Dodaj do ulubionych

Wiem od dawna.

26.09.09, 15:02
Wiem.
Od dawna już, o tym że jestem sam, samotny, czuje się tak i być może
będe się czuł, to moja wina.
Układam sobie plan jak wyjść z tego, z samotności.
Poukładać w sobie co nie ułożone.
Wyznaczyć cel, a taki mam, niejeden, trzymać się tego i nie zmieniać
pod wpływem chwili i impulsu.
Naprawiać się.........chyba najważniejsze.
Ostatnio zawiodłem kogoś, siebie, zniszczyłem dobrą znajomość. To
najgorsze gdy jest się niszczycielem, rani innych, wbija szpile
itd. Tak jest naprawdę, taki jestem.
Tu w sieci, można sobie sprawiać wrażenie, jakiejś innej osoby,
pisać, jednak rzeczywistość jest prawdziwa i tam jestem z krwi i
kości. Co i jak zmienić, tu obok, niech to się kołacze.
Musze próbować.
Jak zmieniacie siebie?
Obserwuj wątek
    • frip0 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 15:08
      Listek próbowano kiedyś roślinożerców w mięsożerców zmienić. nic
      dobrego z tego nie wyszłosad Jesteś jaki jesteś, i wczesniej czy
      później wyjdzie to z Ciebie.
      • listopad02 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 15:12
        Sam kiedyś próbowałem zmienić się w roslinożercę, chwilę nim byłem.
        Teraz jem sporo mięsa.
        Nikt mnie nie zmieni, muszę sam.
        Podoba mi się Twoje realne podejście do życia, Ty przynajmniej nie
        ściemniasz, może za dużo się biczujesz, ale akceptowanie
        rzeczywistości i próbowanie się w niej odnaleźć to pewnie droga do
        sukcesu.
        • gapuchna Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 15:14
          Listek, Listek .......
          • listopad02 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 15:21
            Gapa, Gapcia smile
            Muszę się zastanowić jak naprawe coś w życiu zmienić.
            Dla mnie relacje z ludźmi są naprawdę najważniejsze, no ale nie
            wychodzą.
            Nie wiem czy się gdzieś pogubiłem. Nie potrafię dotrzeć do innych.
            Naprawe się staram, próbuje, a może tylko tak mi się wydaje.
            Muszę coś mocno zmienić.
            • gapuchna Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 16:26
              Zmiany w życiu są i nie są ci potrzebne. To nie tak, a ty dobrze o tym wiesz.
              Docierasz - wiesz doskonale, ze docierasz, więc nie okłamuj sam siebie. Bo to
              bez sensu. Umiesz umilić smile i to również wiesz. Masz taką wiedzę! - wykorzystaj
              to. Tamten pomysł, ze studiów - on był dobry, kontakt z potzrebującymi,
              powinieneś w to wejść. Spróbuj, a może bedzie dla ciebie spełnieniem.

              Tamta znajomośc - olej to, raz a dobrze!
              I posłuchaj starszej kobiety! - znaczy mnie big_grin
              • listopad02 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 18:49
                Ubawiłaś mnie, ale masz rację, nie chcę być już głaskany, wolę
                klapsybig_grin
                Wszystko jest proste i nie, najgorsze że człowiek zapomina swoich
                postanowień, pod wpływem doraźnych emocji nie kontroluje tego co
                chce, a może puścić czasem totalnnie hamulce, to też by było
                potrzebne.
                • gapuchna Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 20:07
                  Wolisz klapsy....UUuuuuuuuu! perewra!!!

                  big_grin
                  • listopad02 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 20:11
                    Klapsy, na przemien z głaskaniem, to przyjemność, a nie perwera.
                    Późno sie robi, pewnie szykujesz się spaćsmile
                    • gapuchna Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 20:18
                      Kpić Mój Drogi to nie musisz... ja i spanie smile))))

                      • listopad02 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 20:23
                        Wiemsmile, że nie........
                        Ale co nocami robisz, już się tylko domyslać mogę.smile
                        • dona_76 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 20:25
                          Ja też big_grin
                          • gapuchna Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 20:37
                            Jak to co? No jak to co? .... no wiadomo co!!!!!!!!!!!!!

                            smile))

                            Grzecznie śpię big_grin
                            • listopad02 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 22:58
                              To śpij grzeszniesmile
        • li_sa_li Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 15:15
          Listopadzie, < tuli, tuli > Gorszy dzien?
          • listopad02 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 15:25
            Nie gorszy dzień, normalny.
            Muszę pomyśleć głośno, skoro nie mogę w realu, nie mam tam jak, to
            muszę tu.
            Czasem zerkniesz w lusto i się zastanawiasz, co dobrego się zrobiło,
            jak znasz odpowiedź to wesoło nie musi być.
        • frip0 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 15:23
          Ale przecież masz jakieś pozytywne cechy bo każdy je masmileKiedyś
          miałem ciekawą znajomośc i wszystko szło dobrze dopóki nie
          powiedziałem o kompleksach i moich fazachbig_grin Ale co miałem zrobic??
          Oszukac dziewczyne??
          • zarovich Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 15:26
            Hehe trzeba było nie mówić tego na starciebig_grin
            • frip0 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 15:30
              A co by mi dało kłamstwo???
              • zarovich Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 15:40
                Trzeba było chociaż dozować informacjewink Zazwyczaj nikt nie toleruje ciężkich
                przypadków. Zwłaszcza kobiety.
                • frip0 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 15:48
                  Wiem, że kobiety dają tylko sobie prawo do narzekaniabig_grin Ale ja dla
                  nikogo nie zamierzam być supermenemsmile Tylko zauważ, że większośc
                  tych, którzy sie kreują na męskich są w gruncie rzeczy śmiesznibig_grin
                  • zarovich Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 15:57
                    "Wiem, że kobiety dają tylko sobie prawo do narzekania"
                    Heheh też to zauważyłem. Co więcej odmawiają mężczyznom prawa do chwil słabości.
                    W rezultacie w związkach często tworzy się model wsparcia wyłącznie
                    jednokierunkowegosmile
                    • frip0 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 16:03
                      Bo kobiety mają mieć w nas podporebig_grin Tylko co jeśli my potrzebuujemy
                      pomocy, zrozumienia??? Wtedy jesteśmy niemęscybig_grin Dlatego gdzie tu
                      może być mowa o partnerstwie?? Ja szukam faceta w ciele kobiety, ale
                      bezowocnie jak do tej porybig_grin
                      • zarovich Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 16:08
                        Dokładnie. Chcą podporę, ale same tego nie dadzą mężczyźnie jeśli ten akurat
                        tego potrzebuje. Facet dostaje w mordę tekstem że jest mięczakiem i ma się wziąć
                        w garśćbig_grin
                        Hehe partnerstwo w rozumieniu kobiety jest dość specyficznetongue_out
                        • frip0 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 16:18
                          Bo to kobiety nas wyniszczają psychicznie. Myślą, że tylko one maja
                          prawo oceniac naszą męskość. Partnerstwo??? heheh tylko tam gdzie
                          jest dla nich wygodnebig_grin
                          • rude_z_poznania Re: Wiem od dawna. 29.09.09, 10:23
                            oj Panowie, widzę że kilku mężczyzn się zebrało i marudzicie jakie to baby są
                            złe... to Wam powiem!!!! po jednej i po drugiej stronie są wredni/dne osobniki.
                            Miłość mojego życia (jak mi się wydawało) miała wsparcie w czystej postaci z
                            mojej strony: ile się nasłuchałam, że w pracy ciężko, życie Go nie docenia,
                            pieniędzy mało.... to, że ja chodziłam do pracy na tabletkach uspokajających
                            było ok (ciągle tylko marudzisz-mówił)... no i za to całe wsparcie odpłacił mi
                            się...tak,tak znalazł sobie taką dla której złamany paznokieć jest katastrofą
                            życiową i teraz słucha jak jest żle-sam ma zap... na jej tipsy! i wiecie co!
                            dobrze mu tak
                      • czarny.onyks Re: Wiem od dawna. 27.09.09, 14:04
                        oj, ja mam w sobie duża dawkę testosteronu

                        i potrafie być wsparciem dla innych
                        i jestem w stanie zrozumieć...

                        ale....część mężczyzn zapomina jak być mężczyzną...
                        • zarovich Re: Wiem od dawna. 27.09.09, 14:35
                          A może niektórych nikt nie nauczył jak nim być?
                          • czarny.onyks Re: Wiem od dawna. 27.09.09, 22:14
                            a może trzeba samemu spróbowac sie rozwinąć,
                            a nie obarczać innych odpowiedzialnością...
          • listopad02 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 15:31
            Nie zamierzam nikogo oszukiwać, a wiesz człowiek często siebie
            oszukuje.
            Każdy ma kompleksy i tylko on z nimi sobie musi poradzić.
            Trzeba się wziąść do pracy.
            Myślę, że nie oszukiwałbyś nikogo, ale nie musisz atakować od razu.
            Tak jest że samopoczuciem innych się zarażamy, ja tak mam, jak ktoś
            dołuje to i mnie, jak ktoś się cieszy to i ja.
            Sam staram się być pogodny, przecież nikt mnie nie zbawi.smile
            • frip0 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 15:37
              Masz racjesmile Jak ja pamiętam na studiach miałem samych zdołowanych
              kumplibig_grin A co do kompleksów to je zwalcze, a raczej zrobi to
              chirurg plastycznysmile
        • robert.83 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 15:45
          "...akceptowanie rzeczywistości i próbowanie się w niej odnaleźć to pewnie droga do sukcesu."

          Jeśli mogę...

          Akceptowanie rzeczywistości to konieczny start. Próbowanie się w niej odnaleźć to cały szkopuł.

          1. Konsekwencja - to chyba najważniejsze.

          2. Świadomość "po co to robię" to z kolei coś co daje siłę.

          3. Wyznaczanie celów zgodnych z Tobą - to sprawia, że w ogóle jakiekolwiek zmiany będą realne.

          4. Bycie dla siebie samego przyjacielem - to konieczne na gorsze momenty... Życie dołuje czasem, dostarcza powodów do zwątpienia i rezygnacji... Nie ma sensu mu w tym pomagać będąc dla samego siebie okrutnym/bezwzględnym lub odwrotnie: nieszczerym i zbyt pobłażliwym. Dobry kumpel pociesza ale i delikatnie wytyka błędy.

          5. Trzymanie się prostych prawd.
          Na przykład: zobowiązanie do bycia fair... wykorzystywanie szans mimo nieśmiałości... szczerość i otwartość.

          To tyle co ja zdołałem zrozumieć w temacie "jak poprawiać swój świat". Nie jest to jakaś ekstramądrość, banały jak zwykle u mniebig_grin. Ale czasem warto przypomnieć i banały... chyba.

          Pozdrawiam.
          • listopad02 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 15:51
            Tak.smile
            Trzeba się trzymać takich rzeczy.
            • enya3 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 16:34
              naprawdę sam? tak absolutnie sam?
              niewierzę
              • listopad02 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 19:03
                Powiem Ci, że tak się czuje.
                Pewnie z różnych powodów, raz że jestem tu gdzie jestem w obcym
                miejscu, przyjechałem i jestem.
                Po drugie, mam kilka znajomych osób, ale rzadko je widuje.
                Pewnie są znajomości, które chciałbym rozwinąć, będe skupiał się na
                tym, starał się poznać nowych ludzi.
                • enya3 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 19:25
                  A może zbyt krótko jesteś właśnie tam by tak wiele wymagać od siebie? pewne
                  rzeczy przychodzą z czasem, znajomość też go potrzebuje by miała okazję rozkwitnąć
                  • listopad02 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 19:26
                    Możliwe, najlepiej znaleźć kogoś kto też tak jak ja tu się czuje,
                    albo gdzie indziej.
    • z-e-u-s Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 17:28
      Tak naprawdę w Twoim wieku niewiele już da się zmienić jeżeli chodzi o charakter
      czy osobowość. Mogą to być jedynie zmiany kosmetyczne, nauczenie się pewnych
      umiejętności takich jak wychodzenie z inicjatywą, tuszowanie jakichś
      niedoskonałości itp. Fundamentów charakteru, otwartości na ludzi, temperamentu,
      pogodnego patrzenia na świat, poczucia, że jest się kochanym i potrzebnym,
      samoakceptacji takiej bez cienia wątpliwości, czyli nie przepracowanej ale
      zakodowanej od dzieciństwa nie da się już w pewnym momencie ot tak "nauczyć".
      Nawet przez lata pracy nad sobą. Można oszukać innych, ale trudno oszukać samego
      siebie. W końcu człowiek pamięta o pewnych sprawach z dzieciństwa czy okresu
      dojrzewania. I to poczucie inności czy dystansu zawsze gdzieś tam siedzi.
      Stopień możliwych zmian zależy od woli tych zmian, jaką posiadasz. Ja dałem
      sobie już od paru lat spokój, efekty wczesniejszej pracy nad sobą były
      niezadawalające. Teraz w zasadzie pogodziłem sie z faktami na swój temat i jakoś
      tam siebie akceptuję. Ale ludziom ze mną nadal nie po drodze.
      W zasadzie chyba możliwe sa tylko dwie drogi: albo uda Ci się zmienić, albo
      siebie zaakceptujesz. Szamotanie się ze sobą przez dłuższy okres czasu jest
      bardzo wyczerpujące.
      • gapuchna Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 18:17
        Podoba mi się to, co napisałeś. Problem samoakceptacji nurtuje mnie od dawna,
        zarówno w sensie ugryzienia go, jak i zastosowania.
      • listopad02 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 18:44
        Masz rację.
        Ja bardzo dużo zmieniłem w sobie i wokół siebie, tak na przełomie
        jesieni i zimy, naprawdę wiele.
        W sumie to były dobre zmiany.
        Mogłem wiele rzeczy minąć zbagatelizować, pewnie zrobiłem kilka
        niepotrzebnych króków, wiedziałem że takie mogą być i teraz się
        lekko szarpie.
        Nie zmienię swojego charakteru ani osobowości, chciałbym raczej
        zintensyfikować w sobie to co gdzies w ukryciu, a coś innego
        przygasić.
        Myślę też że za wszelką cenę starałem się przebywać z ludźmi, nawet
        jak to piszesz, było im ze mną i mi z nimi nie podrodze,
        niepotzrebnie kurczowo trzymałem się jakiś kontaktów po to by nie
        być samemu.
        Trzeba znaleść podobne osoby i zmieniać to na co mam wpływ.
        • listopad02 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 18:46
          Ile błędówsmile
          • enya3 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 18:55
            ludzką rzeczą jest błądzić smile
          • dona_76 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 19:47
            Listopad i Gapuchna czy Wy czasem @ sprawdzacie?
            • listopad02 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 19:58
              Sprawdzam, tylko tu mam mega stary komputer, wszystko chodzi tak jak
              czołg, a gmail jakiś taki niepełny.smile
              Czata na nim wogóle nie ma i nie da się chyba włączyć.
              • dona_76 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 20:02
                Szkoda, ale mimo to trzymaj się i głowa do górysmile
                • gapuchna Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 20:08
                  smile Niunia, sprawdzam i ja dopiero wlazłam, ale jeszcze tylko dorywczo smile)) Bedę
                  nocą, jak to ja smile))

                  Ty wiesz, zapomniałam tam zadzwonić i mi przeszło koło nosa - fotki nie będzie big_grinDDD
    • tapatik Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 22:09
      Czytam książki, chodzę na szkolenia, słucham ciekawych nagrań, rozmawiam z ludźmi.

      Chcesz coś posłuchać/poczytać?
      • listopad02 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 22:55
        Próbuje podobnych rzeczy.
        Niewiele czytam ostatnio, mam niedziele, że angielski mnie wciągnie.
        Co polecasz?
        • listopad02 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 22:56
          ..nadzieje..
          • siamese67 Re: Wiem od dawna. 26.09.09, 23:30
            nadzieja...
            • listopad02 Re: Wiem od dawna. 27.09.09, 17:48
              Ładne, dziękuje.
              • siamese67 Re: Wiem od dawna. 27.09.09, 18:59
                Proszę bardzo, do usług smile
              • siamese67 Re: Wiem od dawna. 27.09.09, 18:59
                Proszę bardzo, do usług smile
        • bialostoczanka35 książki 27.09.09, 08:45
          listopad02 napisał:

          > Próbuje podobnych rzeczy.
          > Niewiele czytam ostatnio, mam niedziele, że angielski mnie
          wciągnie.
          > Co polecasz?


          Jeśli moge wtrącić swoje 3 grosze to polecam książkę 'Świat według
          Mellera' o Stefanie Mellerze byłym ambasadorze i ministrze spr zagr.
          Ciekawie napisana książka i jeszcze ciekawsza postać. Wyszly 2
          części. Nie wiem czy znasz 'Wspomnienia wojenne' Karoliny
          Lanckorońskiej. Tez warta kupienia.

          Co jeszcze polecacie?

          • listopad02 Re: książki 27.09.09, 17:50
            Ja mam ochotę na coś nierealnego, czytam Carolla - szklana zupa.
            Lubię jakikolwiek realizm magiczny.
            • siamese67 Re: książki 27.09.09, 19:07
              Ja czytam Pratchetta. Na mój mega-dół jest co prawda jak plasterek z Myszką Miki na ziejącą dziurę w sercu, ale co mi tam...
              I jeszcze Neila Gaimana - ostatnio wydana powieść "Księga Cmentarna" jest piękna. I magiczna. I ponura w sam raz. To tylko duchy ludzi, którzy przeżyli swoje życie.
              • zarovich Re: książki 27.09.09, 19:42
                Hmmm a ta Księga to fajna chociaż? Bo ja czytałem Nigdziebądź tegoż autora i
                muszę przyznać, że w sumie taka sobie byłasmile
                • siamese67 Re: książki 27.09.09, 19:46
                  To zależy, co kto lubi. Mi się podobała. Ale ja nadal kocham bajki...
                  • zarovich Re: książki 27.09.09, 20:20
                    Ale ja też je lubięsmile
              • listopad02 Re: książki 28.09.09, 00:15
                Może z czegoś skorzystam, w literaturze szukam tej magii, która jest i w życiu, ale zwyczajnie gdzieś nas omija, a dobre bajki uczą.smile
    • b.wicia Re: Wiem od dawna. 27.09.09, 20:47
      Ja jestem samotna już ponad 1,5 roku, ale jakoś dopiero we wrześniu zdałam sobie sprawę, że... Kurcze,będę kiedyś na swoim, dziecko pójdzie do przedszkola, szkoły; spotkania ze znajomymi, nowi koledzy, koleżanki. A ja będę siedzieć w tych swoich 4 ścianach, padnięta po pracy i gadała sama do siebie, albo z Wami jak jeszcze tu będzieciesmile zaczynam zdawać sobie sprawę, że to co było już nie wróci, choćbym nie wiem, jak chciała, choćbym nie wiem, co zrobiła, ale nadal się przed tą myślą bronię. Boję się..nigdy tak naprawdę nie byłam sama...od początku, gdy przyszedł na czas na pierwsze spojrzenia, pierwsze kroki w życie młodzieńcze był On..a teraz jestem sama. Dziecko nie przytuli, jakbym tego chciała, nie wysłucha jaki to miałam ciężki dzień i nie usłyszę do niej tego, co bym chciała...Boję się tego, co będzie jutro. Cholera, pierwszy raz się tak naprawdę boję iść do przodu! nawet nie wiem, czy chcę iść do przodu, sama już nie wiem, czego chcę. Pogubiłam się w tym swoim życiu strasznie, i mam za mało siły, wiary, samozaparcia, żeby się odnaleźć, żeby ułożyć wszystko od nowa...nie, ja nie chcę niczego od nowa układać..nie chcę też tkwić w martwym punkcie, bo czuję, że to mnie powoli zabija, nie daję sobie z tym rady. Dwie sprzeczności..jejciu, dlaczego podejmowanie decyzji o swoim życiu jest tak trudne? kiedyś się żyło, bo chciało się żyć, a teraz, bo...chyba już i tak za bardzo nasmuciłam. Idę popatrzeć na skrzata i dokopać sobie za złe myśliwink czy tylko ja jestem tu taka niezdecydowanasmile?
      • listopad02 Re: Wiem od dawna. 28.09.09, 00:19
        Czasem trzeba chwilę poczekać, okrzepnąć, wtedy jak człowiek jest sam ze soba pogodzony i mu z tym dobrze, wtedy duzo lepiej nawiązuje znajomości i pewnie są one dużo lepsze.
        Napewno jakaś część nas to inni ludzie i bez nich w tej części nigdy nie będziemy "sobą". Nie mozna się poddawać, tylko trzeba szukać dobrych dusz.smile
    • claire.ampres Re: Wiem od dawna. 28.09.09, 15:07
      witaj Listopadzie.
      tu sąsiadka z forum obok smile

      tak sobie zaczęłam rozmyślać o tych zmianach, a temat jest mi ostatnio
      szczególnie bliski. wywracam mój świat do góry nogami, i chociaż dzieje się to
      teraz dość gwałtownie, wiele lat potrzebowałam, żeby popchnąć pierwszy klocek
      domina. ba... całe swoje młodzieńcze życie.
      i tak sobie pomyślałam, że wiele lat jakoś tam w głębi duszy liczyłam, że "samo
      się" coś zmieni albo - jeszcze lepiej - że ktoś (czyt. np. przyjaciele lub
      mityczny książę z bajki) zrobi to za mnie. a tu dupa blada wink im dłużej tak
      myślałam, tym mocniej się pogrążałam.
      moim odkryciem było to, że nie mogę liczyć na innych, ale mogę się nimi
      inspirować. nie lubiłam i unikałam ludzi, ale zaczęłam łowić" perełki w
      otoczeniu. i czytać, co mądrzy ludzie mają do powiedzenia (nie tylko w
      książkach, chociaż np. popychający do myślenia wywiad z ciekawą osobą jest
      rzadkością). zaczęłam szukać "sedna" (o ile to Ci cokolwiek tłumaczy). odkryłam
      w sobie na nowo pasje, coraz częściej udawało mi się znaleźć te "perełki" i
      nawiązać z nimi bliższą znajomość. to naprawdę inspirowało. i dawało niezłego
      kopa do tego, żeby zmieniać siebie i swoje życie. żeby przejąć w końcu kontrolę
      nad nim.

      i dotarło też do mnie,że zmiany, plany, naprawy itd. - to wszystko brzmi
      niesamowicie gdy pozostaje w sferze idei. można się nawet do tego szybko
      zapalić. jednak najtrudniej jest przejść tę pierwszą granicę (bo ich ciągle i
      ciągle przybywa) i zmienić ideę w codzienną pracę nad sobą.

      długa droga przede mną, ale mam w sobie potężny zapał, który wręcz sięga gwiazd
      smile rok temu gdybym spojrzała na siebie dzisiaj, to bym nie uwierzyła, że ja to ja wink
      i tego Tobie życzę i wszystkim, którzy tych zmian pragną i potrzebują.

      a, jeszcze dodam, że fajnie napisał to Z-e-u-s:
      >Stopień możliwych zmian zależy od woli tych zmian, jaką posiadasz.

      więc także ogromu woli życzę smile Z-e-u-s-owi również smile (gdy Cię czytam, to mi
      się zdaje, że mądrym ludziom powinno być z Tobą jak najbardziej po drodze smile )
      • robert.83 Re: Wiem od dawna. 28.09.09, 15:43
        Zaciekawiła mnie Twoja wypowiedź. Wpisuje się ona w to w co chcę
        wierzyć i co wydaje mi się prawdą - że dążenie do tego, żeby
        zrozumieć pewne mechanizmy nie jest pozbawione sensu.

        To prawda co napisał Zeus, że z czasem coraz trudniej jest zmieniać
        siebie diametralnie, niesposób siebie przeprojektować. Ale zamiast
        całkowicie poddaćsię zastanej sytuacji, lepiej zwracać uwagę na to
        co już w nas drzemie, co gdzieś w głębi nas siedzi a pozostaje
        niezrozumiane, niewykorzystane, niewyzwolone.

        Mówisz, że dla Ciebie ważnym krokiem była akceptacja
        odpowiedzialności za własne życie, zmiana oczekiwań wobec otoczenia.
        To chyba jedna z uniwersalnych prawd, do której ludzie dochodzą (lub
        nie) z różną prędkością. Kiedy czekasz na cud, kiedy odwlekasz
        moment faktycznego rozpoczęcia ŻYCIA, idziesz złą drogą. Ja na
        własnym przykładzie czuję jak dalece można zabrnąć w taki ślepy
        zaułek. Dopiero zmiana parametrów otoczenia, jakiś wstrząs,
        spowodował, że zacząłem doceniać to jak wiele ode mnie zależy tu, a
        jak mało tam.

        Umiejętność rozróżnienia elementów życia, na które mamy wpływ i
        tych, na które nie mamy jest dobrym startem. Potem już tylko praca
        nad tym jak zmienić to co zmieniać możemysmile.

        Szkoda mi czasu, który upłynął mi na nieświadomości moich opcji,
        moich możliwości. Szkoda mi niewykorzystanych szans tak bardzo... że
        to daje mi dodatkową energię, by nie zmarnować kolejnych. Mam tylko
        nadzieję, że uda mi się nadrobić to co jeszcze do nadrobienia, że
        uda mi się podzielić swoimi doświadczeniami z kimś, kto mógłby uczyć
        się na moich a nie swoich błędach. W tym wspaniałym życiu jest tyle
        możliwości, ze to dosłownie poraża. Problemem jest tylko czas, jaki
        trzeba "wydawać" mądrze. Wiem, że brzmię jak stary dziad a nie
        dwudziestoparolatek, ale czas i zdrowie prawie wszystko czego chcę.
        Resztą zajmę się samsmile.

        Myslę, że problemem ludzi dązących do zmian jest świetna teoria
        poparta spartoloną praktykąsmile. Mówię z doświadczenia oczywiściesmile.

        Teoretycznie wszystko da się zrozumieć, przeanalizować. Wnioski
        zostają wyciągnięte, błedy zrozumiane... i co? I mimo wszystko tak
        ciężko ich nie powtórzyć. To bardzo ważne, żeby w momencie
        podejmowania decyzji umieć sobie powiedzieć "to jest ten moment,
        kiedy nieśmiałość/lenistwo/strach/niewiara/konformizm podpowiada mi
        złą opcję. To jest ten moment, kiedy mogę coś zmienić".

        Weźmy nieśmiałość... Wiele osób jest świadoma tego, że nie pokonując
        jej zmniejszają swoje szanse na poznanie ciekawych ludzi
        (niekoniecznie damskomęskie relacje). Wiedzą to i znają teorię Ale
        kiedy przychodzi moment decyzji typu "jedziesz z nami?" zasłaniają
        się wszechogarniającą niemocą. Przykład przykładowysmile.
        • claire.ampres Re: Wiem od dawna. 28.09.09, 16:20
          smile o cholera! aleś mnie zaskoczył! smile mile, oczywiście.

          generalnie dotarliśmy chyba do podobnych wniosków. chociaż chciałoby mi się wręcz przyznać i Tobie i Z-e-u-s-owi rację, że im człowiek starszy tym trudniej jest podejmować zmiany. logicznie rzecz ujmując - tak. no ale praktycznie - to będąc po trzydziestce dopiero zaczęłam wywalać swój świat do góry nogami i mam wrażenie, że to dopiero początek wink no kurczę... sama nie wiem, jak to możliwe smile ale może im człowiek starszy tym bardziej mu się nie chce? na pewno tak. ja w końcu zaczęłam chcieć bardziej niż kiedykolwiek i teraz nie martwię się, czy po 40 czy później też mi się będzie chciało. bo mam silne wrażenie, że jednak tak smile

          > Umiejętność rozróżnienia elementów życia, na które mamy wpływ i
          > tych, na które nie mamy jest dobrym startem. Potem już tylko praca
          > nad tym jak zmienić to co zmieniać możemysmile.

          no tak, faktycznie tak jest. nie wiem, ile nocy i dni przepłakałam i przejęczałam biadoląc nad tym, co było ode mnie niezależne. spędzało mi to sens z powiek. odwracało wzrok od tego, co zrobić jestem w stanie i na co mam rzeczywisty wpływ. podobnie ze śmiercią - jeny, jak się bałam samotnej śmierci. a teraz myślę, że skoro umrę jednego dnia, to dlaczego mam marnować wszystkie pozostałe na martwienie się tym jednym dniem? wink (chyba odchodzę od tematu...?)


          > Szkoda mi czasu, który upłynął mi na nieświadomości moich opcji,
          > moich możliwości. Szkoda mi niewykorzystanych szans tak bardzo... że
          > to daje mi dodatkową energię, by nie zmarnować kolejnych.

          no mi też szkoda i pewnie nie raz jeszcze ucieknę ze strachu przed czymś, ale liczę na to, że będzie się to działo coraz rzadziej smile bo nie powiem sobie, że nie mam prawa zmarnować ani jednej okazji, bo jeśli kiedyś osłabnę i raz ucieknę, to potem przygniotą mnie wyrzuty sumienia i trudniej będzie się dźwignąć. po prostu "nie spinam dupy" (sorry, czasem lubię "podupować" wink )

          >Wiem, że brzmię jak stary dziad a nie
          > dwudziestoparolatek,

          mądrość nie zawsze jest domeną starców wink

          (tu nie mogę nie wstawić cytatu, który ostatnio na mnie zrobił wrażenie: "Pierwszy krok do mądrości - wszystko oskarżać, ostatni - pogodzić się ze wszystkim."
          — Georg Christoph Lichtenberg)


          (chyba miałam parę innych rzeczy jeszcze napisac, ale mi "umkły" wink )

          pozdrawiam

      • listopad02 Re: Wiem od dawna. 29.09.09, 10:03
        Witaj.
        Wiele rzeczy zrobiłem i zmieniłem, ale jakbym się cofnął znowu, do
        tego czego nie lubie. Musze spokój odnaleźć, zredukować bodźce i po
        prostu wyciszyć i odpocząć.
        Tak jak każdy mam cele, gorzej z realizacją.
        A ludzie, są, pojawiaą się czasem, ale nie mam do nich dostepu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka