28.07.06, 13:34
Jestem nerwowa, byle drobiazg potrafi wyprowadzić mnie z równowagi, łatwo sie
irytuję. Drażni mnie moja praca (ale jej nie zmienię, bo jest pewna a
finansowo nie najgorsza) i to chyba głównie z tego powodu taka jestem. Mam
super męża i boję się że prze moje nerwy on straci do mnie
cierpliwość. "Humory" szybko mi przechodzą ale co zrobić żeby ich nie było?
Obserwuj wątek
    • mati29 Re: nerwy... 28.07.06, 14:36
      sie starac
      wyluzowac
      zwolnic
      • kim5 Re: nerwy... 28.07.06, 16:46
        tarczycę zbadaj! Możesz mieć nadczynność.
    • jola.wroc Re: nerwy... 29.07.06, 19:31
      Witam, ja mam dokladnie tak samo. dobre rady w stylu "wyluzuj, przestan sie
      tak przejmowac" nie pomogaja. czy ktos ma jakas recepte na luz chetnie
      skorzystam, bo juz sama ze soba nie moge wytrzymac ;).
      • nikitka78 Re: nerwy... 31.07.06, 07:57
        o to właśnie chodzi, że jestem zdrowa jak rydz. a recepta na spokój bardzo by
        mi się przydała...
        • mjerominek Re: nerwy... - to samo 01.08.06, 13:13
          ja mam to samo i aż mi wstyd, że moj mi zwraca uwage, prosi, ze przesadzam itp.
          Wziełam sobie to do serca poszlam do biblioteki i wypozyczylam ksiazke jak
          walczyc z agresja w zwiazku z nerwami itp.
          Nie mam jej przy sobie wiec ni epodam autora ani tytulu, ale jak wroce do domku
          to napisze tutaj.
          ksiazeczka ciekawa i przystepna:)

          Na uspokojenie meliske pilam ale i tak nie pomagalo:/ ostatnio rozwalilam
          komputer narzeczonemu, bo mni ezdenerwowal no to co z calej sily kopnelam w jego
          dziecinke:P

          To wyglada tak jak mnie jasny piorun trzasnie to caly dom rozwalam a pozniej
          placze ze jestem wlnieta;/ To chyab stres albo jeszcze co innegeo.
          Psychiatra i psycholog stwierdzil ze jestem normalna:)
          • kuba12312003 Re: nerwy... - to samo 03.08.06, 08:49
            Jakbym o sobie czytała....ale ostatnio stwierdziłam że biorę się za siebie....i
            wprowadzam w życie dewize męża "najważniejszy w życiu jest..święty
            spokój"...coś się spieprzyło...olewam to bo już tego nie zmienię...ktoś mnie
            wkurza...pomyślę nad kąśliwą ripostą ale na zimno...lepiej w sumie
            wychodzi...albo olewam:-) Najważniejsze to się wysypiać...wprowadzić jakieś
            zasady w zachowaniu np. w kłótni nie klnąć..i tak krok po kroku skutkuje...aż
            człowiek jest z siebie zadowolony. A w kłótni z połówką powiedzieć co jest nie
            tak, zrobić sobie "gonga"..i przez godzinę się nie odzywać...albo zrobić coś
            dla siebie ..wyjść sama...zrobić gorącą kąpiel byleby dać sobie i jemu czas na
            przemyślenie..i nabranie dystansu.
            Przez pewien czas brałam ziołowe tabletki bez recepty niby pomogło..ale praca
            nad sobą chyba jest lepsza.

            • nikitka78 Re: nerwy... - to samo 03.08.06, 09:48
              Ostatnio staram się panować nad sobą i olewać to co mnie denerwuje:-) A jeśli
              to nie działa to czekam aż "nerwy" przejdą... Dziękuję za rady, ale poproszę
              jeszcze o tytuł tej cudownej książki :-)
    • janek_dolas Re: nerwy... 03.08.06, 22:32
      biez hormony
      • santorsola Re: nerwy... 09.08.06, 23:55
        albo odstaw - też może pomóc
    • nicola844 :)) 07.08.06, 15:48
      Jak następny raz coś cie doprowadzi do szału np. skarpetki męża na ziemi,
      zamiast sie wściekać i je posprzątać, omiń je i pomyśl że nikt z tego powodu
      nie umrze ani nie zachoruje :) A ty w tym czasie pomyśl co możesz zrobić
      przyjemnego do siebie- choćby kawę :)

      Pozdrwaiam!
      • nikitka78 Re: :)) 08.08.06, 21:14
        :-) on skarpetek nie rozrzuca a ja kawy nie lubię :-) może dlatego jestem takim
        nerwusem?
    • janek_dolas Re: nerwy... 09.08.06, 07:25
      co cie irytuje
      • nikitka78 Re: nerwy... 10.08.06, 08:28
        Dzięki za wszystkie rady. Zaczęłam się konrolować i uspokajać zanim na dobre
        się wkurzę. Po pracy (jeden z głównych powodów moich nerwów) chodzę na
        siłownię, żeby się wyładować. Póki co pomaga, ale tak dla pewności kupię
        Persen :-) POzdrawiam wszystkie "nerwuski" :-*
    • moni_ola Re: nerwy... 09.08.06, 16:38
      Ja też mam podobny problem, aczkolwiek po ślubie trochę się wyciszyłam i to
      zapewne zasługa mojego męża:) Kiedy już nie daję rady, liczę do 10, biorę Persen
      (w ekstremalnych przypadkach!) i myślę o czymś przyjemnym- w moim przypadku działa:)
    • joasia.sadowska polecam bellergot 09.08.06, 17:24
      ja po nim jestem chodzaca lagodnosciom :)
      a na ogol to kawal ze mnie cholery :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka