Dodaj do ulubionych

kogo kocham

07.02.07, 14:07
zgubilam sie juz zupelnie i nie wiem co mam robiic a sama jestem sobie
winna.Mozecie mnie potepiac mozecie napisac mi cos przykrego moze akurat to
mi pomoze.Nie wiem co mam robic!
jestem mezatka od 8 lat od 2 miesiecy spotykam sie z innym mezczyzna .maz nic
nie wie o romansie .do meza jestem bardzo przyzwyczajona wspolny dom interesy
ala nie ma juz pozadania raczej nuda .Dzieci nie mamy ,nie mozamy miec razaem
pomimo dlugich staran.Z moim romansowym mezczyzna poczulam ze zyje ,moze to
jest krotkotrwale moze niedlugo minie i zostana tylko
wspomnienia.Niewiem.Dzisiaj zaproponowal mi zebysmy razem zamieszkali,
wyjechali do innego kraju,on jest innej narodowosci.Nie wiem co mam zrobic co
wybrac rozssadek i zostac z mezem czy isc za szalenstwem .Kocham ich
obu.Dziewczyny nigdy nie przypuszczalam ze mnie to kiedys spotka,nigdy nie
spodziewalam sie ze zdradze meza a teraz tak boli serce ze chce mi sie
ryczec!!!!!!
musze dokonac wyboru nie chce oklamywac meza,a z moim mezczyzna moge byc
jeszcze 2 miesiace i musimy sie rozzstac, rozjechac sie kazdy w swoja
strone.jeszcze nie wiem czy nie jestem z nim w ciazy.poradzcie
cos ,opieprzcie cokolwiek,czekam Nie mam z kim o tym porozmawiac.
Obserwuj wątek
    • karolinka123 Re: kogo kocham 07.02.07, 14:28
      Troche Cie rozumiem. U mnie w zwiazku tez wieje nuda, monotonia, zastanawiam sie
      nad separacja... Ale jak piszesz, to moze byc krotkotrwale zauroczenie. Poczekaj
      jeszcze, to tylko 2 miesiace, a moze to byc przelotna znajomosc i przez glupote
      stracisz ich obu, bo kochankowi sie odwidzi a maz byc moze juz nie bedzie chcial
      worcic do ciebie. Przemysl to jeszcze, masz na to 2 miesiace (ale to i tak za
      malo zeby podjac wlasciwa decyzje). Nie wiem, Ty powinnas zdecydowac, nie ktos
      inny. I jak najszybciej zrob test ciazowy. Pozdrawiam i zycze madrych decyzji.
      • kreola7 Re: kogo kocham 07.02.07, 14:49
        Zasłużyłaś na opieprz.
        Nie spodziewaj się, że po 8 latach związku będziesz czuła motyle w brzuchu...
        Wogóle nie znasz faceta, z którym masz romans, to na czm bazujesz to
        fascyzacja, zauroczenie, seks, chwilowe dowartościowanie się.
        I jeszcze twierdzisz, że możesz być w ciąży, jak można być tak bezmyślnym.


        • luana4 Re: kogo kocham 07.02.07, 15:38
          kreola7 napisała:

          > Zasłużyłaś na opieprz.
          > Nie spodziewaj się, że po 8 latach związku będziesz czuła motyle w brzuchu...

          ....raczej jeze sie czuje po 8 latach:)
          • amber_white Re: kogo kocham 07.02.07, 20:23
            jesli to TEN facet :)
    • brak.polskich.liter Re: kogo kocham 07.02.07, 16:09
      Znasz kolesia 2 miechy i myslisz o wyjezdzie z nim za granice, wspolnym
      zamieszkaniu, itd? Qrde, slyszalam, ze zakochanym odbija, ale zeby az tak...

      Zastanawiasz sie, czy nie zaciazylas z nowym love - czyli ostra jazda bez gumy
      byla grana, tak? Musisz byc fanka adrenaliny. Nie chodzi mi nawet o wpade z
      kochasiem, raczej podlapanie czegos niefajnego, czym rowniez poczestujesz meza,
      jakby co.

      Jesli faktycznie lubisz sporty ekstremalne - to odejdz od meza i zacznij nowe
      zycie z Panem Dwa Miechy. Moze bedzie cudownie, ekscytujaco i w ogole extra - na
      poczatku, w kazdym razie. Jest spora szansa, ze za kolejnych pare miechow urok
      nowego pana prysnie, a Ty obudzisz sie z reka w nocniku. Moze tez byc happy end,
      nigdy nie wiadomo.

      A jesli lubisz ryzyko, ale nie az tak - pokraktuj Pana Dwa Miechy jako fajna
      przygode, rekreacje i antidotum na malzenska nude, po czym podziekuj mu za
      fajnie spedzony czas i idzcie kazde w swoja strone. Bedac znudzona mezatka mozna
      miec niejednego pana na rekreacyjne bzykanie.

      Rozwaz wszystkie za i przeciw, dobrze sie nad wszystkim zastanow i dopiero wtedy
      dzialaj. Pewnie to nielatwe, jak sie jest na haju endorfinowym, ale sprobuj mimo
      wszystko zejsc z oblokow na ziemie i podjac jak najbardziej racjonalna decyzje.
      Jeszcze jedno: mowienie mezowi o romansie to bardzo zly pomysl. Chyba, ze
      zdecydujesz sie odejsc.
      • szonik1 Re: kogo kocham 07.02.07, 16:50
        To chyba trudny wybór,ale 2 miesiące to za mało na stwierdzenie,który z panów da
        Ci większe szczęście.Poromansuj jeszcze dwa kolejne,poczekaj,może zauroczenie
        minie...wtedy będziesz tylko borykać się z wyrzutami sumienia.A jak nie minie
        jednak,to wtedy będzie kolejny problem...czy aby na pewno z nim jechać
        itd.Wyobraź sobie siebie za kilka lat przy boku męża i,jako kolejna
        wizualizacja,przy boku tego obecnego pana.Jak to wygląda?Jakie wnioski?Zresztą:
        co można powiedzieć po 2 miesiącach znajomości...przeanalizuj sytuację z mężem:
        chwilowy kryzys czy równia pochyła nie do ustawienia w drugą stronę?Tu ważne są
        nie tylko relacje ty/ukochany,ale też ty/mąż.Co czujesz do męża?Jak w ogóle
        można powiedzieć,że kocha się kogoś po 2 miesiącach.Ja przynajmniej nie jestem w
        stanie.
    • kraminowa Re: kogo kocham 07.02.07, 16:47
      zgadzam się z brak.polskich.liter: przede wszystkim oszczędź mężowi syfu,
      którym mógł Cię uraczyć Pan Dwa Miechy! To, że mu się znudziłaś nie oznacza, że
      ma jeszcze dostać w prezencie ewentualną "wkładkę mięsną" Twojego kochanka.
    • mistrz_jajecznicy Re: kogo kocham 07.02.07, 17:10
      Dwumiesięczna znajomość i myślenie o pozostawieniu męża i wyjeździe
      z "romansowym facetem" za granicę? Musisz lubić hazard. Tyle że przy takich
      zabawach jak wiadomo można sporo wygrać, ale można też zaliczyć od losu
      solidnego kopniaka w tyłek. Nikt Ci nic sensownego nie powie, sama musisz
      zdecydować czy chcesz w to grać.
    • caysee Re: kogo kocham 07.02.07, 17:51
      > pomimo dlugich staran.Z moim romansowym mezczyzna poczulam ze zyje ,moze to
      > jest krotkotrwale moze niedlugo minie i zostana tylko
      > wspomnienia.

      Wydaje mi sie, ze wlasnie tak bedzie. Nawet jesli bys z nim wyjechala (co
      nawiasem mowiac po 2 miesiacach znajomosci jest idiotycznym pomyslem), to po
      paru miesiacach czy nawet latach znowu mialabys pewnie nudny zwiazek. I co
      wtedy? Kolejny kochanek?

      -
    • maly_czarny_mis Moja rada:zaprosic obu panów i stworzyć trójkąt. 07.02.07, 19:00
      Wilk syty i owca cała. :)
      A ile nowych doznań. :PPPP
      • anniszka Re: Moja rada:zaprosic obu panów i stworzyć trójk 07.02.07, 19:48
        A co będzie, jak mąż dowie się o ciąży?? Rozumiem, że z mężem dziecka mieć nie
        możesz, więc skoro jesteś w ciąży, to mąż raczej nie da się przekonać, że
        bogowie dzieciątko zesłali, prawda??
    • fiat501 Re: kogo kocham 07.02.07, 21:20
      cóż nie jesteś, ani pierwsza, ani ostatnia, która nie bardzo wie po co
      wychodziła za mąż, choć męża pewnie nie kochasz (bo jak ktoś zdradza i mówi że
      kocha, tego kogo zdradza, to tylko mówi, robi przecież coś zupełnie innego) i
      powinnaś dać mu wolność. No a jeżeli jesteś w ciąży i mąż zakwestionuje swoje
      ojcostwo, bo nie może mieć dzieci, to rozwód będzie pewny. (Tu cię potępiam za
      seks bez gumy, HIV niestety nie jest jeszcze uleczalny i pewnie długo nie
      będzie, a ludzie na czole nie mają wypisane, że są chorzy/zdrowi - niepotrzebne
      skreślić). Tak czy siak może być ubaw dla adwokatów, jak bedziesz sie rozwodzić
      w zaawansowanej ciąży. Twój Romeo, pewnie rozwinie żagle i wypłynie do
      następnego portu. Dziwe się, że dwa miesiace znajomości z obcokrajowcem
      wystarczyły ci do tego, aby rozważać porzucenie męża. Na pewno nie kochasz męża
      (powtórze raz jeszcze), bo za przeproszeniem to nie miłość dla niego pcha do
      zdrady i porzucenia tylko jakaś gó....niana obojętność względem jego osoby. Nie
      że cię potępiam, jestem po prostu zwolennikiem rozwodów w takich sytuacjach, bo
      niby co myślisz, że za następne osiem lat będzie ci lepiej z mężem?
    • biljana Re: kogo kocham 07.02.07, 21:24
      kogo kochasz? siebie. glownie siebie.
    • substantiv kogo kochasz? 07.02.07, 22:38
      "musze dokonac wyboru nie chce oklamywac meza" juz to zrobilas i jak piszesz
      mialas powody. czesto jest tak, ze nuuuuda konczy sie zdrada. masz kiepska
      sytuacje z tymi dwoma miesiacami. fajnie by bylo zainwestowac czas w malzenstwo
      gdzies razem wyjechac. nie wiem jak to mialabys zrobic ale dobrze by bylo jakby
      maz dowiedzial sie, ze sie zakochalas (list, rozmowa, nie mowil bym o sexie).
      oczekiwal bym tego, ze taka info zmobilizowala by jego sily i starania, ablo by
      wzruszyl ramionami i podlubal w nosie. myslisz co wybrac, przetestuj faceta z
      ktorym zyjesz od 8 lat, poznasz obecna wartosc.


      + + +

      mialbym rozwiazanie, ale ono nie pasuje do tego poblemu.
      • woman-in-love Re: kogo kochasz? 07.02.07, 22:47
        nie podoba mi się ta historia. Musisz dwumiecha jakoś sprawdzić, wypróbowac,
        czy nie rozpieprzy Ci zycia i przepadnie. I co zrobisz wtedy? poddaj go testom
        wytrwałości, ofiarności ityp. Co jest w stanie dla Ciebie poświącic. Ty
        musiałabyś wszystko zostawić dla niego. A dlaczego on nie może zostać tu przy
        tobie/ jakie masz gwarancje bezpieczeństwa/ czy nie jest np alkoholikiem lub
        sadysta albe niepoprawnym dożuanem/
        • paul_ina Re: kogo kochasz? 08.02.07, 00:14
          Moim zdaniem 'testowanie' to droga donikąd.

