oliwka117
22.06.06, 12:39
Nie znoszę, kiedy rodzina, bo głównie w rodzinie to się odbywa, olewa sobie
własne obowiązki czyimś kosztem. Ja rozumiem pomoc, obie strony się dogadują,
jest wzajemmnne zrozumienie i naturalnie rodzi się chęć pomocy. Ale nie
rozumiem dlaczego rodzina uważa za moją powinność branie na siebie czyichś
obowiązków, fanaberii, bo komuś innemu sie nie chce! Przykład: w domu
Teściowej brakuje węgla(Teściowa mieszka z rodziną swojej córki). Nikomu do
łba nie przyjdzie żeby ten węgiel sobie zwieżć. Nie, mój Mąż leci z pracy,
zwozi węgiel, bo nie ma komu. Inny przykład: dziecko. Rodzicom nie chce się go
wychowywać, bo są "zapracowani". Mają pretensje do babć, cioć i wujków, że
nie podzielają ich obowiązków... Horror. Inny przykład: siostrze męża nie chce
się czegoś dla siebie załatwić-chce się wyręczać moim mężem! Wszystko bez
życzliwego spojrzenia na naszą sytuację