Dodaj do ulubionych

Sasiedzi...

23.07.07, 01:45
Probuje sie uczyc, co mi w niedziele ciezko przychodzi, a sasiad ryczy
telewizorem z dolu, tak ze mi podloga rezonuje... Juz ze 3 razy w tym
miesiacu bylam prosic o sciszenie... nie wiem czy mam tam zasuwac czy nie,
bo mi tak glupio prosic...
Obserwuj wątek
    • librea Re: Sasiedzi... 23.07.07, 08:23
      w kamienicy, w której ja mieszakm taki sąsiad dlugo by nie pograł, pierwsze
      ostrzezenie otrzymałby od sąsiadów, a drugie już od straży miejskiej albo od
      policji.
    • nives1 Re: Sasiedzi... 23.07.07, 09:30
      Mój sasiad :Zaczyna grać tv własnie tez tak głośno o godz 6 rano, piosenki
      cygańskie lub biesiadne po południu równiez tez takie decybele, Zalewanie mi
      prania na balkonie przez przelewanie swoich kwiatków

      I nic nie można zrobić :/ Mówię prosze a debil swoje :/
      • kaatrin Re: Sasiedzi... 23.07.07, 18:16
        Tez mialam takiego sasiada wczesniej, co mi wlaczal jakies okropienstwa nad
        ranem, w kolko to samo. Czasem tak lecialo caly dzien - ta sama plyta to
        ze**ygania, jaies remixy latynoskie. W koncu wysledzilam, ze puszczal muzyke i
        szedl do pracy, a to szlo na "repeat" i wylo na full a jego tam wcale nie
        bylo!
    • ewi80 Re: Sasiedzi... 23.07.07, 12:01
      rety, skad ja to znam.... mieszkam w tym samym mieszkaniu juz od 6 lat, ale
      jakies pol roku temu mieszkanie na gorze wynajeli jacys nowi lokatorzy i
      zaczely sie jazdy.... na szczescie, tamto mieszkanie jest wynajmowane a ja mam
      chody w spoldzielni, wiec wlasciciele zostali powiadomieni. ale po dzisiejszym
      ranku chyba trzeba to bedzie zrobic jeszcze raz.
      o godzinie 4.30!!!!!!!!!!!!! zalali nam "balkon" (sa tylko drzwi i barierka),
      halas spadajacej wody bijacej o blache jest okropny. swiezo wymyte drzwi
      balkonowe znowu cale w zaciekach. to samo bylo w piatek, ale po moim wydarciu
      sie, ze nas zalewaja, zabrali to cos z barierki.
      akcje zaczely sie juz wczesniej. najpierw imprezy - co tydzien caly weekend.
      znosilismy to jeszcze - nie musimy sie juz uczyc, dzieci nie mamy... potem to
      zalewanie "balkonu". na poczatku rzadko, wiec olalismy.
      zalali nam lazienke, na szczescie nie przez sufit, tylko poszlo rurami, mokra
      tylko podloga. maz poszedl, zwrocil uwage, rowniez odnosnie zalewania balkonu i
      imprez, niby przeprosili, jakis czas wzgledny spokoj.
      ktoregos dnia maz wrocil wczesniej z pracy, a pod naszymi drzwiami obca
      kobieta, grzebie kluczem w zamku - pomylila pietra. pomylic pierwsze z drugim?
      niezle.
      za jakis tydzien, sama w mieszkaniu, dzwoni jakis facet. otwieram: - ja do pana
      darka. to chyba pomylka - mowie. - nie, ja do niego dzwonilem i przyszedlem. tu
      zaden darek nie mieszka. - ojej, pomylilem pietra...
      kilka dni pozniej, ok 22, maz w pracy, znowu ktos grzebie w zamku. balam sie
      otworzyc, po kilku minutach chyba sie zorientowal, bo potem na gorze otwieral
      sie zamek.
      a jakis miesiac temu apogeum - imprezy codziennie, wydzieranie, wyklinanie, do
      3-4 w nocy. wezwalismy policje. od tamtej pory wzgledny spokoj. oprocz tego
      zalewania. no i "mylenia" pieter. w czwartek wieczorem znowu ktos grzebie w
      zamku. maz otwiera, a facet, ze sie pomylil. ktory raz?????????
      w nocy z piatku na czwartek ktos nam szarpal za klamke. u nich byla impreza.

      cierpliwosc sie skonczyla. powiadomilam prezesa spoldzielni i mam nadzieje, ze
      wlascicele wyrzuca debili za prog.
      moze i w Twoim przypadku jest to jakas opcja? czy ktos zarzadza blokiem?
      nawet przed 22 obowiazuja przepisy o dopuszczalnym halasie.
    • mikams75 Re: Sasiedzi... 23.07.07, 12:41
      ja bym poszla jak by mnie to tak wnerwialo.
      Moj sasiad za to notorycznie wrzuca mi pety i zapalki na balkon i jak mu
      zwrocilam uwage to sie wyparl, ze to niby z naszej popielniczki wiatr
      rozdmuchal. Rzecz w tym, ze moj maz pali inne i rozroznia ustnik... i uzywa
      zawsze zapalniczke.
    • agnrek Re: Sasiedzi... 23.07.07, 14:02
      Ja mam pod sobą głuchą sąsiadkę, która cierpi na bezsenność. O 3 w nocy kiedyś
      mnie obudził koncer fortepianowy, więc wstałam i zwróciłam jej uwagę. Zresztą
      sąsiadzi z boku robią non stop to samo, bo baba przesadza. Pewnej nocy po prostu
      wykręciłam numer straży miejskiej, panowie przyjechali, pouczyli i telewizor
      zamilkł :) Powiedzieli mi, że mogę złożyć skargę do dzielnicowego, co na pewno
      zrobię, jeśli baba nie kupi sobie aparatu słuchowego, ale narazie ścisza telewizor.
      • tezem-1 Re: Sasiedzi... 09.09.07, 16:55
        Może po prostu kup i podaruj jej słuchawki na długim kablu. Ty będziesz miał
        spokój, a ona wszystko będzie dobrze słyszeć, jak nastawi na full
    • kati_t Re: Sasiedzi... 23.07.07, 14:38
      a ja mam wręcz odwrotnie, wprowadziłam się 3 lata temu do mieszkania które
      nabyłam:) w 30 letnim kredycie :) nie ważne... "zrobiłam parapetówkę"
      zaprosiłam 2 koleżanki, kupiłam winko i siedziałyśmy na balkoniku, dodam że
      były to wakacje i była to sobota godzina od 20:00 tej, siedzimy sobie moczymy
      nogi :) bo zrobiłyśmy taki babski wieczór malujemy paznokcie :) itp, pijemy
      winko, nie gra muzyka tylko TV włączone a tam jakiś muzyczny program ..
      generalnie jest FAJNIE :) i miło...

