magdusinska
03.12.06, 00:03
Piszę ten wątek, bo jest mi cholernie źle. Otóż mój mąż jest lekarzem
ginekologiem. Nieraz spotkałam się z opinią, że lekarz to łapówkarz, że jak
kasy nie dasz to nic nie zrobi. No i dzisiaj telefon o 23:00 dzwoni, bo jedna
z jego stałych pacjentek zaczęła rodzić i jedzie do szpitala. Mąż mój opuścił
nasze łóżko, ubrał się i pojechał do porodu. A ja tak sama siedzę i myślę, że
zanim ktoś oskarży kogokolwiek powinien się 5 razy zastanowić. Pewnie, że
małżon mój weźmie kasę za taki poród "na życzenie", ale dlaczego do cholery
ma charytatywnie zaniedbywać swoją żonę. Przecież lekarz też człowiek i
rodzinę posiada.