          Kobieta powinna stanąć przed lustrem i spojrzeć sobie w oczy. Potem porozmawiać z mężem. Powiedzieć mu to, co nam napisała. Jego reakcja odpowie na wiele pytań, w tym głównie pomoże jej znaleźć odpowiedź na to najważniejsze - kogo ona kocha.
          • maja1116 Re: kogo kochasz? 08.02.07, 10:15
            Oczywiście podpisuję się pod innymi....ja w wieku 16 lat poznalam Greka w
            jakiejś greckiej nie drogiej restauracji do ktorej wpadalam na pyszna
            cherbatkę.tak mi smakowala ze nie moglamjej się oprzeć.Dziwni byli tamci
            kelnerzy bo ciągle się patrzyli w naszą stronę(chodzilam z kolezanka) byli
            rownież z Grecji.ktorys raz poprosila mnie polska kelnerka zebym zostala czy
            cos... poznalam wlasnie jego,byl ode mnie z 15 lat starszy,jak nie wiecej.po
            miesiacu znajomosci proponowal wyjazd,obiecywal wszystko o czym moglabym tylko
            pomarzyc.nawet nie chcialam myslec o zadnym wyjezdzie chociaż bylam zbuntowaną
            nastolatką ,zawsze robilam to na co mialam ochote,malo kogo sie sluchalam.Ale
            oleju mi nie zabraklo.Zaprosil mnie na pozegnalna kolacje,sama nie poszlam bo
            po tym moglby mnie jeszcze porwać czy co innego,on tez byl z kolega z tej
            restauracji ,i zebym jej nie wziela doszloby do czegos zlego .zwialysmy szybko
            z tamtad,i baryk tez omijalysmy wielkim lukiem.
            Niemowie ze kazdy obcy jest taki sam, ale wiadomo,inna
            religia,polityka,obyczaje.Musi to byc milosc od pierwszego wejrzenia jesli po
            2 miesiacach proponuje Ci wyjazd,albo zupelnie cos innego.
            zastanow sie i nie ulegaj slowkom, musisz dobrze go sprawdzic,sa na to sposoby.
            • anniszka Re: kogo kochasz? 08.02.07, 10:34
              Maja1116, rety! jaka znowu miłośc od pierwszego wejrzenia!!?? co ty, za
              przeproszeniem, bredzisz?! facet chce oderwać poznaną dopiero co kobietę od
              męża, narazić ją na przykrości rozwodu, stres, wyjazd w nieznane okolice i do
              nieznanych ludzi, i to według ciebie jest miłość? no proszę cię...
              Poza tym nie rozumiem argumentu "w małżeńswie wieje nudą", który ma tłumaczyć
              zdradę. Przecież do nudy w małżeństwie trzeba dwojga! Autorka jest tak samo
              winna stworzenia owej nudy jak jej mąż. Ale, zamiast starać się coś naprawić -
              rzuca się w ramiona kogoś innego. Tak to jest jak dzieci zakładają rodziny.
              • maja1116 Re: kogo kochasz? 08.02.07, 10:37
                Sorki,zapomnialam napisac w cudzyslowie."miłość od pierwszego wejrzenia"
                :-)
                • anniszka Re: kogo kochasz? 08.02.07, 11:09
                  No. :)
    • amigo28 Re: kogo kocham 08.02.07, 11:53
      Wiem dokładnie co czujesz. Jesteśmy w dosyć podobnej sytuacji!Jestem mężatką od
      3 lat, ale z moim mężem jestem w związku od ośmiu. Mamy trzyletniego synka.
      Wiem coś niecoś na temat małżeńskiej nudy i zdrady. Niedawno rozstałam się z
      moją "drugą miłością", też po dwóch miesiącach znajomości. Dodam, że sytuacja
      była o tyle trudna, że on sam jest w związku małżeńskim i też ma dziecko.
      Tak jak ty nigdy nie przypuszczałam, że jestem zdolna do prowadzenia podwójnego
      życia, ale nakręcało mnie to samo poczucie, że spotkałam kogoś wyjątkowego, kto
      wreszcie jest w stanie dać mi wszystko, a zwłaszcza te rzeczy, których nie daje
      mi mój mąż. Było mi tak dobrze, że w końcu zdecydowałam się na rozstanie z
      mężem. Z "romansowym" snuliśmy wtedy wspólne plany naszej szczęśliwej
      przyszłości i tak jak ty myślałam sobie że przecież to nieuczciwe tak oszukiwać
      męża(i jakie przecież niewygodne, bo ciągle trzeba się ukrywać!).
      Mój mąż był w ciężkim szoku, kiedy mu oświadczyłam, że chcę odejść. To było dla
