29.10.13, 16:46
w dziurawym bucie mieszka mysz,
niezle się nawet urzadzila,
nigdy nie mowie jej "a kysz",
i ona tez jest dla mnie mila.
a w przelozeniu (dziś dzień tlumacza) w moim gorodku jest mysz. naryla mnóstwo norek i boje się, ze mi pozre wszystkie cebulki. co z niż zrobić? dokarmiać? karmie już kaczki, wrony, bażanty, sikorki, sarny i zające, o rybce w oczku nie wspomnę, bo swiadomie moja, a ostatnio tez dzika kure. Jak i ta mysz będę dokarmiać, to mi się jeszcze rozmnoży...
Obserwuj wątek
    • hashimotka88 Re: mysz :( 29.10.13, 17:50
      mysz, mysz... ile ich w tym roku miałam... w ręce? Ano liczę smile
      Zaczynamy od początku roku...
      Pierwsza... a gdzie, od razu 3 smile du...a ich nie miałam w ręce. Gdzieś na początaku roku, eeeee to było pod koniec... w październiku, No i heca... znowu się mieszam ale nie umiem przeinaczać faktów.. nie lubię dokładać. No to tak, byłam na spacerze z psem wstąpiłam do lasu. Ona zaczęła w jakiejś norze niuchać. A ja ją pobudzałam szukaj, szukaj... no i.... wyszukała. Najpierw jedną myszę (z długimi tylnymi nogami - jak myszyskoczek) wyciągnęła. Zagryzła ją.. tylko słyszałam jak jej kości zazgrzytały, patrzyłam... nic nie robiłam.... w końcu natura, więc nie ingerowałam. Potem drugą wyciągnęła z nory, znowu zagryzła i szukała dalej. Wtedy zobaczyłam trzecią jak ucieka, już jej nie pozwoliłam. Poszłyśmy stamtąd....

      hehhe nie dokarmiam mysz big_grin

      aaaa już wiem, jaka mysz miałam w tamtym roku. Hmmm mozę to być męczenie zwierząt. Gdzieś po wykopkach znalazłam myszę w polu. Młoda też tam była ejjjj, pisać? Młoda miała żelki w takim plastikowym pojemniku, żeby nie ględziła to złapałam jej myszę do pojemnika. Ta mysza była polna, szara, bez paska, bez tylnych nóg, znaczy sie długaśnych jak tamte wcześniejsze "myszoskoczki" co pies dwie zagryzł. No i włożyłam jej tą myszę do pudełka, dziurki na wieczku zrobiłam. Ona się bawiła. Później tak wyszło, ze wziełyśmy ja do domu... głupia byłam. WIem, ze nie powinnam... nie powinno sie więzić wolnych zwierząt... coż.. byłą u mnie w pokoju w tym pudełku całą noc. Dałam jej jakieś ziarenka czy cuś. Następnego dnia poszłyśmy z młoda i wypusciłysmy ją. A za miesiac kupiłam jej chomika na urodziny smile Hmmm zawsze chciałąm mieć jakiegoś własnego zwierzaka... nie wiem czemu nigdy nie miałam. Może dlatego, ze te na wolnosci mi wystarczały. Aaaa raczej nigdy nie brałam zwierzaków do domu. Kiedyś modliszke znalazłam. Zostawiłam ją. ok... jak byłam mała pamiętm, ze kiedyś jaszczurke chciałam trzymać w tekturowym pudełku big_grin aaa i myszę złapaąłm do worka i do domu pryzniosłam, wypuściłąm wink więcej grzeszków nie pamiętam. Aaa pamietam... w tamtym roku, w kwietni przecież kosa złąpałam... czarnego elegancika, kos był wycieńczony i nie umiał latać. ChoIera... żył mi 3 dni, jak żałuje, ze go wtedy nie wypusciłam. Niepotrzebnie czekałąm aż sie zrobi ciepło.... Podejrzewam, ze przyleciał i zaskoczyła go pogoda, to był poczatek kwietnia. Jejka takiego albionosa nigdy nie widziałam. zdjecie nawet miałąm w swoim profilu. Jednak usunęłam, bo nie chce być z nimi utożsamiana... a raczej Hashi nie chciałam by była ze mną.... Strasznie chciałam go wypuścić i zobaczyć jak poleci, Poleciałby na pewno, bo po dniu jak go dokarmiałam odzyskał siłę, nawet miał za dużo... trochę się męczył w tej klatce sad chciałam zobaczyć jak leci... zrobić coś dobrego... szkoda mi tego bardzo... nie udało się... chiałąm by zrobiło się ciepło...

      upsss o myszach miało być smile
      No to kolejna. Kiedyś pod domem na kostce była mysz. Siostra ją zobaczyła i zawołala psa. Dzrwi do domu były otwarte i pies zagonił tam mysz... a wtedy siostra w pisk. "Weź tą mysze". Poszła za szafkę. Ja szybkimi ryuchami starałąm sie ją złapać by dalej nie uciekła, bo już bym jej nie dostałą. Złapałam smile pies nawet jej nie zranił, nic jej nie zrobił, nie zdąrzył, jedynie ją powąchał. Wziełam ją do ręki i to była ta "myszoskoczkowa" mysza ^^ z tymi tylnymi długimi łapskami. Poszłam ją odnieźć dalej od domu. Kurde, zdjecia jje nie zrobiłam uncertain chodizłą mi po ręcę, nie uciekała tak bardzo. Hmmm ona nawet trochę skakała. Nie wiem co to był za gatunek. Ani domowa ani nie polna... chyba... fajna była i w ogóle nie zraniona.
      Innym razem, wybierałam się na... bieg smile zawołałam psa a ta przyszła z myszą. Jak zobaczyła, ze idę to mysz wypuściła. Wziełam ją. BYła z czarnym paskiem. Wziełam ją do ręki. ale... miała zakrwaione oko uncertain wypusciłam ją... nie wiem czy przeżyłą. Niby nie miała większych obrażeń.

      TYle smile
      a nie... jeszcze były myszy podczas tegorocznych wykopek... już o nich nie piszę...

      I tak wiem, że nikt mnie nie przeczyta big_grin ja tez bym tyle nie czytała. Takich bzdetek....


      Nie mów Marzena, że Ty myszy dokarmiasz? smile
      Ja dokarmiam... ptaszki zimą ale.. nie mam pewnosci co do ich dokarmiania. Nie chce ich przyzwyczajać do cżłowika. Dlatego karmie ale już pod koniec zimy bardziej intensywnie. Na poczatku niech radzą sobie same. Z miesiac, jak snieg spadnie, nic im moze nie dam. Zobaczę. Bażantom kiedyś ziarno rzuciałam jak pod dom przychodizły. Saren nigdy nie dokarmiałam ani wron, kaczek też raczej nie. Nie powinno sie karmić chlebem, bo mogą dostać jakiejś nadw=kwasoty żoładka.

      Dzika kura? A skąd ona się wzieła? MAsz dla niej ziarna?
      • 520marzena Re: mysz :( 29.10.13, 17:59
        przeczytałam, lubie czytacsmile Wlasnie nie dokarmiam. dziś pierwszy raz ja zobaczyam, fotka mi nawet lladna wyszla. martwię się tylko czy ona mi cebulek kwiatowych nie zje. I żeby tego uniknąć, zastanawiam się, czy nie lepiej ja karmic. najchętniej bym się jej pozbyla, ale nie wiem jak. ona jest, tak w ogole ladna, z paskiem. kiedyś moja corka dala choikowi pianke. biedakowi przez noc rozsadzilo brzuszek. wyrzuciam go, jak jeszcze spala, i d dziś utrzymuje, ze uciekl. nie miałam serca jej powiedzieć prawdy
        • hashimotka88 Re: mysz :( 29.10.13, 18:18
          Niezla jestes ze doszlam do konca... Moich wypocinek... Czasem mnie cos wezmie by wiecej npisac... Taka ochotka i sie wkrece. Jednak nysle ze Ci co czytaja moga sie meczyc samym czytaniem. Nie pisze jakos wykwintnie, stylistycznie... I mysle ze czlowiek czytajac mnie zaraz odpadnie... Hehe niektorzy dochadza do konca smile fajnie ..
          Lepiej nie dokarniaj, bo tylko zachecisz nyszora by pozostal? Czy nyszy jedza cebulki kwiatow? Predzej korzenie warzywek. Poka zejecie ^^ uwielbiam zdjecia ogladac.

          Echjj leze w lozku... Chcialabym zasnac na chwile... Dzisiaj pobudka byla o 5 rano.. Jutro... Pojutrze tez... Chyba nie zasne... Jestem zbyt czujna podczas snu. A teraz nie mam spokoj. Co chwile ktos sie kreci.
          Hehhe dzisiaj puerwszy raz nudzilam sie w pracy. A to dlatego ze milam inne zajecie. Czas mi si dluzej bo nie bylam w ciaglym ruchu. Nie musialam byc skupiona i mniej odpowiedzialna mialam robotke. Haha prawie bym dzisiaj lutowala kasetki. Juz sprzet mialam w rece ale co s sie psul... I facet se za niego wzial. A tak bylo blisko suspicious sumwiarke juz sie w pracy bawilam w tamtym tyg wink
          Ok. Probuj zasnac....na chwile... By odpoczac...
          • 520marzena Re: mysz :( 29.10.13, 18:22
            ja się zawsze nudze w pracy, to dlatego wlasnie zabrałam się za pisanie książki. no, iedzy innymi dlatego. ide szukac kabelka, żeby wgrac to zdjecie.
            • organza7 Re: mysz :( 29.10.13, 18:28
              Marzenko, jaka to praca? Bo ja bym się czasami chciała tak ponudzićwinksmile A dość elastyczna jestem, to może bym coś zmieniła?wink

              Hashi, załóż blog (a)... marnujesz się tu Dziewczynosmile
              • hashimotka88 Re: mysz :( 29.10.13, 18:34
                Nie. Tylko nie blog.... Wszystko byloby na wierzchu suspicious moje wszystkie glupie mysli, bledy itp...
                Ja nigdy wczesniej tyle nie pisalam co teraz... Powoli sie przyzwyczajam i ni mysle nad swoim pisaniem. Zachowuje sie jak maszyna pisarska. Tak jakby mi ktos dyktowal co mam napisac. Podoba mi sie taka swoboda smile ciekawe czy kiedykolwiek byloby to mozliwe w prawdziwym zyciu... W mowie... Chocby odrobinka tego co jest tutaj... Okruszek...

                Na blogu bym sie za siebie wstydzila. Tutaj raczej tego brak.
                  • hashimotka88 Re: mysz :( 29.10.13, 18:54
                    Nie jestem taka mala suspicious wrecz za duza... Za wysoka znaczy sie wink
                    Czego wstydzic? Echhh i co ja bede pisac... Przeciez nie bede o sobie zlych mysli mowic, za kogo sie uwazam... Ok. Kiedys tak a pewno myslalam. Po przez pisanie odzyskalam wiare, ze jednak moge. Moge w hakis sposob chocby zaciekawic druga osobe. Wczesniej myslalam ze tylko nudze i balam sie ciszy.... Ze nie ma o czym ze mna pogadac... Wiec rzadko rozmawialam a awet i pisalam.

                    Aaa czekam na mysze suspicious co przez kabelekma sobie do kompa wejsc smile
          • 520marzena Re: mysz :( 29.10.13, 19:14
            ja mieszkam w mieszkaniu, takim z ogrodem pod balkonem. na pierwszym piętrze, choć sa tylko dwa. ale tu ludzie sporo psów puszczają, wiec moje kotki, z których jeden jest nieustraszona odkrywczynią swiata, i chętnie by na ogrodek poszla, a drugi, kastrowany kocurek jest tchórzliwy, i nawet domofonu się boi, siedza najwyżej na tarasie. nie wchodzi mi zdjecie tej myszki, nie wiem, co zle robie...
        • hashimotka88 Re: mysz :( 29.10.13, 19:01
          A gdzie mieszkasz? Masz ogrod? Ja mam sasiadow co kota perskiego trzymaja w domu... Bo boje sie o niego... A ma duzo wolnosci. Spokonna okolica a oni go trzymaja za oknem. Nieraz go tam widze. Rozumiem ludzi co mieszkaja w blokach ale nie w takich miejscach gdzie kot moze byc wolny i spokojny. Moj czarnuch jeszcze zyje smile
          Myszy chwule nie przyniosl al czasem zostawial pod domem. Pewnie jak juz nie mogl zjesc... Albo czesto tylko mysze z szarym paskiem. Nie smakuje mu. I ponoc jest jakas niesmaczna.
          Mialam isc spac. Ogladnelam serial . Moze zasne....
            • hashimotka88 Re: mysz :( 29.10.13, 19:10
              Jak napisalas stodola to przypomniala mi sie pewna tegoroczna akcja zwiazana z gryzoniem, prawdopodobnie szczurem... Nie w stodole a w szopce, gdzie miesci sie zboze byla sobietrutka na szczury. I... Mozna wierzyc albo nie... Ale szczyru same sie do niej dobraly. Trutka byla w takiej papierowej tubce. Rat killer bodajze. Wygryzly otwor i sobie same sobie zycie skrocily. Ponoc to madre istoty... Madre bo dostaly sie do pozywienia... Ale niezbyt zdrowego... Niezyciodajne ono bylo. Pozniej widzialam takiego pijanego, malo ruchliwego.
              To co napisalam to czyste fakty.
              A pytanie bylo do Marzeny bk ona kota mowika ze nie chce bo o psy sie boi.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka