawami socjobiologii) skazani
      są na zgubę (czytaj zagładę).
      3. wiara, że nikotyna nie uzależnia podszyta jest głupotą. głupota ta wynika z
      przekonania, że państwo "nie mogłoby przecież pozwolić, by legalnie sprzedawano
      coś, co jest złe". Hmmm, odsyłam do etykiet na papiersosach "Palenie zabija!"
      4. raport WHO skupił się na skutkach społecznych stosowania używek, trawa - na
      pochybel różnym oponetnom - nie jest przyczyną przemocy domowej (alkohol?), nie
      powoduje (choć może!), ale nie jest przyczyną raka płuc (tytoń?).
      5. problemem Iwonki, chyba nie jest to, że stary jara, ale że nie garnie się do
      znalezienia pracy

      Ova! oraz popieram przedmówcę o liczbie 81 w nicku, co oznacza, że popieram
      rozum, wiedzę, argumenty, w pogardzie zaś mam zabobony.
    • do25 Re: trawa - a rostanie? 12.03.06, 23:03
      Wisz...mój mąż też palił trawę przed ślubem...Rozmawialiśmy o tym bardzo dużo i
      powiedziałam co o tym myślę...Uszanował moje zdanie.Czasem jeśli ma ochotę
      zapalić (baaaaaardzo żadko) pyta mnie o zdanie; jeśli nie zgodzę się On
      rezygnuje...
      Może powinniście najpierw porozmawiać poważnie a potem podejmować decyzję o
      rozstaniu...Powodzenia!!
    • femme-marie Re: trawa - a rostanie? 13.03.06, 08:12
      Z większości badań wynika, że marichuana nie uzależnia fizycznie, o wiele
      grożniejsze są pod tym względem alkohol i nikotyna, moim zdaniem dorosły
      człowiek powinnien mieć prawo wyboru jakich używek chce używać, ale u nas w
      Polsce takiego wyboru nie ma, marichuana nalezy do grupy uzywek
      niezaakceptowanych w związku z tym palenie jej łączy się z ryzykiem kontaktów z
      ludzmi, którzy łamią prawo oraz z obawą że grupa uzbrojonych po zęby kolesi
      wpadnie ci do domu, bo wytropią narkotyki. Konsekwencje nielegalności to jedno,
      ale sama wiem po sobie oraz po zachowaniu moich znajomych że nic nie odbywa się
      bezkarnie, widziałam ludzi niby nie uzależnionych fizycznie, ale tak silnie
      zdeterminowanych psychicznie do poszukiwań zielonego, że rozmontowywało to ich
      życie, koles , który nie ma pracy za to dobarwia sobie zycie trawą, nie ma szans
      na znalezienie nowej, (palenie jest w stanie dostarczyc tylu doświadczeń), to
      co moim zdaniem jest najbardziej niebezpieczne w paleniu - to jest osłabienie
      woli, bo tak jak z każdą używką trzeba bardzo uważać,więc powiedz męzowi, zeby
      miał na względzie potencjalny wjazd grupy antynarkotykowej no i odalającą się z
      każdym dniem palenia motywację do znalezienia pracy.pozdrawiam
Pełna wersja