aniol-ek26
03.04.08, 19:55
Witam....
Mój watek chyba nie jest nowością, ale chciałabym aby ktoś popatrzył
an amoje zycie z boku i ocenił czy właściwie postępuje...
Pogubiłam sie troche w zyciu i szukam wsparcia , pomocy sama nie
wiem ... moze tutaj ktoś obiektywnie oceni mnie...
Jestem mężatką od 8 miesięcy, zmężem zanmy sie od dzieciństwa,
razem chodziliśmy do szkoły( do tej samej klasy), nie przepadałam za
nim bo ciagle mi dokuczał... jednak miłośc nie wybiera- zakochałam
sie wnim w wikeu 17 lat i tak już zostało( traz mam 26 lat)... Było
cudownie, opiekował się mną, był ze mną w najbardziej dla mnie
krytycznym momencie mojego życia ( śmierć taty), wtedy uważałam , że
Kocham go i jemu chcę się poświęcić i spędzić z nim całe
życie...mimo że często dochodziło między nami do różnych spięć, ale
zawsze potrafił pierwszy wyciągną rękę, przeprosić i być ze mną...
Teraz jesteśmy małżeństwem, i od piewrszego dnia nie było jużtak jak
powinno być... Kłócilismy się nawet o to , ze poprosiłam go abyśmy
spędzili noc poślubną w domu mojej mamy- teraz często wypomina mi
to że cały ślub , przyjęcie było takie jak chciała moja mama i ja...
a nie tak jak on chciał... potrfaił cały czas przesiedziec przed
komputerm nawet w nocy, mówiąc że pracuje... ( kilka tygodni po
slubie) cały czas ma pretensje do mnie o moją mamę, że jest dla mnie
waąniejsza... Fakt , ze mam tez z tym problem( ale to juz inna
historia), ale martwie sie o mamę bo jest sama- tata nie zyje, i
często ją oddwiedzam , a jak już jestesmy u niej to mąż zawzse ma
pretensje , zę np.idziemy wszyscy razem do kościoła, bo moja mama
tak chiała- a to nieprawda... kilka razy uciekał ode mnie nawet w
nocy... stał sie po ślubie taki zimny, nie lubi imprez a do tego
jest taki nerwowy- nie wiem co mam robić, czasem to myślę aby się
rozwieść albo zniknąć zpowierzchni ziemi. Poprostu nie mam poczucia
bezopieczeństwa, ciągle boje sie go o cokolwiek poprosić zapytać-
przecież tak się nie da żyć... nie potrafię się cieszyc z tego
małżeństwa...
Co ma zrobić? odejść i nie ranić już siebie i jego... czy walczyć o
te miłość ale jak? nie wiem czy jeszce chcę, bo jesteśmy z dwóch
różnych światów ja romantyczka pragnąca prawdziwej miłości - a on
sama nie wiem na pewno egoista, który uważa, ze powinno robić się
wszystko dla siebie, on nawet nic nikomu nie pożycza nie ofiaruje
pomocy( jak już to bardzo żadko)...