      Godzina 22:15 ktoś dzwoni do drzwi, ja o mało się nie zabiłam lecę z tego
      balkonu, parze a tu STRAŻ MIEJSKA WRAZ Z PLICJĄ! władowało mi się do domu z 5
      osób i przepytywanka... jak zobaczyli ze nas łącznie 3 sztuki – i do tego
      trzeźwe to 2 od razu wyszło.. spisali mnie i moje koleżanki też :( było mi tak
      brzykro jak by mi ktoś nóż w serce wbił...

      bardzo mam miłe sąsiedztwo, ale nic nie przebije tego jak mi odcięli kochani
      sąsiedzi prąd...

      Zrobiłam imprezke tym razem z okazji sprzedania tego mieszkania ;) też sobota,
      godzina około 2 w nocy, dodam że towarzystwo koło 30 lat, wszyscy kulturalni
      ktoś tam pali na balkonie ktoś tam coś opowiada wszyscy się śmieją, - kultura.

      W pewnym momencie ciach ciemno, ktoś odciął kabel elektryczny który szedł do
      mojego mieszkania.

      Od tamtej pory nie mówię nikomu i nie odpowiadam nikomu dzień dobry -
      chamstwo!!! dodam że to bły jedyne 2 imprezki w moim mieszkaniu i 2 razy były
      jazdy.
      • gocha221 Re: Sasiedzi... 23.07.07, 15:59
        Odcięcie pradu to przesada i głupota, sąsiedzi powinni ew. wezwać odpowiednie
        służby.
        Ale to, co dla was moglo być fajna atmosferą i śmiecham, komuś mogło
        uniemożliwiać spokojny sen.
        Ogólnie: mieszkania w blokach/kamienicah, to nie najlepsze miejsca na imprezy,
        od tego są kluby i dyskoteki.
        • kati_t Re: Sasiedzi... 23.07.07, 16:17
          nie zgodzę się z tobą, zakładając że robi się raz do roku „imprezę” albo i
          rzadziej w wakacje i do tego w sobotę!!! to nic nie tumaczy takiego zachowania
          moich sąsiadów, tym bardziej że nie jest to rozwyte towarzystwo co wydziera się
          w niebogłosy na balkonie "bo tak fajnie"

          Jeżeli ktoś chce ciszy i spokoju niech się wyniesie na wieś albo do głuchego
          lasu.

          Każdy ma prawo do tego aby zaprosić gości i się gościć w swoim domu, oczywiście
          nie popadając w skrajności.

          Były to 2 i jedyne imprezy o ile wogóle można nazwać takie nasiadówy imprezami
          (nikt nie tańczył)
          • panistrusia Re: Sasiedzi... 23.07.07, 19:13
            No cóż, przepisy mówią co innego w kwestii generowania hałasu przez osoby
            mieszkające gdzie indziej niż na pustkowiu.

            To że jest sobota, albo niedziela, albo noc, albo dzień nic nie zmienia. Ty
            możesz mieć wolny weekend, a ktoś może spać po nocce. Albo np. tak jak ja:
            pracuję w domu, często o 4 w nocy mam konferencję z partnerami/klientami z
            Brazylii i Argentyny.
            Mamy różne zawody, różne cykle pracy.

            Jeśli już chcesz zapraszać do mieszkania większą grupę znajomych(nawet przed
            22), to dobrze żebyś chociaż uprzedziła sąsiadów - inaczej znosi się czyjeś
            imieniny, gdy sąsiedzi obiecali skończyć np. o 2 a inaczej, gdy o 1.55 kończy
            się cierpliwość i prosi się służby o interwencję.

            Z jednej strony sugerujesz wyprowadzenie sie do głuchego lasu osobom, które nie
            potrafią żyć w społeczności. Z drugiej strony Ty nie potrafisz w tej
            społeczności się komunikować.
    • carmela_soprano Re: Sasiedzi... 23.07.07, 16:48
      a u nas w bloku obok mamy sekciarzy - co niedzielę otwierają szeroko okna i
      ryczą, że Jezus jest panem. Nawiedzony brat czarny napierdziela tamburynkiem, a
      wokół niego tańczą jakieś egzaltowane dziewice. Jaja jak berety.
      • dr_kaczusia Re: Sasiedzi... 23.07.07, 20:24
        usmialam sie jak norka ;)
      • kaatrin Re: Sasiedzi... 23.07.07, 20:39
        Ja w PL mieszkalam w mieszkaniu z widokiem na dzwon. 6 rano, 12 w poludnie i
        18 dzwon dzwonil. Nie, zeby godzine wybijal, czy co. Dzwon wybijal tak
        kakofoniczna melodie, ze uszy odpadaja i to przez dobre 5 minut, akurat na
        wysokosci mojej sypialni. Oczywiscie kosciol byl nowy, a dzwon elektryczny
        (czy elektroniczny).
        Zawsze sobie obiecywalam, ze sie wybiore i temu proboszczowi wygarne, ale na
        jego szczescie krotko tam mieszkalam.
        • dr_kaczusia Re: Sasiedzi... 23.07.07, 20:57
          dzwon... a co powiesz na piesni religijne? Calkiem niedawno byl artykul w
          gazecie, juz nie pamietam, w ktorym to miescie bylo, ale proboszcz zamontowal
          glosniki i nadawal konkretne piesni o konkretnych godzinach co by ludziom dzien
          umilic i wyregulowac ;) I tak na przyklad juz o 6.00 mozna bylo uslyszec "kiedy
          ranne wstaja zorze" ;)
          • aska90 Re: Sasiedzi... 23.07.07, 21:50
            To pewnie na Zoliborzu. U moich znajomych mozna posłuchać koscielnej listy
            przebojów:D
      • sylvi77 Re: Sasiedzi... 21.11.07, 11:09
        zaje.biste z tymi sekciarzami :)))))
    • mala_duza Re: Sasiedzi... 23.07.07, 17:11
      hehehe, mój sasiad z dołu non stop wierci coś wiertarką...już tak 2 lata. Cały
      czas, wieczorami, w niedziele po 6 rano...Ile można robić remont??? Przecież
      sciany ma dawno chyba dziurawe jak ser?? Mam na to swoją teorię: on jest
      prokuratorem i chyba za pomocą wiertary wymusza zeznania na podejrzanych :):)
      • belanna_torres Re: Sasiedzi... 29.07.07, 10:12
        Może robi w ścianie płaskorzeźby...
      • dzowa Re: Sasiedzi... 24.01.08, 19:20
        O Rany to tak jak mój!!! Wierci od równo 3 lat, szczególnie w weekendy. a w
        tygodniu to chyba te ściany tynkuje, żeby miał gdzie wiercić!
    • kaatrin Re: Sasiedzi... 23.07.07, 18:04
      Poszlam wczoraj, poprosilam grzecznie i sciszyl. Nie zapowiada sie jednak
      poprawa na dlugo. Na szczescie dla mnie koniec semestru za pasem...

      Ja mam w ogole szczescie do mieszkania obok roznych swirow. Sasiedzi z
      naprzeciwka, dwoch chlopakow pod trzydziestke dwa tygodnie temu... sie pobili w
      mieszkaniu. Odglosy byly takie, ze zadzwonilam na policje. Tak jakby ktos
      walil kims drugim po scianach i lamal meble... Krzyki, grozby... Niezle sie
      przestraszylam...
      Policja przyjechala i w sumie nie wiem co, bo nosa nie wychylilam z mieszkania,
      bo sie balam, ze sie zorientuja, ze to ja dzwonilam. Od tamtej pory widzialam
      tylko jednego z nich, nie wiem, moze drugi sie wyprowadzil.
    • dr_kaczusia Re: Sasiedzi... 23.07.07, 20:21
      ja to mam w tej kwestii zdecydowanie zezowate szczescie :(

      w Wawie mialam sasiada kretyna, ktory "dojrzewal", strasznie dlugo mu to szlo
      (kilka lat) i przy udziale co raz to mocnejszych kolumn. Za jego sprawa
      przerobilam chyba wszystkie rodzaje muzyki: od popu przez hip-hop az do rocka ;)
      Nawet klasyka sie trafila! Prosby, grozby, policja i rozmowy z rodzicami nic nie
      daja bo oni sobie nie radza z nim, a jest juz dorosly i "tworzy muzyke"! Tylko
      nikt poza nim tego sluchac raczej nie chce ;) Do tego ma szemrane towarzystwo,
      wiec imprezki latem mialam co tydzien jak jego starzy wybywali na dzialeczke...
      Grrr...

      Przyjelam wiec z ulga wyjazd do Francji gdzie przeciez cisza, spokoj, a jak nie
      to jeden tel i juz "gandarmerie" w podskokach przyjedzie. Po 3m-cach na wsi
      gdzie tylko ptaki japy darly przenieslismy sie do malego miasteczka i... okazalo
      sie, ze okna w okna mamy hotel! (wyglada jak blok, ale mieszkania wynajmuja
      pracownikom sezonowym itp.). No i teraz kiedy jest cieplo to wszystkie ruskie
      wylegaja w gaciach! (widoki niepowtarzalne ;)) na balkony i bla bla bla i bla
      bla bla no i znowu kurna spac nie daja. A jak im zwrocic uwage to oczywiscie
      bluzgi. Do tego czasem angole, amerykanie czy nasi swojacy wyskocza z imprezka
      wiec w ostatnia sobote byly 3 na raz!

      Ja sie chyba na bezludna wyspe przeprowadze bo z tymi sasiadami to jakies fatum!
    • kati_t Re: Sasiedzi... 24.07.07, 09:14
      oczywiście się zgadzam, jednak przepisy przepisami, nie można popadać w
      skrajności w żadną stronę bo to niczemu dobremu nie służy, mam to „szczecie” że
      mieszkam ze staruchami którzy w swoim życiu już się "wyimprezowali" totalne
      zero tolerancji dla ludzi młodych.

      To że ty pracujesz tak a nie inaczej to raczej twój problem i nie wymagaj że
      cały blok czy klatka będzie się dostosowywał do tego że ty w nocy musisz robić
      telekonferencje!

      Wczoraj mieliśmy spotkanie wspólnoty, tematem który był dyskutowany przez
      godzinę było że ludzie się kąpią w nocy i woda lecąca do wanny jest zbyt
      głośna!!! ja nie mam wanny więc to nie było do mnie ale tak się zaczęłam śmiać
      wstałam i powiedziałam że mnie przeszkadza jak sąsiadka gotuje bigos bo wali na
      całej klatce !!! i sobie nie życzę!

      Kolejny temat który tylko pokazuje jakich mam sąsiadów dotyczył o
      zgrozo "pożycia intymnego" że niby ludzie robią to za głośno i że inni muszą
      słuchać co się dzieje u kogoś w mieszkaniu. hahaha

      Jeżeli ktoś nie potrafi zaakceptować "normalnego życia" tego ludzie się
      spotykają, zapraszają do siebie to niech się wyniosą w Bieszczady tam im nic i
      nikt nie będzie przeszkadzać, tak na prawdę myślę ze oni sami są dla siebie
      problemem.

      paranoja na szczęście się wyprowadzam

      • panistrusia Re: Sasiedzi... 24.07.07, 16:24
        > To że ty pracujesz tak a nie inaczej to raczej twój problem i nie wymagaj że
        > cały blok czy klatka będzie się dostosowywał

        To niech cały blok nie ma pretensji, jeśli ja się nie będę dostosowywać do jego
        rytmu życia, imprez, spotkań rodzinnych...

        Przecież chodzi tylko o to, żeby WCZUĆ się w cudzą sytuację. Uszanuj to, że ja
        pracuję, ja uszanuję to, że chcesz od czasu do czasu pobalować.
        Kati, masz bardzo roszczeniową postawę i na dodatek nie szanujesz innych.
        Gratuluję wyprowadzki.

        Na szczęście moi sąsiedzi emeryci przymykają oko na moje kąpiele w środku nocy i
        nie dzwonią o 9 rano. Za to ja im latam po bułki i nie marudzę, gdy słuchają na
        cały regulator Faktów.
        • kati_t Re: Sasiedzi... 24.07.07, 16:54
          absolutnie zawsze tak było i będzie szanowałam ludzi którzy wokół mnie
          mieszkali, zawsze dzień dobry miło i grzecznie (pomijam fakt chamstwa że nie
          odpowiadali) wręcz zaczepiali mnie na klatce i chamsko wypytywali (nie wiem czy
          ze względu na mój wiek) „...czy nie była Pani dzisiaj w piwnicy i nie zostawiła
          zapalonego światła - bo wie pani trzeba gasić, nie dociera że NIE, NIE
          byłam..” i tak w kółko, „...a do Pani to wczoraj pukał i pukał monter z aster
          city bo podobno ktoś przed Panią ciągnął Internet na lewo, proszę to wyjaśnić..
          mówię że nic nie mam zamiaru wyjaśniać ja mam umowę podpisaną i nie interesuje
          mnie co byli własciecle tu wyczyniali...” – nie nie dociera będą nachodzić i
          głowę zawracać... itp.. absolutnie nie pozwolę sobą pomiatać moje 2 "szumnie"
          nazwane imprezy i ich reakcje wyzwoliły agresję w mojej postawie i nie dlatego
          że wezwali policję ale dlatego że nie przyszli nie zapukali nie porozmawiali.

          Ostatnio jakieś 6 m-cy temu zapukała do mnie sąsiadka która mieszka podemną z
          tekstem „.. bardzo proszę nie chodzić w butach po domu bo zbyt głośno Pani
          tupie..” uśmiechnęłam się i powiedziałam tak oczywiście, po czym jak dotarło do
          mnie co ona chce to zeszłam i grzecznie i wyraźnie jej powiedziałam że nie mam
          zamiaru być więźniem własnego mieszkania i jeżeli mam ochotę chodzić w butach
          po domu to będę i jeżeli jej to przeszkadza to proszę wygłuszyć sobie sufit,
          najlepsze jest to że jestem w tym mieszkaniu od pon do piątku w godzinach 7 – 8
          rano wychodzę do pracy wracam o 20:00 w weekendy jedżdzimy na dizałkę prawie
          zawsze! Stąd ta postawa że przecież ciągle nas nie ma nie mamy dzieci a „oni” 1
          oszołom ze swoją walniętą żonką wiecznie czegoś się czepiają!

          Całe życie mieszkałam z rodzicami w 3 różnych miejscach wszędzie sąsiedzi byli
          niemal jak rodzina!!! odwiedzali się przychodzili do siebie na imieniny
          pomagali sobie nawzajem, nawet nie wiem po 3 latach kto obok mieszka! bo mijają
          się na korytarzu tak samo obco jak na ulicy, drzwi do mieszkania zamykają tak
          szybko jak by się wstydzili ze tu mieszkają, niepojęte.

          Ale jeszcze sobie ich wychowam ;) albo raczej dam im w kość przed wyprowadzką :)
          • kasiulkkaa Re: Sasiedzi... 24.07.07, 21:55
            > Ale jeszcze sobie ich wychowam ;) albo raczej dam im w kość przed wyprowadzką :
            > )
            Masz zdrowo nasr... we łbie.
            • kati_t Re: Sasiedzi... 25.07.07, 09:20
              przecież nie napisałam tego na poważnie ;)

              więcej dystansu do życia życzę ;)
              • malinowy000 Re: Sasiedzi... 28.07.07, 20:39
                Kati ma oczywiście trochę racji, bo ludzie są troszkę przewrażliwieni. Ale też z
                drugiej strony każdy ma prawo w swoim domu spokojnie mieszkać. Mnie też co noc
                łóżko skrzypi o 24, albo pranie się robi po 22, albo ganiają się z dzieciakiem
                po domu po 22. A ja przed 5 rano muszę wstać i cóż poradzić;)
    • mrowka05052007 Re: Sasiedzi... 24.07.07, 09:35
      w naszym niewielkim M mieszkamy dopiero od trzech miesięcy i jak na razie to
      chyba my barzdiej się dajemy we znaki sąsiadom niż oni nam.
      Nie żeby specjalnie, ale...
      - zaraz po wprowadzeniu się rozpoczęliśmy remont: szlifowanie ścian, wiertarka
      itp...
      - w ostatnią sobotę wymienialiśmy drzwi - więc bez wiertarki się nie obeszło.
      Rozmowa z męża, z sąsiadem z naprzeciwka wyglądała tak:
      MĄŻ: Nawet w sobotę nie damy odpoczać, prawda?
      SĄSIAD: Noooo! Ale skoro trzeba to trzeba.
      Czyli podejście spoko.
      Impreza - z cyklu tych głośnijeszych - była jedna. Skończyła się około 2:00.
      Mi osobobiście wydawało się dość głośno, ale jak na drugi dzień właczyłam
      wieżę - to nic nie słyszałam - tak była ściszona. Ale fakt, że jest różnica w
      tym jak w bloku słychać o godzinie 14:00 a o 2:00 w nocy.
      Sąsiedzi chyba jakoś przeżyli, a przynajmniej się nie skarżyli.

      Ale taerz na jakiś czas koniec z remontami.

      Aaaa:
      - jeden z naszych sąsiadów (piętro niżej) tez chyba ma problemy ze słuchem.
      Telewizor na max-a! Jak wchodzimy do klatki to na parterze słychac co ogląda
      (sąsiad mieszka na III piętrze)
      - a sąsiad przez ścianę, zwykle wraca miedzy 23:30-01:00 i ma w zwyczaju
      wchodząc po schodach głośno rozmawiac przez telefon i trzaskac drzwiami.
      Ale niestety sa to uroki mieszkania w bloku.
      • ibelin26 Re: Sasiedzi... 24.07.07, 13:34
        Właśnie kupiłam mieszkanie, zaczynam remont i wiem, że dam się sąsiadam we
        znaki. Przeszłam się więc po wszystkich mieszkaniach (również klatka obok),
        uprzedziłam że będzie remont i powiedziłam jak długo prawdopodobnie bedzie
        trwać. I jeszcze powiasiłam kartkę na dzwiach wejściowych "w związku z
        prowadzonym remontem w lokalu ... przepraszamy za niedogodności"
        • mikams75 Re: Sasiedzi... 25.07.07, 14:02
          i to jest dobry pomysl - powiadomic, przeprosic i tym ubiec ich skargi.
          Przed impreza tez dobrze jest uprzedzic, ze moze byc glosniej. Nikt nie powie,
          ze mu sie to nie podoba, kazdy grzecznie przytaknie, ze oczywiscie, nie ma
          problemu i po sprawie. I pozniej nie bedzie mogl przychodzic ze skargami.
          • mikams75 Re: Sasiedzi... 25.07.07, 14:06
            przypomnialo mi sie jeszcze jak kiedys wynajelam domek letniskowy a na dzialce
            obok ktos sobie rozpoczal budowe. Przyjemne to nie bylo, ale wlasciciel budowy
            przyszedl do wszystkich mieszkajacych wokolo z butelka wina dla kazdego i
            przeprosinami. No coz, nie moglam sie tez inaczej zachowac, jak przyjac prezent
            i przeprosiny i pozniej cicho siedziec nawet jesli halas mi przeszkadzal.
          • tultowa Re: Sasiedzi... 25.07.07, 21:33
            Nikt nie powie,
            ze mu sie to nie podoba, kazdy grzecznie przytaknie, ze oczywiscie, nie ma
            problemu i po sprawie. I pozniej nie bedzie mogl przychodzic ze skargami.

            acha... chyba masz bardzo miłych sąsiadów , ja zrobiłam dokładnie tak jak
            piszesz(i jeszcze dodam że to była jedna jedyna impreza w ciagu 3 lat)połowa
            sąsiadów nie otworzyła drzwi. mimo że byli w mieszkaniach, kartka została
            zerwana 20 min po powieszeniu kolejna jeszcze szybciej, 10 min po 22
            przyjechała policja i 500 zł mandatu. Raczej nie polecam tej rady, nigdy nie
            wiadomo z jakimi indywidułami dzielisz klatkę.
            • grodek75 Re: Sasiedzi... 03.08.07, 22:55
              tultowa napisała:
              ...10 min po 22 przyjechała policja i 500 zł mandatu...
              Już po tym fragmencie widać, że Cię fantazja ponosi.
              Policja NIGDY w takiej sytuacji nie wlepia mandatu. Po prostu nie ma do tego
              prawa. Może jedynie Cię spisać i skierować wniosek do sądu grodzkiego. A tak na
              marginesie policji można nie wpuścić do mieszkania i jedyne co będą mogli
              zrobić to sporządzić notatkę służbową.
              • layla.l Re: Sasiedzi... 04.08.07, 23:50
                przeczytalam caly watek uwaznie.
                i tak sie troche zamyslilam :)

                ja mieszkam w falowcu, jak ktos sobie wygoogla, to zobaczy, ze to takie piekne
                budynki :

                '10 pięter (plus parter, nad każdą klatką znajdują się także nadbudówki)
                4 segmenty po 4 klatki w każdym i średnio 110 mieszkań w każdej z nich (około
                1700 mieszkań) '

                sasiadow mam bez liku, a sciany sa tak cienkie, ze jak ktos wierci w klatce A,
                to ja slysze w klatce E :) i w zasadzie cierpie strasznie z powodu tej
                stadnosci. ale nie dlatego, ze to mnie ktos przeszkadza - jak sasiad puszcza
                muzyke na balkonie, to ja zamykam swoj i uzywam mp3, ktos robi pranie - to
                zakrywam sie koldra. imprezy jeszcze nie mialam okazji przezyc - sasiedztwo to
                glownie emeryci, pode mna li tylko mieszka mloda rodzina z malym dzieckiem. jak
                dziecko wylo po nocach, to tez nie pisnelam :)

                ale nic na to nie poradze, ze nie cierpie 'wspolnoty'. zwlaszcza, ze jestem na
                swojej klatce dosc swieza, mieszkam tam zaledwie dwa lata - i dosc mlodo
                wygladam, wiec czesc sasiadow mowi mi na Ty i instruuje wiecznie co mam robic.
                moi sasiedzi mieli kilka swoich wzlotow i upadkow.

                plaga mojego osiedla to golebie - siadaja i sraja na wszystkich balkonach
                rowno. ale poniewaz ja studiuje, to bardzo czesto nie ma mnie w domu caly
                dzien, to nawet nie zwracam na to uwagi. ktoregos dnia zaczepila mnie sasiadka,
                podnoszac na mnie glos, ze powinnam zrobic porzadek na swoim balkonie, bo ona
                wiesza posciel i ma obsrana... najpierw grzecznie probowalam wyjasnic, ze mam
                inne zajecia niz stanie na balkonie i odganianie golebi. a ona dalej sie na
                mnie darla, jak na taka gowniare z przedszkola. w koncu nie wytrzymalam,
                powiedzialam, zeby na mnie nie krzyczala, bo jej balkon jest obok mojego, prawo
                fizyki mowi, ze kupy leca w dol, nie w bok, wiec powinna albo przemyslec
                kwestie wieszania poscieli na balkonie albo ponownie wytypowac sasiadow do
                szkolenia przeciwgolebiowego. teraz raczej sie z sasiadka nie lubimy.

                jej maz za to, choc o wiele bardziej uprzejmy, caly czas cos ode mnie chce.
                zebym zdjela ulotke ze swojej klamki albo posadzila kwiatki na balkonie :)

                reasumujac - gdyby stac mnie bylo na domek bez sasiadow, to chetnie bym sobie
                taki kupila :D
                • malinowy000 Re: Sasiedzi... 05.08.07, 10:06
                  zgadza się staruchy czasem potrafią wkurzyć nawet oazę spokoju, ba nawet do
                  takich spokojnych ludzi mają większą odwagę żeby ich pouczać, bo inny troszkę
                  bardziej nieokrzesany zaraz by takiej pojechał po życiorysie, że by nie
                  wiedziała co ma powiedzieć
              • miralon Re: Sasiedzi... 09.09.07, 21:59
                A to ciekawe.. bo
                jest to naruszenia Art. 51 Kodeksu Wykroczeń karane w trybie mandatowym mandatem
                w wysokości 200 zł zgodnie z Rozporządzeniem Prezesa RM z dnia 24 listopada
                2003 (Dz.U. 208 poz. 2023).
    • annubis74 Re: Sasiedzi... 10.09.07, 08:37
      Gorąco nie lubię większości moich sąsiadów
      Za co?
      za kompletny brak wyczucia, szczytowe chamstwo, flejstwo itp.
      Sąsiadka, która na klatce zostawia czesc rzeczy, która jej nie jest
      potrzebna, rowerek dziecięcy, pudło po przeprowadzce. Sąsiadka (ta
      sama) podrzucająca pod nasze drzwi ulotki, bo nie chce jej sie
      schylic karku, żeby sprzątnać, wypuszczająca psa samego na spacer -
      po drodze obsikuje drzwi sąsiadom (pies nie sąsiadka)
      Sąsiadka (inna) która wiesza pranie tak, ze zalewa okna wszystkim
      mieszkajacym poniżej, lub trzepie ohydnie zakurzony dywan prosto na
      głowy innych. Dzieci drące ryje od rana do wieczora pod oknem, na
      klatce itp.
      Dodam, że mieszkam w normalnej, porządnej okolicy, żadna patologia,
      na wierzchu wszyscy czyści i umyci, a pod spodem chamstwo
    • judith79 Re: Sasiedzi... 19.09.07, 15:40
      nam sie wlasnie wyprowadzili sasiedzi:)))), ciagle mieli pretensje,
      ze jest za glosno, jak przyjechal monter kablowki i wiercil dziure o
      godz 19.05 to sasiad z morda wystartowal, ze tylko do 19 wolno
      wiercic, innym razem naslal na nas ochrone (przeprowadzalismy sie
      wiec nie jest dziwne, ze pare dziur trza bylo wywiercic)... jego
      bachor wyl na klatce ale to mu nie przeszkadzalo, jego kolesie-
      drechy darli ryje pod blokiem o 2 w nocy nawolujac go ale to mu tez
      nie przeszkadzalo, wychodzil w nocy gadac przez telefon na klatke,
      zostawial swoje smieciowe wory pod naszymi dzwiami...ehhh w koncu
      spokojnie:) mam tylko nadzieje, ze nowa sasiadka nie bedzie miala
      takich jazd.
      • umber82 Re: Sasiedzi... 19.09.07, 16:46
        nigdy nie wiadomo na kogo się trafi :( czy będzie lepiej :) czy
        jeszcze gorzej :(

        Ja się niedlugo przeprowadzam :) do naszego nowego domu, juz
        wstępnie poznaliśmy nowego najbliższego sasiada miły młody
        człowiek :) w moim wieku.. :) będzie fajnie :) mam nadzieję że
        wiekszość ludzi będzie w naszymy wieku :) i nie będzie pretensji jak
        ktoś zrobi parapetówkę :)
        • judith79 Re: Sasiedzi... 19.09.07, 17:30
          nowa sasiadke widzialam raz, wrazenie zrobila pozytywne, ale wyjdzie
          w praniu:)
    • zosiaczek25 Re: Sasiedzi... 19.09.07, 18:09
      z dolu? pierwsze slysze. ja swoich sasiadow z dolu zadko slysze. musieliby ostro
      nad tym pracowac, zeby mi na prawde dac w kosc. gorzej jest z gora. gore sie
      zawsze slyszy. dodatkowo jak ktos ma odpowiednia podloge i nie ma dywanu, to
      echo idzie niezle. a mam takich sasiadow na gorze, co maja piekna posadzke i
      dywany tylko do ozdoby. ciezko jest ich winic. sama nie przepadam za
      wykladzinami na calej powierzchni podlogi. tylko czasem faktycznie wkurza, jak
      sasiad bosymi pietami w srodku nocy albo tuz nad ranem stuka. do tego jeszcze
      maja pianino i czesto graja. na szczescie potrafia to ladnie robic i w ludzkich
      godzinach, wiec sie tez nie gniewam. gorzej bylo z poprzednimi sasiadami. tamci
      tez mieli pianino, niestety brakowalo im zdolnosci muzycznych. a checi grania
      mieli wiele. koszmar dla uszu. szczegolnie, ze lubili to robic wczesnie rano w
      niedziele, w akompaniameencie dwojki dzieci zawodzacych na fletach. najgorsze
      bylo, gdy przyjechalismy raz z mezem z Polski nad ranem i po 20 godzinach
      podrozy wreszcie padlismy do lozka. A sasiadka akurat wted zaczela koncert.
      Mylsalm, ze ja udusze. Czesto tez sprzatajac swoj balkon (dziwnym trafem zawsze
      po tym, gdy ja juz swoj sprzatnelam lub wymylam okna), zmiatala wszystko na dol-
      na moj balkon. Nie raz tez nie moglam sie uczyc dp egzaminow, bo akurat sasiadce
      zachcialo sie szlifowac jakies meble(- na balkonie oczywiscie, a potem kurz
      zepchnela na dol), cyklinowac podloge itp. Wiele tez razy "zdarzylo" jej sie
      rozkrecic radio na caly regulator wieczorem. Dziwnym trafem wowczas, gdy ja
      bylam sama w domu. Ogolnie duzo "przypadkowych" przykrych rzeczy zdarzalo jej
      sie wowczas, gdy moj maz byl w pracy lub na kursie wieczorem, a ja sie uczylam w
      domu. Przed mezem zgrywala milutka osobke, ale ja jej mialam po wyzej dziurek w
      nosie. Nawet nie wiecie, jak sie cieszylam, gdy wreszcie sie wyprowadzili.
      • kaatrin Re: Sasiedzi... 20.09.07, 03:47
        No wlasnie, z dolu! Z gory nic nie slysze, a tez ktos mieszka.
        Nawet polozylam gruby dywan pod stolem przy ktorym sie ucze, i nic
        nie dalo :-( . Pomyslec jak musi byc glosno, ze slysze pomimo
        glosnego klimatyzatora, wiatraka i czteropasmowej alei za oknem...
        Kurcze, place tyle kasy za to mieszkanie, a glownie to mam ochote
        sie wyprowadzic.
      • stylista3 Re: Sasiedzi... 11.11.07, 23:09
        A moja sąsiadka z góry nademną pojechała do S;półdzielni na mnie na
        skarge. że ja ciągle mam o coś pretensje, a to że zalała mi
        mieszkanie, nie pozwałam palic na klatce bo smród wdziera sie do
        mieszkań, a to że dziecko jej upomniałam kiedys /załatwiało
        potrzeby fizjologiczne na klatce/, że jak jade samochodem to nikogo
        nie zabiorę po drodze, że opalam się na balkonie a ona ma małe
        dziecko i widzi mnie w szortach. Ale o sobie nie powiedziała nic,
        że do 2 w nocy sprząta, przestawia meble, układa buty / Siedmioro
        dzieci/pierze, odkurza. A prezes jak idiota słuchał jej, a na moje
        wcześniejsze skargi oraz prośby o interwencje nie reagował, bo
        można się pogodzić i radziłby nam pogodzić sie.
        Mąż kiedys powiedział jej że nie będzie już zwracał jaj uwagę tylko
        zadzwoni po policje, więc ona też nie boi się nikogo. I co mam
        robić?
        • melisa82 Re: Sasiedzi... 16.11.07, 14:22
          Wątek dla mnie....choć nie powiem, że mi do śmiechu, choć z 2 strony cóż innego
          mi pozostało.
          Wynajmujemy mieszkanie które przez pół roku stało puste. Pracujemy więc od 7:30
          do późnego wieczora nas nie ma, imprez głośnych też nie robimy a mimo to skarżą
          sie na nas. Skarżą się bo:
          -chodzę w szpilkach, a powinnam po wejsciu do klatki od razu je zdjąć i wejść
          na bosaka na góre
          - mamy kotka który podobno w nocy miałczy (kurde mamy go 3 lata i jestem święcie
          przekonana że w nocy śpi)i przez to miałczenie budzi sie dziecko sąsiadki
          - rozkładamy za głośno łóżko i dziecko sie budzi
          - mąż za głośno chodzi, dziecko się budzi
          - odwiedziła nas koleżanka, co zostało odotowne, siedzimy pijemy winko, staramy
          się nie przeszkadzać, sąsiadka z awantura ze jest za głośno, na pytanie co
          zrobiliśmy...nic nie powiedziala
          - ktoś nie zamyka drzwi i to na 100% bo przeciez my mieszkamy na ostatnim
          piętrze i ogrzewają nas wszyscy sąsiedzi.

          A teraz najlepsze. Co kilka dni budzą mnie głośne orgazmy mojej sąsiadki, tej
          samej której dziecko budzi się od tego ze nasz kot miałczy.
          Sąsiadka uraczyła mnie tekstem ze jesli dalej kot bedzie wydawal jakies odgłosy,
          mąż głośno tupał to wezwie policje. Spytałam ją czy jest pewna ze chce
          doprowadzić do otwartej wojny: ona wzywa policję bo kot miałczy, ja bo ona ma
          orgazm i mnie zbudziła. :/
    • nives1 Re: Sasiedzi... 16.11.07, 16:45
      A ja wczoraj spotkałam sie z autentycznym przypadkiem bardzo dobrego
      wychowania - nad nas (ale tak po przekątnej korytarza) wprowadziło
      się młode małżeństwo i przyszli mnie poinformować ze w sobotę
      urządzają parapetówkę, więc jakby było za głosno to zostawiają
      namiar na siebie, żeby powiedzieć i oni sciszą.
      musze powiedzieć ze było mi miło
      • yadrall Re: Sasiedzi... 18.11.07, 11:25
        Problem chyba w tym,ze kazdy z nas ma inne poczucic ciszy i halasu,a
        z drugiej strony mieszkania w blokach sa czesto bardzo akustyczne i
        dzwiek przenosi sie w sposob nieprzewidyawlny. My takie cudo
        mielismy u moich rodzicow w domu-jak sie rozmawialo (normalnie,bez
        krzykow) w kucni na partere to w jednej z sypialni na pietrze (wcale
        nie tej nad kuchnia) slychac bylo cala romowe-slowo w slowo! Na
        poczatku rodzice mysleli,ze sie czepiam jak mowilam,ze np. zmywanie
        garnkow mi przeszkadza w spaniu,ale z racji,ze to nasze dom to
        szybko pokazalam im,ze tak faktycznie jest i ustalilismy pewne
        zasady. Jednak gdy taka sytuacja ma miejsce w bloku to jeden
        cierpi,a drugi mysli,ze tamten sie czepia nieslusznie. A niestety
        bloki (glownie z wielkiej plyty,ale nie tylko) sa bardzo akustyczne
        i dzwiek niesie w rozne strony.
        A z ciekawostek-moi rodice zmeczeni halasem w miescie (mieszkanie w
        domku jednorodzinnym tez nie gwarantuje ciszy-np. jeden sasiad
        prowadi meline, inny hoduje golebie co siedza glownie na naszym
        dachu w ilosci 150 sztuk, a jeszcze inny co weekend organizuje
        grilla z glosna muzyka w ogrodzie),wiec wyniesli sie na wies. Przez
        pierwsze dwa lata bylo ok,ale w zeszlym roku mieszkanc zorganizowali
        kaplice i teraz co niedziela z rana moich rodzicow budzi masza
        swieta. Nie,zeby oni mieli cos przeciwko kosciolowi (sa wierzacy i
        praktykujacy),ale lubia tez pospac i wcale o godzinie 8 rano nie
        chca sluchac mszy. A musza,bo ksiadz wystawia glosniki o takiej
        mocy,ze wszyscy na wsi wszystko slysza. Teraz zastanawiaja sie nad
        przeprowadzka do nas do Anglii,bo tu choc mieszkamy w bloku to jest
        to fajnie zrobione. Mieszkania sa ciche, wiekszosc mieszkancow ma
        wykladziny dywanowe (tu taka moda),a budynki sa tak zrobione,ze np.
        my mamy tylko jednych sasiadow z gory. I jedynym halasem jest nasz
        piecyk od ogrzewania gazowego :)
        • hanka_m Re: Sasiedzi... 21.11.07, 08:14
          Ludzie są okropni, nie liczą się z innymi, dziaciaki wiecznie drące
          się pod oknami, trzaskanie drzwiamu do mieszkania, że aż tynk od
          ściany odpadł, a najgorsze, że obok mnie mieszka pianista, ćwiczy
          ok. 6 godzin dziennie. I wiecie co? Straż miejska wcale nie chce
          interweniować, jak przed 22 to mu wolno bebnić na fortepianie a
          jeszcze miły pan ze straży nie omieszkał mnie poinformować jak to on
          lubi muzykę fortepianową. Ja też lubiłam ale teraz mdli mnie jak
          tylko usłyszę.
    • kaatrin Re: Sasiedzi... 21.11.07, 19:00
      Teraz sasiad ryczy rowniez telewizorem rano... akurat jak sie budze
      o 7.15 :-(
      Ktos ma kota lub psa, chyba kota, ktory mi leje na drzwi. Nigdzie
      na klatce nie smierdzi tak jak przy wejsciu do mojego mieszkania.
      Po remoncie byl spokoj moze przez tydzien, potem znowu zaczelo
      smierdziec.
      Poza tym jeszcze palacze, ktorzy pala na klatce, ktora nie ma
      sprawnej wentylacji. Albo pod oknem do sypialni. Rano jak mnie
      radio nie zbudzi, to smrodek papierosowy.
      • mala21wrzesnia Re: Sasiedzi... 28.11.07, 22:30
        Teraz sasiad ryczy rowniez telewizorem rano... akurat jak sie budze
        > o 7.15 :-(

        hehe w ,moim poprzednim wynajmowanym mieszkaniu sąsiad oglądał tak głośno TV że
        mogłam włączyć ten sam kanał ( zawsze TVP3 i Kurier) i oglądać wyłączająć dźwięk
        u siebie i wiedzieć wszystko. Teraz jestem u siebie i mam prawie samą młodzież
        wokół siebie i jakoś nie słysze wcale TV sąsiadów.

        tos ma kota lub psa, chyba kota, ktory mi leje na drzwi. Nigdzie
        > na klatce nie smierdzi tak jak przy wejsciu do mojego mieszkania.

        Rada - umyś domestosem i wysypać sproą ilość zmielonego pieprzu zaraz przy progu
        pod wycieraczką, uważać tylko przy zamiataniu klatki żeby nie wymieść, pieprz
        trzyma swój zapach jakiś tydzień więc po tygodniu wysypać raz jeszcze dla
        pewności, jeśli to kot to już po 1 razie bedzie pamiętał że u Ciebie pod
        drzwiami" smierdzi" oczywiście tylko kotu.
        • kaatrin Re: Sasiedzi... 02.01.08, 22:17
          Sprobuje z tym pieprzem, dzieki za rade.

          Co do mojego "ryczacego" sasiada - mialam wazny egzamin, wiec
          wzielam dzien urlopu przed z zamiarem ostrej nauki. Dzien wczesniej
          poszlam do sasiada, wreczylam czekoladki i grzecznie poprosilam o
          niehalasowanie nastepnego dnia. Powiedzial, ze ok.
          Nastepnego dnia, godzina 11 rano, znowu ryczy radio czy telewizor.
          Wiec pukam i otwiera sasiada zona. Mowie co jest, a ona super
          wkurzona, ze slucha waznego raportu politycznego. Ja na to, ze ja
          nie wiem co jest bo u mnie to glownie slychac dudnienie, a ona, ze
          to powazny raport i co ja chce, przeciez to nie muzyka... Rece mi
          opadly.
          • twitti Re: Sasiedzi... 15.01.08, 17:48
            Co do tych rozmow letnia pora to na prawde moga byc bardziej meczace
            niz impreza... Mieszkam w bloku - cos na ksztalt starych
            kamienic,gdzie podworze jest po srodku a blok na okolo tego
            podworka:) tak wiec wszystkie balkony sa na przeciw siebie.. Echo
            sie niesie niemilosiernie.. Latem, gdy jest 20 stopni musze
            wieczorami zamykac okno, zeby sie wyspac... Bo co z tego ze niby
            ktos sobie rozmawia spokojnie na balkonie i sie smieje... Wszyscy
            wszystko slysza a spac sie przy tym nie da.. Tak wiec impreza raz na
            jakis czas czasem jest lepsza niz codzienne nocne pogaduchy na
            balkonie...

            ps. odnosnie czyjejs wypowiedzi- ja np. tez nie otwieram drzwi
            prawie nigdy, bo tyle teraz chodzi akwizytorow, ze szkoda gadac.. Do
            tego jest domofon jak ktos chce wejsc..
    • frankhestain ja tez mam fajnego 02.01.08, 19:21
      rodzice kupili mu mieszkanie w warszawie placa za studia utrzymuja i on siedzi
      sam w chalupie dodam ze dom oddali do uzytku 2,5 roku temu i od tamtej pory sa
      przechery szczyl nigdzie nie wychodzi tylko caly czas techno rano w nocy i
      kolesie wchodza wychodza dra sie bija

      raz go uprzedzilem potem zaczelem wzywac straz albo policje to o 6 rano
      specjalnie wlaczal na ful muzyke bywaly noce ze policja przyjezdzala 3 razy
      wszyscy go juz znaja kiedys do mnie w nocy przyszedl z kumplami to go pare razy
      szturchnelem i dostal kopa drugi raz nie otworzylem bo balem sie ze poleje sie
      krew ma sprawe w sadzie grodzkim ale co z tego czekam juz poltora roku na
      sprawe i 2 miesiace temu skladalem zeznania w strazy miejskiej w miedzyczasie
      zrobil impreze 3 dniowa ochrona znalazla strzykawki pod balkonem ale policja
      powiedziala ze strzykawki czyste wiec nie bedzie szukac narkotykow wziela sie za
      niego mamusia ktora sie pojawila po interwnecji adminstratora bo juz wszyscy
      mieli go dosc najpierw chcieli sprzedac mieszkanie ale zrezygnowali podpisali
      pismo ze beda przestrzegac regulaminu podobno mamusia jest w kontakcie z
      adminstratorem i ochrona zobaczymy

      wydalem kupe kasy i mam zaniast spokoju wojne domowa potym wszystkim to walenie
      drzwiami latajace dzieci pranie w nocy itp juz mnie nie ruszaja:)
    • substantiv sposób na sąsiada 14.01.08, 13:27
      znalezione na forum gazeta
      "czy ktoś ma pomysł na nireformowalnych sąsiadów. Mieszkam pod
      zdawałobysię inteligencką rodzinką. On dyrektor ona ekskluzywna żona
      Córka robi dwa kierunki na SGH i dziesięcioletni
      rozpieszczony .......
      I od września od godziny 16 z minutami moje spokojne życie zmienia
      się w koszmar
      Biegające 10 letnie dziecko i dwóch zaproszonych kolegów.
      Słuchanie muzyki jak tylko można najgłośniej. Basy ustawione tak
      żeby było Fan.
      Rozmowy moje i sąsiadki zakończyły się stwierdzeniem że
      " Przecież my wszyscy mieszkamy w bloku - musisz sobie wyciszyć całe
      mieszkanie bo jesteś przewrażliwiona"
      Pomocy !!!!
      Proszę o jakieś rady. Bez różnicy czy prawne czy takie żeby im
      dokuczyć.
      Ja chcę spokoju."
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=73044501
      + + +
      Miałbym rozwiązanie, ale ono nie pasuje do tego poblemu.
    • umber82 Re: Sasiedzi... 28.01.08, 15:20
      sąsiedzi potrafią być bardzo uciążliwi, bardzo!!! mieszkam od 2 tyg
      na nowym osiedlu oddanym od dewelopera w październiku ze względu na
      remonty przeprowadziliśmy się 2 tyg temu, przez ten czas przychodził
      do naszego mieszkania sąsiad z dołu któremu przeszkadza remont
      (dodam ze mieszkanie w stanie developerskim i mieszka może ze 30%
      mieszkańców z czego jeszcze z 50% wogole nie zaczęło remontów w
      swoich mieszkaniach) straszył wezwaniem policji o gdzinie 17:00 po
      południu a w sobotę o 12:00

      Przyszedł do mnie pare dni temu - tak mu nagadałam! aż mi później
      było przykro ale juz nie wytrzymałam, powiedziałam ze jezeli jeszcze
      raz tu przyjdzie to wezwę policję ze mnie nachodzi ! dał sobie
      spokój nie bło go juz z tydzień!

      Mój drugi sąsiad zamurował drzwi do śmietnika bo on z ogrodu musi
      patrzeć na smieci a nie ma takiej ochoty

      ludzie sa okropni!!! a najlepsze jest to ze obrywa się tym którzy są
      zupełnie normalni i chcą żyć spokojnie i w zgodzie - nie pojęte!
      • kaatrin Re: Sasiedzi... 29.01.08, 19:22
        Wiesz umber82 bylam pare lat temu w podobnej sytuacji jak twoj
        sasiad. Mozna sie w takim remontowanym bloku wykonczyc. Tym
        niemniej, rozumiem, ze mieszkania trzeba wykonczyc.
        W mojej sytuacji facet nade mna kupil 300 metrowe mieszkanie
        (notabene oddane w tym samym roku - cale pietro na szczycie
        apatramentowca) i postanowil zmienic wszystko, zerwac podlogi,
        wyburzyc sciany itp. Naowczas ja pracowalam w domu, jak rowniez moj
        inny sasiad. Prace byly prowadzone mlotami pneumatycznymi w
        przypadkowych godzinach pomiedzy 6 rano a 22. Chodzilismy,
        prosilismy o ZAWIADOMIENIE dzien wczesniej, zebym widziala, kiedy
        sie zmyc z mieszkania, bo halas byl taki, ze plakac mi sie chcialo.
        Nie dalo sie rozmawiac w mieszkaniu. Sytuacja trwala okolo 2
        miesiecy. Tak, ludzie sa okropni. Spotkalismy sie z chamstwem i
        niezrozumieniem.
    • zosiaczek25 mikser o 5.30 rano :) 29.01.08, 19:27
      Jak ja to uwielbiam. Nasza sypialnia pod ich kuchnia. Jeszcze po polnocy sasiad
      ogladal tv w kuchni i przesuwal wszystkie krzesla. A po piatej zaczeli sobie cos
      miksowac. Pisk taki, ze sie w mozg wewiercal. Ech. I co z nimi zrobic?
    • umber82 Re: Sasiedzi... 30.01.08, 12:38
      chyba do końca się nie zrozumiałyśmy..

      i będę twardo przystawała przy swoim, decydując się na zamieszkanie
      w budynku w stanie developerskim KAŻDY musi się liczyć że przez
      kilka najbliższych miesięcy będzie głośno nawet bardzo głosno.

      Oczywiście jest wywieszona kartka na tablicy ogłoszeń, iż lokatorzy
      którzy remontują mieszkania proszeni są o wykonywanie głośnych prac
      w godzinach od 9:00 do 17:00

      Praca jaka była wykonywana u mnie w domu to był montaż szafy w
      przedpokoju – czy to jest głośna praca?! ja byłam przy tym obecna i
      nawet raz nie użyli wiertarki!!! ale szanowny sąsiad pojawił się z
      ochroną ;)!

      On wyremontował- hałasował - jemu było wolno -innym nie wolno bo
      wzywa policję!!!

      absurd, pogoniłam go i mimo iż montaż się przeciągnął do następnego
      dnia do 9:00 wieczorem on nie przyszedł, mam nadzieję ze zrozumiał!
      • kaatrin Re: Sasiedzi... 31.01.08, 04:07
        Jasne, montaz szafy to male piwo... rzeczywiscie twoj sasiad jest
        przewrazliwiony.

        Moj sasiad fundowal mi skuwanie posadzki i burzenie scian prawie rok
        po oddaniu budynku - jak pisalam w przypadkowych godzinach - to juz
        moim zdaniem przesada.Korki w uszach nic nie dawaly...

        Najlepiej miec swoj wlasny domek wolnostojacy, niestety, dluga
        przede mna droga...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka