Dodaj do ulubionych

dlaczemu...

04.10.09, 11:41
... są ludzie, którym po godzinie znajomości jesteśmy gotowi sprzedać całą historię swojego życia, a innym choć nawet gdybyśmy chcieli, nie potrafimy(?)

dlaczemu... fantastyczni "faceci" są aż tak fantastyczni(?)
i dlaczemu zazwyczaj ci fantastyczni mają już czipy(?) wink


Takie moje luźne przemyslenia... Już nawet bez próby znalezienia odpowiedzi...
i.. poznałam właśnie kogoś zdecydowanie za fajnego...wink
Ciekawy okaz do kolekcji fumflówbig_grin
Obserwuj wątek
    • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 12:52
      > ... są ludzie, którym po godzinie znajomości jesteśmy gotowi
      sprzedać całą hist
      > orię swojego życia, a innym choć nawet gdybyśmy chcieli, nie
      potrafimy(?)

      Też mi się kiedyś tak wydawało, ale życie zweryfikowało mój pogląd
      niestety na niekorzyśćsad

      > dlaczemu... fantastyczni "faceci" są aż tak fantastyczni(?)
      > i dlaczemu zazwyczaj ci fantastyczni mają już czipy(?) wink

      Dlatemu, że "towar" pierwszorzędny jest rozchwytywany, a badziewie
      zostaje na półkach w sklepie i nawet promocje nie pomagająsad
      • kawamija Re: dlaczemu... 04.10.09, 13:02
        frip0 napisał:

        > Dlatemu, że "towar" pierwszorzędny jest rozchwytywany, a badziewie
        > zostaje na półkach w sklepie i nawet promocje nie pomagająsad

        ...echhh........sad
        • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 13:55
          Też se echnąłemsad
      • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 13:15
        Wszyscy chcą mieć towar jak najlepszej jakości. Najlepiej jeszcze za niską cenę.
        Popyt zdecydowanie przewyższa podaż i trzeba się z tym pogodzić drogie paniewink
        A badziewie albo będzie gnić na półkach aż się rozleci, albo jakiś bardzo ubogi
        człek się na nie skusiwink
        • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 13:37
          Oczywiście, że najlepszej jakości... ale cena niekoniecznie niska...
          Wysoka jakość i niska cena - bubel gwarantowany...


          I wyprzedzajac możliwe skojarzenia: jakość nie równa się opakowanie towaru...
          Dyskretnie otwieramy bajecznie kolorowe pudełko i sprawdzamy co jest w środku...
          Nas nie nabiorą na te chwyty marketingowebig_grin
          • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 13:41
            Oj złotko Ty moje, czyżbyś nie wiedziała że ludzie są wzrokowcami? Kobiety nawet
            kupując aparat fotograficzny kierują się tym czy ładnie wygląda. Nawet doskonały
            towar nie przyciągnie wzroku jeśli będzie fatalnie opakowany.
            • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 13:46
              kobiety podobno są słuchowcami... noooo, ale nieważnewink

              Ale ci, którzy poznali braki towarów próbujących zachęcić wspaniałym opakowaniem
              już wiedzą czego się wystrzegać... Już wiedzą gdzie szukać i czym sie kierować
              pragnąc znaleźc towar mający służyć im przez wiele lat... Pięknie zapakowana
              pustka już ich nie przyciąga...
              • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 13:52
                Ależ tak, wiedzą żeby z towarów ładnie opakowanych odrzucać te niskiej jakości.
                Poza tym.....są towary pośledniej jakości, opakowane w brzydkie, szare pudełko,
                które wzroku nie przyciąga. Co z nimi? Na śmietnik skoro nikt ich kupić nie chce?

                Co do kobiet-słuchowców.....to nawet nie chce mi się wypowiadać bo to nie
                znajduje kompletnie potwierdzenia w rzeczywistości
              • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 13:52
                Agla najgorsze co może być to ściemasad
                • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 13:56
                  W tym akurat kobiety są dobrewink
                • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 13:58
                  Chłopaki... ja wiem, że macie powody, by tak właśnie podchodzić do.. zjawiska
                  wyboru towaru... ale uwierzcie, że znam wiele kobiet dla których opakowanie nie
                  ma takiego znaczenia... Kobiet, które wybrały towary nieciekawie opakowane i
                  okazało się, że jest to sprzęt doskonałej jakości... Sprzęt, którego niektórego
                  inne im zazdroszczą, mimo iż same nie raczyły spojrzeć z większym
                  zainteresowaniem na ową półkę...
                  Nie generalizujmy... nie posądzajmy wszystkich o ściemę...
                  • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:06
                    Tylko zauważam ogólny trend. Co z tego że być może istnieją wyjątki, że jedna
                    kobieta na tysiąc jest (przyjmijmy optymistycznie) trochę inna?
                    Poza tym - co z towarem niezbyt wysokiej jakości w nieciekawym opakowaniu? Ta
                    kwestia nie została jeszcze wyjaśnionawink
                    • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:23
                      "co z towarem niezbyt wysokiej jakości w nieciekawym opakowaniu?"
                      Przekonywałam kiedyś taki towar, który uznał się za nieciekawie opakowany i o
                      jakości poniżej przeciętnej o jego wartości nie znając go osobiście (tak jak i
                      Was tutaj). Poznając już ten towar okazało się, że opakowanie było... hmm..
                      apetyczne(?) a jakość... był w stanie ofiarować swojej nabywczyni więcej niż
                      pragnęła... Pozostając w tematyce - urządzenie wielofunkcyjne, o którego
                      funkcjach dodatkowych nabywca dowiaduje sie niespodziewanie w czasie eksploatacjiwink

                      Bo to nie towar sam określa na jakiej półce stanie, a potencjalni nabywcy
                      tegoż... To my ustalamy co jest atrakcyjne a co nie...
                      • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:31
                        Ehhmmmm teraz mówisz o samoocenie towaru, a nie jego jakości. Rozważmy więc
                        towar który obiektywnie rzecz biorąc jest jakości poniżej przeciętnej (lub co
                        najwyżej przeciętnej), a jego opakowanie pozostawia sporo do życzenia. I to
                        właśnie potencjalni nabywcy tak stwierdzili.
                  • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:06
                    Tiaaaaa big_grin Tylko te brzydko opakowane towary muszą mieć
                    ponadprzeciętne walory-czyt. byc maszynka do zarabiania kasybig_grin Jizas
                    wiadomo, że brzydki facet maa szanse u brzydkiej kobiety i z
                    wzajemnością tylko co z tego?? Oglądac 2 nieciekawe facjaty na
                    fotach z wakacji to lipna sprawasad Nadal posądzam WIĘKSZOŚĆ
                    kobiet o ścieme...
                    • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:09
                      Heh ale to brzydkie to wcale nie są na ogół zainteresowane brzydkim facetem. Sam
                      to kiedyś przerabiałem (nie raz zresztą) i stwierdziłem, że nie ma sensu sobie
                      głowy takimi zawracać. Jak spaść z konia to z wysokiegowink
                      A co do ściemy.....nikt się nie lubi do tego przyznawać. Poza tym mam niekiedy
                      wrażenie, że kobiety chciałyby w to wierzyć, chciałyby aby to była prawda, ale
                      zaklinanie rzeczywistości niczego nie zmieniabig_grin
                      • srebrnalza Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:18
                        Panowie stałość Waszych poglądów jest imponująca..
                        • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:20
                          Bardzo bym chciał je zmienić, szkoda tylko że otaczająca mnie rzeczywistość
                          jakoś nie chce im zaprzeczyć, a często je potwierdza.
                      • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:20
                        Dokładnie Zarosmile Kobiety chciałyby przeskoczyć, obejśc (i nie wiem
                        co jescze ) nature, a tu zonkbig_grin Każda brzydula marzy o przystojniaku
                        pięknym wewnętrznie i jeszcze do tego niech ja na rękach nosibig_grin. Nie
                        wierze, że podczas zabawtongue_out marzą se o jakimś inteligentnym
                        paszczaku.
                        Co do par to znam wiele duetów o zakazanych gębach- pytanie czy sa
                        ze sobą szczęśliwi tak do końca?? Czy podczxas seksu może wyobrażaja
                        sobie kogoś innegosad
                        • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:27
                          hahahabig_grin
                          Znasz netowo jedną taką, która marzy o inteligentnym paszczaku... która śni o
                          pięknym umyśle...
                          • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:32
                            Albo tylko jej się tak wydaje
                            • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:35
                              Wiem o czym śnię i o czym marzę...
                              • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:38
                                A ja sądzę, że gdyby spotkała jakiegoś paszczaka, wychudzonego chłopczyka w
                                okularkach, ale o pięknym umyśle to raczej nic by z tego nie wynikłosmile Natury
                                nie przeskoczysz, choćbyś bardzo chciałasmile
                                • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:47
                                  Mylisz się... bo właśnie takiego spotkała... To był filozof-masażystawink
                                  A nie potrafiła przeskoczyć... czegoś zupełnie innego...
                                  • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:52
                                    > A nie potrafiła przeskoczyć... czegoś zupełnie innego...
                                    Oświeć nassmile
                                    • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:05
                                      Po co(?)
                                      Pisałam, że jestem samo zło... i tylko krzywdzę ludzi, którym na mnie zależy...
                                      • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:09
                                        Dlaczego to robisz??
                                        • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:15
                                          Nie wiem... jakiś gen czy...
                                          to irracjonalne... ale kto powiedział, że ja jestem "normalna"(?)
                                          wink
                          • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:45
                            Nie znam ani jednej takiejbig_grin Nie mam szacunku do kobiet, właśnie
                            przez to, że zaprzeczają własnym pragnieniom. Lubicie facetom robic
                            wodę z mózgu wykorzystując przy tym wdzięk kobiecy....Mdłości mamsad
                            • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:50
                              "Nie znam ani jednej takiejbig_grin"
                              noooo, skoro tak mówisz...

                              "Nie mam szacunku do kobiet, właśnie przez to, że zaprzeczają własnym
                              pragnieniom. Lubicie facetom robic wodę z mózgu wykorzystując przy tym wdzięk
                              kobiecy....Mdłości mamsad"

                              smuutne...
                              • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:56
                                > smuutne...
                                To dzięki kobietom...
                                • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:01
                                  Nie, Fripek(!) Ile Ty tych kobiet poznałeś, kilka, kilkanaście(?) I swoje
                                  doświadczenia z nimi przekładasz na wszystkie...
                                  To tak jakbym powiedziała, że wszyscy policjanci to nieuki i gamonie (już tak
                                  nie myslęwink) a księgowi to nudziarze..
                                  • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:04
                                    nie nie kilkanaście i chciałbym żeby moje poglądy byyły
                                    nieprzwdziwe, ale życie ....samo życie....A co do polcjantów to ci z
                                    lizakammi to rzeczywiście gamoniebig_grin
                                  • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:11
                                    Pozwólcie że się wtrącęsmile Nikt nigdy nie pozna wszystkich kobiet na świecie, czy
                                    nawet w danym mieście. Ale np. kilkadziesiąt sztuk można uznać za dosyć
                                    reprezentatywną próbęsmile
                            • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:00
                              frip0 napisał:

                              > Nie mam szacunku do kobiet, właśnie
                              > przez to, że zaprzeczają własnym pragnieniom. Lubicie facetom robic
                              > wodę z mózgu wykorzystując przy tym wdzięk kobiecy
                              Ooo dokładnie. Od dłuższego czasu zastanawia mnie skąd u niektórych taka
                              potrzeba zaprzeczania sobie. Każde babsko marzy o przystojnym, dobrze zbudowanym
                              facecie i nic tego nie zmieni. A że wielu się taki nie trafi....to sobie
                              wmawiają że szukają czegoś innegobig_grin
                              • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:02
                                Zaprzeczaja bo nie wszystkie sa piekne, a latka lecą i trza se
                                jakiegoś chłopa znaleźć, więc dorabiaja różne filozofie....
                                • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:08
                                  Chłopak, Ty wiesz... od filozofii (i filozofów) lepiej sie trzymaj z dalekabig_grin
                                  • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:11
                                    Ja ich nawet nie widuje- na wymarciu są ....bejbe
                              • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:14
                                "każde babsko" (?)
                                A "faceci" rozprawiają o ideale urody Cudnej Carli (czy jak tam), która jest dla
                                niech jedyną potencjalną wymarzona kandydatką... a później... jak się taka nie
                                trafia... to niech będzie i Marysia zza płota... wink
                                • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:16
                                  Agla za płotem to ja mam kaweł niezłej dupybig_grin
                                • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:17
                                  Faceci mają mniejsze wymagania i lecą niemalże na wszystko. Czasem mam takie
                                  wrażenie oglądając przystojnych facetów w towarzystwie istot z moich nocnych
                                  koszmarówwink
                                  • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:26
                                    > Faceci mają mniejsze wymagania i lecą niemalże na wszystko. Czasem
                                    mam takie
                                    > wrażenie oglądając przystojnych facetów w towarzystwie istot z
                                    moich nocnych
                                    > koszmarówwink
                                    Nie wiem czy to jest reguła ale 3 moich kumpli (przystojnych i
                                    wysokich) ma brzydkie dziewczyny. One wydaje się, że sa inteligentne
                                    więc kłania sie pogląd , że brzyddule chcą się dowartościowac mając
                                    przystojnego faceta choćby był kretynembig_grin
                                    • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:30
                                      Hehe coś w tym jest. Sam znam kilka identycznych przypadków.
                                      I teraz zauważ - taka brzydula nie zwróci uwagi na jakiegoś paszczaka, bo
                                      przecież jej nieciekawe wizualnie koleżanki mają TAKICH pięknych facetów. Skoro
                                      one mają to ona też możebig_grin
                                      • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:35
                                        One myślą, że jak raz sie trafiło to będzie tak zawszebig_grin Mam
                                        kumpele, tez nieciekawej aparycji ma faceta - przystojny no ale taki
                                        chyba 15 w ciele 25 latka. Sa razem a ona mi sie przyznała, że
                                        trzyma ja seks przy nim bo ponoc jest wniebowziętabig_grin
                                        • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:36
                                          Hyhyhy no więc widziszsmile
                        • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:34
                          Seks paszczaków.......ciężki tematbig_grin
                          Wiesz frip.....na bezrybiu i rak rybabig_grin
                        • claire.ampres Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:03
                          najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że chłopaki bredzicie o tym wyglądzie
                          non stop, ale nie pomyślicie, że może jesteście sami, bo ludzi odrzuca od
                          takiego powierzchownego postrzegania świata. ile można klepać o swojej brzydocie
                          i wzroście? no ludzie! choćbyście najpiękniejsi na zewnątrz byli, to z tym, co
                          prezentujecie na forum (czytam już was jakiś czas, więc nie urwałam się z
                          choinki), to nikt was nie zechce. dwaj frustraci śpiewający w jęczącym duecie uncertain
                          może popracujcie najpierw nad swoim wnętrzem? przyniesie to więcej korzyści
                          zarówno wam jak i otoczeniu.
                          • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:07
                            A myslisz, ze ta frustracja z czego sie bierze??? Z brzydoty i
                            kurduplostwa. Pewny sibie to ja mogę byc w pracy np., ale nie gdy
                            kobiete bym chciał poderwać, bo tu niestety liczy sie wygląd. Mam
                            kumpla o 2 lata starszego niz ja- dusz towarzystwa, dziewczyny go
                            uwielbiaja za poczucie humoru -tylko co z tego skoro jest sam....
                            • claire.ampres Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:18
                              a tam, bzdury. frustracja bierze się z Twojego skrzywionego i powierzchownego
                              postrzegania rzeczywistości. znam tylu brzydali, którzy mają śliczne dziewczyny,
                              że po prostu śmiać mi się chce, jak Ciebie i Zarovicha czytam. obaj jesteście
                              niereformowalnymi przypadkami. jeśli facet ma coś kobiecie do zaoferowania, to
                              może być i chudy i niski i jakikolwiek tam. na razie widzę, że żaden z was tego
                              nie ma. jęczcie, marudźcie, wspierajcie się w swoich durnowatych stwierdzeniach,
                              na pewno wam ulży.
                              sorry, że tak ostro, ale wnerwiające są wasze postawy.
                              • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:22
                                ja też znam brzydali mających ładne partnerki-czynnik finansowy sie
                                kłaniabig_grin
                                • claire.ampres Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:26
                                  no i ciągle tylko potwierdzasz to, co napisałam powyżej. to jest straszne. ci
                                  brzydale, których ja znam nie są bogaci finansowo a wewnętrznie. coś, czego
                                  nigdy chyba nie pojmiesz, a szkoda.
                                  • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:28
                                    Czyli co maja konkretnie???
                                    • claire.ampres Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:33
                                      bogatą osobowość, pasje, różne cele w życiu, są ciepli i w ogóle człowiek
                                      świetnie się czuje w ich towarzystwie. nie jęczą, nie marudzą, rozmowa z nimi
                                      nie przypomina walenia głową w betonową ścianę.
                                      • z-e-u-s Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:56
                                        Postaram się znaleźć wytłumaczenie. Twoi znajomi tym różnią się od kolegów stąd,
                                        że czują się szczęśliwi, a przynajmniej zadowoleni z siebie. To powoduje, że nie
                                        jęczą i nie użalają się, a w towarzystwie emanują sympatią i pozytywną energią,
                                        co z kolei przyciąga do nich nowych ludzi. Podobnie działa mechanizm tzw
                                        "zajętego faceta", który dopiero przy własnej kobiecie wyluzowuje się, nabiera
                                        pewności siebie i wtedy staje się atrakcyjniejszy dla otoczenia. Po prostu brak
                                        powodzenia i kobiety jest kwestią na tyle psującą komfort życia, że to niestety
                                        w towarzystwie widać. I to smęcenie jest skutkiem, a nie przyczyną braku
                                        powodzenia. Po czasie oczywiście wchodzi w nawyk i powoduje odsuwanie się ludzi,
                                        jako samonapędzająca się spirala nieszczęścia. Niestety bardzo trudno udawać
                                        zadowolonego jeżeli jest się nieszczęsliwym, a nawet jeżeli się to robi, to
                                        pewne sygnały i tak zdradzają faktyczny nastrój.
                                        • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:00
                                          Ciekawe czy ktoś zna sposób na wyjście z takiego błędnego kręgu.
                                          • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:05
                                            Operacje plastyczne jak najwcześniejsmile Hormon wzrosty w okresie
                                            dojrzewania(w moim przypadku)
                                          • z-e-u-s Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:22
                                            Myślę, że jest sposób, ale dość mało etyczny. Po prostu szukając kobiety na
                                            początek należy wybierać z dużo niższej półki. Kobieta się Wami zainteresuje,
                                            podbuduje Wasze ego, da trochę wiary i zatrzyma negatywną spiralę samotności.
                                            Przestaniecie czuć sie samotni, będziecie mieli z kim spędzać czas, niedziele,
                                            wakacje, sylwestra itp. Poznacie jej koleżanki, wśród których znajdzie się może
                                            obiekt Waszych właściwych westchnień. Fajerwerków z tego "tymczasowego" związku
                                            nie będzie, ale co najwazniejsze przerwie on pasmo samotności i kompleksów z
                                            którego im dłużej się czeka, tym trudniej się wyrwać. Wiele osób (facetów i
                                            kobiet) stosuje tę strategię "zapchajdziury", by nie być długo samotnym podczas
                                            poszukiwania właściwego partnera. Skrzywdzicie oczywiście tę "tymczasowa"
                                            kobietę i to musicie wziąć na początek pod uwagę.
                                            • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:27
                                              No ciekawe ciekawe- mam szukac worka treningowego??? Ta droga
                                              odpada.....
                                            • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:29
                                              Trzy spostrzeżenie które mi się nasuwają:
                                              1. Właśnie - niezbyt etyczne. Ja raz byłem taką zapchajdziurą. Mało sympatyczna
                                              sprawa.
                                              2. Nie działa, bo już kiedyś próbowałem schodzić bardzo nisko i nie było
                                              zainteresowania. Może jednak jeśli spaść z konia to z wysokiego.
                                              3. I teraz najgorsze - nie ma skąd brać takich pań. O problemach z poznawaniem
                                              już pisałemsmile

                                              • z-e-u-s Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:38
                                                Istotnie mozna mieć kaca moralnego.
                                                Co do braku kandydatek to może nie poszedłeś we właściwym kierunku. "W dół" nie
                                                oznacza np tipsiar czy blachar dyskotekowych, bo jezeli nie masz stuningowanej
                                                fury i odpowiedniego obwodu w bicepsie to nawet na takiej nie zrobisz wrazenia.
                                                Ale np. spokojna, niezbyt ładna kolezanka poznana gdziekolwiek, choćby pod
                                                blokiem wyprowadzająca psa może być w sam raz.
                                            • mgliste.marzenie Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:29
                                              "Świetna" rada. Zeus - nie wolno krzywdzić ludzi, tym bardziej świadomie.
                                              Chciałbyś być takim "zapchajdziurą"?
                                            • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:34
                                              A nie uważacie, że to jest kurestwo???
                                              sorki, nie wiem jak poprawnie powinnam to "słówko" napisać, bo nie
                                              używam, ale w obliczu takiej propozycji żadne inne mi tu nie pasuje.
                                            • robert.83 Re: dlaczemu... 04.10.09, 17:12
                                              Ciężko mi wyobrazić sobie faceta, który jednocześnie będzie nieśmiały i tak wyrachowany. Skrzywdzi nie tylko tę laskę.

                                              Facet brzydki i nieśmiały ma problem. Facet brzydki, nieśmiały, zakłamany i zimny ma konkretnie przewalonesmile.
                                              • b.wicia Re: dlaczemu... 04.10.09, 17:22
                                                chociaż jeden z normalnym podejściemsmile
                                        • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:02
                                          Dokładnie jest jak piszeszsmile Odrzucanie przez kobiety przez całe
                                          zycie powoduje zamknięcie na kontakty z nimi . Szkoda czasu na
                                          przkonywanie forumowych pań, z koniem kopał sie nie będę.
                                        • claire.ampres Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:04
                                          Zeus, masz dużo racji. po prostu mnie wkurza to, że jaki temat by nie wyskoczył,
                                          to obaj zawsze go sprowadzą do jednego - własnego wyglądu. wiem przecież, że
                                          trudno się uśmiechać czy wyluzować, gdy się jest nieszczęśliwym. chodziło mi
                                          głównie o zwrócenie uwagi na to, żeby chłopaki spróbowali się skupić na swoich
                                          walorach wewnętrznych, rozwijać się jako ludzie. to, co robią, nie niesie im
                                          żadnego rozwiązania.
                                          może faktycznie za ostro ich potraktowałam. zresztą, moje gadanie i tak nic nie
                                          zmieni. będą kolejne wątki, a oni znowu będą trąbić o tym samym.
                                          • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:07
                                            Nie jestem gorszy od swoich kumpli, którzy mają dzieczyny. Wyróżnia
                                            mnie tylko brzydotasad to sa fakty i nic nie zmienisz...
                                          • z-e-u-s Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:31
                                            Wszyscy mamy swoje kompleksysmile Kobiety są wiele w stanie wybaczyć facetowi, ale
                                            niestety nie jednego: braku pewności siebie. Problemem nie jest więc wygląd, ale
                                            brak pewności siebie, który jest jego skutkiem. Jezeli np. operacja plastyczna
                                            bedzie prostym sposobem na pozbycie się tego kompleksu, to kolega frip0
                                            wypięknieje nie tylko zewnętrznie, ale przede wszystkim wewnętrznie. Przestanie
                                            kręcić sie w kółko wokół swojego problemu, poświęci czas na inne sfery życia,
                                            otworzy sie na kontakty z kobietami z wiekszą swobodą. To prostsze, niz praca
                                            nad psychika przez długie miesiące czy lata i próba zaakceptowania stanu
                                            faktycznego. Czasem konieczna, w przypadku nieusuwalnych wad fizycznych, ale
                                            tutaj może da się cos zrobić. Gorzej, że takie a nie inne spojrzenie na kobiety
                                            pewnie zostanie na dłużej.
                                            • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:44
                                              Ja operacje robie przede wsystkim dla samego siebiesmile Kobiety dla
                                              mnie już nie istnieją-dozanłem od nich samych krzywd, obelg i
                                              wyzwisk...Tego z pamięci nie da sie wymazać...
                                              • z-e-u-s Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:48
                                                Wiem. Sporo czasu (pewnie lat) minie, zanim nawet mając już powodzenie
                                                przestaniesz się na nich psychicznie mścić. Ale kiedyś przestaniesz, kiedy już
                                                odreagujesz lata upokorzeń. I dopiero od tego momentu pojawi sie szansa na
                                                zdrowy związek. Młody jeszcze jesteś, masz czassmile
                                                • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:56
                                                  Zeus ja już nie chce nic od kobiet absolutnie i nie mam zamiaru się
                                                  na nich mścić bo i po co?? Jedyne czego żałuje to zerwanie kontaktów
                                                  z kumplami, ale obiecałem sobie , że to naprawie bo jeszcze nie jest
                                                  za późnosmile
                                        • mgliste.marzenie Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:04
                                          Z-e-u-s, poniekąd masz rację. Poczucie nieszczęścia trudno ukryć, ale nie
                                          wierzę, że zadowolenie z życia daje nam tylko druga osoba. Oczywiście
                                          przyjemniej jest robić wiele rzeczy wspólnie. Nic też tak nie podbudowuje, nie
                                          sprawia, że rośniemy w siłę jak zachwyt w oczach ukochanej osoby. Jednak
                                          wewnętrzny blask bije z... nas. Z naszego zachwytu światem i partner może być
                                          tylko (albo aż) uzupełnieniem, ale jeśli tego błysku nie mamy w sobie, to nikt
                                          nam go nie da.
                                          • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:10
                                            Tu nawet nie chodzi o zwyczajny brak tzw. drugiej połówki, ale brak powodzenia.
                                            Jeśli facet będzie miał powodzenie u kobiet to jest spora szansa, że będzie
                                            zadowolony z życia, szczęśliwy, a tym samym będzie trochę zwiększał swoją
                                            atrakcyjność. To się wzajemnie nakręca niestety.
                                            • mgliste.marzenie Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:18
                                              Zarovich, zdarzało nam się już rozmawiać na ten temat smile Ale zmian nie widać smile
                                              Mężczyzna powinien, to moje zdanie, by nie było, zaciekawić, zafascynować,
                                              sprawić, że będę chciała Go jeszcze kiedyś posłuchać, zobaczyć, dowiedzieć się
                                              co myśli na dany temat. Jednak jeśli myśli tylko o swojej urodzie, jej braku, za
                                              bardzo kręconych włosach, za mało kręconych, to jest zwyczajnie nuuuudny i może
                                              być adonisem, mało kto zdecyduje się na kolejne spotkanie. Nakręcasz sam
                                              siebie, niestety negatywnie. Zadziałaj, zrób coś. Nawet, jeśli się, sparzysz to
                                              będziesz wiedział, że próbowałeś. I nic si nie stanie, spróbujesz kolejny raz.
                                              Tylko do tego trzeba odwagi i chęci.
                                              • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:31
                                                Wiem wiem, tylko nie mam na kim próbowaćsad I to jest chyba najgorszy problem z
                                                którego cała reszta się bierze.
                                          • z-e-u-s Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:15
                                            Zadowolenie z siebie i z życia daje w większości osoba kochana i kochająca.
                                            Reszta, jak praca, hobby, przyjaciele, to rzeczy ważne, ale tylko uzupełniające.
                                            To też kwestia wieku, mając 20 lat bycie kochanym z wzajemnością nie jest
                                            jeszcze tak ważne, jak w wieku lat 40, kiedy wszystkie "zapełniacze czasu" nie
                                            są już w stanie zatkać poczucia pustki i bezsensu wynikających z braku rodziny.
                                            Bez bliskiej osoby w pewnym momencie człowiek gaśnie, nie cieszą już tak
                                            podróże, z których wrażeń nie ma z kim dzielić, sport i kondycja, których nie ma
                                            dla kogo utrzymywać, pieniadze których nie ma po co zarabiać. Chyba, że jest się
                                            silnym egocentrykiem i czerpie dużo radości ze sprawiania przyjemności samemu
                                            sobie.
                                            • mgliste.marzenie Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:27
                                              Zeus, niewiele mam do dodania. Mogłabym się pod tym postem podpisać smile
                                              Niemniej jednak, czasami przyjemnie jest sprawić sobie samemu trochę radości. W
                                              końcu życie w pojedynkę wciąż może być wartościowesmile
                                            • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:31
                                              Ja nie mam cienia szans na znalezienie partnerki więc musz radośc
                                              czerpać z tej reszty. A kasa- jej nigdy za dużo:0
                                            • claire.ampres Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:32
                                              Zeus, naprawdę rozumiem, o czym piszesz. więcej - znam to z autopsji. ile lat
                                              sama się męczyłam we własnej beznadziei... ale w końcu dotarło do mnie, że muszę
                                              sobie w życiu znaleźć cel, który mnie jakoś utrzyma przy życiu i nada mu sens.
                                              i powoli zaczęło się zmieniać. jak mi się całe życie wydawało, że nigdy z nikim
                                              nie będę i się z tym pogodziłam, to nagle znalazłam faceta. byłam zdumiona do
                                              granic możliwości. wcześniej zaczęłam pracować nad swoim punktem widzenia i
                                              postrzegania siebie i ludzi wokół. skupiłam się na tym, by nauczyć się szczęścia
                                              niezależnie od tego, czy mam faceta, czy nie. pogodziłam się z sobą i to mnie
                                              uszczęśliwiło. przestałam szukać szczęścia wyłącznie w drugiej połówce. i
                                              każdemu człowiekowi, który tkwi w takiej beznadziei tego życzę.
                                              • z-e-u-s Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:45
                                                Gratuluję sukcesusmile
                                                • claire.ampres Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:49
                                                  dzięki smile
                                                  choć daleka droga jeszcze przede mną. naprawdę daleka. ale ważne jest tylko to,
                                                  żeby mi się chciało chcieć smile
                                  • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:32
                                    Aha i piękne dziewczyny chodzą do łóżka z chudymi/otyłymi paszczakami? Jaaaasnebig_grin
                                    • claire.ampres Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:34
                                      żałosne myślenie, naprawdę... uncertain i Ty się dziwisz, że ludzie do Ciebie nie lgną...
                                      • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:40
                                        Oczywiście, najłatwiej coś takiego napisać. Odbić piłeczkę, odwrócić kota ogonem.
                                        Wybacz, ale w tamtej kwestii to chyba jednak prawda jest, choć oczywiście dla
                                        Ciebie jest to żałosne.

                                        Co do ludzi.......moja droga, kompletnie mnie nie znasz, nawet odrobinkę. A
                                        jeśli opinię na temat jakiejś osoby budujesz na podstawie jej poglądów w kwestii
                                        relacji damsko-męskich (potwierdzonych nieciekawymi doświadczeniami) to chyba
                                        nienajlepiej o Tobie świadczy, prawda?
                                        • claire.ampres Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:45
                                          każdy z nas sobie buduje jakąś tam opinię na podstawie tego, co tu piszemy. to
                                          normalne i naturalne. Ty też tak robisz, nieświadomie nawet.

                                          komentuję tylko to, co tu na forum piszesz, podobnie jak Ty komentujesz to, co
                                          piszą inni. i tyle smile

                                          nawet mi się nie chce dalej w to brnąć. głową muru się nie przebije.

                                          powodzenia smile
                                          (tak, wiem, nie raz na takie życzenie odpowiadałeś, że Ty nie masz powodzenia i
                                          mieć nie będziesz. na własne życzenie, niestety. a życzenie moje szczere jest.)
                          • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:15
                            Mojemu otoczeniu nigdy nawet nie pisnąłem o takich rzeczach. Zawsze grałem rólkę
                            uśmiechniętego, acz trochę zamyślonego chłopczyka, z mnóstwem poczucia humoru,
                            dystansem do świata i tak dalej.
                            Taki jestem na co dzień, trzeba się było dostosować, żeby jakoś przetrwać. I co
                            z tego?
                            • claire.ampres Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:19
                              to z tego, że ludzie wyczuwają, kto gra wyluzowanego a kto taki naprawdę jest.
                              • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:27
                                Zawsze można znaleźć wytłumaczenie. Nawet jeśli jest absurdalne.
                                Nie mówię jakimś udawanym luzie, bo to jest żałosne i cuchnie na kilometr. Ale o
                                zwyczajnym pogodnym sposobie bycia, odrobinie dystansu, sympatii do ludzi i
                                takie tam. Ale co z tego? Jakaś kobieta zacznie się ze mną umawiać bo jestem
                                sympatyczny i mam poczucie humoru? Wolne żarty
                                • claire.ampres Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:39
                                  zanim zacznie się umawiać, musi Cię poznać i sprawdzić, co sobą reprezentujesz,
                                  choćby wstępnie rozeznać sytuację. masz coś kobiecie do zaoferowania oprócz
                                  miauczenia o wyglądzie i wymuszonego uśmiechu? tu w necie mógłbyś kogoś
                                  oczarować, może ktoś by do Ciebie napisał, nawiązał jakąś nić na początek
                                  przyjaźni. tylko po co? jeśli kobieta przeczytała to, co tu na forum
                                  powypisywałeś, to wierz mi, że nie ma ochoty wchodzić w jakieś poważniejsze
                                  relacje z Tobą. marudzisz tylko, wiecznie na ten sam temat, nudzisz się w życiu
                                  niemiłosiernie... słabe to jest, serio.
                                  • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:44
                                    Litości kobietobig_grin Widzę że już mnie skrzętnie zaszufladkowałaśsmile Niestety muszę
                                    Cię rozczarować, ale nie ma we mnie wymuszonego uśmiechu, marudzenia na temat
                                    wyglądu nikt na tym świecie (poza niniejszym forum) jeszcze nie słyszał.
                                    A żeby kobieta się mną zainteresowała to raczej musiałbym ją choćby minimalnie
                                    zainteresować swoją powierzchownością, prawda?

                                    Czy mam coś kobiecie do zaoferowania? Na pewno nie będzie to wypchany portfel i
                                    wypasiony samochódwink
                                    • claire.ampres Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:47
                                      > Czy mam coś kobiecie do zaoferowania? Na pewno nie będzie to wypchany portfel
                                      i wypasiony samochódwink

                                      gdybyś czytał uważniej, to byś wiedział, że zupełnie nie o tym pisałam.
                                      kończę tę rozmowę. pozdrawiam.
                                      • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:49
                                        To o czym pisałaś w większości posiadam.
                                        Również pozdrawiam
                                      • raf.1 Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:51
                                        // --.. .- -.-. --.. -. .. .-
                                        • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 15:54
                                          ... --.. .- .-.. . -. .. . -.-.
                                          • raf.1 Re: dlaczemu... 04.10.09, 16:08
                                            // .--. .-. ---. -... ..- .-
                                            • w_jak_wruda Re: dlaczemu... 04.10.09, 19:18
                                              Raf, fajnie napisales i masz racje z para w gwizdek wink.
                                              Te dyskusje sa okropnie jalowe. Mysle ze po prostu sa rzeczy, ktore wymykaja sie
                                              racjonalnym przeslankom i tyle.
                                              Mozna podac milion przykladow z zycia i to nic nie zmieni.
                                              Moze ja tez zaczne narzekac ze jestem brzydka i na dodatek nie mam szans u
                                              przystojniakow (bo zajely ich wieksze brzydule). Taaaaaaaaaaa....
                                              • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 19:38
                                                Nie wiem coście wywnioskowali z kropek Stepowego... nooo ale
                                                nieważne... Chciałam tylko o tym, że nawet jeśli kogoś denerwuje
                                                sprowadzanie przez chłopaków każdego tematu do ich braków w urodzie
                                                (tudzież innych), nie znaczy to, że mamy prawo wykrzywkiwać im w
                                                twarz (choćby wirtualną), że marudzą...
                                                W końcu to forum... każdy ma prawo pisać o tym co jest mu
                                                najbliższe... a że "brzydota" z samotnością idzie w parze... takich
                                                tematów będzie nam, myślę, przybywać...

                                                Tak mnie właśnie olśniło... powyższą genialną myśląwink
                                                Przecież jak ja mogę tu pisać o filozofach, rozterkach
                                                egzystencjalnych (których czytania inni także już mają dość... wiem,
                                                wiemwink) to i oni mogą o swoich bolączkach... Można próbować
                                                zrozumieć, można próbowac poznać, można przejść obojętnie...
                                                Ktoś znalazł miejsce w którym zostawia skrawek siebie, często są to
                                                myśli, którymi nie chce sie dzielić z ludźmi w realu, z różnych
                                                przyczyn, może właśnie dlatego, że na codzień jest fajnym
                                                uśmiechniętym człowiekiem a to czym dzieli się z nami na forum
                                                niepotrzebnie zaskoczyłoby tych, którzy przebiegają obok niego
                                                codziennie...

                                                Gdzieś słyszałam o tolerancji...
                                                • b.wicia Re: dlaczemu... 04.10.09, 19:44
                                                  Aglajaa, ja myślę, że tu nie chodzi o to, że nie mogą tak pisać, bo od tego jest
                                                  przecież forum, żeby wylać, co Nam siedzi na sercu, ale o to, że każdy wątek
                                                  sprowadzają do tego samego. Ktoś zaczyna o sobie, o jakimś problemie a tu ni
                                                  stąd ni zowąd znowu: jestem brzydki. Jak to jest Ich największym problemem, to
                                                  boję się zapytać, jakie są te mniejszesmile
                                                  • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 19:48
                                                    Wiem... ale zauważ, że Oni już tylko jak się obaj na forum spotkają
                                                    płodzą nam takie zakończenia wątków...
                                                    Spokojne są już chłopakiwink
                                                  • zarovich Re: dlaczemu... 04.10.09, 20:13
                                                    A to ciekawe, że jeśli ktoś napisze coś o własnej nieatrakcyjności i narzeka na
                                                    nią to zawsze jakieś indywidua stwierdzą, że najwyraźniej nie ma on innych
                                                    problemów. Otóż ogłaszam wszem i wobec, że w dziedzinie relacji damsko-męskich
                                                    większych problemów poza samotnością i brakiem atrakcyjności nie mam. Rozumiem
                                                    że dla Was to pikuś.
                                                    A w życiu.....w życiu to poza tym mam inne problemy, dużo poważniejsze, ale to
                                                    nie znaczy że muszę o nich pisać na forum dla samotnych!
                                                  • b.wicia Re: dlaczemu... 04.10.09, 20:27
                                                    każdy interpretuje, jak chce. Nie napisałam, że nie masz innych problemów, a że
                                                    Ty to wyczytałeś... Dobranoc
                                                • robert.83 Re: dlaczemu... 04.10.09, 20:58
                                                  Na forum nie ma cenzury ze względu na temat. Chopaki opisują co im leży na
                                                  wątrobie i zwykle nie zostają z tym sami - włączają się rozmówcy naprawdę chcący
                                                  jakoś pomóc/zainspirować. Jakby siętak przyjrzeć to okaże się, że każdy i każda
                                                  z nas ma swoje ulubione tematy, które powracają jak bumerang. Jedni o brzydocie,
                                                  inni o filozofach, inni atakują poezją, jeszcze inni chcą rozmawiać o
                                                  cerkwiach... takie to są klimaty.

                                                  Kiedy kogoś coś bardzo uwiera to wypełnia mu większość wizjera. Dlatego tak
                                                  często rozmowy z tandemem Frip-Zarovich dryfują w kierunku aparycji. Słowem
                                                  klucz jest cierpliwość. Kiedy widzisz, że ktoś ma problem i chcesz pomóc -
                                                  czekasz na jakieś rezultaty. Łudzisz się, że swoimi słowami naprawisz komuś
                                                  życie w 5 minut. Kiedy to nie następuje - wkurzasz się. Pisze per "Ty" ale
                                                  chodzi mi o mechanizm.
                                                  • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 21:21
                                                    Czasami w pięc minut udaje się naprawić czyjeś życie... Może nie dosłownie
                                                    "naprawić", ale natchnąć, wesprzeć... zmusić do przemyślenia sprawy... Zatem
                                                    naprawa może tylko na chwilę, może właśnie tę ważną chwilę, taką decydującą...
                                                    Jednak nie wszystkie "problemy" kwalifikują sie do takiej szybkiej naprawy...
                                                    Słowa... mozna w nie uwierzyć, może ktoś kogoś do czegoś przekonać, ale... w
                                                    pewnej chwili zostaje znów sam ze swoją bolączką... W ciszy, ciemności..
                                                    rośnie... I kiedy znów rozmowa zahacza o pewne przestrzenie, ponownie daje o
                                                    sobie znać...
                                                    Nie wiem.. teoretyzuję...

                                                    /jak będziecie mieli dość czytania o filozofach... śmiało pisać: "Agla, odwala
                                                    ci już". Ustosunkuję sięsmile Przemyslę.../
                                                  • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 21:40
                                                    Agla mi nie są potrzebne rady, współczucieitd.... Ja swój problem
                                                    rozwiąże za pomocą operacji plastycznychsmile I to całkiem niedługo...
                                                  • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 21:50
                                                    A czy ja Tobie kiedykolwiek współczułam albo dawałam rady(?)

                                                    A operacji zazdroszczę... mi to by musieli mózg zoperować, by moje problemy
                                                    zginęły...
                                                  • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 21:58
                                                    Nie przesadzaj...
                                                  • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 22:03
                                                    Widzisz... ja Tobie nie piszę "nie przesadzaj" a Ty bagatelizujesz mój problem
                                                    tymi dwoma słowami(!)
                                                  • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 22:06
                                                    Dobra cofam te słowa . W takim razie udaj sie do psychologa lub
                                                    innego specjalisty. Czy zlokalizowałas swój problem???Móz g to tak
                                                    ogólnie napisane...
                                                • frip0 Re: dlaczemu... 04.10.09, 21:02
                                                  Ja innych problemów oprócz wyglądu, niewysokigo wzrostu NIE MAM
                                                  !!! A to, że jestem na tym forum uznaje za porażke....
            • claire.ampres Re: dlaczemu... 04.10.09, 13:47
              przyciągnie, przyciągnie, tylko niech najpierw się stanie tym "najdoskonalszym
              towarem" w środku wink nie każdy się tak łatwo nabiera na kolorowe opakowanie.
    • srebrnalza Re: dlaczemu... 04.10.09, 13:53
      ... są ludzie, którym po godzinie znajomości jesteśmy gotowi
      sprzedać całą historię swojego życia

      chciałabym spotkać taką osobę i żeby jeszcze się potem nie okazało,
      że to pomyłka..
      dlaczemu... fantastyczni "faceci" są aż tak fantastyczni(?)
      mi fascynacja fantastycznością dziwnie szybko mija wink
      • aglajaaa Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:02
        Ale to jest taka inna fantastyczność... taką można poczuć dopiero poznając
        człowieka... i im bardzie go poznajesz tym mocniej przekonujesz się w tym, że
        jest... niesamowicie prawdziwy w tym wszystkim...
        • srebrnalza Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:10
          tak się zastanawiam.. wiesz masz dużo racji i to musi być
          niesamowicie intrygujące, kiedy poznajesz coraz bardziej i chcesz
          dalej poznawać i nie czujesz rozczarowania, że coś jest jednak "nie
          takie" jak się zdawało chwilę temu..
    • clooney_g Re: dlaczemu... 04.10.09, 14:20
      aglajaaa napisała:

      > ... są ludzie, jak klunej niejaki, któremu po godzinie znajomości jesteśmy gotowi sprzedać całą hist
      > orię swojego życia, a innym choć nawet gdybyśmy chcieli, nie potrafimy(?)
      >

      >
      >
      > Takie moje luźne przemyslenia... Już nawet bez próby znalezienia odpowiedzi...
      > i.. poznałam właśnie kogoś zdecydowanie za fajnego...wink
      > Ciekawy okaz do kolekcji fumflówbig_grin
      >

      Dziękuję.
      Miłego popołudnia życzę.
    • rozmowy_w_sieci Re: dlaczemu... 10.10.09, 16:55
      Właśnie. Zastanawiam się czy do tej drugiej osoby trzeba od razu coś takiego poczuć?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka