Dodaj do ulubionych

Jest mi źle....

11.05.06, 19:10
Jestem młodą mężatką i przyszłą mamą.
Za 2 m-ce ma się urodzić nasze dziecko. Ja zamiast się cieszyć i wiecznie mieć dobry humor, bo niedługo będę tulić swoje maleństwo ciągle płacze i mam podły humoer.
Niestety mieszkamy z teściami.Niedługo będzie rok jak zdecydowaliśmy podjąć się zadania mieszkania z rodzicami męża- tylko dlatego, że jest persprektywa ich wyprowadzki latem do nowego domu.
Ciągle chodzę struta i przygnębiona przez teściową.Ta kobita nie potrafi się cieszyć z niczego. Ciągle coś jest nie po jej myśli. Był przerabiany temat mojego gotowania i ogólnie prowadzenia domu przez nas. Raz czy dwa za coś tam nas pochwalili a tak to ciągle jesteśmy za coś krytykowani.
A to, że zły kocyk dla dziecka kupiliśmy, a to za dużo ciuszków, a po co tak wcześnie. Chcemy teraz kupić wózek- chyba 2 m-ce wcześniej to nie jest jakieś "widzimisie", a co usłyszeliśmy w odpowiedzi od teściowej " Marta (siostra męża) kupiła wózek miesiąc po porodzie- to było 5 lat temu).
Nie rozumiem podejścia tej kobiety do życia.
Ciągle jest na coś zła, prawie wcale się nie uśmiecha, i tylko potrafi dołować.
Kiedyś potrafiłam przyjść do niej i pochwalić się co np. kupiłam dla dziecka, ale od czasu jak tylko krytykuje przestałam to robić.
Moja mama, jak tylko się dowiedziała o dziecku promieniała, jak tylko dowiedziała się jak będzie miało na imie to tylko po imieniu mówi,a tamta zawsze mówi tylko "dziecko". Przykro mi strasznie.
Wiem, że nie powinnam się tym przejmować, ale ja praktycznie nic nie mogę zrobić na jej oczach by nie być skrytykowaną.
Teściowa ciągle siedzi w domu,nie pracuje, myślała, że znajdzie we mnie panią do towarzystwa, ale ja nie potrafię znaleźć z nią wspólnego języka.Staram się wychodzić z domu jak najczęściej by nie zwariować.
Mam dość, ciągle ryczę, boję się, że dziecko też tak cierpi jak i ja.
Gdyby nie Ono, już dawno byśmy kupili własne mieszkanie, a tak 2 m-ce przed porodem nie chce nawet myśleć o takich sprawach.
Co mam robić?Pomóżcie.Myślałam już o pójściu do psychologa, aby spojrzał na to wszystko trzeźwym okiem, ale nie mam odwagi...

Musiałam się wypłakać....
Obserwuj wątek
    • paula.anna Re: Jest mi źle.... 11.05.06, 19:30
      mala_zosia, trzymaj się, zrób to dla dziecka. jeśli myślisz o porozmawianiu o
      swoich problemach z fachowcem, to zrób to. czego się obawiasz? to nie boli :) a
      z doświadczenia wiem, że nawet samo opowiedzenie wszystkiego komuś postronnemu
      i do tego znającemu się narzeczy może bardzo pomóc. pomyśl, co masz do
      stracenia, a co do zyskania. przecież wizyta u psychologa w wielu krajach jest
      mniej więcej jak wizyta w solarium, siłowni itp, nikogo nie dziwi.
      a tak na marginesie, to ja chyba szukałabym księdza-psychoga. albo po prostu
      fajnego księdza.
      powodzenia i dużo cierpliwości do teściowej
    • caysee Re: Jest mi źle.... 11.05.06, 20:15
      Mam podobnego tescia, wiec potrafie sobie dobrze wyobrazic, co przechodzisz. Ja
      jednak jego widze raz na pare tygodni, a ty z nimi caly czas musisz mieszkac:/

      Ale czy naprawde musisz? Napisalas, ze gdyby nie dziecko, kupilibyscie wlasne
      mieszkanie. Moze jednak to zrobcie? Mimo wszystko chyba latwiej bedzie ci to
      zalatwiac z brzuchem niz z dzieckiem ;) I napewno duzo lepiej byloby dla twojego
      swietego spokoju i dziecka, gdybyscie juz nie mieszkali z tesciami.

      I jeszcze inne rozwiazanie - nie mysleliscie o zamieszkaniu z twoimi rodzicami?
      • mala_zosia_mala Re: Jest mi źle.... 11.05.06, 20:24
        Dzięki za wsparcie.
        Nie chce też mieszkać z moimi rodzicami bo nie ma ku temu u nich warunków a po drugie marze o tym by sama prowadzic dom, by nikt nie zaglądał mi do garów albo do śmietnika- co wyrzucam(y).Jak mieszkaliśmy sami (wynajmowaliśmy mieszkanie) było super. TO były cudowne czasy.
        Teraz nawet nie chce mi się kochać z własnym mężem bo ktoś może wyjść bez pukania do pokoju.Żenada. Czasem całą złość wyładowuje na mężu, szkoda mi go, bo nie jest niczemu winien.
        Może jednak zakup mieszkania będzie w grunice najlepszy?
        Oni się niedługo wyprowadzą- ok. 70 km od domu, ale przewiduje, że będą komenatrze odnośnie tego co robimy w mieszkaniu (np. remont). Nie widzę szans, że kiedykolwiek się od nich odseparujemy na stałe.
        Zrozumiałabym ich gdyby nas utrzymywali, ale czasem jest odrotnie, czasem to my ich wspieramy a jak my potrzebujemy kasy to się wypinają d....
        I napewno pomyślę ( pomyślimy o kupnie mieszkania, jeśli nie dadzą nam spokoju po wyprowadzce).
        • malgorzata_i_mistrz Re: Jest mi źle.... 11.05.06, 20:32
          Zosiu, jeśli tylko Was stać na kupno mieszkania, nie zastanawiałabym się ani
          sekundy. Nawet jeśli kiedyś w przyszłości teściowie się wyprowadzą - cóż to
          szkodzi? Mieszkanie to znakomita inwestycja na przyszłość, tym bardziej, że
          Wasze dziecko jest w drodze :)

          Pozdrawiam i bardzo dużo cierpliwości życzę.
    • iza30_1979 Re: Jest mi źle.... 11.05.06, 21:12
      s;uchaj wiem co przechodzis tacy sami byli moi byli tescie doslownie tacy sami
      do nich dolazala babcia mojego eks to juz byla grupka ktora potrafila wykonczyc
      ale ja to zakonczylam a po kilku miesiacach sie okazlao ze i z mezem tez nie
      bede a teraz moge otwarcie powiedziec ze zaluje tylko tych starconych kilku lat
      bo teraz jestem szczesliwa mezatka :))
      jesli chodzi o wizyte u psychologa to naprawde polecam warto wiem to bo
      widzialam jak moja mam o kazdej wizycie u psychologa i psychiatry sie zmieniala
      na poczatku gdy dostala silny atak depresji to byla tylko jedna wizyta i silne
      leki a po miesiacu miala zajecia w szpitalu pezez 9 mieisecy po 6 godzin
      dziennie teraz to nie ta kobieta zupelnie inna
      spotkanie z taka postronna osoba wygadanie sie jej naprawde pomaga wiec sie nie
      boj i idz a nad mieszkaniem to popieram dziewczyny jesli macie mozliwosc kupna
      to nie czekajcie
      pozdrawiam
      • mk.1981 Re: Jest mi źle.... 11.05.06, 22:55
        ja też proponuje kupno mieszkania jeżeli was tylko na to stać
        pozdrawiam
    • oliwka117 Re: Jest mi źle.... 12.05.06, 09:39
      Znam skads taka sytuacje, z tym ze dotyczy szwagierki... Wyjątkowo toksyczna
      osoba. Przede wszystkim: wyprowadźcie się, pójdź do psychologa-poczujesz się
      lepiej, nie widuj osoby będącej przyczyną Twojej deprechy a zobaczysz, że
      odzyskasz chęć do życia! Szkoda życia i zdrowia
    • me_mme Re: Jest mi źle.... 12.05.06, 10:49
      Ja też radzę kupno mieszkania - jeśli Was tylko na to stać. My po ślubie również
      mieszkaliśmy u teściów, ale byliśmy w dużo lepszej sytuacji niż Wy - bo rodzice
      męża mieszkali gdzie indziej. Nie powiem, nie było nam źle, nie musieliśmy
      płacić za wynajem i odkładaliśmy na własne gniazdko, za co jestem teściom bardzo
      wdzięczna. Ale fakt faktem, że mieszkanie nie było nasze, teściowie przyjeżdżali
      kiedy chcieli, mieli swoje klucze, sami sobie otwierali (często nie pukali)itp.,
      co dla mnie było jednak krępujące. Dlatego, gdy okazało się - że jestem w ciąży,
      po raz pierwszy pojawiła się myśl by już teraz kupić własne lokum (mieliśmy w
      planach, tylko trochę później). A ponieważ nasza sytuacja była już na tyle
      dobra, że mogliśmy sobie na to pozwolić - zdecydowaliśmy się i z perspektywy
      czasu muszę powiedzieć, że była to naprawdę dobra decyzja. Pod koniec szóstego
      miesiąca, jeździłam oglądać kolejne mieszkania, budowy itp. Na miesiąc przed
      porodem wybierałam terakotę, kolory farb, panele i meble - po to tylko, żeby po
      porodzie móc spokojnie zająć się dzieckiem, kiedy mąż będzie robił remont
      mieszkania. Do nowego mieszkania wprowadziliśmy się gdy córeczka miała 3
      miesiące. I teraz widzę, że gdybyśmy się nie zdecydowali na kupno, wtedy gdy
      byłam jeszcze w ciąży - to potem byłoby naprawdę ciężko. Po porodzie czasu
      miałam dużo mniej, malutka miała silną alergię i wymagała stałej opieki i
      leczenia. Myślę, że nie miałabym wtedy głowy do tego, by myśleć o wyborze
      mieszkania i jego urządzaniu, gdyż cała moja uwaga skupiona była na dziecku.
      Dlatego radzę, jeśli tylko Ci zdrowie i siły na to pozwolą i macie na to
      pieniążki - kupujcie własne, bo co swoje mieszkanko, to swoje, zupełnie inne
      życie i inne samopoczucie, naprawdę !
    • seerena Re: Jest mi źle.... 12.05.06, 12:37
      Mała Zosiu, zrobiłas błąd kardynalny i podstawowy - nigdy nie powinno młode
      małżeństwo mieszkac z teściami! Choćby byli nie wiem jak fajni na początku. To w
      99% przypadków prowadzi do konfliktów.
      Teraz możecie tylko starać się o to aby jaknajszybciej się wyprowadzić i
      usamodzielnić. Niestety gdy urodzi się dziecko może być jeszcze gorzej -
      teściowa zacznie wtrącać się do jego wychowania, pielegnacji itp. Zjesz nerwy.
      Uciekaj!
      • bacha1979 Re: Jest mi źle.... 12.05.06, 12:46
        seerena napisała:

        > Mała Zosiu, zrobiłas błąd kardynalny i podstawowy - nigdy nie powinno młode
        > małżeństwo mieszkac z teściami! Choćby byli nie wiem jak fajni na początku.
        To
        > w
        > 99% przypadków prowadzi do konfliktów.
        > Teraz możecie tylko starać się o to aby jaknajszybciej się wyprowadzić i
        > usamodzielnić. Niestety gdy urodzi się dziecko może być jeszcze gorzej -
        > teściowa zacznie wtrącać się do jego wychowania, pielegnacji itp. Zjesz nerwy.
        > Uciekaj!
    • triss_merigold6 Re: Jest mi źle.... 12.05.06, 12:57
      Cóż, nigdy nie należy mieszkać z teściami. D Kupować własne mieszkanie i
      wynieść się jak najprędzej.
      • mala_zosia_mala Re: Jest mi źle.... 12.05.06, 21:11
        No dobra powiem tak. Jedyne wyjście z sytuacji to wyprowadzka, to nie podważalne. Ale kiedy podejmowaliśmy decyzję, że wprowadzamy się do nich i czasowo będziemy razem mieszkać zaczęliśmy inwestować pieniądze w różne rzeczy i do tego przyszło dziecko więc do końca nie stać nas na kupno własnego mieszkania. Jedynie wchodzi w gre kredyt praktycznie na całą kwote spłacany do emerutyry a tego się boję...


        Wczoraj wieczorem teściowa dała popis. Mąż skomentował jej zachowanie wobec przyszłego dziecka- że się nie interesuje, że ma tylko pretensje i zawsze jest na nie.... a ona jak wybuchnie,że to ja go buntuje, że cały dzień siedze w domu i obmyślam jak męża nastwić przeciwko niej. I tak wrzeszczała z dobrą godzinę, my milczeliśmy bo śmieszne jest wdawanie się w taką dyskusję.

        Dzisiaj koleżanka dała mi drobrą radę , abym się nie przejmowała co ona ma do powiedzenia i żeby mi nie zależało na jak najlepszej opinii u niej. Ona i tak tego nigdy nie doceni.

        Takich ludzi ziemia nie powinna nosić- takie mam zdanie
    • g0sik Re: Jest mi źle.... 12.05.06, 23:15
      >Takich ludzi ziemia nie powinna nosić- takie mam zdanie

      Przestań dramatyzować. Zamiast narzekać i marudzić wyprowadźcie się i problem z
      głowy. Nie rozumiem takiej postawy - zamiast liczyć na siebie i kupić
      mieszkanie chociażby na kredyt zaciskacie zęby i czekacie na mieszkanie od
      teściów. W takiej sytuacji wolałabym nie zawdzięczać niczego teściowej
      której "ziemia nie powinna nosić"....No chyba, że nie powinna nosić, bo
      liczycie na mieszkanie w spadku?
      • mala_zosia_mala Re: Jest mi źle.... 13.05.06, 15:53
        g0sik może to ty nie dramatyzuj. Napisałam to bo w danej chwili tak myślałam i tyle.
        Ciekawa jestem jak ty byś była w nieciekawej sytuacji czy miłoby było słuchać takich opinii.
        Na nic nie liczyliśmy, póki to oni nie powiedzieli, że mieszkanie będzie dla nas.
        Teraz wiem, że zrobiliśmy błąd- ale skąd mogłam wiedzieć, że tak będzie. Nikt mnie nie ostrzegł, tzn moja mama mówiła, że może lepiej mieszkać osobno, ale my chcieliśmy spróbować i mamy.

        Jak na razie pełna ignorancja jej negatów. Gadać sobie może, może jak zobaczy, że mam gdzieś co mówi da sobie spokój.
        Ale jak widzę, jak dyryguje teściem to stwierdzam, że kobita już taka jest i ratunku nie ma.Oszalała od wiecznego siedzenia w domu. Jej jedyna rozrywka to wyjście do sklepu, na 10 min z psem i obrady sejmu ......sic
        • trusia29 Re: Jest mi źle.... 14.05.06, 00:07
          Lepiej splacac kredyt, niz nabawic sie depresji i lęków (dotyczy to i Ciebie i
          męża i dziecka). Moja tesciowa i szwagierka śą własnie takimi osobami
          zawsze "na nie". Wszytsko jest zawsze źle, chcialyby caly swiat ustawić po
          swojemu, nie rozmawiaja z nikim z rodziny ani teściowej ani teścia. To duzy
          problem - za tydzien mam wesele i nie mam ich gdzie posadzic!!! bo doslownie ze
          wszystkimi sie pokłociły, mnie zresza w poniedzialek też od kretynek siostra
          narzeczonego wyzwała. Ale ja mogę sobie pozwolic na nie przejmowanie nimi, bo
          mieszkam oddzielnie.
        • kami_la Re: Jest mi źle.... 14.05.06, 00:50
          Popieram g0sik.
          Przestań dramatyzować tylko zainteresuj się na poważnie kupnem mieszkania,
          zwłaszcza, że stać Was na nie i przede wszystkim dlatego, że dzidziuć
          potrzebuje ciszy, a nie ciągłych awantur.
          Poza tym jak to sobie wyobrażaliście: teściowie powiedzieli, że mieszkanie
          będzie dla Was. Ale kiedy? Trochę rozwagi.
          Ja mam żelazną zasadę: najpier dom, potem dziecko.
          A jak wszyscy (teśbiowie, Wy i dzidziuś) będziecie mieszkać razem to raczej nic
          dobrego z tego nie wyniknie.
          Oczywiście - pomoc babci jest potrzebna. Ale miło jest mieć teściów na
          odległosc ;-)
          • natalya20 Re: Jest mi źle.... 14.05.06, 13:26
            zosia jak zostaniecie sami w mieszkaniu to odzyjecie, zrobicie sobie tak jak
            jest wam wygodnie jak tesciowa da wam komentarz to powiedz ze to wy tu
            mieszkacie i robicie mieszkanie pod siebie, po to zeby wam sie podobalo a nie
            komus, rozwal ja kiedys jeszcze taka odp: dziekuje za rade, ale uwazam inaczej,
            w kazdym razie ciesze sie ze mama sie interesuje "czymstam," jak bede
            potzrebowala jakies rady pomocy to na pewno sie do mamy zwroce....niech ja
            zatka, zacznij dzialac dywersyjnie....albo zwyczajnie wprost z wyzutem wywal
            jej ze masz dosyc jej ciaglych fochow i czy jest cos co jej sie podoba, za
            moment ma sie urodzic dziecko a ty zyjesz w ciaglym stresie masz juz tego
            dosyc, tez bys chciala czasem uslyszec cos milego i ty swoje uwagi zostawiasz
            dla siebie...niech ona tez tak robi
            • malgorzata_i_mistrz Re: Jest mi źle.... 15.05.06, 08:34
              > zosia jak zostaniecie sami w mieszkaniu to odzyjecie, zrobicie sobie tak jak
              > jest wam wygodnie jak tesciowa da wam komentarz to powiedz ze to wy tu
              > mieszkacie

              Aha, czyli jak się właściciel mieszkania, które wynajmujemy, będzie się
              przychrzaniał, że wywierciliśmy dziury w kuchni na wieszane szafki, też mu każę
              spadać na palmę, bo "ja tu mieszkam i urządzam mieszkanie pod siebie". Ciekawe,
              w jakim tempie dostanę wypowiedzenie? ;>

              [Wskazówka]W normalnych okolicznościach nigdy bym nie porównywała mieszkania w
              wynajętym u obcego faceta mieszkaniu do mieszkania z czy u rodziców/teściów,
              ale skoro Zosia pisze, że jej teściowa tylko szuka pretekstu do zwady, to takie
              postawienie sprawy może się skończyć nieciekawie. Nie mówię, że od razu
              wyrzuceniem na bruk (choć i taki przypadek był wśród moich znajomych), ale jest
              wiele innych przykrości, które teściowa może jej zafundować... [/Wskazówka]

              Zosiu, jeśli chodzi o Twoje kredytowe dylematy - powiem szczerze, że gdybyśmy
              tylko z MMŻem mieli zdolność kredytową, nie zastanawialibyśmy się ani sekundy.
              Wszystko jest lepsze od byciu uzależnionym od kogokolwiek w kwestiach
              mieszkaniowych.
    • g0sik Re: Jest mi źle.... 15.05.06, 13:03
      >Na nic nie liczyliśmy, póki to oni nie powiedzieli, że mieszkanie będzie dla
      >nas.

      Jeśli umowa darowizny nie będzie na Was oboje to mieszkanie nie będzie Wasze
      tylko Twojego męża, a jeśli teściowie nie załatwią formalności mieszkanie
      będzie w dalszym ciągu ich. No i żeby się nie okazało, że pomimo wyprowadzki
      teściowa w dalszym ciągu czuje się w tym mieszkaniu jak u siebie....Pomijam
      kwestie inwestowania w cudze mieszkanie i kwestie rozwodu...
      • apple19 Re: Jest mi źle.... 15.05.06, 13:23
        > >Na nic nie liczyliśmy, póki to oni nie powiedzieli, że mieszkanie będzie d
        > la
        > >nas.


        Dla was to nie znaczy ze na zawsze wasze.

        No i żeby się nie okazało, że pomimo wyprowadzki
        > teściowa w dalszym ciągu czuje się w tym mieszkaniu jak u siebie..

        No moze nie musi mieszac im w garach ale jesli sobie na nie zapracowała badz
        dostała od potomnych to niestety jest jej i niestety ale jej dobra wola jak
        podzieli sie nim z synowa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka