bard-grzechu-wart
09.12.16, 00:59
Myślałem przez chwilę o nowym roku, spojrzałem na datę 2017 i stwierdziłem, że wyjątkowo dobrze prezentuje się z tą "kosą" na końcu, taki pozytywny impuls daje. Po chwili z kolei, pomyślałem - a zobaczę sobie w numerologii jaką jestem cyferką - kojarzyłem że takie coś jest. Policzyłem i wyszło... 7. Taki ciąg spontanicznych myśli, drobiazgów, ale jednak ułożył się w pewną całość i miło zaskoczył. Wyczułem, że w pewnym sensie nadchodzi "mój" rok. Nie dziwi zresztą takie przeczucie, skoro w ostatnim czasie jestem ewidentnie na fali wznoszącej, od niedawna nowa praca, która daje satysfakcję, nie jest tak uciążliwa jak poprzednia, bliżej domu, same plusy, zastanawiam się nad przeprowadzką za jakiś czas, może nawet do innego miasta, obecna praca daje możliwość przeniesienia do innego punktu w ramach sieci, realny jest także awans w niedalekiej przyszłości, kolejny plus.
Powracając do cyferek, pobawiłem się tym jeszcze trochę na różne sposoby, poczytałem, wyszło parę ciekawostek, parę kwestii się wyjaśniło, coś jest na rzeczy.
W jakieś wróżenia z fusów czy kart to nie wierzę, natomiast jeśli chodzi o numerologię, astrologię, wiadomo że wpływ ciał niebieskich na człowieka jest niewątpliwy, nic tak nie wyraża ludzkiej natury jak właśnie zagadnienia z biologii, chemii czy właśnie fizyki i matematyki.
Optymizmem bym tego jeszcze nie nazwał, szklanka niezmiennie jest do połowy pusta, tak myślę, co nie zmienia jednak faktu, że może za jakiś czas będzie to ta mniejsza połowa.