luleczka1
26.12.06, 23:54
prosze wczujcie sie w moja sutuacje i pomózcie mi ja ocenić, ja tak dużo o tym
rozmyślam że po prostu gubie sie.
sprawa nie dotyczy bezposrednio mnie lecz mojego męża.
otóż moj małz nie został zaproszony przez swojego brata na chrzciny jego
dziecka.nie byłoby może w tym nic bolesnego ale dla mojego męża rodzina zawsze
była najważniejsza a zwłaszcza matka i rodzeństwo, ale korzystała z tego cała
dalsza rodzina.
nie wyobrazał sobie żadnej imprezy rodzinnej bez choćby jednego członka swej
rodziny, wszyscy zawsze byli równi,każdy brat zawsze mógł byc pewien ze bedzie
zaproszony.zawsze o nich pamiętał, dzwonił, dowiadywał sie co u nich,troszczył
o pszyszłośc, czy o pracę, braciom wielokrotie załatwiał, prace, stałe i
dorywcze,nawet mieszkali u nas przez dłuższy czas.
na wszystko sie zgadzałam bo wiedziałam jak dla niego wazna jest rodzina.
( choć musze sie przyznać ze tak stojąc z boku to widziałam ze jest troche
wykorzystywany do załatwiania różnych spraw, bo taki obrotny...)
do rzeczy. najmłodszy brat ożenił sie,zamieszkał z żoną u teściów, urodziło
sie dziecko, nasz dom zawsze był dla nich otwarty,uczestniczyli w
najważniejszych momentach naszego życia,byli na chrzcinach, na roczku naszego
dziecka.szczerze cieszyliśmy sie z tego że nasza rodzina sie powiększyła.żona
brata szukała u mnie kontaktu,zaczepiała na gg, pisała smsy,to ona inicjowała
kontakt ja sie nie narzucałam. cieszyło mnie to.
tym bardziej nie rozumiem jak to sie mogło stać że nie zaszczycili nas
zaproszeniem,była cała jej rodzina(rodzice i rodzeństwo)nawt parobek......i
jego rodzice i rodzeństwo. ten brat który najwiecej mu pomógł został
pominięty.czy tak wygląda wdzięczność? czy może to ja zbyt wiele wymagam od
ludzi?moze ja jestem jakaś nienormalna?
wiem ze każdy ma prawo zapraszać kogo chce do swojego domu,ale skąd taki odwrót?
najlepsze z tego wszystkiego jest to że teściowa oczekuje iż my bedziemy
udawać ze nic sie nie stało,ze nie mamy sie na nich gniewać,tylko ze my sie
nie gniewamy ,nie zrobiliśmy niczego złego to oni chyba sie na nas gniewaja
nie wiem za co.................a my tak bardzo czujemy sie zranieni i
oszukani.nie tego sie spodziewaliśmy.jak oceniacie te sytuacje? jak dalej
postępować?atmosfera jest bardzo napieta.:(((