colon5
28.01.11, 23:14
Ogólnie jestem sam (w skrócie: trudne dzieciństwo, itp...) w pracy jestem dobry w tym co robię i powiedzmy, że mam dobrą pozycję, ale niestety jestem przystojny. Jak to bywa w pracy wpadam w różne "roman-sidła", szczególnie mężatki coś ode mnie chcą i potem mam nie ciekawie. Tak naprwade to lubię dobre relacje z kobietami lubie je adorować, ale później żle się to odbija na mie. Mam przechlapane u zakompleksiałych facetów i "niespełnionych mężatek". Z każdej pracy zwalniam sie z tego samego powodu. Atmosfera, plotki, kobieca zazdrość (potem solidarność) staje się się nie do wytrzymania. Czy człowiek nie może być sam z wyboru?