ale nuda i nicość ;] nic się nie chce, na rower nawet też nie, bo brak słońca, niby nie jest zimno, ale już się nie chce i już. ale jutro wyjadę, obiecuję. chyba się położę. żebym mógł spać jak velvet, ale nie da rady. od wczoraj nie piję, tzn. od przedwczoraj (tzn. przedwczoraj piłem 200ml pod kapuśniak do kolacji

mniam mniam i potem spać a wczoraj już post) i miesiąc zamierzam wytrzymać. zakochana jane od dziś moim idolem do naśladowania. przecież jesteśmy z tej samej gliny, to co - ona może a ja nie? tylko ja nie będę biegać, bo nie lubię, ale ogólnie o samozaparcie idzie ;] być ostrym jak brzytwa.