slayerhood-ka
13.06.13, 10:10
Nie wiem jak się zachować.
patowa dla mnie sytuacja.
osoba X wysunęła w moja stronę zadania, do których nie ma prawa.
Ale...chce ja mieć z głowy i postanowiłam się zgodzić.
Oczywiście chodzi o pieniądze.
dam jej, mimo, że są moje, moje fizycznie i moje prawnie.
Nie będę opisywac drobiazgowo - ważne, że to prosta, bezduszna osoba, widząca tylko czubek własnego nosa.
zawsze jej wszyscy ustepowali, bo pije, bo cos tam...bo sobie zycie zmarnowała....
I poniekąd swoja decyzja tez to robie.
Ale.... postanowiłam jednak zmusic ja do minimalnego wysiłku.
Po kasę ma się stawic osobiście a nie jak chciala - przelewem na konto.
no i tu się zaczyna...jej cala rodzinka mnie napadła...że ja nie ustepuje, że ona chora, ze pije....
Czy robię dobrze?
Zgode dałam i nie wydaje mi sie aby "przyjazd" był tak kłopotliwy.
Po kilkudziesięciu latach podkładania się wszystkich ja chcę ja zmusic do minimalnego kiwnięcia palcem, chcę zobaczyc jej mine jak bedę dawac jej kasę, która zabiera mnie i mojemu dziecku, o która wojowała.
I tu jest pytanie....czy takim ludziom nalezy jednak ustepowac czy robic według własnych odczuc?
z pewnością mieliście takie sytuacje w życiu...nie koniecznie finansowe...
Ale czy chamstu notorycznemu zejsc z drogi czy słuchac siebie?
czy robic jak inni czy tak, jak się uważa, nawet jesli to ma byc błąd, kolejny...na ktorym się czegos może naucze????