julia0001
28.06.07, 22:15
jestem ze swoim narzeczonym piec lat, mieszkamy od roku razem...a ja czuje
sie samotna w zwiazku i zastanawiam sie czy chce miec go za meza, wiele razy
mnie zawiodl, zranil...i coraz trudniej wybaczac, nie chodzi o inna kobiete
ale o to ze cos mi obiecuje, mowi a potem nie spelnia tego...a ja czuje sie
zraniona, rozczarowana, za duzo takich razy bylo...jestem zmeczona, bez sily,
nie chce po raz kolejny walczy o zwiazek, mam 22 lata jestem sliczna madra,
wiem...ale on chyba nie docenia tego co ma, obiecal sie zmienic ale tego nie
robi, nie mam oparcia w nim kiedy teraz potrzebuje, w czasie sesji,
watpliwosci, mimo ze obiecal, obieuje wakacje a ja mu nie wierze, kocham go,
wiem ze to milosc mojego zycia...ale pragne urzeczywistnienia jego slow w
realnym swiecie, poczucia ze moge ufac, bezpieczenstwa...a nie mam, co robic,
nie piszcie ze zostawic...poradzcie cos, wiem ze gdzies w glebi siebie mysle
o rozstaniu...ale wciaz go b. mocno kocham, wiem ze on mnie tez...ale za duzo
obiecuje mi, wbrew swoich mozliwosci, mowi slodkimi slowami anioleczku i
wszystkie piekne slowka, a ja pragne czynow nie slow...Jak zmienic to, a moze
to we mnie jest problem?