rozczarowana27
06.11.08, 22:21
Mąż mnie zdradził. Po 9 latach wspólnego życia, po ponad 5 latach po ślubie
dowiedziałam się, ze od 8 miesięcy prowadzi podwójne życie. Na początku roku
mięliśmy trochę problemów. Nie potrafiliby się dogadać. Myślałam, ze
przechodzimy po prostu pierwszy poważny kryzys, ale ponieważ bardzo się
kochamy, to jakoś z tego wybrniemy. W połowie roku polepszyło się, w lipcu i
sierpniu znowu było źle, od września zaczęło być cudownie. Od początku roku
planowaliśmy dziecko, wiec pod koniec września okazało się, ze jestem w ciąży
i mąż oszalał z radości. Nosił mnie na rękach i zapewniał o swojej miłości. W
zeszłym tygodniu w środku nocy przebudziłam się i usłyszałam, jak jego komórka
wibruje. Dostał smsa. Nigdy nie mięliśmy przed sobą tajemnic, byliśmy
najlepszymi przyjaciółmi. Odkąd jesteśmy razem nie miałam przyjaciółki, bo z
mężem mogłam zawsze o wszystkim porozmawiać. Zawsze uważałam, ze znalazłam
super faceta, planowaliśmy, ze zestarzejemy się razem. Zawsze mięliśmy plany
na przyszłość. Wśród znajomych uchodzimy za wzorowa parę, która nigdy się nie
kłóci. Jesteśmy wzorem do naśladowania. O ironio. Tak wiec wstałam i czytam
tego smsa i nie mogę uwierzyć. „ Jak tez cię kocham grubasku. Wcale się nie
gniewam, ze dziś nie zadzwoniłeś…” Przejrzałam jego telefon i znalazłam smsa,
który wysłał do niej. „ Kocham Cię, nie mogę się doczekać kiedy znów się
spotkamy..” Sparaliżowało mnie. Obudziłam męża i zażądałam wyjaśnień.
Powiedział, ze to koleżanka, ze z nią nie sypia, ze rozmowy z nią pozwoliły
przetrwać mu nasz kryzys. To była długa noc i jeszcze dłuższa rozmowa.
Dziewczyna ma 20 lat. Wymienił mnie sobie na nowszy model. Oczywiście w końcu
przyznał się, ze z nią sypia, ale przyrzekał, ze ostatni raz spal z nią na
początku września, zanim dowiedział się, ze jestem w ciąży. Płakał,
przepraszał, mówił, ze chce być ze mną nie z nią. Jestem w drugim miesiącu
ciąży, może to hormony, ale powiedział mu, ze chce zacząć wszystko od
początku. Ze jutro chcę się obudzić, i zacząć nowe życie. Ma się z nią więcej
nie spotkać, ani w żaden inny sposób nie kontaktować. Postanowiliśmy wyjechać
gdzieś na weekend. Przed wyjazdem powiedział mu, ze ma do niej zadzwonić i
powiedzieć, ze to już koniec, ze nigdy już się do niej nie odezwie.
Wyjechaliśmy poza miasto, spędziliśmy cudowny weekend, pozwiedzaliśmy,
kochaliśmy się. Było cudownie. Nie rozmawialiśmy o zdradzie w ogóle. Ona
wydzwaniała cały czas, nagrywała się na pocztę, wysyłała smsy. Mąż mi wszystko
pokazywał, bo nie chciał już nic przede mną ukrywać. Wróciliśmy do domu, ale
jedna rzecz nie dawała mi spokoju. W jednej z wiadomości od niej powiedziała,
„ jak możesz mnie zostawić, myślałam ze dla ciebie cos znaczę, szczególnie po
ostatnich dwóch tygodniach…” Wiec wróciliśmy do rozmowy i okazało się, ze znów
mnie okłamał, bo jednak spotykał się z nią przez ten cały czas, nawet po tym
jak okazało się, ze jestem w ciąży. A ostatnie dwa tygodnie, które spędził
poza domem w delegacji, spędził właśnie z nią. A ja wyczekiwałam męża prze
cały ten czas. Żegnał się ze na tak czule. Świat mi się załamał. Przejrzałam
wydruki telefoniczne z jego komórki. Dzwonił do niej po 13 razy dziennie,
smsy, wysyłał je w środku nocy ja szedł do łazienki, wysyłał je jak byliśmy u
znajomych, albo na jakiś imprezach. Posprawdzałam wszystkie daty, kiedy
byliśmy na jakiś uroczystościach i on nawet wtedy dzwonił do niej albo pisał.
Nawet w dzień naszej rocznicy ślubu. Przejrzałam wykaz jego karty kredytowej,
zakupy w sexshopie i stacja paliw niedaleko jej domu. Powiedział mu, ze ja
tak nie mogę dalej żyć. Był moim najlepszym przyjacielem, pokrewna dusza, a
prowadził podwójne życie. Mówił ze kocha mnie, a potem jechał do niej i mówił,
za kocha ja. Jak powiedziałam mu, ze nie chce , żeby tak było to wpadł w
całkowity popłoch. Zaczął płakać i przepraszać, ze już nigdy w życiu mnie nie
zdradzi, żebym dala mu szanse, ze postara się wszystko naprawić. Żebym dala
sobie czas, on może czekać nawet rok, może spać na kanapie przez cały ten
czas, żebym tylko go nie zostawiała. Ze wpadł w wielkie” gówno” i nie
potrafił przerwać, ze to było jak narkotyk. Ze nie widzi sensu życia beze
mnie. Nie wiem co mam robić. Spędziliśmy razem cudowne 9 lat przykładnego
małżeństwa, teraz jestem w ciąży z upragnionym dzieckiem, ale kiedy patrzę na
niego nic już nie czuje. Potrafiłam wybaczyć mu zdradę, mięliśmy kryzys, skok
w bok, ok. Ale nie potrafię wybaczyć mu, ze skakał z radości, ze zostanie
ojcem, całował mnie czule przez wyjazdem w delegacje, a jechał prosto do niej.
Wydzwaniał do niej całymi dniami. Jak ja mam w to wszystko uwierzyć. On po
prostu prowadził podwoje życie, to nie był zwykły romans to był długotrwały
związek, oparty nie tylko na seksie, ale na uczuciach. I właśnie tych uczuć
nie mogę przeboleć. Było miedzy nami naprawdę dobrze, wiec jak będę mogła w
przyszłości podejrzewać, ze znowu mnie zdradza, albo ze nadal się z nią nie
spotyka, skoro do tej pory niczego nie podejrzewałam. Czy mam przekreśli te 9
lat i go zostawić czy próbować żyć z nim dalej. Tylko czy potrafię mu zaufać…,
jest niesamowicie rozczarowana jego zachowaniem. Ja po prostu nie znam tego
człowieka, nie wiem z kim żyję pod jednym dachem...