06.11.08, 22:21
Mąż mnie zdradził. Po 9 latach wspólnego życia, po ponad 5 latach po ślubie
dowiedziałam się, ze od 8 miesięcy prowadzi podwójne życie. Na początku roku
mięliśmy trochę problemów. Nie potrafiliby się dogadać. Myślałam, ze
przechodzimy po prostu pierwszy poważny kryzys, ale ponieważ bardzo się
kochamy, to jakoś z tego wybrniemy. W połowie roku polepszyło się, w lipcu i
sierpniu znowu było źle, od września zaczęło być cudownie. Od początku roku
planowaliśmy dziecko, wiec pod koniec września okazało się, ze jestem w ciąży
i mąż oszalał z radości. Nosił mnie na rękach i zapewniał o swojej miłości. W
zeszłym tygodniu w środku nocy przebudziłam się i usłyszałam, jak jego komórka
wibruje. Dostał smsa. Nigdy nie mięliśmy przed sobą tajemnic, byliśmy
najlepszymi przyjaciółmi. Odkąd jesteśmy razem nie miałam przyjaciółki, bo z
mężem mogłam zawsze o wszystkim porozmawiać. Zawsze uważałam, ze znalazłam
super faceta, planowaliśmy, ze zestarzejemy się razem. Zawsze mięliśmy plany
na przyszłość. Wśród znajomych uchodzimy za wzorowa parę, która nigdy się nie
kłóci. Jesteśmy wzorem do naśladowania. O ironio. Tak wiec wstałam i czytam
tego smsa i nie mogę uwierzyć. „ Jak tez cię kocham grubasku. Wcale się nie
gniewam, ze dziś nie zadzwoniłeś…” Przejrzałam jego telefon i znalazłam smsa,
który wysłał do niej. „ Kocham Cię, nie mogę się doczekać kiedy znów się
spotkamy..” Sparaliżowało mnie. Obudziłam męża i zażądałam wyjaśnień.
Powiedział, ze to koleżanka, ze z nią nie sypia, ze rozmowy z nią pozwoliły
przetrwać mu nasz kryzys. To była długa noc i jeszcze dłuższa rozmowa.
Dziewczyna ma 20 lat. Wymienił mnie sobie na nowszy model. Oczywiście w końcu
przyznał się, ze z nią sypia, ale przyrzekał, ze ostatni raz spal z nią na
początku września, zanim dowiedział się, ze jestem w ciąży. Płakał,
przepraszał, mówił, ze chce być ze mną nie z nią. Jestem w drugim miesiącu
ciąży, może to hormony, ale powiedział mu, ze chce zacząć wszystko od
początku. Ze jutro chcę się obudzić, i zacząć nowe życie. Ma się z nią więcej
nie spotkać, ani w żaden inny sposób nie kontaktować. Postanowiliśmy wyjechać
gdzieś na weekend. Przed wyjazdem powiedział mu, ze ma do niej zadzwonić i
powiedzieć, ze to już koniec, ze nigdy już się do niej nie odezwie.
Wyjechaliśmy poza miasto, spędziliśmy cudowny weekend, pozwiedzaliśmy,
kochaliśmy się. Było cudownie. Nie rozmawialiśmy o zdradzie w ogóle. Ona
wydzwaniała cały czas, nagrywała się na pocztę, wysyłała smsy. Mąż mi wszystko
pokazywał, bo nie chciał już nic przede mną ukrywać. Wróciliśmy do domu, ale
jedna rzecz nie dawała mi spokoju. W jednej z wiadomości od niej powiedziała,
„ jak możesz mnie zostawić, myślałam ze dla ciebie cos znaczę, szczególnie po
ostatnich dwóch tygodniach…” Wiec wróciliśmy do rozmowy i okazało się, ze znów
mnie okłamał, bo jednak spotykał się z nią przez ten cały czas, nawet po tym
jak okazało się, ze jestem w ciąży. A ostatnie dwa tygodnie, które spędził
poza domem w delegacji, spędził właśnie z nią. A ja wyczekiwałam męża prze
cały ten czas. Żegnał się ze na tak czule. Świat mi się załamał. Przejrzałam
wydruki telefoniczne z jego komórki. Dzwonił do niej po 13 razy dziennie,
smsy, wysyłał je w środku nocy ja szedł do łazienki, wysyłał je jak byliśmy u
znajomych, albo na jakiś imprezach. Posprawdzałam wszystkie daty, kiedy
byliśmy na jakiś uroczystościach i on nawet wtedy dzwonił do niej albo pisał.
Nawet w dzień naszej rocznicy ślubu. Przejrzałam wykaz jego karty kredytowej,
zakupy w sexshopie i stacja paliw niedaleko jej domu. Powiedział mu, ze ja
tak nie mogę dalej żyć. Był moim najlepszym przyjacielem, pokrewna dusza, a
prowadził podwójne życie. Mówił ze kocha mnie, a potem jechał do niej i mówił,
za kocha ja. Jak powiedziałam mu, ze nie chce , żeby tak było to wpadł w
całkowity popłoch. Zaczął płakać i przepraszać, ze już nigdy w życiu mnie nie
zdradzi, żebym dala mu szanse, ze postara się wszystko naprawić. Żebym dala
sobie czas, on może czekać nawet rok, może spać na kanapie przez cały ten
czas, żebym tylko go nie zostawiała. Ze wpadł w wielkie” gówno” i nie
potrafił przerwać, ze to było jak narkotyk. Ze nie widzi sensu życia beze
mnie. Nie wiem co mam robić. Spędziliśmy razem cudowne 9 lat przykładnego
małżeństwa, teraz jestem w ciąży z upragnionym dzieckiem, ale kiedy patrzę na
niego nic już nie czuje. Potrafiłam wybaczyć mu zdradę, mięliśmy kryzys, skok
w bok, ok. Ale nie potrafię wybaczyć mu, ze skakał z radości, ze zostanie
ojcem, całował mnie czule przez wyjazdem w delegacje, a jechał prosto do niej.
Wydzwaniał do niej całymi dniami. Jak ja mam w to wszystko uwierzyć. On po
prostu prowadził podwoje życie, to nie był zwykły romans to był długotrwały
związek, oparty nie tylko na seksie, ale na uczuciach. I właśnie tych uczuć
nie mogę przeboleć. Było miedzy nami naprawdę dobrze, wiec jak będę mogła w
przyszłości podejrzewać, ze znowu mnie zdradza, albo ze nadal się z nią nie
spotyka, skoro do tej pory niczego nie podejrzewałam. Czy mam przekreśli te 9
lat i go zostawić czy próbować żyć z nim dalej. Tylko czy potrafię mu zaufać…,
jest niesamowicie rozczarowana jego zachowaniem. Ja po prostu nie znam tego
człowieka, nie wiem z kim żyję pod jednym dachem...
Obserwuj wątek
    • martab15 Re: zdrada 07.11.08, 06:25
      Przykro mi ,że musisz to przeżywać właśnie w tej ważnej dla ciebie
      chwili i w pełni rozumiem twój ból.
      Napisałam na priv.
      • kola2005 Re: zdrada 07.11.08, 11:02
        raczej nie odpisuję na takie posty, ale to co napisałaś bardzo mnie poruszyło
        naprawdę jesteś w trudnej sytuacji
        chyba bym odeszła
        to nie był zwykły skok w bok, tylko zaangażowanie emocjonalne
        powodzenia
      • rozczarowana27 Re: zdrada 08.11.08, 14:30
        Martab15 niestety nic nie dostalam na priv, jak mozesz to wyslij
        jeszcze raz
        dzieki
    • horpyna4 Re: zdrada 07.11.08, 18:26
      Czy zostaniesz z nim, czy kopniesz go w tyłek - to Twoja decyzja i
      nikt jej za Ciebie nie podejmie.
      Jeżeli jednak zdecydujesz się na rozwód, to koniecznie z orzeczeniem
      o jego winie. Nie bądź za dobra, nie unoś się honorem, bo będziesz
      żałować. Dowody jego winy przecież są, nie powinno być problemów.
      • marzeka1 Re: zdrada 07.11.08, 20:31
        Raz można (chyba???) wybaczyć, ale tówj mąz uprawia recydywę.Chyba nie potrafiłabym w takiej sytuacji zaufać, nie masz pewności, czy gdy pójdziesz na porodówke,on nie wykorzysta sytuacji, by bzyknąc młodą kochankę, a potem, gdy to znowu wyjdziem, będzie prosił, płakał,błagał... Jeśli zdecydujesz się na odejście i rozwód- koniecznie z orzeczeniem o winie.
    • enith Re: zdrada 07.11.08, 21:05
      Na początek, szczere wyrazy współczucia. W chwilach, które powinny być radosne (oczekiwanie na pojawienie się dziecka), ty otrzymałaś ciężki cios. Dowiedziałaś się nie tylko o romansie męża, ale także tym, że nawet w chwili tzw. absolutnej szczerości (przyznanie się do zdrady) zdecydował się jednak kłamać ci prosto w oczy, a więc nie mozesz mu już ufać. Nawet sobie nie wyobrażam, jak teraz cierpisz :(
      Piszesz, że romans zaczął się, gdy przechodziliście z mężem kryzys. Nie wiem, może to moja naiwność mężatki z krótkim stażem (półtora roku), ale zawsze sądziłam, że kryzysy rozwiązuje się wspólnie, może z pomocą terapeuty, a nie szukając sobie, pardon le mot, młodej "dupy" na boku. Jak, zdaniem twojego męża, jego regularny romans miał pomóc WAM wyjść z kryzysu? Poza tym, czy masz absolutną pewność, ze powodem waszego kryzysu nie był romans męża, a nie odwrotnie, jak twierdzi małżonek? To raz. Dwa: twój mąż mając okazję do przyznania się i choć częściowego zrehabilitowania, zdecydował się kłamać co do tego, że romans się zakończył, gdy ty czarno na białym masz, że trwa nadal. Nie przerwał małżonek romansu nie tylko, gdy wyszliście z kryzysu, ale także wtedy, gdy zaszłaś w ciążę i z radością zaczęliście oczekiwać na potomka. Nie zakończył, bo widać nie sądził, że ty i dziecko, a także dobro tego małżeństwa, jest tego warte. Teraz zaklina się, że zerwał i to jest naturalne. Wie, że może stracić ciebie i dziecko, więc zaklina się i bije w piersi, jak chyba każdy przyłpany na zdradzie. Wiesz, co zawsze sobie myślę, gdy czytam o takich sytuacjach? Że przeprosiny są chyba trochę spóźnione. Że od ośmiu miesięcy (w twoim przypadku) każdego dnia świadomie i z premedytacją oszukiwał ciebie sypiając z tą kobietą, mówiąc, że ją kocha, wysyłając dziesiątki, jeśli nie setki sms'ów oraz dzwoniąc. Każdego dnia od ośmiu miesięcy miał tysiąc okazji, by to przerwać, by nie wysłać kolejnego sms'a, nie kupić kolejnego prezentu, nie pójść z nią do łóżka. Okazji było wiele, ale jakoś wtedy nie miał ochoty tego kończyć. Teraz, gdy odkryłaś zupełnie przypadkowo, że cię zdradza, NAGLE chce zrywać? NAGLE zdał sobie sprawę z tego, że cię kocha? A ty zdajesz sobie sprawę, rozczarowana27, że gdybyś nie odczytała tego niefortunnego sms'a, ich romans kwitłby dalej? I to może przez kolejne nie miesące, a lata oszukiwałby cię każdego dnia?
      Potrafisz zaufać mężczyźnie, który z sukcesem potrafił przez kawał czasu oszukiwać najbliższą mu kobietę? Nie mówimy w końcu o jednym wybryku po pijaku, a regularnym romansie z łóżkiem i wyznaniem miłości w tle, który on teraz chce zakończyć, bo został PRZYŁAPANY, a nie dlatego, że NAGLE uświadomił sobie, że cię kocha. Będziesz potrafiła żyć dalej z nim, nie robiąc mu wyrzutów, nie wracając do tej sprawy, nie odchodząc od zmysłów podczas każdej jego delegacji, wyjazdu na weekend, wyjścia do pracy? Będziesz umiała powstrzymać się od sprawdzania jego telefonu, bilingów, kieszeni, rachunków? Będziesz umiała z nim współżyć, wiedząc co ci zrobił? Bo jeśli zdecydujesz się z nim zostać to na takich właśnie zasadach: zamykacie ten rozdział i NIGDY do tego nie wracacie. Będziesz w stanie?
      • marzeka1 Re: zdrada 07.11.08, 21:15
        "Będziesz w stanie?"- i chyba o to chodzi...czy bedzie w stanie, bo ja np. przy takiej recydywie i hupcie ze strony zdradliwego męża, chyba nie dałabym rady.Poza tym, teraz pan panikuje, bo pali mu się koło dupy (mówiąc dostadnie), widzi,że może starcić żone i przyszłe dziecko, a młoda 20-latka do seksu owszem, ale może niekoniecznie mu wyjśc tworzenie z nią związku. Trudna sytuacja,ma się ochotę skopać jaja takiemu dupkowi.
        • rozczarowana27 Re: zdrada 08.11.08, 14:30
          Dziekuje za wszystkie komentarze. Po praz pierwszy napisalam na
          forum, ale po prostu musialam to z siebie jakos wyrzucic. Spojrzec
          na to ze strony obserwatora. Od ostatniego tygodnia nic nie robie
          tylko analizyje ostatnie 9 lat. Wiem, ze wina zawsze lezy po obu
          straonach i widze bledy jakie popelnilam, ale nie potrafie tylko
          zrozumiec dlaczego ciagnal ten romans dalej, po tym jak zaszlam w
          ciaze. Nie moge przebolec tych ostatnich dwoch miesiecy. Jeszcze nie
          podjelam decyzji, narazie mamy ciche dni, maz cierpliwie czeka...

          • enith Re: zdrada 08.11.08, 20:16
            Rozczarowana27, masz rację: kryzysu w związku winne są zawsze obie strony, ale zdrady - TYLKO zdradzający. I, moim zdaniem, rokuje bardzo źle na przyszłość fakt, że w chwili kryzysu twój mąż, zamiast szukać wraz z tobą wyjścia z impasu, wybrał romans. Uważam, że zawalił na całej linii i wybrał opcję autentycznie najgorszą z możliwych: przydybanie sobie młodej jędrnej dupci i wyznanie jej miłości, gdy w domu siedzi ciężarna żona ciesząca się, że kryzys już minął.
            Jeśli jest ci naprawdę ciężko, polecam poszukanie dobrego terapeuty, albo chociaż przyjaciółki, żebyś mogła z kimś o tym porozmawiać, a nie dusić w sobie.
      • a_weasley Re: zdrada 13.11.08, 22:07
        enith napisała:

        > zawsze sądziłam, że kryzysy rozwiązuje się
        > wspólnie, może z pomocą terapeuty, a nie
        > szukając sobie, pardon le mot, młodej
        > "dupy" na boku.

        Też mi się tak wydaje. Ale do każdego tanga trzeba dwojga i wspólne
        rozwiązywanie kryzysu nie stanowi tu wyjątku. Nie każda para to potrafi, a
        ściśle biorąc z tego, co obserwuję dookoła, większość nie potrafi.

        > Jak, zdaniem twojego męża, jego regularny
        > romans miał pomóc WAM wyjść z kryzysu?

        Zapewne wcale, to miało być leczenie objawowe.

        > Poza tym, czy masz absolutną pewność, ze
        > powodem waszego kryzysu nie był romans męża,
        > a nie odwrotnie, jak twierdzi małżonek?

        A dodatkowo sprawę komplikuje ciąża. I seksualnie, i emocjonalnie.

        > Bo jeśli zdecydujesz się z nim zostać to
        > na takich właśnie zasadach: zamykacie ten
        > rozdział i NIGDY do tego nie wracacie.
        > Będziesz w stanie?

        I do tego pytania cały problem się sprowadza. I poza jego postawieniem niewiele
        można dla Rozczarowanej zrobić.
        Miałem w otoczeniu taki przypadek. Facet w czwartym roku małżeństwa odkrył, że
        jego żona, która większość tych pięciu lat spędziła na obczyźnie, na onejże
        obczyźnie zdradza go. Zagrał w otwarte karty, zażądał przyspieszenia powrotu,
        ułożyło się. Od tego czasu minęły cztery lata, mają dziecko, drugie w drodze.
        Czy to jest w tej chwili dobre małżeństwo, nie mnie sądzić, za rzadko się widujemy.
    • adrianka00 Re: zdrada 08.11.08, 18:52
      Dla mnie to byłby w 100% koniec wątpliwego związku. To nie wyskok, nie przygoda
      - dla mnie to perfidia, wyrachowanie i kur...o. Ja bym nie zaufała już czemuś
      takiemu, co więcej nie chciałabym w życiu mieć z czymś takim do czynienia.
      Kopnęłabym mocno takiego dupka.
      Współczuję ci.
    • plutoniczna o ile zawsze jestem skłonna tłumaczyć mężczyzn 09.11.08, 13:30
      traktować z przymrużeniem oka i wiele wybaczać, to na Twoim miejscu
      takiemu dupkowi wystawiłabym walizki za drzwi z prędkością światła.

      • gosiadzika Re: o ile zawsze jestem skłonna tłumaczyć mężczyz 09.11.08, 14:06

        a gdy na świat przyjdzie dzieckoktóre wymaga na początku dużo cierpliwości twojej uwagi.. i każdy facet może się poczuć wtedy mniej znaczący dla swojej kobiety skąd wiesz czy znowu nie pójdzie szukać zrozumienia....

        matko.. 9 lat.. chyba bym kazała się mu wyporwadzić żeby na spokojnie wszystko przemysleć i żeby nie mieć okazji w nocy żeby go poduszką udusić...
        • clementinne Re: o ile zawsze jestem skłonna tłumaczyć mężczyz 09.11.08, 17:40
          gosiadzika napisała:

          > a gdy na świat przyjdzie dzieckoktóre wymaga na początku dużo
          > cierpliwości twojej uwagi.. i każdy facet może się poczuć wtedy
          > mniej znaczący dla swojej kobiety skąd wiesz czy znowu nie pójdzie
          > szukać zrozumienia....

          Dokładnie. Dla wielu związków taki okres to duża próba, a co dopiero
          dla związku, w którym już przez kilka miesięcy była ta inna, i on
          nie potrafił zrezygnować z umilania sobie czasu na boku. Mały kryzys
          i już ktoś go przytulał.

          Poza tym, cały czas będziesz drżeć przed tym, żeby on nie zrobił
          tego znowu - chodzenie na paluszkach, zero mówienia o tym, co boli i
          co jest nie tak, głaskanie go po główce, żeby było mu jak najmilej i
          jak najcieplej, bo jak będziesz mieć jakieś swoje potrzeby i swoje
          zdanie i czasem coś na "nie"....no to zawsze na boku jest ta inna,
          która go przytuli. Bo tak to działa - kobieta bierze winę na siebie,
          i potem chucha i dmucha, żeby on nie szukał pocieszenia gdzieś
          indziej. A to chyba jemu powinno zależeć na Waszym związku, on
          powinien walczyć... no właśnie, gdyby zależało, znajomość z nią
          zakończyłby już dawno. A nawet nigdy nie rozpoczął.

          I jeszcze jedno: jak tu ktoś już mądrze napisał, on zaczął się
          kajać, bo został przyłapany, a nie dlatego, że żałuje, zrozumiał i
          tamto zakończył. Klasyka.
    • gad.forumowy Re: zdrada 11.11.08, 22:12
      W sytuacji gdy jest dziecko należałoby zrobić wszystko żeby małżeństwo przetrwało. Związek uczuciowy musi odbudować się na nowo po dłuższej rozłące i głębokich zmianach w psychice faceta. Myślę, że psycholog wiele by znalazł w nim problemów wyniesionych z dzieciństwa.
      Myślę, że warto dać szansę, ale możesz zrobić to tylko raz.
      • malgoszac Re: zdrada 12.11.08, 11:21
        gad.forumowy napisał:

        > W sytuacji gdy jest dziecko należałoby zrobić wszystko żeby
        małżeństwo przetrwa
        > ło. Związek uczuciowy musi odbudować się na nowo po dłuższej
        rozłące i głębokic
        > h zmianach w psychice faceta.

        ble ble ble...
        Nalezy mu dac szanse tylko jesli naprawde kobieta wierzy w poprawe a
        nie ma miliona zlych przeczuc, ze on ja znowu bedzie kantowal. Taka
        radosna "rodzinna" atmosferka z pewnoscia nie przysluzy sie dziecku.
        • 2122joan Wy...ol jak psa... 13.11.08, 03:37
          Nigdy w zyciu nie bylabym z takim facetem ,niewiem co gorsze to czy
          przemoc fizyczna.Mysl o sobie i SZCZEGOLNIE O DZIECKU to ze z nim
          bedziesz pogorszy tylko wszystko.Depresja poporodowa murowana.Juz
          teraz powinnas zaczac terapie z dobrym psychiatra.A pan "Kowalski"
          no niestety za prog,bo i tak bedzie dalej zdradzal.Moj ojciec zawsze
          zdradzal matke ,pil i bil odejsc nie umiala z jednym dzieckiem...a
          po 10 latach odeszla z czworka.Tylko tyle ze z jednym zawsze latwiej
          czy z praca czy ulozeniem sobie zycia od nowa.Cale dziecinstwo bylam
          swiadkiem klutni,bijatyk nie raz tez mi sie oberwalo jak bronilysmy
          matki.Po co fundowac takie zycie dziecku????Do teraz mam skutki
          mojego dziecinstwa nerwice,depresje trudno mi tworzyc udany
          zwiazek.Nie rob tego nie walcz o zwiazek ktory nie istnieje.Szanuj
          siebie i swoje dziecko.A jego to wiesz jak psa za drzwi niech
          moknie...
          • skryta3 decyzja należy do Ciebie 14.11.08, 14:45
            "Poza tym, cały czas będziesz drżeć przed tym, żeby on nie zrobił
            tego znowu - chodzenie na paluszkach, zero mówienia o tym, co boli i
            co jest nie tak, głaskanie go po główce, żeby było mu jak najmilej i
            jak najcieplej, bo jak będziesz mieć jakieś swoje potrzeby i swoje
            zdanie i czasem coś na "nie"....no to zawsze na boku jest ta inna,
            która go przytuli. Bo tak to działa - kobieta bierze winę na siebie,
            i potem chucha i dmucha, żeby on nie szukał pocieszenia gdzieś
            indziej"

            Nie zgadzam się z tym co jest napisane powyżej. Jestem osobą, która dała szansę
            mężowi po zdradzie i wcale nie dmucham i nie chucham, aby tylko zatrzymac go
            przy sobie, "nie boję się", że znów kogoś spotka i mnie zdradzi, bo wiem, że
            jeśli by to powtórzył, to byłby to definitywny koniec naszego małżeństwa. a
            przynajmniej wiem, że ja dałam szansę. Postanowiłam sobie kilka warunków
            dalszego życia, których się trzymam. Na dzień dzisiejszy nie dowiem się, czy
            dobrze zrobiłam, że dałam taką szansę, bo tego nikt nie wie.... ale póki co nie
            żałuje i widzę, że mąż się stara naprawic swój błąd. I to jest bardzo ważne, aby
            mąż się starał.
            • ann.k Re: decyzja należy do Ciebie 17.11.08, 21:02
              Skryta3, problem w tym, że nie każdy to potrafi. Dać drugą szansę w
              związku, w którym doszło do długotrwałej i emocjonalnie
              zaangażowanej zdrady, to wymaga naprawdę silnej psychiki od tego,
              kto wybacza i daje tę drugą szansę.
              Na własne oczy widziałam takie małżeństwo. Ona stworzyła sobie na
              boku drugi związek, on był nic-nie-wiedzącym frajerem. Do czasu.
              Było klasycznie, jak w opisanej tu historii. On chciał dać i dał
              drugą szansę, bo ona się zakliknała, że kocha tylko jego, ale
              psychicznie nie dał rady. Myślenie o tym czy ten sms to kolejna
              zdrada czy tylko najlepsza przyjaciółka, doprowadziło faceta do
              rozstroju nerwowego. Dla zdrowia psychicznego obojga zażądał rozwodu
              i całkowicie zerwał z nią kontakty. I to było najmądrzejsze co
              zrobił w tej całej historii.
              • lubie.garfielda Re: decyzja należy do Ciebie 18.11.08, 10:58
                Znając swój temperament podejrzewam, że nawet gdybym dała szansę to w przeciągu
                dwóch miesięcy mój mąż (nawet jeśli byłby wierny) wyprowadził się z domu i
                wniósł pozew o rozwód. Potrafię być złośliwa i nie sądzę, że facet wytrzymałby
                takie natężenie moich przytyków...
              • skryta3 Re: decyzja należy do Ciebie 18.11.08, 14:09
                Droga ann.k mądrze piszesz, zgadzam się, że nie każdy potrafi wybaczyc, mimo
                swoich chęci. Sama po sobie wiem, że jest ciężko wybaczyc. Okres wybaczania jest
                bardzo trudny dla obojga małżonków, dla mnie - ponieważ to wszystko wraca, dla
                męża - ponieważ potrafie nadal mu to wypomniec. Ale wydaje mi się, że warto
                spróbowac. Póki co nie żałuje tego i przynajmniej wiem, że spróbowałam. Sama nie
                wiem, czy tak naprawdę wybaczę, ale może uczę się ponownie ufac??? A to chyba
                dobry znak. Wyciągnęłam wnioski z tego przykrego doświadczenia i już nie pozwolę
                dac się oszukiwac. Ja nie nakłaniam autorkę postu, aby wybaczyła, ale może po
                prostu warto się przekonac, aby chociaż spróbowac???
                Droga ann.k napisz mi: jak było w opisanym prze Ciebie małżeństwie. Ile minęło
                czasu od momentu dania szansy żonie do momentu stwierdzenia, że jednak mąż nie
                da rady??
                • ann.k Re: decyzja należy do Ciebie 25.11.08, 19:36
                  Około pół roku. Potem była wyprowadzka, próby na odległość, że niby
                  jak się nie patrzy na nią codziennie i nie trzeba spać w tym łóżku,
                  w którym ona z nim... Po roku wniosek o rozwód.
    • samwieszkimjestem Re: zdrada 23.08.09, 00:10
      Większośc mężczyzn to poligamiści... Kocha Ciebie i kocha ją, jestem pewna, że w
      tej kwestii nie kłamie. Taka natura, jak u dawnych plemion. Nie mówię, że nalezy
      to akceptowac, jedynie tłumaczę, że to nic nowego i niekoniecznie należy oceniac
      to przez pryzmat społeczny, może czas spojrzec na poligamizm z perspektywy
      biologicznej...
      • czarna_mysz Re: zdrada 23.08.09, 11:22
        Mam pomysl, troche dziwny ale zawsze cos. Niech wywali sowj nr. komorkowy..
        niech kupi nowy a ty go kontroluj czy ebdzie do niej dzwonil itp.. niech po
        pracy wraca do domu.. w zadna ''delegacje'' niech nie idzie.. to nie ma sensu..
        jezeli bedzie dzwonil dalej kaz mu sie wyprowadzic i powiedz ze masz czas (nie
        wiem miesia cdwa) jezeli to nic nie da wez rozwod..
        • malgoszac Re: zdrada 23.08.09, 11:35
          kontrolowanie do konca zycia nie jest specjalnie genialnym
          pomyslem....
          typowa zdrada, typowe reakcje po jej odkryciu, nic sie nie zmieni,
          on sie nie zmieni (polecam forum kochanki oraz zdradzone zony kontra
          kochanki - naczytasz sie wielu podobnych historii)
          rzeczywiscie mozesz go zastraszyc, ale co jak po 6-7 miesiacach
          troche odpuscisz...? a moze w ogole niech z domu nie wychodzi?
          wspolczuje sytuacji, szczegolnie w perspektywie ciazy.
      • elza78 nie ma to jak odgrzac jakis wacik :D 23.08.09, 22:42
        sprzed prawie roku kochane :D
    • malwan Re: zdrada 23.08.09, 19:52
      zdrady nie wybaczyłabym, niezależnie czy to jednonocna przygoda czy długotrwały
      romans. Postanowiłam i już, zdania nie zmienię choćby nie wiem co. Masz zasadę,
      trzymasz się jej to i mniej rozterek później.

      Po zdradzie NIGDY nie jest tak samo, choćby nie wiem jakie starania z obu stron
      były. W uzdrowieńczą moc zdrady nie wierzę.

      Masz siłę na wybaczenie to wybacz. Tylko jeśli wybaczysz to nie powinnaś do tego
      wracać i wytykać mężowi niegodziwości przy pierwszej nadarzającej się okazji. Ja
      bym nie potrafiła, mój żal wylewałby się zawsze, a to bez sensu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka