Dodaj do ulubionych

Ogromny stres w ciązy, problemy z mężem

17.07.08, 11:02
Moja sytuacja wygląda następująco – 3,5 roku po ślubie, ciąża 31
tydzien. Chcę się dowiedziec czy jest szansa na poprawe zachowania męża np.
dzięki terapii. Czy ktoś jest lub był w podobnej sytuacji ?

Mąż nie długo po ślubie pokazał swoją prawdziwą twarz czyli jak potrafi
przeklinać i krzyczeć kiedy jest zdenerwowany, komentował zachowanie moich
rodziców, że są źli dla mnie ( bez racjonalnych dla mnie podstaw). Unikał
spotkan w gronie rodzinnym, co bardzo mnie bolalo.
Zawsze reagowałam na jego agresję krzykiem, prośbami lub płaczem, sama
wpadałam w szał, złość, ze tak mnie traktuje. On po awanturze spokojnie
zasypial, a ja czulam narastającą do niego nienawiść.
W ciąży jego agresja nasiliła się, moje reakcje na nią też , brak apetytu,
brak snu lub koszmary. Awantury były o to , ze moja matka nie chce się
zwolnić z pracy, żeby zajmować się dzieckiem (zostałyby jej świadczenia
przedemerytalne), że muszę wrócić do pracy, nie mamy zorganizowanej opieki. (a
on dosyć dużo zarabia) Awantury były dla mnie bolesne głównie dlatego, ze
obrażał moich bliskich, dawał do zrozumienia, ze nie chce dziecka, mówił, ze
dziecko to mój problem, ze jego to nie interesuje. (mimo, ze już bylam w
ciazy). Inne awantury, były o szczególy np. ze nie dokladnie
wytarlam łazienkę.
Starałam się z nim spokojnie rozmawiać, czasem mnie ignorował, zmienial
temat, pisałam mu emaile z prośba o zmiane zachowania. Na drugi dzień z reguły
przymilał się, był dobry. Tak jakby nic się nie stalo.
W kwietniu sygnalizowałam jego matce i siostrze, (ojciec zginal w wypadku,
jak maz miał 3 lata), ze jest bardzo wybuchowy, wulgarny i nie umiem sobie z
tym poradzić.
W czerwcu po awanturze o opiekę nad dzieckiem zaprosiłam do domu swoich
rodziców, żeby z nim porozmawiali. Okazal im totalny brak szacunku, traktowal
ich z gory jak smieci. Przy wyjsciu dalam im dyktafon z nagraniem jednej z
awantur, moja mama u siebie w domu zemdlala z przerażenia jak to usłyszała,
przyjechala mnie zabrac do siebie i zagrozila mezowi doniesieniem do
prokuratury i ze ma się wyprowadzić z mojego mieszkania. Na drugi dzien
blagalnym tonem poprosil, żebym wróciła, ale już w domu posypaly się przykre
slowa. Przez ostatnie 1,5 miesiaca był zły na moich rodzicow, obrażal ich
przy mnie. Mowil, ze nigdy nie chce ich widziec, ze wnuczka nie będzie przez
nich zabierana. Zmienil się jego stosunek do dziecka na pozytywny, ze to jego
geny i krew. Była mowa o rozwodzie, o tym ze sobie kupi mieszkanie. To mi
sprawialo ból, jednoczesnie przyjmowałam coraz bardziej możliwość rozstania.
Jednoczesnie były tez dni kiedy milo spędzaliśmy czas.
Na początku lipca odwiedzila nas jego matka, przekazałam jej, na czym
polega problem – brak szacunku ze strony męża, przekleństwa, konflikt z
rodzicami. Jego siostra oskarżyła mnie, że o mało nie doprowadziłam do śmierci
matki, która się tym przejęła. Wpłynęlo to na mnie dolujaco , bo nie chce jej
zrobic krzywdy a powinna znac prawde. (nagrania jeszcze nie słyszała, balam
się, ze dostanie zawalu). Ostatnio zrobił mi jeszcze 3 awantry – o to co