      niego straszne przeżycie. Dla mnie też! Powiedział mi wtedy takie rzeczy, które
      uświadomiły mi jak bardzo mnie kocha i jak bardzo mu na mnie zależy. Kiedy
      największe emocje opadły zaczęliśmy bardzo szczerze ze sobą rozmawiać. Mimo tego
      co mu zrobiłam on nadal nie wykluczał możliwości dalszego wspólnego życia!
      Obydwoje żałowaliśmy, że nigdy wcześniej nie było nas stać na to by powiedzieć
      sobie wprost czego od siebie oczekujemy i co nas denerwuje w zachowaniu drugiej
      strony. Mieliśmy poczucie, że nasz związek może wkroczyć (paradoksalne, wiem!) w
      inny, lepszy, bo bardziej dojrzały wymiar. Oczywiście jest i druga strona
      medalu. Mąż ma w sercu wielką ranę (lej po bombie!) i to już na zawsze będzie
      stanowić jakąś barierę między nami, choć mam nadzieję, że z czasem będzie ona
      coraz mniejsza...
      Nie chcę, żebyś odniosła wrażenie że cały problem jest bardzo prosty do
      rozwiązania! Że wystarczy zamienić z mężem parę słów i wszystko nagle staje się
      jasne. Słowo (czyn) "zdrada" w małżeństwie oznacza bardzo głęboki kryzys! Jeśli
      zakochałaś się w innym facecie, to do momentu aż nie uświadomisz sobie, że to co
      was łączy to być może nie jest miłość (tylko jazda bez trzymanki z ogromną
      adrenaliną jak ktoś już tu wyżej napisał), to decyzja o pozostaniu z mężem
      będzie wyłącznie wynikać z rozsądku i z pewnej kalkulacji zysków i strat. Po
      latach będziesz być może miała poczucie, że coś cię ominęło. Mi trochę czasu
      zajęło dojście do tych wszystkich wniosków. Szczerze mówiąc pomógł mi trochę
      szok rozmowy z mężem, bo wstrząsnął mną na tyle, że zaczełam trochę trzeźwiej
      patrzeć na całą sytuację i na mojego "romansowego" (rozmowa z nikim innym tak na
      mnie nie wpłynęła). Nagle okazało się, że oczywiście "romansowy" też ma wady
      (choć nie ma przecież ludzi idealnych, wiem). Najważniejsze jednak było dla mnie
      stwierdzenie (oprócz oczywistego, że wyrządzę przede wszystkim krzywdę swojemu
      dziecku), że prawdopodobnie mój drugi związek zakończyłby się podobnym fiaskiem
      z powodu nudy czy innych bardziej życiowych problemów. Bo on, tak jak ja, okazał
      się przecież bardzo niestabilnym partnerem dla swojej żony! Przecież jego
      problemy małżeńskie nie wzięły się wyłącznie dlatego, że jego żona jest ostatnią
      jędzą! To on jest w tym związku lovelasem, a ona poświęciła się całkowicie życiu
      rodzinnemu (nie pracuje)!
      W ogóle dochodzę do wniosku, że ci którzy ważą się na zdradę są po prostu
      egoistami. Myślą wyłącznie o sobie i o tym, żeby to im było lepiej. Nie piszesz
      wiele o swoim mężu, ale przypuszczam, że bardzo wiele wam do szczęścia nie
      brakowało. Chyba nie było w waszym związku patologii typu przemoc, alkohol. Więc
      co? Tylko nuda? Jesteś już długo ze swoim mężem, napewno nie zasłużył na taki
      koniec waszego związku. To wobec niego jesteś bardziej zobowiązana niż wobec
      "romasnowego"! Pewnie, że serce nie sługa. Ale początki każdego związku są
      zazwyczaj bardzo gorące, intensywne. Tylko, że regułą jest też to, że z czasem
      emocje opadają i cały ten ogień przygasa. I znowu zostaje tylko szara
      codzienność. Jeśli zdecydujesz się na związek z tym drugim, to do codzienności
      dorzucić sobie jeszcze trzeba poczucie winy, że buduje się własne szczęście na
      nieszczęściu twojego byłego męża! To naprawdę marny grunt.
      Jeśli chcesz jeszcze pogadać z kimś kto miał dokładnie te same wątpliwości, to
      napisz do mnie na maila (amigo28@gazeta.pl). Może pomożemy sobie nawzajem...
    • mynia_pynia Re: kogo kocham 08.02.07, 13:00
      Naciesz się nim jeszcze 2 miesiące ;)
      A później w pełni szczęścia wróć do męża ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka