Przed chwilą leciało w radiu coś takiego:
'(...) On ma dopiero 5 lat i jeździ samochodami, strzela do ludzi i powoduje wypadki. Przecież któregoś dnia gdy dorośnie, może chcieć przenieść te zachowania do życia'
Od chyba 30 lat słyszę te utyskiwania, jak to komputery zdegenerują dziecięce umysły.
Pierwsza rasowa strzelanka - Doom: 'oni jak dorosną, będą zabijać ludzi'.
Druga - Wolfenstein: 'wczoraj w gazecie było, jak skopali ich kolegę z klasy, a wszyscy po całych dniach w te głupie zabijane gry grajo'
Trzecia - Quake: 'kto to sprzedaje ? A potem się dziwią że gówniarze najpierw w to grają, a potem klej wąchają'
I non stop mantra, że gry ogłupiają, za to Nad Niemnen rozwija. Tylko jakoś przestępczość z roku na rok maleje, a amerykanie już parę lat temu do służb specjalnych zaczęli rekrutować spośród zapalonych graczy
Ale moherowe nińdzie utyskują, jak utyskiwały. Nawet u nas, pod jakże urzekającym hasłem, że prawdziwe życie jest tylko w realu, a tu to jakieś popłuczyny. I żeby najlepiej rzucić to w cholere i 'wyjść do ludzi'.
A kto komu broni robić jedno i drugie ? Jest 8 czy 10 wieczór. Do jakich ludzi mam wyjść jak jest dzień roboczy i wszyscy dochodzą do siebie, po całym dniu pracy. Wbijać się sąsiadom na kwadrat pod pretekstem pożyczenia cukru ? Czy szwendać po zmroku miedzy blokami, bo w kinach i tak o tej porze żywego ducha nie ma
Nie mówiąc o tym, że wszyscy tu jesteśmy dorośli i każdy jakieś pojecie o życiu ma, więc sam podjął decyzję, czy być na forum, czy nie.
No i co Wy na to, umiłowani ?