wiem, wiem. ten temat przewija się ciągle na tym forum, został "przerobiony",
przemyślany, wypisany wszerz i wzdłuż.
boję się, że przyzwyczaję się do swojej samotności a nie chcę tego.
boję się dania szansy sobie i drugiemu człowiekowi.
ale... ciągle słyszę: "chwytaj dzień, bierz to co przynosi los, nic nie zdarza
się ot tak, wszystko ma jakiś sens, cel"
znaczy próbować, ryzykować? może to być dobrym postanowieniem na Nowy Rok.
przecież człowiek nie może ciągle obrywać od losu. to byłoby okrutne i
strasznie niesprawiedliwe i chcę wierzyć, że.. wszystko co najlepsze wciąż
przede mna jeszcze.
ps to takie poświąteczne rozważania