Dodaj do ulubionych

Kompromis, własne potrzeby itp.

29.08.14, 10:34
Trochę mnie natchnął post Gwena …

Na ile i czy w ogóle jesteście w stanie zrobić coś dla drugiej osoby, nawet jeśli nie sprawia Wam to przyjemności? Czy sprawienie przyjemności drugiej osobie jest dla nas ważne, nawet jeśli dla nas jest to w jakiś sposób niewygodne czy męczące? Moim zdaniem gdy kogoś się kocha to czasem można spędzić czas nie do końca zgodnie ze swoimi oczekiwaniami. To trochę jak w relacji z dzieckiem: sama nie pójdę na plac zabaw/do kina na film animowany, ale z dzieckiem pójdę bo wiem, że sprawia mu to radość.
A może jest to tak zwana sztuka kompromisu? Święta czy wspólny urlop są tu dobrym przykładem. Czasem wizje ich spędzenia się rozmijają i co wtedy?
Kompromis może być moim zdaniem dwojaki: może on oznaczać wypośrodkowanie potrzeb obu stron (ale wtedy najczęściej powstaje taki zgniły kompromis czyli: wilk głody i owca poćwiartowana), bądź może być to całkowitą rezygnację ze swoich potrzeb w danym momencie i przy kolejnej okazji realizacja swoich potrzeb. Ja bardziej jestem za tym drugim rozwiązaniem, chociaż to też zależy od przypadku. Najgorzej gdy niby jest kompromis, a później jedna strona wypomina go partnerowi np. uprzykrza wyjazd/wyjście, by wiedział, że jej się tu nie podoba.
Obserwuj wątek
    • mayenna Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 29.08.14, 10:46
      Ze mna bardzo łatwo się dogadać w takich życiowych kwestiach. Po rozwodzie jednak mam jeden punkt, którego nie odpuszczę: święta zawsze spedzam z dziećmi. One juz wyfruwają z gniazda, maja swoje zycia więc to dla mnie bardzo ważne.Reszta jest do dogadania. Potrafię duzo zrobic dla tej drugiej strony i to dlatego, ze to ja mam taka potrzebę. Przecież to najfajniejsza sprawa, jak sprawiasz radośc komus kochanemu.
      • ice_flower Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 29.08.14, 10:56
        Przecież to najfajniejsza sprawa, jak sprawiasz radość komuś kochanemu.. Zgadzam sie z Tobą smile I dlatego chociaż często Go nie ma, nie marudzę i nie podejrzewam zdrad ani ukrytych żon tongue_out I dlatego czekam na niego w domku z fajną sałatką albo ciastem i z lampką wina.. I dlatego nie obrażam się, jak nie chce mu się jechać przez pół Polski, żeby tylko zdążyć.. wolę, żeby się wyspał, wypoczął i na pewno do mnie dotarł cały i zdrowy smile Wolę, żeby był, nawet jeśli zbyt rzadko niż chcę.. I to właśnie dlatego, że - jak piszesz - to ja mam taką potrzebę..
        • mayenna Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 29.08.14, 11:05
          Jak mężczyzna przedkłada wyspanie sie nad sen z ukochana kobieta to kiepsko z tym związkiemsmile U was to początek więc mu sie powinno chcieć. Tobie też. Zawsze możesz ty do niego pojechaćsmile Przecież jedzie ten kto akurat może.
          Mnie się chyba za duzo w życiu chcesmile
          • robert.83 Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 29.08.14, 11:37
            > Jak mężczyzna przedkłada wyspanie sie nad sen z ukochana kobieta to kiepsko z t
            > ym związkiemsmile

            Tia? To popróbuj takiego niewyspania przez powiedzmy... pół roku smile.
            • ice_flower Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 29.08.14, 13:27
              No właśnie.. smile On już kiedyś dużo musiał i zawsze za mało się starał.. nigdy nie dość.. uncertain A ja staram się doceniać każdy drobiazg i chyba Mu z tym dobrze.. wink Ale Mayenna już wydała wyrok, że kiepsko z tym naszym związkiem tongue_out Oby zawsze było tak kiepsko, jak jest, to już będę szczęśliwa big_grin
              • mayenna Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 01.09.14, 06:52
                To nie wyrok tylko niewiarasmile
                Siedzisz na forum sporo, facet mało bywa u ciebie, ty u niego nie, karmisz sałatką...Mało wiarygodne te opowieścismile
            • mayenna Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 01.09.14, 06:49
              Próbowałam. Jak bywałam we Wrocławiu to w czwartek w nocy (22.00) wsiadałam w autobus i rano o 9.00 byłam na miejscu a w niedziele lub poniedziałek była powtórka z rozrywki. Często bywało, że autobus był nabity i spałam na siedząco.
              Jak miałam pierwsze dziecko to nie spaliśmy przez 8 msc.
              To jak? Zaliczyłam czy potrzebujesz jeszcze jakichś uwiarygodnień?
    • robert.83 Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 29.08.14, 11:03
      To właśnie jest tak ja z dzieckiem - tak jak mówisz.

      W tym roku prawie kompletnie odpuściłem upragnione, wymarzone i utęsknione żagle, bo dzieciak był na pierwszym miejscu. Za to zauważyłem, zapamiętałem i doceniamsmile to, że M. poświęciła się i te parę dni na łódce ze mną spędziła (mimo nielubienia wody itp.).

      A tak na co dzień raczej nie ma dużo takich rzeczy, żebym się musiał poświęcać.
      O! Kurs tańca. To było moje mega wielkie poświęcenie, na które nie miałem najmniejszej ochoty (początkowo).
    • maruda2 Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 29.08.14, 11:26
      mam wrażenie, że ciągle rezygnuję z własnych potrzeb
      kiedyś z byłym facetem tak bardzo oboje chcieliśmy pójść na kompromis wobec drugiej strony, żeśmy w końcu poszli na film, którego żadne z nas tak na prawdę nie chciało oglądać big_grin
      • marisella Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 29.08.14, 11:32
        maruda2 napisała:

        > kiedyś z byłym facetem tak bardzo oboje chcieliśmy pójść na kompromis wobec dru
        > giej strony, żeśmy w końcu poszli na film, którego żadne z nas tak na prawdę ni
        > e chciało oglądać big_grin

        Umarłam big_grin
        • maruda2 Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 29.08.14, 11:33
          dobrze, że to tylko kino było wink
          • marisella Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 29.08.14, 11:37
            maruda2 napisała:

            > dobrze, że to tylko kino było wink

            Uruchomiłaś moją bujną wyobraźnię (wiele jej nie trzeba) i umarłam po raz drugi big_grin

            Faktycznie, ze wszystkich miejsc na świecie, kino jeszcze nie było najgorszym na tak dalece idące kompromisy, hahahaha.... big_grin big_grin big_grin
            • maruda2 Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 29.08.14, 11:42
              nie no, na szczęście zapędów samobójczych nie mam, więc na powiedzmy ekstremalne nurkowanie bez maski bym się nie zgodziła big_grin
        • maruda2 Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 29.08.14, 11:40
          A poważnie - jestem skłonna iść na kompromis, albo zrezygnować z czegoś ,ale chciałabym, żeby partner to uszanował. I, tak jak Robert wspomniał, zapamiętał i potem pomyślał o mnie. A najlepiej byłoby, gdybyśmy mieli na tyle podobne potrzeby, żeby nie było dylematów. Ech rozmarzyłam się smile
    • finka9 Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 29.08.14, 16:33
      Ja chodzę z dziećmi na basen mimo ,że tego nie lubię . To się liczy ?
    • raziel24 Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 29.08.14, 16:59
      Ja jestem typem łosia i muszę kogoś naprawdę nie lubić aby odmówić mu przysługi.
    • torado Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 30.08.14, 16:28
      witamina_b12 napisała:

      >
      >
      > Na ile i czy w ogóle jesteście w stanie zrobić coś dla drugiej osoby, nawet jeś
      > li nie sprawia Wam to przyjemności? Czy sprawienie przyjemności drugiej osobie
      > jest dla nas ważne, nawet jeśli dla nas jest to w jakiś sposób niewygodne czy
      > męczące? Moim zdaniem gdy kogoś się kocha to czasem można spędzić czas nie do k
      > ońca zgodnie ze swoimi oczekiwaniami. To trochę jak w relacji z dzieckiem: sama
      > nie pójdę na plac zabaw/do kina na film animowany, ale z dzieckiem pójdę bo wi
      > em, że sprawia mu to radość.

      uważam tak właśnie jak piszesz witaminka...miłość to właśnie też na tym polega, że nawzajem rozumiemy swojego potrzeby i chcemy nawzajem robić sobie dobrze...jeśli prawdziwie rozumiemy potrzeby partnera i czujemy, że on też rozumie nasze, pokazuje nam to w realnych sytuacjach, to zrobienie czegoś, co nie do końca nam pasuje nie będzie potem wytknięte partnerowi, że patrz jak to ja się poświęcam dla ciebie. A poza tym to ja praktykuję jeszcze coś takiego, jak nie mam ochoty zupełnie na to, na co mój partner to tego nie robię, bo właśnie nie chcę zgniłego kompromisu...i ewentualnego wypominania mu, że się tak poświęcam wink
      • mayenna Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 01.09.14, 07:16
        Dojrzała osoba nie wejdzie w rolę pośięcacza z wypominkami. Zrobi określona rzecz dla siebie, pocdejmując decyzję o tym świadomie i nei oczekując zamiennika. Wynegocjuje go ewentualnie: dziś jedziemy do twojej mamy a za tydzień do mojej - czy jakos podobnie.
    • temperufka.zelona Re: Kompromis, własne potrzeby itp. 30.08.14, 16:41
      nawet jezeli nie masz najmniejszej ochoty na seks (co czasami chyba kazdemu moze sie przytrafic, szczegolnie jak jakas menda gryzie cialo, albo w glowie zalega) i wystarczyloby ci zwykle wtulenie w niego, ale on ochote ma ogromna, to w tej chwili jego potrzeby sa wazniejsze, chcesz jemu sprawic przyjemnosc i .............. zmuszasz sie, przez co ani przyjemnosci nikt z tego nie ma, ani potrzeby niczyje zaspokojone nie zostaly. big_grin big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka