pomoc a wykorzystywanie

22.06.06, 12:39
Nie znoszę, kiedy rodzina, bo głównie w rodzinie to się odbywa, olewa sobie
własne obowiązki czyimś kosztem. Ja rozumiem pomoc, obie strony się dogadują,
jest wzajemmnne zrozumienie i naturalnie rodzi się chęć pomocy. Ale nie
rozumiem dlaczego rodzina uważa za moją powinność branie na siebie czyichś
obowiązków, fanaberii, bo komuś innemu sie nie chce! Przykład: w domu
Teściowej brakuje węgla(Teściowa mieszka z rodziną swojej córki). Nikomu do
łba nie przyjdzie żeby ten węgiel sobie zwieżć. Nie, mój Mąż leci z pracy,
zwozi węgiel, bo nie ma komu. Inny przykład: dziecko. Rodzicom nie chce się go
wychowywać, bo są "zapracowani". Mają pretensje do babć, cioć i wujków, że
nie podzielają ich obowiązków... Horror. Inny przykład: siostrze męża nie chce
się czegoś dla siebie załatwić-chce się wyręczać moim mężem! Wszystko bez
życzliwego spojrzenia na naszą sytuację
    • malgorzatam6 Re: pomoc a wykorzystywanie 22.06.06, 13:00
      skąd ja to znam...
    • caysee Re: pomoc a wykorzystywanie 22.06.06, 13:09
      W mojej rodzinie tez sa wlasnie takie sytuacje, ze ktos (zwykle starszy) zleca
      cos mlodszemu. Dochodzi do idiotycznych sytuacji, np. moja starsza ciotka w
      ogole nie kupuje sobie sama stanikow, zleca to ZAWSZE mojej mamie:>>>> A musze
      dodac, ze kobieta jest zdrowa i ma ona tez corke niewiele mlodsza od mamy:)
      • listek_herbaty Re: pomoc a wykorzystywanie 25.06.06, 22:10
        To juz chyba ktos pisal, ale... Z rodzina dobrze wychodzi sie tylko na
        zdjeciach, tylko nie stoj z boku, bo Cie wytna.
    • annb nic na siłę 26.06.06, 08:20
      nie chcesz/nie masz czasu/padasz na twarz po pracy/masz inne plany na weekend-
      nie naginasz się
      koniec kropka
      prościej się nie da
      • oliwka117 Re: nic na siłę 26.06.06, 08:43
        Ja sama się nie naginam, dlatego jestem "wstrętną" bratową i jak narazie
        asertywną synową. Problem tkwi w tym, że mój mąż zawsze próbuje znaleźć czas na
        wszystko. To znaczy swoim czasem obdzieli rodzinę a żeby coś zrobić w domu to
        już nie ma siły. Próbuje być za dobry dla wszystkich, tylko dlaczego ja mam za
        to płacić, bo ktoś ma w nosie swoje obowiązki?
        • annb zapowiedz męzowi 26.06.06, 08:48
          że poprosisz sąsiada a za pomoc zapłacisz seksem
          moze dotrze ze rodzinę ma tutaj a nie tam gdzie mamusia

          "i opuścisz ojca i matkę swą i zamieszkasz z zoną"
          niektórym powinni to czytac 10 razy na mszy slubnej i jeszcze na końcu odpytac
          czy zapamietali
          • oliwka117 Re: zapowiedz męzowi 26.06.06, 08:59
            Dobre :)Właśnie to czytanie mieliśmy na naszym ślubie i o tym czytaniu
            przypominam teściowej ku jej zaskoczeniu, ze ktoś coś takiego napisał. Ja po
            prostu nie kumam dlaczego mój M jest taki obowiązkowy w stosunku do podłej
            siostruni i Mamy. A z tym sąsiadem to dobry pomysł, warto spróbowac.
            • trusia29 Re: zapowiedz męzowi 29.06.06, 22:57
              To, że faceci sa "spolegliwi" wobec swoich mamuś i sióstr, powszechnie wiadomo
              i o ile nie przybiera to pataologicznej formy, jest do wytrzymania. Ostatnio
              czytalam watek, gdzie tesc pobił synową a tatuś 2 miesiace później zaprasza go
              na urodziny wnuka do ich wspólnego z żona mieszkania... to już tragednia zyc z
              takim facetem!
              • oliwka117 Re: zapowiedz męzowi 30.06.06, 07:32
                Owa spolegliwość to w przypadku mojego męża raczej naiwność, że siostrtunia jest
                w gruncie rzeczy dobra i nie wie, że robi krzywdę brartowej. No to ostatnio się
                przekonał, że siostrunia robi to świadomie, perfidnie i nie zamierza skończyć.
                W takiej sytuacji nie daruję spolegliwości!
                • trusia29 Re: zapowiedz męzowi 30.06.06, 10:55
                  może i sie pzrekonał, ale jak znam życie długo tego pamiętać nie będzie...
                  niestety, sama to w domu co jakis czas walkuję...
                  • mb800 Re: zapowiedz męzowi 30.06.06, 11:36
                    Ola łączę się z Tobą w bólu. Mój mężczyzna twierdzi że zawsze będzie pomagał
                    rodzinie i zgadzam się z pomocą ale oni go jawnie wykorzystują. Ja też mam tego
                    dość. Ile kłótni było już z tego powodu to tylko ja wiem. Jak chodzi o kasę czy
                    inną fizyczną pomoc to uderzają jego rodzice do mojego męża jednak całą swoja
                    pomoc oferują tylko jego siostrze (bardzo nam jest miło).
                    Ale niedługo ja chyba wkrocze do akcji i najwyżej będę wyredną synową ale ja
                    też ciągle płacę za jego pomoc.
                    Oni nigdy nie zapytają się czy nam w czymś pomóc(remontujemy mieszkanie i nigdy
                    nawet nie zapytają się jak nam idzie) ale dla siostry wszystko, na budowie u
                    niej teść siedział 24h/24h , z wnuczką tez non stop, ale jak na przykład po
                    zakupy to mojego męza non stop ciągnie, jak pożyczyć kasę to do mojego (jego
                    matka jest całkowicie nie gospodarna i wszystko wydaje na żarcie), jak po
                    samochód(mamy jeden) to do nas (nie mówiąc o tym że ostatnio teść miał kolizję
                    ze swojej winy i musieliśmy dodatkowo wydac kasę na remont samochodu i nawet
                    nie ma teść z czego oddać -siostra mojego męża ma 3 samochody)
                    Fajnie, a najzabawniejsze jest to że zięcia i córunię maja na miejścu a nas 15
                    km dalej.
                    Teściowa jak jedzie do córuni to gotuje jej, siedzi z dzieckiem a do mnie jak
                    przyjeżdza na święta czy jakieś imieniny to nawet kawałka ciasta nie przywiezie
                    nie mówiąc o tym że sama robiłam święta dla najbliżej naszej rodziny (10 osób)
                    i moja mama mi pomagała jak tylko mogła a ta siedziała i nawet ręką nie machnęła

                    Ale się rozpisałam...
                    • oliwka117 Re: zapowiedz męzowi 30.06.06, 13:21
                      Skąd ja to znam. Moja szwagierka jest weekendową mamusią. Robi wiele szumu, że
                      raz w tygodniu zabierze dziecko do parku-ot taki pokaz macierzyństwa przed
                      sąsiadami. Mąż - tatuś jest zawsze bardzo zapracowany i "boi się zajmować
                      dzieckiem". Dziecko wychowuje babcia. Rodzice mają do tego wszystkiego wiele
                      pretensji o to, że cała rodzina nie chce wychowywać ich dziecka!? My z mężem
                      radzimy sobie sami, nie obarczamy swoimi obowiązkami 3/4 rodziny, nie robimy
                      wiele szumu o nic i nie mamy nie wiadomo jakich wymagań. Jednak rodzina jakoś
                      nie potrafi uszanować tej naszej zaradności i po prostu dać nam święty spokój.
                      Co rusz czekam tylko na nowe "zlecenia" do wykonania, które wprowadzą mnie w
                      stan nerwowy! Ale dosyć tego!
                    • trusia29 Re: zapowiedz męzowi 30.06.06, 21:33
                      ooooo widzę, że nie jestem sama :))))
    • samotnatoja Re: pomoc a wykorzystywanie 02.07.06, 12:45
      skad ja znam ten problem, probowalam rozwiazac takie sytuacje prawie od dnia
      slubu, niestety nie udalo mi sie w zaden sposob, rozstalismy sie z M a niedlugo
      po 2 latach malzenstwa bedzie rozwod. tesciowa usilnie i skutecznie starala sie
      wabic M na swoja strone na rozny sposob, placzem przez tel, tym ze jest sama a
      on cos musi, ze nie daje rady, itd itp. skonczylo sie tym ze M byl przekonany
      ze mama jest najwazniejsza a zona jest bo jest. nie mialam juz sily z tym
      walczyc, odpuscilam. teraz ja jestem sama a on siedzi z mama, mam nadzieje ze
      sa szczesliwi. odpuscilam nawet te 40 tys kredytu ktory M splacal za mame, co
      oznaczalo ze wydatki domowe i moje studia byly na mojej glowie.
      za mame placil tez przez pol roku (jak juz nie mieszkal z nia) rachunki za
      telefon, dowiedzialam sie po fakcie. tesciowa mieszka jeszcze ze swoimi
      rodzicami. nie mialam juz na to sily, chcial poszedl. ja wiem, ze nie jestem
      dla niego nikim waznym, zostalam sama i musze sobie radzic, jego to nic nie
      obchodzi. mam zal do siebie ze tak dlugo na to pozwalałam. wierzcie ze nie mam
      nic gorzszego jak to ze M zostawia cie kiedy go potrzenujesz i wychodzi. teraz
      jestem spokojna, zalezna sama od siebie. myslalam ze w ostatecznosci bedzie o
      nas walczyl, myliłam sie.... a w oczach jego rodziny jestem zla.
      decyzje juz podjelam i nie zalezy mi na ich opinii. tesciowa moze byc duma,
      rozwalila malzenstwo swojego jedynego syna.

      zycze wszystkim Wam szczescia.
      • woman-in-love Re: pomoc a wykorzystywanie 02.07.06, 13:12
        a podobno Rodzina to wartośc wysoko ceniona. Spytaj kogo chcesz - zawsze powie,
        ze najwazniejsza rodzina. Tylko jak sie blizej przyjrzec jest jak w piosence
        Starszych Panów: nie cieszy gdy jest, a kiedy jej ni ma - samotnys jak pies :-)
        • oliwka117 do samotna... 03.07.06, 07:45
          Bardzo mi przykro z powodu Twojego męża. Poznasz kogoś lepszego!!!
          Wracając do tematu, widzę, że z rodziną to rzeczywiście na zdjęciu wychodzi się
          najlepiej a u mnie to nawet nie na zdjęciu... Powiem szczerze, że mamy z mężem
          lepszych przyjaciół.
Pełna wersja