powiedzialam jego matce, ze w swoje urodziny spędziłam z rodzicami 2 godziny
i ze zadzwonil mój brat sprawdzic czy wszystko u mnie ok. Od 3 dni jest mily
i mi dogadza. Czy to się kiedyś skonczy ? Jestem nieszczesliwa z powodu
konfliktu rodzinnego i wybuchowego charakteru męża . Boje się o zdrowie
dziecka. Mam w nocy koszmary, ze dziecko jest chore przez mój stres w ciazy
Obserwuj wątek
    • lubie.garfielda Re: Ogromny stres w ciązy, problemy z mężem 17.07.08, 11:57
      Moja droga!
      Weź spakuj (siebie albo jego). Jak nie potrafi uszanować Ciebie w ciąży to na co Ty czekasz? Aż robi wam krzywdę fizycznie? Bo już Ci robi ała na mózgu.
      Nie powiem: "widziały gały..." bo przed ślubem świetnie się skurczybyk maskował. Niestety trafiłaś na mocno wybrakowany model. Wychowanie chłopca bez ojca jest trudne, ale możliwe... niestety jego matka spartoliła sprawę. Był jedynym "mężczyzną" w chałupie więc myśli że mu wszystko wolno (widać po zachowaniu siostry że według ich rodzinnych standardów to on ma racje a nie ty). CZy chcesz mieć takiego małego dyktatora-męża do końca swoich zatrutych przez niego dni?
      • chocklit Re: Ogromny stres w ciązy, problemy z mężem 17.07.08, 14:18
        Zastanawiam się, po co Ci to było, po co było sobie robić dziecko??
        Nikt przy zdrowych zmysłach nie decyduje się na dziecko mając taką
        sytuację w tym czymś, w czym tkwicie, bo małżeństwem tego nazwać nie
        można.
        Szkoda mi Cię, bo chyba lubisz być popychadłem. Widać, że nie masz
        wpływu na swoje życie, decydują za Ciebie inne osoby, mąż, matka.
        Ile Ty masz lat? Weź sprawy w swoje ręce kobieto, czemu dajesz sobie
        wchodzić na głowę? Czy wiesz, że z takim podejściem nigdy nie
        będziesz miała szczęśliwego związku? Facet zawsze próbuje, na ile
        może sobie pozwolić i im więcej dajesz sobie wejść na głowę, tym
        mniej szacunku ma dla Ciebie. Trzeba wyznaczać granice, szanować
        siebie, a Ty co robisz? Odpowiedz sobie na to pytanie.
        Nie jesteś jeszcze w skrajnie złej sytuacji, bo przynajmniej
        mieszkanie jest Twoje.
        Koniecznie przeczytaj "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" Agrov.
        • fena2 do chocklit 17.07.08, 14:39
          Rzeczywiscie moja matka i maz to silniejsze osobowosci niż ja, obydwoje sa
          cholerykami, ja nie. Uwazam, ze granice wyznaczylam na samym poczatku
          malzenstwa- nie wolno przeklinac i sie drzec w mojej obecnosci, ale on sobie nic
          z tego nie robil.
          Gdybym wiedziala to co dzisiaj pewnie nie zdecydowalabym sie na dziecko, ale
          jak napisalam jego zachowanie nasililo sie w czasie ciazy, mi opadly rozowe
          okulary. A po za tym w lipcu mialam zabieg i decyzji o ciazy nie moglam
          odkladac. I tak wiesz co jest ironia losu- ze w ciazy mialam operacje, dzieki
          ktorej dziecko żyje.
          • chocklit Re: do chocklit 17.07.08, 15:49
            > Gdybym wiedziala to co dzisiaj pewnie nie zdecydowalabym sie na
            dziecko,

            No to jeszcze Ci mało dał popalić?
            Hmm, wiesz, potwierdzasz moje przypuszczenia, że jesteś masochistką.
            • kim5 Re: do chocklit 17.07.08, 16:13
              Żeby coś się zmieniło w mężu, to on musi tego chcieć. Ty nie masz na
              to żadnego wpływu.
              Wplątywanie rodziców w konflikt to kiepski pomysł. Małżeństwo nie
              potrzebuje świadków. Zadaj sobie pytanie, czy chcesz tak żyć. Jeśli
              nie - działaj. On się może zmieni, a może nie/ A Ty masz jedno życie.
        • lubie.garfielda Re: Ogromny stres w ciązy, problemy z mężem 17.07.08, 17:11
          Mnie akurat nie dziwi fakt, że kobieta w wysokiej ciąży czując się zagrożona prosi najbliższe osoby o mediacje. No ale to moje prywatne zdanie, że kobiecie przy nadziei należy się "okres ochronny". Mogła nie mówić ani swojej rodzinie ani jego. Jak na mój gust to było wołanie o pomoc i wyrażało chęć wyrwania się z chorej sytuacji (a choćby i rękami teściowych skoro sama nie ma na tyle energii) bo jak widać "pranie brudów" we własnym sosie nie dało efektów.

          Ale przecież tak nie wypada!... Należało zagryźć zęby i robić dobrą minę do złej gry!
          A potem ludzie się zastanawiają jakim cudem w tak "dobrych rodzinach" doszło do ostrego mordobicia. Przecież ONA nie mówiła, że jej źle! NO PRZECIEŻ BY coś powiedziała... to był święty mąż....

          Lepiej w takiej sytuacji wmieszać teściową!
          • annb ale tesciowa doskonale wie ze jej syn 18.07.08, 08:39
            to furiat
            dlatego po rozmowie wysyla coreczke aby ciezarna wbic w poczucie winy
            widac mamusia sie rozchorowala na samą mysl o tym ze synowa na oczy
            przejrzala
            i chce zwrocic wadliwy towar
            w mysl porzekadla
            dobrze zarlo...
          • fena2 Re: Ogromny stres w ciązy, problemy z mężem 18.07.08, 09:16
            Lubie.garfielda dokladnie tak sie czulam jak piszesz, zdesperowana i
            potrzebujaca pomocy, bo sama nie potrafilam sobie z tym poradzic.
            Bardziej myslalam o dziecku niz o sobie czy o mezu. Tak naprawde walke o to,
            zeby maz sie zmienil podjelam jak zobaczylam USG 3d i twarz swojego dziecka.
            Stwierdzilam, ze kazdy sposob jest dobry
            (wysylanie do meza maili, wmieszanie rodzicow, tesciowej) bez wzgledu na
            konsekwencje dla zwiazku, walczylam o swiety spokoj, tak zeby dziecko moglo sie
            dobrze rozwijac.
            Niestety ten swiety spokoj byl iluzoryczny i trwal tylko miesiac.

            • annb Re: Ogromny stres w ciązy, problemy z mężem 18.07.08, 10:02
              to teraz skup sie na sobie i na dziecku

              on SIE NIE ZMIENI TWOIM CHCENIEM I TWOIMI WYSILKAMI
              nie ma
              nie da sie
              aby gosc sie zmienil musi sam tego chciec
              on nie dostrzega problemu
              no zdarza sie
              wiec moze lepiej pomysl jak zorganizowac sobei zycie bez narazania
              zdrowia wlasnego dziecka
    • kachna79 Re: Ogromny stres w ciązy, problemy z mężem 18.07.08, 10:58
      IMO: Powinnaś odejść i to nie ze względu na siebie (widzę, że dużo
      jesteś w stanie znieść), ale dla dobra dziecka. Może Twoje odejście,
      a raczej wyrzucenie męża skoro mieszkanie jest Twoje, spowoduje, że
      uda Wam się uratować małżeństwo - oczywiście z pomocą terapeuty.
      Druga opcja: będziesz samotną matką, ale dziecku zapewnisz spokojne
      życie.
    • fena2 Re Mąż Feny 19.07.08, 11:10
      Warto przed wydawaniem opinii poznać co druga strona ma do powiedzenia.
      Kilka rzeczy, które zostały przemilczane przez moją żonę, może celowo nie
      wiem, ale w ten sposób brakuje tutaj sprawiedliwego osądu tej sytuacji z Waszej
      strony.

      Problemem jest ingerencja jej rodziny w nasz związek. Kilka przykładów, bo to
      one oddają sytuację jaka panuje.
      Jej matka po jakims spotkaniu, na którym się nie zjawiłem, bo byłem zajęty w
      domu (umówiłem się wczesniej z kims, kto pomoze mi przemeblowac pokój, bo
      dziecko w drodze.), a tymczasem matka w sobote o 14 organizuje spęd rodzinny.
      Dzwonie i pytam się czy może to zrobic w niedziele, bo sobota 14 to czas, by cos
      w domu porobic. Nie mam za wiele czasu w ciągu tygodnia, bo pracuje na 3 etatach
      (szkoły) i po pracy jestem psychicznie wyzuty. Matka odpowiada, że nie może bo
      ma egzamin czy coś (to może się w sobote uczyc mysle co za różnica). Nie
      pojawiam się, a potem się dowiaduje od własnej siostry, że jej matka dzwoni do
      niej i próbuje nakłonić ją do donoszenia co dzieje się w naszym związku
      (zostania szpiegiem) i zachowania tego jako tajemnicy miedzy moja siostra a nią.
      Dla mnie nie jest problem póżniej nie ma problemu (kolejna niedziele) wpaść
      jej rodziny na 2-3 godziny, mimo ze nastepnego dnia mam egzamin na uprawnienia
      elektryczne.
      Wzrasta częstotliwość telefonów 3 -4 dziennie na linii jej matka żona to
      norma. Wizyty 2 dziennie pod byle jakim pretekstem – np. przywozi 3 ogórki z
      działki i jakies kwiaty polne czy cos.
      Na moją prośbę odnośnie opieki matki nad dzieckiem, tak żeby zona wróciłą po
      macierzyńskim do pracy matka mowi ze nie będzie opiekowała, bo robi mi to na
      złość (wali prosto z mostu). Baba ma świadczenie emerytalne, mieszka w tej samej
      mijscowosci, ale ma temat daleko gdzies.
      Po naszej kłótni z żona nagrywa i daje nagranie do odsłuchania rodzicom. Wpada
      matka z bratem grozi mi sądem, zwolnieniem z pracy, że nie zrobie habilitacji i
      w ciagu 5 minut musze się wyprowadzic bo mieszkanie zony jest.
      Nastepne etapy: matka umawia się na działce z żoną i wymusza na córce
      składanie raportów o tym co dzieje się w naszym związku córka posłusznie wobec
      matki to robi (wygadała się zona przede mna ). Zona gdy dzwoni matka, brat
      pytając ja się czuje czy nie robie krzywdy, żona kłamie zmysla, ze to tam ktos
      inny – po prostu oszukuje meza. Nie mam do niej zaufania – do żony.
      Teraz kilka słów o podłożu naszych kłótni: ingerencja rodziców - zona nie
      widzi w tym problemu, nie mogę z nia porozmawiac o tym jak pozniej z opieką
      dziecka złości się denerwuje , płacze. Nigdy nie uderzyłem jej i nie zamierzam –
      choc ona celowała do mnie różnymi rzeczami. Jeśli ona podnosi glos bo nie chce
      ze mna rozmawiac o swoim powrocie do pracy(zaklada ze będę się zylował i
      pracował na cały dom). Wyprowadza mnie z równowagi gdy jak przychodzę do domu po
      ciezkim dniu brak obiadu, burdel w mieszkaniu, chlew. Pytam co robi przez cały
      dzien – odpowiada ze siedzi przed netem, albo kablówka. Nawet nie jest w stanie
      własnej bielizny (starej ) wrzucić do kosza. Kwesta wychowania, ale jestem czuły
      na tym punkcie i wyprowadza mnie to równowagi. Faktem jest ze jeśli się
      zdenerwuję to przeklinam choc po tej aferze i zwłaszcza teraz kiedy zona jest w
      ciazy staram się zmienic na lepsze.
      Codziennie łaże po zakup obiadu, owoców bo w ciazy, ale normalnie zona chodzi
      zdrowa nic jej nie dolega. Chodze po ciuchy dla dziecka, na szkołe rodzenia,
      spacery, itp.
      A tak jeszcze odnośnie matki to ingeruje w moje zakupy, że wydaje 12 tys. Na
      komputer, kino domowe. Kobieta która zarabia 2 tys. Nie jest w stanie zrozumiec
      (jest po szkole handlowej ma prawo), że to moja sprawa, zwłaszcza ze to 12 tys.
      Wyciągam w miesiąc.
      Mam doktorat, 2 kierunki studiów i swój honor – nie zamierzam utyrzymywac
      kontaktu z jej rodzicami i chce by Fena choc troche się starała, a nie kładła
      lagę na wszystko i nie widziała w w ingerencji matki nic złego, ale to jest
      klasyczna przyczyna rozkładu małżeństwa.

      Jeszcze na koniec, bo wylałem mnóstwo żali, ale opinie forumowiczów muszą być
      obiektywne zawarłem juz umowe przedwstepna na zakup mieszkania (wieksze niż te w
      którym mieszkam) tak , aby odizolowac się od jej rodziny na dobre. Na szczescie
      dysponuje oszczednosciami, kupuje niedługo samochód, żeby móc min. Odwiedzać
      Swoje Dziecko.


      Pozdrawiam
      • caysee Re: Re Mąż Feny 19.07.08, 11:42
        Do meza feny: twoja wypowiedz jest troche belkotliwa, ciezko sie polapac o co
        chodzi, ale mam dwie uwagi:

        1) skoro zarabiasz 12 tysiecy, to czemu tak napierasz, zeby zona szla do pracy
        albo jeszcze lepiej - zeby tesciowa rzucila prace i zajmowala sie twoim
        dzieckiem? Czlowieku, ciebie spokojnie stac na opiekunke, tak samo jak cie stac
        na to zeby twoja zona z rok zostala z dzieckiem i dopieto wtedy zajela sie nim
        opiekunka czy tez babcia.

        2) kupujesz samochod, zeby moc odwiedzac dziecko, ktorego nawet jeszcze nie ma
        na swiecie? Co jedno ma z drugim do czynienia? Totalna bzdura...
        • fena2 Re: Re Mąż Feny 19.07.08, 14:00
          Chce skoncentrować sie na habilitacji (na to jest okreslony czas w umowie, a
          pozniej dziekuja za prace) nie brac nadgodzin czy studiów, wiec bedzie musiałą
          wrócić. Chce zrezygnowac z dwóch etatów i ona to wiedział przed ciaza, a ona
          pracuje w takiej firmie gdzie po roku juz bedzie nowa pracownica na jej miejsce.

          A co do drugiej uwagi wiem, ze dziecka nie ma, ale ja lubie sobie pewne rzeczy
          zaplanowac, a wydaje mi sie ze kupno samochodu mozna zaplanowac nawet przed
          narodzinami.
    • kalia7 Re: Ogromny stres w ciązy, problemy z mężem 23.07.08, 09:31
      Cześć,

      Ja jestem trochę w podobnej sytuacji. Przede wszystki nie dziwię Ci
      się że szukasz pomocy, ponieważ kobiecie jak ma takiego męża jest
      ciężko i musi znaleźć gdzieś pocieszenie i schronienie. Mój mąż też
      jest bardzo awanturniczy i wybuchowy, nie razw kłótni mnie poważnie
      naobrażał. A potem musiało trochę potrwać zanim zdecydował sie
      przeprosić bo uważał że też święta nie jestem tzn. podnosiłam głos,
      krzyczałam itp. Ale jak mnie tak ktoś wyprowadzi z równowagi to
      trudno się opanować. Czasem tez reaguje płaczem a on nawet nie
      przyjdzie mnie pocieszyć i wtedy może przeprosić. Też czasem jak
      twierdzi zwraca mi uwagę konkrtnie podniesionym głosem że np
      postawiłam doniczkę nie tam gdzie trzeba i woda się wylała i
      zniszczyła meble w jednym miejscu. Czyli po prostu awantura o coś
      co się trochę zniszczyło. I komentarz czy ja zawsze musze coś
      niszczyć ( a tak nie jest, po prostu miszkam w moim domu a nie
      traktuje go jak ziemię świętą nietykalna ). Tez piszę mile z
      prośbami żeby się poprawił itd. skutkuje na jakiś czas a potem dalej
      ukazuje się ten jego wybuchowy charakter. Powiedziałm mu że musi się
      zmienić zanim mielibyśmy mieć dziecko bo nie wyobrażam sobie takiej
      sytuacji że on się tak zachowuje przy dziecku. Wiesz ja myślę że
      nasi mężowie myślą że mogą robić co chcą a i tak z nimi bedziemy.
      Czasem człowiek się zmienia jak widzi że coś straci jak się nie
      zmieni. Może wyprowadź się na jakiś czas do mamy np dwa tygodnie (
      wiem że będzie Ci cięzko, tez by mi było ) ale wtedy zrozumie jak to
      jest jak Cię nie ma i czy tego właśnie chce. Musisz mu to konkretnie
      dać do zrozumienia. Gadanie nie pomoże w tej sytuacji... a wiem bo
      sama to przerabiam i mam dosc gadania już. Trzeba się szanować i
      cenić i nie pozwolić na takie hamstwo. Kobietę trzeba szanować i ją
      kochać i faceci musza to zrozumieć albo niech się przekonają że moga
      zostać sami. A pewnie tego nie chca za nic. Wiesz jakbyś chciała
      pogadać częściej to podaje Ci mój nr gg 10393865 . Zawze się lepiej
      rozumieją kobiety które sa w podobnej sytuacji, czyli w tym
      przypadku mają awanturniczego męża. Ja wierzę że to się da zmienić.
      • fena2 Re: Do kalia7 24.07.08, 09:48
        Hej

        Czy Ty wyprowadzilas się kiedyś ? Na jak dlugo?
        Ja wyprowadzilam sie kiedys do babci na 2 dni (od razu przybiegl do mnie do
        pracy. I raz do rodzicow na jeden dzien- tez zadzwonil rano, ze mu wstyd, ze
        tak sie zachowal. Czy wróce, ale juz w domu zrobil awanture- ze sobie kupi
        mieszkanie i sie wyprowadzi, ze nie bedzie juz krzyczal, ale w inny sposob
        utrudni mi zycie, obrazal rodzicow itd. Nie jest w stanie powiedziec "
        przepraszam"- najwazniejsze, zeby sie zmienil. Z reguly po awanturze robil
        zakupy lub obiad.
        Ostatnio zastosowal tani chwyt, powiedzial, ze sobie i tak sama nie poradze z
        dzieckiem, ze nie znajde innego faceta, bo jestem nieatrakcyjna.
        • kalia7 Re: Do kalia7 24.07.08, 12:40
          Hej,

          Nie nie wyprowadziłam się i własnie tego bardzo żałuję bo nie
          musiałbym przez to wszystko przechodzić z tymi awanturami. Dwa dni
          to zamało, za mało się wysilił, nie postarał sie jeszcze
          wystarczająco. Musi poczuć jak to bedzie bez Ciebie i co straci
          jeśli tak bedzie się zachowywał. Nie może przez pzarę dni być fajny
          a potem aż taki niedobry. Trzeba tym mężczyznom to uświadomić!!!!

          A ten tekst z tym ze jesteś nieatrakcyjna to grubo przesadził. Na
          pewno tak nie myśli tylko chciał sie odegrać lub po prostu dokuczyć.
          Zanm mężczyzn którzy są samotni nie mieliby nic przciwko samotnej
          kobiecie z dzieckiem.
      • madziaq Re: Ogromny stres w ciązy, problemy z mężem 24.07.08, 10:02
        >> Czasem tez reaguje płaczem a on nawet nie
        przyjdzie mnie pocieszyć i wtedy może przeprosić. Też czasem jak
        twierdzi zwraca mi uwagę konkrtnie podniesionym głosem że np
        postawiłam doniczkę nie tam gdzie trzeba i woda się wylała i
        zniszczyła meble w jednym miejscu. Czyli po prostu awantura o coś
        co się trochę zniszczyło. I komentarz czy ja zawsze musze coś
        niszczyć ( a tak nie jest, po prostu miszkam w moim domu a nie
        traktuje go jak ziemię świętą nietykalna ). <<

        Wiesz, wybacz, ale ja na miejscu twojego męża też bym się wkurzyła, że
        zniszczyłaś meble. Oczywiście, jeśli to jakiś taborecik to mały problem, bo
        można za 50 zł kupić nowy a ten wywalić, ale np wymiana regału już taka tania
        nie jest. Osobiście też nieźle bym prześwięciła małżonka za takie coś. Inna
        sprawa, że teksty w stylu "bo ty zawsze..." są nie na miejscu, jeżeli faktycznie
        nie zdarza ci się to często, a zdarzyło się raz.

        Co do płaczu - też rozumiem twojego męża. Rozumiem tez Ciebie, bo sama często w
        trakcie kłótni sie porycze, ale wiem, że to może być denerwujące. Facet chce
        przedyskutowac problem, a żona w płacz i w tym momencie jest koniec rozmowy.
        Pomyśl, jak byś się czuła, gdybyś się o coś zdenerwowała na męża, uważałabyś, że
        coś zrobił nie tak, a on by zaczął płakać i wymagał, żeby go pocieszać i
        przeprosić (za co, skoro to ty uważasz, że masz rację)
        • aleksa-ndra7 Re: Ogromny stres w ciązy, problemy z mężem 24.07.08, 12:17
          Co do mebli to nie twierdzę że to był dobry pomysł, ale po pierwsze
          tez widział że ta doniczka soi tam od paru tygodni i nic nie zrobił
          z tym ( oczka ma przeciez ) dopiero jak sie trochę stolik rozpękl w
          jednym miejscu, nie aż tak bardzo to miał pretensje i to na prawdę
          mówił takim nieznośnym tonem że trudno to nazwać zwracaniem uwagi..
          Faceci nie lubią jak sie placze bo myślą że to przez nich ( często
          tak jest . Problem w tym że kiedy ja płaczę to juz po wszytskim jest
          on nie ma zamiaru ani dyskutować ani nic ( i to najlepsze jak to on
          coś nie tak zrobi ). Więc dlatego mi przykro jak mnie jeszcze tak
          oleje jak mi przykrosc zrobił.( nie chodziło o to kiedy on jest na
          mnie zły bo ja cos zrobilam to aż taka beksa nie jestem )
          • kalia7 Re: Ogromny stres w ciązy, problemy z mężem 24.07.08, 12:19
            aleksa-ndra7 napisała:

            > Co do mebli to nie twierdzę że to był dobry pomysł, ale po
            pierwsze
            > tez widział że ta doniczka soi tam od paru tygodni i nic nie
            zrobił
            > z tym ( oczka ma przeciez ) dopiero jak sie trochę stolik rozpękl
            w
            > jednym miejscu, nie aż tak bardzo to miał pretensje i to na prawdę
            > mówił takim nieznośnym tonem że trudno to nazwać zwracaniem
            uwagi..
            > Faceci nie lubią jak sie placze bo myślą że to przez nich ( często
            > tak jest . Problem w tym że kiedy ja płaczę to juz po wszytskim
            jest
            > on nie ma zamiaru ani dyskutować ani nic ( i to najlepsze jak to
            on
            > coś nie tak zrobi ). Więc dlatego mi przykro jak mnie jeszcze tak
            > oleje jak mi przykrosc zrobił.( nie chodziło o to kiedy on jest na
            > mnie zły bo ja cos zrobilam to aż taka beksa nie jestem )


            SORKI NAPISAŁM Z DRUIEGO LINKA ( BO JUŻ SIE NA NIM ZALOGOWAŁAM NA
            INNYM FORUM I ZAPOMNIALAM WYLOGOWAĆ ) ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka